- homiki.pl - http://homiki.pl -

Trzy opowieści

[1]

Norwegia, Sandnessjøen. Czterdziestoletni Asghar Hedayat. Jeszcze w 2002 roku wydawało mu się, że wyrwał się z irańskiej niewoli. Złożył wtedy wniosek w Danii o azyl, gdyż był prześladowany ze względu na orientację seksualną. Dostał decyzję odmowną, musiał wrócić do Iranu, ale na chwilę, bo zaraz potem wyjechał do Norwegii, ponawiając prośbę o azyl. Jego apelacje zostały odrzucone.
Cała historia zaczęła się w Iranie, Asghar poznał Mr. J. (którego tożsamość musi być ukrywana, gdyż nadal znajduje się w Iranie). Zapałali do siebie miłością. Jednak rodzina Asghara postanowiła go ożenić. „Moja żona jest miłą kobietą, ale naprawdę zasługuje na lepszego męża”- mówił nieszczęśliwy mąż UK Gay News – „Żyliśmy razem, ale tak naprawdę ciągle myślałem o Mr. J.”. I myśli o nim pewnie teraz, czekając w obozie deportacyjnym na wybrzeżu Norwegii, 100 km od koła podbiegunowego. “Straciłem nadzieję, energię i radość. Byłem optymistą, myśląc że mogę zacząć prawdziwe życie tu, w Norwegii. Niestety, tak się nie stało”. Asghar czekając na wyrok stworzył kolaż z maksymami swojego autorstwa. Tytuł brzmi “życie jest piękne”.

Wielka Brytania, Londyn. Wydawałoby się, że w kraju tolerancji i różnorodności gwarantowanej prawem nic nie może się wydarzyć, co by zachwiało naszym pojęciem o Londynie jako stolicy gejów i lesbijek. A jednak tak różowo nie jest. BBC podaje coraz częstsze przypadki bezdomnych młodych gejów, którzy zostają wyrzucani z domów za ujawnienie swojej orientacji seksualnej. Padają oni ofiarą nie tylko wykluczenia, lecz także często przemocy, zwanej „przemocą honorową”. Pracownik socjalny Annie Southerst przytacza coraz częstsze przypadki rodzin muzułmańskich, w których chłopaków wzbraniających się przez zawarciem “aranżowanego związku małżeńskiego” wypędzano z domów nożami, a rówieśnicy grozili odprawieniem ofiarom przemocy egzorcyzmów, mających za zadanie wypędzenie “gejowskiego demona”. Fazal Mahmood ze stowarzyszenia pomagającego homikom z Południowej Azji I Bliskiego Wschodu mówi o sobie: muzułmanin, Pakistańczyk, gej. Doradza jednak młodym hinduskim gejom niemówienie o sobie rodzicom i bliskim. “Pierwsze co zrobią, to każą ci opuścić dom”. Na swojej liście mailingowej ma około 150 osób, z których ponad 80% zostało zmuszonych do ślubu z kobietą. Dlatego pewnie 21-letni Ali żyjący we wschodnim Londynie w dużej społeczności o korzeniach bangladeskich postanawia odłożyć coming out. “Kiedy oni się dowiedzą, będą przeciwko mnie. W prasie dużo piszą o osobach zabijanych za bycie gejem. Słyszałem też mnóstwo nakazów ze strony duchownych [muzułmańskich] mówiących, że homoseksualiści powinni zginąć”. Specjalna jednostka brytyjskiej policji walczy z przemocą związaną z aranżowanymi małżeństwami. Więcej przeczytasz tutaj [2] i tutaj [3]

Chiny, Guangzhou. 35-letni mężczyzna niepodający swoich danych jest żonaty i ma dwoje dzieci. Jest też gejem. Pochodzi z prowincji, gdzie większość mieszkańców nie wie nawet co znaczy słowo “gej”. “Kilka lat temu dokonałem coming outu wobec paru najbliższych przyjaciół. Nigdy nie dokonałem – i nie dokonam – tego przed rodzicami, żoną, czy dziećmi. W Chinach jest silna tradycja i nie możesz się jej sprzeciwić. Rodzina chińska jest bardzo tradycyjna I oparta na – jak to nazywamy – miłości. Mam dobry kontakt z żoną, kochamy się jak brat i siostra. Jesteśmy szczęśliwi w rodzinie i jesteśmy prawdziwą rodziną. Czasami umawiam się z moimi gejowskimi przyjaciółmi na wyjście na badmingtona, albo na kolację. To wszystko, czego mi potrzeba do życia. Szczęście nie jest pożądaniem rzeczy, których nie możesz mieć, ale cieszeniem się tym, co masz. Nie potrzebuję wolności, porzebuję żyć w sekrecie i żyć normalnie”.

Trzy historie, trzy różne zakończenia, I trzy różne tragedie. Ale zaraz, gdybyśmy zamienili Guangzhou na Szczecin, Wschodni Londyn na Pragę, I zastąpili zwyczaje islamu nieco zwiotczałtm katolicyzmem w przypadku opowieści o Asgharze, czyż nie byółaby to ta sama historia, jakiej doświadczamy w kraju nad Wisłą? Zanim jednak wrócimy do naszego rodzinnego homiczego bagienka, przypomnijmy sobie historię Asghara, Aliego I anonimowego mężczyzny z Guangzhou. I doceńmy to, co mamy.