- homiki.pl - http://homiki.pl -

Polskie miśki stowarzyszone!!!

[1]

WS: Witajcie, zacznijmy od chyba najważniejszego pytania: jaka jest definicja „misia”?

Michał – Chyba jest nim każdy, kto się nim czuje.

Dariusz – Definicji są dziesiątki. Najczęściej mówi się, że misie nie są szczupłe, są kojarzone z osobami przy tuszy i owłosionymi, choć z drugiej strony często definiuje się go właśnie jako osobę grubszą, ale bez owłosienia.

Michał – Są bardzo płynne granice, nie ma sztywnego podziału.

WSZ: W Polsce to się przyjęło?

D: Z pewnością, skoro powstaliśmy. Nasze stowarzyszenie jest skierowane do misiów, misiolubów, osób pulchnych, do wszystkich tych, którzy nie są trendy teraz w klubach czy miejscach, gdzie pojawiają się młodzi…

M: No, chyba że lubią misiów…

D: …tak, tacy na pewno będą u nas mile widziani.

WSZ: Zatem jaki jest „polski miś”?

D: Polski miś jest najczęściej osoba przy tuszy, która jest zakompleksiona swoim wyglądem, nie rusza się z domu, bo jak przyjdzie do klubu, to widzi samych drobniutkich, szczuplutkich i się źle tam czuje. Nie oszukujmy się – spojrzenia młodziutkich, szczuplutkich na takiego misia nie są za bardzo przychylne. Ja się tym nie przejmuję, na mnie to nie działa – chodzę do klubów, a co ludzie o mnie myślą, jak na mnie patrzą, to ich sprawa. Ważne, żebym ja się dobrze bawił. Ale większość miśków jest jednak z tego powodu zakompleksiona i głównie dlatego powstaliśmy, żeby pokazać polskim misiom, że można wyjść z domu, że tacy ludzie też się mogą komuś podobać i mogą się świetnie bawić. To jest najważniejszy cel. Stowarzyszeń LGBTQ jest sporo i w większości ich cele się pokrywają z naszymi, jak walka o tolerancję. Jednak my chcielibyśmy zawalczyć o tolerancję w samym środowisku gejowskim, żebyśmy najpierw siebie zaczęli tolerować. Wiele oczekujemy od społeczeństwa, a sami między sobą się wykluczamy – przegięci, grubi, tacy, owacy…

WSZ: Nie jest niczym nowym, że osoby otyłe, i wszyscy wyglądający inaczej, są w społeczeństwie wykluczane…

D: Tak, ale wśród swoich to się odczuwa najbardziej.

M: Mamy za mało miejsc, do których możemy chodzić, by nie być narażeni na te potępiające spojrzenia, nie ma typowo misiowych miejsc.

WSZ: A Wild?

M: To nie jest klub misiowy, nie ma żadnego takiego w Polsce. Marzeniem naszym jest to, że pobudzimy misiów do działania, że sytuacja się zmieni, może ktoś się zastanowi, czy nie otworzyć takiego klubu? Miejmy nadzieję, że będzie też dla kogo go otworzyć, bo misiów wychodzących z domów jest garstka.
WSZ: Zakładam, że miś ma powyżej trzydziestu lat przeważnie…

D: Jak organizowaliśmy misiowy zlot we wrześniu, to się okazało, że przyjeżdżały również misie dwudziestokilkuletnie. Tacy – młodsi – są jeszcze bardziej zakompleksieni, ci starsi akceptują już swój wygląd i łatwiej się „adaptują”.

WSZ: Kolejny stereotyp – „Grupa nieruchliwa mentalnie, obawia się całego świata”.

D: Tak sami o sobie czasem miśki myślą. Nie dość, że gruby, to jeszcze gej, więc co on zrobi w tym klubie, wśród młodych, pięknych, w rozmiarze S. Miśki są bardzo odważne, gdy wejdą na czat, portal gejowski, tam się będą udzielać, ale gdy przychodzi moment wyjścia z domu, to zaczyna się problem. Choć powoli powstają towarzyskie grupy misiowe – pada gdzieś na forum hasło: „spotkajmy się na piwo” i ludzie faktycznie chętnie przychodzą. Jedna osoba przyjechała aż czterysta kilometrów na to piwo. Ale – nie ukrywajmy – to są wyjątki.

M: Ruch miśkowy w Polsce dopiero się rozpoczyna, to co polski ruch LGBT zrobił w ostatnich 15 latach, my robimy teraz i musimy dość szybko nadrobić zaległości.

WSZ: Czy nie jest tak, że miś – męski facet, zasadniczo nieprzegięty, zmaskulinizowany nawet bardziej niż niejeden robotnik w fabryce, ma taką heteronormatywną strukturę – owszem jestem gejem, ale wyglądam jak heteryk, jestem prawdziwym facetem w przeciwieństwie do „tych ciot”, z racji tego, że jest duży, silny odczuwa swoją męską pozycję w świecie. Czy oni się nie będą bardziej obawiać wejścia w szufladkę „geja”, bo przecież „nie wyglądają jak geje”?

D: Obawy przed szufladką są zdecydowanie problemem, jednak ja też funkcjonuję w świecie jako normalny człowiek, nie chodzę z wywieszką: „jestem gejem”. Na naszym zlocie kierownik ośrodka, który nas gościł – misiek, ale heteryk – nie wiedział nic o nas; wieczorem podczas grilla wyoutowałem całą grupę i on się bardzo zdziwił, mówił: „przecież geje tak nie wyglądają”. Czemu wizerunek geja ma być tylko jeden, my też jesteśmy gejami, choć po nas faktycznie tego przeważnie nie widać.

WSZ: W waszym statucie można przeczytać o profilaktyce zdrowotnej, będziecie odchudzać miśki?

D: Nie chodzi o odchudzanie, ale raczej o profilaktykę osób otyłych, które częściej zapadają na przykład na choroby serca. Chcemy, żeby się nad sobą zastanowili i przerobili część tkanki tłuszczowej na mięśniową – będą dalej miśkami, a i będą zdrowsi. Chcielibyśmy wprowadzić dyżury lekarza, z którym będzie można o swoich problemach zdrowotnych porozmawiać, myślimy o tym, by zrobić coś, żeby misie zadbały o siebie, bo może i misie mówią o sobie, że są tłuste i jest im ok, ale to rodzi wiele problemów, z którymi trzeba sobie poradzić prędzej czy później. Chcielibyśmy w tym pomóc.

WSZ: Zmieniamy temat, choć dalej wokół waszego statutu – co może robić kobieta w waszym stowarzyszeniu?

M: To samo co wszyscy, choć ja nie wiem, czy kobiety będą takie chętne, by się z nami integrować…

WSZ: Pierwsze co mi przyszło do głowy jak usłyszałem o was, to było pytanie – ale co z kobietami? Czy nie będą jakoś dyskryminowane? Miśki to faceci, z czego można wysnuć wniosek, że stowarzyszenie miśków, to stowarzyszenie facetów. Tak więc kobiety raczej nie mają u was czego szukać, a może jednak są w jakimś stopniu waszym targetem?

D: Z naszej strony nie ma oporów wobec kobiet, to jest stowarzyszenie otwarte na przykład na lesbijki, które będą się czuły dobrze z nami lub które mają z powodu swojego wyglądu – na przykład otyłości – takie same problemy jak my.

M: Nie wiemy, czy kobiety nie chciałyby na przykład stworzyć własnej grupy.

WSZ: Z tego wszystkiego wynika, że Bears of Poland jest to grupa afirmacyjna – idziecie całkowicie do wewnątrz, chcecie zmienić wizerunek waszej grupy, macie pomysły na konkretne działania w celu zmiany wizerunku miśka?

D: Przede wszystkim ten wizerunek się sam zmieni, jak tylko ludzie się przyzwyczają, że miśki są, że się pojawiają w klubach czy innych miejscach. Jak nam się uda poprzez organizowanie imprez czy innych podobnych eventów wyciągnąć miśki z domów, to się ten wizerunek zacznie się zmieniać. Dlatego nigdy nasze imprezy nie będą zamknięte – zapraszamy wszystkich, nie chcemy dla siebie zawłaszczyć tych miejsc, w których bywają jednak głównie ci „młodzi, piękni”. Niech miśki bawią się razem ze wszystkimi, a ludzie niech się do nas przyzwyczajają. Przecież nie muszą od razu z nami isć do łóżka.
WSZ: Jak już przy łóżku jesteśmy. Istnieją pewne grupy, jak właśnie miśki, które są fetyszyzowane. Portale dla miśków mam wrażenie, że częściej są targetowane dla fetyszystów, sm-owców, fisterów, przez co sam misiek jest fetyszem i jego obecność w klubie może sugerować raczej nie chęć zabawy na parkiecie, a w darkroomie…

D: To prawda, często pokazuje się miśka w skórach, sm-owca. To nie jest reguła, przecież fetyszyści są w każdym towarzystwie. Ale ten stereotyp na pewno nam nie ułatwi pracy. Zwłaszcza w środowisku tak łatwo wykluczającym się wewnątrz.

WSZ: To ja jeszcze pociągnę ten temat. Jeśli przyjmiemy, że wiele osób fetyszyzuje miśka, to co pomyślą sobie o waszym zlocie? Czterdziestu facetów w jednym miejscu…. Wild w terenie? Można sobie pomyśleć – następna będzie organizacja Fisterów Polskich…

D: …przesadzasz, ale wiele w tym racji. Na naszym spotkaniu było wręcz wyjątkowo spokojnie. Nie chcemy mieć haseł i otoczki „seksualnej”. Nie musimy szukać nikogo do seksu, mamy partnerów wieloletnich…
WSZ: To akurat wielu nie przekona…
D: Dziwne by było, żeby ktoś szukając seksu, zakładał w tym celu stowarzyszenie. Można to osiągnąć łatwiej. Stowarzyszenie ma być ogólnopolskie, nie tylko dla Warszawy. Po imprezie inauguracyjnej chcielibyśmy, aby eventy z miśkami odbywały się w innych miastach, chcemy działać lokalnie. Zobaczymy, jak to się rozwinie. Póki co, na przykład namawiamy kluby z Warszawy i innych miast, żeby oferowały członkom Stowarzyszenia zniżki czy inne bonusy.

WSZ: Wizerunkowo, jesteście bardziej „heteryccy” ode mnie. Zwłaszcza w oczach heteryka. Czy nie jest tak, że heterykom będzie łatwiej zaakceptować właśnie was – męskich, postawnych facetów niż przegiętą ciotę?

D: Dlatego właśnie my się nie chcemy odciąć od środowiska LGBT, może faktycznie, jeśli ludziom łatwiej przychodzi akceptacja dla miśków-gejów, to kolejnym krokiem będzie akceptacja dla ciot. Kto wie. I ten gej, i ten, jak zaakceptowałem miśka, to czemu nie mam akceptować cioty.
WSZ: W akcji „Niech nas zobaczą” nie było ani ciot ani misiów…

D: To faktycznie rzadkie, by pokazano miśka w jakiejś akcji dotyczącej tolerancji. Sam widzisz – misie są wykluczone, ba – same się wykluczają, przecież na naszych imprezach ludzie proszę nas, byśmy przypadkiem im nie zrobili zdjęcia . Środowisko LGBT, co pokazuje akcja „Niech nas zobaczą”, zaczęło tworzyć normy, nie uwzględniając tego, że nie każdy jest „normalsem”. Przez to miśki dalej raczkują.

WSZ: Początki są zawsze trudne, jak zamierzacie sobie poradzić?

M: Faktycznie, nie mamy sponsorów, choć dopiero niedawno uregulowaliśmy wszystkie sprawy formalne. Chcemy startować w konkursach, przyznajemy – nie mamy za wiele doświadczenia, ale drobnymi kroczkami nauczymy się zarówno zdobywać pieniądze na działalność, jak i ją organizować.

WSZ: To teraz coś o Was, skąd się wzięła u Was potrzeba działania?

D: Wszystko przez Michała… Ja w środowisku gejowskim funkcjonuje od dawna, chodzę po klubach, trudno mnie nie zobaczyć (śmiech). Tak więc będąc w klubie, poznałem Michała i jego partnera, zaprzyjaźniliśmy się i okazało się, że oni jeżdżą na jakieś wyjazdy misiowe – miśkowe rejsy oceaniczne, zagraniczne zloty. Następnie stwierdziliśmy, że warto by było poruszyć miśki w Polsce. Przyznaję, że się tego bałem – nie byłem zachwycony pomysłem, zwłaszcza, że nie czułem się specjalnie z tą grupą związany. Ale zaraz przyszła refleksja – przecież ja też jestem miśkiem. I tak to się potoczyło. Gdy odbył się pierwszy zlot okazało się, że wiele osób ma potrzebę zrobienia czegoś dla tego środowiska. To nas zmobilizowało.

WSZ: Będzie misiowa platforma na Euro Pride 2010?

Bardzo byśmy tego chcieli, chcemy pokazać, że są w Polsce miśki. Oby zgromadziło się na niej jak najwięcej osób. Ja nigdy nie chodziłem na parady, jakoś mi się nie udawało, w ostatnim roku byliśmy wspólnie i już wtedy żałowaliśmy, że nie mamy jakiejś flagi, platformy.

Flagi???

Tak, istnieje flaga miśkowa, taka jak gejowska tylko w kolorach brązowych z łapką misia na środku. Już wiemy, że będą produkowane w Polsce, a my nie będziemy musieli jej kupować za granicą.

Tak więc witamy nowe stowarzyszenie i przyłączamy się do marzeń o miśku w każdym klubie, ba – zastępach miśków! Póki co zapraszamy na 6 lutego do klubu Galeria w Warszawie na Bears of Poland Party.

Zapraszamy także na stronę internetowa Stowarzyszenia Bears of Poland: http://bearsofpoland.drupalcafe.com/ [2]

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot [3]

rocznik 86, pracownik, księgarz