Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka

„Zadra”, jeśli by ktoś nie wiedział, to najważniejsze feministyczne czasopismo papierowe w Polsce, wydawane przez Fundację Kobiecą eFKa z Krakowa, dostępne głównie w empiku i rozchodzące się w prenumeracie (szczegóły na www.efka.org.pl.) Właśnie obchodzi 10. urodziny! Z tej okazji redakcja Homików.pl w ramach urodzinowych życzeń ma dla was nie lada gratkę – Marcin Teodorczyk naciągnął na rozmowę tajemniczą i kultową autorkę zadrzanej rubryki. Panie i Panowie, oto Matka Bolka…

Marcin Teodorczyk Komentuje pani rzeczywistość na ostatniej stronie każdej „Zadry”. Na wesoło, ale najczęściej to taki wisielczy humor. Czy tym razem z okazji 10-lecia pisma będzie wspominkowo?

Matka Bolka A co to ja jestem, akademia ku czci? Wspominkowo to w Izbie Pamięci albo w IPN-e, panie Marcinku. Ja tam patrzę naprzód, po życie sięgam nowe, a nie tego. Poza tym ja trochę młodsza jestem niż „Zadra”, więc nie wypada, żeby wspominał wół, jak ktoś inny cielęciem był, prawda?

To przejdźmy do następnego pytania. Wszyscy i wszystkie przeczytają w „Zadrze” i przekonają się, co tym razem pani wysmażyła. Proszę powiedzieć, co najbardziej zapadło pani w pamięć podczas dekady niewątpliwego i gigantycznego sukcesu medialnego „Zadry” na feministycznym poletku?

No, różne były, nie powiem. Miło mi się zrobiło, kiedy radio TOK FM czytało na antenie fragmenty Matki Bolka w odcinkach. Na ich blogu można tego jeszcze posłuchać jako empetrójki, pan sobie zapisze adres: www.blogfm.blox.pl. To była Matka Bolka z czasów głębokiej IV RP, taka w stylu że niby elementarz: „to kaczka i to kaczka”. Bożena Umińska, pamiętam, chichotała nad tym jak szalona. O innych spektakularnych sukcesach nie będę opowiadać, bo ja raczej z tych skromnych jestem, no i nie chcę wam obciążać strony.

A nie chciałaby pani przenieść się na przód „Zadry”? Choćby na środek? Bo pani ciągle na tym szarym końcu pisma…

A myślisz pan, że to takie łatwe? Czy ja na taką wyglądam, co by nie próbowała? Ile ja się naużerałam z tymi z przodu, ile razy krzesła, monitory i segregatory fruwały w powietrzu w redakcji. Nie przetłumaczysz, no nie przetłumaczysz jednej z drugą. Tłumaczyłam cierpliwie: nikt nie interesuje się feminizmem, wszyscy chcą tylko, żeby była „wolność, wolność i swoboda, dobra zabawa i dziewczyna młoda” – a nie jakaś publicystyka, panie, jakaś łuska z jakiegoś oka, jakieś tematy. To nie. No ale co ja mogę, ja zwykła Matka Bolka jestem.

No dobra, to może poplotkujemy trochę, wszakże rocznica zobowiązuje. Która z redaktorek „Zadry” najbardziej obija się w pracy i podjada pączki (zamiast odpisywać na maile czytelniczek i czytelników albo skrupulatnie skreślać źle wstawione przecinki w artykułach)? Tylko po nazwisku, społeczeństwo ma prawo wiedzieć.

Jak to która, pan się nie domyśla? Przecież to po twarzy widać, po rękach, a po nogach to już szczególnie. Ale nie jestem taką świnią, żeby publicznie rozpowiadać, że Beata Kozak obija się najbardziej. Proszę pana, bądźmy szczerzy, co ta kobita ma do roboty? Te kilkadziesiąt tekstów na jakieś tam tematy wykoncypować i u ludzi pozamawiać – to jest robota? Wszystkie te teksty przeczytać, zredagować, korektę zrobić po kilka razy, terminów pilnować – to ma być robota? O notki biograficzne się dopominać, o skrócenie tytułów, o dodanie śródtytułów – to ma być robota? Książki do recenzji wyszukać, wydawnictwa przydusić kolanem, żeby je przysłały – to jest robota? W składzie wysiadywać, tamże z kotami Oli i Pawła się bawić, z Kubą, który robi skład, miło gawędzić – czy to można nazwać pracą? A wyczarowywanie pieniędzy na „Zadrę” znikąd, to niby jest praca? Nie bądźmy śmieszni, proszę pana, to jest czysta przyjemność, to jest zbijanie bąków na koszt podatnika, a nie praca. Ja to, proszę pana, haruję: całą jedną stronę mam do zapełnienia wesołymi żarcikami, pan sobie zdaje sprawę, jakie to jest wyzwanie dla tak młodej, inteligentnej i pięknej kobiety, jak ja?

To może z innej beczki, proszę dokończyć zdanie: Piękny listopadowy dzień, AD 2009, wpada pani zdyszana do redakcji, w ręku siaty (ekologiczne! płócienne), komórka przy uchu, bo ciągle proszą o wywiady i nie chcą się odczepić, potyka się pani o najnowszą książkę Bożeny Umińskiej, traci pani równowagę, polskie jabłka i ziemniaki rozlatują się po całej redakcji, a tam…

Zaraz, zaraz, zaraz. Przede wszystkim nie potykam się o żadną książkę, bo książki u nas stoją porządnie poukładane w regale, to po pierwsze. A po drugie, skoro już pan zaczął tak ładnie budować tę atmosferę, że piękny listopadowy dzień, to ja panu zacytuję wierszyk, który napisałam swojego czasu. Jest to poezja empowermentowa, proszę pana, której celem jest przekaz mocy, rozumie pan, kobietom. Szło to tak (uwaga, będę mówiła kursywą):

Słoneczko świeci listopadowe,
nadchodzi nowy roboczodzień.
Podnoszę dumnie mą piękną głowę
i prężąc piersi filigranowe,
z dziarskim przytupem wciskam się weń.

Niech pani oszczędza wenę na ostatnią stronę kolejnej „Zadry”, bo my tu wierszem gadu-gadu, a poważne pytania czekają. Na przykład takie: nie znudziło się pani bycie feministką w Polsce? Mogłaby się pani przenieść się choćby do „Cosmo” czy „Vivy”? Tam to dopiero byłoby się z czego nabijać! I pewnie kasa większa…

Ale jednorazowa. Obśmiałabym takie „Cosmo” i od ręki by mnie wylali na zbity pysk. Żaden interes.

Pytam, bo to chyba nudne ciągle o tym samym. Ileż można dowalać mizoginom, homofobom, manifestować, protestować, słać listy i ciskać gromy, ośmieszać, wymyślać rymy częstochowskie, by było bardziej żenująco, spoglądać czasem krzywym okiem na polskie feministki?

Ileż można? Tyleż, ileż się wyżej wymienione podmioty same nasuwają pod satyryczną klawiaturę. Ja się nie nudzę. I ciągle spotykam czytelniczki Zadry, które mówią mi na ucho, że lekturę tego pisma zaczynają od ostatniej strony, tej ze mną, więc raczej do nudziar nie należę. A jeśli ktoś uważa, że przynudzam, to zapraszam na solo, na kulturalną dyskusję o tym, czyj gust jest lepszy. Bo z góry zapewniam, że mój.

Tak się złożyło, że „Zadra” odmieniła moje życie. Dzięki lekturze pani tekstów poszedłem na gender studies na UW, tam poznałem wspaniałych ludzi, od których uczyłem się feminizmu, queeru, odwagi, zaangażowania społecznego, wspólnego działania. Potem ośmieliłem się napisać pierwszy tekścik do „Zadry”, potem kolejny i kolejny… No i w międzyczasie pojawiły się homiki.pl, które są o połowę młodsze. Jak to jest być matką nie tylko Bolka, lecz także polskiego feminizmu? Które dziecko jest bardziej nieznośne?

O Bolku to ja raczej się w rozmowy nie wdaję, wie pan, bo mówiąc między nami, celebrytami (oj panie Marcinku, pan się tak nie czerwieni, świętą prawdę mówię!), trzeba dzieci trzymać z dala od tego biznesu, póki co. Ogólnie dzieciak jest taki, że raczej idzie z nim wytrzymać. A co do bycia „matką” polskiego feminizmu, to bardzo mi miło, że przyłożyłam rękę do pana rozwoju i świadomości, panie Marcinku, i że mam na sumieniu, choćby częściowo, takiego porządnego chłopaka jak pan. No proszę, a on się znowu czerwieni. Ale matką to ja się nie czuję, uchowaj Bogini. Owszem, było się animatorką, rozkręcało się, zakładało, zapraszało, ale też nie byłam ani pierwsza ani jedyna. Poza tym zna pan może to powiedzonko, które zresztą sama wymyśliłam: gdzie matka, tam jatka. Kto nie lubi jatek, niech abstrahuje od matek. Ja wolę abstrahować.

To wyabstrahowawszy rzucam ostatnie pytanie: czego mogę pani życzyć z okazji wspaniałego jubileuszu?

Wszystkiego, kochany, wszystkiego. Mamy wolność i demokrację, możesz mi pan życzyć wszystkiego, co tylko.

I zapomniałbym – co na to wszystko Bolek?!

Już mówiłam. Dzieciaka mi pan w te jubileusze nie mieszaj. To co, jakieś ciasteczko może rozpakujemy, kelyszek kawki wychylimy?

W takim razie 100 lat „Zadrze”!!!!

Matka Bolka Od drugiego numeru Zadry na ostatniej stronie pisma były drukowane krótkie, polemiczne artykuły. Strona nosiła tytuł „Nawiasem mówiąc”. Dopiero od numeru szóstego pojawiła się w Zadrze Matka Bolka. We wstępniaku do tego numeru chochlica drukarska napisała: „Rzućcie okiem na koniec „Zadry”! Zauważyłyście? Tak jest, Matka Bolka jest znowu wśród nas i od tego numeru już nas nie opuści. Najpierw była feministycznym fanzinem, wystukiwanym na maszynie do pisania w zamierzchłych początkach lat. 90 zeszłego tysiąclecia, a teraz przemyciłam ją do „Zadry” – bo jedna pani powiedziała w radiu, że feministki nie mają poczucia humoru.

Więcej Matki Bolka pod adresem http://10latzadry.blox.pl

„Zadra”
10 lat po ukazaniu się pierwszego numeru feministycznego kwartalnika „Zadra” wyszedł właśnie z drukarni jubileuszowy, podwójny numer 40 i 41. Na okładce złoty napis „10 lat Zadry” otacza 10 czerrrrwonych róż. To w końcu 10-lecie jedynego w Polsce feministycznego pisma.

Niemal 130 stron tekstów otwierają trzy rozmowy: o 20 latach klinczu polskiego feminizmu i demokracji, o Kongresie Kobiet Polskich i o lesbijskim kabarecie Barbie Girls. Kto chce wytknąć nos poza polskie sprawy, znajdzie interesujące teksty o kobietach i feminizmie w Turcji, kilku krajach afrykanskich i na Bialorusi. Publicystki i publicyści „Zadry” przypominają w swoich artykułach postaci zmarłych niedawno Piny Bausch i Jadwigi Żylińskiej, która publikowała w pierwszych numerach „Zadry”, oceniają z perspektywy ostatnich 10 lat polskie kino, opowiadają o prawosławnej bogini Sofii, o współczesnej pustelniczce szwajcarskiej, o prezentowaniu feminizmu osobom starszym na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, o silnych „ślonskich dziołchach” i amazonkach, o meandrach feminizmu i o hiper-skromności kobiet w czasie rozmow z pracodawcami. Matka Bolka zaskakuje krytyczną poezją („Odka do feminizmu polskiego”). A na jednej ze swoich okladek 10-letnia „Zadra” reklamuje zadrzany blog – www.10latzadry.blox.pl.

Marcin Teodorczyk redaktor homików.pl, stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma recenzowanego uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”. W wolnych chwilach prowadzi bloga www.homikiodtylu.blogspot.com.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

10 komentarzy do:Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka

  • vella

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    Ja rzeczywiście zaczynam czytanie Zadry od ostatniej strony! Super wywiad!!!!

  • ania

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    sto lat, sto lat! gratuluję pomysłu.

  • emwu

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    piękny wywiad! pięęękny:)

  • Anna

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    Ciekawe, czy za sto lat „Zadra” będzie jeszcze potrzebna ;) jako tuba feminizmu.
    Choć znając tempo zmian społecznych w Polsce – może się okazać, że potrzebna będzie ;)

  • stara wyjadaczka

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    to już 10 lat, a pamiętam pierwsze numery Zadry:), a jeszcze wcześniej Pełnym Głosem. Trzymajcie się i oby tak dalej

  • Chomik Wrocek

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    No, no panie Marcinku – fajny wywiadzik; jeszcze zacznę Zadrę czytać ;)

  • sven

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    Feministki świętują 10 urodziny swojej gazety. Yoohoo !!!
    Czy są jeszcze jacyś geje, którzy nie są feministami? Czy może jestem jedyny?

    ZADRA jest największym nudziarstwem na rynku, pełnym wynurzeń frustratek przekonanych, że ich życie byłoby pasmem sukcesów, gdyby nie mężczyźni. To już bym wolał sobie poczytać CKM:) Czasem się pośmieją z gejów, ale jeszcze bardziej z homofobów- humor jest najlepszą bronią przeciwko nietolerancji, zwłaszcza gdy potrafimy śmiać się też z samych siebie:)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    > Czy są jeszcze jacyś geje, którzy nie są feministami? Czy może jestem jedyny?

    Nie jestes jedyny. Jestem lesbijka ktora kompletnie nie identyfikuje sie z popularnym feminizmem.

    Moj feminizm mozna strescic „plec nie powinna byc brana pod uwage w procesach decyzyjnych w polityce i biznesie”.

  • Uschi

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    „ZADRA jest największym nudziarstwem na rynku, pełnym wynurzeń frustratek przekonanych, że ich życie byłoby pasmem sukcesów, gdyby nie mężczyźni.”
    ROTFL! ktoś chyba Zadry nie czytuje ;)
    naturalnie, feminist(k)ą nikt być nie jest obowiązany, a tematyka ta nie musi być dla każdego fascynująca, ale na litość – warto jednak wiedzieć, jaka jest treść tego, co się krytykuje! w żadnym numerze Zadry nie znalazłam ani joty przekonania, że kobiety byłyby szczęśliwsze gdyby nie było mężczyzn :D .

    no, chyba że ktoś uznaje krytykę patriarchatu za krytykę mężczyzn…

  • sven

    [Re: Sto lat, ''Zadro''! Życzenia odbiera Matka Bolka]

    ,,no, chyba że ktoś uznaje krytykę patriarchatu za krytykę mężczyzn…”

    tak, ja właśnie uznaje, częściowo:)
    a zadrę miałem parę razy w rękach. Problem polega na tym, że samo określenie ,,patriarchat” jest tak rozległe i niedokładne, że można pod nie wstawiać co się tylko chce. Dla kogoś opisuje ono stosunek do kobiet w państwach muzułmańskich (wówczas zgadzam się ze stosowaniem tego terminu) dla kogoś innego ,,patriarchat” to np. tak zwane ,,seksistowskie reklamy” w europejskich stacjach telewizyjnych albo słabszy udział kobiet w polityce- i wówczas uważam, że stosowanie tego terminu nie ma sensu i bywa właśnie poprawniejszą politycznie wersją niechęci do mężczyzn. Można sobie mówić o swoich różnych doświadczeniach i antymęskich fobiach, kwitując na końcu: ,,ależ ja tylko krytykuję patriarchat”. Dzięki tej logice chociażby E. Jelinek może sobie rozprzestrzeniać swoje wizje świata kobiet- ofiar i mężczyzn- oprawców, pisząc o tych drugich tak wstrętnie jak o kobietach żaden facet nie napisał od czasów średniowiecza i nazywa się to ,,krytyką patriarchatu”. Zadra tak hardcore’owa oczywiście nie jest, ale jak każde feministyczne pismo reprezentuje nurt nieprzerwanego użalania się nad kobietami i opisu wybranych wycinków rzeczywistości, z których wyłania się obraz zniewolonych przez opresyjną kulturę kobiet.
    Jak to kogoś bawi to niech sobie czyta Zadrę… . Ja jej w każdym razie życzeń składać nie będę… .




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa