Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:

Okładkę zdobi bobasek na tle tęczowej narzuty. Jest to zapowiedź wywiadu z prof. Anną Izabelą Brzezińską (Instytut Psychologi UAM i SWPS w Warszawie), który znajduje się na stronach 20-22.

Jest to szalenie interesująca rozmowa o aspektach psychologicznych i społecznych homorodzicielstwa. A zarazem próba rozwiania mitów narosłych wokół tematu, a więc odpowiedź na przywoływane do znudzenia argumenty o wychowanie dziecka na homoseksualistę, konotacje pedofilskie, brak wzroców płci przeciwnej, etc. Pożyteczna lektura także dla nas samych.

Oto jak odpowiada pani profesor na okładkowe pytanie:

(…) Jeżeli patrzymy na sprawę z punktu widzenia psychologii, czyli pytanie o miłość i troskę o dziecko – nie znajduję przeciw nim jako rodzicom żadnego argumentu. Natomiast jest jeszcze kwestia otoczenia społecznego. W naszej kulturze ryzyko izolowania i napiętnowania jest zbyt duże, żeby pozostało to bez wpływu na los i psychikę dziecka.

Reszta odpowiedzi w papierowej „Polityce” nr 49., 5 grudnia 2009.

Zabrakło w wywiadzie poruszenia jeszcze jednego aspektu, równie ważnego. Usankcjonowania prawnego dla obu rodziców tej samej płci, które zabezpieczałoby dziecko. Załóżmy, że biologiczny homorodzic umiera, co wtedy? Niebiologiczny rodzic nie ma praw do wychowywania dziecka. Albo gdy rodzic rozstaje się z partnerką/partnerem, co wówczas dzieje się w sprawie świadczeń alimentacyjnych przysługującym dziecku z rodziny heteryckiej? Dlatego instytucja związków partnerskich powinna też przewidywać i zabezpieczać automatycznie dzieci partnerów. Nie zapominajmy o tym, skoro – jak podaje dziennikarz „Polityki” – szacunkowo 50 tys. dzieci wychowuje się w homorodzinach!

(mt)

23 komentarzy do:Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:

  • KS

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    ciekawe, bo nie pamiętam, by przy związkach partnerskich poruszano problem dzieci, on raczej nie występuje.

  • Loth

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Oczywiście, że pary homoseksualne posiadają dzieci – ostatnie kontrowersje wokół adopcji są niepoważne… prawidłowe pytanie, to jak usankcjonować prawnie homorodziny, które ISTNIEJĄ :)

  • Waldek

    [Żyję w legalnym związku partnerskim]

    Większość z nas pracuje, nie ma nas w domu całymi dniami. W taką sytuację wstwiamy dziecko z adopcji. Aby zapewnić mu opiekę musimy wynająć opiekunkę do dziecka. Teraz zadaję poważne pytanie: po jaką cholerę wyciągać dziecko z domu dziecka, udawać, że się nim opiekujemy, skoro oddajemy je kolejnej obcej osobie pod opiekę (opiekunce)? Po co ta fikcja?! Dzieciak jedynie ma z tego to, że zamiast opiekunka opłacona przez Państwo zajmować się nim i kilkoro innymi dziećmi, jak to ma miejsce w sierocińcu, opłacona jest przeze mnie i zajmuje się tylko nim. A ja go i tak nie widzę cały dzień i tak nie mam wpływu na jego wychowanie, bo faktycznie wychowuje go opiekunka (często osoba z zaburzeniami osobowości…). Po za tym, ja na prawdę nie umiałbym pokochać obcego dziecka. Bo niby z jakiej racji? Z jakich pobudek? Czym miałbym rozbudzić miłość do obcego dziecka? Z jakiej racji mam kochać cudze dziecko? Z jakiej racji mam łożyć na utrzymanie obcego, małego człowieka, z którym nie mam żadnych związków emocjonalnych? Bo ładne? A co to ja, pedofilem jestem, że małe dzieci mają mi się podobać? Bo dzidziuś jest ładny jak mały miś? To trzeba sobie kupić małego pluszowego misia i też będzie ładnie w domu. Na prawdę – poddaję w wielką wątpliwość zasadnośc adopcji obcych dzieci. I to przez wszystkich: i przez hetero i homo! Adopcja obcego dziecka nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. A tylko racjonalność powinna regulować relacje między ludźmi! Nie chwilowe emocje, „bo ładny jak miś”…

  • Loth

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    „Większość z nas pracuje, nie ma nas w domu całymi dniami”

    Eee… dlaczego uogólniasz? Zatem odbierzmy dzieci „większości” społeczeństwa, bo rodzina, gdzie ojciec pracuje, a matka siedzi w domu jest dość rzadkim okazem, w aktualnej sytuacji społeczno-ekonomicznej.

    „Po za tym, ja na prawdę nie umiałbym pokochać obcego dziecka”

    Ty byś nie umiał, ale są osoby, które by potrafiły. Poza tym ważniejsza kwestia to uregulowanie istniejących już homorodzin – w sensie choćby podatkowym (nadanie im mocy prawnej).

    „Bo ładne? A co to ja, pedofilem jestem, że małe dzieci mają mi się podobać?”

    No, no zagalopowałeś się z deka.

    Myślę, że osoby, które chcą adoptować dziecko – obojętnie homo czy hetero, mają przemyślaną sprawę, pewnie dużo rozmów ze swoim partnerem/partnerką za sobą itp – przede wszystkim parę każdej orientacji powinna obowiązywać podobna procedura – czyli testy psychologiczne itp – nic przypadkowego, na zasadzie tamagoczi :)

  • zewsząd i znikąd

    [przeciw "domom" "dziecka"]

    Oczywiście nie jest sytuacją godną pochwały, jeżeli rodziców dziecka całymi dniami nie ma w domu i w praktyce jest ono wychowywane przez nianię. Ale podkreślam – to i tak sytuacja o niebo lepsza od „domu” „dziecka”. „Domy” „dziecka” powinny przestać istnieć, bo stamtąd nie może wyjść człowiek nieskrzywdzony, nie-nieszczęśliwy. Miejsce dzieci jest w rodzinie – jeżeli nie ma innej możliwości, to w rodzinie zastępczej, ale nie w molochu, gdzie niemal w każdym przypadku bardziej bezwzględne dzieci znęcają się nad słabszymi. W innych krajach jakoś się udało, w krajach tzw. Zachodu sieroty wychowują się w rodzinach zastępczych czy rodzinnych domach dziecka, tylko u nas przez 20 lat nie umiano zlikwidować tych fabryk dziecięcej krzywdy.

    Co do homorodzin: byłam bodaj wiosną czy latem na spotkaniu z autorką „Życia rodzinnego świstaka” – kojarzycie, to lesbijskie romansidło. ;) Książka jest bardzo prorodzinna i autorka też przygotowywała się do roli matki. Otóż z tego, co mówiły, istnieje obecnie jeden sposób uegulowania, zabezpieczenia przyszłości dziecka na wszelki wypadek – zapis o adopcji ze wskazaniem na rzecz partnerki/partnera na wypadek śmierci rodzica biologicznego. (Ale i tak w praktyce zwykle matki, bo wiadomo, mężczyzna nie może urodzić dziecka, więc geje-ojcowie chyba zwykle wychowują dzieci we współpracy z ich matką. Chyba że wykorzystają mało uczciwy sposób – podanie się za ojca dziecka, którego matka nie może wychować i chce oddać.)

  • marcin

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    W tym wywiadzie wyraźnie zostało wyartykułowane, dlaczego ludzie pragną potomstwa i chcą realizować się jako rodzice. To naturalna potrzeba. I rzeczywiście ja ją wygłuszam ze względu na społeczny ostracyzm, nie wyobrażam sobie ani aktu seksualnego z kobietą, ani wychowywania dziecka w związku z facetem. To mnie ogranicza, choć kto wie, czy nie byłbym świetnym rodzicem.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    > Na prawdę – poddaję w wielką wątpliwość zasadnośc adopcji obcych dzieci.

    Na podstawie argumentow dopasowanych do Twojego przypadku.

    Przekonales mnie, przekonales mnie dlaczego _konkretnie Ty_ nie chcesz adoptowac. To ffs nie adoptuj. Ty to nie wszyscy.

    Czyli „ja nie chce/potrzebuje wiec jestem przeciwko temu zebyscie Wy mogli” ?

    Co to jest za argument? „Rozumowanie” tego typu jest jedna z rzeczy ktore skutecznie sabotuja rowne prawa dla homo w Polsce. Zreszta nie tylko homo, to w ogole jest bardzo polskie podejscie.

  • Ciota

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    [wpis usunięty. detr.]

  • Arc-en-terre

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Widziałam dzisiaj tę gazetę w rękach znajomej z roku. Z początku mnie zainteresowała i miałam ochotę ją kupić, jednak nie lubię „Polityki”, więc nie będę im pieniędzy nabijać ;)

    Tym bardziej, że pewnie nic tam nie ma nowego. Jednak jak ktoś miałby link do wersji on-line, o ile taka się pojawi to bardzo proszę o przesłanie na adres lgbteka@gmail.com :) Z góry dziękuję!

  • Zofia

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Słusznie, nie kupuj. „Polityka” to tygodnik dla inteligentnego czytelnika.

  • zne

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    w zasadzie Zofia ma racje, bo co ma się przewalać u ciebie makultura niepotrzebna, skoro pismo przekracza twój poziom intelektualny, ja cenię politykę, jest to jedyny tygodnik, który kupuję.

  • Arc-en-terre

    [Zofia i zne]

    Skoro uważacie się za inteligentne osoby, to zapewne wiadomo Wam, że takie bezpodstawne obrażanie drugiej osoby jest zwyczajnie niekulturalne?

    Nie lubię „Polityki” i mam do tego pełne prawo. Osąd sobie wyrobiłam na podstawie kilku przeczytanych numerów. A wasze aluzje do mojego rzekomego braku inteligencji świadczą tylko i wyłącznie o Was samych.

  • Detrollator<

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Detr. przypomina, że łamy homików.pl nie służą do obrażania kogokolwiek.

  • Zofia

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Oczywiście, masz prawo nie lubić „Polityki”. Ale rozumny czytelnik nie zakłada z góry, „że pewnie nic tam nie ma nowego”. Swój sąd o tekście wyraża dopiero po lekturze materiału.

  • Arc-en-terre

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Nie zamierzam dalej dyskutować, z osobami, które tylko szukają pretekstu do tego by się z kimś posprzeczać.

    Życzę jednak więcej empatii i polecam cytat z Jurgielewiczowej:

    „Ludziom o znaczniejszej kulturze umysłowej trudno o jednoznaczność sądów, zbyt dobrze wiedzą ile różnorodnych czynników należy uwzględniać oceniając człowieka czy jego dzieła”.

    Pozdrawiam!

  • [Re:]

    „Tyle różnorodnych czynników”… – a Tobie wystarczyło kilka numerów…

  • Michał

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Wersja online:
    http://www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1501177,1,czy-geje-powinni-miec-dzieci.read
    może Arc-en-terre się przekonasz, wg nie to „Polityka” to jedyny otwarty tygodnik w Polsce, Newsweek jakoś mi nie podchodzi

  • Arc-en-terre

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Dziękuję ślicznie za linka!

    Powiem szczerze, że mnie ten artykuł, może nie tyle zaskoczył, co ucieszył. Cieszę się, że taki głos pojawia się w czasopiśmie ogólnopolskim skierowanym do odbiorców niekoniecznie homoseksualnych.

    Wielki PLUS dla Polityki!

    Przykro mi jednak, że mój komentarz „z przymrużeniem oka”, nie zawierający żadnych obraźliwych treści wywołał takie oburzenie… Dzięki Michał, że jako jedyny po prostu podesłałeś artykuł – bez zgryźliwego komentatorstwa.

  • Xen

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    A ja tylko chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że „Polityka” to nie jedyny otwarty tygodnik w Polsce.
    Są jeszcze, i moim zdaniem nawet bardziej otwarte, „Fakty i Mity” i „Nie” :)

  • Michał

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Arc-en-terre nie ma sprawy :) prosiłaś o artykuł a nie zgryźliwe komentarze, a „Faktów i mitów” oraz „Nie” nie czytam, bo uważam, że to prasa brukowa

  • Xen

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    @Michał

    Skoro nie czytasz, to skąd masz takie przekonanie? Te gazety ujawniały fakty i afery, które dopiero później po nich, pojawiały się w innych mediach.
    Są potępiane bo nie boją się pisać prawdy. A prawda w naszym kraju bardzo często boli.
    I są za to wręcz znienawidzone i oczerniane przez większość polityków, kler i „politycznie poprawne” media. Oni właśnie bardzo często używają w stosunku do nich określenia „prasa brukowa” żeby zniechęcić ludzi do poznania wielu niewygodnych faktów.
    Są to jedyne gazety całkowicie niezależne i nie podatne na jakiekolwiek wpływy.

  • Anka Zet

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Prasa brukowa zawiera w sobie więcej śmieci niż prawdy.
    A „NIE” jest najbardziej wiarygodnym tygodnikiem w Polsce. Wiem o tym z autopsji ;) ,bo miałam przyjemność tam pracować, i wiem, że ma taką opinię np. wśród sędziów!!!
    „Fakty i mity” też są ok.

  • Michał

    [Re: Najnowsza ''Polityka'' pyta z okładki:]

    Trochę wywołany do odpowiedzi,odpiszę Xen. Możecie czytać taką prasę, mi nie odpowiada, przeglądałem kiedyś i nie podoba mi się styl. Nie lubię radykałów (żadnej ze stron), jestem zwolennikiem wyważania opinii. Sądze, że „Polityce” to się udaje.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa