Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń

Taką notkę zamieściłem kilka dni temu na blogu (tutaj w wersji poprawionej), jednak po reakcjach homofobów widzę sprawę w innym świetle. Zapraszam do lektury:

I znów o ślubie, tym razem pierwszym gejowskim, choć oczywiście nieformalnym, w którym uczestniczył Ryszard Giersz z partnerem. Mniejsza o szczegóły, na pewno znacie je mediów. Na naszą homiczą skrzynkę przyszło kilka maili w tej sprawie. Dwa nadesłał organizator, czyli Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Drugi mail dotyczył tego, że bohaterowie jednak nie wyrazili zgody na publikację zdjęć.

Ślub humanistyczny miałby być odpowiedzią na zapotrzebowanie ateistów na ceremonie, które silnie zawłaszczył Kościół katolicki. Jak pisała Kinga Dunin w „Wysokich Obcasach” nr 49/2009: „Polacy są przeważnie poganami przywiązanymi do Kościoła jako instytucji obsługującej rozmaite rytuały – śluby, pogrzeby, specjalne święto dla dzieci, podczas którego dostają one komputery i rowery (…). Oczywiście ceremonia zaślubin to swoisty emblemat – świadkowie, impreza „po”, odświętne stroje. Cała otoczka może być ważna, ja to akurat rozumiem. Ryszard tak mówi o swojej motywacji: „To nie była zabawa! W życiu! Nigdy do tej chwili nie podchodziliśmy, jak do zabawy. My tę chwile potraktowaliśmy jakby to był ślub normalny, w urzędzie stanu cywilnego” (www.tvn24.pl).

Rozumiem zatem motywację Ryszarda i jego partnera. Ślub humanistyczny nie ma żadnej mocy prawnej, jest tylko, może „aż”, symboliczną ceremonią, jakąś rekompensatą za brak innych możliwości. Mimo podpisów pod „aktem” zawarcia małżeństwa, które mogą mieć jakiś wymiar psychologiczny, równie dobrze można sobie złożyć przysięgę w cztery oczy na ukwieconej łące. Nie rozumiem jednak tej całej szopki, w której ochoczo wzięły udział media. Gdybym brał udział w ważnym dla mnie wydarzeniu, to na pewno chciałbym zachować to dla siebie.

Kto na ślubie Ryszarda i jego partnera zyskał?
1. Polskie Stowarzyszenia Racjonalistów, które ogłosiło to w mediach, rozsyłając materiały pewnie do większości redakcji. Nie ma to jak darmowa promocja. Owszem, popieram ideę organizacji w całej rozciągłości, jednak idea ceremonii utraciła „wiarygodność” w moich oczach.
2. Ryszard, bo znów jest bohaterem mediów, tyle że „poślubionym”. Pytanie tylko, czy ma pomysł na swoją działalność jako osoby publicznej i jakimi względami się kierował przy upublicznianiu swojego życia prywatnego? To mnie ciekawi najbardziej z punktu widzenia uczestnika ruchu LGBTQ. Bo niewątpliwie jest on najbardziej medialnym gejem 2009 roku, zawalczył o siebie i wygrał. To bardzo pozytywny wzorzec dla innych osób homo, można się z nim utożsamiać – chłopak z małej miejscowości nie dał się poniżać. Zwrócił po raz kolejny na ważny problem braku regulacji prawnych rejestracji związków partnerskich i konsekwencji przykrych dla nas z tego wynikających. To wzruszająca i dramatyczna opowieść, a przy okazji (znów) darmowa kampania promująca ideę związków partnerskich. Myślę, że takiej prasy nie miał nawet Waldemar Zboralski, ważna postać dla historii ruchu LGBTQ w Polsce, który wraz z partnerem zalegalizował związek w Anglii.

Celowo zinstrumentalizowałem pewne kwestie, by wyłuszczyć paradoksy tej sprawy.

***

Na tym zakończyłem wpis. Co mnie jednak zdumiało, to fakt, na który wcześniej nie zwróciłem uwagi? Mianowicie – na język. Otóż, dzięki zmasowanej akcji medialną zaczęto posługiwać się terminem „ślub gejowski”. Ważne jest odczarowanie rzeczywistości poprzez przejęcie języka bądź znalezienie równoważnej alternatywy. Język także może wpłynąć na społeczną zmianę (tutaj teorie są rozmaite). To fascynujące, że właśnie homobowie, jak Terlikowski, z którego wypowiedzi zaczerpnąłem inspirację, także poprzez negację ślub gejowskiego zaświadczają, że ów fakt miał miejsce. I dalej, wypowiedź Jana Sikorskiego (księdza): „W samej nazwie odczytuje to jako pewną sprzeczność bo humanistyczny – w tym sensie, jeżeli dobrze rozumiem, nie mający odniesienia do Pana Boga. A słowo ślub jest wzięte ze słownika religijnego”. Strzał w dziesiątkę.

W tych samych „Wysokich Obcasach” znalazł się bardzo interesujący wywiad z dr Antu Sorainen, fińską akademiczką, feministką, lesbijką, która zanegowała samą istotę małżeństwa jako modelu patriarchalnego, ale równocześnie i wariantu jednopłciowego: „Mnie się to nie podoba, bo to ślepe naśladowanie wzorców heteroseksualnych. A tym samym uznanie ich, a nie innych, za normę. Nie jestem zwolenniczką tych legalizacji, ponieważ jestem przeciwko legalizowaniu jakichkolwiek związków” („WO” 49/2009, s. 17). Pojawia się druga strona medalu, równie ciekawa, jak na polskie warunki spotykana wyłącznie wśród queerowych i feministycznych radykałek. Ale nie sposób odmówić Sorainen trafnej argumentacji o podciąganiu wszystkiego co homo pod heteronormę. Tylko skoro nie mamy wyboru i nie możemy przekonać się osobiście, co znaczy instytucja małżeństwa, to trudno to negować dla zasady.

Tymczasem rok temu na Homikach.pl powiesiliśmy ankietę dotyczącej formy legalizacji związków jednopłciowych. Wypowiedziało się 2382 osób (choć nie traktujmy tego jako stricte socjologiczne badanie). 1872 osoby, co stanowi niemal 79% głosów, chciałoby małżeństwa, a więc legalizacji związku na tych samych prawach, co hetero. Za związkiem partnerskim było 371 osób (16%). Chciałoby się dodać: „tylko” 16% głosów, gdyż wszelkie inicjatywy wychodzące od działaczy i działaczek LGBTQ w tej materii uwzględniają wyłącznie model związków. O ślubach nie ma mowy.

Wyniki te odczytują następująco: rzeczywiście w Polsce panuje bardzo mocne przekonanie o sile rytuałów, o czym wspomniała cytowana Kinga Dunin. Skoro domagamy się równości, to domagajmy się w całej rozciągłości. Taki punkt widzenia rozumiem, chciałbym mieć takie same prawo do zawarcia małżeństwa jak moja siostra, w takim samym miejscu, z takim samym „wyposażeniem”. I chciałbym, by sprawiło to taką samą radość moim rodzicom i osobom z mojego otoczenia. Ciągłe bycie w kontrze wobec rodziny czy większości społeczeństwa nie jest przyjemne, a aspiracji do „mieszczańskiego” modelu życia nie uważam za grzech.

Dlatego teraz lepiej rozumiem potrzebę Ryszarda i jego partnera do takiej, a nie innej, decyzji o ślubie. Nawet jeśli ma on znaczenie wyłącznie symboliczne.

Marcin Teodorczyk redaktor homików.pl, stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma recenzowanego uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”. W wolnych chwilach prowadzi bloga www.homikiodtylu.blogspot.com.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

38 komentarzy do:Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń

  • Tajmniczy

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Wydaje mi się ,że ryszard gubi sie w tym śwecie medialnym ruchu LGBTQ i traktuje to jako zabawe…przypadkowo trafil na medium i tak go wciągneło…a zabiera tematy potrzebna do działan podziwiam ale patrze z przymrużeniem oka

  • KaFor

    [śluby]

    cd. rozmowy (przy temacie o SLD) – komentarz do mego tekstu na temat ślubó cywilnych w Polsce:
    K Legierski

    „owo dyskryminujace zalozenie (malzenstwo dostepne wylacznie dla par hetero) jest zalozone w Konstytucji i zeby je zmienic trzeba zmienic Konstytucje – a to jest mozliwe wylacznie przez glosowanie w sejmie poniewaz wszystkie polskie sady z Trybunalem Konstytucyjnym sa upowaznione wylaczne do badania zgodnosci ustaw z Konstytucja a nie badania zgodnosci wewnetrznych zapisow Konstytucji.

    Rowniez sadze ze Trybunal Sprawiedliwosci nie zdecyduje sie na uznanie ze w tej materii Konstytucja RP jest niezgodna z Europejska Konwencja o Ochronie Praw Czlowieka – poniewaz Konwencja gwarantuje prawo do zawarcia malzenstwa kobietom i mezczyznom (art 12 Konwencji). takie sformulowaie otwiera dwie drogi interpretacji a) ze prawo do zawarcia malzenstwa maja kobiety z mezczyznami a mezczyzni z kobietami b) kobiety zarowno z mezczyznami jak i z kobietami i mezczyzni zarowno z kobietami jak i mezczyznami… na tym etapie braku powszechnego konsensusu w tej kwestii w Europie (nie mylic z UE – Konwencja obowiazuje w calej Europie wlaczajac w to np. Rosje) jestem prawie pewien ze Trybunal opowie sie za wersja a)”

  • xxx

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Ja mam dokładnie takie same wrażenia, a negowanie ślubów w imię teorii bycia ponad to jest utopijne i do niczego nie prowadzi. Nie da się wypisać ze społeczeństwa.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    > I dalej, wypowiedź Jana Sikorskiego (księdza): „W samej nazwie odczytuje to jako pewną sprzeczność bo humanistyczny – w tym sensie, jeżeli dobrze rozumiem, nie mający odniesienia do Pana Boga. A słowo ślub jest wzięte ze słownika religijnego”. Strzał w dziesiątkę.

    To nie jest strzal w dziesiatke, tylko kompletna bzdura. Slub / malzenstwo zawsze bylo trzema roznymi rzeczami ktore czesto, ale nie zawsze byly laczne – uroczystoscia religijna / duchowa, uroczystoscia panstwowa / prawna / spoleczna, i deklaracja wiezi emocjonalnej. Wystarczy jedna z tych trzech rzeczy. Nigdy, nawet wtedy kiedy slub koscielny byl jedyna dostepna opcja, slub nie byl czyms wylacznie religijnym.

    I wreszcie nie zapominajmy ze instytucja malzenstwa jest co najmniej tak stara jak najstarsze malowidla jaskiniowe, a pomysl zeby ograniczac je wylacznie do par k+m pojawil sie dopiero z religiami abrahamicznymi.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    To ja tez dorzuce swoje (odpowiedz na „owo dyskryminujace … „):

    To juz bylo poruszane dziesiatki razy przy dziesiatkach okazji.

    Chocby ostatnio tutaj w komentarzach -
    http://www.innastrona.pl/magazyn/bequeer/zwiazki-jednoplciowe-homomalzenstwa-w-polsce-za-granica.phtml

    Artykul 18 nie jest ani definicja, ani zakazem. Mozna probowac
    wprowadzic malzenstwa homo teraz, bez zmiany Konstytucji. Po prostu
    nikomu nie chce sie sprobowac („to sie nie moze udac, szkoda czasu!”), a
    wszyscy ktorzy poruszaja ten temat sa zakrzykiwani i marginalizowani.

    Czy naprawde tylko garstka osob widzi ze lepiej cos robic nic tkwic w
    kompletnej biernosci i czekac na cud, a nawet jesli przegramy 18-ke
    teraz to ta przegrana i tak (w porownaniu z opcja „to sie nie uda, nie
    warto probowac”) przyblizy uzyskanie pelnej rownosci?

    Spojrzcie chociazby na Irlandie, tez „kraj katolicki” (jedyny kraj w
    Europie ktory ma ostrzejsze przepisy aborcyjne niz Polska), a dzialaja
    tam organizacje takie jak LGBT Noise i MarriagEquality. Oni nie mowia
    „to sie nie uda, nie warto probowac”.

  • Szymon Niemiec

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    W medialnej nagonce obie strony mam wrażenie zapomniały o dwóch kwestiach.

    1) Słowo ślub w języku polskim nie oznacza bynajmniej jedynie zawarcia związku małżeńskiego/partnerskiego. Ślub oznacza akt ślubowania, a więc dobrowolnego przyjęcia na siebie zobowiązania. Na tej zasadzie mamy śluby zakonne, ślubowanie przy wstępowaniu na urząd, ślubowanie przy obejmowaniu funkcji, czy w końcu ślubowanie przy wstępowaniu do szkoły. Tym samym gdybyśmy przyjęli, zgodnie z wymaganiani naszych adwersarzy, że ślub oznacza jedynie ślub mężyzny i kobiety zawarty przed kapłanem, to należałoby zmienić nazwę ślubów zakonnych chociażby ;)

    2) Ślubu w rozumieniu zawarcia związku nie udziela kapłan, urzędnik czy też celebrans. Ślubu „udzielają” sobie osoby składające ślubowanie. Inaczej mówiąc osoba składająca ślubowanie udziela sobie ślubu/ślubów. Kapłan, urzędnik czy celebrans jest jedynie lub aż osobą potwierdzającą mocą swojego urzędu/funkcji prawdziwość i ważność tego ślubowania. Zarówno prawo polskie, jak i większość praw kanonicznych związków wyznaniowych stanowi, że w sytuacjach szczególnych osobą odbierającą i potwierdzającą ważność ślubowania może być dowolna osoba uczestnicząca w ceremonii. Taką sytuacją jest np. ślub morski, gdzie ślubowanie odbiera kapitan jednostki, jako najwyższy rangą przedstawiciel władz, czy ślub w stanie zagrożenia życia, gdzie ślubowanie może odebrać lekarz lub inny świadek.

    Tak więc upieranie się przy zawłaszczaniu słowa ślub jedynie do jednego tylko znaczenia i jednego tylko związku wyznaniowego jest nieuzasadnione zarówno ze strony prawnej, jak i semantycznej.

    I warto o tym pamiętać w dyskusjach na temat ślubów ;)

  • Arek

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Zgadzam sie, ze w naszej kulturze dominujaca jest cala sila rytualow. Tylko wczesniej nie wiezialem jak to ubrac w slowa (kiedy dwie lesbijki w naszym kraju zawarly tzw. slub humanistyczny). Ja takich slubow zawarlem setki w wieku 6 lat, bawiac sie z dziecmi z podworka w dom. W takim razie ktory z nich mam traktowac powaznie?! To, co sie szumnie nazywa slubem humanistycznym, i to, jak sie bawilem w piaskownicy jest dla mnie dokladnie tym samym. Zwykla zabawa, bez jakiej kolwiek mocy. (tu wlasnie wchodzi w gre owa moc rytualow). Ciekawe tylko, co ci panowie zrobia jak beda mogli prawnie zarejstrowac swoj zwiazek? Jak to nazwa? Sciaganie aktualizacji? Aneks do umowy? Dodatek do poprzedniej wersji? A moze drugi slub i druga okazja do napicia sie ;)

    Przepraszam jesli kogos urazilem, ale nie wyobrazam sobie zawrcia tak zwanego humanistycznego slubu. Znajomi by stwierdzili ze sie wyglupiam (ja tez bym mial takie odczucie), rodzice by pewnie przyszli, bo ich zaprosilem na jakas tam impreze, w pracy by stwierdzili, ze upadlem na glowe bo przeciez to i tak nic nie zmieni, po co sie scierac, jak sie chce pobawic, to lepiej chodzmy do klubu i nic poza tym. A ja sam czulbym, ze mam znow 6 lat i znow bawie sie w dom, ale tym razem mam juz troche wiecej niz 2 zlote i kompot mamy na urzadzenie wesela.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    > To, co sie szumnie nazywa slubem humanistycznym, i to, jak sie bawilem w piaskownicy jest dla mnie dokladnie tym samym

    Niech zgadne – malzenstw innych religii tez nie uznajesz? Tez „zwykla zabawa”?

    > Ciekawe tylko, co ci panowie zrobia jak beda mogli prawnie zarejstrowac swoj zwiazek? Jak to nazwa?

    „Slubem”? „Slubem cywilnym”? Pytasz na powaznie czy to kolejny wyglup?

    > A moze drugi slub i druga okazja do napicia sie ;)

    A nie slyszales o tym ze kiedys nie bylo slubow konkordatowych i bralo sie jeden w kosciele, drugi w urzedzie? Albo o robieniu dwoch wesel, jednego z dluuuga lista gosci a drugiego tylko z najblizsza rodzina i najblizszymi przyjaciolmi? Albo o dwoch slubach religijnych jesli para jest religijnie mieszana?

    Jako ciekawostke powiem Ci ze owszem, nic nie stoi na przeszkodzie zeby urzadzic ponowny slub-odnowienie, oczywiscie prawnie jest to bez znaczenia a wiekszosc religii tego nie uznaje, ale uroczystosc z rytualem i goscmi mozna zrobic. Niewiele osob to robi, ale bynajmniej nie sa to jednostkowe przypadki. I co? Tez „zwykla zabawa”?

    > Przepraszam jesli kogos urazilem

    Zrobiles to w pelni swiadomie i zamierzenie, wiec po co przepraszasz?

    > ale nie wyobrazam sobie zawrcia tak zwanego humanistycznego slubu.

    To go nie zawieraj. Po prostu. Nie musisz zaraz terliczyc. Ci ktorzy go zawieraja najwyrazniej nie tylko go sobie wyobrazaja, ale i potrzebuja i dla nich jest rownie powazny jak koscielny.

    Dla ateistow i innowiercow sluby koscielne moga byc rownie pozbawione znaczenia, a jakos wiekszosc z nich potrafi sie powstrzymac od ich wysmiewania.

  • Arek

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Nie lubie juz ripostowac na komentarze w internecie , bo zazwyczaj robi sie z tego nudna jak flaki z olejem dyskusja, gdzie kazdy usilnie bedzie bronil swego, nikt nikogo nie przekona, a dyskutowac tak mozna tygodniami. Ale tym razem musze tylko pare rzeczy wyjsnic.

    Po pierwsze musimy pamietac jak zazwyczaj wygladaja sluby, praktycznie w kazdej kulturze. Para odswietnie ubrana, swiadkowie, kaplan/guru/urzednik/pastor/etc

    Jestem wychowany tak, ze dla mnie wielkie znaczenie maja swojego rodzaju rytualy. Nie wyobrazam sobie zeby slubu udzielil mi np hydralik, bo nie od tego on jest, juz nie miesci sie w szablonie slubu, ktory napisalem u gory. Dla mnie (podkreslam DLA MNIE – jest to tylko moje zdanie) od udzielania slubu jest np. Kaplan, pastor – jesli mowimy o chrzescijanstwie – bo idzie za tym swojego rodzaju sila rytualu, swoista ”magia”. Czyli jest w tym jakas sila, w ktora chrzescijanie wierza. Moze to byc duchowny buddyjski, islamski, szman afrykanskiego plemienia (w zaleznosci od wiary, gdzie ta moc, ta sila jest ukryta). Znow idzie za tym jakas moc duchowa. Moze to byc urzednik, tez idzie za tym moc – moc prawna. Jesli chodzi o sluby humanistyczne (czyli jak to bylo napisane w artykule – slub bez Boga, bozka itd) nie idzie za nim zadna moc, a juz napewno nie prawna. Bo skoro ateista nie wierzy w istnienie sily wyzszej, to po co urzadzac rytual, ktory przeciez w kazdej religii jest zwroceniem sie do istoty wyzszej? Skoro nie idzie za nim zadna moc – jaklby to ujac – sakralna, bo przez ateista w owa nie wierzy. A skoro nie daje nam to tez zadnych prawnych statusow, to tym bardziej po co?

    Przyznaje sie, ze faktycznie troche palnalem z tym zawieraniem kolejnego slubu gdy juz to bedzie mozliwe, bo faktycznie i dzis, kiedy jest konkordat, ludzie nie raz biora slub cywilny i koscielny w dosc sporych odstepach czasu. Jednak kazdy z nich ma w sobie jakas tam moc. Pierwszy ma prawna, drugi ma duchowa. Zawieranie malzenstw mieszanych religii? Ok, ale kazdy z tych slubow, ciagnie za soba jakis obrzadek, ktory jest zwroceniem sie do sily wyzszej, Boga.

    Skoro ateista urzadza sobie, tak zwany slub humanistyczny, to wg mnie znaczy ze nie do konca jest tym ateista, bo czuje potrzebe urzadzenia sobie jakiegos rytualu. A przeciez rytauly, obrzadki to zabobony, wiec tym bardziej nie rozumiem po co je robic. Jest w tym troche hipokryzji. Nie wierzy w zadne sily nadprzyrodzone, a mimo to, robi sobie rytual. A przeciez obrzaki to sprawa religii – dla niego zabobonow! Skoro ktos urzadza sobie taki rytual, (zgodnie z powyzszym szablonem – odswietna para, swiadkowie, osoba udzielajaca slubu) to wg mnie, winien sobie zadac pytanie, czy on naprawde wierzy, ze w nic nie wierzy? I wtedy nabiera to innego znaczenia. Ochrzczony w dziecinstwie na katolika. Katolikiem sie nie czuje, ale moze nie koniecznie jest ateista, bo w koncu urzadza sobie rytual (ktory jakby nie patrzec jest jakas tam ”magia”). Moze nawet nie chce byc chrzescijaninem, ale prawdopodobnie ateista NIE jest.

    Do tej pory sadzielem, ze dla ateisty wystarczajacy jest slub cywilny, bo daje mu wszytsko czego potrzebuje. Ja wiem, ze w wypadku pare homo jest to troche trudne w polsce, ale Cierpliwosci. Co sie odwlecze, to nie uciecze, a moze tym bardziej powinno to dodac zapalu do walki, o to co nasze? A kto wie, czy panowie i panie rzadzacy, zobacza szum medialny wokol jakiejs imprezy gdzie dwoch facetow powiedzialo sobie ‚kocham cie’ nie pomysla sobie ”a po co im te zwiazki partnerskie, niech sie chajtaja na sucho, tak jak to robia teraz i sa zadowoleni, a my przynajmniej nie narazamy sie biskupom”.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    > Skoro nie idzie za nim zadna moc – jaklby to ujac – sakralna, bo przez ateista w owa nie wierzy

    Dlaczego zakladasz ze dla ateisty automatycznie nie ma sacrum? Pytanie nie jest retoryczne – nie wszyscy ateisci wierza ze poza materia nie ma kompletnie nic.

    Dalej – odnosze wrazenie (nie wiem czy slusznie?) ze zakladasz ze sluby humanistyczne sa wylacznie dla ateistow. Nie sa, i rowniez nie ma powodu dla ktorego ktos nie moglby chciec wziac slubu humanistycznego i religijnego (o ile ciezko pogodzic racjonalizm z katolicyzmem, o tyle da sie pogodzic humanizm z chrzescijanstwem).

    Wreszcie wydajesz sie analizowac to wylacznie przez pryzmat chrzescijanstwa – zwroc uwage ze nie wszystkie religie w ogole sa teistyczne.

    I najwazniejsze – dlaczego na podstawie „ja tego nie potrzebuje” wyciagasz wniosek ze to nie ma sensu, jest zbedne i to wysmiewasz? Sa ludzie ktorzy tego potrzebuja i w to wierza. To powinno wystarczyc. Nie badz psem ogrodnika.

  • Arc-en-terre

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Nie rozumiem idei ślubów humanistycznych jako alternatywy dla par jednopłciowych.

    Ślub jako TYLKO uroczyste wyznanie sobie miłości, chyba od dawna nie ma uzasadnienia w naszej kulturze. Wszak wyznajemy sobie tę miłość codziennie! To nie te czasy, gdy małżeństwa kojarzono, lub jak wspominają nasze babcie „wyszłam za niego, bo miałam nadzieję, że po ślubie go pokocham”. Mi osobiście taka uroczystość wyznania miłości jest zupełnie niepotrzebna, bo jestem w pełni świadoma moich uczuć do swojej partnerki, a także jej uczuć do mnie i potrafię jej to okazać na milion sposobów, bez konieczności angażowania w to bliższych i dalszych znajomych i krewnych. Nie dziwię się wcale, że nasuwa to skojarzenie z „zabawami w przedszkolu”.

    Tym bardziej nie rozumiem idei ślubu humanistycznego w sytuacji gdy tyle mówi się o równouprawnieniu związków jednopłciowych z heteroseksualnymi. Przecież o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Chciałabym wziąć ślub z M. dlatego, żeby M. mogła po mnie odziedziczyć mieszkanie/majątek w wypadku mojej śmierci, żebym nie miała żadnych problemów z odwiedzinami w szpitalu w razie jej choroby, żebyśmy mogły razem się rozliczać… i te pe, i te de. W momencie gdy zaczniemy lansować ideę ślubów humanistycznych jako alternatywę dla PEŁNOPRAWNYCH związków zawartych przed organami państwowymi i objętych opieką państwa to zaczniemy przeczyć sami sobie. To w końcu chcemy te prawa, czy nie?

    Jedyny przypadek, który według mnie jest uzasadniony to przypadek gdy para jest ateistyczna i nie ma znaczenia czy jest to para hetero czy homoseksualna.

    Jeżeli zaś chodzi o aspekt nagłaśniania takich małżeństw jako „przykład dla społeczeństwa, że geje i lesbijki tworzą stałe związki” to darujmy sobie to. Więcej strat, niż zysku. O wiele większą wartość w tym wypadku mają filmy dokumentalne, które pokazują nieświadomym żyjącym w heteromatriksie, że takie pary istnieją, a nawet żyją ze sobą przez kilka lat!

    Oczywiście cieszę się szczęściem Ryszarda, jednak uważam, że ten medialny szum wokół całej sprawy nie jest do końca przemyślany.

  • Xen

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Arku, dla ateisty ślub humanistyczny nie jest jakimkolwiek rytuałem skierowanym do jakiejkolwiek siły wyższej. Chyba, że za takową uznamy miłość dwojga osób. Dorosłych, świadomych swoich uczuć i pragnień osób. Traktujących siebie, swoje uczucia i swój związek poważnie. Co chce wyraźnie podkreślić, bo Twoje porównanie z zabawą w dom przez dzieci jest tu zupełnie nieadekwatne i mówiąc szczerze bez sensu.
    Dwie osoby zawierające taki ślub, kierują ten rytuał do siebie nawzajem. Zawierają przyrzeczenie wzajemnej miłości i wierności, w obecności świadków, swoich najbliższych, rodziny, przyjaciół. Robią to głównie po to, aby uwznioślić tą szczególną chwilę i pokazać, nie tylko sobie nawzajem jak wiele dla siebie znaczą i jak wielkim szczęściem są dla siebie nawzajem i nie chcą i nie będą się tego szczęścia i swojej miłości wstydzić i ukrywać przed światem.

    Ja jako ateista tak widzę i interpretuje ślub humanistyczny. I takie dokładnie miałby dla mnie znaczenie, jakbym taki zawarł.

  • KaFor

    [ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    „Ślub humanistyczny to przede wszystkim alternatywa dla osób, które nie utożsamiają się z żadną religią, a jednocześnie nie wystarcza im ślub cywilny. Jest to również warta rozważenia propozycja dla rozwodników, którzy przecież nie mogą wziąć ślubu kościelnego. Taki ślub może być też ciekawą propozycją dla osób wierzących, którzy jednak nie zgadzają się ze wszystkimi dogmatami kościelnymi lub po prostu dla tych, którzy są nastawieni na indywidualizm. Ślub humanistyczny to także świetne rozwiązanie dla par homoseksualnych, które w naszym kraju nie mają prawa nawet do ślubu cywilnego.

    Taka ceremonia jest w zasadzie dla każdego, kto chce powiedzieć tak w sposób niekonwencjonalny, chce wyrazić własne ja, ujawnić swoje ideały i co najważniejsze – wyrazić miłość w zrozumiały dla siebie sposób. To ślub dla wszystkich, którzy chcą przeżyć ten dzień po swojemu. /…/

    Czy ten zwyczaj przyjmie się w Polsce?

    Śluby humanistyczne są bardzo popularne w krajach zachodnich m. in. w Australii, USA, Norwegii, Szkocji, Wielkiej Brytanii. U nas ta forma zaślubin dopiero została wprowadzana – pierwszy taki ślub odbył się we wrześniu 2007 roku. Każda nowość rodzi się w bólach i także do ślubu humanistycznego ludzie wpierw muszą się przekonać. W Polsce od wielu lat możliwa była tylko alternatywa: ślub cywilny lub kościelny. Do zaakceptowania nowej możliwości potrzeba trochę czasu. To, czy zwyczaj ten przyjmie się w naszym kraju zależeć będzie od społeczeństwa. Istnieje obawa, że wzięcie ślubu humanistycznego może być traktowane jako fanaberia i nie będzie odbierane poważnie. Wiele zależy także od tego, jak do takiego pomysłu podchodzi rodzina państwa młodych.”

    http://slub.onet.pl/1526525,organizacja_artykul.html

  • Xen

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    http://www.youtube.com/watch?v=4-94JhLEiN0

    To akurat ślub kościelny i heterycki, ale dobrze ilustruje i dowodzi, że ślub nie jest ani dla kościoła, ani dla żadnej siły wyższej czy instytucji, tylko dla osób które ten ślub zawierają. Chcących wyrazić swoje szczęście, radość i miłość.

  • KaFor

    [Re: ]

    osoby z większości heteroseksualnej czują sie obrazane określeniem ‚heterycy”, myślę, że szacunek do drugiego – każdego – człowieka wymaga by nie używac słów, które kogoś urażają

    takim zgrzytem w wypowiedział Ryszarda dla mediów było m.in. własnie okreslenie – ślub taki jak normalny heterycki

  • maMa

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    A skoro heterycki jest normalny, to musi być przeciwwaga – coś nienormalnego – więc retorycznie to samobój.

  • Xen

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Słowa „heterycki” użyłem jako takiego skrótowego określenia i faktycznie w pospiechu nie zwróciłem uwagi, że może kogoś urazić.
    Nie taki był mój zamiar. Jak ktoś takim określeniem poczuł się urażony to przepraszam.

    Przy okazji. Ja uważam, że określanie co jest normalne a co nie w przypadku orientacji seksualnej, jest całkowicie pozbawione sensu.
    To mniej więcej tak, jakby się zastanawiać jakie drzewa są normalne, liściaste czy iglaste. Albo, czy Ziemia jest bardziej normalna od Księżyca, bo jest planetą a Księżyc nie.
    Zupełnie nielogiczne spojrzenia na kwestie normalności, dokładnie tak samo jak w przypadku homo i hetero.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Trudno wyobrazić sobie konsensus w sprawie ślubu humanistycznego, gdyż różne osoby, różne środowiska posługują się różnymi jego definicjami. Nie da się ukryć, że w naszej kulturze za ślub przyjęło się uważać uroczystość sankcjonowaną przez instytucję w miarę powszechną i stanowiącą [w miarę powszechnie] autorytet, np. państwo lub związek wyznaniowy. Taka tradycja istotnie wpływa na język i dlatego niektórzy niechętnie nazwą ślubem uroczystość [np. zaręczyny] oderwaną od jakiejkolwiek instytucji lub sankcjonowaną regułami instytucji niszowej, stosunkowo nowej [np. PSR].

    Bardziej inteligentni wrogowie środowisk LGTB pewnie zacierają ręce na myśl, że geje i lesbijki zajmą się dyskusją na temat ślubów humanistycznych. Przecież to tylko odwraca uwagę od sedna sprawy: związków partnerskich – zawartych nie w piaskownicy, nie w kościele czy w PSR, ale w USC. Dyskusja czy coś jest ślubem, czy nie, jest jałowa dopóki nie będzie to ślub cywilny. Jeśli jakaś para homo zechcę sobie przyrzec wierność i uczciwość małżeńską, nie ma znaczenia jak i gdzie to zrobi, bo to ich prywatna sprawa, a w świetle prawa związku i tak nie będzie.

  • Xen

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Tu chodzi (a przynajmniej powinno chodzić) o coś innego. O to, że polskie społeczeństwo nas zobaczy takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Ludźmi taki samymi jak wszyscy, potrafiącymi tak samo kochać, mającymi takie same uczucia.
    Bo na razie większość ciągle niestety uważa nas za zwyrodnialców, myślących wyłącznie o seksie, pozbawionych wszelkich wyższych uczuć.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    > A skoro heterycki jest normalny, to musi być przeciwwaga – coś nienormalnego – więc retorycznie to samobój.

    Po pierwsze nie, nie musi.

    Po drugie owszem, sa nienormalne sluby, nienormalne jest np. malzenstwo z dzieckiem, ktore jest legalne w znacznej wiekszosci krajow islamskich, albo malzenstwo z koza lub krzeslem, ktore na szczescie istnieje tylko w wyobrazni jednostek typu Terlikowski.

    Zadne malzenstwo zawarte miedzy doroslymi osobami majacymi zdolnosc do czynnosci prawnych, bez przymusu i/lub intencji oszustwa, nie jest nienormalne.

  • Twoje imięTomek

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Popieram!!!

  • Zofia

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Proces, jaki Ryszard G. wytoczył swojej sąsiadce, miał głęboki sens i zapewne wielu z nas przekonał, że warto konsekwentnie walczyć z dyskryminacją osób homoseksualnych. Natomiast szopka zwana ślubem humamistycznym służy jedynie lansowi i jest równie groteskowa, jak tytuł najpiękniejszej pary dla Raczka i Szczygielskiego.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Bardzo nie lubie argumentow typu „chcecie tolerancji a sami nie jestescie tolerancyjni”, ale w tym wypadku zrobie wyjatek.

    Sa malzenstwa religijne. Kazda religia ma wlasne. Kazde z tych malzenstw dla ateistow i dla wyznawcow innych religii jest czyms co nie sluzy niczemu poza samopoczuciem bioracych udzial. Malzenstwo humanistyczne, mimo ze nie jest religijne, jest w zalozeniach bardzo bliskie religijnemu.

    Nie mozecie tego potraktowac w ten sam sposob? Nie mozecie tego po prostu @%@%^$^% uszanowac? Musicie zachowywac sie jak ci ultrakatolicy plujacy na protestantow i prawoslawnych?

  • Gość99

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Oczywiście argumentacja Lilianne jest błędna. Małżeństwo religijne jest przede wszystkim społecznie (ba! nawet kulturowo!) usankcjonowaną formą związku dwojga osób, i w takim kontekście jest rozpatrywana w całym powyższym dyskursie. Porównywanie jej do ceremonii zawarcia małżeństwa wyzbytej konstytutywnych cech dla uznania jej za usankcjonowaną w danej kulturze jest równie trafne, co stwierdzenie że „dla ateisty automatycznie nie ma sacrum”.

  • KaFor

    [Re: ślub]

    Ślub jest przede wszystkim sprawą prywatną ślubujących sobie osób. Nikt nie ma prawa naruszać jego wartości. Dla osób pośluibonych sobie jest ona najwyższa.

    W drugiej kolejności ślub jest wydarzeniem towarzyskim.

    Równolegle – obok wymiaru prywatnego i towarzyskiego – ma wymiar społeczny.

    W centrum ceremonii przejścia, jaką jest ślub, są osoby go zawierające. Nic nikomu do tego w jakim ceremoniale go zawierają – to ich wybór.

    Jak ktoś nie ma ochoty śłubować drugiej osobie – to też jego / jej sprawa.

    Problemem jest to, że pary różnej płci mogą zawrzeć małżeństwo religijne, lub świeckie: cywilne, czy humanistyczne – i wybierają ceremoniał zgodnie ze swoją wolą – natomiast pary tej samej płci w Polsce moga wybrać ślub religijny (w wąskim zakresie), czy humanistyczny i żaden z nich nie jest przez państwo rozpoznawalne.

    Sytuacja jest dziś taka: mamy małżeństwa (w tym zawarte poza Polską / także partnerstwa), a nie mamy praw w Polsce jak małzeństwa różnej płci.

    Zatem mniej tu o ślub – jako ceremonię – dziś już chodzi (bo wybór uroczystości ślubowania jakiś choć już jest – początki w każdym razie), a nie ma dla nas ustawodawstwa cywilnego i tu jest ogrom pracy do zrobienia.

  • KaFor

    [Re: prawodawstwo dla osób tej samej płci]

    Dla tych, którzy nie dostrzegają wagi małzeństwa / partnerstwa gdy nie pociąga ono z sobą praw cywilnych – jak w Polsce (już niedługo tylko! w POlsce :( (( (!) daję pod rozwagę postawę par Polek i Polaków – związków tej samej płci, które ślubowały sobie poza naszą Ojczyzną, żyją w Polsce i nie podejmują starań, by małżeństwo ich / partnerstwo zostało uznane przez państwo polskie.

    Zatem po co był im ślub?

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Ale to nie do mnie chyba? ;)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    > Małżeństwo religijne jest przede wszystkim społecznie (ba! nawet kulturowo!) usankcjonowaną formą związku dwojga osób, i w takim kontekście jest rozpatrywana w całym powyższym dyskursie.

    Kompletnie sie mylisz. Malzenstwo religijne jest przede wszystkim slubowaniem przed jakas sila wyzsza (niekoniecznie bogiem – nie wszystkie religie sa teistyczne) i przed soba wzajemnie.

    Podkreslam – w wielu religiach malzenstwo jest wazne nawet bez kaplana i swiadkow!

    > Porównywanie jej do ceremonii zawarcia małżeństwa wyzbytej konstytutywnych cech dla uznania jej za usankcjonowaną w danej kulturze

    „Wyzbytej konstruktywnych cech”? To juz nawet nie udaje argumentu, to jest wylacznie Twoja prywatna opinia bez zadnych obiektywnych podstaw.

    > jest równie trafne, co stwierdzenie że „dla ateisty automatycznie nie ma sacrum”.

    To akurat nie do mnie, to nie ja to sugerowalam.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Zgubiłem się i nie wiem, w czym teraz problem ;) oczywiście poza tym, że nie ma w Polsce cywilnych ślubów osób tej samej płci. Nieformalne śluby [np. humanistyczny] są trochę jakby obok tej kwestii. Ich plusem jest to, że robi się głośniej wokół tematu, minusem – że „udziwniają” obraz osób homoseksualnych. Nie zadowolę się tym.

  • KaFor

    [śluby]

    nikt się nie zadowoli – czy kdy (jak w innych krajach) humanistyczne będą respektowane przez państwo (pociągną za sobą prawa cywilne – jak religijne i w USC) dalej będizesz mówił o udziwnianiu?

    W takim razie trzeba powiedziec, iz pary różnej płci, które go zawierają też ‚udziwnia’. (?)

    Bardzo dużym plusem jest to, że media przekazują, iż CHCEMY ślubów dla siebie. To prawo do budowania zgodnie ze swoją wolą ridziny opartej na formalnym zwiazku – do poszanowania naszych rodzin.

  • Alojza

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    A mnie w całej tej sprawie ruszył inny wątek, którego chyba tu nie poruszyliśmy. Emisja newsa o ślubie humanistycznym dwóch gejów była ‚wzbogacona” komentarzem jakiegoś katolickiego publicysty (to chyba nie był Terlikowski), który dosłownie nazwał ludzi biorących takie śluby „IDIOTAMI”.

    Ten maleńki wątek znów pokazuje jak aroganckie i totalitarne jest środowisko klerykalne w Polsce. Więc może jako mniejszość seksualna miast paradować stwórzmy w końcu silny antyklerykalny front??!!

    Gdyby się udało mielibyśmy szybciej ustawę o związkach partnerskich niż przy obecnej polityce rządająco-biadolącej. Serdecznie państwa pozdrawiam

  • KaFor

    [Re: śluby]

    http://www.innastrona.pl/newsy/4195/malzenstwa-homoseksualne-w-portugalii/

    Czymże ten fron miałby się zająć?
    Kościół trzeb aodsunąć od państwa – to oczywiste. Jednak nie na zasadzie opozycji, lec zjako realizację zasady neutralności światopoglądowej państwa.

    Spójrzmy co sie dzieje obecnie w Kraju, jakie grupy sa aktywne i z jakim skutkiem, co robią NGO-sy na rzecz LGBT, oraz jeki odsetek z mniejszości działa na rzecz naszych praw.

  • Kakaowy Łasuch

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    Wczoraj w tv pokazywali ślub japończyka ze swoją wirtualną dziewczyną która mieszka w konsoli nintendo ds. To było takie słodkie on ją naprawdę kocha …..

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Medialny gejowski ślub humanistyczny i kilka spostrzeżeń]

    > Wczoraj w tv pokazywali ślub japończyka ze swoją wirtualną dziewczyną która mieszka w konsoli nintendo ds. To było takie słodkie on ją naprawdę kocha …..

    Znasz pojecia „marketing partyzancki” i „marketing wirusowy”? Albo „publicity stunt”?

    To po prostu specifyczna forma reklamy. Nic wiecej, nic mniej.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa