- homiki.pl - http://homiki.pl -

Co to jest SLD?

[1]

Dowiedziałem się ostatnio od mojego znajomego, że w sumie chyba każdy gej powinien głosować na SLD. Bo to lewica, i walczy o prawa mniejszości. Aż mi się głupio zrobiło bo jak 28 lat żyje w żadnych wyborach, akurat na nich głosu nie oddałem. Już miałem prawie mieć wyrzuty sumienia, ale zacząłem się zastanawiać nad zasługami SLD dla polskiej społeczności LGBT. Myślałem, myślałem i starałem przypomnieć sobie co ludzie Sojuszu w przeciągu ostatnich 10 lat zrobili dla gejów, lesbijek lub osób trans. Po pół godziny stwierdziłem, że muszę pomyśleć bardziej intensywnie… No i znalazłem odpowiedź – smutna: NIC! SLD nie zrobiło nic dla wzmocnienia praw gejów w Polsce, nie zrobiło nic co poprawiłoby życie osób z naszego środowiska. Podskakujący poseł Kalisz na Paradzie w Warszawie, czy biegająca ze skórzanym pejczem, na Marszu Tolerancji w Krakowie, eurodeputowana Szenyszyn to tylko groteskowe obrazki, które w żaden sposób nie zmieniają sytuacji gejów i lesbijek w Polsce.

Tomasz Raczek w przedmowie do książki Marcina Szczygielskiego „Berek”, podzielił polityków na trzy grupy. Jedni najchętniej wysłali by wszystkich obrzydliwych sodomitów i zboczeńców na Madagaskar. Baaa, pewnie byli by nawet skłonni zrzucić się na statek który by ich tam zabrał. Drudzy oferują nam tolerancje i mimo naszej inności i odbiegania od normalnych wzorców wspaniałomyślnie pozwalają nam egzystować, będąc jednocześnie dumni ze swojej otwartości i życzliwość jaka nam okazują. W polskim parlamencie nie dostrzegam natomiast trzeciej grupy, do której należą politycy traktujący gejów jako oczywistość, a ich świat jako świat równoległy i równorzędny do świata heteroseksualistow. A ja chciałbym żeby Ci, którzy mnie reprezentują w Sejmie, w Senacie, w Rządzie tak mnie właśnie widzieli.

Jest dla mnie rzeczą nie do zaakceptowania, że przewodniczący partii określanej przez wielu jako najbardziej progejowską, uważający się za nowoczesnego socjaldemokratę, pan Napieralski w Radiu Zet mówił ze ma wątpliwość czy homoseksualiści mogą adoptować dzieci, bo nie są wstanie stworzyć warunków jak „normalna, prawdziwa rodzina”. I nie chodzi mi tutaj nawet o te wątpliwości, ale uderza mnie (prawie w pysk) stwierdzenie „normalna, prawdziwa”, czyli co – ja i mój facet to my to prawdziwa rodzina nie jesteśmy… no pewnie, taka fanaberia i wynaturzenie…

W tym samym radio Napieralski mówił, że nie popiera małżeństw homoseksualnych, związki to i może tak, ale małżeństwa nie bo cytuje „jakiś biskup wytoczy armatę i będzie krzyczał”. Panu Napieralskiemu dedykuje napis z autobusów które miały jeździć po Warszawie (a nie jeździły, bo były zbyt kontrowersyjne) „Biskup nie jest Bogiem.” Cóż to za przewodniczący lewicowej partii, który boi się pohukiwania biskupa?! Może trzeba by pracę zmienić?

W Irlandii po tym jak rząd ogłosił, że przesyła do parlamentu projekt legalizacji związków partnerskich, pod ministerstwem sprawiedliwość protestowało 5 tysięcy osób (słownie: piec tysięcy !). I nie były to babcie w moherowych beretach, a gaye, lesbijki i ich przyjaciele i znajomi. Protestowali, bo chcą małżeństw. Równość jest tylko wtedy gdy każdy ma te same prawa. Związek partnerski nie jest równorzędny małżeństwu. Ani ja ani Ty nie jesteśmy gorsi ani lepsi od Pawła czy Wojtka, którzy mogą zawrzeć małżeństwo z Gosia czy Mariola.

Pamiętam, że w Polsce profesor Maria Szyszkowska, w czasach kiedy SLD miało większość w parlamencie przygotowała i próbowała przeforsować ustawę o legalizacji związków partnerskich tej samej płci. Projekt jednak został zablokowany przez marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza (SLD), który zamknął go w szufladzie i nigdy nie poddał pod glosowanie. Duża ta władza marszałkowska…

Smutne to, ale w Polskiej polityce nikt mnie aktualnie nie reprezentuje. Chyba nie tylko mnie.

I jeszcze tylko sprawiedliwość oddam politycznie nieistniejącemu SDPL. Kiedy w Krakowie przed Marszem Tolerancji w zeszłym roku prawicowe stowarzyszenia rozklejały plakaty typu – precz z pedalstwem, Kraków wolny od zboczeńców i zakaz pedałowania, małopolscy działacze SDPL zaczęli rozwieszać własne plakaty – Kraków miastem tolerancji, Kraków miastem otwartym, popieramy marsz – to miało dla mnie znaczenie…

Piotr Gawlik przebywający poza Polską, na prowincji Europy, gdzie czas płynie inaczej niż na kontynencie; obserwujący rodzimą scenę polityczną i problemy środowiska LGBT z dystansu, i mimo wszystko pozostający niepoprawnym optymistą…