Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.

Sadomasochizm obywatelski, rewolta o równouprawnienie i inne zderzenia naszej polityki

Dwadzieścia lat po upadku Muru, Europa Środkowo-Wschodnia pogrążyła się w kryzysie ekonomicznym i ideowym. Tu gdzie upadł fałszywy komunizm (a właściwie: późny stalinizm), upada kapitalizm. Wzrasta bezrobocie, bieda, bezdomność. Także nędza pomysłów o gospodarce, edukacji, kulturze, bo brak kontrkultury. Krucha i ograniczona demokracja chce tu uchodzić za samca; jest otwarcie wroga wobec kobiet i mniejszości. Brzydzi się nami i niszczy nas.

Zagłada i realsocjalizm położyły kres tutejszej mnogości kultur, a po roku 1989 roku „odrodzone” państwa zainwestowały w mityczne tożsamości i monolitycznego „ducha narodowego”. Ów duch w Polsce dusi nas zaduchem szowinizmu: sprzymierzony z nim kapitalizm odebrał prawa kobietom (zakaz aborcji od roku 1993), a gejom czy osobom transgenderowym praw nie przyznał. O równouprawnienie na Wschodzie Europy powinni także walczyć studenci, a przede wszystkim studentki, doktorantki, „niesamodzielne” – to nazwa oficjalna i obelżywa – pracownice naukowe, pozbawione środków finansowych i głosu decyzji na uczelniach.

Państwa bałtyckie po odzyskaniu niepodległości zapragnęły monoetnizmu, co skutkowało tym, że w Estonii Rosjanie zostali pozbawieni obywatelstwa. Wiele państw postkomunistycznych przepełniło się nienawiścią wobec Romów i Sinti (niedawna seria mordów na Węgrzech). Liberalizacyjne procesy zainicjowane przez reformy prawne towarzyszące akcesji do Unii Europejskiej nie zmieniły tych społecznych nienawiści. Wysłannik UE na Słowację, Eric Van der Linden, namawiał do odebrania romskich dzieci ich rodzicom i siłą umieszczania ich w szkołach po to, by nauczyły się „wartości europejskich” („New York Times”, 14 maja 2004).

Nowe państwa narodowe chciałyby zniszczyć odmienności: panikują, że ich czystość zmąci włączenie Innych; okopują się zatem w fobii przed inwazją „obcych”. Te niepełne republiki degradują podejrzane seksualnie czy etnicznie podmioty do pomiotów (Kristevowska abjection). I tak, mobilizując się w obronie przeciw wyimaginowanej cudzoziemskiej zarazie, Europa Środkowo-Wschodnia wraz z Unią Europejską fortyfikuje się: uchodźcy umierają na granicach UE, tak jak na migrantów poluje się na granicy USA.

Europa Środkowo-Wschodnia wchodzi w dialektykę pana/niewolnika: obywatelski sadomasochizm, ten, który narzuca i wprowadza społeczny ból, określa jego polityczne ciała. Polska i sąsiedzka część kontynentu zapełnia się zastępami bezrobotnych i biednych, neoniewolników –„zbędnych, niepotrzebnych ludzi” (lisznyje liud’i) rodem z dziewiętnastowiecznego Turgieniewa. Ekonomie i poetyki sadomasochizmu są wciąż aktualne: poddaństwo naszej części Europy trwa, a jej międzynarodowe niewolnictwo pogłębia się.

Nowy kapitalizm w Europie Środkowo-Wschodniej to nowa forma niewolnictwa: polityczne i militarne podporządkowanie Stanom Zjednoczonym, ekonomiczne podporządkowanie korporacjom, a także kulturalne podporządkowanie coca-colonizacji. Nasz stary-nowy Drugi Świat traktowany jest jako śmietnisko dóbr (stąd tyle tu komórek, pagerów i innych „niezbędnych” gadżetów). Albo raczej jedna wielka fabryka z tanią siłą roboczą dla Zachodu. Tej, która przynosi dodatkowe korzyści w postaci hodowli ogromnej jakości mięsa armatniego używanego w imperialistycznych wojnach. Czyż w ten sposób nie wciąga nas w niewolnictwo? Partner Montaigne’a, Etienne de La Boétie, pisał o volonté de servir (woli poddaństwa, służenia jak głosił w Rozprawie o dobrowolnej niewoli, niedawno przełożonej przez Krzysztofa Matuszewskiego). Pan nas uwodzi, pisał La Boétie w szesnastym wieku, ale czy także my nie dajemy się sami – uwieść? Samo pojęcie „masochizmu” pochodzi z Europy Wschodniej, z Ukrainy, gdzie urodził się i wychowywał Leopold von Sacher-Masoch, który potem powracał tu w erotycznych opowieściach, między innymi w Wenus w futrze. Sacher-Masoch opiewał seksualne niewolnictwo w uwodzącym uroku kobiet demonicznych (femmes fatales), które z kolei są niewolniczkami męskiej wyobraźni. Obecnie uwodzicielstwo wolnorynkowego kapitalizmu pociąga za sobą wolę poddaństwa, a wschodnie ciała/siła robocza organizowane są w taki sposób, by oferowały służebność zachodniemu kapitałowi. Rozkosze nie są ani równe, ani dobrowolne; odgrywamy scenariusze sadomasochizmu obywatelskiego (civic sadomasochism).

Poetyki sadomasochizmu obywatelskiego

Wschodnioeuropejskie podporządkowanie ustawia się w pozycji feminizowanej i fetyszyzowanej: stanowi ono rodzaj domowego niewolnictwa w porządku światowym. Europejczycy i Europejki ze Wschodu są przysposabiani do kapitalizmu i militaryzmu, a równocześnie są oni wprowadzani w „wolny świat” Unii Europejskiej i NATO. To było ich dochodzenie do dojrzałości. Rytuały przejścia dla Wschodu Europy wymagały ogromnej liczby przygotowań, porozumień w kwestiach kryteriów, edukacji i doboru odpowiedniego kostiumu kulturowego. Pod patriarchalnymi instrukcjami płynącymi od zachodnich Europejczyków, Europejczycy ze Wschodu mają dorosnąć w swoich, jakby to powiedział Foucault, „posłusznych ciałach”. (Nic dziwnego, że Foucault rozpoczął swoją karierę od misji dyplomatycznej w Polsce). Europa Środkowo-Wschodnia jest postrzegana jako odbiorca pomocy, dyscypliny i ograniczonych uprawnień. Nie jest podmiotem, lecz podporządkowanym przedmiotem w globalnym seksie.

Jeśli Europejczycy ze Wschodu są wykorzystywani, w podobny sposób my odczłowieczamy innych. Pożądanie sprzężone z odrazą – odczłowiecza i demonizuje swój przedmiot. Produkujemy obrazy odrazy. Niewolnicy naszej odrazy pożądania zwracają się ku odrzuceniu. Pożądliwe więzy z Zachodem są fantazją o seksie z tą samą płcią, tłumioną homoseksualnością, która skutkuje (publiczną) homofobią. Jest to połączenie halucynacji o Hollywood i Kościele katolickim – gejowska homogenia, która wypiera samą siebie i odmawia praw Innym. Męska relacja z Zachodem polega na sadomasochistycznych więzach, fantazji, która realizuje się poprzez wojnę. Poprzez interwencję w Iraku Stany Zjednoczone związały się z Polską, co zaowocowało wojskowym pożądaniem tej samej płci i spełniło męskie marzenia o torturowaniu, zabijaniu i posuwaniu (fuck) – każdego z osobna i wszystkich razem. Polska spełnia tutaj rolę pasywną, rolę niewolnika; ale niewolnicy Ameryki, polscy panowie, pozostają aktywni w domu. Zwierzchnictwo przemocy w więzieniu Abu Ghraib przymuszało i inscenizowało homoseksualne akty, które dostrzec można było w międzynarodowej i lokalnej symbolice na długo przed tym, jak pojawili się tam ci ponurzy wojskowi strażnicy, którzy odegrali te wcześniejsze symboliczne sceny dosłownie.

Europa Wschodnia jest rozdarta przez wojnę, sadomasochizm i psychomachię. Polska jest brutalizowana i zarazem sama siebie brutalizuje. Nasz kraj wypina pośladki przed Stanami Zjednoczonymi i jednocześnie gwałci swoje mniejszości; Polska jest skolonizowana i sama kolonizuje; Polska jest penetrowania i penetruje niechętnych partnerów. Jest to (samo-) niewolnictwo; stanowi to reifikację człowieczeństwa związaną z ksenofobicznym odrzuceniem produkującym „ludzkie odpady”. W ten sposób dokonuje się dokładnie ten sam proces, który wytwarza domowy reżim prawnej tolerancji dla seksualnego niewolnictwa. Proletaryzacja Polski, niewolnictwo kobiet i mniejszości seksualnych, przemocna nienawiść większości wobec „innych” i teokracja – to wszystko jest związane z militaryzmem, zaangażowaniem w inwazję na Irak, globalizacją ekonomiczną (wyzbytej etyki kosmopolitycznej). Przemiany dokonały się od komunizmu w kierunku fundamentalizmu o smaku wieśburgera ze stołecznego McDonaldsa.

Heglowska dialektyka pana i niewolnika jest tu szczególnie istotna. Lektura Hegla widziana z perspektywy pochodzącego Ukrainie Aleksandra Kojève’a-Kożewnikowa akcentuje to, co odczytujemy tutaj jako sadomasochizm obywatelski. Freud, ze środka Środkowej Europy, Mitteleuropy, rozrywanej nieustannie przez męski militaryzm, definiował armię jako zmysłowy związek. Dzięki metaforze tego typu armia przywoływała skojarzenie pierwotnej hordy, jej przemocy i męskiej seksualnej rywalizacji. Kristeva przekonuje, że społeczeństwo zmieniło się w dialektykę pana i sługi. Z naszej perspektywy tą dialektyką rządzi sadomasochizm. Seksualność wojska i oddziałów paramilitarnych typu narodowcy bierze górę we wschodniej Europie.

Naszym objawem tego zjawiska jest fala, nieoficjalny system podległości w oparciu o inwigilację, kontrolę, wykorzystywanie i tortury – jak to prognozował Gramsci – podwładnych. Niewolnictwo wschodniej Europy, fala, jest degradacją. Jest to coś na kształt mafijnego porządku S&M, który ma swoje źródła w wojskowości, włączając w to szkolnictwo, a teraz jest społecznym systemem naszego Drugiego Świata. Fala odzwierciedla feudalizm wschodnioeuropejski (poddaństwo zakończyło się w 1861 roku w Rosji, a w 1864 roku w rosyjskim zaborze w Polsce) i tradycyjne role seksualne Wschodniej Europy, które odświeżone zostały w czasach ustrojowej transformacji.

Fala jest sadomasochistyczna i systematyczna; zasadza się ona na seksualnym zastraszeniu, zarówno jednostkowym, jak i masowym. Stosuje tyranizowanie, tortury i rytualne S&M w celu seksualnego podboju; jest konfliktem pomiędzy konkurującymi pragnieniami. Dobrowolnie czy nie, w sposób spenalizowany bądź karnie zakazany – usłużność wschodniej Europy jest seksualnym poniżeniem. Zarówno sadysta, jak i masochista czuje się tym, który dzierży władzę, kontrolę. Theodor Reik pisze o aroganckiej dumie masochisty. Być może sadyzm i masochizm są wymienne i na zawsze ze sobą związane. „Każdy sadysta jest zawsze masochistą. Każdy masochista jest zawsze sadystą” – jak głosi diagnoza Freuda.

Europa Środkowo-Wschodnia zagarnia sadomasochizm – sadyzm i masochizm w jednym – zmilitaryzowanej globalnej kultury; wschodnia Europa zarówno odczuwa, jak i wymierza światowy ból. Polska rozkoszuje się cierpieniem; rozbiorami, beznadziejnymi powstaniami, przegranymi bitwami. Gloria victis była starym narodowym sloganem: chwała tym, którzy przegrali. Zostało to przypomniane przez zdominowany przez mężczyzn wschodnioeuropejski polityczny triumwirat partii, wojska i mafii, która wykorzystuje falę, wprost lub pośrednio, do wywołania strachu i wywierania wpływu. Ich pełna pasji sadomasochistyczna przygoda ze Stanami Zjednoczonymi była jedynie ożywczym podrywem wzmacnianym za pomocą produkowanej w Stanach Zjednoczonych społecznej Viagry służącej do wydobycia dodatkowej energii.

Maltretowanie podwładnego w armii, więzieniu i szkołach generuje sadomasochistyczny język. Nie tylko Rosja, ale również Polska przywłaszczyła lubieżny, falliczny, sadomasochistyczny język więźniów. Jego użycie to, jak pisze Viktor Jerofiejew, lingwistyczny popis władzy; język odzwierciedla pełne spektrum etnicznych i płciowych nienawiści. Nie tylko „kurwa” stanowi najczęstszy wypełniacz (z dialogu jednego z polskich hitów kinowych: „co ty, kurwa, wiesz o zabijaniu?”), ale spora ilość czasowników, takich jak „jebać”, jednocześnie generuje znaczenia związane z aktem płciowym, przemocą, poniżaniem. Uprzedzenie jest uprawiane poprzez nonszalanckie etykiety lingwistycznej brutalizacji; sam język stał się językiem fali.

Wszechobecna obraźliwość języka wskazuje na ubogi stan opinii społecznej o klasach i płci co wyraża się w takich określeniach, jak „suki, pedały i żydki”. W Polsce lesbijkom i gejom odmawia się praw obywatelskich, ponieważ ich żądania praw bycia człowiekiem są odrzucane. Społeczna zmiana przybrała zły obrót; jest ona absolutyzmem większości. Totalitaryzm dał początek fundamentalizmowi. Przemiana oznaczała liberalizację (wolne wybory, mobilność) bez wolności seksualnej. Media nurtu głównego, zwłaszcza publikatory „państwowe”, wysuwają na pierwszy plan mainstreamową seksualność. Nie ma tutaj żadnego Queerowego Spojrzenia na Hetero-Polaka (Queer Eye for the Straight Pole). Polskie ciało polityczne jest heteroseksualne czy raczej hetero-społeczne. Seksofobia z czasów realsocjalizmu urosła jeszcze bardziej w postkomunizmie. Wciąż wzrasta resentyment wobec kobiet, gejów i osób transgenderowych, a nieruchawość polskiej polityki blokuje włączenie mniejszości seksualnych do działania politycznego.

Ex-dysydenci to konformistyczne drag queenki

W jednodysydenckiej klasie nie dochodzi już do sprzeciwu, ale do aktów konformistycznych; byli opozycjoniści zostali uwiedzeni przez Zachód. Są teraz gotowi, by uwieść swoje własne społeczności, w których dojrzałość nie wierzą, w celu poddania ich wdrożeniu w casino kapitalizm. Ale dawni dysydenci również pozostają niewolnikami wobec własnych tradycji feudalizmu i surowych klas hierarchii międzywojnia, a nawet okresu realsocjoalizmu. Populiści i byli dysydenci przekonują, że wschodnia Europa jest specjalnym przypadkiem ze względu na kolejne i przedłużające się polityczne uciski. Mimo to, jak zauważa Renata Salecl, wschodni Europejczycy upierają się przy zachowaniu kulturowych różnic, a przecież skutkuje to także zachowaniem ich tradycyjnych struktur arcypatriarchalnych.

Ex dysydenci rozkoszują się swoją męską kulturą domową. Nigdy nie byli pacyfistami czy feministami. Ich celem był powrót do status quo przed „komunizmem”, aby reprodukować opartą na męskości dominację z przeszłości ponad postkomunistycznym pastiszem. Machismo może być przywrócone, co pokazały doświadczenia roku 1989; otwarte, ale heteroseksistowskie prawo i porządek. Męski utajony zamordyzm nasuwa skojarzanie z aktem (homo)seksualnym starosłowiańskiego yebat’ (fuck-beat-kill), choć otwarcie równocześnie przekreśla prawa gejów ; ci sami mężczyźni odrzucają zresztą także prawa kobiet.

Dawni dysydenci dzielą z odradzającymi się zastępami „łysych” fobię wobec kobiet i gejów; homospołeczne zasady funkcjonują pomiędzy nimi głębiej. Od skautingu poprzez patriarchalną edukację aż po sport – ex dysydenci poruszają się w obrębie kultu męskości. Dominacja, poddaństwo i ponowne osiągnięcia w kwestii dominacji wyznaczają ich historiograficzną trajektorię. Ulegają Zachodowi i Kościołowi, podczas gdy marzą o dominacji nad kobietami; panują nad ciałami do momentu odmawiania kobietom kontroli nad ich własnymi ciałami (aborcja). W swoim samochwalstwie dysydenci jawią się jako zabójcy kobiet; w swoich pismach są oni wrażliwi, wyniośli i pruderyjni. Ich purytanizm wspiera patriarchalne nauczanie Kościoła. Krąg byłych dysydentów podąża za homospołecznością, Kościołem i wojskiem; jest ucieleśnieniem tego samego w tłumie. To tutaj może ktoś walczyć o pozostanie panem i/lub niewolnikiem; to tutaj ktoś może zaspokoić wrogość i pożądanie dla męskich współtowarzyszy. Nie ma miejsca dla kobiet i gejów, którzy prowadzą – podobnie jak zachodnia kultura – na manowce.

Dysydenci zamierzali przełamać jednopartyjne rządy komunistów, a teraz zniewalają siebie i innych wobec ideologii i praktyki „demokracji wolnorynkowej”, słowem, ekonomicznego imperializmu. Ich antykomunistyczna wojowniczość zamieniła się w wojowniczość proamerykańską. Jednak oficjalnie dysydencka klasa była zawsze nostalgiczna wobec elitarnych panaceów zachodniej tradycji, dla humanistycznego kanonu, który ochraniał ich status klasowy. Przed 1989 rokiem dysydenci ograniczali swoją politykę do walki z systemem i znalezienia wyjścia z represji wobec przeciwnego ugrupowania; kobiety i mniejszości się w to nie wliczyła. Wierzyli oni w siłę wyższej kultury, Kościół i wieczne prawdy. Analiza klasy, nieświadomości, płci i seksu była dla nich nie do przyjęcia.

Pochodząca z Bułgarii, filozofka i psychoanalityczka (niedawna laureatka nagród Arendt i Havla) Julia Kristeva nie miała złudzeń wobec antykomunistycznych dysydentów, kiedy pisała w 1977 roku, że polityczny dysydent „wciąż pozostaje w granicach starego układu pan-niewolnik”. Niektórzy dysydenci „zachowują określoną nostalgię dla wspólnoty oraz prawa, i znajdują substytut w ortodoksyjnej religii”. W ich postrzeganiu siebie jako ostatnich włodarzy ducha zachodniej kultury, ta eks-dysydencka klasa tworzy sobie niewolniczych naśladowców idealnie uległych w tej sadomasochistycznej dramie mieszczańskiej.

Oczywiście nie wszyscy dawni dysydenci poddali się klasizmowi, mizoginii i homofobii. Teatr Ósmego Dnia jest gość-inny wobec mniejszości; Teatr NN pielęgnuje życie żydowskie w Lublinie; Centrum Sacharowa wystawia odważną sztukę; śpiewający antykomunistyczne protest songi Kryla opowiadają się za różnorodnością w Czechach i na Słowacji.

Polska w imperialnej skórze

1 maja 2004 roku, gdy Polska dołączyła do Unii Europejskiej, trwała właśnie rozkosznie sadomasochistyczna przygoda ze Stanami Zjednoczonymi. Nawet jeśli nasz kraj ledwie przeżywał ekonomiczne i polityczne kryzysów, marsz u boku amerykańskich bojowników rozbudził nadzieje narodowe. Gdy Polska założyła imperialną skórę i wysłała armię poza swoje granice, w kraju wiadomością dnia była zasadnicza kwestia globalnie moralnego zbawienia. „Rzucam ci wyzwanie, Polsko. Proszę bądź światowym liderem w rozwiązaniu homoseksualności” – amerykański ex-gej terapeuta od nawróceń, Richard Cohen, powiedział Polsce w Radiu Maryja. Przesłanie Cohena było słyszane nie tylko w radiu, ale również w murach polskiego parlamentu, dokąd ultraprawicowa Liga Polskich Rodzin zaprosiła Cohena z wykładem.

W tym Nowym-Hetero-Porządku-Światowym prawdziwie męscy przyjaciele znają swoje obowiązki uległości; Patroklos staje do walki obok swojego kochanka Achillesa. Prezydent Bush zażądał lojalności od przewodzących w „Nowej Europie” sprzymierzeńców po miękkim wycofaniu się rządzonej przez socjalistów Hiszpanii, a akurat polski prezydent dał się „zagłuszyć” uwagami Busha o tym, że Polska została „wprowadzona w błąd” w Iraku. Ze swoją flagą powiewającą nad Camp Babylon Polskę rzeczywiście ogarnęła halucynacja globalnej terapii zmierzającej ku przemianom. Jak Polska, kraj z 20-procentową stopą bezrobocia i wszechstronną biedą, może przewodzić światu w militarnym wsparciu polityki amerykańskiej? To Bush i hetero-terapeuta Cohen razem wprowadzili świat w błąd, każąc mu wierzyć, że nienawiść okazywana przez dominujących są zwyczajne jak bułka z masłem.

A jednak – mimo sprzeciwu papieża w sprawie interwencji w Iraku – polskie „chrześcijaństwo” zaakceptował ją. Erotyczne obrazy polskich chłopców w mediach towarzyszyły obrazom kapelanów błogosławiących mężczyzn przed akcją. Polski kanał informacyjny transmitował pasterkę w Obozie Babilon. Proamerykańskie, polskie media podsuwały komunały usprawiedliwiające interwencję. Jednocześnie publikatory zaniedbywały poważne kryzysy polskiego społeczeństwa: chroniczne bezrobocie, masową dyskryminację i przemoc przeciwko kobietom oraz rozciągnięty na klasę pracującą nowy rodzaj niewolnictwa. Generalnie, przy nikłych głosach krytycznych, media wspierały nowy rodzaj niewolniczej nadbudowy ideologicznej i bazy ekonomicznej Polski.

TVP upiększało, erotyzowało i wręcz homoerotyzowało obraz polskich oddziałów w Iraku: młodzi mężczyźni zmęczeni; młodzi mężczyźni wypoczęci; młodzi mężczyźni bez podkoszulków; młodzi mężczyźni pod prysznicem. Zbiorowy strip-tease polskiego plutonu. Koleżeństwo jest kultywowane na poziomie braterstwa żołnierzy, ale duch ciała urasta do międzynarodowych paktów i homospołeczności NATO, do którego wschodnia Europa obecnie przynależny. Kumplostwo jest faktem; a to z kolei wytwarza poczucie męskiej siły potrzebne do uprawiania seksu i do prowadzenia wojny. To jest też okazja do uderzenia pejczem – między Johnnym a Jankiem, między Waszyngtonem a Warszawą.

Każdej niedzieli wieczorem TVP transmitowało dokumenty (czy raczej program z cyklu Reality TV) zatytułowany „Babilon.pl”. Sam tytuł określa terytorium irackie jako polską kolonię, jak Babilon skolonizowany poprzez internetową domenę kraju „pl”. W jednym z odcinków, „Babilon.pl” opowiadał o polskich oddziałach pomagających dzieciom irackim, przynoszącym im słodycze, maskotki i książki do nauki. „Thank you, Mistah”, mówi irackie dziecko do polskiego żołnierza, prawie jak „Mistah Kurz” w Jądrze ciemności Josepha Conrada. Kolonizowani są infantylizowani: dzieci są dziećmi i to one dominują w filmie. Ale poważniejsze przesłanie to nie tylko irackie dzieci, tylko fakt, że w istocie wszyscy Arabowie to dzieci. Kolonialny militaryzm żąda poddania przedmiotowego dla swojej pedofilskiej misji wychowywania i przysposobienia, urobienia „prymitywnego” społeczeństwa, a Irak dostarcza w tym względzie świeżego materiału.

To są właśnie systemowe manifestacje konstrukcji kulturowego rynku dominacji i poddania, symbolicznego rynku niewolniczego. Ten rynek dotyczy w całej rozciągłości imperialnego placu apelowego pożądanego nie tylko od zewnątrz, ale wewnętrznie tożsamego, szczególnie pod względem płci i seksualności. Kontrola seksualności to kluczowa cecha ideologiczna, która decyduje o tym, kto będzie panem tego rynku. W przestrzeni wschodnioeuropejskiej partie prawicowe kontynuowały swoją krucjatę przeciwko antykoncepcji, aborcji i edukacji seksualnej. W Polsce, Chorwacji, na Litwie i Słowacji politycy przekładali katolicyzm na seksofobiczną ideologię. Prawa kobiet są wykorzystywane jako broń – jeśli nie zabawki – w rękach ekstremistów. Kobiety nie są prawdziwymi właścicielkami swoich ciał – ciało polityczne odsuwa kobiety i gejów od praw do równości ciał. One to, funkcjonujące poza heteronormatywnością, są traktowane jako obce.

Po upadku komunizmu, ta społeczna przemiana w kierunku absolutyzmu większości została w Polsce ułatwiona przez władze i coraz mocniej zaciskające się kleszcze ideologii o religijnym zabarwieniu. Adopcja imperialnych obyczajów została wsparta przez uznanie religii, która umożliwia realizacje teokratycznych politycznych ambicji, strategię wpisaną przez eks-dysydentów w instytucje publiczne. W 1990 roku religia została wprowadzona do szkół bez parlamentarnej debaty. W 1993 roku aborcja została zakazana. Także w 1993 roku polski rząd podpisał konkordat z Watykanem, a parlament ratyfikował go w 1998 roku. Polscy politycy i eks-dysydenci okazali się bardziej papiescy od papieża.

Imperium w duchu monolitycznie narodowo-religijnym, seksualny totalitaryzm i wolnorynkowy kapitalizm były budowane równocześnie.

Proletariuszki seksualnego niewolnictwa

Wschodnia Europa stała się seksualnym placem zabaw dla Zachodu. Kosowo, Polska, Republika Czeska i Ukraina są wykorzystywane do handlu ciałem, prostytucji i używane w przemyśle pornograficznym. Republika Czeska i zachodnie obrzeża Polski stanowią raj dla zachodniej turystyki, tak hetero-, jak i homoseksualnej. Handel działa we wszystkich kierunkach: szacuje się, że jedna czwarta prostytutek w Niemczech pochodzi ze Wschodniej Europy, a ostatni raport MSNBC mówi, że jedna dziesiąta żeńskiej populacji mołdawskiej została sprzedana w celach prostytucji jako narodowy „produkt eksportowy”.

Wartość hierarchii seksu zmniejsza się wraz z przemieszczaniem się na wschód, gdzie ciała stają się coraz tańsze. Niewolnictwo seksualne łączy się z narodowo-ekonomiczno-językową niewolą: prawdopodobnie więc bogactwo Finlandii opiera się na estońskich niewolnikach. Gayatri Chakravorty Spivak zauważa, że postsowiecka republika Estonii jest kolonizowana przez Finlandię (Spivak 28). W tym samym czasie, gdy polskie „uległe ciała” są zniewalane przez społeczną niesprawiedliwość, Polacy stają się panami ukraińskich prostytutek. Ukraina jest wykorzystywana przez Polaków, ukraińskie prostytutki są w polskich burdelach, na polskich ulicach i autostradach. W tej ujarzmionej hierarchii warunki dla seksualnej proletaryzacji nasilają się wraz z oddalaniem się od bogatych zachodnich europejskich centrów kapitału.

Zachodnia militaryzacja wspiera to uprzedmiotowienie kobiet jako gratyfikację dostępną niemal za darmo. „The Guardian” (7 maja 2004) donosi: „Zachodnie wojska, policjanci i obywatele są w dużej mierze oskarżani o szybki wzrost niewolnictwa seksualnego w Kosowie w ciągu ostatnich pięciu lat, pączkujący przemysł, w którym setki kobiet, a wśród nich wiele niepełnoletnich dziewcząt, jest torturowanych, gwałconych, maltretowanych a następnie osądzanych”. W Bośni w 2002 roku, ponad 180 pracowników DynCorp-u, amerykańskiego wojskowego kontrahenta, który obsługiwał helikoptery, było zamieszanych w seksualne niewolnictwo.

Społeczna reprodukcja maskulinistycznej przemocy przenoszona jest poprzez płeć i klasę i reprodukowana jest jako niekończąca się trauma jej kobiecych ofiar. Integracja z neoliberalną sferą dostarczyła handlarzom nowego sposobu rozwoju rocznych przychodów z nielegalnego handlu, którego wielkość jest szacowana rozmaicie – pomiędzy setkami tysięcy aż do jednego miliona kobiet. Jest to powtórka z wcześniejszego nielegalnego handlu znanego z historii: pod koniec XIX wieku i na początku lat 20. wieku XX wschodnioeuropejskie żydowskie kobiety do tego stopnia zdominowały świat latynoamerykańskiego przemysłu seksualnego, że Polaca było powszechnie znane jako synonim „prostytutki”. Religijna i społeczna pogarda, rozwiązująca struktury rodzinne, a także rozpaczliwa bieda, która doprowadziła do tej historii – dziś powraca. Intensyfikacja ekonomicznej represji ma charakter klasowo-płciowy opierający się na przymusie i wyzysku związanym z przemocą. Tina Modotti nazwała kobiety „proletariatem proletariatu”. Fala handlu kobiecymi ciałami obsługującymi tę piramidę globalnego pożądania doprowadziła do powstania międzynarodowego proletariatu kobiet, a proletariat wybucha szczególnego rodzaju własną złością.

„Religijny” sadomasochizm i jego kontra

Przyzwolenie na taki obywatelski sadomasochizm skierowany przeciwko kobietom ze Wschodniej Europy odbija się w przyjęciu przez regiony roli niewolników w oparciu o potworną trójcę: mafię, partie podszywające się pod sacrum i manipulujące religią oraz dawnych dysydentów- świętoszków. W swych ideałach, judaizm, chrześcijaństwo i islam głoszą sprawiedliwość społeczna. Inaczej jest jednak w fundamentalizmie: panująca publiczna ideologia zacieśniła tę więź sadomasochistycznymi pomysłami Mela Gibsona; jego krwawa wizja jest wykorzystywana po to, by utwierdzić nienawiść do „inności”. Pasja Gibsona stała się filmem ulubionym przez polskokatolickie duchowieństwo i kongregacje. Wierni pobieżeli do kin, aby łkać podczas tej Pasji.

To, co możne dostrzec w tym filmie, to jednak nie tyle piękno ciała, co krwawa miazga. Zdaniem psychoanalityka Klausa Theweleita wyobrażenie takiej miazgi to realizacja ksenofobicznych i totalitarnych fantazji. A ta sadystyczna scena dostarcza wschodnioeuropejskiego fantazmatu niewolnictwa i jego prawdziwej drogi ku wyzwoleniu.

Od siedemnastego wieku Polacy wierzyli, że ich ojczyzna stanie się Mesjaszem narodów. Siedemnastowieczny wynalazek Polski jako Mesjasza zainicjował ksenofobię w Polsce, represję „innych” – dysydentów czy innowierców, jak ich nazywano. Barokowy mesjanizm i nienawiść do „innowierców”, romantyczne uwielbienie Napoleona i antykomunistyczna opozycja uformowała narastające historyczne tło. W kontekście tej mającej po dziś dzień znaczenie tradycji, Gibsonowska Pasja Chrystusa w Polsce nie jest niewinnym przedsięwzięciem; jej przesłanie wspiera głęboko zakorzeniony konserwatywny katolicki monopol. To jest region Europy, gdzie funkcjonuje specjalna siła kalendarza i jego symboliki, od Zbawiciela do Pasji. Region, który Emmanuel Levinas widział jako przesiąknięty „atmosferą chrześcijańską”. Żydowska i feministyczna historyczka sztuki Griselda Pollock pyta: „Jakie narracje historyczne mogą pomóc odzyskać pamięć zapomnianego i zgubionego bez uprzedmiatawiania greckiej żałoby obcej, chrześcijańskiej czy greckiej symboliki”?.

„Zapomnienie Żydów i kobiet w kulturze” (Pollock 116) jest w Polsce wyjątkowo poważne, a wręcz tragiczne. Ale kontrhistorie i próby rozpoznania warunków, na jakich dokonano tego zapomnienia, nie znajdują w publicznej sferze żadnego uznania. Młoda artystka, Dorota Nieznalska, została pozwana i skazana za swoją instalację Pasji w Gdańsku. Praca eksploruje problem męskości i cierpienia, ukazuje krzyż, na którym znajduje się fotografia fragmentu nagiego męskiego ciała wraz z genitaliami. Za to właśnie LPR pozwało artystkę. W lipcu 2003 roku sąd uznał Nieznalską winną „obrazy uczuć religijnych”. Skazano ją na pół roku „ograniczenia wolności” (zakazano jej opuszczania kraju). Kiedy sąd czytał wyrok, przeciwnicy sztuki krytycznej gęsto zapełniali salę sądową, klaszcząc w ekstazie. Jednak 4 czerwca 2009 roku, Nieznalską uznano za niewinną.

Zamiast pracy Nieznalskiej, Gdańsk, miasto ruchu solidarnościowego, miało w 2004 roku dekorację wielkanocną inspirowaną Gibsonem. W bazylice świętej Brygidy, dawnej świątyni Solidarności, w ramach tradycyjnego grobowca, gdzie figura Jezusa jest pochowana w Wielki Piątek, wysunięto na czoło motto, które nawet Mel Gibson usunął z angielskiego przekładu Pasji: „Krew jego na nas i na dzieci nasze” (Mateusz 27, 25). W kraju, gdzie jak przypomina Maria Janion, nie odbyła się żałoba po Zagładzie Żydów, prałat mistyczki Brygidy dodał komentarz na nagrobku, że Żydzi zabili Jezusa Chrystusa i Mesjasza, a teraz prześladują i „nas”. Z taką inskrypcją katolicka wiara jest re-symbolizowana jako przedmiot cierpienia złowrogiej i obecnej siły, część sadystycznego kontinuum od Biblii (która zresztą zaleca miłość obcych i wedle Girarda uchyla logikę ofiary) do czasów dzisiejszych. Symbolika prześladowania określa symboliczną potrzebę cierpienia, fundamentalną i fundamentalistyczną potrzebę sadomasochizmu.

Inny młody artysta, Tomasz Kozak, czyni satyrę na ten narodowy mit, wręcz go psychoanalizuje. Kozak, malarz, rysownik i artysta wideo, dostarcza rzadko należycie udokumentowanej homoerotycznej analizy wschodnioeuropejskiego szowinizmu i seksualności. Jedna z prac artysty, którego video nie pokazano w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (wcześniej zakazano Piss Christ Andreasa Serrano, a następnie zakazano osobom poniżej 21 roku życia oglądania queerowych fotografii Nan Goldin) nosiła tytuł Autoportret z jedyną własnością. Przedstawia ona jedyną własność pozostawioną młodym Polakom: ich analną seksualność spenetrowaną i zniewoloną. Wchodzi ona w relację analnego sadomasochizmu Wschodniej Europy i gra przeciwko reprezentacjom histerii w ikonografii męskich pacjentów z kliniki La Salpêtrière, gdzie rozciągają oni swoje nogi, oczekując na akt seksualny i, w tym samym czasie, broniąc się przed nim. Krytyka militarystycznych i dominujących w Polsce wartości przeprowadzona przez Kozaka ma na celu karykaturyzację analnego egzaminu przeprowadzonego przez poborowe komisje medyczne, które sankcjonują obowiązkowy pobór-zniewolenie. Jest to równocześnie pozycja za i przeciwko wulgarnemu i śmiercionośnemu jebaniu. Praca Kozaka atakuje militaryzm Polski i jego wejście w globalny militarny porządek; odrzuca on narodowy uścisk, mówiąc słowami Szekspira, „wojny i lubieżności: nic innego nie jest w modzie”.

Artyści, a zwłaszcza artystki wizualne, to – jak pisaliśmy z Pawłem Leszkowiczem – nowi dysydenci. Potrzeba takiej nowej dysydencji: od protestu do oporu.

Byłoby pójściem na łatwiznę wyliczanie sadystycznych i masochistycznych źródeł społecznej opresji, której jednostki starają się przeciwstawiać w swoich działaniach i projektach. Naszkicowanie granic wyłaniających się bloków i form kulturalnego oporu jest bardziej niejednoznacznym przedsięwzięciem, od chwili, gdy wykreśla ono ledwie cienie – potężne cienie, mimo wszystko – dotyczące istoty problemu. Europa Środkowo-Wschodnia to widowisko widm, widmowisko.

Queerowanie polskiej akademii?

Na feudalnych uczelniach w Polsce trzeba walczyć o równouprawnienie studentów (po to – jak rozumiemy – powstaje Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie). Nie mają tu także żadnego prawa decyzji – znamiennie nazwani – „niesamodzielni pracownicy naukowi”. Europa Środkowo-Wschodnia i jej edukacja jest zatem przednowoczesna (premodern). Nie ma tu miejsca na debatę, deliberację, uczestnictwo w demokracji. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie parytetu: parytet kobiet w życiu politycznym i na wszystkich szczeblach kadry akademickiej. Chodzi również o tzw. parytet jednej trzeciej na uniwersytetach (hasło z roku 1968, zrealizowane już na Zachodzie), czyli współdecydowanie trzech grup: studentek/ów, młodszych pracownic i pracowników nauki oraz profesury, która dzierży obecnie władzę absolutną. Mimo przewagi „drugiej płci” na studiach najniższego stopnia i jej generalnie lepszego wykształcenia, jest mniej kobiet na studiach doktoranckich i we władzach akademickich. Jeśli panie osiągną stanowiska kierownicze na uczelniach, często zmuszone są przejąć represyjne wobec siebie i innych wzory samcze.

Pracownice i pracownicy nauki siedzą cicho, zadowoleni z naszej małej habilitacji, ciasnej selekcji korporacyjnej oraz wieloetatowości, która zapewnia przy niegodnych wynagrodzeniach „naszą małą stabilizację”, a zarazem obniża poziom badań i nauczania. Jak ujawnił kryzys na UMCS, nauczyciele akademiccy gardzą pozostałymi pracownikami – a zwłaszcza pracownicami – uczelni i gotowi są poświęcić obsługę, skazać ją na bezrobocie i wykluczenie społeczne, by zachować synekury. Przegranymi transformacji są: studentka, która otrzymuje żenująco niskie stypendium (jeśli w ogóle); adiunkt, który na Wschodzie Polski zarabia netto 2000 złotych; sprzątaczka na uczelni, zagrożona zwolnieniem, gdyż jakoby tańsza jest firma outsourcingowa, która nie przestrzega praw pracowniczych.

Demokracja nie oznacza w rzeczywistości rządów większości, ale rozpoznanie i poszanowanie praw mniejszości. Dziennikarz „Guardiana”, Brian Whitaker, przekonuje, że „rządy zawsze szukają wyjątków wobec zasady uniwersalności”. Pod przykrywką religijnych czy kulturowych norm, dyskryminacja jest głoszona poprzez ustalenie granic kulturowych ewentualności. Polska akademia jest ogromnym ośrodkiem tego typu czołowych postaw dyskryminacyjnych, chociaż może być również centrum odwrócenia tego stanu rzeczy.

W Polsce byli dysydenci dochodzą obecnie do głosu pozwalając sobie na dysputy ponad granicami tolerancji. Ich większościowy ton odzywa się od czasu do czasu w polskich debatach o edukacji. W eseju na łamach „Rzeczpospolitej” filozof Ryszard Legutko nazwał naukowców queer studies „pasożytami” – odwołując się tym samym do stalinowskiej terminologii, kiedy polityczni wrogowie byli rutynowo oskarżani o społeczny pasożytyzm. Legutko sygnował zbiór esejów nonszalancko Nie lubię tolerancji.

Mimo historycznych deklaracji o rzekomych wąskich horyzontach narodowych religijno-etnicznych, Wschodnia Europa wcale nie ma ubogiej tradycji społecznych antagonizmów wobec homoseksualności, jaką się rzekomo postuluje. Zarówno Samuel Collins, jak i Adam Olearius, siedemnastowieczni angielscy podróżnicy ze wschodniej Europy i Rosji, komentując stosunki gość-inności i tolerancji wobec homoseksualności wyrażali zdziwienie, że „Sodomia i Gomora” (Collins) nie była obłożona karą śmierci tak jak to było w Anglii. „Wschodnia Europa” nie przedstawiała monolitycznej seksualnej kultury tak bardzo jak kanoniczne prawo oksfordzkie, na które wpływ miała tradycja helleńska i wczesnochrześcijańskie koncepcje płci (chociaż należy zauważyć, że w 2003 roku, w poczuciu urażonej dumy, Kościół prawosławny nie tylko odsunął księdza w Niżnym Nowgorodzie, który udzielał ślubów dwóm gejom, ale również zdesakralizował „sprofanowaną” w Kaplicy Włodzimierza ikonę Matki Boskiej, gdzie odbywała się ceremonia). Polska akademia, historycznie zjednana i wspierana finansowo przez Kościół, mimo wszystko zaadoptowała mniej katolicką tradycję.

Konsekwencje antygejowskich ataków publicznych starszych przedstawicieli „braci” (bo jest to bractwo) akademickiej już wkrótce były odczuwalne. W dniu publikacji, władze instytutowe na Uniwersytecie Warszawskim odmówiły sali wykładowej przeznaczonej na kontynuację serii ponadprogramowych wykładów z queer studies, zatytułowanych „Homoseksualność w kulturze” i zorganizowania odpowiedniego kierunku dla studentów. Pierwszym i, jak się okazało, ostatnim wykładem był prowadzony przez Pawła Leszkowicza odczyt o sztuce krytycznej nowojorskiego gejowskiego artysty i aktywisty, Davida Wojnarowicza. Wykłady były planowane w ten sposób, by zawierały przedmioty dotyczące literatury, filmu, filozofii, etyki i kulturowej antropologii i związane były ściśle z problematyką LGBTQ. Miały one trwać przez semestr. Z kolei kiedy Leszkowicz wysłał swój artykuł o retrospektywie Wojnarowicza w nowojorskim New Museum w SoHo do czołowego dziennika, otrzymał on w odpowiedzi e-mail o treści, że nawet jeśli nazwą nas największymi obskurantami na świecie, fotoedytorzy nie zgadzają się na taką sztukę w naszym magazynie.

Jeszcze inną kontrpostawą dla tej, która odrzuca wartości gejów, jest wydanie pierwszego zbioru esejów spod znaku LGBTQ w Polsce. Książka Odmiany odmieńca /A Queer Mixture została opublikowana, a za tym tomem przyszły kolejne. Coroczne międzynarodowe konferencje queer studies i wzrastająca liczba interdyscyplinarnych seminariów z tego zakresu wspierana przez niekiedy przez rektorów uniwersytetów, ustanawiają przestrzeń dla tej nowej widzialności studiów LTGBQ. Nowa fala sztuki queerowej rodzi się coraz częściej w akademiach sztuki i wchodzi do galerii.

Uczelnie stanowią czasem fora dla stojących w opozycji intelektualistów w Polsce, a kobiety aktywistki-naukowczynie nadają ton dysydenckim public intellectuals. Profesor Maria Janion otworzyła humanistykę polską na kobiety i mniejszości; niczym Simone de Beauvoir walczy o sprawiedliwość społeczną i płciową. W 2003 roku Maria Szyszkowska, profesor filozofii prawa oraz senator w parlamencie, przedstawiła inicjatywę ustawodawczą rejestrowania związków tej samej płci, opartą na niemieckim akcie związku partnerskiego.

Zaangażowanie takich uczonych jak Magdalena Środa (UW) czy Kazimiera Szczuka (IBL PAN) w zdobycie równych praw pokazuje jak można głosić i czynić zmianę polityki z wnętrza akademii. To spotkanie publicznej kultury i obywatelskiego aktywizmu wewnątrz uniwersytetów miało i będzie mieć kontynuację w głębokiej społecznej przemianie.

Rewolta zniewolonych odmieńczyń

W klasycznej refleksji marksistowskiej niewolnictwo jest formacją, która charakteryzuje prymitywne wspólnoty i panuje nadal jako modus produkcji feudalizm oraz przedprzemysłowe społeczeństwa agrarne. Zanika ono wraz z pojawieniem się przemysłowych sposobów produkcji; na miejscu niewolnictwa pojawiają się dochody, które ustanowione są poprzez bardziej efektywne sposoby społecznej organizacji i pochodzą z wartości dodanej pracy. Ten analityczny model jest jednak osłabiany, ponieważ zakłada on teleologiczne koniec niewolnictwa. Marks, jako dziennikarz obserwujący amerykańską Wojnę Secesyjną, jasno postrzega to jako sekwencyjny konflikt pomiędzy północnym industrializmem a południową oligarchią niewolniczą. W tym modelu, wrodzony feudalizm niewolnictwa stanowi sposób produkcji, co kłóci się z wizją powstania płynnej siły roboczej i wskazuje na zakończenie kapitalizmu, który funkcjonuje w oparciu o kontrolę pracy, a nie o absolutne jej posiadanie. Pozostałości niewolnictwa są marginalizowane wobec historii ujmowanej w kategoriach zindustrializowanej produkcji. Do konstytucyjnego zakazu niewolnictwa, Marks przekonywał w artykule dla „Die Presse” w 1862 roku, co stanowiło tylko preludium dla „rewolucyjnej wojny o zarobki”. W tych analizach zakaz niewolnictwa stanowi bardziej proroctwo ustanowienia historycznej linii rozwoju narodowo-społecznych instytucji, aniżeli moment ustanowienia walki o emancypację włączającej szerokie spektrum niewolników.

Naszym zdaniem niewolnictwo nie znikło wraz z historią. Jego całkowite zniesienie jest tak samo niemożliwe, jak ostateczne wyzwolenie ludzi. Niewolnictwo jest potencjalne: pojawia się zrywami, wymyśla siebie na nowo w nieustannym neoniewolnictwie; stanowi część kondycji ludzkiej. Sposoby produkcji zwiększają lub zmniejszają liczbę niewolników, ale nie likwidują samego zjawiska. Niewolnictwo rodzi się z potężnych psychologicznych sił kryjących się w nieświadomości. W rezultacie jest częścią powracającego zjawiska ekspresji publicznej. Niewolnictwo wspiera, nawet prawdopodobnie na równi, masochizm. Działa ono zarówno wobec jednostki, jak i społecznego pożądania produkującego posłuszne poddaństwo i stwarzające w innych wolę poddaństwa.

Niewolnicy ustanowieni w oparciu o klasę oraz płeć wyrażają tego typu wrodzone kierunki dominowania i zniewalania w przemysłowych, a także postprzemysłowych społeczeństwach. Społeczne oraz prawne reżimy dominacji i posłuszeństwa organizują wsparcie konieczne do produkcji prowadzącej ku seksualnemu zadośćuczynieniu pożądania, a także reprodukcji pracy. Hegemoniczne i masochistyczne męskości na nowo ustanawiają neopoddaństwo, jakie określone jest poprzez status wykluczenia spoza prawa dla kobiet czy osób o nienormatywnej seksualności. Niewolnictwo, definiowane jako permanentne prawo, społeczna czy ekonomiczna niezdolność zdobycia autonomicznej kontroli nad ciałem lub podjęcie niezależnych decyzji, istnieje jako stale odnawiany sposób dominacji. Pochwała tradycji kulturowej opartej na podziale klasowym i płciowym w źródłach, które pojawiały się ostatnio, dostarcza ideologicznych argumentów na rzecz pochwały nowego-starego niewolnictwa, które miesza elementy systemu dominacji. Regulacje płci i seksualności, czy to w ramach religii, ekonomicznego ubóstwa czy przemocy, są kluczowe dla podtrzymania znaczących nierówności społecznej władzy stworzonej przez niewolnictwo klasowo-płciowe.

Stąd rodzi się pytanie: czy rewolucja zniewolonych odmieńców przyniesie jakieś wymierne korzyści? Czy kobiety, maltretowane, traktowane jako towar, handlowane jako seks niewolniczki i quasi-niewolnicy w zatrważających liczbach, osiągną próg równości i wolności w wyniku rewolucji społecznej ? W jaki sposób społeczności w genderowych kastach mogą przyłączyć się do programu wspólnej polityki? Jakie praktyczne formy powinny przybrać takie rewolty?

Liberalny kapitalizm ma się dobrze pod warunkiem, że nie istnieją tam rewolty niewolnicze, ponieważ – zgodnie z założeniem – nie ma żadnych niewolników, a dla samej idei „niewolnictwo” jest antykwarycznym przekonaniem czy przynajmniej ukrytą kryminogenną procedurą, którą należy ukrócić. Różne tradycje marksistowskie przekonują, że społeczna rewolta jest zapoczątkowana przez pozbawione uprawnień podklasy, te właśnie, które są często określane przez szeroko podzielane antypatie wobec odmieńców, równości kobiet i heteroseksistowskiego absolutyzmu. Marksistowskie rządy – takie jak Kuba i Wietnam – były tak samo chętne w popieraniu seksualnego utowarowienia i genderowo klasowego-poddania, zwłaszcza poprzez seks turystykę, jak rządy liberalnie kapitalistyczne. Jak na ironię, liberalny kapitalizm i marksizm podzielają fałszywe przekonanie, że wyeliminowali niewolnictwo, a ich konkurująca ze sobą retoryka przyciąga nowe formy niewolnictwa wzajemnego. Masochistyczne relacje klasowo genderowej dominacji i poddania mają tyle samo wrodzonej potencji generowania rewolucji, co jakakolwiek inna fundamentalna nierówność, bez względu na status w filozofii polityki.

Jednak taka rewolucja dzieje się. Pisząc o seksualnej i politycznej ekonomii w Global Sex Dennis Altman przekonuje, że ostatnie trzydzieści lat były świadkiem globalnej queerowej rewolucji:

„Nie jest wcale oczywiste, by zmiany w seksualności i, powiedzmy, postkomunistycznej Rosji czy szybko uprzemysławiających się Chinach były w jakkolwiek sposób większe niż te dokonane przez przemysł niewolnictwa atlantyckiego osiemnastego wieku czy masową urbanizację w dziewiętnastowiecznej Europie. To jednak, co stanowi różnicę, to intensywność i prędkość, jeśli mowa o systemowym rozprzestrzenianiu się idei, wartości i opinii. Określona samoświadomość i zrozumienie seksualności jest mianowicie prawdopodobnie uniwersalizowane w całkiem nowy sposób” (Altman).

Tam, gdzie dokonuje się ludzka rewolucja, tam istnieć muszą uczestniczące w niej podmioty. Szybkie rozprzestrzenianie się idei liberalnych i uniwersalizowanie obwieszczenia nowej samoświadomości jest pracą rewolucji odmieńców przeciwko zniewoleniu dokonywanemu w ramach seksualnego poddaństwa i eksploatacji.

Ta sama „now-ość”, na jaką wskazuje Altman, da się odnieść do określonego zjawiska wewnątrz konkretnych kultur. Społeczne i polityczne queerowanie narodowych kultur stało się jednym z wątków ideologicznych cech globalizacji. Ten rozwój był silnie uwarunkowany – ale raczej w oddali od traktowanych w uprzywilejowany sposób autorytetów prawoskrzydłowych nacjonalizmów czy religijnych ksenofobów – przez amerykanizację, która dostarczyła zasadniczych definicji procesów globalizacyjnych. Kultury queerowe i tradycje są zakorzenione w partykularystycznych rodowych kulturach, nawet jeśli wywodzi się je z uniwersalistycznej kultury globalnej. Polityczny opór wobec homoseksualnej równości często oparty jest na odrzuceniu homoseksualności jako „obcego” importu; rozróżnia się wówczas „autentyczną” strukturę rodzinną i seksualność legitymizowaną przez państwo a osobne ustanowienia jako te przeciwstawne.

Kultura polityczna queer podejmuje podwójny ciężar historyzacji siebie wewnątrz narodowych partykularyzmów i legimityzacji wyłaniających się z normy międzynarodowych praw człowieka. To, co twierdzi Altman i inni, dotyczy problematyzacji relacji pomiędzy lokalnymi i światowymi ruchami queer, społecznym egalitaryzmem, a ich obecnymi oraz przyszłymi efektami w związku z politykami, którzy wspierają seksualną i genderową supremację. Altman powiada tak: „Nie jestem przekonany, że określenie [queer] dostarcza nam użytecznej politycznej strategii czy nawet sposobu zrozumienia relacji władzy”. Polityczne strategie i analizy społecznej władzy wykorzystują terminologię do swoich potrzeb, ale nie możemy się zgodzić, że queerowe wyrażanie seksualności i relacji władzy będzie mniejsze. W każdym razie nie możemy tego przewidzieć zawczasu.

Polska i Europa Środkowo-Wschodnia są paradygmatem takiego politycznego zderzenia kultur i rewolucji queerowej, gdzie publiczne bycie odmieńcem ustanawia centralny punkt widzialnego oporu wobec przemocy i maskulinistycznej władzy politycznej. Region ów posiada długą historię politycznego dysydencji, co zachęca do ujawniania odmienności jako miejsca kulturowego oporu wobec religijnego dogmatu i konserwatywnego nacjonalizmu. Tak jak w czasach komunizmu polityczni dysydenci sprzeciwiali się reżimowi, tak teraz feministki i aktywiści gejowscy występują przeciwko opresyjnemu systemowi opartemu na klasach i płci. Równocześnie region przechodzi proces akcesji do prawnej wspólnoty europejskiej, co ma także wpływ na normy praw człowieka i poprowadzi w zdecydowany sposób w kierunku równego obywatelstwa. Splot tych procesów może potencjalnie wzmocnić opór odmieńców.

Publiczna sfera stanowi przestrzeń, gdzie narastają spory, przede wszystkim związane z kwestią zwiększającej się widzialności coraz lepiej zorganizowanych grup gejowsko-lesbijskich. Paneuropejskie organizacje wspierają ten ruch poprzez społeczne i polityczne ujawnianie. Pierwsza parada Christopher Street została zorganizowana w Rosji w 1992 roku dzięki pomocy organizatorów gejowskich z Berlina. Podobnie w Polsce działania Kampanii Przeciw Homofobii i jej społeczna kampania „Niech nas zobaczą” autorstwa Karoliny Breguły były wspierane przez niemiecką Partię Zielonych. Tylko ponad granicami można starać się o zmianę społeczną: równouprawnienie kobiet, mniejszości i studentów. Znamienne, że w ramach „Alarmu dla Edukacji” 17 listopada 2009 studentki i studenci z DZS wznoszą hasło „Niech nas wreszcie usłyszą!”.

Szeroko rozprzestrzeniona przemoc musi zmierzyć się z przyznaniem racji, że odmieńcy i kobiety wskazują na podstawowe prawa, jakie te ruchy ucieleśniają. Senator Szyszkowskiej grożono śmiercią, w Lublinie została zakrzyczana przez skinheadów, w Krakowie nazwana wiedźmą przez lokalnego lidera Ligi Polskich Rodzin i sportretowana z kijem od miotły. Wobec feministki i socjalistki Izabeli Jarugi-Nowackiej sugerowano, że zasługuje ona na atak kwasem. Społeczne strachy wzrastają z powodu zderzenia ze sobą mglistych wizji narodowych przekształcanych w przemoc wobec różnorodności, tych którzy nie zasługują-na-to-by-być-narodem. Antygejowska i antylesbijska przemoc podczas demonstracji na placu Republiki w Belgradzie została tak zdiagnozowana przez Jasminę Tesanovic:

„W tyle ogromna, zorganizowana masa przemocy, etnicznych patriotów wywyższających się, dalej ultranacjonalistyczna Radykalna Partia Serbska, homofobiczni organizatorzy, niepiśmienni demokraci, to oni byli obecni w większości; cicha większość, włączając to ludzi przy władzy, z obu – poprzedniego i bieżącego reżimu. To są ludzie, którzy mówią, że Serbowie cierpieli wystarczająco dużo hańby i dyshonoru, więc geje nie powinni zanieczyszczać publicznie powietrza swoim wstydem, zwłaszcza, że wydobycie na jaw albańskich ciał ma się właśnie dokonać. To są ludzie, którzy, by oczyścić narodową samoocenę, gotowi są narzucić religię w szkołach, restrykcyjną aborcję, wyciszyć głosy mniejszości etnicznych czy seksualnych” (Tesanovic).

Nie inaczej jest w Polsce. 7 maja roku 2004 pokojowa demonstracja odmieńczyń i odmieńców została brutalnie zaatakowana w Krakowie. Manifestacja stanowiła część Festiwalu Kultury dla Tolerancji, który wywołał spory na długo zanim się zaczęła. Chciano jej zakazać. Przyjazne artykuły wyszły spod pióra dysydenta i przyjaciela Foucaulta, Seweryna Blumsztajna. Dwójka noblistów i mieszkańców Krakowa – Czesław Miłosz i Wisława Szymborska – stanęła w obronie Festiwalu Kultury dla Tolerancji. W trakcie demonstracji, skinheadzi zaatakowali uczestników i usiłowali rzucić w nich żrący kwas. Kwas jest tym, co w Europie Wschodniej usuwa pamięć, mniejszość kulturową i różnorodność. To zderzenie cywilizacji, o którym pisał następnie Adam Ostolski, było głębokie i zasadnicze. I trwa: antykobiecy, antygejowscy i antyświeccy represjonujący Innych, a przede wszystkim represjonujący samych siebie, stają przeciw odmieńczyniom i odmieńcom.

Ale rewolta już wybuchła.

Oryginał ukazał się w „Bad Subjects“ (Berkeley) i w Out Here! (red. D. Ferens, T. Basiuk, T. Sikora, Cambridge). Przekład polski: Marcin Wilk w „uniGENDER“

Przeczytaj najnowszy numer UniGender – 1(4)2009

Bibliografia

Altman, Dennis. Global Sex. Chicago: The University of Chicago Press, 2001.
Deleuze, Gilles. Présentation de Sacher-Masoch. Le froid et le cruel. Paris, Minuit 1967: 13-115.
Krafft-Ebing, Richard von. Psychopathia Sexualis. New York: Bell, 1965.
Erofeyev, Viktor. Dirty Words. “The New Yorker” September 15, 2003.
Essig, Laurie. Queer Russia. A Story of Sex, Self, and the Other. Durham and London: Duke University Press, 1999.
Freud, Sigmund. “Das ökonomische Problem des Masochismus.” B. XIII Gesammelte Werke. Frankfurt am Main: Fischer, 2001.
Freud, Sigmund. “Massenpsychologie und Ich-Analyse.” B. XIII Gesammelte Werke. Frankfurt am Main: Fischer, 2001.
Freud, Sigmund. “Triebe und Triebschicksale” B. X Gesammelte Werke. Frankfurt am Main: Fischer, 2001.
Hegel, Georg Wilhelm Friedrich. Phänomenologie des Geistes. Frankfurt am Main: Suhrkamp, 2001.
Janion, Maria. Seminarium doktoranckie na temat sadomasochizmu. 2002.
Kitliński, Tomek. Z naszego sadomasochizmu. U nas w Lublinie/Dublinie między Boskim Markizem a Freiherrem von Sacher-Masochem. „Teksty Drugie”, IBL PAN. Nr 5, 2002.
Kojève, Alexandre. Introduction à la lecture de Hegel. Leçons sur la Phenomenologie de l’Esprit professées de 1933 à 1939 à l’École des Hautes Études réunies et publieés par Raymond Queneau. Paris: Gallimard, 1979.
Kon, Igor S. “Sexuality and politics in Russia, 1700-2000.” Sexual Cultures in Europe. National Histories. Franz X. Eder, Lesley Hall and Gert Hekma (eds). Manchester and New York: Manchester University Press, 1999: 197-218.
Kristeva, Julia. Un nouveau type d’intellectuel: le dissident. „Tel Quel” no. 74. Hiver 1977: 3-8. Przekład polski Nowy typ intelektualisty – dysydent w „Rewii Kontr Sztuki ”, nr 2/1993, przełożyli Barbara Smoczyńska i Tomek Kitliński: 2-4.
La Boétie, Étienne de. Discours de la servitude volontaire. Paris: Payot, 1976.
Leszkowicz, Paweł i Tomek Kitliński, Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce. Kraków: Aureus, 2005.
Lockard, Joe i Tomek Kitliński, Pogarda i pożądanie „obcych”. Z imaginowanych nieczystości w literaturze polskiej. „Teksty Drugie”, IBL PAN. 6/2007: 219-229.
Lockard, Joe, Tomek Kitlinski and Pawel Leszkowicz. “Monica Dreyfus.” Our Monica. Ourselves. The Clinton Affair and the National Interest. Lauren Berlant and Lisa Duggan (eds). New York and London: New York University Press, 2001: 203-222.
Pollock, Griselda. Looking Back to the Future. Essays on Art, Life and Death. Amsterdam: G+B Arts International, 2001.
Spivak, Gayatri Chakravorty. “Bonding in Difference.” The Spivak Reader. Ed. Donna Landry and Gerald MacLean. Routledge: New York and London, 1996: 15-28.
Tesanovic, Jasmina. “Why Gays Got Attacked in Belgrade. An Eyewitness Account.” The Gully. Queer Views on Everything. June 10, 2004 www.thegully.com/essays/gaymundo/010705serbia_gay_Tesanovic.html
Theweleit, Klaus. Männerphantasien. Berlin: Piper, 2000.

25 komentarzy do:Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.

  • ren

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    no to mam co czytać na cały tydzień…
    dzięki to9mku, dzięki marcin, dzięki chłopaki i dziewczyny z homików za ten txt!

  • marcin

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    ja też se druknę i poczytam! :)

  • Abiekt

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    To jest za długie, nie można włączyć stronnicowania?

  • detrollator

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    wydrukuj sobie będzie stronnicowanie :)

  • jacek

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    genialny tekst.
    zakonczenie bombastyczne!!!!
    - Ale rewolta już wybuchła.

    mam nadzieje!

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Drobna uwaga – w Polsce nie ma kapitalizmu, jest mixed economy, to zupelnie co innego.

  • Moje imię

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    jeżeli obecność sektora publicznego wyklucza kapitalizm, to znaczyłoby, że kapitalizm nie istnieje, po gospodarki prawie wszystkich państw są mieszane. Powiedzieć, że w polsce nie ma Kapitalizmu, to jakby powiedzieć, że We wszechświecie nie ma próżni, bo są też gwiazdy i planety

  • TM

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    podoba mi się ten tekst, trafne diagnozy, a co ważniejsze, całościowe ogarnięcie sprawy, nie tylko geje, geje, geje – ale też kwestie ekonomiczne, problematyka uniwersytetu, prawa kobiet, sztuka… nie żyjemy w próżni i sami nie wywalczymy nic. Brawo! Właściwie chciałoby się zacytować każdy dowolny urywek, bo jest trafny.

  • Viggo

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Jakże trafna analiza. Już dawno nie czytałem czegoś tak otwierającego oczy. Doprawdy świetny tekst. Dzięki za podzielenie się tymi refleksjami.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    > jeżeli obecność sektora publicznego wyklucza kapitalizm,

    Mixed economy to o wiele wiecej niz tylko obecnosc sektora publicznego. To rowniez koncesje, pozwolenia, gospodarka planowana, obowiazkowe ubezpieczenia, podatek progresywny, specjalne przywileje dla panstwowych firm, ograniczenia w dozwolonej tresci umow o prace i uslugi, i dziesiatki innych rzeczy ktorych jedynymi funkcjami sa kontrola, kontrola i jeszcze wiecej kontroli, a ktore wiekszosc dala sobie wmowic ze sa niezbedne i dzialaja w jej interesie. A potem okazuje sie ze z pieniedzy ktore zarabiasz po odliczeniu wszystkich podatkow zostaje Ci w kieszeni kilkanascie procent, Twoja gwarantowana przez panstwo emerytura jest 10 do 40 razy nizsza niz gdybys te same pieniadze odkladal w banku, a w ramach panstwowego ubezpieczenia nawet na procedury ratujace zycie musisz czekac miesiacami lub latami. Innymi slowy tak, jestesmy zniewoleni ekonomicznie, ale nie przez prawdziwy kapitalizm, tylko przez socjalistyczny pseudo-kapitalizm.

    Tak, mixed economy wyklucza kapitalizm, to nie jest rodzaj kapitalizmu tylko socjalizm z pozorami kapitalizmu. Tak, prawdziwego kapitalizmu laissez-faire (w tej chwili) nie ma.

  • Inari

    [inglisz ys difikult, yzynd yt?]

    >…Queerowego Spojrzenia na Hetero-Polaka (Queer Eye for the Straight Pole)

    Jakie „NA”???

  • Aga

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Do mnie niestety nie trafia forma wypowiedzi. Doceniam to, że nie jest to jakies potworne akademickie queeromędzenie, a język barwny i żywy – niestety, momentami tak zaplątany, że trudno odczytać myśl autora/autorów. A może to wina przekładu? Poległam, a mogło być tak fajnie…

  • fan

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Aga, jak na barwny styl wypowiedzi Tomka Kitlińskiego, to jest bardzo przystępny tekst. Ale nie w tym rzecz, bo jest on zrozumiały generalnie. Na pewno nie jest to queeromędzenie akademickie! Nie obrażajmy autora!

  • Aga -> fan

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Ależ ja wcale nie napisałam, że to jest ględzenie, wręcz przeciwnie ;)
    Tylko czasem ciężko nadążyć za myślą Autorów.

  • MM

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    W Polsce jest tradycyjny kapitalizm, z pełnymi przyzwoleniami państwowymi i z minimalną inicjatywą/ przestrzenią dla sektora puboicznego i społecznego – co zresztą jest charakterystyczne dla gospodarek posttransformacyjncyh. O gospodarce mieszanej (mixed economy) na razie możemy sobie pomarzyć.

  • Moje imię

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    MM otóż to. ale widać niektórzy spali przez ostatnie 20 lat

  • Przemek

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Analiza ciekawa, ale używa tej samej strategii, jaka jest typowa dla dyskursu konserwatywnego, tj. medycznej patologizacji. Ciekawe co osoby o preferencjach s/m na to, że używa się w tym tekście s/m jako metafory „chorej” cywilizacji patriarchalno-militarystyczno-kapitalistycznej. Iście rewolucyjna inicjatywa, przejąć konserwatywną retorykę z całym dobrodziejstwem inwentarza, tzn. pogardą dla tych, z których czyni się nową figurę zła!

  • bartek

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    zróbcie streszczenie

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    > O gospodarce mieszanej (mixed economy) na razie możemy sobie pomarzyć.

    Podatek progresywny? Jest.
    Firmy panstwowe dzialajace na specjalnych zasadach? Sa.
    Specjalne przywileje dla niektorych grup zawodowych? Sa.
    Metny system koncesji i pozwolen? Jest.
    Wysoki poziom interwencjonizmu? Jest.
    Obligatoryjne korzystanie z panstwowych uslug watpliwej jakosci? Jest.
    Absurdalnie wysokie koszty tworzenia i utrzymywania miejsc pracy? Sa.

    Diagnoza? Mixed economy pelna geba. Do prawdziwego kapitalizmu laissez-faire jeszcze _bardzo_ daleka droga.

  • MM

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Liliane, to co prezentujesz powyżej to czysta żywa ideologia – z nauka ekonomii, socjologii czy politologii nie ma to nic wspólnego.
    Rozumiem, że ktoś może preferować warianty gospodarki z mniejszym udziałem państwa, ale bez wiedzy dyskusja staje się idologiczną przekrzykiwanką, a tego w Polsce mamy w nadmiarze, i to od bardzo baaaardzo dawna.

  • Tomek

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Komumistyczny bełkot.
    Ani w komunizmie ani w socjalizmie tak dobrze sie homoseksalistom nie żyło, zato napewno inaczej :>> „Wszędzie lepiej gdzie nas nie ma” Zawsze można pojechać na Kube i tam przeżyć i przekonać się czy naprawdę lepiej żyje się w społeczeństwie, którego brak tutaj jest tak oczekiwany :) .
    Społeczeństwo homo ma prawo do życia (czmu nie), ale samo życie tego społeczeństwa nie ma szans potrawać dłużej niż jedno pokolenie (czyli dajmy nato TY) (to wynika z praw natury). Dlatego takie wypociny są naprawde komiczne:
    „monoetnizmu, co skutkowało tym, że w Estonii Rosjanie zostali pozbawieni obywatelstwa” ??? proponuje autorowi pisać o wpływie totolotka na liczebność społeczeńst (bo to jest podobnie powiązane)

    Do „czego” ktoś ma pociąg to jego sprawa, ale bez tego „złego społeczeństwa” niebyło by was, no ale jak „coś” przesłąnia cały świat, to co można napisać :>>

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    MM:
    > Rozumiem, że ktoś może preferować warianty gospodarki z mniejszym udziałem państwa, ale bez wiedzy dyskusja staje się idologiczną przekrzykiwanką, a tego w Polsce mamy w nadmiarze, i to od bardzo baaaardzo dawna.

    Wez mnie nie rozsmieszaj. Prosze. Zanim tego nie napisalam nawet nie wiedziales ze cos takiego jak kapitalizm laissez-faire istnieje. A libertarianizm, minarchizm, obiektywizm, anarcho-kapitalizm, night watchman state, tea parties, state-economy separation, Nolan Chart, SPQ, FSP, ARI, TOC, Cato? Chociaz _slyszales_ o tym wszystkim? I Ty zarzucasz brak wiedzy mnie?

    To ze Ty i wiekszosc daliscie sie zapuszkowac w zludny jednowymiarowy model lewica-prawica / liberalizm – konserwatyzm / demokraci – republikanie to nie znaczy ze nie ma nic poza tym. Libertarianizm jest jedyna opcja ktora zapewnia jednoczesnie wolnosc osobista i ekonomiczna.

  • stefan

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Co by nie robic teraz to zakazane i karlne, zbudujesz dom, musisz go wyburzyc placa przy okazji olbrzymia kare, wezmiesz sie za wypelnianie zeznan podatkowych wyladujesz w wiezieniu, bedziesz kupowal jablka po 14 gr za kilo i sprzedawal z nich sok w szkolach po 1 zl za szklanke, do wiezienia za wykonywanie dzialalnosci produkcyjnej na terenach rolniczych.kupisz pomidory w Gorwolinie i sprzedasz na ulicy w Warszawie konfiskata mienia i wiezienie.

    Po cichutku byli sbekowie uczynili z nas niewolnikow.

  • MM

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    @Lilianne E. Blaze: Pudło.

  • Anna(bi)

    [Re: Seksualna niewola a opór odmieńczyń w Europie Środkowo-Wschodniej.]

    Tekst faktycznie genialny. Wiele zła to jednak efekt przede wszystkim globalizacji a dopiero potem można obciążyć takie podmioty jak np. UE.
    Wiele straciliśmy podporządkowują się im, tylko pytanie czysto ekonomiczne- czy opłacałoby się nam niepodporządkować nikomu? Czy jako osłabione państwo wojnami i komuną mielibyśmy jakieś szanse na inne rozwiązanie problemu? Jeśli tak, to jakie? Poza tym chciałam zauważyć, że kobiety często są nie niewolnikami konkretnej organizacji np. mafii ale sytuacji ekonomicznej, jaką byćmoże stworzyli im mężczyżni. Dlatego też nierzadko ‚same’ zarabiają na życie prostytucją np. w agencjach. Nie mniej jednak uważam, że niezbędne jest odcięcie się od kościoła, parytet a przede wszystkim dofinansowanie szkolnictwa (obecnie w kryzysie), legalizacja prostytucji (nietylko kobiecej), nawet przy pomocy restrykcji z UE no i jej finansów oczywiście. Z czasem powinniśmy też rozlużnić więzy z USA, jak już dogonimy gospodarczo UE no i zbudujemy silną armie oraz pierwsze atomowe elektrownie. Ale przed nami zmiana rządu(wymiana pokoleń) i długa droga ku temu. Pozdr. Czekam na dalsze komentarze.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa