Nie-polityczny queer?

Postanowiłem włączyć się do dyskusji o tym czy teoria queer jest w Polsce odpowiednio obecna i czy ma jakieś przełożenie na naszą rzeczywistość zainspirowany Marcina Teodorczyka krytyką ostatniego numeru InterAlia, gdzie właśnie same pytania zostały zadane a odpowiedzi praktycznie nie znaleziono. Ba! nikt tych odpowiedzi nie chciał nawet dawać. I wcale się nie dziwię. Odpowiedzi powinni dać praktycy przez działanie. Teoretycy do teoretyzowania, praktycy do działania – chciałoby się powiedzieć.

Istnieje coś takiego jak teoria queer. Po kilku latach mówienia i słuchania, co ludzie o tym myślą, kategoria ta straciła na znaczeniu i przestała być polityczna, a stała się bezpiecznym schowkiem dla wszystkich, którzy nie chcą bezpośrednio utożsamiać się z ruchem LGBT. Teraz modne jest być queer – przychodzi chłopiec do Lambdy i ogłasza, że jest queer z taką dumą, jakbyśmy mieli być gorsi, bośmy cioty i lezbiszcza poślednie, z „queerowym” stylem życia niemające wiele wspólnego. Tak więc queer gdzieś się zagubił, stracił znaczenie polityczne, przestał być kategorią ostrą, a stał się kategorią wygodną i prostą. Dlatego polityka queer – próby mówienia heteroseksualnej większości – Jesteśmy inni, odpierdolcie się od nas – nie jest skuteczna. Teraz polski queer nie jest walczący, jest ugodowy – a przynajmniej posługiwanie się tym słowem sugeruje często raczej zgodę na hegemonię heteroseksualną, mentalne niewolnictwo, kalectwo społeczne. Queer miał być przewrotem, miał objawiać się w dragu obalającym kategorię płci, miał być wkurwionym transwestytą rzucającym butami w heteryków, a stał się przyjemnym szyldem, pod którym można organizować wydarzenia kulturalne. Queer przestał być polityką, walką, wkurwieniem. Stał się festiwalem dobroczynności na rzecz wykluczonych. Takiemu queerowi zdecydowane powinniśmy powiedzieć „nie”, choć pewnie nam się to nie uda, gdyż powoli wszystko staje się queer – UFA jest queer, CDQ jest queer, kluby na ul. 11 Listopada są queer – jedno wielkie kłamstwo, uciekanie przed zaszufladkowaniem tworzące nową szufladę – pseudoanarchistyczną, pseudopoliotyczną, queer z pozycji walki przeszedł w Polsce na pozycję ugody. Jeśli teoretykom i teoretyczkom queer niewyobrażalnym wydawało się połączenie queeru z polityką pt. „jesteśmy jak inni”, to niech popatrzą na realizowany obecnie model w Polsce – czemu do dzisiaj nie powstały studia gejowsko-lesbijskie, a queery się panoszą? Bo polityczniej bezpieczniejszy jest queer. Tak naprawdę okazuje się, że najbardziej queer jest właśnie mówienie – jestem gejem, jestem lesbijką. Bo to jest mówienie o Inności, Odmienności, Odmieńcach. Dotykalne, jasne – bez owijania w otoczkę.

Polityka tożsamości stosowana od wielu lat przez organizacje LGBTQ to dla mnie – osoby działającej już od jakiegoś czasu, najpierw słowem, później czynem, a teraz nawet i instytucjonalnie związanej z jedną z dwóch największych orgów w Polsce – kompletna porażka. Generalizuję oczywiście, ale okazuje się, że lepszy dla naszej politycznej widzialności jest jednak wizerunek „pedała z piórkami w dupie” niż grzecznego gejątka obowiązkowo w monogamicznym związku. W swoim towarzystwie ciągle próbuję przełamywać ten wizerunek. Dopiero uczę się (i boję się, że kiedyś się nauczę) słowa „kompromis”. Między kim a kim? Jak mam iść na kompromis z heteroseksualną większością? To znaczy mam im ulec i działać tak jak oni tego ode mnie oczekują? Mam „się podobać”? Niech mnie zobaczą jaki to ja jestem podobny do nich? Taki wizerunek i takie oczekiwania widać chociażby po jedynym „naszym” piśmie – „Replice” wydawanej przez Kampanię Przeciw Homofobii, która co dwa miesiące serwuje nam tożsamościowe teksty, która docenia coming-out, ale tylko „za zgodą”, która publikuje takie wywiady jak ten z Gretą i jej partnerką (która wg prawa jest mężczyzną), w którym pojawiło się stwierdzenie: „Oczywiście jesteśmy niezadowolone, z tego, że pary homoseksualne nie mają w Polsce możliwości zawarcia małżeństwa, ale to nie znaczy, że w proteście i solidarności nie mamy tego robić”. To o czym my tu w końcu mówimy? Niezadowolone? Niezadowolony to ja jestem ze stanu zaopatrzenia w piwo mojej lodówki, czy z pogody za oknem…. Przekaz jest prosty – faktycznie macie kłopocik, ale to nie mój (nasz) problem. Przykładów takich postaw z „Repliki” mogę mnożyć. To jest nasz największy problem – uciekanie od definicji, szukanie dróg prostszych – przebierzmy się w queer i może nas polubią. Pauperyzacja queeru?

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że „środowisko” podzielone jest na dwie części – teoretyków i praktyków. Teoretycy i teoretyczki spotykają się na konferencjach, praktycy też. Tylko na konferencjach praktyków nie ma teoretyków i na odwrót. Parada Równości niech służy za najlepszy przykład – według Fundacji Równości parada ma być apolityczna, choć w tym kraju słowa „gej i lesbijka” są polityczne. EuroPride przejdzie pod hasłem „Wolność!, równość!, tolerancja!”. Wykrzykniki sugerują żądanie lub radosne skandowanie. Nawet zakładając to pierwsze – domaganie się wolności, równości i tolerancji jest niesamowicie zachowawcze. Domagajmy się konkretów, nie abstraktów, domagajmy się małżeństw, związków partnerskich, adopcji dzieci, prawa antydyskryminacyjnego, ścigania mowy nienawiści. To nie są przywileje – to nam się należy jako obywatelom i obywatelkom tego kraju. Nie unikajmy słów „małżeństwo”, „adopcja” – a każdego kto powie, że nie czas na to, że nie ma klimatu – zakrzyczmy. Bądźmy głośni, hałaśliwy, zróbmy ferment. Bez tego fermentu nic się nie zmieni, a wizerunkowe gesty w rodzaju „Najpiękniejsza para” pozostaną puste, nigdy nie przełożą się na rzeczywistość. Tak jak już wspomniałem to nieszczęsne wydarzenie – czemu „Najpiękniejsza para” odbierając nagrodę, nie trzymała się za ręce, nie pocałowała się!? Bo „najpiękniejsza para” doskonale wie, jaki wizerunek geja jest w społeczeństwie akceptowany i tym samym go utrwaliła. Queer ma przełamywać utrwalony porządek. W Polsce jest na to miejsce, pytanie czy są ludzie. I to jest moje wielkie pytanie do queeru – czy są ludzie gotowi być queer w wymiarze polityki konfrontacji, a nie w tym wymiarze, który mamy teraz. Znam kilku, podziwiam ich za to, ale właśnie te osoby najbardziej unikają współpracy z organizacjami LGBTQ – bo one uśredniają, dążą do kompromisów, kierują się polityką pseudo-dobra. A nie walką.

I chyba nie zgodzę się ze stwierdzeniem tandemu Kitliński/Leszkowicz (zdecydowanie najważniejszy tekst tego roku – „Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?”): W tej chwili, w roku 2009, dwadzieścia lat po zmianie ustroju i pięć lat po wejściu do Unii Europejskiej można stwierdzić, że postępowa polityka gender i queer poniosła w Polsce spektakularną klęskę. Z perspektywy polityki seksualności nasz kraj bardziej przypomina teokrację niż demokrację.

Nie można mówić o klęsce teorii, która de facto nigdy nie weszła w życie. Jak napisał w komentarzu na moim blogu Piotr Oczko: Na gruncie akademickim rządzi dekonstrukcja, a w społeczności LGBT jeszcze przełomu antypozytywistycznego nie było. Tak więc zadanie jakie przed nami wszystkimi (działaczami/działaczkami i teoretykami/teoretyczkami) się znajduje to znalezienie wspólnego języka i odnowienie kategorii queer, by nie była ona ukryciem a odkryciem, nie była poddaniem a rewoltą.
Kończąc, chciałbym zaprosić wszystkich do tej dyskusji, porozmawiajmy gdzie się znalazł queer dzisiaj, czy czasem nie został pożarty przez politykę „normalności”. Bo to by było największą jego klęską.

Zapraszam więc wraz z Homikami i Lambdą Warszawa na spotkanie 19 grudnia o godzinie 18:00 w siedzibie Lambdy Warszawa poświęcone postawionym tu pytaniom. Listę gości i gościń ogłosimy już niedługo.

Wojciech Szot rocznik 86, właściciel wydawnictwa Abiekt.pl, student, pracownik, blogger.
Zapraszamy i polecamy!
www.abiekt.blogspot.com

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

33 komentarzy do:Nie-polityczny queer?

  • xman

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    no, jakiś konkret – zaproszenie, super!

    dobry przykład z queerowym związkiem – one/oni mogą zalegalizować związek, a osoby homo nie mogą. Przykład najpiękniejszej pary również bardzo dobry. Chyba takich przykładów nam trzeba więcej i na ich bazie omawiać problemy, w każdym razie ja zrozumiałem ten tekst dzięki temu.

  • Multilicus

    [Re: Nieistniejąca teoria?]

    Najkrócej rzecz ujmując: Abiekt stawia dobrą diagnozę, tylko z wnioskami się nie zgadzam.

    Teoria queer? A co to, za przeproszeniem, jest? Co o niej wie ta osławiona „armia” licząca rzekomo dwa miliony lesbijek, osób biseksualnych i gejów (czy i jak się w tej liczbie mieszczą inne osoby nieheteronormatywne – nie mam pojęcia)? Ja, tak sądzę, znam odpowiedź: NIE WIE O NIEJ NIC!

    Butler? Kochanowski? Mizielińska? Ludzie, o czym my tu piszemy? Ile osób z orgów LGBTQ czytało ich książki (o jakiejś próbie ich wykorzystania nie wspominając)? A przecież w tych osławionych orgach jest nie więcej jak 200 osób w skali całej Polski (wiem, ostro zaokrąglam w górę). Czyli jeden procent jednego procenta całej populacji LGBTQ. To jest grupa tak mała, że – w normalnym układzie – byłaby uważana za radykalny margines radykalnego marginesu. I tak właśnie jest, jak ją porównać z resztą branży.

    Wiecie, co jest naszym naprawdę podstawowym problemem? Nie homofobia, nie brak związków partnerskich, otwarcia małżeństw czy brak spełnienia innych ambitnych postulatów. Tym bardziej nie jest nim brak znajomości teorii queer – dla mnie dyskusja o tym jest pomyłką jeszcze wiekszą, niż postulat związków partnerskich wysuwany zasadniczo przez owych max 200 osób. Naszym – tzw. ruchu LGBTQ – podstawowym problemem jest to, wśród tych rzekomych 2 mln ludzi z branży przytłaczająca, miażdżąca większość uważa, że nie ma żadnej homofobii i wszystko gra. Uważa tak z całego szeregu powodów, ale głównie dlatego, że nigdy nie dotarła do nich (bo skąd niby?) informacja, że może być inaczej (lepiej) niż jest, że teraz doznają dyskryminacji, z której nawet nie zdają sobie sprawy, bo ona jest wszędzie i była odkąd pamiętają. A bez tej podstawowej świadomości w branży – jaką rację bytu mają orgi LGBTQ czy akademickie rozważania o queerze? Niczego – biorąc pod uwagę skalę problemu – nie robi się, żeby to zmienić. Dla uratowania resztek dobrego samopoczucia tych 200 osób (do których, podobnie jak Wojtek, należę) postuluję zmniejszenie liczby osób w branży z 2 mln do 1,5 mln. 25% problemu nam odpadnie.

  • do Multilicusa

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    cytat z Multlicusa: miażdżąca większość uważa, że nie ma żadnej homofobii i wszystko gra. Uważa tak z całego szeregu powodów, ale głównie dlatego, że nigdy nie dotarła do nich (bo skąd niby?) informacja, że może być inaczej (lepiej) niż jest, że teraz doznają dyskryminacji, z której nawet nie zdają sobie sprawy, bo ona jest wszędzie i była odkąd pamiętają”.

    jak to nie dotarła? w ostatnich pięciu latach było tyle artykułów i programów w mediach o osobach homoseksualnych, więc nie bądź śmieszny. Nie ma tygodnia, by nie został poruszony temat homo w dużych mediach. Chyba, że ktoś żyje w Bieszczadach i hoduje kozy, celowo odcinając się od telewizji, ale przecież nie mieszka tak 2 miliony osób. Kontekst aktywności społecznej jest wymierny do ogółu aktywności Polaków (miałkiej w Polsce), w tym tkwi problem.

  • junior

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Trochę może z innego ujęcia. Warto przyjrzeć się programom zajęć gender studies na ISNS UW i IBL PAN. Pod kątem aspektów gender i queer, feminizmu i perspektywy LGBT. Dysproporcje są bardzo widoczne…
    Nie wiem jak funkcjonują tego typu studia w innych miastach. Szkoda, że na warszawskich uczelniach nie udało się stworzyć choćby namiastki tego, co robi KPH w ramach kursu Queer Studies.

  • Multilicus

    [Re: Nieistniejąca teoria?]

    Zaraz – brakiem „aktywności społecznej” mamy sobie tłumaczyć, że:
    - była aż JEDNA sprawa po „wyczynie” poznańskich radnych PiSu,
    - znalazł się aż JEDEN Ryszard Giersz, który miał dosyć nazywania jego osobiście „pedałem”,
    - będzie aż JEDNA sprawa przeciwko Rzepie za rzepkozę?
    Czyli co – reszcie branży nie przeszkadza ani powszechność wyzwisk, ani brak akceptacji, ani brak równouprawnienia, choć panuje pełna świadomość, że to wszystko homofobia, czy tak? Nieważne, czy skierowana do konkretnej osoby – jak w przypadku z Wolina – czy do ogółu ludzi – jak działania polityczne czy braki w ustawodawstwie. Co za „aktywności społecznej” wymaga JEDNO klinięcie na stronie „Wszyscy na TAK!”? Chyba ogromnej, skoro – jak dotąd – kliknęło AŻ 10,6 tys. ludzi. „Aktywnością społeczną” jest też przejście raz w roku w dwugodzinnej paradzie środkiem Warszawy, dlatego frekwencja nigdy nie przekoczyła liczby kliknięć na w/w stronie.

  • Bartek Lis

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Oczywiście masz dużo racji w tym co piszesz Wojtku.

    Queer, już choćby ze względu na fakt, że jest anglojęzycznym terminem, pozostaje nadal nierozpoznawalny dla bardzo wielu osób, zaś dla wielu z nas (gej/les) jest takim bezpiecznym terminem po który siegamy zastępczo zamiast nazwać siebie pedałem czy lesbą. Przyznasz, że gdyby ten nieprzetłumaczalny (albo inaczej, sprawiający olbrzymie trudności w tym zakresie) termin brzmiał bardziej swojsko dla naszego kręgu kulturowego, jezykowego może o wiele łatwiej byłoby uratować go od tej grożącej mu nijakości, rozmazanej w kulturowych, owszem, bardzo ważnych, ale zbyt często niszowych i zmiękczających, eventach. Nawet na uczelni łatwiej jest zorganizować kurs z socjologii queer niż homoseksualności. Nie możemy jednak nie zauważać osób, które z pełną świadomością wywrotowej genezy słowa i teorii queer, posługują się tym określeniem gdy już muszą odpowiedzieć na pytanie „kim jesteś?”. Trzeba jednak bardzo czujnie postępować by nie wpaść w pułapkę tworzenia nowej, tym razem bardzo atrakcyjnej bo umiejętnie konsumowanej, komercjalizowanej, tożsamości. Och, coż za paradoks – „queerowa tożsamośc”!

    na marginesie, twój tekst przypomniał mi w niektórych miejscach mój własny, opublikowany przez Inną Strone niemal równe 2 lata temu. jeszcze w PIS-owskiej Polsce, ale zobacz jak niewiele się od tego czasu zmieniło…

    http://www.innastrona.pl/bq_niewybacze.phtml

  • bartek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „Nie unikajmy słów „małżeństwo”, „adopcja” – a każdego kto powie, że nie czas na to, że nie ma klimatu – zakrzyczmy.”
    oho, może od razu wybijać im okna domowe.

    ” Tak jak już wspomniałem to nieszczęsne wydarzenie – czemu „Najpiękniejsza para” odbierając nagrodę, nie trzymała się za ręce, nie pocałowała się!? „
    po pierwsze podniecanie się czymś takim jak „najpiękniejsza para” jest… po drugie to rzeczywiście „skandaliczne”, że się nie lizali przed kamerą. po trzecie skoro wygrali ten głupi konkurs to chyba nie jest tak źle.

  • tristram

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Polityka tożsamościowa poniosła klęskę, gdyż polscy geje z lesbijkami żadnej własnej tożsamości tworzyć nie zamierzają. Im wystarczy tożsamość narodowa oraz medialna. Lubią Cejrowskiego, Hołownię, Ziemkiewicza i innych homożerców, bo nie dość, że panowie ci występują w telewizji, to jeszcze mówią jakże słuszne rzeczy, że po co te parady i „róbcie w domu po kryjomu”.
    Geje polscy są jak całe polskie społeczeństwo – bierni i oportunistyczni. Nie tworzą własnych narracji, tylko bezrefleksyjnie przyjmują „gotowce” podsuwane przez media. A te, jak wiadomo, w przeważającej większości reprezentują stanowisko prawicowo-katolicko-homofobiczne (i to nawet wtedy, gdy udają, że są „liberalne”).
    Możemy się bez końca spierać queer czy nie-queer, a tak naprawdę zmiana w sytuacji osób LGBT nastąpi wtedy, kiedy się zmieni cała polska kultura. Niestety. Oczywiście, możemy, a nawet powinniśmy także próbować ją zmieniać. To jednak bardzo ciężka praca, chętnych zaś jakoś nie widać.

  • bartek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „Polityka tożsamościowa poniosła klęskę, gdyż polscy geje z lesbijkami żadnej własnej tożsamości tworzyć nie zamierzają. Im wystarczy tożsamość narodowa oraz medialna. Lubią Cejrowskiego, Hołownię, Ziemkiewicza i innych homożerców, bo nie dość, że panowie ci występują w telewizji, to jeszcze mówią jakże słuszne rzeczy, że po co te parady i „róbcie w domu po kryjomu”.”

    to jest twój i innych radykałów największy problem. nie jesteście w stanie pojąć że można mieć inną koncepcję tożsamości homoseksualnej. Wygodne tworzycie rzeczywistość na czarno biały obraz. Jedynie słuszni geje którzy nie chcą żadnego umiarkowanego działania i homofobiczną, katolicką część. I zapewne nawet jeśli mówię, że poglądy cejrowskiego są mi zupełnie obce to i tak według ciebie podświadomie przynajmniej go popieram.
    Gadajcie co chcecie, analizujcie, żyjcie we własnym świecie, ale jeśli nie staniecie się bardziej elastyczni to zwykli geje i lesbijki nigdy z wami nic do czynienia nie będą chcieli.

  • nie-socjolog

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    ale nie ma co dzielić w dyskusji – my, wy, oni – po co? jak pojawią się jakieś badania, to owszem, będzie miało to sens, ale tak, to bez sensu się spierać. tak jak bartek pisze o radykałach (ilu ich jest? – góra 20 osób), a Multlicus o 2 milionach gejów i les – a ciekawe jakby zliczyć osoby chodzące do klubów i wchodzące na portale, to jaką faktyczną liczbę byśmy otrzymali. Podziały są bez sensu, jeśli nie idzie za nimi konkretna i policzalna grupa. A abstrakcyjne dane nie służą porozumieniu.

  • Abiekt

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „po pierwsze podniecanie się czymś takim jak „najpiękniejsza para” jest… po drugie to rzeczywiście „skandaliczne”, że się nie lizali przed kamerą. po trzecie skoro wygrali ten głupi konkurs to chyba nie jest tak źle.”

    Bartku – pytanie czemu inne pary sobie dawały całusy z okazji wygranej, trzymały się za ręce a nasze nie i do tego usłyszeliśmy, że właśnie się homofobia w Polsce skończyła?? A podniecanie się – medialnie było to jedno z najważniejszych wydarzeń, stąd jest to raczej jego analizowanie. Do innych komentarzy odniosę się troszkę później :)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „po pierwsze podniecanie się czymś takim jak „najpiękniejsza para” jest… po drugie to rzeczywiście „skandaliczne”, że się nie lizali przed kamerą. po trzecie skoro wygrali ten głupi konkurs to chyba nie jest tak źle.”

    Ad 1 – nie ogladam, nie bede komentowac. Ad 3 – jaja sobie robisz? Panuje powszechne przyzwolenie na fizyczna przemoc wobec mniejszosci, „nie jest tak zle”??

    Ad 2 – „lizanie sie” w opozycji do „par hetero ktore sie caluja”, czy tak nazywasz calowanie sie w ogole? Albo zinternalizowana homofobia, albo ogolnie niezdrowe podejscie do seksu.

    Dalej -

    Co to w ogole jest ta cala „tozsamosc homoseksualna”? Co nas laczy poza preferowaniem partnerow tej samej plci i nienawiscia wiekszosci? Nic. Na tej podstawie mozna budowac wspolny front, ale nie wspolna tozsamosc.

    Radykalizm – co jest „radykalnego” w zadaniu rownych praw? Rownosc wobec prawa jest w demokracji norma, czyms podstawowym, czescia samej definicji demokracji. To brak tej rownosci jest radykalnym, niebezpiecznym wypaczeniem, a zgoda na ten brak jest niebezpiecznym tchorzostwem. Nie wiem czy taka postawa (nazywanie „radykalnym” zadania rownych praw) bardziej mnie smieszy, czy brzydzi.

    I wreszcie – kim sa ci mityczni „zwykli geje i lesbijki”? Jedyne co nasuwa sie na mysl to wymysleni przez JKM „zwykli homosie” z prawicowego newspeaku, definiowani jako dyskretni (czyt. zabetonowani w szafie) pogodzeni z „wlasna nienormalnoscia” homoseksualisci z calych sil sprzeciwiajacy sie jakimkolwiek probom podwazenia status quo.

  • tristram

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Bartku, bardzo proszę, to przedstaw nam swoją „nieradykalną” koncepcję tożsamości homoseksualnej. Jak ona wygląda w wykonaniu „zwykłych gejów i lesbijek”. Bo jak na razie to stać Cię jedynie na kręcenie nosem i negowanie wszystkiego, co inni powiedzą albo zrobią.
    Konkrety, mój Drogi, proszę o konkrety!

    Co zaś do tożsamości homoseksualnej, to można oczywiście dyskutować, czy takowa istnieje. Ja jednak upieram się, że budowanie wspólnego frontu w oparciu wyłącznie o poczucie opresji to za mało. Potrzebne są też elementy pozytywne, a te może dać szeroko pojęta kultura: książki, mity, symbole, kody itd. A że polska kultura jest generalnie heteronormatywna i wykluczająca mniejszości, więc trzeba tworzyć kultury alternatywne.

  • bartek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Ad 3 – jaja sobie robisz? Panuje powszechne przyzwolenie na fizyczna przemoc wobec mniejszosci, „nie jest tak zle”??

    brednie!!! w środowisku kiboli owszem, w środowisku jakiś fundamentalnych, ale naprawdę porządnie fundamentalnych chrześcijan może, ale nie wśród przeciętnych Polaków! gdzie ty żyjesz, żadnej przemocy fizycznej wobec gejów się nie akceptuje czy toleruje! sory, ale teraz histeryzujesz.

    „Co to w ogole jest ta cala „tozsamosc homoseksualna”?”
    mój błąd, dziwną rzecz napisałem, chodziło mi o wizję emancypacji.

    „Ad 2 – „lizanie sie” w opozycji do „par hetero ktore sie caluja”, czy tak nazywasz calowanie sie w ogole? Albo zinternalizowana homofobia, albo ogolnie niezdrowe podejscie do seksu.”
    Z całym szacunkiem, ale nie będziesz mi mówiła czy mam zdrowe podejście do seksu. Publiczne całowanie się, niezależnie od orientacji osób które to robią uważam za coś negatywnego. ale ten konkurs był tak głupi że nawet nie chcę go już komentować.

    „Radykalizm – co jest „radykalnego” w zadaniu rownych praw? Rownosc wobec prawa jest w demokracji norma, czyms podstawowym, czescia samej definicji demokracji. To brak tej rownosci jest radykalnym, niebezpiecznym wypaczeniem, a zgoda na ten brak jest niebezpiecznym tchorzostwem. Nie wiem czy taka postawa (nazywanie „radykalnym” zadania rownych praw) bardziej mnie smieszy, czy brzydzi.”

    ważne jest jak się walczy o to prawa, w jakimś czasie, trzeba brać wiele czynników pod uwagę. przecenia się przykład europy zachodniej. tam wciąż jedynie 30-40% obywateli popiera adopcje. to mało. do tego w ogromnym stopniu tolerancja jest mylona z uleganiem politycznej poprawności.
    małżeństwa i adopcje to wstrząs dla polskiego społeczeństwa, które dopiero od niedawna jest przyzwyczajone do obecności gejów w samej przestrzeni publicznej. emocjonalne żądanie adopcji nie wywoła nic dobrego. jest szokująca dla Polaków, ponieważ mają wypaczony obraz geja i lesbijki . trzeba więc outować się, oswajać postać homoseksualisty i domagać się praw z głową. może zajmie to dłużej czasu ale przynajmniej się nie zrazi. no chyba że masz w dupie co 30 milionów obywateli będzie o tobie sądzić, mnie nie jest. nie są moimi wrogami i ja nie chcę nim być.
    no i jeszcze jedno, nie dla wszystkich małżeństwa i adopcje są wyznacznikiem podstawowych praw obywatelskich.

    „I wreszcie – kim sa ci mityczni „zwykli geje i lesbijki”? Jedyne co nasuwa sie na mysl to wymysleni przez JKM „zwykli homosie” z prawicowego newspeaku, definiowani jako dyskretni (czyt. zabetonowani w szafie) pogodzeni z „wlasna nienormalnoscia” homoseksualisci z calych sil sprzeciwiajacy sie jakimkolwiek probom podwazenia status quo.”

    kim są? większością. raczej nie są przeciw małżeństwom i adopcjom, ale uważają że jeszcze nie czas na to w Polsce. a porównywanie mnie z homosiami JKM jest właśnie przykładem twojego radykalizmu. nie jesteś w stanie pojąć że ktoś może mieć inne, bardziej umiarkowane poglądy na temat emancypacji niż ty.

  • tristram

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    No i nadal poruszasz się w obrębie inwektyw i pustych haseł. Nadal nie wiem, jak zamierzasz „oswajać” z postacią homoseksualisty i co to znaczy, „walczyć o prawa z głową” (swoją drogą, mówimy „więcej czasu”, a nie „dłużej czasu”).
    O tym, że jeszcze nie nadszedł w Polsce czas na legalizację związków homo mówi się, odkąd tylko sięgnę pamięcią. To kiedy będzie ten czas? Za sto, dwieście lat? Jak już nas wszystkich zgromadzonych nie będzie?

  • bartek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    inwektywy? wskażesz w moim tekście inwektywy? a może powinienem się zwracać do obcego człowieka „skarbie” jak ty?
    związki partnerskie to nie to samo co małżeństwa. na to jest czas tylko nie ma polityków z jajami.
    walczyć z głową czyli bez radykalizmu. a oswajanie to asymilacja, nie wiem co tu jest do tłumaczenia.

  • tristram

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Proszę bardzo! Piszesz o „chorych rewolucjonistkach”, wyzywasz od „radykałów” wszystkich, którzy mają poglądy nieco bardziej wyraziste od Twojej mdłej retoryki (przy czym „radykalizm” ma dla Ciebie znaczenie wyłącznie pejoratywne), używasz słów „brednie!” czy „histeryzujesz” itp.
    No, ale nareszcie się z Tobą mogę zgodzić, bo też uważam, że nie ma u nas odpowiednich polityków i to jest wielkie nieszczęście tego kraju.
    Oswajanie, czyli asymilacja. Nie są to pojęcia równoznaczne, ale niech będzie. Tylko jakimi metodami? Oto jest pytanie! Samo hasło nie wystarczy.

  • bartek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    człowieku, poznaj znaczenie słowa „inwektywa”, skoro do niego zalicza się „radykał” czy „brednia” według ciebie. a jeśli ktoś chciałby wywrócić kapitalizm to jest rewolucjonistą. chorym, bo wciąż nie rozumie do czego doprowadził komunizm. natomiast widzenie wokół siebie samych ludzi, dla których jest przyzwolenie na przemoc fizyczną jest według mnie histerią, by nie rzec mocniej. żadna to obraza, tylko stwierdzenie faktu.
    A jakimi metodami można dążyć do praw? Już mówiłem, wyjątkowo się powtórzę:

    outowanie się wśród rodziny i przyjaciół. zrezygnowanie z kabaretu na paradach (powiedziałbym też golizny, ale znowu napadną na mnie że sieje nieprawdę), porzucenie radykalizmu – głoszenie że brak adopcji i małżeństw to przejaw nienawiści czy homofobii jest głupotą, bo Polak przy takim czymś tylko puka się w głowę, dlaczego wyjaśniłem. Tolerancja przed małżeństwami i adopcją. Czy ktoś może sobie wyobrazić jakby to wyglądało gdyby politycy dali nam prawo do adoptowania gdy 5% społeczeństwa do akceptuje?

  • tristram

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Inwektywą może być wszystko, liczy się z jaką intencją i w jakim kontekście wypowiadasz dane słowo, dany epitet.
    Tak się składa, że żyłem w poprzednim systemie i doskonale pamiętam, że chorymi i niebezpiecznymi nazywano ludzi, którzy mieli do niego krytyczny stosunek. A Ty, jak widzę, stosujesz tę samą retorykę w stosunku do osób, które niekoniecznie są zachwycone tym, co dzieje się obecnie i nie ze wszystkim się identyfikują (rozczaruję Cię, ale to jeszcze nie jest rewolucja). Różnica między poprzednim a obecnym systemem polega między innymi na tym, że dzisiaj jednak można być, przynajmniej do pewnego stopnia krytycznym, a także np. odmówić uczestniczenia w masowych rytuałach. Na tym także polega demokracja. Bądź więc łaskaw nie wypowiadać się pogardliwie o osobach, które nie przejawiają entuzjazmu w stosunku do otaczającej nas rzeczywistości. Nie bądź „kapitalistycznym bolszewikiem”!
    A co do przyzwolenia na przemoc, to oczywiście, że ona w Polsce istnieje. I nie chodzi tu wyłącznie o przemoc fizyczną (niedawny przykład – pobicie chłopaka przed knajpą gejowską w Szczecinie), lecz również o, znacznie częstszą, przemoc symboliczną i werbalną. Stosuje ją nagminnie np. wysokonakładowy dziennik „Rzeczpospolita” składający się z samych „prawych” chrześcijan.
    Natomiast co do reszty Twojej wypowiedzi to, w gruncie rzeczy, jedyną metodą, jaką proponujesz, jest outowanie się (co zresztą popieram). Trochę to mało. Poza tym domagasz się jedynie zrezygnowania z czegoś, czego i tak w Polsce nie ma. Bo nie ma golizny na paradach, nie ma radykalizmu (nie zdajesz sobie chyba sprawy, na czym naprawdę polega radykalizm), nie ma też ze strony organizacji LGBT żądania małżeństw i adopcji (na razie powstała jedynie Grupa Inicjatywna do Spraw ZWIĄZKÓW PARTNERSKICH). I nawet kabarety gejowsko-lesbijskie występują w znikomej ilości. Obawiam się więc, że Twoja wizja działaczy LGBT wzięta została z lektury gazet typu wspomniana „Rzeczpospolita”.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „brednie!!!”

    Juz o tym pisalam wielokrotnie. Bylam ofiara przemocy i wszedzie spotykalam sie z pelnym wsparciem… dla sprawcy. Nawet na policji slyszalam rzeczy typu ze mam „spi****” i ze „takim jak ja sie nalezy”.

    ” Publiczne całowanie się, niezależnie od orientacji osób które to robią uważam za coś negatywnego.”

    Idz z tym do psychologa.

    Dalej:

    Google „geje jak carscy chlopi”. Wypisz wymaluj.

    „no i jeszcze jedno, nie dla wszystkich małżeństwa i adopcje są wyznacznikiem podstawowych praw obywatelskich.”

    Nie sa wyznacznikiem, sa ich czescia. Rownosc wobec prawa nie podlega stopniowaniu.

    „kim są? większością”

    Watpie. Owszem, wiekszosc to tchorze, ale to nie znaczy ze ci tchorze sa zadowoleni ze status quo.

    „nie jesteś w stanie pojąć że ktoś może mieć inne, bardziej umiarkowane poglądy na temat emancypacji niż ty.”

    Juz na to odpowiadalam. Wielokrotnie. Rownosc nie podlega stopniowaniu. Jest, albo nie ma. Jestes za, albo jestes przeciw.

    Liczba 6 nie jest „bardziej rowna” liczbie 10 niz 1 do 10. Liczbie 10 jest rowna tylko i wylacznie liczba 10.

    „a jeśli ktoś chciałby wywrócić kapitalizm to jest rewolucjonistą”

    To jest przyklad czy do kogos konkretnie? Ja akurat jestem radykalnie za prawdziwym kapitalizmem laissez-faire.

    ” głoszenie że brak adopcji i małżeństw to przejaw nienawiści czy homofobii jest głupotą”

    To nie jest glupota tylko suchy fakt. Jak bardzo trzeba kogos nienawidzic zeby chciec zabraniac mu czegos tak podstawowego jak mozliwosc zalozenia rodziny? To moze wynikac tylko z bardzo silnej nienawisci i/lub pogardy.

    ” bo Polak przy takim czymś tylko puka się w głowę, dlaczego wyjaśniłem”

    Znasz czesc faktow, nie potrafisz wyciagac wnioskow. Coming outy sa bardzo wazne, ale to jest pierwszy krok, podstawa pod dalsze dzialania. Budynek moze rozpasc sie bez fundamentow, ale w samym fundamencie nie zamieszkasz. Tak dlugo jak wszystkie media i wszystkie opcje polityczne sa przeciwko nam nie bedzie „wlasciwego momentu / klimatu”. Musimy dzialac teraz.

  • bartek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „Juz o tym pisalam wielokrotnie. Bylam ofiara przemocy i wszedzie spotykalam sie z pelnym wsparciem… dla sprawcy. Nawet na policji slyszalam rzeczy typu ze mam „spi****” i ze „takim jak ja sie nalezy”.”

    przykro mi ale nie uogólniaj całej rzeczywistości do swojego przypadku!
    Do psychologa to może ty idź bo widzę że się nie otrząsnęłaś po tym dramacie. I ja miałbym skrzywiony obraz rzeczywistości po takim wydarzeniu, ale w końcu trzeba dojść do siebie.

    tristian, sory ale widze ze trzeba darowac sobie z toba dyskusje. tylko przypomne ze sam wyzywales mnie od koltunow wiec… a wizję działaczy biorę z ich wypowiedzi, między innymi na tym portalu, no ale ty i tak będziesz opowiadać pierdoły że jestem od cejrowskiego i rzeczpospospolitej więc darujmy sobie.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „przykro mi ale nie uogólniaj całej rzeczywistości do swojego przypadku! „

    Wiecej niz polowa moich znajomych homo byla co najmniej raz ofiara jakiejs formy fizycznej przemocy na tle orientacji (zaznaczam – mowie tylko o przypadkach kiedy nie bylo zadnych watpliwosci ze chodzilo o orientacje).

    „Do psychologa to może ty idź”

    Bylam nie raz.

    ” I ja miałbym skrzywiony obraz rzeczywistości po takim wydarzeniu”

    To potwierdzilo to co wiedzialam juz wczesniej. „Obraz rzeczywistowsci” mam taki jaki mialam przed, i bynajmniej nie jest on skrzywiony. To takim jak Ty wydaje sie ze jesli jeszcze nie wypadlo na Was, to znaczy ze wszystko jest cacy, i to jest prawdziwe skrzywienie.

  • jk

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    czasami tak jest, ze czlowiek zachowuje sie szkodzac sobie. byli w historii i zydzi antysemici i kobiety przeciwstawiajace sie rownouprawnieniu kobiet i mezczyzn…sa i geje bedacy homofobami. no i takim jest bartek. szkoda troche, bo wlasnie glownie przez takich gejow nic sie nie zmienia. a rownosc to rownosc. nie ma zadnego znaczenia czy popiera to spoleczenstwo czy nie. ono nie musi mnie kochac ani lubic. mam to gdzies. ale zadam rownych praw. bo one mi sie naleza i tyle.

  • jk

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    mysle ze wpolsce ludzie tez nie popieraja malzenstw miedzy czarnymi a bialymi, czy miedzy katolikami a wyznawcami innych religii. a jednak takie malzenstwa sa mozliwe, mimo ze nie sa spolecznie akceptowane. i tak tez powinno byc z malzenstwami gejowskimi. jesli zakaldamy ze jestesmy rowni i ze naleza nam sie wszytskim rowne prawa to trzeba to wprowadzac. ja nie zadam niczego co by sie mi nie nalezalo. zadam wypelnienia zapisow konstytucji, która mowi ze nikt nie moze byc dyskryminowany z jakiejklowiek przyczyny.

  • bartek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    „Wiecej niz polowa moich znajomych homo byla co najmniej raz ofiara jakiejs formy fizycznej przemocy na tle orientacji (zaznaczam – mowie tylko o przypadkach kiedy nie bylo zadnych watpliwosci ze chodzilo o orientacje).”

    z drugiej strony ani ja ani nikt z kilkunastu moich znajomych gejów lub lesbijek nie był ani razu ofiarą fizycznej przemocy i nie kryjemy się ze swoją orientacją. nikt z nas o takiej przemocy nie slyszał. absolutnie nie twierdzę że jej nie ma. ale dla mnie twierdzenie że jest ona masowa lub że jest na nią powszechne pozwolenie to kompletna bzdura (co do policji, wiele jej działań w tym kraju jest skandalicznych, sam mam fatalne doświadczenia, ale nie dotyczyło to orientacji)

    „czasami tak jest, ze czlowiek zachowuje sie szkodzac sobie. byli w historii i zydzi antysemici i kobiety przeciwstawiajace sie rownouprawnieniu kobiet i mezczyzn…sa i geje bedacy homofobami. no i takim jest bartek. „

    byli w historii paranoicy którzy wszędzie widzieli wrogów. jeśli to nie jest prowokacja to normalnie ręce opadają. wiesz co to homofobia? kiedy powiem ci że masz odrażającą mordę to też nazwiesz mnie homofobem? przez takich jak ty to słowo zostało poważnie ośmieszone.

  • tristram

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Bartku, nie jestem „tristian”, tylko „tristram”. Skoro już się mamy wyzywać to przynajmniej nie róbmy podstawowych błędów.
    Nigdzie nie napisałem, że jesteś od „Cejrowskiego i Rzeczpospolitej”. Uważam po prostu, że Twoje wypowiedzi są w wielu punktach podobne do tego, co słyszę „z tamtej strony”.
    Ale skoro nie jesteś w stanie znieść ciężaru merytorycznej dyskusji, to i ja nie będę jej ciągnął.
    Na zakończenie proponuję jedynie, byś poczytał (na stronach Gazety Wyborczej) o tym, co się działo przy okazji pochodu faszystów i demonstracji antyfaszystowskiej. Może to Ci otworzy oczy, przynajmniej na kwestię przemocy i ksenofobii w tym kraju.
    Miłego dnia życzę.

  • trolejbus

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Pseudointeligenci biją się torebkami na zamkniętych warsztatach i wieczorkach autorskich w swoim getcie, a życie ucieka. Siedzenie i pi…enie o teorii quuer i innych dyrdymałach – sposób na życie dla takich Kochanowskich, Szotów. Tym sposobem nigdy nie będzie w Polsce związków partnerskich.

  • tramwaj

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Tak samo możesz mówić o wszelakich pracownikach uniwersyteckich, że coś pieprzą, a życie ucieka. A to nieprawda, sam wiesz dobrze, jeśli studiowałeś kiedykolwiek, zwyczajnie chciałeś obrazić ludzi. Humanistyka jakoś przekłada się na życie. Tu problemem jest coś innego i o tym jest tekst Szota. Napisz niepseudointeligencie, jakim sposobem związki partnerskie mogą być wprowadzone.

  • Abiekt

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Trolejbus – a czy ty w ogóle przeczytałeś ten tekst? Bo z komentu wynika, że nie. Jakbyś przeczytał to być zobaczył, że też krytykuję pewien eliaryzm queeru, jednocześnie obawiając się jego pauperyzacji. Tak czy siak – trochę merytoryczniej poproszę.

  • Espada

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Po lekturze tekstu i komentarzy dochodzę do smutnego wniosku, że ktoś próbuje zbudować dziwny „model tożsamości homoseksualnej”, który nie wiadomo co znaczy ale ma obowiązywać wszystkie osoby homoseksualne w Polsce. Szczerze mówiąc – pieprzę to. Nie życzę sobie by „budowano wspólną tożsamość” pomiędzy osobami np. takimi jak Biedroń i Raczek. Byłoby to ze szkodą dla tego ostatniego, który reprezentuje sobą wartościowe dokonania, w przeciwieństwie do tego pierwszego. Orientacja seksualna nie może być dokonaniem samym w sobie i za idiotyczny uważam pomysł by szanować kogoś tylko dlatego, że jest gejem/lesbijką.

  • Przemek

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Dwie uwagi:
    1) Nie zgadzam się z podziałem na teoretyczki/teoretyków, praktyczki/praktyków. Robienie zajęć i dyskusje ze studentami – równie dobra forma działania, jak organizowanie manifestacji. Do jednych trafi wkurwiony manifestant, do innych – równie wkurwiony, ale inaczej – wykładowca, piszący teoretyczny tekst. Nie ma jednej złotej recepty na przesłanie, które trafi do wszystkich. Może trochę mniej przywiązywania wagi do etykietek i totalizujących rozwiązań „na każdą okazję” wszystkim by dobrze zrobiło.
    2) Nie zgadzam się z pesymistyczną diagnozą polskiej sytuacji. Kitliński i Leszkowicz piszą o 20 latach wolności, ale tak naprawdę organizacje LGBTQI działają w Polsce na większą skalę od nie więcej niż 10 lat. Na Zachodzie, na który wszyscy się z taką nostalgią powołują, po 10 latach od początków ruchu gejowsko-lesbijskiego też rezultaty nie były lepsze niż u nas. Nie znaczy to, że mamy opuścić ręce i biernie czekać, aż przyjdzie „nasz czas”, ale realistycznie oceniać stan polskiego społeczeństwa i możliwość szybkiej zmiany.

  • Maga

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    i co? jest w sobotę ta debata w Lambdzie bo nie ma nigdzie aktualnej informacji na ten temat. naprawdę istnieje potrzeba takiej debaty więc mam nadzieję, że widzimy się w sobotę.

  • autor

    [Re: Nie-polityczny queer?]

    Będzie na pewno, ale po świętach. Pogodowe i przedświąteczne uwarunkowania nie sprzyjają organizacji debaty. Ogłosimy to wkrótce.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa