Zapraszamy na niedzielny spacer po HomoWarszawie!

Zapraszamy wszystkich na spacer po HomoWarszawie z autorami książki!

Spotykamy się w niedzielę (4 października) o godz 14.30 pod klubem Utopia (ul. Jasna 1). Czeka nas wiele wrażeń i niespodzianek!

Spacer trwa ok. 2,5 godziny. Będzie też okazja do nabycia książki – prosto z drukarni, po promocyjnej cenie! Zachęcamy też do zamawiania w księgarni internetowej.

W kolejny weekend, w sobotę 10 października zapraszamy na godzinę 18.00 do siedziby Lambdy Warszawa (Żurawia 24A) na spotkanie z Autorami i Autorką książki. Porozmawiamy o tym, czy stolica jest homofriendly, a może jednak jest miastem, które przyciąga osoby homoseksualne, ale niewiele im oferuje? Chętnie dowiemy się tego od też od Was, co sądzicie o naszym mieście?

I oto niespodzianka dnia – fragment HomoWarszawy! Prezentujemy krótki, ale spójny urywek ostatnio spaceru zatytułowanego „Na wysokich obcasach”. Tym razem przeniesiemy się do kultowego przybytku branżowego, już nieistniejącego…

Oto HomoWarszawa!

*****

Wspomnienie Rudawki

Elbląska to pozostałość po przedwojennych żoliborskich przedmieściach – jeszcze kilka lat temu szlak brukowanej i staroświeckiej ulicy wyróżniał się w okolicy niepowtarzalnym charakterem. Po przeprowadzonym remoncie, Elbląska stała się po prostu lokalną uliczką. Ale dlaczego dojechaliśmy aż tutaj?

Elbląska dla warszawskich lesbijek, gejów, biseksów, transów i wszystkich osób queer to wspomnienie szczególne, wspomnienie Rudawki. Nawet jeśli nie wszyscy mieli okazję odwiedzić ten lokal – nie zdążyli, byli młodzi, nie mieli w zwyczaju zapuszczać się aż na Żoliborz, to i tak poznali legendę tego lokalu. W niepozornym barze – restauracji, aż do 2001 roku w każdy piątek odbywały się spotkania dla gejów i lesbijek. Tu rozpoczynano weekendy, kwitło homicze życie towarzyskie. Rudawka była swoistym pogrobowcem epoki PRL, gdyż wcześniej był to lokal pełniący funkcję osiedlowego baru-jadłodajni. Wraz z nowym ustrojem Rudawka awansowała na lokal zdatny zorganizować wesele, stypę, spotkanie rodzinne, biznesowe… Ale nie to stanowiło o jej szczególnym znaczeniu dla nas!

Właścicielem Rudawki był/a Lalka, legenda warszawskiego ciotostwa. Z opowieści, jakie usłyszeliśmy, wiemy, że w epoce słusznie minionej Lalka najczęściej przebywała w Na Trakcie, gdzie robiła słynne „sceny łapankowe”. Tak, tak! – milicja czasem wpadała do barów i legitymowała oraz zatrzymywała „podejrzanych”. Czego tak naprawdę szukali, nie wiadomo, ale Lalka zawsze wychodziła z tego bez szwanku – była na tyle bezczelna, że siedząc przy barze, krzyczała za milicjantami A jak tak wszystkich zabieracie, to może ja z wami pojadę? W innej opowieści dowiadujemy się, że Lalka potrafiła wyjść w abażurze na głowie i sukience z firany, i tak jechać przez całe miasto. Lalka była też bardzo pomysłowa w kwestii biznesu, Żaklina wspomina, że dzięki charytatywnym obiadom dla miejscowych, wydawanych w Rudawce, było to miejsce o wiele spokojniejsze od Cafe Fiolka. O Rudawkę zapytaliśmy bywalczynię:

Rudawka w najlepszych latach swojego istnienia, już po zamknięciu Cafe Fiolka, była najpopularniejszym klubem w Warszawie. Zapewne dlatego, że jedynym tego typu. Ani lokalizacja, wystrój, ani tym bardziej obsługa na pewno nie predystynowaly jej do roli centrum homiczej Warszawy. Do Rudawki przychodziło stosunkowo dużo kobiet i knajpa miała zdecydowanie mieszany charakter. W Rudawce zabawa była szampańska, a atmosfera familiarna i nawet koszmarna obsługa nie była w stanie tego zmienić. Kelnerki wyglądały jak żywcem wyjęte z filmów o poruczniku Borewiczu. Miały lycrowo-cekinowe sukienki, kabaretki i tlenionego „alfa” na głowie. Miały za złe całemu światu, że muszą obsługiwać gejów i dawały temu głośno wyraz. Szatniarka również nienawidziła wszystkich, odmawiała wydania kurtki „na chwilę”, a jeśli ktoś zgubił numerek, co zdarzało się nadzwyczaj często, kazała czekać mu do ostatniego gościa, często do 6-7 rano. Dopiero jak wydała wszystkie kurtki, pozostałe rozdzielała pomiędzy nieszczęśników.

Kumpela szatniarki pilnowała toalet i pobierała horrendalną opłatę za korzystanie z nich. Głównie jednak jej uwaga koncentrowała się na pilnowaniu, żeby do toalety wchodzić pojedynczo. Wszystko to tworzyło specyficzny klimacik. Z drugiej strony jednak Rudawka była miejscem pielgrzymek lesbijek i gejów z Europy Zachodniej, dla których wyszynk był miejscem tak egzotycznym i tak niepowtarzalnym, że każda
wizyta tam była jak podróż na inną planetę. Kilka lat po zamknięciu Rudawki, zostałam zapytana w Helsinkach przez osobę, która nigdy w Polsce nie była, czy nadal istnieje ten „kultowy” klub w dziwnym pawilonie na peryferiach Warszawy, w którym kelnerki nosiły cekinowe sukienki.

Opinie o Rudawce bywają różne – zarówno entuzjastyczne, jak i bardzo negatywne:

(…) to ostatnia deska ratunku, gdy się chce kogoś poderwać. To straszna speluna. Co gorsza przychodzą tam faceci, którzy mają za punkt honoru „wyleczenie” lesbijki. – Wyobrażają sobie, że jesteśmy strasznie wyrafinowane seksualnie.

Inaczej Rudawkę zapamiętała Yga Kostrzewa:

Była to po prostu zwykła restauracja, prowadzona przez geja (o ksywie Lalka). W ciągu tygodnia – jakieś bankiety, w soboty – wesela! A w piątki lokal zamieniał się w stricte lesbijsko-gejowską dyskotekę i knajpę. Uczęszczałam tam na początku lat 90. Stoliki trzeba było wcześniej rezerwować, inaczej miało się miejsca stojące. Ale co tam – kto się tym przejmował? Ważne, że było to NASZE miejsce, jedno z bardzo niewielu w Warszawie w ówczesnych czasach. Na bramce (selekcja już święciła swoje triumfy) stała słynna Marzena – butch, która potrafiła pijanego osobnika wyciągnąć i wyrzucić z lokalu, ogólnie była postrachem. Muzyka – jak to muzyka w tamtych czasach – nikt nie narzekał, nie wybrzydzał. Wystarczyło piwo, paczka znajomych i zabawa trwała do rana. Pamiętam nietypowe atrakcje: taniec erotyczny połączony ze striptizem pary heteryckiej! Odbywały się także na każdej imprezie losowanie numerków – szczęśliwiec wygrywał szampana lub coś mocniejszego. Pamiętam też, że któregoś piątku bawił się tam całą noc… pilot LOT-u, w pełnym rynsztunku. Spotkania znajomych – z całej Polski! Tak to bywało – po prostu jeździło się po Polsce na imprezy, do lokali, na dyskoteki. Spotykałam tam znajomych z różnych zakątków, zawsze kogoś się widziało… Nie było telefonów komórkowych, internetu, więc spotkania były często przypadkowe. Ale jakże miłe… Lokal działał dość długo, w sumie około 10 lat. Aż w końcu przyszła zupełnie inna epoka – clubbingu, kolorowych świateł. Rudawka przestała pasować do tego świata…

Inni nasi rozmówcy potwierdzają tę opinię:

(…) ale do Rudawki zaczęli się schodzić chłopcy z osiedla. Zresztą Rudawka dla gejów i tak by umarła: teraz powstają typowe lokale gejowskie, otwarte dla nich codziennie, a na Elbląskiej „ich” dyskoteki były tylko raz w tygodniu.

Dla wielu odnalezienie Rudawki będzie nie lada przeżyciem – to tu stawiali pierwsze towarzyskie kroki w warszawskim świecie LGBT! Dziś lokalu już nie ma, a w tym samym miejscu powstaje biurowiec.

HomoWarszawa. Przewodnik kulturalno-historyczny
wyd. Abiekt.pl; Stowarzyszenie Lambda Warszawa; Stowarzyszenie Otwarte Forum, Warszawa 2009
autorzy:
Yga Kostrzewa,
Michał Minałto,
Marcin Pietras,
Wojciech Szot,
Marcin Teodorczyk,
Krzysztof Tomasik,
Krzysztof Zabłocki.
Zdjęcia: Radosław Cetra
Grafika: Marcin Pietras
Redaktor wydania: Wojciech Szot
Skład DTP: Bartek Matusiak
Zapraszamy na stronę książki
HomoWarszawa już dostępna w przedsprzedaży!

Wydawca homików.pl – Stowarzyszenie Otwarte Forum, dedykuje HomoWarszawę piątej rocznicy powstania naszego e-czasopisma!

3 komentarzy do:Zapraszamy na niedzielny spacer po HomoWarszawie!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa