- homiki.pl - http://homiki.pl -

Prawda o miłości

[1]

Drogi Czytelniku, droga Czytelniczko, czy jesteś sobą? Czy jesteś sobą w pełni? Papież Benedykt XVI w swojej ostatniej encyklice „Caritas in veritate”, oprócz poruszanych aktualnych kwestii jak np. modyfikacji żywności, kryzysu gospodarczego czy hybrydyzacji zarodków, pisze o człowieczej tożsamości: „wszyscy budują własne {ja} na bazie pewnego {siebie} które zostało nam dane” (68). Tak jak różni są ludzie, tak różne są powody bycia homoseksualnym. Każdy przypadek jest inny. Jeden jest jednak początek wszystkiego i wszystkich, jak wierzymy. Z drugiej strony homoseksualizm to ani nie jedyna cecha osobowości, ani nie główna. Pogodzony z sobą homoseksualista to gej. Jednak jak wiele łez można wylać pytając Boga: czemu akurat mnie TO spotkało?! Dlaczego właśnie ja?! Czemu muszę – chcąc nie chcąc – różnić się od innych? Ale te pytania nie prowadzą daleko. Nie można winić nikogo – innych, siebie, Boga, bo czyż może być inaczej? Prorok Jeremiasz pyta: „azaż może Murzyn odmienić skórę swoją, albo lampart pstrociny swoje?” (Księga Jeremiasza 13,23 a Biblia Gdańska). Szukając odpowiedzi, nie można nie dojść do tego samego wniosku. Bo czy można przykładowo nie zgadzać się na przyciąganie ziemskie? Obie poruszane kwestie są prawami natury i nie sposób je pomijać albo wykluczać.

Czytelniku, Czytelniczko, masz obawy wobec opinii autorytetów naukowych, kościelnych czy w ogóle społeczeństwa na temat homoseksualności? Niepotrzebnie. 10 grudnia 2008 roku obchodziliśmy 60-tą rocznicę proklamacji „Powszechnej deklaracji praw człowieka”. Głosi ona między innymi, że „wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi w swej godności i w swych prawach” (Artykuł 1). O tym samym pisał Mojżesz kilkadziesiąt wieków wcześniej. Zostaliśmy stworzeni przez PANA, który: „jest Bogiem bogów i Panem panów, Bogiem wielkim, potężnym i strasznym, który nie ma względu na osobę” (Powtórzone Prawo 10,17 Biblia Warszawska). Tak więc i w Bożym planie zbawienia mieszczą się wszyscy ludzie, bez względu na płeć czy rasę jak również w opinii światłej większości, na ziemi jest miejsce dla wszystkich.

Jeżeli już rozwiałeś swoje obawy, to teraz trzeba sobie samemu uświadomić swój stan. Owszem potrzebna jest do tego odwaga, by przyznać się przed samym sobą do bycia homoseksualistą. Ale czyż w życiu ciągle nie trzeba decydować? Efektem jest bycie sobą – po prostu. Po drugie trzeba komuś o tym powiedzieć, podzielić się z kimś zaufanym. Oczywiście trzeba roztropnie zdecydować kiedy, jak i komu powiedzieć – rodzicom, krewnym, przyjaciołom, w szkole, w pracy. To już zależy od ciebie. Ważne jest jednak, by to wyrazić. Z czasem zauważysz, że owszem ty się zmieniłeś, choć świat i otoczenie niekoniecznie. Akceptując to, możesz jednak tworzyć własną przestrzeń życiową, kreować własne życie. To twój własny świat, bo twój świat jest całym światem. I pamiętaj, że brak decyzji i wyboru jest również wyborem, tyle że nie twoim.

Co możesz zrobić? Czytaj i rozmawiaj; wyjdź z internetu i z domu; znajdź przyjaciół, którzy cię zrozumieją, poszukaj ludzi, z którymi miło i pożytecznie spędzisz czas, którzy mają te same pasje; idź na wybory, popierając kandydatów, którzy deklarują bronić praw mniejszości seksualnych, wspieraj inicjatywy społeczne czy portale homoseksualne. Dziel się swoimi pomysłami czy twórczością. Wiele sam możesz zrobić. Możesz się rozwijać i realizować, czyli prowadzić satysfakcjonujące życie. Może się też okazać, że poznasz wspaniałych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Więcej, może poznasz miłość swojego życia.

Odkrycie i akceptacja faktu, że miłość homoseksualna może być prawdziwą i do końca życia jest równie istotna. I to zarówno w życiu jednostki, jak i życiu społecznym. Papież Benedykt XVI w swej encyklice „Caritas in veritate” pisze: „dzięki tej ścisłej więzi z prawdą, można uznać miłość za autentyczny wyraz człowieczeństwa oraz element o podstawowym znaczeniu w relacjach ludzkich, także o charakterze publicznym” (3). Aby więc być obiektywnym, trzeba przyznać i wreszcie uznać, iż homoseksualizm nie tyle nie jest chorobą (został wykreślony z listy chorób i zaburzeń), ale jest możliwością innej realizacji siebie. Nie można relatywizować prawdy. Nie można też abstrahować od rzeczywistości. Homoseksualiści tak samo żyją i odczuwają jak inni. Tak samo kochają. I zgadzają się z papieżem, który w dalszej części cytowanej encykliki pisze, że „oceny moralne i badania naukowe powinny razem wzrastać i miłość powinna je ożywiać w jedną harmonijną całość”. Zaś „bez prawdy miłość kończy się na sentymentalizmie” (Caritas in veritate 31 i 3). Tanim sentymentalizmie.

Jeśli pochylimy się bardziej nad lekturą Biblii, to stwierdzimy, że tego podobnego nauczali apostołowie Jezusa Chrystusa. I tak apostoł Piotr jako pierwszy zwrócił uwagę na wykluczonych z grona zbawionych, tj. na pogan. Przyznał przy tym, że jego wcześniejsze myślenie było błędne. „Piotr otworzył usta i rzekł: teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę. Lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się Go boi i sprawiedliwie postępuje” (Dzieje apostolskie 10,34-35 Biblia Warszawska). Optyka Boża jest znacznie szersza aniżeli ciasne myślenie niektórych religiantów. Nikt nie odmówi homoseksualistom Bożej aprobaty li tylko ze względu na ich orientację. Nawet apostoł Paweł pod natchnieniem przyznaje, że „u Boga nie ma względu na osobę” (List do Rzymian 2,11 Biblia Warszawska). Wszyscy wobec Boga są równi i mogą być zbawieni. Tak więc stan homoseksualny nie jest ani barierą oddzielającą nas nad miłości Boga, ani też przeszkodą do autentycznej miłości. Bo co to tak naprawdę znaczy kochać? „Kochać kogoś to znaczy pragnąć jego dobra i angażować się skutecznie w tym celu” uważa sam Benedykt XVI (Caritas in veritate 7). Miłość nie segreguje uczucia w zależności od płci.

Jeżeli zaś chodzi o wyrażanie swojego uczucia ciałem, to w przypadku pełnej miłości nie może być inaczej. Jesteśmy istotami fizycznymi, gdzie przez wzrok, dotyk, słuch, zapach i smak. nie tylko odbieramy świat z zewnątrz, lecz także wyrażamy siebie. Również poprzez seksualność. Przyznaje to nawet papież Benedykt XVI. Chociaż płciowości „nie można sprowadzić do zwykłego faktu hedonistycznego czy zabawy, podobnie jak nie można sprowadzić wychowania seksualnego do instrukcji technicznej”, to jednak „Kościół, któremu leży na sercu prawdziwy rozwój człowieka, zaleca pełne poszanowanie wartości ludzkich, także w korzystaniu w płciowości” (Caritas in veritate 44). Tak więc to nic nagannego by wyrażać cieleśnie swą miłość w stosunku do osoby tej samej płci, którą się kocha. Także w przypadku osób wierzących w Boga i praktykujących.

Co w związku z tym możesz zrobić w stosunku do Boga? Możesz zbliżyć się do Niego. On cię nigdy nie odtrąci. Możesz zwracać się do Niego w modlitwie. To przywilej dostępny każdemu, na każdej szerokości geograficznej i w każdym czasie. Nikt i nic tego zmieni. W efekcie otrzymasz dar Ducha świętego, który ukształtuje później w tobie szlachetne przymioty. Przez miłość do Boga będziesz przestrzegał Jego, a nie ludzkich przykazań, „aby [ci] się dobrze powodziło” (Powtórzone Prawo 6,24 Biblia Warszawska).

A co z kolei możesz zmienić w relacjach z innymi? Zastanów się czytelniku, czy ciągłe ukrywanie się wychodzi komukolwiek na dobre? Tobie, rodzinie, bliskim czy w końcu otoczeniu? Pewnie, że przed czy po ujawnieniu homoseksualistom jest dużo trudniej niż heteroseksualnej większości. Czyż jednak biorąc za przykład kamienie i drzewa, które pomimo chłosty wiatru i deszczu nie żyją dalej i trwają, mamy się uginać czy poddawać?

Czy w twoim życiu jest już tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej? Zawsze może być lepiej! Jeżeli już odkryłeś, że jesteś homoseksualny i akceptujesz to, możesz nie tyle się z tym pogodzić, co spożytkować. Znajdź rozwiązania najlepsze dla ciebie. Może uda ci się połączyć zainteresowania z wykonywaną pracą. Więcej, może znajdziesz partnera do wspólnego prowadzenia biznesu? Może znajdziesz partnera do zamieszkania razem i prowadzenia domu? Biblia uczy: „Oto cóż lepszego i przyjemniejszego niż wspólne mieszkanie braci. Tam zesłał PAN błogosławieństwo i życie na wieki” (Psalm 132/133, 1 i 3 „Psałterz Biblii greckiej” tłum. Septuaginty ks. Antoni Tronina RW KUL Lublin 1996). Jak można inaczej przekonać się o prawdziwości tych słów jak nie przez wprowadzenie ich w życie? A już największą przygodą w życiu jest związek, czyli odnalezienie bratniej duszy, osoby na którą zawsze można liczyć, na dobre i złe. Wtedy można na sobie samym doświadczyć mocy i piękna słów: „Mój miły jest moim [umiłowanym], a ja jestem jego [miłością]” (Pieśń nad pieśniami 2,16 Biblia Tysiąclecia). Jeżeli podobnie chcesz aby tak było w twoim przypadku pamiętaj, że wcale nie jest tak, że nic nie da się zmienić. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Czasem lepiej późno niż wcale.

Wsłuchując się w słowa ostatniej encykliki papieża Benedykta XVI odbieramy te słowa, skierowane do wszystkich, w tym również do nas, kochających inaczej, bo partnerów tej samej płci i wyrażających tą miłość czynnie i najpełniej jak potrafimy – jako słowa otuchy i nadziei. Otuchy, że jesteśmy normalnymi członkami rodu ludzkiego i godnymi dziećmi Bożymi oraz nadziei na udane życie i zbawienie wieczne. „Miłość Boża wzywa nas, by wyjść z tego, co jest ograniczone i niedostateczne, dodaje nam odwagi do działania i dalszego poszukiwania dobra wszystkich, nawet jeśli nie realizuje się natychmiast, nawet jeśli to, co zdołamy uczynić (…) jest zawsze mniejsze od tego, czego gorąco pragniemy. Bóg obdarza nas siłą, by walczyć i cierpieć za miłość do dobra wspólnego, ponieważ On jest naszym Wszystkim” (Caritas in veritate 78).

mTV „Są jakby wrony między niebem a ziemią” Księga Barucha 6,53. Tomasz. Pastoralista. Urzędnik. Od kilku lat w związku z facetem. Bardzo lubi swoje imię, góry – okoliczne i literaturę – zwłaszcza s-f. Nie lubi mięsa i przemocy. Jego kwiat herbowy to słonecznik; zawołanie to Plus Minus, czyli Mniej Więcej. Jego powołaniem jest misja ad homo devotes. Szuka innych rara avis w czarnej rzeczywistości.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny [2]

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl