Johannes – historia prawdziwa

Historia ta zdarzyła się nie gdzieś na głuchej prowincji, lecz w środku wielkiej kulturalnej metropolii. Nie było to też w żadnej, zamierzchłej przeszłości, lecz w czasach obecnych.
Johannes jest nauczycielem. Lubianym nauczycielem. Bo daje w budzie czadu – mówią jego uczniowie. Niemiecki i angielski nigdy nie były tak pasjonujące. A już lekcje muzyki – prawdziwy majstersztyk.

Johannes lubiany jest też przez kolegów. Tylko lubiany? Podziwiany. Jak ten facet to robi? Nie ma żadnych problemów z dyscypliną. Najgorsze typy jedzą mu z ręki.

Zbliżała się matura i pilnie pracowano nad gazetką szkolną: wydanie maturalne. Oczywiście życie prywatne nauczycieli będzie motywem wiodącym. Bez tego ani rusz.
Ma pan żonę profesorze? Narzeczoną? Może przyjaciółkę? No co jest? Singiel?

Mam przyjaciela.

Jak to rozumieć?

Po prostu. Kocham faceta.

Zrazu kłopotliwe milczenie. Konsternacja. Potem rozładowujący napięcie uśmiech. A to ci dopiero! Możemy o tym napisać? Oczywiście! – Johannes nie widzi przeszkód.

Afera w szkole: Co ci przyszło do głowy? Takie rzeczy i to w gazetce szkolnej!?
Czemu nie? Uczniowie spytali, podobnie jak i innych nauczycieli, a ja odpowiedziałem.
A o granicach moralnych to pan profesor nie słyszał?
Owszem – i to nawet sporo. Ale ja te granice widzę zupełnie gdzie indziej.
Wyciągniemy konsekwencje!
OK! – Co ma być to będzie.

Rada pedagogiczna – mająca zadecydować o pozostawieniu Johannesa w szkole.
Że co? Proszę? Chcą nam zabrać naszego profesora?
Nie z nami takie numery. Nie pozwolimy. Maturzystów w przyszłym roku już nie będzie, ale my musimy zostać. A jak dyrektorka się nie zgodzi – strajk.
Także koledzy stają murem za Johannesm. Zatem zostaje.
Na rok próby – skomentuje Johannes.
Co proszę? Dyrektorka patrzy na niego ze zdumieniem: Masz na myśli, jeśli się nic więcej zdrożnego nie zdarzy.
Johannes miał co prawda co innego na myśli. Ale… Cóż zresztą jeszcze wydarzyć się by mogło?

Zostaje zatem, na razie. Dyrektorka też wydaje się być zadowolona. Ona doskonale wie, jaki to skarb – ten Johannes. Chór szkolny śpiewa cudnie i jest uświetnieniem każdej uroczystości i akademii. Wspaniale! Splendor spłynie zatem nie tylko na szkołę, ale i na nią. Jak doskonale ta szkoła prowadzona! A może to i dobrze, że tak się stało. Niech będzie jak jest. Teraz wiedzą przynajmniej wszyscy. Żadna uczennica się nieszczęśliwie już nie zakocha.

Dyrektorka powinna była być przygotowana na reprymendę z Kuratorium. Znane są kwalifikacje zawodowe tego nauczyciela. I to bardzo dobrze nawet. Po długiej debacie, zadecydowano więc, że rok próby zostanie Johannesowi zagwarantowany. – Sama też tak pomyślałam – kłamie dyrektorka.

Mam też nadzieję, że zostawi chłopaków w spokoju!
Po pierwsze nic o tym nie wiadomo, żeby chodziły takie plotki czy oskarżenia. Wprawdzie zatroskani ojcowie zalecali swoim szynom szczególną ostrożność, ale najwyraźniej nie było to potrzebne, bo nic się nie wydarzyło. Z drugiej jednak strony, czy to taki małolat kiedy prawdę powie? Johannes stanowi jednak zagrożenie! A mimo wszystko rodzice chcą, by pozostał w szkole. Niepojęte.

Ostatnio synalek przewodniczącego komitetu rodzicielskiego potwierdził, że lekcje angielskiego u pana Johannesa są fajne i że je lubi. Jego ojciec zareagował na to, jakby usłyszał sensację stulecia. No, prócz tego Johannes ma przyjaciela. Tym samym najgorsze zagrożenia i obawy wydają się bezzasadne. A szesnastki, siedemnastki i osiemnastki interesują się wyłącznie poezją. Ten cudowny język Hermanna Hessego.
Co? Przerabiacie Hessego? Przecież to ramol.
Ależ skąd!

I tak upłynął rok szkolny. Znowu prace redakcyjne nad kolejnym numerem szkolnej gazetki. W tym roku nikt nie zapyta: Profesorze, ma pan żonę, narzeczoną czy przyjaciółkę? Pytanie zadaje jednak dyrektorka: Zostaje pan w naszej szkole? Przypuszczalnie tak – ostrożnie odpowiada Johannes. To był naprawdę dobry rok. I zgadując myśli piętrzące się w głowie szefowej dodaje: Chyba lepiej, że nie będzie musiała pani szukać zastępstwa za mnie? – Lecz Johannes ma jeszcze inne pytanie: Wkrótce będzie studniówka. Chyba nie będzie pani miała nic przeciwko, jeśli przyjdę z partnerem? Nikt z grona nie przychodzi przecież sam.

Dyrektorka podskakuje, jak ugryziona przez tarantulę. Zwariował pan? To dopiero byłby skandal.

Ach tak? A czemuż to?

Johannes i Simon

Bohaterowie na tegorocznej paradzie. Uważne oko wypatrzy także polskiego tłumacza

Szefowa sprawia wrażenie, jakby zaraz miała eksplodować. Miarkuje się jednak w porę. – Żąda pan rzeczy niemożliwej. Chce pan prowokować! Tak?!?

Czyż nie podkreślała pani zawsze, że w tej szkole nie będę dyskryminowany?

To już przekracza wszelkie granice!

A więc to tak z tymi granicami tu wygląda – kiwa głową Johannes – a kto je ustanawia?

Społeczne współżycie wymaga zasad.

Współ-życie! Jakże lekkomyślnie użyte słowo. Johannes wie już, że po zakończeniu roku będzie musiał się pożegnać.

Nie będzie panu łatwo znaleźć pracę – dyrektorka nie może ukryć, że za tą groźbą czai się ukryta nadzieja: Na kolanach tu przypełznie!

Decyzja Johannesa jest jednak nieodwołalna. Trudności to jego – geja – specjalność. W tym wypadku szło o godność. Po prostu ludzką godność.

A pańscy… nasi uczniowie? – jąka się na koniec dyrektorka?

Uczniowie zrozumieją! – odpowiada Johannes

 

Fragment książki Marii Hauser „Als wäre nichts gewesen” (Jak gdyby nigdy nic). Dziękujemy autorce za zgodę na publikację!

Ps. (od tłumacza) Johannes pracuje znów jako nauczyciel, w prywatnej, dwujęzycznej austriacko-czeskiej szkole średniej. Uczy, pisze, maluje, komponuje. Jak dawniej. Jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby nic się nie stało. Nic? Zupełnie nic? Johannes wraz ze swym przyjacielem – czeskim kompozytorem Simonem – mieszkają w centrum Wiednia. Razem chodzą na studniówki i maturalne bale.

14 komentarzy do:Johannes – historia prawdziwa

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    O czym dokładnie jest „Als wäre nichts gewesen”? Jakiś zbiór reportaży?

  • Moje imię

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    Tekst jest szalenie ciekawy, ale złożony jest koszmarnie i bardzo ciężko się go czyta. Przecież są jasne zasady jak składa się dialogi…

  • jbog

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    Hauser, Maria
    Als wäre nichts gewesen
    Erzählungen, Erinnerungen, Gedichte (opowiadania, wspomnienia, wiersze)
    Verlag : Steinmassl, Franz
    ISBN : 978-3-902427-06-9
    Preisinfo : 14,90 Eur[D] / 14,90 Eur[A]
    Die Geschichten der Erzählerin Maria Hauser machen eher nachdenklich als süchtig. Hat man eine zu Ende gelesen, stürzt man sich nicht sogleich auf die nächste, sondern legt das Buch zur Seite, schließt die Augen, denkt nach und ist Maria Hauser dankbar, dass sie wieder eines dieser Lebensmosaike gezeichnet hat, die im Alltag so leicht untergehen. Maria Hausers Erzählungen werden so zu Denkmälern für Menschen, die sonst samt ihrem Schicksal vergessen wären, und wir hätten wieder einige Nachrichten weniger von der Gnadenlosigkeit des Lebens und der Zartheit der Liebe.
    Da uns Maria Hauser darüber hinaus mit köstlichen Erinnerungen einer Kindergärtnerin und Mutter erfreut, können wir das Buch am Ende mit einem herzlichen Lachen zuklappen.

  • Inari

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    Chaque homme doit comprendre l’allemagne?

  • iranI

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    Ja zustimmt, jeder muß.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    Ja w każdym razie zrozumiałam, dzięczki za informację.

  • junior

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    w sumie jednak budująca historia

  • pavel

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    za nysa zbyt rozowo tez nie jest…

  • Dominik

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    Tekst się czyta jak bajkę. „Nie na głuchej prowincji, ale w cywilizowanej metropolii” itp., ale tak naprawdę nie wiadomo gdzie. skąd pochodzi Johannes – tę odpowiedź otrzymuja naprawdę tylko wytrwali.

    PS A Autria to taki sam katolicki grajdół jak Pollandia.

  • dawid

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    czytajac bylem przekonany ze wszystko w polsacie sie dzieje nie w austrii. hehe

  • Kris

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    rzeczywiście, tekst złożony jest fatalnie, ale sama historia jest pozytywna i zasługuje na uwagę

  • hejkum-gejkum

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    Na mnie robi wrażenie luz, z jakim ci goście są po prostu sobą; znający niemiecki i realia tamtego kraju zauważą żart słowny, pikantny i pyszny – na kartonie, niesionym przez jednego z grajków, widnieje napis: Dmiemy ku waszej przyjemności. Niemieckie ‚blasen” ma bowiem dwa znaczenia: a) dąć, np. w instrument lub wiać – to o lekkim wietrze ale i b) „obciagać komuś”. Pyszne!

  • srejkum-gejkum

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    A co w tym pysznego niby?
    Gra na flecie [lub fujarze, jak kto woli] zawsze się odpowiednio kojarzyła :D

  • vito222222

    [Re: Johannes - historia prawdziwa]

    ciekawa historia. lubię prawdziwe historie. ale szkoda, że to nie on napisał o sobie książkę, ale ktoś o nim. wolę bez pośredników. w każdym razie dziwne, że niemcy okazali się tacy dyskryminujący, przecież to naród niewolników, co prawo każe, tak myślą i robią a jednak homofobia zakorzeniona w nich od wieków i silnie utwierdzona za ich wodza i bożyszcze – adolfa – wciąż daje o sobie znać, przypomina się, ze ma się dobrze…

    choć muszę powiedzieć, że akurat moje doświadczenia z berlina są takie, że nigdzie w europie gej nie czuje się tak swobodnie jak tam. londyn czy oslo czy amsterdam nie umywają się.




Skomentuj: Dominik Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa