Dzieje homoświata w pigułce

Zastrzegam na wstępie, że nie przeczytałem jeszcze całej książki, ale wielokrotnie pieczołowicie przekartkowałem. Chciałbym, aby niniejszy tekst zachował emocje towarzyszące mi podczas lektury, dlatego celowo odwlekam do-czytanie. Jako (niedoszły*) historyk sztuki czuję się wniebowzięty ogromem ilustracji (z komentarzami), szerokim wyborem tematycznym, a nawet przystępnej ceny (to zostawię na koniec – nie ma róży bez kolców). Mamy bowiem do czynienia z wydarzeniem, które świetnie koresponduje z „HomoWarszawą” (premiera)! Takiej książki jeszcze u nas nie było! Być może znacie ją w wersji oryginalnej albo przeglądaliście w zagranicznych księgarniach branżowych. Chwała Universitasowi za jej wydanie!

Po garści wykrzykników przejdę do meritum. „Geje i lesbijki. Życie i kultura” pod redakcją Roberta Aldricha to popularnonaukowa cegła przedstawiająca dzieje homoseksualistów na przestrzeni wieków. Można by rzec, że od zarania świata. Aldrich na wstępie wspomina epos o Gilgameszu, typowany na najstarszy zachowany utwór świata, w którym także wątki homicze się znalazły. Następnie kolejne rozdziały obejmują chronologicznie epoki kultury europejskiej i amerykańskiej (aż do czasów obecnych), by dojść do obszarów azjatyckich , afrykańskich i Bliskiego Wschodu. Układ artykułów jest dość sensownie przepleciony, równolegle omówione zostały czasy kolonialne w Stanach Zjednoczonych oraz europejskie Oświecenie i Rewolucja Francuska. Perspektywa chronologiczna objęła także oddzielne artykuły dotyczące lesbijek. Sam fakt, że historia homoseksualizmu uwzględnia lesbijki wydaje się być przełomem. Oczywiście, że powyższe stwierdzenie zakrawa na banał, jednak wyeksponowane rozdziały pokazujące życie kobiet homoseksualnych potwierdzają, że kobiety musiały przebijać się do historii i od nowa ją pisać. Starożytne źródła niewiele o nich mówią, gdyż ma to związek z marginalizacją społeczną, a następne epoki także nie były łaskawe. Do tego niemal na każdej stronie znajduje się omówiona ikonografia uzupełniająca tekst. Od greckich waz, poprzez reprodukcje obrazów i grafik, skończywszy na fotografiach i plakatach. Kultura wizualna homoseksualności została tutaj znakomicie przedstawiona – dla niej samej warto zaopatrzyć się w niniejszą publikacje.

To co mnie zauroczyło w książce, to ciągłość dziejów homoseksualności, która stanowi uzupełnienie historii powszechnej. A jak wiadomo historia magistra vitae est… Dzięki tak ujętej problematyce, łatwiej zrozumieć nasze położenie polityczne i społeczne w XXI wieku. Elementarna wiedza historyczna o homoseksualności jest nam niezbędna, by pewne mechanizmy zrozumieć, przewidzieć, umiejętnie rozegrać na płaszczyźnie społecznej kwestie emancypacji. Także by nie wygłupiać się, publikując dla jaj idiotyczne quizy na fejsbuku o tym, ile procent nazisty jest w tobie? … (to prywatny wtręt moralizatorski, niezamierzony).

Oto moje wnioski z (nieskończonej) lektury:
1. I znów banał – homoseksualiści byli obecni od zarania ludzkości. To jest argument na temat zalegalizowania naszej obecności w przestrzeni publicznej. Nie wzięliśmy się z Marsa.
2. Homoseksualiści jako wytwór XIX-wiecznej medycyny nie przekonują mnie (Foucault). Już wcześniej istniały przybytki dla gejów, świadomych swojej odrębności. Skłaniam się do pojęcia forsowanego przez Tomka Kitlińskiego i Pawła Leszkowicza w „Miłości i demokracji”, że „homoseksualizm jest w nas”, a nie w dziejach.
3. Kościół katolicki, jako ultraważna instytucja utrwalająca homofobię – znów banał. Tylko z małą różnicą – książka przekonała mnie o tym, że jednak owy specyficzny stosunek do osób homoseksualnych w dużej mierzy dyktowany był warunkami politycznymi, a nie jakimiś ideałami duchowymi. Kupczyło się „sodomitami” na lewo i prawo w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, wpływania na władze. Nawet nie oszczędzano pośmiertnie papieży. Słowo „herezja” bywało równoznaczne ze słowem „sodomia”. Inkwizytorzy mieli swego czasu sporo roboty. I tu pojawia się sedno – prywatne jest publiczne. A raczej publiczne jest wtedy, kiedy może wygenerować założone zyski. „W domu po kryjomu” – jasne, bez wychylania się, ostentacji i piór w tyłku… Małe „ale” – „oni” i tak nie dadzą ci spokoju.
4. To pokazują dzieje najnowsze dwudziestowiecznych ruchów homoseksualnych. Zwłaszcza tych, które powoli po zakończeniu II wojny światowej odegrały ważną rolę cywilizacyjną w Stanach Zjednoczonych. Rozdział „Przestrzenie publiczne a polityka gejowska po II wojnie światowej” polecam szczególnie.

Oczywiście eseje w książce nie wyczerpują tematu, jak napisałem we wstępie – są popularnonaukowe. Ale to wyłącznie zaleta – otrzymaliśmy dzięki temu przekrój najważniejszych zagadnień związanych z osobami homoseksualnymi, które łatwo się przyswaja, a lektura sprawia prawdziwą przyjemność. Jeśli nie mogliście przebrnąć przez Dovera, Bonnet, Boswella czy Foucaulta, to książka Aldricha jest dla was. Przyznam, że dla mnie również. Ten poziom wiedzy mnie satysfakcjonuje.

Niestety z albumu nie dowiadujemy się nic o Polsce. A szkoda. Nadarzyła się okazja, by wpleść popularnonaukowy artykuł rodzimych historyków i historyczek, jak to zwykło się czynić przy np. publikacjach dotyczących historii sztuki. Dlatego też właśnie „HomoWarszawa” (wiem, wiem, bezczelnie reklamuję, ale to prawda) ma szansę tę bolesną lukę wypełnić. Oczywiście w zupełnie innej skali i formie…

I zupełnie na koniec – książka była drukowana w Chinach. Ma to swoje plusy –cena 60zł (za znakomity papier, duży format, etc.). Ale jakoś niesmak w tej kwestii pozostał…

Geje i lesbijki: życie i kultura, pod red. Roberta Aldricha, przeł. Piotr Nowakowski, wyd. Universitas, Kraków 2009, s. 384.
Książkę można nabyć na stronie wydawnictwa

Marcin Teodorczyk zastępca naczelnego homików.pl i zastępca prezeski SOFy, czyli Stowarzyszenia Otwarte Forum, naszego Wydawcy. Zaczął prowadzić bloga o kulisach naszej działalności i nie tylko – www.homikiodtylu.blogspot.com
*Jest na tyle skromny, by negować jeden ze swoich jakże wspaniale wykonywanych zawodów
– przyp. detrollator

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

12 komentarzy do:Dzieje homoświata w pigułce

  • Loth

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    Kolejna cegiełka…. która pokazuje, żeśmy byli jeszcze przed Jezusem i po ;)

  • Jacek

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    Ksiazka swietna i bardzo potrzebna.

    Tylko dlaczego polski wydawca tak bardzo zmienil okladke, w stosunku do wydania ang. (przynajmniej tego, ktore mam i ktore koresponduje z trescia)? Czyzby i tu dulszczyzna?

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    Maniaczka poprawnościowa znów się przyczepi: poprawna forma mianownika tego dziwnego zaimka to „ów”, a nie „owy”. Taki sobie relikt – kiedyś takich form było dużo (ot choćby znany „Psałterz Dawidów” – „Dawidów” znaczy to samo, co „Dawidowy”), został bodaj tylko ten zaimek.
    Recenzja bardzo ciekawa, tylko czy 60 zł za niecałe 400 stron to przystępna cena? Niby ilustracje (co podnosi cenę), ale jednak nie odbieram tego jako niskiej ceny i ogólnie jestem przerażona tym, jak bardzo ceny książek w Polsce skoczyły do góry. Drodzy Wydawcy, potrzeba POSIADANIA książek jest czymś bardzo ludzkim!

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    dzieki Marcinie za celną recenzję, która daje dobry obraz książki. Książka jest wartosciowa, dwa lata temu kupiłem w księgarni Zachety wydanie angielskie (tez printed in China!), za cene naprawde horrendalną – 60 PLN to w porownaniu tyle co nic… :-) I uwazam, ze nie jest to wygórowana cena za taki wolumen z tyloma bardzo ciekawymi i niewyswiechtanymi zdjęciami/ilustracjami.

    w wolnej chwili spojrzę raz jeszcze na niektóre rozdziały – i chętnie looknę tez na polski przekład… miejmy nadzieję, ze jest trafny…

    zawsze przywołuje przykład „Filadelfii” – gdzie słowo „straight” – heteryk – korekta przemieniła na heretyk – tłumacz nieomal dostał zawału, gdy otrzymał egzemplarze autorskie… Straszne!

    milej lektury wszystkim zyczę!

  • madzia

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    Tekst mnie zachęcił do lektury, a do ceny się zgodzę, że nie aż tak wielki koszt, albumy o sztuce są bardzo drogie. A Universitas i tak nie ma aż tak wysokich cen.

  • junior

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    To kilkukilogramowy album, bogato ilustrowany, więc cena do przyjęcia. W „branżowej” księgarni/antykwariacie zapłaciłem taniej – bodaj 54 zł. Tak czy owak nie żałuję. Wprawdzie jeszcze nie skończyłem czytać, ale potwierdzam, że to bardzo interesująca pozycja, przystępnie napisana. Tzw. dziełem kompletnym jednak nie jest. W podtytule mowa o kulturze, ale w książce pominięto parę ważnych nazwisk

  • do juniora

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    ale z kosztami wysyłki, to i tak na jedno wyjdzie.

  • junior

    [Re: Dzieje homoświata w pigułce]

    Warszawa, więc umawiam się i odbieram osobiście, nie płacąc za wysyłkę




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa