Zalegalizowany, zły gej

Zły gej nie uśmiecha się ciągle. Nie pomaga swojej hetero przyjaciółce w problemach z mężczyznami. Nie potrafi być bardziej empatyczny, niż zwykły chłopak z blokowiska. Zły gej nie lubi swojej babci, a powinien. Niedobry gej nie godzi zostać się po godzinach, bo choć nie ma nie ma ani dzieci, ani żony, to posiada swojego partnera lub playstation, na którym chce pograć czy cokolwiek innego. Taki niewdzięczny gej nie powinien głośno mówić, że był na urlopie ze swoim chłopakiem. A już taki bardzo, bardzo bezczelny nie może głośno mówić, że jest szczęśliwym gejem. To takie podłe i bezduszne. Jak tak można, gdy w tym samym czasie, wielodzietna rodzina żyje od pierwszego do pierwszego na produktach drugiej kategorii. Widzicie? – odzywają się głosy oburzenia – Prawdziwa polska rodzina stała się rodziną klasy B. Jedzą produkty klasy C, uczą się w szkołach klasy D, ubierają się w ciuchy z Chin, zostaną w końcu pochowani na cmentarzu klasy XYZ, a tacy geje się będą kremować i robić zakupy w biedronce, a biedronka przecież od zawsze była polska, swojska, to też nam zabrali!

Dobry gej nie powinien się rozwodzić, jak już będzie mógł legalnie zawierać związek. Skoro chciał legalizacji, to jak to się rozwodzić? Na koszt państwa!? Przecież to żenujące. Tyle walczyli o swoje prawa, a tutaj proszę. Ktoś kogoś bił regularnie, ktoś został alkoholikiem, ktoś popełnił samobójstwo, ktoś zapomniał wyłączyć żelazka i całe mieszkanie poszło z dymem, plus mieszkania w klatce obok – jak to tak! Zostali małżeństwem i dopuścili do pożaru, do alkoholizmu partnera. Przecież są gejami – to powinni być bardziej wrażliwi, czuli, unikać napięć i spięć, a już na pewno przestrzegać przepisów przeciwpożarowych. Proszę – geje, a tacy niewychowani. Trzeba im te prawa odebrać. Jedno niepowodzenie i koniec hossy. Dobry gej zapewne musiałby trwać w chorym związku. Dostawać, bo już ta zupa była za słona, a chodziły plotki, że robił takie sztuczne, chińskie, więc jak mógł dosalać!? Idiota, sam sobie zasłużył. Dobry gej powinien słuchać swojej przyjaciółki od serduszka. Ona taka pokrzywdzona. Kilka kilogramów więcej i wypisz, wymaluj Bridget Jones, a on jej nie chciał słuchać, ocierać łez, pić wina i śpiewać w trakcie karaoke Celine Dion. Ach, ten zły, zły gej.

Poza tym, co się dziwić. Ile tutaj powtórzeń tego „geja”, co drugie, trzecie zdanie. A zdawałoby się, że taki mądry tekst. Pozory. Lepiej mają lesbijki. One, jeśli w ogóle istnieją, to przynajmniej są nieokreślone. Przecież to geje mają HIV, słuchają Madonny, są sodomitami, tymi, którzy się obnoszą i czegoś żądają. Legalizacji związków podobno chcą wszyscy. Oprócz tych spoza środowiska. Żyjących w innej czasoprzestrzeni, wcale nieznających ani jednego geja i lesbijki, bo oni to podobno, ci z innego środowiska, gejami nie są, a homoseksualistami. Tam nawet lesbijka jest homoseksualistą. Nie wychyla się i żyje tam jakoś tak całkiem dobrze. Całkiem. Legalizacji nie chce. A wystarczyłoby kilka prostych argumentów, przytaczając Debbie z Queer as Folk, która stanęła w obronie małżeństwa, swojego homoseksualnego syna na granicy amerykańsko – kanadyjskiej: „Honorujecie i pochwalacie Britney Spears i jej jednonocny ślub, po czym go anulujecie następnego ranka. Albo dwójka całkowicie sobie obcych ludzi bierze ślub w telewizji, dla milionów pieprzonych zielonych (…) Jak to małżeństwa homoseksualne się nie liczą? Jeśli jest to wystarczające dla Kanady i królowej pier***** Anglii, powinno być wystarczające i dla Ciebie” – strażnika oczywiście. Proste i prawdziwe słowa. Ona też była niedobra. Była dumną matką geja.

Rodzice nie powinni być dumni z córki lesbijki. Co innego, jakby była hetero. Świetne oceny w szkole, sympatyczni znajomi, ambitny kierunek studiów. Inteligenta i ładna. I co ma powiedzieć taki wujek albo ciotka przy okazji imienin babci, skoro jest lesbijką? Jeszcze, żeby była brzydka albo, chociaż głupia, to można przeboleć. A tak ładna i mądra, taka strata… Musimy sami się zalegalizować. Zalegalizować nasze wady i zalety. Prawo do błędów i porażek. Zalegalizować możliwość braku pojednania, nocnego czekania na niewracającego chłopaka i prawo do pomyłek. Najpierw uznajmy, że jesteśmy tacy sami jak inni heteroseksualni obywatele, a potem pieprzmy słowo legalizacja, bo już bardziej legalni być nie możemy.

Niebieski Johnny Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta, chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

13 komentarzy do:Zalegalizowany, zły gej




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa