Seksu radośc jak witamina C… W potrójnej dawce!

Nadal zastanawiasz się na czym polega Radość seksu gejowskiego? Czarna Owca daje ci dziś literkę C… Zaczynamy!

Całowanie

Pocałunek jest zarówno symbolem romantycznym, jak i elementem erotyki; dzięki dwojakiej naturze całowanie jest cudownie wieloznaczne. Wargi to jedne z najczulszych części ciała – wrażliwością przewyższają je jedynie dłonie i opuszki palców. Usta są pierwszym źródłem przyjemności noworodka. Także dorośli z rozkoszą ssą, smakują, liżą, żują i przełykają.

Podniecający pocałunek ma niewiele wspólnego ze skromnym cmoknięciem to dogłębne i urozmaicone odkrywanie nie tylko ust, ale i reszty ciała partnera. Przed pocałunkiem zwilż usta, suche wargi są mniej przyjemne w dotyku. Dotknij językiem dziąseł partnera pod górną wargą, sięgnij do jego podniebienia. Pocałunki z języczkiem, czyli światową klasykę podniecania, nazywa się również pocałunkami francuskimi. Possij jego język, przygryź dolną wargę, obrysuj językiem jego nozdrza albo wycałuj na jego ciele linię od szczęki do obojczyka. Pocałuj płatek jego ucha, lekko skubnij zębami małżowinę, sięgnij do niej językiem, odsuń głowę i ogrzej mu ucho oddechem. Niektórzy geje (i być może również niektórzy heterycy) uwielbiają lizać i całować pachy partnerów – zapach potu bardzo ich podnieca. Fetyszyści stóp po całym dniu pracy z radością pozwolą, by partner wylizał ich stopy i possał palce. Podobnie jak inne formy dotyku całowanie jest
niezwykle zmysłowe.

Niestety, niektórzy mężczyźni unikają całowania. Czasami jest to ostatnia bariera, która pozwala im nie przyznawać się do homoseksualności – „prawdziwi mężczyźni się nie całują”. Nie całują się też prostytuci, jeśli podają się za heteryków, i mundurowi czy inni mężczyźni, którzy tylko pozwalają sobie obciągać. Kiedy dwaj nastoletni chłopcy wspólnie odkrywają swoje ciała, nierzadko bardzo stanowczo sprzeciwiają się pocałunkom; jeśli tylko ich usta się nie stykają, mogą sobie wmówić, że zabawy z kolegą (wspólne walenie, 69 czy nawet czynności, które ongiś nazywano sodomią) to najwyżej „robienie sobie dobrze”.

Co jest tego przyczyną? To oczywiste – całowanie to podstawa romansu, ta pieszczota kryje w sobie więcej uczucia niż najostrzejszy seks świata. Nie bez powodu setki starych hollywoodzkich filmów kończyły się właśnie sceną pocałunku. Nie inaczej jest też w relacjach męsko-męskich – bliskość pieczętuje nie pożądanie, penetracja czy oddanie w seksie, ale właśnie czułość, głębia i długość pocałunku.

Pocałunki nie zawsze muszą być czułe i łagodne – można całować spokojnie i z namysłem albo ostro, agresywnie; nie tylko ssać czy lizać, ale i gryźć. Spytaj partnera, czy odpowiadają mu ostrzejsze pieszczoty. Bardzo wielu mężczyzn chce być ruchanych w pozycji twarzą w twarz właśnie dlatego, że podczas stosunku lubią się z kochankiem
całować.

Czy to przed, czy po jebanku pocałunek w usta łatwo przeradza się w erotyczną podróż po ciele partnera – na pieszczotę warg czekają wrażliwe sutki, palce rąk i stóp, dłonie bądź pachy. Kochanek powie ci, gdzie chciałby być całowany; przygodny partner prawdopodobnie tego nie zrobi, ale możesz odkryć jego czułe punkty, obserwując i powtarzając pieszczoty, którymi cię darzy.

Ważność pocałunków widać także w mowie potocznej – ktoś rozczarowany przebiegiem spraw może spytać zgryźliwie: „I co, nawet buzi nie dostanę?”.

Camp

Camp to forma stwarzania pozorów i humoru, która przypisuje zniewieściałość jednostce lub grupie ludzi, a następnie wypowiada się na temat tej cechy, bardzo sprawę ubarwiając. Camp to śmiertelny wróg powagi, przeciwieństwo tragedii i triumf formy nad treścią. Grupa gejów lubiących camp potrafi na przykład całymi godzinami plotkować i dogryzać sobie nawzajem („Tak naprawdę jesteś męski? Kochana, do grobu zabierzesz tę tajemnicę!”). Może to się wydawać kąśliwością, a nawet złośliwością, lecz ludzie z zewnątrz często nie zauważają, że taka wymiana docinków jest w gruncie rzeczy dobroduszną zabawą. Jeśli ktoś nazwie rozmówcę „najwredniejszą i najbardziej jadowitą suką świata”, być może chce powiedzieć mu coś miłego.

Ta forma humoru zanika, co nie jest w pełni korzystne. Wprawdzie camp powstał w wyniku ucisku, życia w ukryciu i niechęci do siebie, a współcześni geje mogą się już obyć bez samoponiżających złośliwości, bo bardziej siebie akceptują i cieszą się większą akceptacją społeczeństwa, ale nadal potrafi śmieszyć. Jedną z jego najważniejszych funkcji jest zapobieganie nadmiernej powadze i pompatyczności. Jeśli wierzyć
plotkom, kilkadziesiąt lat temu podczas policyjnego nalotu na dawne miejsce schadzek w Greenwich Village miała miejsce następująca wymiana zdań:

– Wiej, Maryśka, gliny idą!
– Skarbie, nie po imieniu przy ludziach!

Camp w swojej najlepszej postaci może być subtelną, buntowniczą, dadaistyczną i anarchistyczną siłą w gejowskim życiu. Nie znamy dokładnie źródła tego słowa. Być może camp pochodzi od army camp ‘obozu wojskowego’, gdzie można było spotkać prostytutki i prostytutów, albo od kemp, co w jednym z angielskich dialektów oznacza ‘porywczego łobuza’.

Niezależnie od etymologii jest to niezwykle wszechstronne wyrażenie – w języku angielskim można używać go jako rzeczownika („Ale z niego camp!”), czasownika („Przestań mnie campować!”) i przymiotnika („Jego mieszkanie jest nieziemsko campowe – skopiował nawę świętej Łucji, łącznie z konfesjonałami!”). Jako rzeczownik camp oznacza kogoś śmiesznego, zniewieściałego lub zachowującego się skandalicznie – bądź też podobnego rodzaju zdarzenie. Zdanie z czasownikiem znaczy ‘Przestań sobie ze mnie kpić’, przymiotnik zaś znaczy ‘zabawny’ lub wręcz ‘prześmieszny’ i wywołuje nostalgiczną tęsknotę za dawnymi czasami – zwłaszcza za modami i rozrywkami minionych lat.

Wiele kobiet obraża takie wiązanie kobiecości i karykaturalnych kobiecych cech z mężczyznami. Nietrudno zrozumieć powód ich niechęci, lecz z tą postawą nie można się w pełni zgodzić. Camp godzi w swoich wrogów właśnie tym, że pozornie opowiada się po ich stronie: heteroseksualny świat nazywa nas babami? Obrócimy obelgę w komplement! Co więcej, pokażemy im, że jesteśmy jeszcze bardziej babscy, niż im się wydawało. Niektórzy czarni Amerykanie nazywają przyjaciół czarnuchami – w ich ustach klasyczne wyzwisko białych traci moc. W podobny sposób niektórzy geje zarzucaną im wadę zmieniają w zaletę.

Homoseksualni mężczyźni, którzy chętnie kultywują bardzo męski wizerunek, sprzeciwiają się campowi, twierdząc, że demonstracja zniewieściałości tylko pogarsza wystarczająco już złe zdanie heteryków o gejach.

Nie mają racji – osoby uprzedzone nie stopniują męskości ani kobiecości. Nienawidzą gejów po prostu za ich homoseksualność. Gdy Susan Sontag w 1964 roku napisała Notatki o kampie, określenie to zyskało kolejne znaczenie – pewnej szczególnej postawy homoseksualnych mężczyzn zafascynowanych popkulturą, starzejącymi się diwami, podrzędnymi aktorkami i wszelaką absurdalną pretensjonalnością minionych czasów. Sontag zaznacza, że nie jest to okrutna ciekawość, ale przychylność wobec „przygasłego blasku”.

Doświadczenia kampu opierają się na wielkim odkryciu, że wrażliwość
wysokiej kultury nie ma monopolu na subtelność. Kamp twierdzi,
że dobry smak nie jest po prostu dobrym smakiem; że istnieje dobry smak
złego smaku.
[...] Smak kampu zakłada przede wszystkim zabawę, aprobatę.
Chce się bawić
[1].

Chodzi zwłaszcza o te przygasłe ikony, które potrafią się z siebie śmiać. Dlatego w amerykańskim świecie gejowskim popularne są dowcipy, których bohaterką jest Tallulah Bankhead, słynna aktorka o bardzo niskim głosie. Na przykład: Tallulah siedzi w publicznym kiblu. Skończył jej się papier toaletowy, puka więc w ścianę kabiny i prosi sąsiadkę o rolkę. Niestety, ta właśnie zużyła ostatni kawałek. Po chwili namysłu Tallulah mówi: „Skarbie, a masz rozmienić dwudziestkę na dwie dziesiątki?”.

[1]Susan Sontag, Notatki o kampie (tłum. Wanda Wartenstein), „Literatura na Świecie”1979/9 (101).

Celibat

Tak nazywamy powstrzymywanie się od aktywności seksualnej. Przez wieki fakty związane zarówno z teoretyczną, jak i praktyczną stroną celibatu obrosły mieszanką mitów i błędnych wyobrażeń. Ci, którzy praktykują celibat z powodów religijnych, zwykle unikają wszystkich form seksu z masturbacją włącznie. Niektóre z religii, na przykład katolicyzm, zakazują swoim kapłanom nawet myślenia o seksie. Świeckie wersje celibatu bywają mniej restrykcyjne – dopuszczalne są myśli o seksie, fantazje erotyczne i masturbacja, zabroniony jest jedynie kontakt seksualny z inną osobą.

Być może w tej chwili zadajesz sobie pytanie, dlaczego normalny człowiek miałby chcieć żyć w celibacie. Odpowiedź jest prosta – chociaż dla większości dorosłych mężczyzn życie bez seksu jest czymś niezwykłym, nie jest szkodliwe fizycznie ani psychicznie. Ciało potrafi w naturalny sposób pozbyć się nadmiaru nasienia przez nocny wytrysk. Niektórym osobom dobrze robi życie w celibacie – zdarza się, że geje szukający pomocy terapeuty z powodu kłopotów w związku zostawiają partnerów i unikają nowych romansów do czasu, aż doprowadzą się do porządku. Celibat wybierają także niektórzy mężczyźni żyjący z HIV bądź AIDS, czasem z powodu depresji, niekiedy zaś z obawy przed zakażeniem kogoś.

Większość osób ze zdumieniem odkrywa, że życie w celibacie jest zaskakująco lekkie i bezstresowe. Odprężają się i stają bardziej obiektywni wobec siebie i innych, a uwolniwszy się od ciągłej potrzeby budzenia w kimś pożądania, odkrywają w sobie cechy, które dotychczas ignorowali lub spychali na dalszy plan – urok osobisty, poczucie humoru, przenikliwość, umiejętność prowadzenia rozmowy czy kreatywność. Jeśli zaczniesz pracować nad tymi nowo odkrytymi zaletami, nie kładąc nacisku na seksualność, prawdopodobnie poznasz się lepiej i zyskasz pewność siebie. Jeśli zdecydujesz się kiedyś wrócić do życia seksualnego, te cechy okażą się dla partnerów bardzo pociągające.

Jeśli zaś właśnie odkrywasz swoją seksualność i nie do końca wiesz, jak daleko chciałbyś się posunąć, prawdopodobnie lepiej będzie zachować wstrzemięźliwość do chwili, gdy poznasz kogoś odpowiedniego albo będziesz pewien, że chcesz rozpocząć życie seksualne.

Charles Silverstein, Felice Picano
Radość Seksu Gejowskiego

tłumaczenie: Dariusz Kołaczkowski
wydawnictwo Czarna Owca (dawniej J. Santorski & CO)
Książka pod patronatem homików.pl do zakupienia m.in. tutaj.

8 komentarzy do:Seksu radośc jak witamina C… W potrójnej dawce!

  • Rafał

    [Re: Seksu radośc jak witamina C... W potrójnej dawce!]

    Zaskakujące jak obiektywnie i z odpowiednim dystansem została opisana kwestia „celibatu”…

  • [Re:]

    W ogóle całe to zamieszanie wokół rzekomej „wulgarności” tej książki wydaje mi się mocno przesadzone. To mógłby być wcale niezły podręcznik dla nieheteroseksualnych chłopców gdzieś w okolicach liceum. Żałuję, że nawet w czasach studiów nie miałem dostępu do żadnych opracowań tego typu…

  • stereo-typ

    [Re: Seksu radośc jak witamina C... W potrójnej dawce!]

    No prosze! Nie wiedzialem ze od 20 lat uprawiam z moimi znajomymi camp!!!

  • d.biskupa

    [Re: Seksu radośc jak witamina C... W potrójnej dawce!]

    Kwestia celibatu została opisana beznadziejnie. Mam głównie na myśli akapit o odprężaniu się i obiektywnym spojrzeniu. W ogóle widać, że książka nie schodzi. Homiki stają na rzęsach, żeby ją wypromować, a tu kupa. Jak mi przykro.

  • Abiekt

    [Re: Seksu radośc jak witamina C... W potrójnej dawce!]

    > Alex – zaskakujące (?), ale wydawnictwo wybiera najgrzeczniejsze fragmenty do publikacji…

    > A fragment o campie jest słabiutki, może lepiej było zostawić esej Sontag ;)

  • lacz

    [Re: Seksu radośc jak witamina C... W potrójnej dawce!]

    i gdzie tu seks??? co ma camp do pieprzenia? a tym bardziej celibat:)

  • Krzysztof Zabłocki

    [Camp]

    jeju, pisalem w paru miejscach o pochodzeniu slowa camp (m.in w piśmie „Zielono i w poprzek”) – jedną etymologiczną „nogą” jest francuski archaizm „se camper” – czyli stac „dumnie”, „trzymac pola”, obnosic sie. Uzywano tego zwrotu jeszcze na przelomie XIX i XX wieku. Z drugiej strony juz w XVI w. w Anglii okreslenie „camping” oznaczało odgrywanie przez mężczyzn ról kobiecych w spektaklach teatralnych. Zapewne od francuskiego „campagne” czyli wieś – tzn. było to nawiązanie do tradycji wędrownych trup minstreli i mimów, którzy na wędrowym szlaku (na „wiejskich traktach”) odgrywali postaci kobiece.

    Tak więc można rozumiec „camp” jako ostentację, udawanie, „przeginanie sie” – choc obecnie słowo to (m.in. za sprawą słynnego eseju Susan Sontag) stało się niezwykle pojemne w treści.

    Camp spotyka się na kazdym kroku – np. w Polsce sa dwa wspaniałe przykłady: Violetta Villas i Pałac Kultury.

    Czytamy w „Radości” o prostytutkach i „prostytutach” w obozach wojskowych – cos niby „dzwoni”, ale jest raczej inny związek przyczynowo-skutkowy – jezeli juz, to owi „prostytuci” kampowali, to słowo juz wczesniej zaistniało, a nie dopiero powtało od „campus”, czyli w tym wypadku „obozu wojskowego”; wspomniano też o słowie „kemp”, czyli „porywczym łobuzie”… Jeżeli już, to „kemp ” to raczej „nieokrzesany młodzieniec”, a nie porywczy „łobuz”, i to kemp sie wywodzi od campu, a nie odwrotnie.

  • [Re:]

    -> Abiekt:
    Ja tę książkę mam (wygrałem ją w konkursie na Homikach.pl właśnie) i swoją ocenę opieram nie na publikacji wybranych tu fragmentów, ale na (fakt, nieco pobieżnym) przekartkowaniu i podczytywaniu całości…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa