- homiki.pl - http://homiki.pl -

Zawód większy niż wzwód

Kiedy usłyszałem o wydaniu w Polsce książki dla gejów o seksie byłem tym pomysłem zachwycony – im więcej książek „dla nas”, tym lepiej. To stanowisko przyświeca mi przy czytaniu i kupowaniu książek, które gdyby były „heteryckie” nigdy by do moich rąk nie trafiły. Tak też jest z Radością seksu gejowskiego. Jednak już na pierwszych stronach książki doznałem zawodu większego niż wzwód, który mają niektórzy jej recenzenci podczas czytania.

Książka opiera się na prawie stu hasłach ułożonych w porządku alfabetycznym, co sprawie, że jeśli chcemy połknąć ją w całości przez jeden wieczór, to jest to kiepski pomysł. Taka „encyklopedia” nuży, a i też sprawia wiele uciechy, gdy np. po haśle „Wiązanie i dyscyplina” przeskakujemy w „Wierność i monogamia”. Cóż… powinienem Radość chwalić, bo przecież nie wypada, by gej był przeciwny książce gejowskiej. Ale nie potrafię.

Nie szokuje mnie język książki. Ba! – pisanie i czytanie o fistingu czy pissingu jest o wiele łatwiejsze niż próbowanie tych owoców. Czerwienienie się i podniecanie, bo ktoś napisał „rżnąć”, „jebać” czy „chuj” to pensjonarski nawyk, który wyrugowałem już w podstawówce, a „chuj” mi nie staje na widok każdej wypiętej „dziury”, co by się posłużyć mało metaforycznym językiem tego „utworu”. Ponieważ język książki jest wulgarny, a jednocześnie polski język wulgarny jest mało wyrafinowany, to w pewnym momencie lektura zaczyna wprawiać w zażenowanie. Chociaż, mimo że tłumacz nadużywa przekleństw, w dziale o prostytucji mamy „prostytuta”, ale już „kurew” i „dziwek męskich” nie uraczymy. Nie spotkałem się nigdy, by chłopcy sprzedający swoje ciało mówili na siebie „prostytut”. Za to „męska dziwka” jest słowem bardzo popularnym i jakże swojskim.

W książce drażnią też ciągłe odwołania (typu: patrz: Prezerwatywy), które sprawiają, że zamiast czytać poradnik wchodzimy w leksykonową intertekstualność i słownikową sztampę.

Wynotowałem sobie wiele fragmentów, na których chcę pokazać, że książka ta jest zbiorem truizmów, banałów, a jej nowatorstwo polega jedynie na temacie, a nie realizacji.

Zacznijmy:

Radość często próbuje przekonać gejów (i lesbijki), że są narodem prawie wybranym, szczególnym gatunkiem człowieka, który inaczej kocha, inaczej myśli, a w seksie reprezentuje międzynarodową awangardę. Co prawda w seksie męsko-męskim są pewne, zwłaszcza anatomiczne różnice, ale z nich nie wynika wcale aż tak dużo jak by chcieli tego Autorzy książki. Wystarczy przyjrzeć się pornografii – od lat istnieją filmy fistingowe dla heteryków, a sado-maso, czy inne „hardkory” dla naszych „braci i sióstr w-większości” też nie są wcale obce, co można by pomyśleć po lekturze Radości: Niewątpliwą zaletą bycia gejem jest jednak fakt, że gdziekolwiek byś się wybrał,możesz nawiązać kontakt z ludźmi, z którymi coś cię łączy.(str. 31) To ja mam propozycję taką: „Niewątpliwą zaletą bycia hetero jest jednak fakt, że gdziekolwiek byś się wybrał,możesz nawiązać kontakt z ludźmi, z którymi coś cię łączy.”

Dużym zarzutem dla książki jest jej całkowita nieprzystawalność do warunków polskich. Żeby poradnik mógł być użyteczny w realiach polskich, powinien zostać przejrzany i przerobiony. Wiele fragmentów nie zostało „naturalizowanych”, przez co czytamy niekiedy fantastykę. Tak jest w haśle „Miśki”, gdzie podano „miśkowy kod” i jego rozwiązanie. Zachowano angielski kod, a wyjaśnienie jest polskie – bez przypisów, jakie słowa zostały użyte w kodzie angielskim. Byłoby to małe przewinienie, gdyby nie fakt, że w Polsce kod miśkowy nie występuje, bo subkultura miśków stawia dopiero pierwsze kroki. Fragmenty takie jak np. opisy czatów, klubów czy dowcipy są może jasne i zrozumiałe dla czytelnika amerykańskiego, w Polsce jednak nie przydadzą się w praktycznym użyciu. Najpopularniejsze czaty (jak np. Czateria na Interii) wyglądają inaczej, a i ich kultura jest też trochę odmienna. Podobnie zaskakująco w polskich realiach brzmi zdanie: Jak ujawnić się w pracy? Ostrożnie. Sprawdź, czy w twoim mieście, stanie lub hrabstwie… Ja zawsze marzyłem o monarchii, ale nie wiedziałem, że już mamy hrabstwo Warszawskie. Hrabina Gronkiewicz-Waltz. Czyż to nie brzmi fantastycznie? Podobnie źle wyglądają – od strony odbioru przez polskiego czytelnika – fragmenty o ruchu gejowsko-lesbijskim (po pierwsze – po co w książce o seksie elaborat o ruchu, to nie wiem, a po drugie – jak już seks gejowski, to skąd tu się wzięły lesbijki?), w których nie ma ani słowa o ruchu w Polsce. Możemy przeczytać: Bez walki nie mielibyśmy nawet tych ograniczonych praw, które nam teraz przysługują. Oj, walczyliśmy… torebkami między sobą. Słowo „walczyć” ma uzasadnienie w realiach amerykańskich, ale w Polsce może budzić jedynie uśmiech politowania.

Oczywiście popełniane są też błędy „historyczne”. I tak na przykład w rozdziale „biseksualność” Autorzy stwierdzają, że: w kulturach starożytnej Grecji i Rzymu wielu dojrzałych mężczyzn było biseksualnych (…) byli żonaci, ale utrzymywali nastoletnich kochanków. To częsty błąd, w którym sugeruje się, że różnica wieku miedzy partnerami w Grecji była znaczna. Przeczą temu jednak nawet teksty źródłowe, a filologowie wskazują, że eromenos i erastes są pojęciami, które funkcjonowały jedynie w Atenach, czyli nawet nie w całej Helladzie. Jak pisze Boswell gdy Sokrates zakochał się w Alcybiadesie, ten miał już gęstą brodę. Dobrze by było, gdybyśmy potrafili wyjść poza upraszczający i nieprawdziwy schemat, którym karmią nas niektóre opracowania „greckiego homoseksualizmu”.

Kolejnym prztyczkiem może być stwierdzenie, że za Clintona wprowadzono zasadę don't ask, don't tell, co może i zgadza się ze stanem „prawnym”, jednak zasada ta ma o wiele starszą tradycję, a Kongres za Clintona jedynie ją uprawomocnił. Stąd może Czytelnik odnieść błędne wrażenie, jakoby armia przed rozporkowym prezydentem była rajem dla homików. Nic z tego.

Możesz Czytelniku uznać ten przytyk do książki za czepialski i pretensjonalny, ale jeśli na naszym rynku wychodzi rocznie kilka książek o gejach/lesbijkach, to dobrze by było gdyby nie popełniały one tak prozaicznych błędów.

Wiele też zastrzeżeń można mieć do badań naukowych, o których piszą autorzy, choć nigdy nie podają ich źródeł (polskie wydanie nie posiada nawet bibliografii, co zaskakuje – takiej książki nie można napisać z pamięci). I tak możemy się dowiedzieć, że z badań wynika, że odsetek alkoholików jest wyższy wśród gejów niż heteryków, a różnica ta jest jeszcze bardziej uderzająca wśród młodzieży. W innym miejscu: Homoseksualność nastolatków zwiększa także ryzyko wystąpienia problemów zdrowotnych. Tu czuję się jak na wykładzie u Camerona. Magiczna formuła „z badań wynika” ma mi wszystko wyjaśnić, a zamiast tego zaciemnia obraz i każe zaufać mówcy.

O seksie nie dowiedziałem się niczego nowego, więcej ciekawostek już można znalźć było w „Adamie” czy „Menie” niż w Radości. Zacznijmy od cytatu:

Jeśli żaden z was nie zamierza przyjąć bardziej aktywnej roli, równie dobrze możesz się ubrać, iśc do domu i poszukać towarzystwa w sieci. Serio? Autor recenzji wielokrotnie „nie przyjmował bardziej aktywnej roli” i nie czuł, że druga strona ją przyjmuje, a bawił się fantastycznie. Jaki to prosty stereotyp – aktyw/pasyw – od razu można świat podzielić na dwie części, choć w realu tak prosto łatwo już nie jest.

Niezależnie jak bardzo chcesz eksperymentować, zawsze zakładaj prezerwatywę do seksu analnego, chyba, że ty i twój stały partner macie negatywny wynik badania w kierunku HIV i masz aż tak duże zaufanie wobec niego, że jesteś gotów ryzykować swoje zdrowie dla spuszczenia mu się w tyłek. Tak można by zakończyć ten fragment.

Bardzo ciekawi mnie też zdanie Czytelników recenzji co uważacie za gejowski „pierwszy raz”. W Radości seksu gejowskiego przeczytałem, że jest to stosunek analny, a z drugiej strony wiele osób po prostu analu nie cierpi, co nie znaczy, że są dziewicami… a może ja się mylę i teraz to tylko dupa się liczy… jakby ust nie było.

Za to miłośników fistingu na pewno rozbawi fragment: Często przed rozpoczęciem fistingu partner pasywny zostaje dokładnie wyjebany, w wyniku czego zwieracze ma już rozluźnione. Jak mówi zapytany przeze mnie ekspert od „tych” spraw: dupę i zwieracz należy przygotować do fistu – rozluźnić, namaścić. Posuwanie i to ostre owszem rozgrzewa dupę, ale zwieracz „zużywa się” i to znacznie. Anal przed fistem jeśli ma być, to chyba tylko u tych fistee, którzy maja dupsko rozjechane na maksa. Wszystko jasne? Fantazja autorów robi wrażenie, ale może by tak skonfrontować ją z rzeczywistością… Co do fistingu to w książce można znaleźć totalny brak logiki: Z fistingiem wiąże się też problem AIDS (str. 84) – HIV nie przenosi się w wyniku niestandardowych zachowań seksualnych, w tym fistingu (str. 91). No to mamy doskonały przykład definicji wykluczających się… i to niebezpiecznie, jak na przykład na stronie 196 w haśle „Ocieranie” możemy przeczytać w najlepszym razie dostaną w zęby, a w najgorszym mogą zostać pobici. Jakbym dostał w zęby to był bym pobity!

Ostatnim punktem, na który chce zwrócić uwagę jest okropny, ageistowski stereotyp (dyskryminacja ze względu na wiek – przyp. redakcji): Wielu gejom zdarzyła się przed trzydziestką następująca sytuacja: budzisz się w sobotni (…) poranek obok obcego nagiego faceta. A po trzydziestce to już tylko włosienicę założyć i popiołem się posypać.

Niestety w książce o seksie gejowskim niewiele jest seksu, a wiele porażek, co mają do mojego seksu hasła „Prawa obywatelskie”, „Rodzina z wyboru” czy „Historia ruchu wyzwolenia gejów i lesbijek” nie wiem i nikt mi tego nie próbował w tej książce wyjaśnić. Rozwinięcia haseł są niestety sztampowe, a jedynym ich wyróżnikiem jest zwulgaryzowany język, który co prawda jest ciekawy przez kilka pierwszych stron, ale męczy przez następne. Od strony rysunkowej mamy do czynienia z erotyczną sztampą – piękni chłopcy (przeważnie młodzi) z wielkimi przyrodzeniami i obfitymi wytryskami mogą raczej nabawić kogoś kompleksów niż nauczyć czerpania radości z gejowskiego seksu. Podsumowując – bardzo dobrze, że wydawcy myślą o takich pozycjach jak ta, ale niech znajdą książki, które będą miały coś więcej do zaoferowania niż chwytliwy tytuł.

Charles Silverstein, Felice Picano
Radość Seksu Gejowskiego

tłumaczenie: Dariusz Kołaczkowski
wydawnictwo Czarna Owca (dawniej J. Santorski & CO)
Książka pod patronatem homików.pl

Wojciech Szot rocznik 86, właściciel wydawnictwa Abiekt.pl, student, pracownik, blogger.
Zapraszamy i polecamy!
www.abiekt.blogspot.com [1]

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot [2]

rocznik 86, pracownik, księgarz