Zawód większy niż wzwód

Kiedy usłyszałem o wydaniu w Polsce książki dla gejów o seksie byłem tym pomysłem zachwycony – im więcej książek „dla nas”, tym lepiej. To stanowisko przyświeca mi przy czytaniu i kupowaniu książek, które gdyby były „heteryckie” nigdy by do moich rąk nie trafiły. Tak też jest z Radością seksu gejowskiego. Jednak już na pierwszych stronach książki doznałem zawodu większego niż wzwód, który mają niektórzy jej recenzenci podczas czytania.

Książka opiera się na prawie stu hasłach ułożonych w porządku alfabetycznym, co sprawie, że jeśli chcemy połknąć ją w całości przez jeden wieczór, to jest to kiepski pomysł. Taka „encyklopedia” nuży, a i też sprawia wiele uciechy, gdy np. po haśle „Wiązanie i dyscyplina” przeskakujemy w „Wierność i monogamia”. Cóż… powinienem Radość chwalić, bo przecież nie wypada, by gej był przeciwny książce gejowskiej. Ale nie potrafię.

Nie szokuje mnie język książki. Ba! – pisanie i czytanie o fistingu czy pissingu jest o wiele łatwiejsze niż próbowanie tych owoców. Czerwienienie się i podniecanie, bo ktoś napisał „rżnąć”, „jebać” czy „chuj” to pensjonarski nawyk, który wyrugowałem już w podstawówce, a „chuj” mi nie staje na widok każdej wypiętej „dziury”, co by się posłużyć mało metaforycznym językiem tego „utworu”. Ponieważ język książki jest wulgarny, a jednocześnie polski język wulgarny jest mało wyrafinowany, to w pewnym momencie lektura zaczyna wprawiać w zażenowanie. Chociaż, mimo że tłumacz nadużywa przekleństw, w dziale o prostytucji mamy „prostytuta”, ale już „kurew” i „dziwek męskich” nie uraczymy. Nie spotkałem się nigdy, by chłopcy sprzedający swoje ciało mówili na siebie „prostytut”. Za to „męska dziwka” jest słowem bardzo popularnym i jakże swojskim.

W książce drażnią też ciągłe odwołania (typu: patrz: Prezerwatywy), które sprawiają, że zamiast czytać poradnik wchodzimy w leksykonową intertekstualność i słownikową sztampę.

Wynotowałem sobie wiele fragmentów, na których chcę pokazać, że książka ta jest zbiorem truizmów, banałów, a jej nowatorstwo polega jedynie na temacie, a nie realizacji.

Zacznijmy:

Radość często próbuje przekonać gejów (i lesbijki), że są narodem prawie wybranym, szczególnym gatunkiem człowieka, który inaczej kocha, inaczej myśli, a w seksie reprezentuje międzynarodową awangardę. Co prawda w seksie męsko-męskim są pewne, zwłaszcza anatomiczne różnice, ale z nich nie wynika wcale aż tak dużo jak by chcieli tego Autorzy książki. Wystarczy przyjrzeć się pornografii – od lat istnieją filmy fistingowe dla heteryków, a sado-maso, czy inne „hardkory” dla naszych „braci i sióstr w-większości” też nie są wcale obce, co można by pomyśleć po lekturze Radości: Niewątpliwą zaletą bycia gejem jest jednak fakt, że gdziekolwiek byś się wybrał,możesz nawiązać kontakt z ludźmi, z którymi coś cię łączy.(str. 31) To ja mam propozycję taką: „Niewątpliwą zaletą bycia hetero jest jednak fakt, że gdziekolwiek byś się wybrał,możesz nawiązać kontakt z ludźmi, z którymi coś cię łączy.”

Dużym zarzutem dla książki jest jej całkowita nieprzystawalność do warunków polskich. Żeby poradnik mógł być użyteczny w realiach polskich, powinien zostać przejrzany i przerobiony. Wiele fragmentów nie zostało „naturalizowanych”, przez co czytamy niekiedy fantastykę. Tak jest w haśle „Miśki”, gdzie podano „miśkowy kod” i jego rozwiązanie. Zachowano angielski kod, a wyjaśnienie jest polskie – bez przypisów, jakie słowa zostały użyte w kodzie angielskim. Byłoby to małe przewinienie, gdyby nie fakt, że w Polsce kod miśkowy nie występuje, bo subkultura miśków stawia dopiero pierwsze kroki. Fragmenty takie jak np. opisy czatów, klubów czy dowcipy są może jasne i zrozumiałe dla czytelnika amerykańskiego, w Polsce jednak nie przydadzą się w praktycznym użyciu. Najpopularniejsze czaty (jak np. Czateria na Interii) wyglądają inaczej, a i ich kultura jest też trochę odmienna. Podobnie zaskakująco w polskich realiach brzmi zdanie: Jak ujawnić się w pracy? Ostrożnie. Sprawdź, czy w twoim mieście, stanie lub hrabstwie… Ja zawsze marzyłem o monarchii, ale nie wiedziałem, że już mamy hrabstwo Warszawskie. Hrabina Gronkiewicz-Waltz. Czyż to nie brzmi fantastycznie? Podobnie źle wyglądają – od strony odbioru przez polskiego czytelnika – fragmenty o ruchu gejowsko-lesbijskim (po pierwsze – po co w książce o seksie elaborat o ruchu, to nie wiem, a po drugie – jak już seks gejowski, to skąd tu się wzięły lesbijki?), w których nie ma ani słowa o ruchu w Polsce. Możemy przeczytać: Bez walki nie mielibyśmy nawet tych ograniczonych praw, które nam teraz przysługują. Oj, walczyliśmy… torebkami między sobą. Słowo „walczyć” ma uzasadnienie w realiach amerykańskich, ale w Polsce może budzić jedynie uśmiech politowania.

Oczywiście popełniane są też błędy „historyczne”. I tak na przykład w rozdziale „biseksualność” Autorzy stwierdzają, że: w kulturach starożytnej Grecji i Rzymu wielu dojrzałych mężczyzn było biseksualnych (…) byli żonaci, ale utrzymywali nastoletnich kochanków. To częsty błąd, w którym sugeruje się, że różnica wieku miedzy partnerami w Grecji była znaczna. Przeczą temu jednak nawet teksty źródłowe, a filologowie wskazują, że eromenos i erastes są pojęciami, które funkcjonowały jedynie w Atenach, czyli nawet nie w całej Helladzie. Jak pisze Boswell gdy Sokrates zakochał się w Alcybiadesie, ten miał już gęstą brodę. Dobrze by było, gdybyśmy potrafili wyjść poza upraszczający i nieprawdziwy schemat, którym karmią nas niektóre opracowania „greckiego homoseksualizmu”.

Kolejnym prztyczkiem może być stwierdzenie, że za Clintona wprowadzono zasadę don't ask, don't tell, co może i zgadza się ze stanem „prawnym”, jednak zasada ta ma o wiele starszą tradycję, a Kongres za Clintona jedynie ją uprawomocnił. Stąd może Czytelnik odnieść błędne wrażenie, jakoby armia przed rozporkowym prezydentem była rajem dla homików. Nic z tego.

Możesz Czytelniku uznać ten przytyk do książki za czepialski i pretensjonalny, ale jeśli na naszym rynku wychodzi rocznie kilka książek o gejach/lesbijkach, to dobrze by było gdyby nie popełniały one tak prozaicznych błędów.

Wiele też zastrzeżeń można mieć do badań naukowych, o których piszą autorzy, choć nigdy nie podają ich źródeł (polskie wydanie nie posiada nawet bibliografii, co zaskakuje – takiej książki nie można napisać z pamięci). I tak możemy się dowiedzieć, że z badań wynika, że odsetek alkoholików jest wyższy wśród gejów niż heteryków, a różnica ta jest jeszcze bardziej uderzająca wśród młodzieży. W innym miejscu: Homoseksualność nastolatków zwiększa także ryzyko wystąpienia problemów zdrowotnych. Tu czuję się jak na wykładzie u Camerona. Magiczna formuła „z badań wynika” ma mi wszystko wyjaśnić, a zamiast tego zaciemnia obraz i każe zaufać mówcy.

O seksie nie dowiedziałem się niczego nowego, więcej ciekawostek już można znalźć było w „Adamie” czy „Menie” niż w Radości. Zacznijmy od cytatu:

Jeśli żaden z was nie zamierza przyjąć bardziej aktywnej roli, równie dobrze możesz się ubrać, iśc do domu i poszukać towarzystwa w sieci. Serio? Autor recenzji wielokrotnie „nie przyjmował bardziej aktywnej roli” i nie czuł, że druga strona ją przyjmuje, a bawił się fantastycznie. Jaki to prosty stereotyp – aktyw/pasyw – od razu można świat podzielić na dwie części, choć w realu tak prosto łatwo już nie jest.

Niezależnie jak bardzo chcesz eksperymentować, zawsze zakładaj prezerwatywę do seksu analnego, chyba, że ty i twój stały partner macie negatywny wynik badania w kierunku HIV i masz aż tak duże zaufanie wobec niego, że jesteś gotów ryzykować swoje zdrowie dla spuszczenia mu się w tyłek. Tak można by zakończyć ten fragment.

Bardzo ciekawi mnie też zdanie Czytelników recenzji co uważacie za gejowski „pierwszy raz”. W Radości seksu gejowskiego przeczytałem, że jest to stosunek analny, a z drugiej strony wiele osób po prostu analu nie cierpi, co nie znaczy, że są dziewicami… a może ja się mylę i teraz to tylko dupa się liczy… jakby ust nie było.

Za to miłośników fistingu na pewno rozbawi fragment: Często przed rozpoczęciem fistingu partner pasywny zostaje dokładnie wyjebany, w wyniku czego zwieracze ma już rozluźnione. Jak mówi zapytany przeze mnie ekspert od „tych” spraw: dupę i zwieracz należy przygotować do fistu – rozluźnić, namaścić. Posuwanie i to ostre owszem rozgrzewa dupę, ale zwieracz „zużywa się” i to znacznie. Anal przed fistem jeśli ma być, to chyba tylko u tych fistee, którzy maja dupsko rozjechane na maksa. Wszystko jasne? Fantazja autorów robi wrażenie, ale może by tak skonfrontować ją z rzeczywistością… Co do fistingu to w książce można znaleźć totalny brak logiki: Z fistingiem wiąże się też problem AIDS (str. 84) – HIV nie przenosi się w wyniku niestandardowych zachowań seksualnych, w tym fistingu (str. 91). No to mamy doskonały przykład definicji wykluczających się… i to niebezpiecznie, jak na przykład na stronie 196 w haśle „Ocieranie” możemy przeczytać w najlepszym razie dostaną w zęby, a w najgorszym mogą zostać pobici. Jakbym dostał w zęby to był bym pobity!

Ostatnim punktem, na który chce zwrócić uwagę jest okropny, ageistowski stereotyp (dyskryminacja ze względu na wiek – przyp. redakcji): Wielu gejom zdarzyła się przed trzydziestką następująca sytuacja: budzisz się w sobotni (…) poranek obok obcego nagiego faceta. A po trzydziestce to już tylko włosienicę założyć i popiołem się posypać.

Niestety w książce o seksie gejowskim niewiele jest seksu, a wiele porażek, co mają do mojego seksu hasła „Prawa obywatelskie”, „Rodzina z wyboru” czy „Historia ruchu wyzwolenia gejów i lesbijek” nie wiem i nikt mi tego nie próbował w tej książce wyjaśnić. Rozwinięcia haseł są niestety sztampowe, a jedynym ich wyróżnikiem jest zwulgaryzowany język, który co prawda jest ciekawy przez kilka pierwszych stron, ale męczy przez następne. Od strony rysunkowej mamy do czynienia z erotyczną sztampą – piękni chłopcy (przeważnie młodzi) z wielkimi przyrodzeniami i obfitymi wytryskami mogą raczej nabawić kogoś kompleksów niż nauczyć czerpania radości z gejowskiego seksu. Podsumowując – bardzo dobrze, że wydawcy myślą o takich pozycjach jak ta, ale niech znajdą książki, które będą miały coś więcej do zaoferowania niż chwytliwy tytuł.

Charles Silverstein, Felice Picano
Radość Seksu Gejowskiego

tłumaczenie: Dariusz Kołaczkowski
wydawnictwo Czarna Owca (dawniej J. Santorski & CO)
Książka pod patronatem homików.pl

Wojciech Szot rocznik 86, właściciel wydawnictwa Abiekt.pl, student, pracownik, blogger.
Zapraszamy i polecamy!
www.abiekt.blogspot.com

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

23 komentarzy do:Zawód większy niż wzwód

  • junior

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    dziękuję za uczciwą recenzję tej książki, bo w „Replice” to była raczej reklama.
    Na branżowym rynku wydawniczym od jakiegoś czasu niestety posucha. Obyśmy szybko doczekali się czegoś lepszego

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Znakomita recenzja, przeczytałam z dużym rozbawieniem.

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Tekst Wojtka bardzo fajnie i z wielkim nerwem napisany!

    Co do zarzutów: skupię się na języku. Tak, mnie (jako tłumacza :-) ) przede wszystkim razi język przekładu. Slang i wulgaryzmy to wspaniała rzecz – to częśc języka, która tak wiele mówi o człowieku i jego społecznym kontekście (slang to takze dziedzina uniwersyteckich badań, a poważne wydawnictwa wydaja slowniki slangu i obscenów) – ale trzeba z tej formy języka korzystac z wyczuciem. Inaczej tekst zamienia się w groteskę, co ma niestety miejsce w niektórych partiach tej książki.

    „Kurwa, ja pierdole, zajebista kniga! Szykujcie wasze rozjebane dupska na niezłe dymanko – tylko trzeba je namaścic, no i o gumkach też nie zapomnijcie, bo adidasasik sie czai”. Oto moja próbka pastiszu stylistyki fragmentów przekładu…

    Należy pamietac, że angielskie słowa ass/arse, butt, bum, fuck, etc., nie mają tak ostrego wyrazu, jak w języku polskim. Weźmy też na przykład słowo „motherfucker”. Przełożenie go na polski jako „matkojebca” byłoby zupełnym niezrozumieniem ducha i klimatu slangu angloamerykańskiego. Podobnie „shitface” – czy przetłumaczylibysmy ten wyraz jako „gównomorda”? A asshole (niemieckie Arschloch) jako „dziura w męskim odbycie”, jak chciał nieoceniony premier z Karkowa, czyli Jan Maria Rokita?

    Zauważcie jak korzysta ze slangu i obscenów niezrównany mistrz słowa Michał Witkowski. W „Lubiewie” od wulgazyzmów się roi, ale brzmią jak poezja. „Kurwa, ale zajebistą książkę napisałem!” – tak ponoc do siebie mówi. I z nim się zgadzamy. Moze udzieliłby tłumaczowi „Radości gejowskiego seksu” zajebistych, kurwa, korków!

    Jest też kwestia pewnej smieszności w transpozycji językowo-kulturowych realiów. Te hrabstwa, itp., czy przytaczanie w polskim tekście na przykład słowa fistee (jak wiadomo, podwójne „e” oznacza rolę pasywną).

    Mnie to się kojarzy ze „wskazówką” w pewnym przełożonym na polski amerykańskim poradniku „psychologicznym” o szczęściu małżeńskim: „Jeśli żona jest w złym nastroju, wynajmij samolot, który ciagnąc będzie po niebie napis K O C H A M C I Ę… To niewatpliwie poprawi żonie humor…”

    NIE BĄDŹMY JEDNAK ZBYT SUROWI ! DOCEŃMY CHOCBY DOBRE CHĘCI WYDAWCY I TŁUMACZA – NASTĘPNYM RAZEM POWINNO BYC LEPIEJ ! POLSKI JĘZYK I KLIMAT PODOBNYCH KSIĄŻEK DOPIERO SIĘ KSZTAŁTUJE – A JAKOŚC WYKUWA SIĘ W DZIAŁANIU.

  • czytelnik

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Świetny komentarz Krzysztofa. Nie widziałem jeszcze książki, ale dzięki temu inaczej do niej podejdę. Mam nadzieję, że się nie zrażę. A kto tłumaczył tę książkę? Aż dziwne, że takie opinie negatywne, bo Santorski dobrze mi się kojarzyło jako wydawnictwo, taka górna półka.

  • napalm

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Z recenzji wynika, że ta książka to kolejny „klocek” w fałszywej układance na temat „gejowskiej dumy”, nijak mająca się do rzeczywistego obrazu kondycji geja na początku XXI wieku.

  • Piotrek

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Wojtku i Krzyśku,
    ciekawe myśli. Dzięki.

  • Zen

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    i tak mnie książka ciekawi, bo nie ma żadnej konkurencyjnej o seksie gejowskim.

  • Jacek

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    KV 231 / 382c

  • [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Rzeczywiście książkę czyta się niekiedy z lekkim zażenowaniem. Ale — jak to już Zen stwierdza powyżej — przeczytać i tak mus.

  • d.biskupa

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Nie rozumiem. Dlaczego mus? Dlatego, że ma gejowski w tytule??

  • [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Tak… właśnie dlatego, hehe.

  • Gio

    [-> Jacek]

    Gdzie i kiedy, Jacku ?
    Zawsze jestem do uslug :)

  • Gejseksor

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    „Radość seksu gejowskiego” przeczytałem kiedyś po angielsku, a teraz po polsku. Nasunęła mi sporo refleksji. Wniosek jest oczywisty: książka jest świetna.
    — Przedstawia różne potrzeby erotyczne, a więc nie ignoruje i nie dyskryminuje.
    — Edukuje bez agresji, a osądza wtedy, gdy są ku temu podstawy.
    — Informuje o trudnych sprawach, a decyzję pozostawia czytelnikowi.
    — Ze znawstwem i swobodą mówi o szczegółach seksu męsko-męskiego, ale uświadamia też zagrożenia i proponuje sposoby zapobiegania kłopotom.
    — Pomaga rozpoznawać problemy, a następnie je rozwiązywać.
    — Jest przepojona humanizmem: wartości, które jej przyświecają, to nie „uświęcone tradycją” komunały, lecz człowiek i jego dążenie do spełnienia, między innymi w relacjach seksualnych.
    — Śmiało stawia czoła arogancji dominującej ideologii.
    — Śmiało łamie tabu homoseksualności i „brzydkiego” języka: ukazuje, że milczenie o sprawach, z których uczyniono tabu, i unikanie słów, z których uczyniono tabu, nie ma nic wspólnego z etyką w ogóle, a z troską o człowieka w szczególności.
    — Uwrażliwia na kwestie etyczne, podpowiadając czytelnikowi: troszcz się o siebie i o innych; mów spokojnie prawdę. Ale odrzuca „moralność” mającą źródła w irracjonalnych dogmatycznych nakazach i zakazach, której rzecznicy (różnej maści „autorytety”) powodują całą masę ludzkich nieszczęść.
    — Nie naśladuje tradycyjnego heteryckiego wzorca zachowania seksualnego naszej kultury, który sam w sobie jest problematyczny, bo niektóre jego reguły nie są racjonalne i są nieraz słusznie ignorowane.
    — Przyświeca jej emancypacyjne hasło: Gejowskie jest dobre! Pomaga więc budować pozytywna tożsamość gejowską. W naszym kraju to zadanie trzeba jeszcze odrobić.
    — Przemawia przez nią świadomość, że nie ma wyzwolenia bez wychodzenia z ukrycia. Pomaga więc gejom porzucać życie w wymuszanym kłamstwie i ujawniać się. W naszym kraju także to zadanie trzeba jeszcze odrobić. Oczywiście według panującej ideologii miejsce gejów to szczurze nory … i niektórzy geje w to święcie wierzą.
    — Zachęca gejów do przestrzegania zasad racjonalnej i funkcjonalnej etykiety w relacjach z innymi.
    — Zachęca gejów do MYŚLENIA: kwestionowania rozpowszechnionych przekonań „moralnych” (by się upewnili, czy nie są one w istocie destrukcyjne), wybierania tego, co ma sens, tworzenia reguł racjonalnych i budowania takich relacji z innymi gejami, które im odpowiadają, a jednocześnie przypomina o odpowiedzialnym zachowaniu.
    — Zachęca do solidarności z innymi gejami. W naszym kraju to kolejne zadanie, które trzeba odrobić. Samo nasuwa się hasło: Z piwnicznych klubów na marsze równości!

    Książka nie będzie podobać się:
    — homofobom: zarówno hetero-, jaki i homoseksualnym,
    — konformistom: tzn. tym, którzy bezkrytycznie akceptują niektóre upowszechnione normy, wartości oraz poglądy i przystosowują się do nich,
    — ludziom obłudnym,
    — tym, którym chodzi tylko o „tolerancję” dla gejów (znoszenie ich jak wrzodu na tyłku), a nie o przysługującą im równość, akceptację i afirmację,
    — tym, których myślenie jest życzeniowe, a nie realistyczne,
    — tym, którzy nie uznają różnorodności wśród gejów, a więc gejowski symbol barw tęczy nic im w istocie nie mówi,
    — tym, którzy bez refleksji twierdzą, że istnieje tylko jeden odpowiedni wzorzec związków (a więc małpują tradycyjny wzorzec heterycki jako obowiązujący wszystkich ludzi, nie wyjaśniając, dlaczego by tak miało być),
    — tym, którzy uważają, że głoszenie wyrazistych poglądów trzeba łączyć z agresją: autorzy mówią bezpośrednio, lecz umyślnie nikogo nie obrażają,
    — tym, którzy wyczytują z tekstu uogólnienia, których w nim w istocie nie ma,
    — tym, którzy nie chcą się niczego nowego nauczyć, bo już „wszystko wiedzą”.
    Polecam książkę wszystkim gejom.
    Gejseksor

  • Caviardage

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Wcale nie myślę, że mus. Ja się zastanawiałem nad kupnem, ale chyba jednak się powstrzymam po doskonałej i rzetelnej recenzji Wojtka, która tylko upewniła mnie w moich wątpliwościach.
    O wiele bardziej wole kupić „Życie rodzinne świstaka”.

  • NS

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Ja sie po tej książce ślizgam. Nagle patrzę, że przeczytałem 80 stron, w głowie nie zostaje wiele. Mało opisów technik, koszmarne obrazki. Czytam pod hasłem „fisting” (zajrzałem specjalnie po recenzji), że zabawa ta może prowadzić do śmierci, co 3 zdanie dotyczy zabiezpieczenia przed HIV, pełno tu stereotypowych wypowiedzi, zupełnie od czapy przypisy redaktora (nie podaje źródeł) – super temat na mówienie o radości seksu. Radujmy się skoro ma nas dopaść choróbsko albo śmierć. Ale nie zniechęcam, niech każdy oceni. Wzwodu zdecydowanie nie ma:) Tytuł art jest trafny.

  • citrix

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    No niestety nadal brakuje takiej Wisłockiej dla gejów i lesbijek która pisała o seksie w ciekawy, niewulgarny sposób przekazując ludziom wiele cennych informacji.

  • KKKK

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Mi się podoba Kiedy kobieta kocha kobietę, wszystko jest tam we własciwych proporcjach, pozycje i techniki seksu opisane są od strony poradnikowej. Takiej książki chciałbym też dla facetów.

  • czytelnik

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Przeczytałem taki komentarz na jakimś portalu (chyba is, ale mniejsza z tym), że w poradnikach dla heteryków nie pisze się o seksie wulgarnie (np. „nadziej się na jego chuja”, albo „wejdź do jej pizdy”), tutaj niestety, chyba z winy tłumacza, który przyjął, że bezpruderyjność równa się wulgarność, jest tego za dużo. Nie pamiętam już, czy w książce pojawia się jakże „nieseksualne” słowo „penis” jako alternatywa dla „chujów”. Historia zapamiętała gejów – estetów, mistrzów słowa, znawców estetyki. Jasne, że to nie na dzisiejsze czasy, ale mimo wszystko to jest nie do przebrnięcia i, poprzez język wulgarny, stereotypizuje nas – gejów. Wiem, że to wszystko było w „adamach” i „menach”, sam kupowałem dość długo i regularnie, ale od poradnika wymagałbym więcej kultury niż od taniej pornografii (nie dezawuuje porno, to inna konwencja przekazu).

    DOdam, że znam książkę (nie całą oczywiście) i czuje się nią rozczarowany. Generalnie nie ma tam nic, czego byście nie wiedzieli. I samej radości jakoś mało. Lepiej wydać te 50zł (taka cenę rzuciło wydawnictwo!) na jakąś „zabawkę”, „adama” czy radosne porno z prawdziwego z zdarzenia.

  • dudier

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Pierwszorzędna recenzja. Jestem pod wrażeniem. Wprawdzie nie miałem tej „przyjemności” czytać tej książki, ale już sam fakt nadmiernego występowania w niej wulgarnego języka zniechęcił mnie do niej. Ta recenzja jeszcze mnie utwierdziła w przekonaniu o słuszności podjętej decyzji.
    Gratuluję i dziękuję. :)

  • Set

    [Radość? A co to za radość niby?]

    Czym to ona się niby różni od radości seksu heteroseksualnego?
    Taaak, juz sam tytuł jest bzdurny.
    A tak w ogóle, to jest ksiazka dla heteroseksualistów, bo dla żadnego pedała nie będzie niczym nowym, znamy to wszystko świetnie! Za to heterycy maja szansę dowiedzieć się teraz więcej o naszym po.jebanym życiu, świecie, środowisku…

  • Aleksander

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    Oj, myślę, że w swojej recenzji bardzo skrzywdziłeś tę książkę. Nie wierzę Ci. Tym bardziej, że już ją przeczytałem.

  • diamond

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    ej ma ktoś jakiś link gdzie mozna ta ksiązke ściągnąć lub wypozyczyć?? prosze o pomoc:)

  • diamond

    [Re: Zawód większy niż wzwód ]

    ej ma ktoś jakiś link gdzie mozna ta ksiązke ściągnąć lub wypozyczyć?? prosze o pomoc:)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa