- homiki.pl - http://homiki.pl -

Źle się dzieje w państwie litewskim

Większość Czytelniczek i Czytelników wie już zapewne, że darzona przez Polaków sentymentem Litwa popisała się ostatnio… – właśnie trudno nawet dobrze określić czym. Przyjęcie przez Seimas (litewski parlament) ustawy chroniącej dzieci i młodzież przed niewłaściwymi treściami to znak nie tylko wszechobecnej w parlamencie homofobii (dane liczbowe poniżej), ale też radykalnego konserwatyzmu obyczajowego i – nie da się uniknąć tego toku myślenia – ograniczenia intelektualnego.

Cała historia [1] zaczęła się 16 czerwca, kiedy to Seimas przyjął ustawę „o ochronie małoletnich przed szkodliwym wpływem informacji publicznych”. Większość głosów była miażdżąca: 67 za, 3 przeciw i 4 wstrzymujące się.
Już sam tytuł ustawy, podany za stroną AI, budzi poważne wątpliwości co do zdrowego rozsądku litewskich prawodawców – wpływ informacji publicznych na dzieci i młodzież może zapewne być szkodliwy, szczególnie jeśli w telewizji w czasie wysokiej oglądalności pokazuje się sceny pełne przemocy czy epatuje obrazami zabitych, rannych, wojen itp. Zastanowić się jednak należy, czy parlamentarzyści wzięli pod uwagę znacznie bardziej niebezpieczny wpływ innych źródeł, takich jak gry komputerowe, filmy czy wręcz kreskówki, w porównaniu z którymi „informacje publiczne” wypadają słabo, zarówno pod względem zawartości przemocy i „niepożądanych treści” jak i pod względem realnego wpływu na dzieci i młodzież. Nie wspominając już o tym, że zakaz publikacji „treści niepożądanych” w „szkołach i innych miejscach, do których dostęp mają dzieci i młodzież” pachnie Orwellem.

Wracając do meritum – przyjętą z oburzeniem zarówno na Litwie (organizacje LGBT oraz prawnoczłowiecze) jak i za granicą (protesty licznych organizacji, oficjalny sprzeciw europarlamentarzystów z grupy zajmującej się w PE prawami lesbijek i gejów) zawetował 25 czerwca prezydent Valdas Adamkus. Było to posuniecie nieoczekiwane i z zaskoczeniem przyjęte przez działaczy prawnoczłowieczych z Litwy, świadomych konserwatywnych poglądów prezydenta. Mimo, że w uzasadnieniu weta Adamkus nie odniósł się do kwestii osób LGB (bo te konkretnie zostały wymienione w ustawie), weto wzbudziło oczywiście aplauz.

W głosowaniu nad wetem prezydenta, przeprowadzonym 14 lipca, w parlamencie litewskim znów znaczącą większość mieli niestety zwolennicy ustawy i weto prezydenckie zostało obalone. Ustawa wejdzie w życie 1 marca 2010 r.

Jak wyglądają dokładnie zapisy ustawy? Amnesty International informuje, że artykuł 4 zawiera listę 19 kategorii informacji, które uważa się za mające „szkodliwy wpływ na rozwój małoletnich” i których prezentacji zakazuje się w szkołach, miejscach publicznych (!) i mediach, gdzie dostęp do nich mogłyby mieć dzieci i młodzież. Punkt 13 artykułu 4 dotyczy konkretnie informacji przedstawiających w pozytywny sposób związki „homoseksualne, biseksualne i poligamiczne”. W nocie wyjaśniającej dołączonej do ustawy stwierdzono, że „propagowanie nie-tradycyjnej orientacji seksualnej oraz przedstawianie informacji pokazujących w pozytywny sposób relacje homoseksualne może przynieść negatywne skutki dla rozwoju fizycznego, umysłowego, a przede wszystkim moralnego małoletnich”.
Ustawa znakomicie wpisuje się w klimat homofobii, zachowań antydemokratycznych i rosnącej nietolerancji na Litwie (np. w 2008 r. zakazano prezentacji w Wilnie i Kownie objazdowego projektu unijnego „Za różnorodnością, przeciw dyskryminacji”). Jest też sprzeczna z porozumieniem podpisanym przez Litwę w ramach Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w grudniu 2008 r., w którym potwierdzono, że prawa człowieka mają zastosowanie do każdej osoby, niezależnie od jej orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej.

Działacze prawnoczłowieczy i organizacje (m.in AI [2], ILGA-Europe [3]), politycy, przywódcy z całego świata powszechnie krytykują Seimas, ale i samą Litwę, za podważanie wartości europejskich i jawne sprzeciwienie się zasadom funkcjonowania Unii Europejskiej. Działacze litewscy podkreślają z kolei, że ustawa jest pełna nieścisłości i na tyle ogólna, że można pod jej zakres podciągnąć nie tylko dowolna formę przekazu, ale i dowolną treść. Wdrożona z chirurgiczną dokładnością może praktycznie całkowicie zlikwidować wolność słowa.

Od redakcji: Zaraz zaraz, gdzie my żyjemy? Jakie to musi być doświadczenie, obudzić się kilka kilometrów na wschód od granicy polskiej jako osoba de facto nielegalna? No bo przecież para jednopłciowa idąca za rękę po ulicy może również zostać uznana za „propagowanie pozytywnego wizerunku osób homoseksualnych w miejscu publicznym”…

Możemy choćby symbolicznie sprzeciwić się takim działaniom polityków PAŃSTWA CZŁONKOWSKIEGO UNII EUROPEJSKIEJ.

1. Możemy wysyłać maile protestacyjne:

Marszałek litewskiego parlamentu
Arunas Valinskas
faks: + 370 5 2396279
e-mail: Arunas.Valinskas@lrs.lt

Ambasada Litwy w RP:
faks.+48 22 625 34 40
e-mail: ambasada@lietuva.pl

2. Możemy kontaktować się z europarlamentarzystami (pytanie, czy również z polskimi – może p. Buzek stanie na wysokości zadania?), choć PE już podejmuje działania w tej kwestii [4].

3. Możemy wziąć udział w swego rodzaju flash-mobie, na który zwołują się fejsbukowcy:
Codziennie o 21.30 pod ambasadą Litwy w Warszawie, al. Ujazdowskie 14, „zapalamy znicze i znikamy; podajcie dalej; dzień w dzień będziemy zapalać minimum jeden znicz”. Może warto też uderzyć do konsulów honorowych Litwy [5]?

Informacje praktycznie z pierwszej ręki (po angielsku) znaleźć można tutaj: http://baltictimes.com/news/articles/23065/ [1]

(sass)