Orientacja sklepu z zabawkami

Jeszcze latem ukaże się HomoWarszawa, już anonsowana przez Gazetę Wyborczą pozycja książkowa: ni to przewodnik po stolicy, ni to książka historyczna, ni to przewodnik po kulturze LGBTQ. Książka powstaje dzięki wspólpracy Stowarzyszenia Otwarte Forum – wydawcy homików.pl, Lambdy Warszawa i wydawnictwa Abiekt.pl. Jądrem grona poszukiwaczy HomoWarszawy są Yga Kostrzewa Michał Minałto, Wojciech Szot, Marcin Teodorczyk i Krzysztof Zabłocki. Redaktora Szota zagnaliśmy do Warszawy prawobrzeżnej, gdzie zachwycił się sklepem ReFForm – czyżby jedynym obecnie sklepem gejowskim – i to oferującym hardkory! ReFForm znajduje się przy ul. Targowej 18 (pawilony przy linii średnicowej, lok 30), a oto – przedpremierowo – kogo i co redaktor Szot zastał.

***

Wojciech Szot (W.Sz.) - Jak długo działacie jako Refform?

Marcin i Robert (właściciele sklepu- R) – Sklep działa w internecie już ze cztery lata, choć tak na poważnie zaczęliśmy działać półtora roku temu. A sklep „fizyczny” uruchomiliśmy w marcu.

W.Sz. – Co możecie powiedzieć o swojej klienteli. Wzrasta liczba osób zainteresowanych takimi rzeczami?

(R) – Na pewno jest tak, że na chwilę obecną odwiedzają nas głównie klienci, którzy wcześniej kupowali w internecie, ale też zaczynają się pojawiać ich znajomi, czy osoby nie mające dostępu czy zaufania do internetu. Klientów zaczyna przybywać. Wiek klientów jest różny – przychodzą zarówno starsi jak i młodsi.

W.Sz.Czyli nie jest tak, że ludzie młodzi boją się i nie przychodzą?

(R) – Trochę większy udział klientów dojrzałych wynika między innymi stąd, że młody człowiek, student ma mało doświadczenia i jeszcze poszukuje swoich potrzeb, a także jednak liczy każdy grosz. Nie wyda od razu nie wiadomo ile kasy. Wchodzi, bada, kupi jedną, drugą rzecz i za jakiś czas wraca. Są ludzie dojrzalsi, którzy przychodzą z kartką jak do supermarketu, na której jest napisane co potrzebują. Wysyp klientów jest zwłaszcza w piątki – dla wielu to jest dzień kultowy – kupują to co jest im potrzebne na weekend, po prostu uzupełniają zapasy.

W.Sz.Wróćmy do asortymentu…

(R) – Jeśli chodzi o asortyment, to widać, że co raz częściej ludziom nie wystarcza jakiś tam żel do USG i zaczynają się interesować innymi specyfikami. Obecnie najciekawsze nowości to zabawka o nazwie Nexus. To takie małe urządzonko, która się wkłada do odbytu i masuje prostatę. Także popularne stają się zestawy do elektro-seksu. To nie jest podłączanie się do prądu jak większość może myśleć. Prąd dostarczamy przez to urządzenie ma bardzo małe natężenie, które można regulować podobnie jak interwały. Sam decydujesz o tym co się dzieje, poznajesz swoje reakcje na prąd. Jak widzisz, nie sprzedajemy różowych wibratorów z króliczkiem, ale na przykład większe modele. Polacy odkrywają, że takie rzeczy w ogóle istnieją.

W.Sz.Czyli co – hardkoryzujemy się?

(R) – Tak, na wzór Europy Zachodniej, gdzie takie sklepy jak nasz prosperują bardzo dobrze. W Polsce jesteśmy właściwie prekursorami. Człowiek musi znaleźć ujście dla swoich potrzeb. Tutaj może wejść, obejrzeć, popytać, nie musi od razu kupować. Wiele osób chce to dotknąć, powąchać, dopiero później podejmują decyzje. Mówią sobie – „kurde pasuje mi to do czegoś co lubię, chciałbym spróbować”. I wtedy kupują. O ile dilda znajdziemy w innych sklepach, to praktycznie tylko u nas klient dostanie szeroką ofertę wyrobów lateksowych. Niebawem będziemy sprzedawać również ubiory skórzane dla facetów. Jednocześnie hardkore nie jest cechą gejów. Przychodzą do nas również pary hetero. Rozmawiają ze sobą, z nami, często jesteśmy świadkami bardzo intymnych rozmów. Wczoraj na przykład przyszła kobieta ze swoim facetem i wybierając jedną z zabawek rozmawiali na tematy bardzo osobiste.

W.Sz.Trochę jak u lekarza czy kosmetyczki…

(R) – Ludzie po prostu nie wiedzą na ile sposobów można uprawiać seks, trzeba im też czasem coś podpowiedzieć, czy doradzić.

W.Sz.Pogadajmy o czymś, co większości czytelników może wydać się hardkorem. Jak się sprzedają produkty związane z fistingiem, bo chyba jest to „sport”, który ostatnio zyskuje popularność?

(R) – Zdecydowanie wzrasta. Kiedyś nie było internetu i ludzie nawet nie mieli pojęcia, że coś takiego istnieje. Obecnie są o tym informacje w gazetach, na filmach, co raz więcej osób się do tego przekonuje, praktykuje i stąd faktycznie zwiększa się zapotrzebowanie na zabawki, lubrykanty czy rękawiczki.

W.Sz.Fisting jest tematem kontrowersyjnym o tyle, że często jest uprawiany ze „wspomaganiem”. I nie odkrywam zapewne nowego kontynentu tym stwierdzeniem.

(R) – To fakt, ale pójdź w piątek do warszawskiej dyskoteki – ile osób tam jest na wspomaganiu? Myślę, że ogólnie wśród ludzi przyszła taka moda na spędzaniu weekendów, że niektórzy się naćpają i pójdą do dyskoteki, a niektórzy wyładują się w łóżku. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć że nie wszyscy korzystają ze „wspomagania”. Obserwujemy, że coraz więcej młodych ludzi jest tym zainteresowana – to widać po forach, portalach „randkowych”, bo trzeba dodać, że fisting jest pewną filozofią seksu i życia seksualnego. Uważamy, że fisting to nie jest wkładanie ręki jak tłoka, ale uczenie się wzajemnego przeżywania fistu. Zaczynając od pierwszego spotkania, kończąc na umyciu się. To jest pasmo bycia razem z osobą, której ufam, której pozwalam na wiele i uczenie się swoich reakcji. Nie trzeba od razu wkładać sobie całych rąk – fisting uczy akceptowania siebie. „Zwykły” numerek trwa kilkanaście minut, a taka sesja fistowa może potrwać kilka godzin

W.Sz.Czy to jest sprzęt specjalnie wyprodukowany, czy jest to „wtórne” wykorzystanie jakiegoś przedmiotu?

(R) – Wiadomo, że maska gazowa nie była wymyślona dla fistingu, tylko w innych celach, ale są ludzie którzy ubierają maski i wdychają przez nie poppersa. Do niektórych z tych przedmiotów producenci dokładają instrukcję obsługi, są też takie – nie chcę powiedzieć, że każdy gej od urodzenia wie do czego służą – ale ich przeznaczenie jest oczywiste. Do czego może służyć ring albo kuleczki? A to? [autor wywiadu widzi wziernik] – żeby ci w migdałki zajrzeć? Myślę, że nie.

W.Sz.Ekhm… design tych zabawek robi wrażenie…

(R) – Staramy się trzymać pewną jakość. Już się nie raz przekonałem, że nawet jeśli obok leży coś ciut tańszego, to mimo wszystko klienci wybiorą porządną rzecz. Podam ci przykład. Tam [szklana gablota] stoją plastikowe „końcówki” do płukania odbytu, kosztują około sześćdziesięciu złotych, a obok stoją końcówki stalowe, wykonane ze stali bardzo dobrej jakości, ale kosztują prawie dwieście złotych. I ludzie częściej decydują się na nie.

W.Sz.Czyli jesteśmy estetami?

(R) – Może mechanizm wygląda w ten sposób – „a co mnie-geja nie stać na drogą rzecz? Czemu mam kupować najtańsze i gorsze rzeczy?”. Na uwagę zasługuje fakt, że cały nasz asortyment sprowadzany jest z Zachodu. Jest kilka w Polsce kilka hurtowni, ale sprzedają one artykuły kiepskiej jakości, jakieś wibratory z króliczkiem, my staramy się ściągać rzeczy z wyższej półki. Przez to niestety zdarza się, że klienci robiąc zamówienie muszą poczekać na coś, czego akurat nie mamy na stanie.

W.Sz.Jak z filmami? Nadal się sprzedają?

(R) – Nie mogę powiedzieć, że filmy to super-biznes. Teraz każdy sobie ściągnie pornosa z Internetu a większość filmów w Polsce pochodzi z pirackiego kopiowania.

W.Sz.A pisma erotyczne?

(R) – Nie zajmujemy się ich sprzedażą. W Polsce teraz wychodzi zaledwie kilka takich gazet. Mają one coraz niższy nakład, raptem kilka tysięcy. Era takich pism minęła – każdy ma dostęp do internetu dzięki czemu dostęp do porno ma od razu i za darmo.

W.Sz.Na ręku masz opaskę, kolorystyka opasek uznawana była kiedyś za kod, czy to nadal funkcjonuje?

(R) – Tak, widać to w klubach nie tylko na opaskach, ale i skarpetkach, majtkach, na wykończeniach koszulek. Mamy pissowe koszulki z żółtymi lamówkami, czy fistowe z czerwonymi. To się nazywa hanky code, sugeruje preferencje w seksie. Dawniej noszono chusteczki w takich kolorach, w zależności od tego, w której kieszeni miał włożoną, dawał znać czy jest aktywny czy pasywny.

W.Sz.Obecnie – od kiedy zamknięta została Wild Przychodnia – w Warszawie chyba nie ma miejsc, gdzie osoby zainteresowane hardkorem mogły by się spotykać?

(R) – Faktycznie, chyba pozostał tylko Fantom, choć on jest w nieco innym klimacie. Warszawa zasługuje na to, żeby był tu lokal tego rodzaju, w którym można by na przykład urządzić imprezę fistową. To środowisko oprócz tego jest cholernie małe, nawet w przypadku ludzi chodzących po klubach, o działaczach nie wspominając. Żeby było jak w krajach zachodnich potrzeba nam jeszcze kilku lat. Z drugiej strony zazdrościmy Berlinowi, ale potrzebne jest to, żeby gej przyszedł do geja do knajpy i wypił tam piwo, żeby gej przyszedł tutaj kupić gadżety, bo jeśli jesteśmy – o ile jesteśmy – gronem ludzi pod tą samą flagą, to czemu się nie mamy wspierać. My heterykom i tak dajemy dużo zarobić, wiec gdy możemy to chcemy wspierać „nasz” biznes. Jak jesteśmy na wakacjach to szukamy miejsc gejowskich, bo chcemy dać tym sygnał, że coś się popiera. Jeśli powstanie rzeczywiste zapotrzebowanie, to ekonomia wymusi, że powstaną inne miejsca, jak będzie więcej ludzi „ze środowiska”, to przeżyje więcej klubów. U nas ci „normalni” są spoza środowiska, nigdzie się nie pokazują, żyją w ukryciu – pełna konspira. Choć popatrz na to co było pięć lat temu, praktycznie nie było niczego, w ciągu tych kilku lat nastąpił i tak olbrzymi postęp.

W.Sz.Jako miłośnik „kultury darkroomu” mam wrażenie, że w Polsce nie mamy pojęcia co to jest darkroom i jak się w nim zachować. Macie podobne obserwacje?

(R) – Miejsca w Polsce, gdzie są darkroomy są kiepskie – jest tam czarno jak w d…, a tak nie powinno być. To jest miejsce, gdzie trzeba wyjątkowo uważać, nie tylko na portfele, ale zwłaszcza na to, co się robi. Więc jeżeli ktoś idzie do dakroomu, gdzie jest ciemno, a potem jest zrozpaczony, że ktoś mu ukradł portfel czy – trywializując – ugryzł małego, to może mieć pretensje tylko do siebie. Nasze darkroomy wyglądają też fatalnie – to nie są miejsca przyjemne, ani zapachowo, ani jakoś estetycznie, no i są strasznie ciasne. Z drugiej strony trzeba stanąć w obronie darkroomów i ludzi, którzy tam chodzę – czasem śmiejemy się, że niektórzy przychodzą tam szukać księcia, ale siedzenie w domu i czekanie, aż on zapuka do drzwi jest bez sensu… Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu kiedy pojawi się w Warszawie porządny lokal w rodzaju Wild Przychodnia, na wysokim poziomie, który będzie podobny do tego co widzimy na zachód od granicy. Zwłaszcza, że wzrasta grupa ludzi zainteresowana tym co ty nazywasz hardkorem.

W.Sz.Jesteśmy na warszawskiej Pradze, która ma nadal kiepską prasę, z resztą trochę zasłużenie. Czy wy się nie boicie działać w takim miejscu?

(R) – Nie panikujemy. Praga nie jest taka straszna. Nie mieliśmy do tej pory żadnych incydentów. Poza tym nasz sklep jest dość dyskretnie ulokowany, co ma dobre strony i dla nas i dla naszych klientów.

Wojciech Szot rocznik 86, właściciel wydawnictwa Abiekt.pl, student, pracownik, blogger.
Zapraszamy i polecamy!
www.abiekt.blogspot.com

Foto R.C.

***

Jeśli mówią Ci coś nazwy: Plac Wasserman, Pigalak, Broadway, Alhambra, Antyczna, Fiolka, Masoneria, Cafe Rose, to możesz nam pomóc!

„HomoWarszawa. Spacerownik kulturalno-historyczny” ma być pierwszą w Polsce próbą opisania miejsc ważnych dla osób LGBT w stolicy. Poszukujemy osób, które chciałyby opowiedzieć nam o miejscach spotkań, pikietach, czy podzielić się anegdotami.
Prosimy również o kontakt wszystkich, którzy mogą nieodpłatnie udostępnić zdjęcia, ulotki, reklamy miejsc „homiczych”, zwłaszcza z pierwszych wydarzeń „środowiskowych” organizowanych przez powstające na początku lat 90-tych organizacje.

Wydawcami HomoWarszawy są: Abiekt.pl, Lambda Warszawa i Stowarzyszenie Otwarte Forum, a nad przewodnikiem pracują: Yga Kostrzewa, Michał Minałto, Wojtek Szot, Marcin Tedorczyk, Krzysztof Tomasik i Krzysztof Zabłocki.

Czekamy na Was pod mailem: wydawnictwo(at)abiekt.pl

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

16 komentarzy do:Orientacja sklepu z zabawkami

  • piżmowół

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    Joanna Najfeld będzie zachwycona

  • rysia

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    super tekst, supr temat, super sprawa, że taki sklep jest w warszawie, nie rozumiem skąd te kompleksy powyżej

  • Tom

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    kupowalem tam juz kiedys – super sklep!

  • [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    Kiedyś trafiłem na ten sklep w sieci. Przez następne pół godziny zastanawiałem się razem z moim facetem, do czego służy 1/2 asortymentu :P Pamiętam, że chyba największe „wrażenie” zrobiły na nas rozszerzacze cewki moczowej (albo coś o podobnie brzmiącej nazwie).

  • Zen

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    Podoba mi się ten wywiad, bo sporo uczy, a ja też bym nie wiedział, do czego nawet 2/3 asortymentu służy. Natomiast podoba mi się kultura wypowiedzi sprzedawców i podejście do klientów, czy w ogóle do gejów.

  • Walpurg

    [do piżmowół]

    „Joanna Najfeld będzie zachwycona”
    - masz rację, ale właśnie dlatego należy jej sprawić odrobinę przyjemności :) ))

    Powiedzmy sobie szczerze: konserwatystów takie wyuzdane klimaty TEŻ kręcą! Jeśli Pospieszalski mówi, że wie „do czego służy odbytnica”, jeśli inni konserwatyści wciąż nawiązują do tematów analnych, to nie dlatego, że ich to brzydzi! Albo gadanie, że „oglądałem wiele gejowskich filmów i wszystkie są obrzydliwe aż chciałem zwymiotować” – jeśli kogoś coś brzydzi, to nie będzie tego oglądał, a jeśli ogląda, to… to raczej go to podnieca, no nie?

    Oczywiście oni nigdy nie zechcą przyznać się do tego, ale nie ma wątpliwości, że ich, tak samo jak nas, kręcą wszelkie wyuzdania. Tylko nie mają odwagi się do tego przyznać!

    Zresztą wystarczy poczytać fora dyskusyjne dla heteryków – faceci hetero marzą wręcz o seksie analnym, tylko trudno im znaleźć chętne kobiety. Wcale nie jest mało takich heteryków, których kręcą klimaty typu piss czy scat.

    Agresja do gejów bierze się w dużym stopniu z frustracji, że „te pedały” robią coś, czego samemu się pragnie, ale nie ma się na to odwagi.

    Nie ma się więc co przejmować panią Najfeld i różnymi chłopcami z Frondy, Młodzieży Wszechpolskiej, NOP czy czy podobnych środowisk. Oni wszyscy z wypiekami na twarzy czytają opowiadania porno i oglądają filmiki na Youtube itd. Niech im wyjdzie na zdrowie!

  • royte_pomerantsn

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    Walpurg, podoba mi się Twoja linia rozumowania, choć na początku miałam wątpliwości (umówmy się, klimaty prezentowane powyżej nie są moje, ale też nie są – wbrew pozorom – jakąś straszliwą perwersją obcą większości społeczeństwa ;) . Myślę, że warto pamiętać, że cokolwiek, co dzieje się między dwójką (lub większą liczbą ;]) osób i jest przez nie obie (wszystkie) akceptowane, jest OK.

  • KZ

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    jeju, juz u Haska – „Przygody dzielnego wojaka Szwejka” czytamy o spowiedzi dziewki kuchennej:
    „ja przed snem, psze księdza, wydłubywałam brud spomiędzy palców u stóp i wąchałam go…” :-)

    dzieci z kolei uprawiaja przeróżne zabawy analne (co ja sam jako dziecko robilem, nie powiem Wam – jeszcze byście jak ten Majkel przedwcześnie zeszli…)

    faktem jest, że redakcja Homików to perwersyjna czereda… z autorem tej notki na czele… :-)

  • ax

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    o cholera, zabłocki, szot, teodorczykowie-minałto i kostrzewa wspólnie piszą książkę??? no no no to dopiero będzie…

  • ano będzie...

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    …hit, czy jak to młodzież obecnie mówi:)

  • Napalm

    []

    Warto może wspomnieć o konsekwencjach medycznych FF, bo o tym chyba autor nie pisze:

    „The most common injuries are:

    - mucosal laceration, i.e., a cut in the mucosal lining of
    the rectum or colon. This is usually cared for with
    antibiotics. Sometimes a laceration will require
    stitching.

    - muscle tear, i.e., overstretching the anal canal (anus).

    This can result from forcing a hand that is too large
    into an anus that is not properly relaxed. This will
    often cure itself by simply leaving it alone for a while.

    - bowel perforation, i.e., breaking through the muscle wall
    of the rectum or colon. This is the most serious type of
    injury because it leads to contamination of the peritone-
    um or body cavity (peritonitis) and requires an emergency
    operation. Uncared for, peritonitis can be fatal.

    The report on the survey helps to clarify the subject a little more. The authors distributed 200 questionnaires and 60 men responded. The article does not note how the questionnaires were distributed nor does it indicate how the men were chosen.

    The results of the survey were:

    Average age
    38.4 years

    Age Range
    20 – 52 years

    % Drug Use
    „most” – the article fails to give a
    % and defines ‚drug’ as amyl ni-
    trite, marijuana, LSD, mescaline and
    alcohol.

    % Tops
    17%

    % Bottoms
    12%

    Both Top and Bottom
    71%

    # of injuries
    3 (5%) – ‚injury’ was defined as
    perforation of the rectum or colon
    requiring a laparotomy (incision) to
    control.

    The authors conclude that the number of injuries involved is significant and that the medical profession should expect to see an increase in such injuries.

    Za: http://www.winternet.com/~redright/aimgth.htm#anchorTOP

  • d.biskupa

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    Obrzydlistwa…

  • KZ

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    Hear!, hear! – słuchajcie, słuchajcie! – tak wołają posłowie w brytyjskiej Izbie Gmin, gdy przemawia ktos z ich partii…

    a podobne niebezpieczeństwa czyhały od zawsze – polecam passus o Gombrowiczu w HomoWarszawie – pozycja niedługo na księgarskich pólkach!

  • Who\'s your daddy?

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    Hear!, hear! – jesli juz jestesmy w tym temacie, to niech i ja sie dorzuce :)

    http://www.youtube.com/watch?v=oqolwZoj8RA

  • jpg

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    przezabawny filmik:) a o co chodzi z tymi zagrożeniami czyhającymi po ff?

  • junior

    [Re: Orientacja sklepu z zabawkami]

    nie moje klimaty, choć mają też produkty szybkozbywalne :) . Mam tylko nadzieję, że nie lecą filmiki, bo to akurat mogłoby niektórych klientów wystraszyć. Przewiduję duże powodzenie, choć bardziej może przez internet. Chociaż kto wie, Park Skaryszewski blisko… Mam nadzieję, że też znajdzie się w przewodniku. W legendarnym kibelku dziś najlepsze torty w mieście




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa