Kongres Kobiet i spora zadyma!

Miałam ogromny entuzjazm i nadzieje wobec Kongresu Kobiet.
Bez podziałów, otwarty na różne organizacje, możliwość wymiany doświadczeń, wysłuchania postulatów pokrzywdzonych kobiet… Miodzio!

Cieszę się, że zgromadził tak dużą liczbę uczestniczek. Fundacja Anka Zet Studio rozstawiła się niedaleko Fundacji Lorga i UFY. Zza marmurowych kolumn migotały czasami kobiety z Feminoteki, Porozumienia Kobiet 8 Marca czy Stowarzyszenia Dakini. Rozkleiłam na marmurach kartki z wydrukowanymi artykułami z Konstytucji RP: Art. 32. oraz Art. 33.

Poproszona o zdjęcie ich z marmurów dokleiłam je do wystawy Sylwii Chutnik
z Fundacji MaMa (jeszcze raz wielkie dzięki!). Zatem uczestniczki mogły czytać
o równości, co nam napisano w Konstytucji RP. O czymś, co jest „kosmosem”
w Polsce, czymś absolutnie niecodziennym (specjalnie używam tego sformułowania, odwołując się do zacytowanego dalej określenia).

Kobiety przemieszczały się, oglądając dokonania działaczek, przyglądając się kreacjom Pani Rosati czy korzystając z możliwości umalowania się przez kosmetyki ulubionej firmy. Sielanka. Spokój.

Zaznaczam, że ja przemieszczałam się między ochroną i uczestniczkami w stroju „roboczym”, czyli ozdobiona hełmem oraz tęczową koszulką. Nikomu to nie przeszkadzało. Odwzajemniałam uśmiechy. Atmosfera iście dworska, jak przystało na Salę Marmurową.

A wtedy Bogini wysłała mnie po wodę i… zobaczyłam Wielkie Damy na telebimie, które pięknymi słowami opowiadały o demokracji, o wolności itp. slogany. Czy brak zgodności z rzeczywistością, czy siła spożytej wody – nie wiem – w każdym razie to coś kazało mi wejść do środka i absolutnie zaprotestować pustosłowiu wypowiadanemu do zgromadzonych 3 tysięcy kobiet. Dość!
Doświadczenie moje i wielu innych kobiet oraz osób nieheteroseksualnych zaprzeczają tej słodkiej atmosferze wolności, jaka wypływała z ust zadowolonych kobiet.

Stałam przez jakiś czas przy schodach prowadzących na scenę, obserwowałam sceniczne uśmiechy bohaterek siedzących na kanapach i postanowiłam powiedzieć kilka słów prawdy, zadać pytanie i poznać odpowiedź od zgromadzonych zacnych Pań, tzn., co myślą o Ustawie o Związkach Partnerskich. Ten impuls wprowadził mnie na scenę, sprawił, że podeszłam do prof. Środy, wzięłam mikrofon i powiedziałam (cytuję z pamięci): „Jestem osobą homoseksualną. Żyję w związku. Chciałam się zapytać, kiedy w Polsce będzie wprowadzona Ustawa o Związkach Partnerskich. A także, korzystając z obecności tak Ważnych Osobistości obecnych w tym miejscu, chciałam się dowiedzieć, jaki jest Pań stosunek do tej kwestii.” Wówczas przytomna Grażyna Torbicka zabrała głos i powiedziała, że panel na ten temat będzie jutro. Dodała, że zaprasza mnie do pozostania, skoro już tu weszłam.
Zanim skorzystałam z zaproszenia, chciałam ponowić pytanie do zgromadzonych Pań, ale nie działał mi już mikrofon. Usiadłam i słuchałam dalszych wypowiedzi. Za chwilę pojawiła się prof. Janion. Chciałam wstać i ustąpić Jej miejsca, ale zauważyłam, że wniesiono stół i śliczne krzesło, dlatego zostałam na kanapie i wsłuchałam się z zainteresowaniem w Jej wykład.

Nie minął kwadrans, kiedy zza kanapy pojawiła się organizatorka i poprosiła mnie
o opuszczenie kanapy, tłumacząc, że to miejsce jest zajęte dla jednej z panelistek. Wyszłam za kulisy i odprowadzana spojrzeniami kilku organizatorek zostałam „przejęta” przez 2 uzbrojonych panów w kamizelkach kuloodpornych (doskonale znam te stroje z Parad w Polsce). Jeden z tych panów poinformował mnie, że wyprowadzi mnie na widownię, żebym nie zabłądziła. Kiedy już byliśmy na korytarzu, nie skręciliśmy w stronę sal, tylko skierowaliśmy się na zewnątrz.
Myślałam, że panowie chcą mnie wylegitymować (też to znam z Parad w Polsce), ale Pan powiedział spokojnie, żebym to zdjęła. Pytam się, „Co?”. Myślałam, że hełm. A Pan chciał, żebym zdjęła identyfikator i, żebym go oddała. Następnie poinformował mnie, że „organizatorzy nie życzą sobie mnie na Kongresie Kobiet” i, że nie mogę już na niego wejść. Zapytałam go, czy mogę zabrać swoje rzeczy osobiste, które zostawiłam na sali. Pan kategorycznie mi tego zabronił. Następnie powiedział do ochroniarza, prawdopodobnie stałego pracownika ochrony z PKiN-u, aby pilnował, żebym nie weszła do środka.

Stałam jak w zaćmieniu. Nie byłam świadoma tego, co się zdarzyło, ani tego, jak wrócę bez biletu, pieniędzy, kluczy od domu. Dopiero za chwilę zwróciłam uwagę, że mam torebkę. Usłyszałam tylko śmiech ochroniarza, mówiącego do drugiego: „Założyła garnek na głowę i myślała…” Oddaliłam się.

Przyznam szczerze, że gdyby tamten ochroniarz, który mnie wyprowadzał, poprosił mnie o wejście do samochodu – zrobiłabym to. Jakoś mnie zahipnotyzował.
Co było dalej? Natychmiast wysłałam sms-y do różnych osób z tą informacją, również do Gazety Wyborczej.

Anka Zet, Wanda Nowicka i Fakty przeciwko mitom

Czułam się, jakbym dostała w twarz. Rozumiem, że zrobiłam coś, co zburzyło porządek spotkania. Świadoma byłam tego, że zostaną wobec mnie wyciągnięte konsekwencje. Spodziewałam się tego, że mnie wyprowadzą. Jestem w stanie zrozumieć nawet to, że zabroniono mi dalszego uczestnictwa w Kongresie Kobiet (chociaż bardzo mnie to zasmuciło), ale doprawdy nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie pozwolono mi zabrać moich osobistych rzeczy!

Przecież nawet przestępcy mają prawo do zabrania osobistych rzeczy, a ja nie popełniłam przestępstwa. Zadałam tylko trudne pytanie, które w Polsce jest po prostu „kontrowersyjne”. Jestem pewna, że gdybym zapytała o cokolwiek innego (prawo do aborcji, antykoncepcji, laickiej szkoły – nie wywołałoby to takich skutków!)

Poniżej podam kilka ciekawostek: znajome poproszone o zebranie moich rzeczy nie uwierzyły, że to się stało. Ludzie obserwujący na sali sytuację nie zauważyli jej. Żadna z osób nie wierzyła, że zabroniono mi wejścia na Kongres Kobiet. Ja też nie wierzyłam. Dlatego z radością odebrałam telefon od Marzeny Chińcz, która powiedziała, że interweniowała osobiście z Joanną Piotrowską (wielkie dzięki, Siostry) i poinformowała mnie, że organizatorki nic nie wiedzą o całym zajściu. Interesująca się sprawą dziennikarka dzwoniła do mnie, informując, że zaprzecza się, iż w ogóle miało miejsce wyprowadzenie mnie z sali i jakikolwiek zakaz wstępu. Wow! Zaczęło mnie to wszystko dziwić i wkurzać. Skomunikowałam się więc z naczelnymi homiki.pl i poprosiłam o sztandar, niesiony na Paradzie Równości w Warszawie z napisem: „Żądamy ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich”. W związku z tym, że zapewniano mnie, że to była pomyłka i organizatorki twierdziły, iż mogę spokojnie wracać, pojechałam na Kongres Kobiet. Skierowałam się do wejścia, ale drogę zagrodził mi ochroniarz i zakazał wstępu. Doszedł do mnie kolejny i kategorycznie stwierdził, że nie wejdę. Poprosiłam wchodzącą kobietę, żeby poinformowała dziennikarkę Gazety Wyborczej, że nie mogę wejść, a w tym czasie szukałam telefonu, który akurat mi się gdzieś zapodział. Znalazłam go i zadzwoniłam do dziennikarki. Ona przyszła. Ochroniarze nie pozwalają mi wejść, ja i ona pytamy się, dlaczego nie wolno mi wejść. Nie usłyszałam odpowiedzi, bo właśnie spotkałam znajomą z KPH, która spytała się, czy coś się ciekawego działo na tym „nudnym kongresie”. Była zdziwiona, że nie mogę wejść. Zatrzymały się kolejne uczestniczki Kongresu Kobiet, przyglądały się sytuacji… Wówczas przybiegła organizatorka Kongresu Kobiet i przeprosiła mnie za incydent, informując, że to nie wynikało z decyzji organizatorek, tylko była samowolna decyzja ochroniarzy. Ochroniarz nie ustępuje i nie chce mnie wpuścić. Organizatorka tłumaczy mu, że mogę wejść. On się upiera, żeby podała mu swoje nazwisko. Podaje. Cały czas towarzyszy nam dziennikarka Gazety Wyborczej. Pojawiają się kolejne organizatorki, które mnie znowu przepraszają. Ja już czuję nadmiar tych przeprosin. Tak naprawdę chciałabym się spotkać z tym ochroniarzem, który mnie tak potraktował i zapytać, jak by się czuł, kiedy pozostawiono by go samego na ulicy bez telefonu, portfela i wielu ważnych rzeczy osobistych. Tych przeprosin mi zabrakło!

Przyjmuję prawdę, jaką mi przedstawiono, że to inicjatywa ochroniarzy.

Dlaczego opisuję to z takimi szczegółami? Uzmysławiam Wam, że wydarzyło się to na oczach około 3 tysięcy ludzi, a większość z nich w ogóle nie zanotowała, że coś takiego się wydarzyło, niektóre z kobiet nie dowierzały temu, co opowiadam. Gdyby nie dziennikarka Gazety Wyborczej, która osobiście słyszała, że ochroniarze mnie nie wpuszczają, nawet mnie mogłoby się wydawać, że to mi się tylko wydaje!

Rozłożyłam sztandar z Parady Równości na podłodze, powróciłam do stoiska, wcześniej otrzymując duplikat identyfikatora i…
…zaczęłam zbierać gratulacje od kilkudziesięciu osób, które do mnie podeszły. Wiele kobiet mijało mnie, przesyłając uśmiech, chociaż wiem, że niektóre były też zniesmaczone happeningiem.
Podchodziły do mnie Osobistości, ja podchodziłam do Osobistości i zbierałam głosy popierające Ustawę o Związkach Partnerskich m.in. od Olgi Lipińskiej, Hanny Bakuły, prof. M. Środy, M. Gretkowskiej i Partii Kobiet (pomogą przy zbieraniu podpisów), Anny Kornackiej, Emilii Krakowskiej i wielu innych.

Na drugi dzień witały mnie dziesiątki kobiet oklaskami i gratulacjami. Robiły sobie ze mną zdjęcia, a ja Im życzyłam pozytywnych rezultatów Ich pracy.
Cieszę się, że na drugi dzień usłyszałam osobiście z ust P. Jolanty Kwaśniewskiej słowa poparcia dla Ustawy o Związkach Partnerskich oraz podziwu dla pracy jaką wykonuję ja i Yga Kostrzewa, moja – nieformalna nadal – żona.
Taka sytuacja potwierdza tylko moje odwieczne przekonanie, że przeciętny „Kowalski” czy „Kowalska” są tolerancyjni, nietolerancyjne są tylko grupy wpływu czy decydenci, którzy kapitał polityczny budują na krzewieniu nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych.

Transparent znany z Parady Równości zawędrował aż do Pałacu Kultury foto UFA

Przy okazji uczestniczki spotkania przekazywały mi zasłyszane w kuluarach słowa. Przedstawię je, chociaż przy żadnym cytacie nie podam nazwisk, bo ja nie byłam przy tym obecna: „Czy musiała się obnosić z tą orientacją nawet tu?” „Jakaś kosmitka. O czym ona mówi?”, „Trzymać ją jak najbardziej z dala”, „Niesmaczne”.
Autorki tych słów powinny się za nie wstydzić i mam nadzieję, że właśnie to robią.
Dowiedziałam się też, że żadna prelegentka nie usiadła na przeze mnie zwolnionym rzekomo dla niej miejscu.
Usłyszałam też wiele głosów, że wyprowadzanie mnie było nieporozumieniem, zważywszy, iż zachowywałam się spokojnie.

Odnoszę wrażenie, że właśnie zadanie konkretnego pytania o potrzebną wielu tysiącom Polaków i Polek Ustawę o Związkach Partnerskich spowodowało tak drastyczne wobec mnie konsekwencje.
Być może pytanie nie pasowało do ogólnej atmosfery „superdzianiasię” i „sukcesów spijania” na cudownej drodze polskiej transformacji, o jakiej w zachwycająco pięknych słowach można było usłyszeć od Ważnych Osobistości, otwierających Kongres Kobiet. Boleję, że w Polsce Art. 32. Konstytucji RP i sąsiadujący Art. 33. są nadal martwymi zapisami.
Będę o tym stale przypominać właśnie w tym stroju. Przyjęłam niewdzięczną rolę Błazna. Ale wolę być wojującym Błaznem, niż upupionym Arystokratą.

Serdecznie Państwa pozdrawiam!

anka zet kobieta ceniąca wartości rodzinne, jakie we własnym podwórku od przeszło 14 lat ze swoją – nadal nieślubną – żoną uprawia. Niestrudzona edukatorka, wierząca, że dzięki ustawicznej pracy dojdziemy do wielkich zmian. Potyka się czasami o przeszkody, ale strzepuje pył i podąża z uśmiechem i hełmem na głowie wśród bardziej lub mniej zawiłych korytarzy życia. www.comingout.pl

Na ilustracji autorka w panelu m.in z Marią Janion

Autorką zdjęć jest Magda Kicińska.

Przy okazji polecamy świetny wykład prof. Marii Janion otwierający Kongres Kobiet – „Solidarność – wielki zbiorowy obowiązek kobiet”, który ukazał się na stronie
Fundacji Feminoteka.

Autorzy:

zdjęcie Anna Zawadzka (anka zet)

Anna Zawadzka (anka zet)

kobieta ceniąca wartości rodzinne, jakie we własnym podwórku od przeszło 13 lat ze swoją – nadal nieślubną – żoną uprawia. Niestrudzona edukatorka, wierząca, że dzięki ustawicznej pracy dojdziemy do wielkich zmian. Potyka się czasami o przeszkody, ale strzepuje pył i podąża z uśmiechem i hełmem na głowie wśród bardziej lub mniej zawiłych korytarzy życia.

40 komentarzy do:Kongres Kobiet i spora zadyma!

  • renia

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    anka, wielkie słowa szacunku
    po ostatnim filmie w KP dyskusja dotyczyła tego czy powinniśmy być grzeczni czy niegrzeczni dla walki o nasze prawa
    nie zabrałam wtedy na sali głosu, ale uważam, że pora być niegrzecznym.
    pokazywać heteryczkom, że mają komfort małżeństwa, opieki, dawania opieki a nawet rozwodu
    skoro heteryczki są takie mądre niech się rozwiodą, mają dzieci poza ramami prawnymi, chorują poza ramami prawnymi i tak dalej
    ciekawe, czy brak wyboru będzie dla nich „niesmaczny”
    też chce kask, może być budowlany, niech obi mnie zasponsoruje, sama stanę się wielkim obi, cholera jasna

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Szacunek.

    Warto przy kazdej okazji przypominac ze artykuly 32 i 33 nadal sa martwe i zadac zmiany tego.

    Ale nie mozemy caly czas mowic tylko o „zwiazkach”, artykul 18 _nie jest_ jednoznaczna i ostateczna definicja malzenstwa. _Nie jest_ przeszkoda przed legalizacja prawdziwych malzenstw homo. Powtarzana ciagle interpretacja 18 jako definicji i ograniczenia po prostu jest bledna. Dodatkowo taka interpretacja jest w bezposredniej sprzecznosci z 25, 32, 33, 47 a czesciowo i/lub posrednio rowniez z 1, 2, 30, 31, 40, 53, 64, 67, 71, 72, 77. A to dopiero 2 rozdzialy z 13, znajdzie sie tego wiecej. (Pracuje nad krotkim tekstem na ten temat – niedlugo go opublikuje)

    A nawet gdyby nie byla – konstytucja nie jest zapisana w kamieniu raz na zawsze. Obecna wersja powstala niedawno i pod silnymi naciskami KRK. Mozna ja zmienic. Nalezy ja zmienic, tak zeby wyeliminowac cala ‚lasicza mowe’ ktora obecnie umozliwia silne naduzycia i jest podstawa bezkarnego nieprzestrzegania zapisow o rownosci i neutralnosci.

  • K.

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Jak słyszę czasami od moich znajomych heteryczek słowa m. in. takie:

    „Nie lubię lesbijek, ale Ty jesteś ok”
    „Nie lubię gejów, ale lesbijki mogą być”
    „Jestem tolerancyjna, ale nie zgadzam się na małżeństwa i adopcję homo”

    to myślę sobie – ile jeszcze te dziewczęta będą mogły sobie to spokojnie mówić, słownie (narazie słownie) nas dyskryminować oraz uważać się za autorytet i decydujący głos w kwestii norm moralno-prawnych?

    Cały czas myślałam sobie – ile jeszcze będą mogły sobie tak swobodnie, spokojnie i bez emocji to mówić, tonem jakby decydowały jedynie, czy na obiad wybrać schabowego czy może zrazy?

    Cały czas z tęsknotą myślałam sobie – kiedy wreszcie pojawi się ktoś, kto powie o tym głośno, kto zwróci uwagę na to, że kwastia małżeństw, czy rejestrowanych związków dla wielu ludzi nie jest jedynie dylematem rangi „kupić chleb czy bułki”, a fundamentalnym postulatem?

    One, heteryczki, mówią sobie o tym lekko, nie wiedząc tak naprawdę, jak wielką krzywdę nam robią. I z całego serca cieszę się, że Pani, pomimo tego żenującego i upokorzającego incydentu, miała tyle determinacji, by iść tam jeszcze raz i walczyć. Ogromny szacunek i wielkie podziękowania.

  • ...

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Aniu, jesteś wielka jak ten transparent, a może nawet jeszcze większa:)

  • Ray_Omen

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Anka !

    Wyrazy najwięszego Szacunku dla Ciebie i dla tego co robisz. Bardzo się cieszę, że przyszłaś na ten „kongres” właśnie TAK ubrana i z pięknym wdziankiem na głowie. „Tanim kosztem” przewróciłaś tym kosmetyczno-paznokietowym babom w głowie !!! Piękna sprawa :D DD
    Gratulacje !!!
    Życzę Ci dalszych sił i energii dla tego co robisz, bo jest to szalenie trudne.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Piotr

  • tymon

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    oby jak najwicej niewygodnych pytan dla pan (i panow takze) na wygodnych fotelach! Wyrazy uznania dla Anki!

  • anka zet

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Podaje link, upowszechniany na roznych listach dyskusyjnych, do relacji z Kongresu Kobiet, przygotowanej przez Wandę Nowicką:
    http://vimeo.com/5309206

    W 3:30 pojawia się Anka Zet

    Dziękuję za te wspierające komentarze oraz za te krytykujące. Dzięki nim widać, jak wiele jeszcze pracy przed nami!

    Serdecznie Państwa pozdrawiam!

  • Agnieszka

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Aniu,

    Chylę czoła, dziękuję za to, co robisz, popieram wszystkimi kończynami.
    Agnieszka

  • Michał

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    To co robisz, jest wspaniałe! Podziwiam Cię i dziękuję!

  • Ch.

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Nie wiedziałem, że Emilia Krakowska też jest gay-friendly. :) ) Miło słyszeć.
    Kto jeszcze się podpisał pod propozycją ustawy o związkach? Bo zdaje się, że napisałaś „i wielu innych”.

    Świetnie się spisałaś.:) Wielkie dzięki:)

  • Ficca

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Anka Z. to nasza święta od spraw beznadziejnych…

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Proponuję (calkiem serio) zachować transparent. Kiedyś zostanie wpisany na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości. Tak jak tablica z 21 postulatami stoczniowymi.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Albo przynajmniej trafi do polskiego muzeum LGBT…

  • moskwa

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    A jak Ci się podobał panel dotyczący mniejszości seksualnych? To chyba było sensowniejsza okazja do dyskusji na ten temat, a nie oficjałka na początku kongresu.
    Czy naprawdę uważasz, że słowa Magdaleny Środy, jej poglądy to tylko okrągłe zdania i mydlenie oczu? Czy nie za dużo tego poddziału na „nas” i „ich”, na swoich i wrogów?
    Czy od szołmeńskich występów nie są ważniejsze spokojne, racjonalne rozmowy? Czy bardziej chciałaś zwrócić uwagę na sprawę związków partnerskich, jak to deklarujesz, czy raczej na siebie samą?
    Jak byś się poczuła gdyby ktoś zakłócił porządek debaty na temat homoseksualizmu nad którym Ty sama pracowałabyś wcześniej przez dłuższy czas, i zaczął głosić swoje postulaty, niezależnie od tego, jak słuszne by się wydawały?
    Czy bardziej czujesz się kobietą, czy lesbijką? Kongres był również dla nas, a nie wyłącznie dla nas.

    Nie popieram Twoich działań i występów, są nieracjonalne i nieodpowiedzialne. I niczego nie wnoszą, robią tylko zamieszanie.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Na temat „Kongresu Kobiet Polskich” bardzo trzezwo i spokojnie oraz krytycznie pisala na lamach Think Tanku Feministycznego Ewa Charkiewicz.

    ECh przypomniala prosta prawde, ze to organizatorki reprezentuja dosc ograniczona grupe klasy zarzadzajacej transformacja i klasy tej interesy. To nie byl kongres wykluczonych kobiet: pracownic hipermarketow, eksmitowanych z mieszkan, zyjacych w ubostwie. To nie byl kongres lesbijek walczacych o uniwersalne i niepodzielne prawa czlowieka-kobiety, o zmiany spoleczne i bezpieczenstwo egzystencjalne.

    Slowa pani Kwasniewskiej brzmia ladnie, ale to jedynie dekoracja neoliberalizmu, nie majaca nawet przelozenia na rzeczywistosc. Dlatego Ance Zet należa sie slowa wielkiego uznania, ze nie dala sie oblaskawic i zalozyc sobie gustownej obrozy oraz racjonalnego kaganca.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    (Dyzurna Kapitalistyczna Swinia Kontratakuje. Tak, to jest troche prowokacja)

    Szczerze, do mnie ten Kongres nie trafia. Kompletnie.

    Za bardzo smierdzi filozofia „equality of outcome”.

    Wezmy taki parytet na listach wyborczych – dla mnie to jest bzdura. Zamiast dazyc do zmiany obecnego chorego systemu – „wybieramy tych ktorzy najladniej klamia” na „wybieramy kompetentnych” to wylacznie doklada warunek „byleby bylo po rowno kobiet i mezczyzn”. Co to zmienia? NIC.

    Zamiast dawac kobietom „punkty za pochodzenie” (aluzja do komunizmu zamierzona) nalezy dazyc do _usuniecia irracjonalnych kryteriow selekcji_. Nie dokladac wlasne. Wszedzie, w kazdej dziedzinie zycia. Tylko tyle i az tyle. Dzialanie przez „afirmacje” czy „pozytywna dyskryminacje” (np. te nieszczesne parytety) to nie jest racjonalne dzialanie, tylko bezmyslny backlash.

    Jesli kiedys przejdzie przepis zmuszajacy mnie jako wlascicielke firmy do zatrudniania 50% kobiet zamykam firme i otwieram ja gdzie indziej. Mimo ze w tej chwili wiecej niz polowa moich pracownikow to kobiety. Ale jedynym kryterium jakie uznaje jest ich efektywnosc w pracy, nie co maja miedzy nogami albo w papierach, i uwazam ze tak powinno byc wszedzie.

    Analogicznie jedynym kryterium czy dac komus dziecko powinny byc (wybaczcie ‚techniczne’ okreslenia, ale do tego sie to sprowadza) cechy bezposrednio i logicznie powiazane z (potencjalna lub sprawdzona) efektywnoscia jako rodzica, nie to jakiej jest plci (sady w sprawach o dziecko prawie zawsze przyznaja je matce) albo jakiej jest orientacji.

    Tak wyglada walka z dyskryminacja „po mojemu” – eliminacja irracjonalnych kryteriow selekcji. Nie „pozytywna dyskryminacja”, nie „equality of outcome”. Eliminacja irracjonalnosci, uprzedzen, stereotypow.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Z gustami sie nie dyskutuje, wiec tylko jedna uwaga do zdania: ‚to nie jest racjonalne dzialanie, tylko bezmyslny backlash.’

    Mozna mowic, ze rozwiazania spoleczne np. w Szwecji opieraja sie na blednej teorii, blednym rozpoznaniu rzeczywistosci, blednej praktyce – OK. Ale mowic, ze sa nieracjonalne, bezmyslne itd, to nadmiar erystyki.

    Bezmyslne to nie byly nawet dzialania rzadu Rakowskiego i poczatki wilczkowatego kapitalizmu. A co dopiero rozwiazania spoleczne, ktore byly przemyslane i teoretycznie, i wprowadzane bardzo konsekwentnie w dlugim czasie.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Liczylam na jakas bardziej calosciowa odpowiedz, ale ok.

    Twierdzenie ze jesli jakas metoda wydaje sie dzialac to automatycznie jest prawidlowa to nie jest racjonalizm, tylko pragmatyzm. Nie uznaje pragmatyzmu, uwazam go za bladzenie na slepo az cos sie uda przez przypadek.

    To na co zwracam uwage to to, ze wiekszosc dzialan dazacych do rownosci w Polsce jest zbyt gleboko powiazana z ideologia lewicowa, i ze jest to slepa uliczka. Rownosc nie jest lewicowa (ani prawicowa), a rownosc typu „equality of outcome” w ogole nie jest rownoscia.

    Na przykladzie parytetu – parytet nie jest nie-dyskryminowaniem, poniewaz wprowadza do procesu selekcji kolejny irracjonalny czynnik – przekonanie ze w wybranej grupie predyspozycje do danej funkcji beda sie rozkladac dokladnie rowno miedzy plciami. to jest bzdura. Koniecznosc wybrania „do kompletu” kolejnej kobiety (lub mezczyzny) w miejsce mezczyzny (lub kobiety) ktorego kompetencje sa wyzsze – innymi slowy, kierowanie sie czymkolwiek innym niz kompetencje – nadal jest irracjonalne i nadal jest dyskryminacja. Troche innego typu, ale nadal dyskryminacja.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    „Kompetencje” to nie jest pojecie obiektywne (jak sie mierzy oraz kto ustala standardy?). Pojecia sluzace np. do oceny nie sa neutralne i racjonalne, lecz zaleza od dominujacej ideologii, klasy itp. Afirmacja nie wprowadza nowych standardow, lecz neutralizuje stare – niesprawiedliwe.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    > „Kompetencje” to nie jest pojecie obiektywne (jak sie mierzy oraz kto ustala standardy?).

    Oczywiscie ze jest obiektywne. To po prostu funkcja ilosci, jakosci i czasu. Problemem jest „tylko” – wlasnie – ustalenie miar i standardow. Ale to ze trudno dokonac pomiaru nie czyni go automatycznie subiektywnym. Bledny pomiar nie jest subiektywny, jest po prostu bledny. Przy pracy fizycznej jest to przewaznie dosc proste, przy umyslowej trudniejsze, ale wykonalne.

    > Afirmacja nie wprowadza nowych standardow, lecz neutralizuje stare – niesprawiedliwe.

    Nie zgadzam sie z tym. Powiedzmy ze z grupy 100 osob musze wybrac 10 najlepszych programistow. Jestem w stanie to zrobic, jestem w stanie opracowac odpowiednie testy. Ale teraz wchodzi przepis ktory nakazuje mi zatrudnic dokladnie 5 kobiet i 5 mezczyzn. Jaka mam gwarancje ze grupa 5 najlepszych programistow-mezczyzn i 5 najlepszych programistow-kobiet bedzie dokladnie pokrywac sie z grupa 10 najlepszych programistow? Zadna. Statystycznie to bardzo malo prawdopodobne. Czyli ten przepis szkodzi efektywnosci mojej firmy. Dyskryminuje mnie jako pracodawce, dyskryminuje moich klientow, i dyskryminuje przykladowego 6-ego w kolejnosci faceta (lub kobiete) ktory byl lepszy niz 5-ta w kolejnosci kobieta (lub mezczyzna) ktora musze zatrudnic zamiast niego. Nawet jesli jakims cudem w danej grupie rzeczywiscie „5 najlepszych kobiet + 5 najlepszych mezczyzn” pokrywa sie z „10 najlepszych, kropka”, to to jest przypadek, slepy traf.

    Dlatego wlasnie nazywam to bezmyslnym backlashem, pragmatyzmem ktory jesli dziala to przez przypadek, nie dlatego ze jest oparty o racjonalne podstawy. I dlatego uwazam ze to nie jest neutralizacja dyskryminacji, tylko wymiana jednego jej typu na inny.

    _To_ jest wlasnie „terror politycznej poprawnosci”. Mamy juz okreslenie „toleryzm”, na powyzsze moge zaproponowac „rownyzm”. Przekonanie ze rownosc da sie osiagnac przez zastosowanie zle zrozumianych podstaw statystyki i calkowite ignorowanie indywidualnych roznic i predyspozycji.

  • vava

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Ci, którzy są przeciwko formalnym parytetom płci (oczywistym na zachodzie Europy, nie tylko w Szwecji i nie tylko w lewicowych partiach) są za obecnymi, nieformalnymi parytetami dyskryminującymi kobiety i faworyzującymi mężczyzn. No i państwa, w których te parytety obowiązują na razie nie upadły wbrew obawom ich przeciwników. Zamiast tego wprowadziły większą równość i sprawiedliwość społeczną.

  • zewsząd i znikąd

    [Parytety i inne sprawy okołowyborcze]

    Lilianne – a ja powiem inaczej. Świetnie, tylko powiedz, JAK to miałoby wyglądać w praktyce? W jaki sposób usunąć „irracjonalne kryteria selekcji” w wyborach do Sejmu, Senatu itd.? Na razie niestety żadna nie zadziałała. Parytetu w Polsce nawet nie testowano, natomiast gołym okiem widać, że od lat do parlamentu trafiają osoby niekiedy wręcz rażąco niekompetentne.
    Nie chcę teraz orzekać, czy ta opinia jest słuszna, czy nie – w każdym razie stały argument feministyczny głosi: to nie jest tak, że Polki i Polacy nie chcą głosować na kobiety. One są dyskryminowane na poziomie układania list wyborczych – trafiają na dalsze pozycje. W gruncie rzeczy mam wrażenie, że akurat ten stan rzeczy już się zmienia, natomiast niewątpliwie cały czas promuje się osoby niekompetentne właśnie na poziomie, na który w momencie stawiania krzyżyka na karcie nie mamy żadnego wpływu. (Zresztą dwa moim zdaniem rażące przykłady niekompetencji i dostania się do Sejmu tylko za zasługi polityczne to akurat kobiety: Sobecka i Rokita.) Co chcesz z tym zrobić? Czekam na propozycje i bynajmniej nie chcę Cię atakować, tylko odnoszę wrażenie, że Twój pomysł jest szalenie „hasłowy”.

  • Rafał z Poznania

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Rzeczywiście, piekne panie mówiły duzo i duzo, a tka naprawdę to mówienie nic konkretnego nie przynosi. Za to pewnie sporo kosztuje. Aniu, zastanawiams ię, skąd czerpiesz siły. Podziwiam Cię.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Droga Liljanno – powinnas zmienic imie na Tina. A pozniej zastanowic sie, czy aby na pewno dzialalnosc gospodarcza jest racjonalna i przewidywalna oraz daje sie przekladac na zgrabne algorytmy zapewniajace dobrobyt. A takze nad tym, jakie elementy sa wspolnym dobrem, z ktore wykorzysujesz bezwiednie i (mniemem) bez zastanowienia.

    Akcja afirmatywna oczywiscie nie zmieni systemu, ale – byc moze przygotuje droge do zmiany.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Przy okazji chcialem wreczyc wirtualny bukiet siedmiu czerwonych róż Ani Zet – z podziekowaniami i wyrazami podziwu.

  • junior

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Brawo, bardzo dobra akcja! Nadszedł czas, żebyśmy byli mniej grzeczni. Gdy nie liczy się siła argumentów, liczy się argument siły

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    > Ci, którzy są przeciwko formalnym parytetom płci (oczywistym na zachodzie Europy, nie tylko w Szwecji i nie tylko w lewicowych partiach) są za obecnymi, nieformalnymi parytetami dyskryminującymi kobiety i faworyzującymi mężczyzn

    Demagogia. Bardzo wyraznie powiedzialam ze jestem przeciwko obecnemu systemowi.

    > Na razie niestety żadna nie zadziałała. Parytetu w Polsce nawet nie testowano,

    Nie „testowano”. Wlasnie dokladnie o to mi chodzi. Ze to bylby tylko „test”.

    > natomiast gołym okiem widać, że od lat do parlamentu trafiają osoby niekiedy wręcz rażąco niekompetentne.

    Sa rozne metody ktorych rowniez nie „testowano” a ktore musza przyniesc wymierne korzysci bardzo szybko. Chociazby zniesienie immunitetow, wprowadzenie odpowiedzialnosci karnej za bledy urzednikow i politykow. traktowanie obietnic wyborczych jako wiazacych umow spoleczenstwo – partia, automatyczna utrata stanowiska przez politykow wyrzuconych z partii z ktorej list zostali wybrani, ustawowa niemozliwosc wybrania ministra xxx jesli nie ma weryfikowalnego wyksztalcenia i doswiadczenia z dziedziny xxx, etc, etc.

    Przyklad – jesli partia wchodzi do sejmu na obietnicy podatku liniowego, zobowiazac ja do opracowania konkretnej ustawy i dania jej pod glosowanie w ciagu (np) 6 miesiecy. Nie zrobi tego, robimy nowe wybory. Ktos z jej poslow glosuje przeciw – wylatuje z sejmu. I nie ma ze kryzys, ze to, ze smo, ze pies premiera ma rozwolnienie, jesli partia wchodzaca do sejmu nie robi absolutnie wszystkiego w celu wywiazania sie z obietnic wyborczych, wylatuje z sejmu.

    Glownym problemem polskiej polityki jest to ze slowo polityka znaczy mniej niz zero, a za jego zlamanie nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci.

    Sa metody. Utopia? Myslicie ze parytety bedzie wprowadzic latwiej?

    > One są dyskryminowane na poziomie układania list wyborczych – trafiają na dalsze pozycje.

    Caly obecny system list wyborczych jest zly i obliczony na maksymalne utrudnienie wejscia do parlamentu i rzadu nowych partii i nowych osob. To jest oddzielny temat.

    > natomiast niewątpliwie cały czas promuje się osoby niekompetentne właśnie na poziomie, na który w momencie stawiania krzyżyka na karcie nie mamy żadnego wpływu.

    Wlasnie.

    Tylko ze te wszystkie problemy to nie jest „dyskryminacja kobiet” jako taka, tylko wadliwy, korupcjogenny system. Kolesiokracja.

    Moja propozycja – walczyc z kolesiokracja, a nie dorabiac do niej parytet, sam parytet nic nie zmieni.

    > Droga Liljanno – powinnas zmienic imie na Tina

    Sprecyzuj. I mam nadzieje ze to co sugeruje mi Google nie jest tym co miales na mysli, to by byla wyjatkowo prymitywna zagrywka.

    > A pozniej zastanowic sie, czy aby na pewno dzialalnosc gospodarcza jest racjonalna i przewidywalna oraz daje sie przekladac na zgrabne algorytmy zapewniajace dobrobyt.

    Nie musze. Wiem to i z teorii i z doswiadczenia. To nie jest jakis moj prywatny wymysl. Poczytaj o libertarianizmie, objektywizmie, kapitalizmie laissez-faire.

    > A takze nad tym, jakie elementy sa wspolnym dobrem, z ktore wykorzysujesz bezwiednie i (mniemem) bez zastanowienia.

    Patrz wyzej. Zle mniemasz.

    I na koniec konkurs dla zwolennikow parytetu – co mam powiedziec tej osobie z przykladu, ktora punktowo jest 10-a, ale jest 6-a kobieta lub mezczyzna, wiec zamiast niej musze wziasc 5-ego mezczyzne lub kobiete, mimo ze punktowo jest 11-y?

    Naprawde nie widzicie ze juz ten prosty przyklad _kompletnie niszczy_ jakiekolwiek zludzenia ze parytet jest „sprawiedliwy”? To jest wylacznie odwroceniem rol, „teraz #$%#$ my podyskryminujemy!”.

    Idac tym tokiem rozumowania, to skoro homo jest ~20%, to moze oprocz legalizacji malzenst homo zazadac jeszcze wysokich kar dla tych USC ktore zarejestruja mniej niz 20% malzenstw homo bo to by byla dyskryminacja? Takie dzialania nie maja nic wspolnego z rownoscia, i calkowicie ignoruja _jednostki_. To jest wlasnie to szkodliwe mieszanie walki o rownosc z ideologia lewicowa o ktorym tyle razy mowilam.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    T.I.N.A. = http://pl.wikipedia.org/wiki/TINA_(slogan)

    Niewidzialna reka i widzialna piesc: co jest Twoja praktyka codzienna? Poczytaj Chomskyego, a takze Karola Marksa jak to ladnie i wydajnie pracowano onegdaj w Londynie. Nawet Kuba Rozpruwacz pracowal wydajnie i czysto.

    Dwu ekonomistow, a piec zdan. i wszystko poparte analizami matematycznymi.

    Korwin M. tez jest przeciwko systemowi, wiec mnie taka deklaracja z Twojej klawiatury nie dziwi.

    Woda, powietrze, struktura spoleczna itd sa przez leseferystow (jezeli ten termin nie jest dzis anachroniczny) traktowane jako dane.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Aha: …Idac tym tokiem rozumowania, … bardzo klasyczna figura erystyczna, ale chyba raczej do przedszkola.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    > Aha: …Idac tym tokiem rozumowania, … bardzo klasyczna figura erystyczna, ale chyba raczej do przedszkola.

    Zero konkretow. Zero kontrargumentow. A teraz jeszcze dosc prymitywna obelga. To co powiedziales nijak ma sie do mojej wypowiedzi. Pytanie co mam powiedziec 10-emu oczywiscie zignorowales.

    Miej jaja przynajmniej powiedziec wprost ze brzydzi Cie ze osoba homo moze byc przeciwko ideologii lewicowej i to jest Twoj glowny „argument”. A na razie poczytaj troche, zaloz firme. W tej chwili nie mamy o czym rozmawiac. EoD.

  • loth

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Zgadzam się w pewnych kwestiach z Lilianne E. Blaze ;) jestem gejem, ale lewicowe spojrzenie na gospodarkę trochę mnie przeraża…. i nie pasuje do moich rozwiązań ekonomicznych. Heh ciekawe, że na „zachodzie”, taki gej czy lesbijka mogą sobie wybierać między lewicą, centrum a nawet prawica, bo kwestia osób „homo” już dawno tam nikogo nie „rajcuje” :)

  • eleroo

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Jacku, nieładnie udzielać wymijających odpowiedzi. A właściwie nie tyle udzielać odpowiedzi, co rzucać hasłami, bez odpowiedniej argumentacji (odpowiedniej = logicznej, uporządkowanej, konkretnej). I nieładnie podważać wiarygodność współdyskutantów stwierdzeniami w stylu: „jesteś głupia bo tak”. Walcz z poglądem, nie z osobą. Podważ argument, obal teorię, ale nie obrażaj ludzi, proszę.

    Lilianne, tak, oczywiście, parytet to bubel, a ja osobiście mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, które opisujesz.

  • Jacek

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    To nie byly wymijajace, a metaforyczne odpowiedzi. Rzeczywiscie, nie widze powodu dyskutowania z pogladami bliskimi pogladom Korwina Mikke. On przynajmniej do tego zna sie dobrze na szachach.

    Argumenty w stylu JK-M i LEB zostaly juz wielokrotnie obalone i przewalcowane. Oczywiscie pewne wybory sa pozarozumowe i nie mozna nikogo argumantacja przekonac do np. opcji lewicowej, czy prawicowej, czy do nie nagradzania Margerety Tatcher. Dlatego tez zacytowalem nieco wyzej Aniola Slazaka: jaki jestes, tak wdzisz.

    Nie mam tz watpliwosci, ze wsrod gejow i lesbijek sa zwolennicy Primo de Rivery czy Pawla Hertza. O ile jednak wielu socjalistow z przeszlosci bylo homofobami, to raczej nie znajdzie sie silnorekich prawicowcow popierajacych prawa LGBT.

    I to by bylo tyle przy swietej niedzieli.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Ejże, tu już się nie mogę zgodzić. Byłoby naprawdę niedobrze – byłoby po prostu nudno – gdyby orientacja seksualna miała za sobą automatycznie pociągać określone poglądy. To byłaby zwykła uniformizacja. Warto pamiętać, że tęcza symbolizuje różnorodność…
    Natomiast owszem, w Polsce sytuacja wygląda trochę inaczej niż na Zachodzie. Tu w pewnym sensie łatwiej może mieć zdeklarowana „skrytka” – i tak bałaby się legalizacji związku, więc może głosować na kogo chce. Natomiast dla lesbijki czy geja, która/-y uznaje związki partnerskie czy ochronę przed mową nienawiści za ważne zagadnienia, głosowanie na prawicę oznacza piłowanie gałęzi, na której się siedzi. Ale z drugiej strony, czy lewica w Polsce rzeczywiście jest pro-LGBT? Koalicja centrolewicowa bardziej, natomiast SLD póki co nie wywiązało się ze zobowiązań i dla mnie osobiście pozostaje w dużej mierze partią niedobitków PZPR.
    Tym bardziej warto działać, paradować, angażować się – choćby po to, żebyście mieli większą swobodę, a nie „wybory bez wyboru”.

  • Dominik

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Zgadzam sie, ze przecietny Kowalski jest bardziej tolerancyjny niz niektorzy decydenci.. . mieszkam z chlopakiem w bloku i nikt ze sasiadow nie powiedzial mi nic przykrego, a przeciez napewno sie domyslaja. Staram sie byc nie uciazliwy, w miare grzeczny (czasem pomoge jakiejs staruszce wniesc zakupy na 6-7 pietro, jak winda nawali. I ja i moj chlopak od wiekszosci sasiadow otrzymujemy „dzien dobry” z usmiechem.

  • esi

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Stereotypowe opinie na temat osób o orientacji homoseksualnej, dotyczące zarówno poglądów (politycznych, religijnych), wyglądu czy określonego zachowania stają się męczące, przykre a z czasem po prostu śmieszne i głupkowate. Jeśli jestem osobą homo to muszę (powinnam?) mieć poglądy lewicowe. Jak lesbijką to zdecydowanie o krótkich włosach, a jak gejem to koniecznie zniewieściałym. Na szczęście tak nie jest – o naszym sposobie życia i poglądach decydujemy my, a nie orientacja seksualna.
    Pomijając powyższe, z ciekawością przeczytałabym odpowiedź na pytanie Lilianne E. Blaze : „co mam powiedziec tej osobie z przykladu, ktora punktowo jest 10-a….?”

  • Stefan

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Kobiecie nie chcialo sie rzeczytac programu forum i o tym , ze te kwesteje beda omawiane jutro.

    Czy przyklaskac nalezy temu, by kazda z kilku tys uczestniczek mogla wyjsc na prezydium i zadac pytanie kilka tys , jedno pytanie 1 min , to zadawanie pytan zajeloby pol dnia.

    a postulaty kobiet lysych czy grubych ?

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    > a postulaty kobiet lysych czy grubych ?

    Jakie sa postulaty kobiet lysych czy grubych?

    Czy sa dyskryminowane przez system prawny?

    Czy ktos im broni podstawowych – w tym rowniez gwarantowanych przez konstytucje – praw?

    A moze istnieja jakies grupy naciskow ktore wmawiaja spoleczenstwu ze sa zboczone, a ich rodziny czy zwiazki sa nieprawdziwe, chore i/lub gorsze?

  • ww

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Panie i Panowie, czapki z głów

  • urzędniczka

    [Re: Kongres Kobiet i spora zadyma!]

    Wielki szacunek.
    Mi jeszcze brakuje odwagi na comming out (na razie zrobiony rodzinnie/towarzysko)na wszystkich płaszczyznach, ale mam jej coraz więcej i wkońcu zrobię to…. w pracy (mam dość słuchania, kiedy to wyjdę za mąż, albo kawałów, albo po wyjściu np. geja załatwiającego sprawę, że pedał był, albo że babochłop pewnie lesba jakaś).

    Może będę bohaterka pierwszego procesu?? Niemniej jednak jak już coś zacznę to doprowadzę to do końca.

    Pozdrawiam Panią Pani Aniu




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa