- homiki.pl - http://homiki.pl -

Ile jeszcze potrwa ta farsa?

Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania Elżbieta Radziszewska udzieliła obszernego wywiadu dla strony TVP. Jej wypowiedzi pełne goryczy sprawiają, że aż chce się wyrazić słowa empatii:

– Czy będzie się Pani zajmować mniejszościami seksualnymi? Kampania Przeciwko Homofobii skarży się, że nie powołała Pani zespołu ds. mniejszości seksualnych przy pani urzędzie.

– Jest zespół przy Rzeczniku Praw Obywatelskich, a ja uczestniczę w jego posiedzeniach. Nie widzę powodu, żeby mnożyć byty. Warto w tym miejscu wspomnieć, że inne środowiska gejowskie niezwiązane z KPH są zadowolone ze współpracy ze mną. [sic!]

– Nie poparła też Pani ustawy o mowie nienawiści przygotowanej przez organizacje skupiające mniejszości seksualne. A zrobił to nawet mający związki z konserwatywnym PiS-em Rzecznik Praw Obywatelskich.

– Mam wątpliwości co do tej ustawy. Wsadzenie do więzienia za słowa nie jest rozwiązaniem. Ludzi trzeba edukować. A mówiąc pół żartem pół serio, to gdyby weszła taka ustawa, za kratki musiało by pójść wielu homoseksualistów.

– Dlaczego?

– Mężczyźni homoseksualni używają w stosunku do siebie czasem słów, które zwalczają. [re – sic!!]

– Heteroseksualni też.

– Pamiętajmy, że mowa nienawiści dotyczy wszystkich wypowiedzi, nie tylko publicznych. Trzeba z nią, oczywiście, walczyć, ale niekoniecznie zaostrzając kary.

– Skonfliktuje się Pani z kolejnym środowiskiem…

– Trochę żałuję, że po raz kolejny słyszę z ust dziennikarzy w odniesieniu do mojego Urzędu i mojej osoby słowo konflikt. Nie jestem powołana po to, aby mnożyć konflikty tylko rozwiązywać istniejące problemy. Kiedy wzywałam to odróżniania gejów od pedofilów, dostało mi się od środowisk konserwatywnych. Teraz słyszę krytykę ze strony Kampanii Przeciw Homofobii. Dostaję z prawa i z lewa, z góry i z dołu, ale cóż, taki już mój los. Ale będę robić swoje.

(podkr. red.)

…a może lepiej nie? Pani Minister, szczerze, średnio sobie Pani radzi. Jest tyle ciekawych zajęć!

Zobacz całość tutaj [1]

Minister Radziszewska jest „skonfliktowana” z kom się da, ponieważ do swojej pracy podchodzi nonszalancko i zachowuje się niczym kapryśny klient w restauracji. Siedząc nad kartą wybiera tylko te formy dyskryminacji, które danego dnia wydaje się jej „atrakcyjne”. Widzimy to nawet w czytanym dzisiaj wywiadzie. O feministkach Radziszewska konsekwentnie pogardliwie mówi „pani feministki”: Problem w tym, że niektóre panie feministki chyba nie rozumieją mojej roli. Dlatego zaprosiłam je na spotkanie i podarowałam akty prawne, by przeczytały, jakie naprawdę są moje kompetencje. Pani minister jest najmądrzejsza i najlepiej wie, czym są prawdziwe problemy. Mówi: Obawiam się, że dzisiejsze feministki nie zajmują się prawami kobiet, lecz raczej ich seksualnością. Gdybyście państwo wyszli na ulicę i porozmawiali z Polkami, 90 proc. powiedziałoby, że nie identyfikuje się z nimi i nie do końca rozumie, o co walczą. Gdyby ogłosić konkurs na członka/członkinię rządu wszech czasów, która najtrafniej przelewa z pustego w próżne, pani minister Radziszewska zajęłaby jedną z zaszczytnych pierwszych pozycji. Niestety, pomysły antydyskryminacyjne Ministerstwa Pracy wraz z ich rozmyciem i nieprecyzyjnością nie są wcale lepsze. Unia wreszcie będzie musiała nas ukarać za lekceważenie spraw równości i równego statusu.

Powala pojęcie pani Radziszewskiej w kwestii problematyki mowy nienawiści i kar za mowę nienawiści. Minister ubolewa, że trzeba by wrzucać ludzi do więzień, nawet „homoseksualistów” mówiących zapewne „pedał”. Hm! Czy jedyną istniejącą karą jest więzienie, pewnie od razu wieloletnie? Czyż karą nie jest np. dzień pracy społecznej? Czyż nie byłaby to dobra kara za mowę nienawiści?

Z zapytaniem czy środowiska gejowskie niezwiązane z KPH są zadowolone ze współpracy z panią minister odsyłamy do zainteresowanych, między innymi redaktora Adlera, w połowie kwietnia wyraźnie z tej współpracy zadowolonego.

(mm)