Vinyl

Może zacznę od tego, że przebywanie w towarzystwie szczęśliwej pary bywa ryzykowne. Z jednej strony dobrze jest mieć pozytywny przykład, wzór i gotowe rozwiązania na udany związek, z drugiej strony tworzę sobie własne wyobrażenia, które przecież nie muszą być zgodne z rzeczywistością. Zatem jest on i on. Uśmiechnięci, sobie tylko znanym kodem gestów dają do zrozumienia, że wszystko jest w porządku. Potrafią się zachować w towarzystwie, siadają zawsze obok siebie, z lekko luzackim stylem bycia, delikatnie dotykając się kolanami. Wszystkie single dookoła zazdroszczą. Jedni, bo chcieliby tak jak oni, a nie udaję im się. Inni, ponieważ wiedzą, że to może być tylko piątkowe złudzenie. Sobota może okazać się znacznie gorsza, a mając taką świadomość automatycznie nastawiają się na porażkę.

Masz 28 lat. Zabawne, że pisząc to Word przestawiał mi dwójkę na jedynkę i wychodziło 18. Za trzecim razem było prawidłowo. Ok, więc trochę doświadczeń masz za sobą i rozglądasz się za kimś. Na profilu szukasz, ale odrzucasz, bo ci się avatar nie podobał, a skąd mogłeś wiedzieć, że poprzedniego dnia był znacznie lepszy? Kolejny chłopak miał opis z tekstem jakiejś piosenki, zatem uznajesz, że infantylny jest i pusty. Nie wiedziałeś, że za każdym razem, gdy jej słuchał, to płakał. Płaczu nie znajdziesz w rubryce zainteresowań i hobby, nawet jak jest miejsce na dopisanie własnego, indywidualnego. Wchodzisz na użytkowników on-line i widzisz, że jest ktoś fajny i przystojny. Ale ty się nie odzywasz. Myślisz, że znasz siebie i swoje możliwości, że skoro skończyłeś studia i dwa związki, to pojąłeś tajemnice życia. Stajesz się bierny. Biernie żyjesz z dnia na dzień, bo łatwiej nie myśleć, co będzie w wolny weekend. Biernie zaznaczasz w anonimowej ankiecie, że jesteś heteroseksualny. W końcu, nawet biernie jesteś on-line.

Para nadal siedzi blisko siebie. Jedni myślą, że na pewno mają problemy z zaufaniem. Że muszą siebie pilnować i broń boże nie rozdzielać się. Inni sądzą, że oto są ludzie, którym niewiele trzeba do szczęścia. Gdy mają siebie blisko, rozkwitają, stają się rozmowniejsi, bardziej otwarci, pewniejsi siebie, a wychodzi im to naturalnie. Oczywiście, mylą się wszyscy. Jeden z nich, z tej obserwowanej pary, dowiedział się wczoraj, że ma nowotwór. Taki niegroźny. Jedna chemia, trochę łez, kilka nieprzespanych nocy i płacz rodziców, że kara boska za homoseksualizm, a potem wszystko wróci do normy, żeby nie było tragicznie. Z początku nie mogli w to uwierzyć. Mieli kredyt mieszkaniowy, a tutaj komórki rakowe pływają sobie we krwi, ukochanego mężczyzny. Dacie wiarę? Takie małe kurewki, które chcą zabić drugiego człowieka, a on przecież nie był zły. Jak każdy złamał komuś serce, został zdradzony, trochę za dużo kilka lat wcześniej imprezował, spotkał kilku gejów, przypalał mrówki lupą w podstawówce, ale na boga był studentem, z natury o pogodnym usposobieniu i regularnie płacącym podatki.

Masz 35 lat. Lubisz płyty winylowe. Jak każdy, przystojny i bywający gej masz swoje hobby. Single muszą zapełniać czymś sobie czas. Ktoś ma psa, ktoś ma kota, ktoś ma raka. Wszystko absorbuje i wszystkiemu trzeba poświęcić maksymalną ilość czasu. Trzeba wychodzić na spacery, żeby się psisko wybiegało, trzeba zmieniać kuwetę i znosić fochy kota – indywidualisty, w końcu trzeba badać ilość komórek rakowych i modlić się. Modlić się wbrew rodzinie, pokątnie ironizującej z twojego nawrócenia. Modlić się wbrew kościołowi, bo rak nie jest karą, jak chcieliby niektórzy. Modlić się, bo tylko to pozostało. Profil już wygasł, hasło zostało zresetowane.

Piątkowy wieczór się rozkręcał. Atmosfera rozluźniła nawet tych najbardziej nieśmiałych. Parkiet regularnie chłodzony przez kiepską klimatyzację, podgrzewał temperaturę w lokalu. Rozmowy były o wszystkim. O tym, że na przykład ocalono Rospudę. A była taka akcja, kto by pomyślał. Tam właśnie się poznali. Ta rozluźniona para. W nocy stawali na czatach i pilnowali znajomych, plus dwie koleżanki na drzewach, dodam, że lesbijki, bo wiadomo dziewczyny ostre są i jak trzeba, to przyłożyć potrafią, nawet z góry. Nagle, jeden z nich się źle poczuł, słabo mu się zrobiło i po szybkiej, trochę nerwowej wymianie zdań zamknęli się w łazience.

Jedni myśleli, że w końcu się pokłócili i potwierdzili regułę braku szczęśliwych związków. Inni, że skoro razem siedzą w łazience, to wiadomo, chłopcy poczuli chuć piątkową i teraz pewnie okazują sobie czułość, może trochę tak nieromantycznie w pubie, ale przynajmniej widać, że się kochają… Kilka głębokich oddechów, trochę łez jak go przytrzymywał, gdy tamten ze schyloną głową przy oknie, biały jak ściana czekał aż dojdzie do siebie. I znów kilka oddechów, które liczyli razem, żeby się uspokoić. Jeden za mnie, drugi za Ciebie, jeden za mnie, drugi za Ciebie…

Niebieski Johnny Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta, chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

11 komentarzy do:Vinyl




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa