Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)

Stefan Napierski (ur. 1899, zm. 1940), a właściwie Marek Eiger, utrwalił się w świadomości dwudziestolecia międzywojennego głównie jako znany krytyk literacki i tłumacz literatury obcej (niemieckiej, francuskiej oraz anglosaskiej). Do jego twórczości artystycznej odnoszono się natomiast z dużą niechęcią lub pobłażliwością. Pisał dużo i w pośpiechu, a wszystkie utwory wydawał własnym sumptem, co dyskredytowało go w opinii środowiska literackiego. Jeśli zaś ceniono jego twórczość, to głównie tę aforystyczną. Jako poeta i prozaik nie zdobył uznania, a przecież także i w tych dziedzinach twórczość Napierskiego pozostaje ważnym dokumentem literackim epoki. Także jeśli chodzi o kwestię homoseksualną.

Jej formalna przynależność do kierunków literackich dwudziestolecia bywa dyskusyjna. Najczęściej jednak umieszcza się Napierskiego w kręgu satelitów „Skamandra”, chociaż charakter i wymowa jego dzieł rozmija się ze skamandrycką wizją świata, zawdzięczając wiele wpływom i inspiracjom płynącym z nieodległej epoki Młodej Polski. Janusz Pasterski, autor jedynej jak dotąd monografii Eigera pt. Tristium Liber. O twórczości literackiej Stefana Napierskiego (2000), proponuje by pokoleniowe związki Napierskiego rozpatrywać w odniesieniu do „Wiadomości Literackich”, z którym to czasopismem współpracował jako krytyk i poeta od momentu jego powstania do samego niemal końca.

Stefan Napierski we wspomnieniach znajomych i przyjaciół rysuje się przede wszystkim jako ostatni dekadent Młodej Polski, którego skłonność do przesadnej afektacji i nadmiernego liryzmu definiowała przecież artystów u schyłku XIX wieku. Argumentów dostarczyła zarówno bogata twórczość, jak i biografia poety, który dla Tymona Terleckiego, jednego z najbliższych przyjaciół, był po prostu „przykładem człowieka schyłkowego”. Ten „zdegenerowany potomek wielkich kapitalistów”, jak określił Napierskiego Czesław Miłosz, pochodził z zamożnej rodziny zasymilowanych Żydów, właścicieli potężnego koncernu cementowego. Rodowód ten, jak się okazało, przysporzył Napierskiemu wiele trudności. Nie dość, że opowiadając się za ideą całkowitej asymilacji próbował on ukryć żydowskie pochodzenie, przyjmując w młodości katolicki chrzest, a potem pseudonim literacki, to jeszcze ciążyło na nim piętno bogactwa. Nie posiadając natury kapitalisty, nie był w stanie zarządzać własnym majątkiem. Stało się to przyczyną wielu konfliktów. Rodzina nie potrafiła zaakceptować literackich zainteresowań Napierskiego, a ten zaś dogłębnie odczuwał „dziedziczne obciążenia grupy społecznej, z której wyszedł, ponad którą przeszedł”. Terlecki określa casus Napierskiego jako „tragedię międzyklasowości”, charakterystyczną dla polskiej inteligencji w okresie międzywojennym. Pieniądze, a także solidne wykształcenie, które otrzymał, a bez których nie mógłby realizować własnych pasji literackich i podróżniczych, przyczyniły się do zdegradowania jego pozycji w kręgach literackich niemalże do statusu amatora czy wręcz kibica. Odmawiano mu profesjonalizmu, był zbyt europejski jak na polską zaściankowość, zbyt dobrze znający literaturę światową, aby zdobyć uznanie w kręgach, które takiej wiedzy nie posiadały albo posiadały ją w stopniu znacznie ograniczonym. Często więc posądzano go o snobizm, szydzono nie tylko z dziwnych zachowań i kosmopolitycznych manier, lecz również z niedostatków urody. Niezrozumiany przez czytelników, a przez krytykę lekceważony, wzbudzał ogólną niechęć literackiej Warszawy, wówczas – jak ją określił Terlecki – „barbarzyńsko nietolerancyjnej”. Samotność i wyobcowanie wpłynęły na jego wewnętrzną kondycję, którą określały najczęściej stany lękowe, rozdrażnienie, a z czasem trwające miesiącami załamania psychiczne. Jerzy Andrzejewski widział w Napierskim przede wszystkim „człowieka wydrążonego nieszczęściem”, gdyż „przynależał [on] do gatunku ludzi, którzy nie mogą i nie potrafią zaznać szczęścia” Trudno zresztą dociec, o jaki „gatunek ludzi” chodziło Andrzejewskiemu. Czy za tym określeniem mogła się kryć homoseksualność? Retoryka dyskrecji we wspomnieniu Andrzejewskiego powraca kilkakrotnie.

Stefan Napierski

Częste przeprowadzki w Warszawie i liczne, choć krótkie podróże zagraniczne, świadczyć miały o niemożności znalezienia własnego miejsca, były także próbą ucieczki przed odczuwaną katastrofą. Niczym Proust „był prześladowany przez dźwięki, szmery, szelesty, zdawać by się mogło: przez drgania eteru poniżej granicy słyszenia”. Z autorem Czasu odnalezionego, o którym zresztą napisał spory esej krytyczny, łączyła go również, by powiedzieć za Miłoszem, „neurastenia i homoseksualizm”. Skłonności homoseksualne mocno skomplikowały życie Napierskiego, strącając je „w piekło pokrętnych pożądań i gorzkich niespełnień” (to znów Andrzejewski). Wokół seksualności Eigera narosło wiele złośliwych anegdot i plotek, które dopełniają tragiczny portret dekadenta.

Jak podaje Czesław Miłosz w liście do Pasterskiego, homoseksualizm Napierskiego „był […] powszechnie znany, ale utrzymywany jakby w osobnej sferze, nieprzenoszony do środowiska literackiego”. Funkcjonował więc w tym środowisku jako typowa tajemnica poliszynela albo glass closet („szklana szafa”), jak określiłaby ją Kosofsky Sedgwick. Taka sytuacja w sposób naturalny sprzyjała powstawaniu plotek, które dziś trudno zweryfikować. Jedną z nich przekazał Miłoszowi Aleksander Wat, zaznaczając wymijająco, iż w homoseksualizm „wciągnął go [tj. Napierskiego] jeden z naszych kolegów, mieszkając u niego”. Jerzy Domagalski w opublikowanym ostatnio rysie biograficznym poety wysnuł wielce prawdopodobne przypuszczenie, iż był nim Jarosław Iwaszkiewicz, który zamieszkiwał w willi Eigerów przez kilka tygodni. Sam Iwaszkiewicz wspomina ten pobyt w Książce moich wspomnień (1968):

Wreszcie zaopiekował się mną jeden z początkujących literatów, młodziutki wówczas Marek Eiger. Wyjeżdżając za granicę, pozostawił mnie w swoim pokoju we wspaniałym mieszkaniu przy ul. Wierzbowej. Niestety, po paru tygodniach popadłem znowuż w jakiś konflikt z jedynym mieszkańcem olbrzymiego apartamentu, starym, bogatym, złośliwym konsulem Eigerem, i musiałem opuścić również to mieszkanie. Z owych czasów jednakże datuje się zażyłość moja z Markiem Eigerem, która przetrwała wiele lat.

Dodać należy, iż za wstawiennictwem Napierskiego, otrzymał Iwaszkiewicz posadę sekretarza marszałka Sejmu. Jednak jego stosunek wobec Napierskiego nie był tak ciepły i życzliwy, jak mogłoby wynikać z tych wspomnień; w gruncie rzeczy podzielał on wiele przesądów dotyczących głównie nad wyraz nieatrakcyjnego wyglądu, a także – co brzmi zaskakująco – żydowskiego pochodzenia. Jedyny przejaw sympatii wobec „rudego człeczyny” wynikał z narcystycznych pobudek Iwaszkiewicza i związany był z faktem, że Napierski entuzjastycznie reagował na jego twórczość. O homoseksualności Napierskiego Iwaszkiewicz nie zdradził jednak żadnych informacji.

Trudno zresztą powiedzieć, co miał na myśli Wat, używając określenia „wciągnąć w pederastię”. Czy chodziło tu o uwiedzenie Napierskiego, czy może o wspólną rozmowę dwóch poetów, którzy ujawnili przed sobą homoseksualne skłonności? Ślady pozostawione w twórczości Napierskiego rzucają na tę kwestię zupełnie inne światło. W jednym z poematów z Listu do przyjaciela (1928) pojawia się wspomnienie miłości do „dawnego chłopca” o niemieckim imieniu Hans. Perspektywa trzynastu minionych lat, które dzielą podmiot wiersza od tamtego wydarzenia, pozwala przypuszczać, iż Napierski swoją seksualność odkrył znacznie wcześniej, być może nawet w tym okresie, kiedy jako kilkunastoletni uczeń pobierał nauki w Berlinie. Niemcy, jak się okazało, w istotny sposób wpłynęły na biografię poety. Interesowała go nie tylko literatura i geografia tego kraju, które mógł zgłębiać od lat najmłodszych. W równym stopniu pociągały go również erotyczne przygody, które stały się ważnym elementem licznych podróży Napierskiego.

Wspomnienie Wata o Napierskim cenne jest przynajmniej z jednego powodu: zarysował on dekadencką aurę Berlina, do którego przybył w 1928 roku. Na Kurfürstendamm spotkał wówczas Marka Eigera, który – jeśli tylko autor nie przekręca faktów, by celowo wyolbrzymić homoseksualizm poety – wraz z małżonką Ireną Tuwim (siostrą Juliana Tuwima; małżeństwo to przetrwało 8 lat) odbywał właśnie podróż poślubną[1]. Napierski postanowił więc pokazać Watowi nocny Berlin i zaprowadził go do jednego z licznych lokali, w których spotykali się homoseksualiści. Wizyta ta mocno odcisnęła się w jego pamięci:

Oczywiście, zaprowadził mnie między innymi na boczną ulicę Kurfürstendamm, jakiś nocny lokal pederastów. Pierwszy raz to widziałem. Niektórzy przebrani, malowane twarze. Ich tańce monotonne, tańczyli jak automaty. Tani blichtr lampionów tej sali i niesłychany smutek, dramatyczność; za serce ściskał ten smutek. Te pary, męskie prostytutki, tańczyły jak automaty.

Należy pamiętać, że Berlin za czasów Republiki Weimarskiej uchodził za światową stolicę subkultury gejowskiej. Istniały dwie ważne organizacje działające na rzecz emancypacji homoseksualistów oraz zniesienia paragrafu 175. Pierwszą z nich był Naukowy Komitet Humanitarny (Wissenschaftlich-humanitares Komitee) założony w 1897 roku przez seksuologa Magnusa Hirschfelda, który poprzez badania naukowe oraz edukację starał się zmienić negatywne opinie o homoseksualności. Dostarczył ponadto naukowych argumentów do rozwoju teorii „uranizmu” i „trzeciej płci”, za pomocą których próbowano wyodrębnić osobny gatunek ludzki; miał on obejmować istoty „pośrednie” między kobietami a mężczyznami, czyli homoseksualistów i transwestytów. Drugą instytucją było „Towarzystwo swoich” (Gemeinschaft der Eigenen) założone przez Adolfa Branda, aktywistę i wydawcę „Der Eigene”, pierwszego czasopisma dla homoseksualistów ukazującego się w latach 1896-1931. Wspólnota Branda, skupiająca jedynie homoseksualnych mężczyzn, z niechęcią odnosiła się do naukowych dociekań Hirschfelda. Postrzegała więzi między mężczyznami z perspektywy kulturowej, odwołując się do tradycji greckiej miłości i romantycznej przyjaźni. Ten punkt widzenia okazuje się również bliższy Napierskiemu. Nie ulega wątpliwości, że te dwie odmienne w założeniach formacje wpłynęły znacząco na zmianę nastawienia wobec homoseksualistów w stolicy Niemiec. Można wręcz mówić o swoistej rewolucji obyczajowej. Berlin, mimo iż paragraf 175 nie zniknął jeszcze z kodeksu karnego, stał się miastem na wskroś otwartym i atrakcyjnym dla wielu homoseksualistów z innych krajów.

W roku 1928 z purytańskiej Anglii do stolicy Niemiec przybył poeta Wystan Hugh Auden. Oczarowany wolnością seksualną sprowadził wkrótce do Berlina swojego przyjaciela Christophera Isherwooda, późniejszego autora powieści Pożegnanie z Berlinem (1939), w której z niemal fotograficzną wiernością odmalowany został klimat berlińskich klubów i kabaretów, wokół których koncentrowało się środowisko artystów i homoseksualistów (na podstawie tej powieści powstał w 1972 słynny musical Kabaret z Lizą Minnelli i Michaelem Yorkiem w rolach głównych). Jak pisze Norman Page w książce Auden and Isherwood. The Berlin Years (1998), zaledwie 10-miesięczny pobyt w Berlinie okazał się punktem zwrotnym w biografii Audena. Pod wpływem wielu doświadczeń erotycznych ukształtowała się jego homoseksualna tożsamość. Jak komentuje Page: „Jego pierwszą reakcją na widok chłopców w berlińskich barach, zawsze dyspozycyjnych i nad wyraz tanich, była całkowicie zrozumiała euforia, a w jednym z listów napisanych w tym czasie, kiedy wyzwolenie społeczne i seksualne kroczyły ręka w rękę, wyznał, że spędzał »większość czasu z Młodocianymi Przestępcami«, określając miasto »marzeniem pederastów«”. W istocie Berlin lat 20. stał się enklawą przyjazną homoseksualistom, a tym samym – jedynym w owym czasie ośrodkiem, w którym wzrastała świadomość emancypacyjna. Harry Oosterhuis, edytor i autor wstępu do książki Homosexuality and Male Bonding in Pre-Nazi Germany (1991), tak oto scharakteryzował Berlin przed 1933 rokiem:

Domy publiczne, prywatne kluby i kręgi przyjaźni mogły wreszcie funkcjonować całkiem jawnie. Zmiany miejskiej infrastruktury, które w efekcie szybkiej industrializacji i urbanizacji nastąpiły tuż po zjednoczeniu Niemiec, stwarzały wiele możliwości do anonimowych spotkań. Prowadzający się nawzajem mężczyźni natrafiali na siebie w parkach, kawiarniach, teatrach, publicznych toaletach, dworcach kolejowych, łaźniach, basenach i na ulicach. Miało to istotny wpływ na wzrost poczucia grupowej świadomości.
Z drugiej strony, szerokie rozpowszechnienie pojęć medycznych, wypierających dotychczasowe poglądy, dotyczące grzechu, stylu życia czy romantycznej przyjaźni, miało istotny wpływ na to, jak mężczyźni interpretowali swoje homoseksualne uczucia i zachowania. Co więcej, przekonanie o tym, że homoseksualność stanowiła indywidualną właściwość kształtującą grupową tożsamość, stworzyło historyczne warunki do rozwoju ruchu emancypacji homoseksualistów.

Okolice Kurfürstendamm, gdzie Wat spotkał Napierskiego, stanowiły w latach 20. ścisłe centrum, wokół którego koncentrowało się homoseksualne życie Berlina. Niezwykle barwny obraz tej reprezentacyjnej ulicy odmalował w swoich wspomnieniach Stefan Zweig:

Berlin przekształcił się w wieżę Babel całego świata, wesołe miasteczka i domy rozpusty wyrastały jak grzyby po deszczu. […] Po Kurfürstendamm spacerowali uszminkowani chłopcy, sztucznie ściśnięci w talii. Nie wszyscy byli profesjonalistami, każdy uczniak gimnazjum chciał coś zarobić; w zaciemnionych barach można było widzieć sekretarzy stanu i wielkich finansistów, zabiegających bezwstydnie o względy pijanych marynarzy. Nawet Rzym za czasów Swetoniusza nie znał takich orgii jak owe berlińskie bale „kostiumowe”, na których setki mężczyzn w damskich strojach i kobiet w męskim przebraniu tańczyło pod przychylnym okiem policji. Upadek wszelkich wartości wywoływał rodzaj szaleństwa w kołach mieszczańskich, dotychczas niezachwianych w swych zasadach.

Zweig zauważył szereg istotnych przyczyn, które wpłynęły na seksualną rozwiązłość. Szalejący poziom inflacji dewaluował nie tylko wartość pieniądza, ale i wszelkich wartości moralnych. Ponadto głębokie rozczarowanie minioną wojną spowodowało przede wszystkim bunt młodych pokoleń, który zapowiadał nadejście nowego świata. Kontestowano wszelkie tradycyjne i skostniałe wartości moralne, które wstrzymywały społeczny rozwój.

Buntowano się przeciwko każdej dotychczas obowiązującej formie dla samej przyjemności rewolty, nawet przeciwko prawom natury, przeciwko wiecznej odrębności płci. Dziewczęta strzygły sobie włosy i to tak krótko, że nie można ich było odróżnić od chłopców; młodzieńcy znów golili sobie wąsy, żeby wyglądać bardziej po dziewczęcemu. Homoseksualizm i miłość lesbijska stały się modne nie wskutek wynaturzonych popędów, lecz jako protest przeciwko dotychczasowym, ulegalizowanym, normalnym formom życia seksualnego.

Berlin – miasto, w którym jawnie i niemal legalnie kwitła homoseksualna prostytucja – przyciągnął także Napierskiego. Spotkanie z niemiecką kulturą i literaturą (głównie romantyczną) wiązało się w sposób niemal naturalny z erotycznymi przeżyciami, które tak wyraźnie zaznaczyły się w twórczości Napierskiego. Raz po raz powracać w niej będą imiona niemieckich przyjaciół albo wręcz kochanków i zagraniczne, częstokroć hotelowe realia. W Niemczech, głównie w kręgu tamtejszej bohemy artystycznej, umieścił również akcję swojej jedynej powieści, zatytułowanej Rozmowa z cieniem (1934), w której problematyka homoseksualna odgrywa znaczącą rolę.

Swoje poglądy na temat homoseksualizmu Napierski wyraził jednak najpełniej w znamiennym dla polskiej krytyki eseju o twórczości Prousta. Jan Zięba, komentując go w książce Klerk zaangażowany (2006), uznał, iż Napierski był jednym z pierwszych polskich krytyków literatury, który dokonał dyskursywizacji doświadczenia homoseksualnego w literaturze. Nie sposób zresztą nie zgodzić się z tym twierdzeniem.

„Trzeba raz wreszcie wypowiedzieć tę prawdę wstydliwą, systematycznie chowaną pod korcem, że co najmniej połowa współczesnej sztuki francuskiej i niemieckiej – to sztuka przewrotna” – pisał Napierski, wymieniając jako przykład takich pisarzy jak André Gide, Jean Cocteau i Max Jacob. Oczywiście, tę listę moglibyśmy uzupełnić o kolejnych twórców, których Napierski tłumaczył na język polski: August von Platen, Stefan George, Artur Rimbaud, Paul Verlaine, Raymond Radiguet czy Renée Vivien. „Brzmi to jak paradoks, lecz kultury dwudziestego wieku niepodobna już pomyśleć, a tym bardziej pojąć, bez tego czynnika inwersji. Matki nasze i co kulturalniejsze ciotki sprzed laty trzydziestu szeptem i ze zgrozą wspominały imię Wilde’a; dzisiaj jest inwersja na zachodzie uświęconą niemal instytucją”. Podkreślając wyraźnie kulturotwórczy aspekt homoseksualizmu, czyli „inwersji seksualnej”, wskazywał Napierski na zasadniczy postęp obyczajowy, „gdyż dawno już psychiatrzy przestali mówić o zboczeniu, chociaż niektóre kodeksy ciągle jeszcze trwają przy tej średniowieczyźnie. Miał pewnie Napierski na myśli choćby kodeks pruski, w którym paragraf penalizujący homoseksualizm zniesiony został dopiero po wojnie, podczas gdy z polskiego prawa usunięty został w 1932 roku, co rzeczywiście mogło uchodzić za istotny legislacyjny postęp. Można więc sądzić, iż Napierski konceptualizował homoseksualizm w kategoriach emancypacyjnych, podkreślał bowiem masowy i demokratyczny wymiar tego zjawiska. „Rzecz sięga głębiej. Dzisiejsza kultura po prostu hoduje inwertytów. […] Nie ma bardziej niwelującego czynnika, bardziej, by posłużyć się niestosownym słowem, demokratycznego – od homoseksualizmu, który, jak to ukazuje Proust, w prawach, wymaganiach i zależnościach zrównywa książąt i apaszy, a także wszystkie szczeble pośrednie”. Pionierem „literatury przewrotnej” (dziś powiedzielibyśmy „homoseksualnej”) stał się dla Napierskiego właśnie Proust i jego przełomowe dzieło. „Po raz pierwszy w literaturze świata znalazł się ktoś, kto miał odwagę i wspaniałe zuchwalstwo ducha, by spojrzeć na te fakty, nie mrużąc powiek, by wykreślić groźne ich perspektywy, by obnażyć je z osłon słów, konwencji, by zedrzeć z nich myślowy savoir-vivre”. Bez względu na to, jak bywa współcześnie oceniana Proustowska wizja homoseksualizmu, a zazwyczaj budzi niemałe kontrowersje, dla Napierskiego stała się ona przede wszystkim wyznacznikiem nowego myślenia, swoistą kategorią kulturową, która w istotny sposób wpłynęła na kształt Rozmowy z cieniem. Warto zwrócić uwagę na ten afirmatywny stosunek do homoseksualizmu; taki punkt widzenia w dyskursie publicznym międzywojnia należał bowiem do rzadkości. Nawet pionierskie felietony Boya w obronie mniejszości seksualnych budzą dziś ambiwalentne emocje.

Kolejną informację o homoseksualizmie Napierskiego przynoszą dziennikowe zapiski Karola Irzykowskiego. Na uwagę zasługuje dłuższy zapis z 17 XI 1939, w którym autor Pałuby szydzi nie tylko z „żydowskich” przywar poety, egoizmu i snobizmu ponad miarę, lecz również z jego skłonności seksualnych. „Snobizm złego rodzaju, dekadenctwo – bo on chciał wszystkiego zaznać, także pederastii”. Ważny wydaje się jednak fragment, w którym Irzykowski wspomina anegdotę o procesie sądowym, który miał wywołać niechęć skamandrytów względem Napierskiego.

Skompromitował go przed nimi także jego proces pederastyczny. Obiektem jego miłości był jakiś robotnik, któremu obmacał muskuły, wynajął pokój, z komfortem, a potem był przezeń szantażowany. Zapytany przed sądem: dlaczego? powiedział z emfazą: kochałem go.

Byłby to więc jeden z nielicznych procesów sądowych o homoseksualizm w okresie II Rzeczypospolitej, o których wiedza przetrwała do dzisiaj. Nie znamy, niestety, dokładnej daty procesu Napierskiego, choć z uwagi na historię ustawodawstwa karnego w Polsce należy sądzić, iż miał on miejsce przed 1932 rokiem, kiedy obowiązywało jeszcze prawo zaborcze, w tym przypadku kodeks rosyjski. Nie znamy również wyroku w tej sprawie, lecz brak jakichkolwiek wzmianek na ten temat pozwala przypuszczać, że nie została w tym przypadku zastosowana kara pozbawienia wolności. Art. 516 rosyjskiego kodeksu karnego z 1903 roku mówił jasno, że: „Winny pederastii ulegnie karze więzienia na czas od trzech miesięcy do jednego roku”.

Dekadencki portret Eigera jako artysty uwikłanego w homoseksualne skłonności, które doprowadziły go przed oblicze sądu, można traktować jako element modernistycznej tradycji, kształtującej obraz tragicznej tożsamości. Gregory Woods przyznał, iż pod koniec XIX stulecia męski homoseksualizm postrzegany był niemal jako konieczny warunek tragicznej kondycji człowieka u schyłku wieku, skazanego przez los i niewrażliwe społeczeństwo na cierpienie. Jego zdaniem, wzorcową postacią tragicznego odmieńca dwudziestego wieku jest Oscar Wilde, który silnie odczuwał sens tragedii istnienia (tragic sens of life), tragedii rozumianej jako „naturalny i nieodłączny efekt uboczny samej homoseksualności”. Ta tragiczna kondycja homoseksualisty, pojęta esencjonalnie jako immanentny, niezmienny stan fatalnego nieszczęścia, wywołanego dramatycznym splotem wydarzeń na miarę antycznej tragedii, znalazła silne obsadzenie w wyobrażeniach o męczeństwie Chrystusa, chociaż z uwagi na „gejowski patronat” należałoby wymienić raczej postać świętego Sebastiana. Te ikony pojawiają się zresztą w twórczości Napierskiego. Zdaniem Kosofsky Sedgwick, między homoseksualizmem a dekadencją, rozumianą jako schyłkowa kondycja człowieka, istnieje wyraźne, chociaż trudne do zdefiniowania, pokrewieństwo. Elanie Showalter idzie o wiele dalej stawiając tezę, która traktuje dekadencję jako typowy eufemizm homoseksualności. Wzajemnego powiązania tych dwu elementów można szukać w tragicznej kondycji podmiotu poezji Napierskiego, a także w autobiograficznie ukształtowanej postaci Eryka z Rozmowy z cieniem.

Tragiczny portret Napierskiego dopełnia jego śmierć w 1940 roku. Po wybuchu wojny zdecydował się on pozostać w okupowanej Warszawie, chociaż jego pozycja i majątek stwarzały realną możliwość ucieczki. Przeczuwając od dawna zbliżającą się katastrofę, świadomie skazał się cierpienie i śmierć. Świadectwo Irzykowskiego, pełne pogardy i sarkazmu, ukazuje dramatyczną konsekwencję tej decyzji. Napierski w XI 1939 znajdował się na skraju psychicznego załamania. Został wkrótce aresztowany przez gestapo pod pretekstem szpiegostwa ekonomicznego w Niemczech i osadzony na Pawiaku. Jego literackie fascynacje kulturą Niemiec i liczne podróże do tego kraju zemściły się na nim w sposób najmniej oczekiwany. Dla nazistów był przede wszystkim „kapitalistą, akcjonariuszem wielkich cementowni i Żydem”. Został rozstrzelany 2 IV w Palmirach koło Warszawy. „Jeżeli współwięźniowie przekazali prawdę, nie miał siły iść i ten skrzeczący worek przerażenia niesiono pod mur, przed lufę karabinu maszynowego”. Miłosz wiele lat po śmierci Napierskiego zastanawiał się, „czy aresztowanie Marka natychmiast po wejściu Niemców do Warszawy i oskarżenie go o szpiegostwo ekonomiczne w Niemczech nie miało jakiegoś związku z jego przygodami erotycznymi w Niemczech, dokąd często jeździł”. Jeśli rzeczywiście Eiger stał się obiektem zainteresowań niemieckiego kontrwywiadu, z całą pewnością wiedziano o jego homoseksualnych skłonnościach.

Stefan Napierski budził za życia jak i po śmierci wiele sprzecznych emocji, dla jednych był człowiekiem tragicznym, dla drugich – śmiesznym i groteskowym. Dziś może powiedzielibyśmy, mając na uwadze jego ostentacyjny homoseksualizm, że postrzegany był jako nazbyt zniewieściały, wręcz „przegięty”, co mogło podsycać niechęć i dezaprobatę środowiska literatów, w tym także jego homoseksualnej części. Poza Iwaszkiewiczem należy wspomnieć także o Józefie Czechowiczu, który pokpiwał sobie z niego wielokrotnie. W swej korespondencji autor nuty człowieczej wyraził się o Napierskim, iż był „bardzo nieprzyjemny”, a jego książka Od Baudelaire’a do nadrealistów (1933), w której zamieszczony został m.in. wspomniany esej o Prouście, „ciekawa, ale przykra”. Eiger natomiast głęboko współczuł Czechowiczowi, a nawet udzielił mu gościny, kiedy ten w 1936 roku znalazł się w tarapatach z powodu oskarżeń o homoseksualizm.

Podejmując rozważania nad spuścizną literacką Napierskiego trzeba zdawać sobie sprawę z wielokrotnego systemu wykluczeń, jakiemu podlegał autor, jawiąc się w opinii innych jako ekscentryczny bogacz, Żyd, homoseksualista i w dodatku grafoman pragnący rozpaczliwie zapisać się w historii literatury polskiej. Grafomanię Napierskiego jeszcze przed wojną otwarcie podkreślał poeta Jerzy Pietrkiewicz. Nie stroniąc od antysemickiej i homofobicznej retoryki redaktorów faszyzującego tygodnika „Prosto z mostu”, opublikował na łamach tego pisma paszkwil skierowany przeciwko autorom i redaktorom „Pionu”, obok Czechowicza wymieniając w nim także Eigera, do którego mogły odnosić się słowa:

U nas byle pederasta
talent ma, talentem szasta

Nie był to jednak argument o charakterze merytorycznym, lecz prześladowczym. W ostatnich latach przed II wojną światową mieliśmy bowiem do czynienia z faszystowską nagonką na środowisko homoseksualistów i żydów, utożsamiane przede wszystkim z warszawskim środowiskiem literackim, związanym głównie z „Wiadomościami Literackimi”. Ale to już inny rozdział tej historii…

[1] Wat najwyraźniej pomylił fakty, bo podróż poślubna Napierskiego i Ireny Tuwim miała miejsce w 1922 roku. Miłosz poproszony przez Pasterskiego o zweryfikowanie wspomnienia Wata napisał: „to, co Wat pisze o 1928 można interpretować albo, że działo się to w 1922, albo, że Marek nie był tam w podróży poślubnej”.

Tomasz Kaliściak badacz literatury, recenzent, obecnie pracuje nad doktoratem poświęconym problematyce homoseksualnej w
literaturze polskiej.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Kaliściak

Tomasz Kaliściak

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 234; nazwa: tomaszkalisciak

7 komentarzy do:Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)

  • pl

    [Re: Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)]

    bardzo interesujący artykuł, dzięki

  • tomtom

    [Re: Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)]

    Bardzo nam brakuje historycznych postaci nie tylko homoseksualnych, ale właśnie przegiętych gejów. Szalenie ciekawy tekst!

    Dlatego też cieszę się, że mogłem przeczytać o Napierskim, a nie wiedziałem nawet, że ktoś taki istniał.

  • zadra

    [Re: Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)]

    super!

  • wit

    [Re: Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)]

    Kiedy się czyta o „starej Warszawce” z tamtych lat, włos się mimowolnie jeży na myśl o analogiach do dzisiejszych czasów: ten sam drobnomieszczański Ciemnogród, ta sama prymitywna zaściankowość, katolicka hipokryzja i barbarzyńska nietolerancja… Wiele się w świecie zmieniło, ale mentalność naszej, pożal się boże, „elity” w bardzo niewielkim stopniu.
    Nie dalej jak wczoraj w TVN (uchodzącym za „postępową” stację) dwaj czołowi redaktorzy wypytywali Wojciecha Olejniczaka, czy nie wstydzi się (sic!), że po sesji we „Wprost” (tej z rozpiętą koszulą) będą głosować na niego geje… Biedny działacz jakoś z tego wybrnął,wijąc się z zażenowania. Załamać ręce nad taką głupotą. Skoro tak rozumuje nasza „elita”, to czego oczekiwać po reszcie społeczeństwa?!

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)]

    Straszne! straszne! geje głosują! człowiek się od takich głosów pewnikiem zarazić może!

    A w temacie literatury… Nie wiem, czy już było, ale przeglądałam dział Sztuka i nie znalazłam… Mianowicie właśnie cały taki rys biograficzny wspomnianego tu Czechowicza. Osobiście zachwycam się nim od liceum – przerabialiśmy słabe „na wsi” i znakomity „żal”, a potem siadłam sobie między regałami w bibliotece (miałam chody u bibliotekarki), przeczytałam „widzenie” i odleciałam… Oczywiście biograficznie Czechowicz również jest bardzo ciekawą postacią, więc gdyby ktoś planował o nim napisać, to miło…

  • marcin

    [Re: Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)]

    Droga zewsząd i znikąd! Nie ma co się oglądać na innych, skoro masz wiedzę i jesteś zaangażowana emocjonalnie w temat (Czechowicza), to sama napisz :) Na pewno popełnisz znakomity tekst!

  • Kiki

    [Re: Stefan Napierski – bogacz, żyd i homoseksualista (szkic biograficzny)]

    Bardzo dobry tekst a Berlin lat 20-tych to coś pięknego, ja tylko pamietam z powieści Remarqua jak wspomina o tranwestytach spokojnie stojących na ulicach Berlina. Z tego wynika że dziś cofnelismy się w rewolucji seksualnej i obyczajowej conajmniej o 100 lat bo dziś nic takiego nie ma np. w Warszawie.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa