Spowiedź mizogina

Wartość kobiety polega na jej zdolnosciach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych
Św. Tomasz z Akwinu

Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie
Św. Augustyn

Za twym mężem winno iść twe pożądanie, i on winien być twoim panem, zniż się zatem do poddaństwa, bądź jedną z podległych
Św. Jan Chryzostom

Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz (chcę, by) trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem – Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci
I list do Tymoteusza, 2:11-14

Kobiecie przystoi jedynie szata żałobna. Skoro tylko przekroczy próg wieku dojrzałego, winna zasłonić swe gorszące oblicze, by nie utracić szczęśliwości wiecznej
Tertulian

U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywoływać wstyd
Św. Klemens Aleksandryjski

Tak długo, jak kobieta żyje po to, by rodzić, i dla dzieci, tak długo między nią i mężczyzną istnieje taka sama różnica, jak między ciałem i duszą; jeżeli jednak pragnie Chrystusowi bardziej służyć niż światu wówczas przestanie być kobietą i nazwą ją mężczyzną, gdyż życzymy sobie, by wszyscy zostali podniesieni do stanu doskonałego mężczyzny
Św. Hieronim (Komentarz do Listu do Efezjan 5)

Kobiety są błędem natury z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu, są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny
Św. Tomasz z Akwinu

Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów
Sw. Tomasz z Akwinu
(Więc jednak człowiekiem nie jest się od momentu poczęcia?)

Cała płeć żeńska jest słaba i lekkomyślna, uświęcona zostaje jedynie przez macierzyństwo
Św. Jan Chryzostom
Źródło: chloe/pardon.pl

Pojęcie mizoginii wywodzi się z greki, składa się z dwóch komponentów: mis = pogarda, nienawiść oraz gyne = kobieta i oznacza nienawiść w stosunku do kobiet lub do wszystkiego, co żeńskie i kobiece. Odrzucenie kobiecości ma podłoże zarówno emocjonalne, społeczne jak i seksualne. Mizoginami bywają mężczyźni, kobiety, a nawet dzieci.

Fenomen mizoginii jest głęboko zakorzeniony w naszym patriarchalnym społeczeństwie. Ma on też niewątpliwie swoje kościelno-religijne źródła, o czym zaświadczyć mogą powyższe cytaty tzw. „ojców Kościoła” (ciekawe, że nigdy nie było żadnej matki Kościoła, za wyjątkiem tej jedynej niepokalanej-Najświętszej M.P., zaś „matki kościelne” w żargonie kleru to starsze babinki przesiadujące od rana do wieczora w kościelnych ławach i mruczące różaniec). Społeczeństwo nasze jest patriarchalne, a od patriarchatu do mizoginii już tylko jeden krok. To, że zarówno Kościół jak i społeczeństwo łatwo ulegają pokusie mizoginii ma oczywiście swoje przyczyny: niewłaściwe, a często zupełnie błędne rozumienie biblijnej nauki o podporządkowaniu kobiet, hierarchiczne struktury autorytarne oraz odrzucenie specyficznie żeńskich elementów religii i wiary (patrz „Kod Leonarda da Vinci”). Chrześcijanie są tylko ludźmi, zatem borykają się z takimi samymi problemami jak reszta społeczeństwa, które jest wygodne i łatwo wykorzystuje poślednią, podporządkowaną pozycję istot potencjalnie fizycznie lub psychicznie słabszych. (Dotyczy to w równej mierze gejów co kobiet). Kobiety zaś uchodziły za płeć wprawdzie piękną, lecz słabą – zatem uzależnioną od płci mocnej. Pod każdym względem.

Opierając się na nauce św. Pawła (Ef. 22-25) chrześcijaństwo (o innych religiach monoteistycznych nie będziemy tu wspominać, choć temat to ciekawy, a materiał do analiz porównawczych bogaty) doprowadziło do wypracowanie niezdrowych = nierównych i nie-równoprawnych stosunków mężczyzna-kobieta. Towarzyszyło temu tworzenie jednostronnych struktur męskiej dominacji, które już od początku cechowała spora doza mizoginii. Kobiecość, wraz z jej bogactwem oraz specyficznymi dla żeńskości zdolnościami i darami, pozostawała niewykorzystana i nieodkryta. Rolą kobiet nie było przewodniczenie nabożeństwom, lecz wypełnianie posług niższych: sprzątanie, gotowanie, szycie, a w liturgii rozdawanie książeczek z psalmami.

Mizoginia u mężczyzn wyraża się w tendencjach do odrzucania kobiet oraz irytacji z powodu ich obecności. Jest ona często przekazywana z pokolenia na pokolenie i utrwalana w rodzinach przez same kobiety, które spełniają od pokoleń rolę „służebnicy, poddanej głowie rodziny, czyli samcowi”. Mizoginię się dziedziczy i uczy się jej wraz z językiem: o babach mówi się często źle i z pogardą (np. wezwanie skierowane do małego dziecka: „nie bądź jak baba” sugeruje, że bycie babą to coś podrzędnego, zaś mężczyźnie – nawet małemu – bycie babą nie przystoi). Osobniki „żeńskie” bądź zachowujące się w sposób kobiecy bywają wyśmiewane, bez zwrócenia uwagi na to, że jest to często dla samych kobiet (naszych matek, sióstr, żon) niezwykle bolesne i upokarzające.

Innym znakiem mizoginii jest strach połączony często z podświadomą odrazą w stosunku do „żeńskości” jako liturgicznie nieczystej (miesiączka). Jest to też często wynikiem reakcji na „toksyczne stosunki” z własną matką – dominującą i nadopiekuńczą, która w dzieciństwie zdołała stłamsić syna. Na tym polu wyrasta też niezwykle wątpliwa (lansowana głownie przez kościelnych duszpasterzy i terapeutów) teoria „dominującej matki” dotycząca powstawania skłonności homoseksualnych.

Nienawiść w stosunku do kobiet, molestowanie i wykorzystywanie seksualne, zaburzenia relacji męsko-damskich oraz patriarchat to nieodłączne, wydawać by się mogło, atrybuty naszego współczesnego społeczeństwa. Społeczeństwo konsumpcyjne traktuje nadal kobiety jako obiekt lub przedmiot pożądania (przemysł pornograficzny, tekstylny, kosmetyczny oraz wszechobecna reklama innych dóbr, gdzie ładna młoda dziewczyna stanowi atrakcyjną „oprawę” dla prezentowanego towaru). Podział ról płciowych z ich ściśle określonymi prawami (mężczyznom wolno więcej!) jest wszechobecny. Zgodnie z tym „matrixem” przejmujemy, przetwarzamy i projektujemy dalej jednostronny, fałszywy obraz kobiet: świętej (Maryi, matki, żony) lub dziwki-nierządnicy (innych, wrogich nam i powszechnie wokół spotykanych). Między tymi ekstremami nie ma nic. Nic pośredniego. Żadnych półcieni. Taki obraz, z gruntu błędny, rodzi wiele szkód w postrzeganiu świata już wśród najmłodszych. Co ciekawe, wiele kobiet identyfikuje się z nim bezwiednie opowiadając się po jednej bądź drugiej stronie (słodka, wymagająca ciągłej opieki idiotka, lub podstępny wyrachowany wamp). A przecież kobiecość wyrazić można na tyle różnych sposobów. Można pogrążyć się w różu i tiulach, można nosić flanelę i dżins. Ani jedna ani druga strona nie staje się przez to mniej lub bardziej żeńska.

Mizoginizm istnieje także wśród kobiet, zwłaszcza tych, które odrzucają swoją kobiecą tożsamość. Takie panie mają często problem w kontaktach z obiema płciami. Pogardzają one zarówno słabymi reprezentantkami własnej płci, jak i „miękkimi samcami”. Czasem manipulując nienawiścią i zazdrością rozgrywają swoją dominującą pozycję w relacjach damsko- męskich. To często feministyczne lesbijki spod znalu butch. Ale nie tylko i nie wyłącznie!

Czasem też same matki ulegając mizoginicznym sposobom myślenia preferują i faworyzują synów w stosunku do własnych córek. Przekazywanie mizoginii odbywać się może zatem dwutorowo: po mieczu i po kądzieli.

Mizoginia ma wiele obliczy. To nie tylko rozum (ratio), lecz raczej – a może przede wszystkim – świat odczuć i zachowań. Zachowań krzywdzących, niesprawiedliwych, nieuzasadnionych stereotypowych. Pamiętajmy jednak, że stwierdzenie iż mizoginia to „wada wzroku w postrzeganiu żeńskiego świata” nie załatwia problemu. Konstatacja: „jesteś mizoginem i nie powinieneś takim być” nie wystarcza.

Jestem mizoginem – przyznaję to uczciwie. I jako gej cierpię z tego powodu. Gej przecież nie może być mizoginem. Walcząc z ogólnie dokoła mnie panującą homofobią zwalczyć muszę też niechęć do kobiet zakorzenioną we mnie. Oba te fenomeny cechuje podobne podłoże emocjonalne. I oba są irracjonalne. A jednak istnieją.

Mój stosunek do kobiet z jednej strony cechuje strach, z drugiej ambiwalencja zwłaszcza w naszych relacjach z facetami. Podziw graniczy tu z zazdrością. Zazdrością o innych chłopaków. Towarzyszy temu pragnienie z jednej strony dominacji i potrzeba kontroli nad kobietami, z drugiej – trzymania kobiet na dystans. Jako gej mam wewnętrzną potrzebę ignorowania kobiet. To taki mechanizm obronny – dzięki temu nie jestem też zagrożony podrywem z ich strony. Dobry to sposób, choć działa nie zawsze skutecznie. Kobiety bywają uparte. A jak już na kogoś parol zagną – trudno się opędzić. W każdym razie lubię kobietom schodzić z oczu i pragnąłbym, by one także to robiły. Wiem, że jest to niezwykle destrukcyjny sposób myślenia i wzorzec postępowania. Jak się z tego wyzwolić?

Jako gej uświadomiony (i to nie tylko seksualnie) winieniem wiedzieć, że płcie (zarówno biologiczne, jak i kulturowe) są komplementarne. Jako wychowanek Kościoła znać, że Bóg (kimkolwiek on jest i co to pojęcie znaczyć by miało) stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę (Rodz. 1,26-28). Różnice między nimi wprawdzie istnieją, są jednak powodem do wzajemnego szacunku, nigdy pogardy. Mizoginia jest sprzeczna z ogólnie rozumianą miłością, także miłością do płci własnej. Czy można mizoginię przezwyciężyć? Trudno! Bardzo trudno.

Istnieje jednak, paradoksalnie, aspekt pozytywny mojej mizoginii. Dzięki niej łatwiej jest mi zrozumieć homofobów. Oni też mają pozornie uzasadnione, odziedziczone i wyuczone lęki, obawy i fobie. I może wcale nie jest im łatwo się tego balastu wyzbyć. Odczucia nie są logiczne i racjonalne. Ale to co się wydaje niemożliwe bywa możliwe. Trzeba tylko potrafić zatęsknić.
Edward Stachura pisał: Zatęsknić za niemożliwym jest możliwe. Zatęsknić za niemożliwym znaczy odkryć w sobie brak; znaczy poczuć w sobie brak i chodzić z tym brakiem jak z wielką dziurą w piersiach na przestrzał, na wylot, do której wpada i z której wypada jakiś niewiadomego pochodzenia wiatr, gwiżdżąc po drodze taka jakąś melodię, że – o rzewności nad rzewnościami – oczy zachodzą mgłą od wypatrywania źródła tej melodii.(Oto)
Wszystkim mizoginom i homofobom życzę zatem by zatęsknili. Może pomoże. Do tego potrzeba jednak wyrozumiałości oraz czasu. Bardzo dużo czasu.

Janusz Boguszewicz tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

23 komentarzy do:Spowiedź mizogina

  • royte_pomerantsn

    [Re: Spowiedź mizogina]

    doceniam odwagę przyznania się głośno do własnej słabości ;) . trudne jest to, że tego typu przekonania jak mizoginia czy homofobia niekoniecznie znikają po poznaniu kilku(nastu) fajnych przedstawicieli nielubianej, stereotypizowanej grupy…

  • bart

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Już sam fakt dostrzeżenia w sobie jakiś wad i wypowiedzenia ich na głos jest niezwykle oczyszczający. Nie każdego na to stać. Gdy problem się rozpozna to później można się nad nim pochylić.

  • Tymon

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Cóż poradzić autorowi?

    Mizoginia i homofobia to dwie strony tego samego medalu – lęk przed kobietą i kobiecością w mężczyźnie prowadzą do tych samych reakcji. Warto przemyśleć ten mechanizm. Wydaje mi się zresztą, że żadna fobia nie ma pozytywnych stron (to złudzenie, którego trzeba się po prostu pozbyć).

    Poniekąd rozumiem tę mizoginiczną postawę: wynika ona być może stąd, że geje jeszcze 10, 20 (a może i więcej) lat temu konstruowali własną tożsamość seksualną w opozycji do tego co kobiece. Gej musiał potwierdzić, że nie jest zmanierowaną (sfeminizowaną) ciotką, ani kobietą, lecz „męskim” mężczyzną. Gej ze względów politycznych i poprawnościowych musiał więc pokazać, że jest normalny i na pierwszy rzut oka niczym się nie różni od kolegów heteryków, tzn. nie rzuca się w oczy.

    Ja nigdy nie miałem z tym problemów, bo zawsze tworzyłem głębokie sojusze z kobietami, lesbijkami i nigdy nie zwracałem uwagi na to czy jestem męski, czy kobiecy. Dla mnie ten podział nie jest aż tak wyraźny. Ale to kwestia pokolenia.

    Może więc warto odkryć w sobie trochę kobiecości. Każdy ją w sobie ma! I nie ma co owijać w bawełnę. Ja zawsze uważałem, że droga do mężczyzn prowadzi właśnie przez lepsze poznanie kobiety…

    Trzymam kciuki za autora.
    Byle nie próbował korzystać z usług hipnotyzera z Opola (kto czytał IS, ten wie)

  • rote -> bart

    [Re: Spowiedź mizogina]

    bart, wybacz, ale „pochylenie się nad” jakoś źle mi się kojarzy ;) (duchem kk powiało :D )

  • ww

    [Re: Spowiedź mizogina]

    cholernie dobry tekst. Wyszykałeś takie cytaty…

  • ´_´

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Z niecierpliwoscia czekam na rozprawke na temat mizoandrii. Moze tym razem, dla odmiany napisana przez lesbijke.

  • Walpurg

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Ja nie wiem, jak tę sprawę ugryźć, ale coraz częściej wydaje mi się, że terminy typu „mizoginia” czy „homofobia” są kompletnie bez sensu i w gruncie rzeczy nie są do końca tym, za co je uważamy.

    Po co dokonujemy coming outów? Po to, by osoba dotąd homofobiczna zmieniła swoje myślenie i z ogólnej opinii o gejach (złej) przeszła na opinię o osobie konkretnej a ta opinia z założenia będzie dobra.

    Z mizoginią jest podobnie. „Baba” nie nadaje się do prowadzenia auta, do rządzenia, do projektowania itd. – ale tylko taka ogólna „baba”. Gdy taki „mizogin” poznaje konkretną kobietę, zmienia swoje zdanie. Obecnie we wszystkich chyba miastach kobiety zdobywają zarezerwowane dotąd tylko dla facetów stanowisko „kierownicze” za kółkiem autobusu miejskiego. I większość ludzi początkowo reaguje źle: – „co to? baba za kierownicą?” A 15 minut później złego słowa już nie powiedzą, bo ta „baba” prowadzi zazwyczaj dużo lepiej niż którykolwiek facet.

    Mizoginia czy homofobia to chyba jednak nie są zjawiska zasługujące na traktowanie ich w kategorii osobnego bytu – tak naprawdę to tylko odmiany stereotypowego myślenia, które jest – chcemy czy nie – częścią natury ludzkiej.

    My nie jesteśmy od tego myślenia wolni. Wystarczy poczytać branżowe portale czy pisma, by przekonać się, że geje i lesbijki myślą tak samo stereotypowo jak ci, których nazywamy mizoginami czy homofobami.

  • Uschi

    [Re: Spowiedź mizogina]

    -> Walpurg – kiedy to niekoniecznie jest tak. ponoć istnieje nawet takie zjawisko socjologiczne (podpytam żonę), że można mieć za sąsiada żyda, którego się lubi i szanuje, a nadal być zaciekłym antysemitą („bo ten mój sąsiad Mosiek to taki fajny jest, ale te żydy w ogóle to normalnie bym…”).

    -> `_` – też czekam z niecierpliwością, jako biseksualistka nie doświadczam takich emocji ;) , więc chętnie się dowiem ;)

  • ´_´

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Baa… mozna byc Zydem i zacietym antysemita, Polakiem i antypolonista – takie zjawisko socjologiczne tez istnieje ( podpytaj zone :)

  • hypatia

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Dobry tekst, tylko jedna mała uwaga – mizoginistyczne lesbijki i lesbijki-feministki to dwie oddzielne grupy. Lesbijka-mizogin (wcale nie musi być butchem) nienawidzi feministek a lesbijka-feministka nie może być mizoginem. Co do gejów-mizoginów, to mnie tam nie przeszkadzają:) Są nieszkodliwi. Gej mnie nie zgwałci ani nie pobije. Nawet jestem w stanie takich zrozumieć. Jest wiele homofobicznych kobiet. Na pewno wielu gejów miało z nimi do czynienia, być może były to nawet ich własne matki.

  • redaktorka traktorka

    [Re: Spowiedź mizogina]

    A ja to się cieszę, że ma takiego mądrego freunda – autor tekstu jest nim właśnie i chyba się nie pogniewa, że to tak trochę wywlekam mu i Wam wszystkim tu – który tak mądrze i trafnie pisze o tym, co go naprawdę dotyka. A że go dotyka, to nie jedną wiśniówkę o tym przegadali my :)

  • Aga

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Hmm… Wprawdzie ten artykuł został już dawno napisany, ale skomentować zawsze warto. Mam również prośbę do autora, o podanie konkretnych danych bibliograficznych przytoczonych cytatów. Bo ja spotkałam się z zupełnie innym podejściem Ojców Kościoła do kobiet. Podaję kilka cytatów z odnośnikami, gdzie te teksty można znaleźć po polsku, wyznając zasadę, że nieopisane cytaty nie mają racji bytu. Bo mogłabym np. stwierdzić, że p. Janusz Boguszewicz napisał „Homoseksualista jest bardziej rozwiniętą formą człowieka, a heteroseksualista powinien być mu poddany”, nie podając źródła tej wypowiedzi i kto mi udowodni, że tak nie powiedział? Dziwię się Pana niefrasobliwemu podejściu do tego sposobu tzw. cytowania, zwłaszcza, że jest Pan nauczycielem. Mam również nadzieję, że długość tych tekstów (więcej niż 2 linijki…) nie odstraszy żadnego wykształciucha od przeczytania ich :)

    A przecież w ramach gatunku ludzkiego nie jest oczywiste, żeby kobieta posiadała inną naturę, a mężczyzna inną! Ale chyba tę samą, a jeśli tak, to również tę samą cnotę. Jeśli więc ktoś uważa, że męską cnotą jest wstrzemięźliwość oraz sprawiedliwość i inne cnoty im towarzyszące, to jedynie mężczyźnie przystoi być cnotliwym, kobieta zaś ma być rozwiązła i niesprawiedliwa?! Doprawdy, aż wstyd to mówić! Nic podobnego! Zabiegać o wstrzemięźliwość, o sprawiedliwość i wszelką inną cnotę powinni jednakowo kobieta i mężczyzna, wolny i niewolnik, jeśli jedna i ta sama cnota przysługuje jednej naturze.
    Klemens z Aleksandrii (przed 215)
    Kobierce 4,59,1–3; w: Klemens Aleksandryjski, Kobierce zapisków filozoficznych dotyczących prawdziwej wiedzy, przeł. Janina Niemirska–Pliszczyńska, IW Pax — ATK, Warszawa 1994, t. 1, s. 330.

    Dlaczego na przykład niewierna żona miałaby ponosić karę, a mąż niewierny miałby kary uniknąć? Dlaczego niewiasta, która targnęła się na wierność małżeńską, jest uważana za cudzołożnicę i ponosi ciężką karę przewidzianą przez prawo, podczas gdy mąż niewierny żonie jest wolny od odpowiedzialności? Z takim prawem nie mogę się pogodzić ani takiego zwyczaju pochwalić.
    Mężczyźni ustanowili zasady prawa, nic więc dziwnego, że prawo zwrócone jest przeciw kobietom, że synów powierzano opiece ojca, a o córki nie troszczono się. Nie w ten sposób jednak postępuje Bóg. Nakazuje bowiem: „Czcij ojca i matkę twoją” (Wj 20,12). Jest to zresztą pierwsze przykazanie oparte na obietnicy: „a dobrze będzie ci się powodziło”. Natomiast „kto złorzeczy ojcu lub matce, niechaj umrze” (Wj 21,17). Tak samo Bóg wynagradza dobro [świadczone ojcu lub matce], jak nakłada karę za zło. Podam jeszcze inny tekst: „Błogosławieństwo ojca dom dzieci utwierdza, a przekleństwo matki wywraca go od fundamentów” (Syr 3,9).
    Zważcie na równość tego prawa. Jeden jest Stwórca mężczyzny i kobiety, z jednej gliny oboje, dla obojga jeden Obraz, jedno prawo, jedna śmierć, jedno zmartwychwstanie. Zarówno mężczyźnie, jak i niewieście zawdzięczamy urodzenie. Jeden dług należy się od dzieci obojgu rodzicom.
    św. Grzegorz z Nazjanzu (r. 381)
    Mowa 37,6; w: Jan Maria Szymusiak, Grzegorz Teolog, Poznań 1965, s. 371.

    Wiem, Pryncypio, córko w Chrystusie, że mnie bardzo wielu gani za to, że czasami piszę do kobiet i w ten sposób daję pierwszeństwo płci słabej, dlatego najpierw odpowiem moim oszczercom i dopiero potem przejdę do rozprawki, o którą prosiłaś. Gdyby mężczyźni zapytywali mnie w sprawach Pisma Świętego, nie mówiłbym do kobiet. Gdyby Barak chciał iść do bitwy, Debora nie mogłaby odnieść triumfu nad pokonanymi wrogami (Sdz 4). Jeremiasza zamykają w więzieniu (Jr 36,26), natchnienie prorockie otrzymała niewiasta Holda (2 Krl 22,14). Kapłani i faryzeusze krzyżują Syna Bożego, a Maria Magdalena płacze pod krzyżem, przygotowuje wonności, szuka Go w grobie, pyta ogrodnika, rozpoznaje Pana, śpieszy do Apostołów, zwiastuje Znalezionego (J 19,25; 20,1–18). (…)
    Rut, Estera i Judyta tak wielką mają chwałę, że księgi święte są ich imionami nazwane. Prorokini Anna rodzi syna — lewitę, proroka, sędziego i ofiarowuje go w przybytku Bożym (1 Sm 1–2). Niewiasta z Tekoa zadaje królowi Dawidowi trudne pytanie, poucza go zagadką i łagodzi jego gniew, wskazując na przykład Boga (2 Sm 14). Czytamy też, że inna mądra niewiasta podczas oblężenia miasta z powodu jednego buntownika, gdy Joab wódz oblegających tłukł mury taranem, przemówiła do ludności. W mądrości swojej i kobiecą powagą usunęła niebezpieczeństwo od tak wielkiej liczby mieszkańców (2 Sm 20,16–22). Cóż powiem o królowej Saby, która przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona i mogła potępić wszystkich mężczyzn izraelskich świadectwem Pana? (2 Sm 10).
    Elżbieta prorokuje swoim łonem i słowami (Łk 1,41–45). Anna, córka Fanuela, w świątyni sama staje się świątynią Bożą i w codziennym poście znajduje chleb niebieski (Łk 2,36–38). Niewiasty idą za Zbawicielem i dostarczają Mu środków ze swego mienia (Łk 8,2–3). Ten, który pięciu chlebami nakarmił pięć tysięcy ludzi, nie licząc kobiet i dzieci, nie wzbrania się przyjmować pożywienia od świętych kobiet. Rozmawia z Samarytanką przy studni i nasycony rozmową wierzącej, zapomina o zakupionych pokarmach (J 4). Akwila i Pryscylla uczą Apolla, męża apostolskiego i uczonego w Prawie, i pouczają go o drodze Pańskiej (Dz 18,24). Jeśli nie było hańbą dla Apostoła być pouczanym przez kobietę, dlaczegóż dla mnie miałoby być hańbą pouczać po mężczyznach także kobiety.
    Sprawy te, czcigodna córko, omówiłem krótko w tym celu, byś nie gardziła swą płcią i by mężczyźni nie pysznili się ze swojej, gdyż Pismo Święte ich potępia, chwaląc życie kobiet.
    św. Hieronim (r. 397)
    List 65,12; w: Św. Hieronim, Listy, przeł. Jan Czuj, Warszawa 1953, t. 2, s. 56–58.

    Cokolwiek nakazane jest mężczyznom, to również odnosi się do kobiet. Nie może bowiem być tak, że wolno opuścić cudzołożną żonę, a nie wolno cudzołożnego męża. Jeśli ten, „kto łączy się z nierządnicą, staje się z nią jednym ciałem” (1 Kor 6,16), to również ta, która żyje z rozpustnikiem i nieczystym, staje się z nim jednym ciałem. Inne są prawa cezarów, inne Chrystusa. Co innego nakazuje Papinianus, co innego Apostoł Paweł. Tamci dozwalają na bezwstyd mężczyznom, a ponieważ potępiają jedynie gwałt i cudzołóstwo, na każdym kroku pozwalają na rozpustę w domach publicznych i w stosunku do młodych służebnych. U nas czego nie wolno kobietom, tego nie wolno także i mężczyznom; służba jest taka sama i w tych samych warunkach się odbywa.
    św. Hieronim (r. 399)
    List 77,3; w: ibidem, t. 2, s. 160.

    „Powiedz mi, co jest piękniejszego od nieba? Co piękniejszego od gwiazd? Żadne ciało, które wymienisz, nie jest tak jasne, żadne oczy nie są tak świecące. Gdy powstały, i aniołowie byli zachwyceni, i my teraz jesteśmy, ale już nie tak jak na początku. Tak działa przyzwyczajenie. Ta sama rzecz, a już nie zachwyca tak samo. O ileż bardziej dotyczy to piękna kobiety. Jeśli przyjdzie choroba, łatwo to wszystko zniknie.
    Szukajmy u kobiety życzliwości, umiarkowania, łagodności. Nie szukajmy piękna cielesnego ani nie oskarżajmy o jego brak — te rzeczy nie są w jej mocy. I w ogóle nie wypominajmy jej żadnych wad — to bowiem jest cechą ludzi zuchwałych. Ani nie zniechęcajmy się, ani nie sprawiajmy przykrości. Czy nie widzicie, ilu mężczyzn poślubiło piękne kobiety i żałośnie życie skończyło? Ilu natomiast poślubiło nieszczególnie piękne — i dożyło późnej starości?
    Zawierając związek małżeński, nie szukajmy bogactwa ani szlachetnego urodzenia, ale duchowej zacności. Niech nikt nie pragnie się wzbogacić przez kobietę — takie bogactwo jest bowiem hańbiące i godne nagany — w ogóle niech nikt nie pragnie tego bogactwa.
    św. Jan Chryzostom (†407)
    Homilia 20 na List do Efezjan, 3; w: Św. Jan Chryzostom, O małżeństwie, wychowaniu dzieci i ascezie, przeł. Małgorzata Jurek, Wydawnictwo „M”, Kraków 2002, s. 52.

    Niektórzy twierdzą, że w zmartwychwstaniu wszyscy będą mieli płeć męską, gdyż Bóg tylko mężczyznę stworzył z ziemi, niewiastę zaś z mężczyzny. Jednak mnie wydaje się rozumniejszy pogląd tych, którzy nie wątpią, że zmartwychwstaną obydwie płcie. Bo przecież nie będzie tam pożądania, które tu powoduje zawstydzenie. Mężczyzna i niewiasta, nim popełnili grzech, byli nadzy, a jednakże się nie wstydzili. Zmartwychwstałym więc ciałom zepsucie będzie odjęte, a zostanie tylko natura. Płeć niewieścia bowiem wywodzi się nie z zepsucia, ale z natury, która co prawda będzie wtedy uwolniona i od stosunków cielesnych, i od rodzenia dzieci, zachowa jednak narządy kobiece. Celem ich będzie nie dawny użytek, lecz nowe piękno, nie wzbudzające już w patrzących pożądania, które całkowicie zniknie, mające zaś na względzie chwałę mądrości i łaskawości Boga, który nie tylko stworzył to, czego przedtem nie było, ale uwolnił od zepsucia to, co stworzył.
    św. Augustyn (r. 426)
    Św. Augustyn, O państwie Bożym (22,17), przeł. Wiktor Kornatowski, IW Pax, Warszawa 1977, t. 2, s. 584. Analogicznego poglądu broni św. Tomasz z Akwinu (4 Sent., dist. 44 q. 1 a. 3 q–la 3; Contra Gentiles 4,88; Summa Theologiae, Suppl. q. 81 a. 3).

    Proszę i napominam was, aby wszyscy, którzy zamierzają pojąć żonę, strzegli dziewictwa aż do chwili zawarcia małżeństwa. Ponieważ żaden mężczyzna nie chciałby poślubić narzeczonej, która straciła dziewictwo, zatem żadnemu z nich nie wolno się deprawować przed małżeństwem przez związek cudzołożny.
    Jeszcze gorszą rzeczą jest to, że wielu z nich, zanim pojmie żonę, bierze sobie konkubinę. Z powodu wielkiej liczby takich przypadków biskup nie jest nawet w stanie ich wszystkich ekskomunikować. Z płaczem i wśród rzewnych westchnień toleruje ich i czeka, że być może łagodny i miłosierny Pan da im owocną pokutę, dzięki której będą mogli otrzymać odpuszczenie tego grzechu. Zło to stało się tak codzienne, że nie uważa się go za grzech.
    św. Cezary z Arles (ok. 470–542)
    Kazanie 42,5; w: Św. Cezary z Arles, opr. Antoni Żurek, Kraków WAM 2002, „Ojcowie żywi”, t. 17 s. 188–189.

    I wiele innych. Służę cytatami, jeśli jest taka potrzeba.
    Pozdrawiam

    dr Agnieszka Skórzewska, historyk literatury i teolog

  • Peter Pan

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Trafiłem na ten artykuł przez komentarz Agi.
    Pomijam już, że jak ktoś słusznie stwierdził, przydałoby się napisać też coś o mizoandrii. Tym bardziej, że wówczas nie trzeba by było szukać cytatów ze średniowiecza. Można by było zacytować Jelinek, Moore’a (tego od filmu o Bushu), przedstawicielki feminizmu drugiej fali a nawet Kingę Dunin.
    Ale to tak na marginesie.

    Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że obojętnie co sądzę o samych tezach artykułu, widać, że jest napisany jakiś czas temu. Bo kiedyś ukazywały się tu artykuły, których autorzy zadawali sobie pewien intelektualny trud, który w tym artykule widać. Są cytaty, są źródła, jest próba zbudowania jakiejś koherentnej argumentacji.
    Obecnie na homikach są tylko 3 tematy :
    - dlaczego Parady są przełomowe niczym Rewolucja Francuska
    - czy mamy domagać się związków, czy podtrzymują one heteronormę
    - jak się robiło laskę w PRLowskich szaletach.

    Czasem tylko Abiekt błyśnie wiedzą a ciocia Juanitta (czy jak jej tam) oryginalnością wniosków.

  • Roxi

    [Re: Spowiedź mizogina]

    I pomyśleć, że to wszystko mówią święci. :(

  • Soniasonia

    [Re: Spowiedź mizogina]

    I pomyśleć, że wiele współczesnych kobiet mówi prawie tak samo o sobie…

  • krzsz1986

    [Re: Spowiedź mizogina]

    @ Sonia

    Nigdy nie spotkałem kobiety, która twierdziłaby, że jest istotą poślednią albo sama świadomość jej istnienia wywołuje i niej wstyd. Mogłabyś wyjaśnić, co konkretnie masz na myśli?

  • Soniasonia

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Mnóswto podobnych poglądów można znaleźć w słabych i średnich powieściach typowo kobiecych, róznych „chick lit” (Gdzie szukająca partnera kobieta często gardzi tymi, które zdecydowały się na studia, karierę czy choćby po prostu ich priorytetem nie jest zamążpójście) zwłaszcza tych dla młodzieży – dobrymi przykładami są „Jeżycjada” czy „Zmierzch”, w których co prawda nie zostało wypowiedziane to wprost, ale teza jest taka, że „Kobieta sama sobie nie poradzi. Musi mieć mężczyznę, który wszystko robi za nią. W zamian musi być mu posuszna.” To okropne, jak w tych powieściach „dobrzy” faceci odnoszą się do kobiet, które „kochają”, a także, jak kobiety zwracają się do kobiet – jesli coś się w związku nie układa, to zawsze jest to wina kobiety, kobieta musi zadowaać męża i tak daej w tym stylu. Jeszcze bardziej ten trend jest widoczny w mangach shojo, pisanych przeciez przez kobiety dla kobiet, nawet tak dobrych jak „X” czy „From Eroica With Love”.

  • Soniasonia

    [Re: Spowiedź mizogina]

    Tak na marginesie, to chyba jestem mizoandrem. Brzydzi mnie bliskość mężczyzn i bardzo źle się czuję, jesli z jakiegoś powodu muszę stać w odegłości mniejszej niż metr od jakiegoś, wolę przebywać w towarzystwie samych kobiet lub takim, w którym dominują kobiety, a ostatnio, kiedy na w-fie nie mogam ćwiczyć z dziewczyną, nie ćwiczyam wcale, mimo, że jeden chłopak też nie mial pary – to był jeden z tych znośnych, ale mimo to brzydziłam się z nim ćwiczyć koszykówkę,

  • krzsz1986

    [Re: Spowiedź mizogina]

    @ Sonia

    Rozumiem. Znam kobiety (dziewczyny), które opowiadają o planach edukacyjnych, a potem z uśmiechem na ustach dodają, że i tak pewnie skończą przy kuchni. :) Słyszałem takie teksty i to brzmiało niesłychanie szczerze, wręcz jak życzenie. Wiele kobiet oczekuje od mężczyzny, że ten zapewni im dostatnie życie, a one w zamian poprowadzą dom, zajmą się wychowaniem dzieci. Nie można tym gardzić. Myślę, że to dosyć częste zwłaszcza wśród osób odrobinę gorzej wykształconych (nawet studiujących lub planujących studia). Oczywiście najlepiej to widać w przypadku osób pracujących w zawodach robotniczych czy usługach: kobieta ma małe możliwości osiągania wysokich dochodów jako sprzątaczka czy sprzedawczyni. Inaczej jest w przypadku mężczyzny, który pracując np. w budownictwie (ciężka, uciążliwa praca) może zarabiać bardzo przyzwoicie.

    To że brzydzisz się fizycznego kontaktu z mężczyzną nie oznacza, że „cierpisz” na mizandrię. ;) Po prostu może jesteś bardziej les niż bi.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa