Prawo antydyskryminacyjne w Polsce – relacja

8 maja w Centrum Zielna w Warszawie odbyła się debata pt. Prawo antydyskryminacyjne w Polsce w świetle prawa UE. Zorganizowała ją Kampania Przeciw Homofobii (z jej ramienia spotkanie przygotował Jan Świerszcz) przy współpracy Polskiego Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (Karolina Kędziora, prezeska Stowarzyszenia, przewodniczyła debacie).

Tematyka może brzmieć dla przeciętnego człowieka enigmatycznie, a wręcz zniechęcająco, wywołując potrzebę wzruszenia ramionami i pójścia dalej. Powinniśmy jednak pamiętać, że przepisy antydyskryminacyjne są dla naszej społeczności kluczowym narzędziem walki o godność, o pełną obecność w życiu społecznym, o szacunek dla tego, że jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami Polski. Nie zapominajmy, że bez jasnych, jednolitych przepisów antydyskryminacyjnych mamy bardzo poważne trudności z dochodzeniem naszych praw, więc na pewno warto zainteresować się, jak – i kiedy – może się to zmienić.

Tematem debaty były prace nad projektem ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (tzw. ustawy antydyskryminacyjnej – aktualny projekt ustawy w formacie .pdf można ściągnąć ze strony Rady Legislacyjnej), zaś panel dyskutantów obejmował przedstawicieli wszystkich stron zainteresowanych pracami nad tą ustaw. I tak administrację państwową reprezentowała Agnieszka Chłoń-Domińczak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Niestety, nie pojawiła się zaproszona przez organizatorów Pełnomocnik ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn Elżbieta Radziszewska, tłumacząc się tym, że w temacie prac nad ustawą jej urząd nie jest obecnie kompetentny. Przedstawicielami NGOsów byli: z jednej strony przewodnicząca debacie prezeska PTPA, a drugiej Łukasz Bojarski z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (będący jednocześnie przedstawicielem Polski w Europejskiej Sieci Niezależnych Ekspertów w zakresie Niedyskryminacji. Perspektywę Unii Europejskiej zaś reprezentował Krzysztof Śmiszek, członek unijnego EQUINET Z pozycji urzędu o podobnym zakresie uprawnień co planowany organ antydyskryminacyjny mówił przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich, Mirosław Wróblewski.

Paneliści przedstawili na początku prace nad prawami antydyskryminacyjnymi w Polsce z różnych perspektyw. Krzysztof Śmiszek omówił obowiązki Polski w zakresie wdrażania tzw. dyrektyw antydyskryminacyjnych (43/2000 i 78/2000), zwracając uwagę, że terminy ich wdrożenia do polskiego ustawodawstwa dawno minęły, a w konsekwencji tego przeciwko Polsce toczą się już w Komisji Europejskiej cztery postępowania. Wspomniał o toczących się w UE pracach nad tzw. horyzontalną dyrektywą antydyskryminacyjną, która ma objąć wszystkie rodzaje dyskryminacji w jak najszerszym obszarze działalności obywateli. Omówił również pokrótce obecność pewnych regulacji antydyskryminacyjnych w polskich przepisach (konstytucja, kodeks pracy, kodeks wykroczeń), wskazując ich fragmentaryczność.

Pani minister Chłoń-Domińczak mówiła o przepisach antydyskryminacyjnych z perspektywy instytucjonalnej i przedstawiła historię prac nad ustawą antydyskryminacyjną. Chyba wszyscy słuchający wznieśli oczy do góry na przypomnienie, że prace nad ustawą trwają od lipca 2006 r., kiedy to Komisja Europejska zobowiązała Polskę do przyjęcia takiego właśnie aktu prawnego. Pani minister tłumaczyła długość tych prac tym, że niezwykle trudno było wpisać unijne przepisy w polski porządek prawny, a jednocześnie uniknąć kolizji z zapisami konstytucji (z tego ostatniego wynikła na przykład zmiana tytułu ustawy, która początkowo była po prostu „ustawą o przeciwdziałaniu dyskryminacji”). Argumentację tę skomentowała później Agnieszka Grzybek z partii Zieloni 2004 wskazując, że prace nad tą ustawą są prawdopodobnie najdłuższymi w historii polskiego ustawodawstwa po 89 r.

Następnie pani minister omówiła pokrótce kształt obecnego projektu ustawy, koncentrując się na pozycji urzędu do spraw przeciwdziałania dyskryminacji, który planowany jest jako część administracji rządowej (odrębny dział administracji ws. równego traktowania, czego wymagają przepisy formalne dotyczące pracy ministerstw), zapewniając jednocześnie, że taka pozycja nie naruszy w żadne sposób niezależności takiego organu. Nie da się ukryć, ze zarówno pozostali paneliści, jak i słuchacze przyjęli to twierdzenie z niedowierzaniem. Dyplomatycznie ujął wątpliwości w tej kwestii przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazując, że pozycja organu w strukturze rządowej uniemożliwia niezbędną do jego funkcjonowania niezależność finansową oraz jest sprzeczna z tzw. „zasadami paryskimi”(1) zakładającymi zupełną niezawisłość organu antydyskryminacyjnego.

Mirosław Wróblewski w swojej wypowiedzi skupił się zresztą zasadniczo na krytyce obecnego projektu ustawy antydyskryminacyjnej, zwracając szczególną uwagę właśnie na fakt, że instytucja pełnomocnika antydyskryminacyjnego powinna mieć charakter zbliżony do RPO, co zapewniałoby jej niezależność polityczną i finansową, bliskość kontaktu z obywatelami (organy terenowe wymagane przepisami unijnymi). Przedstawiciel RPO wskazał również na dosyć niepokojący fakt: w zakresie tempa wdrażania przepisów unijnych Polska przesunęła się z pozycji lidera na szary koniec.

Łukasz Bojarski barwnie przedstawił poważne trudności, jakich doświadczają organizacje pozarządowe usiłujące brać udział w procesie konsultacji projektów ustawy – mówił o braku dostępu do spójnych danych, chaosie informacyjnych (wielość wersji projektu, nieupublicznianie kolejnych etapów prac, brak sprecyzowanego partnera do dyskusji ze strony rządowej, przerzucanie się odpowiedzialnością za projekt między MPiPS, urzędem pełnomocnika ds. równego statusu a Radą Legislacyjną, brak jednolitych źródeł informacji. Pani minister z pokorą przyjęła krytykę, obiecując poprawę w tym zakresie i regularne publikowanie w jednym miejscu na stronie internetowej MPiPS informacji o wszystkich etapach prac. Obietnica ta jednakże wywołała dość zrozumiała niechęć słuchaczy – Anna Grodzka z Fundacji Trans-Fuzja skomentowała, że zapewnienie przejrzystości procesu legislacyjnego jest jednym z podstawowych obowiązków urzędników administracji publicznej, a MPiPS wyraźnie to zaniedbuje, zaś obietnice udostępnienia wszystkich informacji w zasadzie na końcu procesu konsultacji są niepoważne. Anna Grodzka oskarżyła wręcz ministerstwo o świadomą politykę dezinformacji mającą na celu ograniczenie dyskusji nad ustawą. Ze strony publiczności podniosły się później zarzuty, że etap konsultacji społecznych został zamknięty zbyt wcześnie i że nie przeprowadzono w ogóle żadnej szerokiej dyskusji z zainteresowanymi nad nowym kształtem projektu. Pani minister zasłaniała się brakiem takiej możliwości prawnej, ale niestety jej wyjaśnienia nie brzmiały przekonywająco, a niektórzy dyskutanci wyrażali przekonanie, że ministerstwo dąży do jak najszybszego „wypchnięcia” projektu do Sejmu, co może mieć swoje złe strony – ustawa ma co prawda szansę na przyjęcie, ale w kształcie niedoskonałym, a możliwości jej zmiany przy opieszałości polskiego procesu legislacyjnego są w rzeczywistości żadne.

Komentarze ze strony publiczności skupiły się przede wszystkim właśnie na braku możliwości dialogu społeczeństwa i organizacji pozarządowych z administracją publiczną nad nowym kształtem projektu, co wynika zarówno z braku przejrzystości i dostępności informacji, jak i z przeszkód formalnych mnożonych w odczuciu zainteresowanych stron przez ministerstwo. Mariusz Kurc z KPH i Robert Biedroń zwrócili uwagę na brak wyraźnej woli politycznej i jasnej polityki antydyskryminacyjnej w rządzie, co powoduje przeciąganie prac nad ustawą – Mariusz Kurc zasugerował wręcz, że wynika to z kontrowersyjności zagadnienia zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Ewa Waszkiewicz z Biblioteki Narodowej mówiła o braku jasnych rozwiązań prawnych przy przeciwdziałaniu dyskryminacji ze względu na płeć i wiek w zatrudnieniu, dowiadując się dopiero z ust panelistów o ostatnich decyzjach sądowych, o których brakowało ogólnodostępnych informacji. Brak możliwości dialogu, brak dostępu do informacji oraz przeszkody mnożone przez administrację – takie zarzuty wobec ministerstwa zdominowały dyskusję. Agnieszka Grzybek zasugerowała wręcz, ze należy przygotować obywatelski projekt ustawy i próbować przedstawić go w Sejmie, unikając żmudnego procesu administracyjnego, żeby wskazać politycznym decydentom pilność potrzeby przyjęcia rozwiązań antydyskryminacyjnych i zaproponować rozwiązania atrakcyjne z perspektywy tych, dla których ustawa będzie przyjęta – obywateli i organizacji pozarządowych.

Przewodnicząca panelu dyskusyjnego, Karolina Kędziora, zakończyła spotkanie informacjami na temat prac prowadzonych przez PTPA, zwracając uwagę, że przygotowując ustawę antydyskryminacyjną nie można zapominać o tym, jaki wydźwięk społeczny taka ustawa mieć powinna. Wszyscy paneliści zgodzili się, że nie można sugerować (szczególnie nowym tytułem ustawy), że rozwiązania antydyskryminacyjne Polska przyjmuje tylko dlatego, że jest do tego zmuszona poprzez uczestnictwo w organizacji międzynarodowej, jaką jest Unia Europejska. Należy podkreślić, że wolą społeczeństwa polskiego jest zapobieganie dyskryminacji i zwalczanie jej, a wymogi unijne są jedynie koniecznym minimum, poza które można przecież rozszerzyć zakres odważnej, dobrze przygotowanej ustawy. Paneliści zaproponowali na koniec rozpisanie konkursu na nowy tytuł ustawy, który nie naruszałby zasady, ze brak dyskryminacji zapewniony jest konsytytucyjnie, a jednocześnie nie sugerował, że ustawa jest jedynie spełnieniem unijnego wymogu formalnego.

(1) Zasady dotyczące funkcjonowania i statusu instytucji krajowych („Zasady paryskie”) zostały przyjęte przez Zgromadzenie Ogólne ONZ rezolucją 48/134 z dnia 20 grudnia 1993 r.

foto KPH


Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

20 komentarzy do:Prawo antydyskryminacyjne w Polsce – relacja

  • aga

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    No, z relacji wynika, ze ministerstwo wyjątkowo się nie popisało, nie wiadomo, czy nie jest gorsze niż Radzia (czemu się wykręciła od obecności???) – trochę top wygląda tak, że chcą pchnąć ustawę do Sejmu, żeby mieć już czyste łapki i „co złego to nie my”.
    I gdzie ten sławetny dialog ze społeczeństwem obywatelskim obiecywany przez PO? Żenada :[

  • wyborca

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    właśnie!
    przypomina mi się artykuł o radziszewski9ej i jej trosce o zdrowie
    to jest straszne

  • Zen

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    A co pani Radzia wie, za przeproszeniem, o prawie antydyskryminacyjnym? Na Feminotece była relacja z mrożącego krew w żyłach spotkania z nią (polecam zajrzeć tam do wyszukiwarki i przeczytać).

    Ale minister Chłoń-Domińczak wydaje się sensowną i kompetentną osobą, to pocieszające. Dziękuję za relację.

  • Uschi ->Zen

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    niestety, mam wrażenie, że pani minister jedynie wydaje się być osobą kompetentną. już zupełnie osobiscie i subiektywnie musze pwiedziec, że odniosłam bardzo złe wrażenie z jej wypowiedzi – cały czas tłumaczyła się, dlaczego jest jak jest, nie proponując żadnych konstruktywnych rozwiązań obecnego impasu w pracach nad ustawą poza przepchnięciem jej do Sejmu, co za zły pomysł uznały wszystkie obecne NGOsy. nie umiała ustosunkować się do zarzutów braku dyskusji nad nową wersją projektu. i niestety odniosłam wrażenie, że manipulowała słuchaczami wskazując na swoje ograniczenia jako urzędnika państwowego uwikłanego w niezależny od niej proces legislacyjny. dla mnie nie brzmiało to przekonywająco.

  • Kaśka

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Jeśli ustawa w takim kształcie pójdzie do sejmu, co nawet jest możliwe, to niestety nic dobrego z tego nie wyjdzie.
    Mozna uznac jedynie za próbę manipulacji twierdzenie (m.in. pani minister), że dyskusja nad kształtem i kompetencjami organu antydyskryminacyjnego jest zbyt szeroka i jako taka – zbędna. Wiadomo przecież, że od tego, jak zostanie ukonstytuowany ów organ, zalezy jego moc sprawcza, a zatem – możliwość realizacji zapisów ustawy. Żaden zakaz się nie utrzyma, jesli jego złamanie nie bedzie snakcjonowane przez posiadający moc sprawczą podmiot.
    Poza tym – nie jest prawdą, jakoby nie było możliwości prawnych, by otworzyć dyskusję społeczną, chocby tylko z udziałem tych NGO, które już właczyły się do procesu legislacyjnego. Czyżby pani minister nie słyszała o konferencjach uzgodnieniowych, organizowanych na zakończenie lub w trakcie tworzenia projektów ustaw?? Cokolwiek dziwne…
    Tym bardziej nabiera mocy stwierdzenie jednego z uczestników konferencji, że widać przyczyna, dla której ustawy ciągle nie ma, lezy zupełnie gdzie indziej i nie jest nią brak pieniędzy na nowy, potrzebny przecież, urząd, a po prostu nietolerancja i hmofobia niektórych decydentów.

  • megamasa

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Nie są to niestety moje słowa, ale podpisuję się pod nimi obiema rękoma.
    „Nie znam ludzi bardziej nietolerancyjnych i bardziej przepojonych nienawiścią do inaczej kochających niż pederaści. Nie znam ludzi z większa zajadłością atakujących prawo do wolnego głoszenia poglądów niż pederaści! Według pederastów wszyscy maja wolność głoszenia swoich poglądów, pod warunkiem, że są zgodne z ich poglądami. Jeśli ktoś publicznie powie, że nie akceptuje pederastii to spadną na niego takie wyzwiska, takie kalumnie i potwarze, jakie nie spadną na żadnego przestępcę mordercę czy gwałciciela! Oczywiście taka osoba nie ma prawa piastować żadnych stanowisk publicznych. Bo prawo takie mają jedynie ci, którzy z dewiacji seksualnej robią nie tylko normę, ale tez godny naśladowania wzorzec dla młodzieży!”

  • Les-Ba

    [Ciemna megamasa?]

    Tłumaczą ci na tym portalu, jak komu dobremu, żebyś nie używał słowa „pederasta”, bo to obraża… Jak jesteś taki gieroj, to idź do Harlemu i wrzeszcz tam na cały głos „Niggers! Niggers!” Wtedy się dowiesz, co to znaczy nietolerancja ze strony grupy osób, które nazywasz słowem, jakiego te osoby sobie nie życzą… Bo na razie tylko pyszczysz klawiaturą, elektroniczny bokserze kochających inaczej…

  • megamasa

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Pederasta nie jest obraźliwym słowem. Pozdrawiam.

    http://portalwiedzy.onet.pl/71970,,,,pederastia,haslo.html

    http://www.slownik-online.pl/kopalinski/F53A63E1E4BC7626C125657B00774989.php

    http://hotnews.pl/artpolska-961.html

  • Les-Ba

    [Obraźliwy/nieobraźliwy]

    „Nigger” też nie jest… „Cygan” też nie jest obraźliwy… „Polaczek” – to sympatyczne zdrobnienie, podobnie jak „Pepik”. Czy ciemna megamasa nie może zrozumieć, że ludzi trzeba nazywać tak, jak oni sobie tego życzą, a nie wg własnych, wydumanych standartów? Jeżeli moja dziewczyna chce, żeby wszyscy nazywali ją Barbarą, to czemu ktoś będzie uporczywie mówił do niej „Basiu” albo „Baśka” mimo wielokrotnego zwracania mu uwagi? Odpowiedź jest jedna: będzie to robił z powodu wrodzonej tępoty.

  • megamasa

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Pisząc o pederastach mam na myśli pewną grupę osób, nie zwracam się do nikogo personalnie (co zresztą też by nie było obelgą). Pederasta i pederastia są to określenia medyczne, podobnie jak homoseksualizm i homoseksualista. Dowody przedstawiłem wyżej w postaci linków. „Gej” jest określeniem wykreowanym przez pederastów, po to by przedstawić się społeczeństwu w lepszym świetle, jako zjawisko pozytywne. Nie godzę się z tym i nie będę używał takich zwrotów, bo wolę posługiwać się terminami medycznymi.
    Ty Les-Bo natomiast jesteś przykładem typowego homoterrorysty. Jeżeli moje poglądy nie są zbieżne z Twoimi to rzucasz się do gardła i ubliżasz. Jesteś tylko potwierdzaniem tego co cytowałem wyżej.

  • Les-Ba

    [Do ciemnej megamasy]

    Powiedziałeś już milionom czarnoskórych obywateli USA i innych krajów anglojęzycznych, że są nigro-terrorystami? Przecież określenie „Afroamerykanin” jest wykreowane przez „Niggers”, aby sie przedstawić w lepszym świetle. Ty zaś konsekwentnie będziesz używać „Niggers”. Jesteś tak złośliwy, czy tak tępy, że nie rozumiesz, że ludzie mają prawo nie być nazywani tak, jak sobie nie życzą? Czy przyjemnie ci będzie, jeżeli ktoś o twojej matce powie „ta wagina” (a przecież to termin medyczny)?

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Les-Ba:
    Szkoda czasu na niego. Jak widzisz posluguje sie pseudo-kulturalnymi, pseudo-neutralnymi wypowiedziami zeby sprowokowac nas do „potwierdzenia” jego teorii o naszej rzekomej nietolerancji, nienawisci i homoterrorze, a na jakiekolwiek argumenty nie tylko jest calkowicie odporny, ale po prostu ich nie rozumie lub udaje ze nie rozumie, patrz definicja pederastii.

    Wszyscy:
    Nie dajcie sobie wmowic ze „pederastia” to jest medyczne okreslenie, _nie jest_. Medycznym okresleniem homoseksualizmu jest „homoseksualizm”, kropka. „Pederastia” jako synonim „meski homoseksualizm” to wylacznie okreslenie potoczne, bledne. Najblizszym medycznym okresleniem na „pederastie” jest „efebofilia homoseksualna”. Polecam Wikipedie (jak zwykle angielska wersja zawiera o wiele wiecej informacji).

  • megamasa

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Wagina nie jest określeniem kobiety ani matki. Natomiast racja – moja matka ma waginę. Ja sobie życzę żebyś do mnie mówiła Tygrysku. Napisz tak do mnie, proszę. Pederastia nie jest błędnym określeniem ani potocznym. Jest synonimem nazwy homoseksualizm, jak słusznie zauważyłaś. To że nie zgadzam się z Wami, nie czyni mnie tępym. Brakuje Wam rzeczowych argumentów, dlatego się złościcie. Podobnie katolicy udowadniają istnienie Boga. Jest i już, bo ja tak wiem.

    Pozdrawiam – Tygrysek

    Ps.Lilianne – Nie polegaj na Wikipedii, wielu ludzi wprowadziła w błąd. Jak wiesz hasła tam może redagować każdy. Ja powołuję się na autorytety (Lew Starowicz, niezawisły sąd)

  • Ch.

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Słowo „matoł” jest terminem medycznym, oznacza osobę cierpiąca na niedoczynność tarczycy. A wiadomym jest przecież, że nikt nie nazwie tak pejoratywnym określeniem chorego.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Nie polegam. Jest bibliografia na wikipedii, jest google, sa ksiazki, sa inne zrodla.

    Co do L-S – powiedzmy ze to czy jest autorytetem to otwarta kwestia. Przypominam – „I tak Lew-Starowicz z zażenowaniem przyznał, że w latach 60. uczestniczył w tzw. terapii awersyjnej, czyli traktowaniu homoseksualistów prądem w celu pozbawienia ich zamiłowania do własnej płci (…) Obaj seksuolodzy przyznali, iż wspomniane terapie były zupełnie nieskuteczne”.

    Poza tym nieszczesnym slownikiem (ktorego egzemplarz nawiasem mowiac chyba gdzies mam lub pozyczylam komus, poszukam) nie zetknelam sie z zadna wypowiedzia gdzie L-S mowil o homoseksualistach „pederasci”.

    Niezawisly sad? Niezawisly polski sad? To juz sa czyste kpiny. Te same polskie niezawisle sady ktore daja wyzsze wyroki za drobne kradzieze niz gwalty i pobicia? Te same ktore kiedy ofiara jest homo daja nizsze – o ile w ogole – wyroki? Albo ktore daja gwalcicielom 2 lata bo „ofiara prowokowala”? Jak ktos sie ludzi ze polskie sady sa niezawisle, to niech poczyta ile spraw konczy sie w Strassburgu.

  • megamasa

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Jeżeli chodzi o „matoła”. „Pederasta” obok medycznej terminologii nie ma znaczenia potocznego np „gamoń”. „Pederasta” ma jedno znaczenie i znaczy tyle samo co „homoseksualista”, więc o nieporozumieniach nie może być mowy. Zresztą nie wiem o co całe zamieszanie. Nie widzę w tym słowie zabarwienia pejoratywnego.

    Lilianne, na Boga… Podałem Ci źródła wiarygodne. Dwa niezależne słowniki. A do polskiej Wikipedii spojrzałaś? Przecież tam też jest potwierdzenie tego co piszę. Co do sądu to jego wyrok jest prawomocny więc stanowi prawo. Jestem pewien, że gdyby tamten urażony „pederasta” miał chociaż cień szansy na inny wyrok to by się odwoływał nawet do Strassburga.

    Czy mogłabyś mi odpowiedzieć na posta w wątku „Pedał, lesba… – mowa nienawiści – debata!”. Pozdrawiam.

  • J-23

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Chyba nie ma się o co kłócić:
    http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3912545

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Orwell w grobie ryczy ze smiechu.

    (Note to self: remember bloody new year’s resolutions #1 and 2)

    Dla mnie EoT.

  • Uschi do trolla

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Megamasa, trollu, misiu, jesteś z Wawy?
    Jeśli tak, to jak Twoje wrażenia z wczroajszej debaty o mowie nienawiści? A może nie przyszedłeś? Bo jedyny głoś dyskutujący o użyciu i znaczeniu słowa „pederasta” to była kobieta, czyżbyś jeszcze zmieniał płeć?

    Jak dla mnie EOT również.

    [i prośba od moderacji o niekarmienie trolla. oraz dyskutowanie ad meritum pod artykułami]

  • megamasa

    [Re: Prawo antydyskryminacyjne w Polsce - relacja]

    Jednak się potwierdza:
    „”Nie znam ludzi bardziej nietolerancyjnych i bardziej przepojonych nienawiścią do inaczej kochających niż pederaści. Nie znam ludzi z większa zajadłością atakujących prawo do wolnego głoszenia poglądów niż pederaści! Według pederastów wszyscy maja wolność głoszenia swoich poglądów, pod warunkiem, że są zgodne z ich poglądami. Jeśli ktoś publicznie powie, że nie akceptuje pederastii to spadną na niego takie wyzwiska, takie kalumnie i potwarze, jakie nie spadną na żadnego przestępcę mordercę czy gwałciciela!”




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa