Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?

20 lat minęło z naszej perspektywy. I NIC.

Patrząc z jednej strony można uznać, że historia feminizmu oraz ruchu gejowsko-lesbijskiego w Polsce to pasmo sukcesów. Od 1989 r., a szczególnie w ostatnich latach, postępowe widzenie polityki seksualności stało się w Polsce stałym elementem w mediach liberalnych, w sztuce, w działalności naukowej i na ulicach w trakcie spektakularnych demonstracji obywatelskich. Innym aspektem tych zmian jest silne, pozytywne współdziałanie kultury queer i feminizmu, polityki i aktywności społecznej, współpraca w kierunku wzmacniania sprawiedliwości społecznej i walka z dyskryminacją ze względu na płeć i orientację seksualną.

Jednakże – nie zapominając o znaczeniu wszystkich tych osiągnięć – musimy niestety zmienić ton i przyjąć bardziej pesymistyczną perspektywę. W tej chwili, w roku 2009, dwadzieścia lat po zmianie ustroju i pięć lat po wejściu do Unii Europejskiej można stwierdzić, że postępowa polityka gender i queer poniosła w Polsce spektakularną klęskę. Z perspektywy polityki seksualności nasz kraj bardziej przypomina teokrację niż demokrację.

Żeby to udowodnić wystarczy spojrzeć na sytuację prawną, która wpływa na nasze życie na najbardziej podstawowym poziomie.

Po pierwsze, restrykcyjne przepisy antyaborcyjne wprowadzone w 1993 r. i wynikająca z nich okrutna praktyka pozostały niezmienione, a przyszłość wygląda tu jeszcze mroczniej – jesteśmy wciągani w coraz bardziej restrykcyjną politykę reprodukcyjną. Mam tu na myśli niedawne dyskusje na temat przepisów dotyczących zapłodnienia in vitro oraz badań genetycznych. Wygląda to bardzo poważnie – i zupełnie nie na miejscu w unijnym kontekście troski o prawa obywatelskie. Wydaje się jednak, ze w tej chwili nie jest możliwa zmiana sytuacji i zapobieżenie naruszaniu prawa kobiet do wolnego wyboru.

Po drugie, żaden przepis prawa polskiego nie gwarantuje zabezpieczenia praw par jednopłciowych. Polska jest jednym z niewielu europejskich krajów nie posiadających tego rodzaju rozwiązań prawnych. Jedynym przepisem chroniącym osoby homoseksualne przed dyskryminacją jest kodeks pracy, gdzie wprowadzenie takiego rozwiązania było wymuszone przyjęciem dyrektywy o zatrudnieniu przy wejściu do Unii. Politycy po prostu musieli wyrazić zgodę na przyjęcie takiego przepisu, zaś od tego czasu, bez nacisków z Brukseli, „niezależny” rząd polski nie zaproponował żadnej strategii zapobiegania i zwalczania dyskryminacji ze względu na płeć i orientację seksualną. Polska nie podpisała również Karty Praw Podstawowych a kwestia rejestracji związków została usunięta z debaty, jako margines.

Podsumowując – możemy, powinniśmy, musimy nadal wychodzić na ulice, organizować marsze, nagłaśniać tematykę w mediach, uczyć na uczelniach i w szkołach, tworzyć kulturę, bawić się w klubach, organizować konferencje… Ale ciągle żyjemy w społeczeństwie, które nie uznaje naszych podstawowych praw obywatelskich. Żyjemy w wyjątkowo dwoistej sytuacji – i dlatego właśnie zadajemy pytanie o klęskę. Bo nie odnieśliśmy prawdziwego zwycięstwa.

Nauczyliśmy się akceptować ten niesprawiedliwy stan rzeczy, a często wręcz udajemy, że nasza kultura jest otwarta i liberalna, bo obecny jest w niej silny nurt dyskursu dotyczącego płci i seksualności – mimo, że rozwiązania polityczne i prawne pozostają daleko w tyle za nim, pozostawiając Polskę i NAS na obrzeżach europejskiej cywilizacji praw człowieka.

No i naturalnie zawsze są ważniejsze sprawy, którym należy poświęcić uwagę – na przykład obecny kryzys gospodarczy.

Kiedyś uważaliśmy sztukę feministyczną i queerową za rodzaj rodziny zastępczej dla demokracji i praw obywatelskich w Polsce, za zwiastun i siłę inicjowania zmiany.

Dziś jednak chcielibyśmy zmienić perspektywę i pokazać sztukę jako pesymistycznego proroka, pokazującego klęskę postępowej polityki w naszym kraju i świadka tego specyficznego dualizmu i hipokryzji otwartego/zamkniętego społeczeństwa i kultury, z którymi musimy się mierzyć i żyć.

Pragniemy jeszcze raz przypomnieć dwa doskonale znane przypadki poddanej cenzurze sztuki i kampanii publicznej mówiących o prawach kobiet i osób homoseksualnych.

1) Katarzyna Kozyra, Więzy krwi, 1999

W 1999 r. instalacja Katarzyny Kozyry „Więzy krwi” miała zostać przedstawiona w przestrzeni publicznej na billboardach w ramach projektu AMS.

„Więzy krwi” to cztery kwadratowe fotografie, z których każda przedstawia nagą kobietę – artystkę lub jej niepełnosprawną siostrę (po amputacji nogi) na tle czerwonego krzyża lub półksiężyca, na dwóch ujęciach także w otoczeniu główek kapusty i kalafiorów. Na billboardach pokazane miały być tylko dwa bardziej kolorowe zdjęcia. Zamiarem artystki i AMS było zwrócenie uwagi na cierpienie kobiet wywołane przez konflikty religijne i narodowościowe w Kosowie – stąd też użycie krzyża i półksiężyca, symboli chrześcijaństwa i islamu, a jednocześnie Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, stworzonych do opieki nad ofiarami wojen. Kobiety wyglądają na zdjęciach jak ofiary, obrazując poddanie/uległość/strach/bezbronność/cierpienie; efekt ten wzmacnia dodatkowo realistycznie przedstawiona, niekomercyjna nagość kobiet i kalectwo jednej z nich.

Ten głęboko humanistyczny i estetyczny przekaz stał się mimo wszystko powodem oburzenia i został ocenzurowany, a kobiety cierpiące uznano za intruzów na polskich ulicach. Kiedy Gazeta Wyborcza i inne czasopisma zorientowały się, jakie obrazy zostaną przedstawione na ulicach, rozpoczęły indagację organizacji katolickich i władz miejskich, pytając, czy wyrażą na to zgodę. Władze zarówno kościelne, jak i publiczne zareagowały wezwaniem do boju i wytoczeniem ciężkiej artylerii. W konsekwencji zalewu korespondencją, wnioskami i żądaniami AMS – firma wcześniej chętnie promująca sztukę publiczną – zmieniła front i zaczęła gorliwie chronić swoje własne interesy. Za zgoda artystki dzieło zostało ocenzurowane – obrazy nagich kobiet zmieniono w taki sposób, że krzyż i półksiężyc stały się niewidoczne. Po zmianie kształtu plakatów cały ich przekaz zaginął.

Powodem zastosowania ostrej cenzury było oskarżenie o zbezczeszczenie symboli religijnych – nagie ciało kobiece uznano za profanację zarówno krzyża, jak i półksiężyca, stało się ono bluźnierstwem zarówno dla chrześcijaństwa, jak i dla islamu. Zupełnie wbrew intencji artystki uznano, że dzieło pokazuje kobietę jako zagrożenie dla polityczno-religijnych ideologii, a nie ich ofiarę.

2) Karolina Bregula / KPH – Niech nas zobaczą, 2003

W 2003 r., rok przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, Kampania Przeciw Homofobii przygotowała kampanię społeczną „Niech nas zobaczą”. Karolina Breguła sfotografowała trzydzieści par homoseksualnych trzymających się za ręce na polskich ulicach. Fotografie zostały umieszczone na billboardach w przestrzeni publicznej oraz w galeriach sztuki. Na ulicach natychmiast zniszczyli je skrajnie prawicowi aktywiści, ale sama wystawa, prezentowana w różnych galeriach, odniosła poważny sukces i wywołała powszechną, gorącą dyskusję nie tylko na temat praw osób homoseksualnych jako praw człowieka, ale również na tematy związane z tabu i niewidzialnością.


Poza ulicami i poza prawem

Podane przez nas przykłady pochodzą z przeszłości, ale jest to ciągle przeszłość definiująca naszą teraźniejszość, przeszłość żywa.

Obrazują one kolejny aspekt marginalizacji praw feministycznych i queerowych.

Zniszczenie i ocenzurowanie bilbordów było kluczowym przykładem ograniczania debaty publicznej na temat praw kobiet i osób homoseksualnych. Bilbordy są tu symbolem przestrzeni publicznej – i usunięcia z niej.

Jest to również przykład tego paradoksalnego dualizmu, gdzie możliwy jest dyskurs, ale niemożliwa prawdziwa, trwała zmiana w przestrzeni publicznej, utrwalona obecność zatwierdzona demokratycznymi przepisami prawa.

W obydwu powyższych przykładach postępowej sztuki sytuacja rozwinęła się w dokładnie taki sam sposób, w jaki debata publiczna na temat liberalizacji prawa antyaborcyjnego oraz przepisów dotyczących par jednopłciowych jest marginalizowana i odsuwana na dalszy plan przez polityków i politykę.

To im zawdzięczamy naszą klęskę – rządzącym politykom!

Nie chcemy jednakże mówić po raz kolejny o polskiej polityce, o sile rządzącej prawicy i słabości, fałszu i dezintegracji lewicy. Przerabialiśmy to już wielokrotnie.

Chcielibyśmy postawić inne pytanie – czy nie zawdzięczamy tej klęski również do pewnego stopnia sobie?

Nie zrobiliśmy wystarczająco dużo. Pławimy się w substytutach – rozmawianiu, publikowaniu, maszerowaniu, wizualizowaniu, na które pozwala się nam w tym „demokratycznym” kraju, aby utrzymać nas we frustrującym stanie zmniejszającym napięcie i stwarzając iluzję liberalizacji.
Jest to iluzja demokracji podobna do iluzji rozwoju ekonomicznego w PRL-u, polegającej na rzuceniu co pewien czas na rynek bananów i arbuzów i zamieszczaniu w prasie lat 70 zdjęć nagich kobiet.

Strategia małych kroków i kultura – to sprawy ważne, ale niewystarczające. Czeka nas jeszcze transgresja, której nie dokonaliśmy.

Ciągle nie sięgnęliśmy po rzeczywistą władzę pozwalającą na rządzenie w tym kraju – i dopóki tego nie zrobimy, nie zmieni się nic ani w kwestii prawa antyaborcyjnego, ani związków partnerskich, ani wielu innych kwestii społecznych. Rządzący teraz łaskawie nam tego nie dadzą.

Z polskiej perspektywy, na tym etapie mamy do czynienia z utopią gender i queer, której jak dotąd nie udało się urzeczywistnić.

I z dwoma pokoleniami, którzy się tutaj wychowują myśląc, że nie można inaczej i już taka jest Polska specyfika i oryginalność w UE.

Z perspektywy unijnej jednak wiemy, że utopię tę udało się zrealizować w wielu krajach, w tym u naszych sąsiadów – i nie jest ona tam już projektem, ale realnym zastosowaniem zasad demokratycznych i praw obywatelskich w odniesieniu do każdego, w tym praw kobiet do wolnego wyboru i praw lesbijek i gejów do bezpiecznego życia.

Dlatego też proponujemy byśmy – w podejściu do polityki międzynarodowej – nauczyli się od bardziej zaawansowanych cywilizacyjnie i obywatelsko krajów, jak można tę utopie urzeczywistnić w perspektywie prawnej i społecznej, jak połączyć kosmopolityczne inspiracje z pracą oddolną, jak spowodować, by utopia przekształciła się w konkretną rzeczywistość prawną i społeczną.

Tomek Kitliński autor książek o gejach i kobietach, artysta, dr filozofii, absolwent paryskich Studiów Tekstu i Obrazu u Julii Kristevej. Jego pradziadowie przypłynęli do Polski z Ameryki. Mieszkał latami w Dzielnicy Łacińskiej, Bloomsbury i na Manhattanie. Sztuka Tomka wyrasta z kontrkultury: prowadził pionierski artzine queer-feministyczny „Rewia Kontr Sztuki”, działał w teatrze alternatywnym i performance. Dwa tomy prozy postpostmodernistycznej „Parallel Lines” i „Love.Hate” oraz książki „Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej” i – z Pawłem Leszkowiczem – „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce” (fragmenty w „Homikach”). Publikowały go „The Guardian”, „The Advocate”, „Der Spiegel”, „Die Tageszeitung”, „Art in America”, „Inter Alia”, „Teksty Drugie”, „Feminoteka”, „Słowo Żydowskie”. Studiował na Uniwersytecie Paryskim 7, w Courtauld Institute of Art i był stypendystą Fulbrighta w nowojorskiej New School for Social Research. Uczestnik seminariów Marii Janion i Hélèny Cixous. Interpretował ekscentrycznie Pieśń nad Pieśniami, postaci Kate Moss i Moniki Lewinsky, clubbing, SM, homotekstualność Platona i Słowackiego, nacjonalizm/kosmopolityzm, sztukę Aliny Szapocznikow, Nan Goldin i Madonny. Praca nad filmami, referaty na Sorbonie, Uniwersytetach w Amsterdamie, Berlinie, Kapsztadzie, Londynie, Madrycie, Oslo, Pradze, Wiedniu, Wilnie i w Collège International de Philosophie, research dla „New York Times’a”. Eseje w zbiorach Routledge „Men Speak Out. Views on Gender, Sex, and Power”, NYU Press „Our Monica, Ourselves”, Paris VIII „Marina Tsvetaeva de poète à poètes”, Centre Georges Pompidou-AICA „Le XXe siècle dans l’art polonais”, Klincksieck „Le Théâtre et l'opéra sous le signe de l’Histoire”, Harwood „Theatre in Eastern Europe”, „Odmiany odmieńca”, „Homofobia po polsku”, „Inny Inna Inne”. Udział z instalacją „Wszyscy rodzimy się biseksualni” w wystawie „Miłość i demokracja”, w dyskusjach TVP Kultura oraz w akcji „Niech nas zobaczą”. Oprócz grand prix we wczesnoszkolnym konkursie o jego ulubionej les poetce Marii Konopnickiej, nie dostał nigdy żadnej nagrody. Jeśli jakąkolwiek otrzyma, odrzuci – wzorem Sartre’a i Cerekwickiej – z postpunkowym hukiem.

Paweł Leszkowicz jest autorem psychoanalitycznego i feministycznego studium sztuki „Helen Chadwick. Ikonografia podmiotowości” i współautorem książki „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce”(www.aureus.pl). Publikował w „Res Publice Nowej”, „ARTMargins”, „Harvard Gay & Lesbian Review Worldwide”, „Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN”, „Odmianach odmieńca”, „Parametrach pożądania”. Był kuratorem wystawy sztuki kobiecej i gejowskiej „Miłość i demokracja” oraz ekspozycji „GK Collection” (m .in. praca Andy Warhola) i „Imperium zmysłów”. Od 18 czerwca do 2 sierpnia odbędzie się w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku jego wystawa „Vogue” o związkach mody męskiej ze sztuką współczesną, m. in. z pracą Arkadiusa http://www.laznia.pl/?id=46&mod=fut&idart=606

Mariusz Tarkawian jest autorem rysunków, prezentowanych m. in. na wystawach „Pięć dni zwiedzania” i „Establishment jako źródło cierpień” w Centrum Sztuki Współczesnej – Zamku Ujazdowskim, ekspozycjach „Transgresja wyobraźni” i „Remont generalny” w Galerii Białej w Lublinie, na Targach Sztuki w Wiedniu i Miami, a ostatnio Mediations Biennale w Poznaniu. Reprezentuje go Galeria Program w Warszawie. Tarkawian lubi komiksy, a Kitliński – nie. Żaden z trzech nie mieszka w Warszawie.

Autorzy:

zdjęcie Mariusz Tarkawian

Mariusz Tarkawian

jest autorem rysunków, prezentowanych m. in. na wystawach „Pięć dni zwiedzania” i „Establishment jako źródło cierpień” w Centrum Sztuki Współczesnej – Zamku Ujazdowskim, ekspozycjach „Transgresja wyobraźni” i „Remont generalny” w Galerii Białej w Lublinie, na Targach Sztuki w Wiedniu i Miami, a ostatnio Mediations Biennale w Poznaniu. Reprezentuje go Galeria Program w Warszawie.

zdjęcie Paweł Leszkowicz

Paweł Leszkowicz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 102; nazwa: pawelleszkowicz

zdjęcie Tomek Kitliński

Tomek Kitliński

Autor książek „Obcy jest w nas” oraz „Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce” (rozdział o Czechowiczu). Absolwent filologii angielskiej UMCS, uzyskał także Dyplom Studiów nad Tekstem i Obrazem pod kierunkiem Julii Kristevej na Uniwersytecie Paryskim Diderota. Był stypendystą Fulbrighta w Centrum Badań o Demokracji na nowojorskim uniwersytecie New School. Mieszka w Lublinie. Jest członkiem klubu „Krytyki Politycznej” w Lublinie i pisze felietony w wortalu www.homiki.pl

36 komentarzy do:Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?

  • royte_pomerantsn

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Zgadzam się w pełni z autorem – osiedliśmy na „laurach” uważając, że wolność do organizowania dyskusji w swoim gronie i wystaw nie naruszających „odczuć” homofobicznych, skrajnie konserwatywnych i mizoginicznych odbiorców to już super wielka wolność. Tak naprawdę mamy bardzo niewiele – i nie chce nam się walczyć o więcej. Jestem strasznie ciekawa, czy na Paradzie zachce się komuś nieść transparent z sensownym przekazem „Mowa nienawiści jest złem” czy „Żądamy związków partnerskich” a może „Wolność dla sztuki”, czy wolimy popląsać przy YMCA i cieszyć się, że w ogóle wolno…

    Nie znałam szczegółów historii z pracami Kozyry – powalające jest totalne niezrozumienie przekazu tych prac. Gdzie kobieta jako ofiara reżimów religijnych , a gdzie kobieta jako zagrożenie dla religii i obraza uczuć „religijnych” (z wiarą nie mających nic wspólnego). Żenada…

  • imię

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    wiecej o cenzurze na kozyrze i innej sztuce kobiet w polsce
    http://bad.eserver.org/reviews/2005/leszkowicz.html

  • Nemo

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Fenomenalne rysunki Mariusza Tarkawina, grające z opisywaną sztuką.

  • junior

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    jesteśmy słabi, nawet na parady nie udaje się zmobilizować ludzi. Szukałem dziś informacji o Paradzie w Warszawie i niewiele się dowiedziałem. Nie chodzi o trasę, ale i inne imprezy towarzyszące. Czyli będzie znów wszystko na ostatnią chwilę.
    Po „Niech nas zobaczą” nie było już chyba żadnej dobrej akcji społecznej. Dobrej, czyli nie wieszania plakatów z tekstami „ty pedale, ty lesbo”

  • megamasa

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Ok, ok ale po co Wam przywileje?

  • nick

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    zalegalizowanie mojego związku to nie przywilej Einsteinie

  • ddd

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    „Podsumowując – możemy, powinniśmy, musimy nadal wychodzić na ulice, organizować marsze, nagłaśniać tematykę w mediach, uczyć na uczelniach i w szkołach, tworzyć kulturę, bawić się w klubach, organizować konferencje… Ale ciągle żyjemy w społeczeństwie, które nie uznaje naszych podstawowych praw obywatelskich. Żyjemy w wyjątkowo dwoistej sytuacji – i dlatego właśnie zadajemy pytanie o klęskę. Bo nie odnieśliśmy prawdziwego zwycięstwa.”

    Zgadzam się w całej rozciągłości. Też dlatego, że tzw. zwykły szary człowiek często nie ma świadomości, jakie prawa, które on ma z automatu, nam się należą, i jak ich brak wpływa na nasze życie. Wielu ludzi nie jest niechętnych, tylko nieświadomych. Lub obojętnych, ale to inna bajka.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    > Zgadzam się w całej rozciągłości. Też dlatego, że tzw. zwykły szary człowiek często nie ma świadomości, jakie prawa, które on ma z automatu, nam się należą, i jak ich brak wpływa na nasze życie

    Dokladnie.

    Albo jak te prawa ktore niby mamy po prostu nie sa respektowane. Ignorowanie przez lekarzy oswiadczen ze chcemy zeby partner/ka byl/a traktowany/a jak rodzina, rutynowe podwazanie testamentow na korzysc rodzin ktore wczesniej same odcinaly sie od zmarlego, etc.

    Dowcipnisiom odpowiem z gory ze prawo do malzenstwa _tylko z osoba przeciwnej plci_ to nie sa rowne prawa, tak samo jak rownoscia nie bylo prawo do malzenstwa _tylko z osoba tego samego koloru_. Wszystko juz bylo przerabiane, przy malzenstwach miedzyrasowych padaly te same argumenty, nie-moralnosc, nie-naturalne, dobro dzieci, tradycja, etc, roznily sie tylko detale.

  • Goldman

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Orgi potrafią jedynie brać granty i defraudować je, jeżdżąc na pseudoszkolenia i konferencje do Reykjaviku. Nic ich nie obchodzi sytuacja gejów w Polsce. Gejom zaś chyba wystarczają darkroomy, kluby, sauny, porno i parki. Dlatego też głosują na PO. http://www.gayagenda.com/2009/05/homophobic-hysteria-in-poland/

  • Walpurg

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Goldman ma rację!

    Orgi bawia się we własnym sosie a tak zwany przeciętny gej ma wszystko w nosie. Przeciętny gej pójdzie na dyskotekę do gejowskiego klubu, wygrzeje się w gejowskiej saunie a jak w jednym i drugim miejscu nie będzie nikogo na szybki numerek w dark roomie, znajdzie kogoś na Czaterii czy przez ogłoszenia. A jak mu się nie chce, to zadowoli się masturbacją przy ściągniętym z sieci filmiku przyrodniczym. Więcej mu nie potrzeba.

    Najlepszy dowód to ostatni Marsz w Krakowie – 500-600 osób w drugim co do wielkości mieście Polski.

    To nie jest problem polityków! To problem polskich gejów, którzy mają po prostu za dobrze!

    W rozpaczy zagłosuję chyba na PiS! Bo za PiS-u przynajmniej rodził się ten specyficzny rodzaj „wkurwu” pozwalającego działać i bić się o swoje prawa. Teraz jest ludziom za dobrze!

    P.S. Nie zapomniałem o przeciętnej lesbijce – po prostu zbyt słabo „ją” znam.

  • reginka

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    bo przecież lesbijek nie ma. jest tylko anna laszuk jako wyjątek.

  • SA

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Nie zgadzam się z Goldmanem – to co napisaleś jest stekiem bzdur i wybacz brutalny atak z mojej strony, dokładnie potwierdza moja opinię, że przy takim poziomie pojmowania naszych spraw i utożsamiania się z całą społecznością, mamy dokładnie to, na co zasługujemy.

    Przyłożyłeś właśnie orgom z torebki, ale oczywiście tak bardzo swojsko i po polsku – bez konkretów, uogólniając i potepiając całość ich działalności. Napisałeś, że nic ich nie obchodzi sytuacja gejów w Polsce. No i oczywiście w trzeciej osobie: bo to ONI, ty oczywiście stoisz z boku i jesteś wyrocznią, która wie wszystko lepiej tylko jakoś nie potrafisz tego wyartykułować.

    A wiesz co podejrzewam?

    Że mądrzysz się tylko, a sam nigdy w życiu nie kiwnąłeś palcem, by cokolwiek zmienić, nie podjąłeś najmniejszego wysiłku, by zrobić coś dla innych. Najprawdopodobniej nigdy nie przekazałeś swojego 1% podatku orgom, bo ktoś kto to zrobił najpierw odwiedził ich strony i dowiedział się, czy nie wyrzuca kasy w błoto. Wtedy byś może wiedział coś więcej o chociażby telefonie zaufania, który kiedyś pomógł mnie, a jeszcze i pewnie wielu osobom. Dlatego uważam, że nie masz prawa do wypowiadania się w sprawie działalności orgów, bo ich olałeś i to ty właśnie jesteś takim gejkiem, co to tylko zasuwa po parkach, a parady zna z telewizji. Oczywiście dla kolegów z pracy jesteś hetero i masz nawet fikcyjną dziewczynę, by zachować pozory – ot takie żałosne zakłamane życie.

    Wygarnąłeś też wszystkim głosującym na PO. Brawo!!! Jak sam Olejnicko-Napieralski. W zasadzie nie mam nic przeciwko różnorodnym poglądom, ale skoro wyciagnąłeś temat polityczny, to ci nie bedę dłużny – ciążki frajer z ciebie, że NIE głosowałeś na PO. Geje w wiekszości zarabiają nienajgorzej, nie mają rodzin i dzieci i najlepszym dla nich wyjściem jest właśnie liberalizm gospodarczy i światopoglądowy. Ich prawo do układania sobie życia i związków, tak jak sobie wymarzą wynika z ogólnego prawa wolnego wyboru jednostki. A nie z fałszywych obiecanek lewicowych hochsztaplerów. Jesli jeszcze im wierzysz, to współczuję. Nie pierwszy to zresztą diabeł, co habitem ogon nakrył i świetego udaje – po obu stronach sceny politycznej. I tak żyjemy w daleko posuniętym socjalistycznym społeczeństwie – państwo pozbawia nas wiekszej części naszych dochodów poprzez podatki, Vat, składki, akcyzę i różnorakie opłaty i wtrynia się w nasze życie. Stajemy się zakładnikami takiego państwa, a to dla nas gejów żaden interes. Podsumowując, geje nie są elektoratem lewicy i jeśli tak się dali omamić czczymi obiecankami zgrai przekrętasów w stylu Rywin, Miller i Kwaśniewski, to już masz odpowiedź, dlaczego ustawy antydyskryminacyjne leżą w koszu.

    Jeśli państwo będzie chore i traktowane jako prywatny folwark przez typów takich jak Giertych, Kaczyński, Kwaśniewski, Kurski, którzy wszyscy jak jeden mąż patrzą tylko jak wychapać dla siebie i kolesiów jak najwięcej, tak długo nie mamy co liczyć, że nagle staniemy się jako społeczność gejowska jakąś enklawą gdzie nasze prawa będą jakoś specjalnie respektowane.

    PO wcale nie jest idealne, ale tylko konsekwentne chodzenie na wybory i poprawianie tego państwa W KAZDYM OBSZARZE daje SZANSĘ!!!!!!!!!, że również nasze sprawy będa wyglądały lepiej. PIS i SLD natomiast dają gwarancję, że nic się nie zmieni, natomist gospodarkę rozniosą na strzępy, co już wiele razy udowodnili w praktyce.

    I jeszcze jedna uwaga – żadna, ale to żadna partia nie załatwi za nas naszych ustaw – TO JEST ZADANIE NA PRZYSZŁOŚĆ DLA ORGÓW I ZAMIAST IM DOKOPYWAĆ ZASTANÓWMY SIĘ JAK JE WZMOCNIĆ.

  • Marcin

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Mam wrażenie, że geje i lesbijki w Polsce nie podejmują tematy równości wobec prawa, gdyż po prostu nie wierzą, aby stało się to możliwe. PO nie poprze wniosku legazlizacji związków partnerskich. SLD gdy rządziło również tego nie zrobiło. Co można zrobić w takiej sytuacji ? Masowo wyjść na ulicę? To chyba byłoby jedynym rozwiązaniem. Ale geje i lesbijki byliby w stanie zrobić masową kilkunastotysięczną demonstrację w Warszawie ?

  • Walpurg

    [Do SA]

    „żadna, ale to żadna partia nie załatwi za nas naszych ustaw – TO JEST ZADANIE NA PRZYSZŁOŚĆ DLA ORGÓW I ZAMIAST IM DOKOPYWAĆ ZASTANÓWMY SIĘ JAK JE WZMOCNIĆ”

    - jasne, w KPH odbędzie się pierwsze czytanie ustawy o związkach, w Lambdzie – drugie, a uchwaloną ustawę podpisze Ambasador Pałucki.

  • Goldman

    [Platforma to najbardziej homofobiczna partia w Polsce]

    Każdemu, kto pożywił się tutaj dyrdymałami o zaletach PO, polecam (w przerwie między wizytami w saunie, darkroomie i na pikiecie) zapoznać się z wypowiedziami Tuska i spółki o gejach. Włosy stają dęba: http://gejowo.pl/index.php?n_id=8242&pid=2&a_id=980

  • SA

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Walpurg śnij dalej: posłowie nigdy nie wniosą sami z siebie projektu ustawy antydyskryminacyjnej pod głosowanie. Albo będzie to projekt społeczny zgłoszony przez orgi, albo wniesiony przez grupę posłów związanych i zdopingowanych przez orgi. Czas pokaże, sam się przekonasz. Kpiny tylko potwierdzają, że w 100% zasługujemy by taka ustawa wałkowała się w parlamencie jeszcze przez 15 lat. I innych orgów też szybko nie będzie – im szybciej Lambda i KPH wezmmą się razem do pracy, tym lepiej.

    Goldman: PO oczywiście jest homofobiczna, jak całe społeczeństwo, ale nie truj mi że SLD mniej. Na każdą wypowiedź Tuska, odpowiedzią jest zarówno pro-gejowska postawa PO-wca Kutza i homofobiczna Błochowiak (ta od skarpetek) z SLD. Więc przestań chrzanić o lewicowym wsparciu.

    Wolę jak ktoś mówi wprost: nie lubię cię i nie podoba mi się co robisz, ale jest to twoje prawo i bedę to respektował. A fałszywe umizgi populistycznej lewicy przyniosą skutek taki jak zwykle = zero ustaw i zdojona kasa państwowa i kolejne przekręty.

    Tylko odpowiedzialna, przestrzegająca prawa, zrównoważona partia będąca w stanie uzyskać społeczną większość może w tym kraju wreszcie powoli zrobić coś sensownego. A nasza sprawa jest i będzie zależna od naszego zaangażowania. Podtrzymuję wszystko co powiedzialem wcześniej.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    > chociażby telefonie zaufania, który kiedyś pomógł mnie

    Swietnie. Moje doswiadczenia z instytucjami typu „tel / gg zaufania” niestety sa odwrotne, prezentowaly bezradnosc i niedoinformowanie w jakichkolwiek sprawach innych niz te naprawde podstawowe.

    > ciążki frajer z ciebie, że NIE głosowałeś na PO

    Tez nie glosowalam na PO. Mimo ze teoretycznie jestem ich targetem.

    Po prostu nie wierze w ten ich liberalizm. Duzo mowia, malo robia, a o prawdziwym liberalizmie po prostu nie maja pojecia.

    Liberalizm gospodarczy bez absolutnych podstaw typu podatek liniowy? Kiepski zart.

    Liberalizm obyczajowy z tym ciaglym „ale tradycja”, „ale spoleczenstwo”, „nie widzimy problemu”? Nawet nie bede komentowac.

    PO jest w tej chwili co najwyzej „najmniejszym zlem”, kompromisem. A kompromis miedzy trucizna a jedzeniem to nadal trucizna.

    Jesli ktos chce wiedziec co to jest prawdziwy liberalizm, albo jak musi skonczyc sie polityka partii typu SLD, PO czy PiS polecam „Atlasa Zbuntowanego” Ayn Rand.

    W polsce _nie ma_ w tej chwili zadnej partii prawdziwie liberalnej, i dopoki nie bedzie po prostu _nie mamy_ na kogo glosowac.

    > „zgrai przekrętasów”, „typów takich jak”

    PO nie jest wiele lepsze. O ile w ogole.

    > I jeszcze jedna uwaga – żadna, ale to żadna partia nie załatwi za nas naszych ustaw – TO JEST ZADANIE NA PRZYSZŁOŚĆ DLA ORGÓW I ZAMIAST IM DOKOPYWAĆ ZASTANÓWMY SIĘ JAK JE WZMOCNIĆ.

    Ustawy „zalatwia” sie przez parlament i rzad, orgi moga co najwyzej lobbowac, niczego nie uchwala. Chocbysmy zebrali podpisy wszystkich osob lgbt w polsce – ~3.5 mln – to to i tak musialoby przejsc przez glosowanie w sejmie.

    W tej chwili jedyna nadzieja lezy nie w orgach, nie w partiach, tylko w zewnetrznych naciskach chocby przez UE.

    Co do jakosci pracy orgow – juz pisalam o radosnym zignorowaniu artykulu 118 KK. Po prostu nikt u nich nie przeczytal porzadnie odpowiednich fragmentow Kodeksu Karnego, ich poprawka to kompletny zart. Wiedza ze teraz nie przejdzie, wiec nawet nie probuja zrobic tego porzadnie. Pytania dlaczego 118 nie jest uwzgledniony zostaly po prostu zignorowane.

    Raport jest lepszy, ale niewiele. To nie jest poziom jaki powinna prezentowac praca najwiekszych orgow, tylko cos co moglby zrobic jeden srednio zaangazowany blogger. Tym bardziej ze raport nie prezentuje zadnego porzadnego badania problemow, tylko jest w sumie zbiorem wycinkow prasowych. Pokazuje tylko czubek gory lodowej, a niektore zjawiska pomija calkowicie.

    Jak wzmocnic orgi? Zaczac od wypalenia chorych tkanek.

    Marcin:

    Tak, zgadza sie. Niestety zbyt wiele osob lgbt w polsce jest chore na polskie choroby – biernosc i patrzenie w druga strone.

    Goldman:

    „zapoznać się z wypowiedziami Tuska i spółki o gejach” – dokladnie. Glosujac na PO, glosujemy na _to_.

    SA:

    „posłowie nigdy nie wniosą sami z siebie projektu ustawy antydyskryminacyjnej pod głosowanie”

    Wlasnie, _glosowanie_. Nie wazne kto wniesie projekt. Wazne czy 1) ten projekt bedzie calosciowy, a nie bedzie dziurawym bublem jak obecny, 2) zostanie przeglosowany.

    Projekt rownie dobrze moze zglosic kilka prywatnych osob do jednego posla, przekonac wspolnie z nim kilku kolejnych, i to tez moze wystarczyc zeby projekt dac pod glosowanie.

    Ostatecznie nie jest wazne czy projekt zglosilo 10 orgow z 1.000.000-em podpisow, czy 10 osob tylko z wlasnymi. Przypominam ze nawet to slynne „100.000 podpisow, po ktorych projekt _musi_ isc pod glosowanie” niczego nie przesadza – jest glosowanie, ale wynik nadal zalezy od widzimisie poslow.

    „PO oczywiście jest homofobiczna, jak całe społeczeństwo, ale nie truj mi że SLD mniej”

    To jest dyskusja typu – „wolisz strychnine czy cyjanek?”.

    „Tylko odpowiedzialna, przestrzegająca prawa, zrównoważona partia”

    W tej chwili w polsce nie ma takiej.

  • megamasa

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Dzięki Goldman za linka:

    http://gejowo.pl/index.php?n_id=8242&pid=2&a_id=980

    Nie zdawałem sobie sprawy, że jest tak dobrze. Tak właśnie myślą rozsądni ludzie. Niepotrzebnie się denerwowałem, jest naprawdę dobrze. Pozdrawiam i dziękuję również tym co głosowali na PO.

  • Dominik

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Ja tez uwazam, ze w naszych sprawach PO nie zrobi nic, ale trzeba isc do wyborow, zeby nie stala sie rzecz jeszcze gorsza: zeby nie dorwal sie PiS.

    deytollator prosi – nie karm trolla.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    > ~3.5 mln

    Oczywiscie mialo byc „minimum ~3.5 mln”. Tym bardziej przykre ze tak niewiele osob _cos robi_, przeciez chocby na Paradzie wystarczyloby zeby poszedl co dziesiaty warszawski homik, mielibysmy minimum 17 tys osob. A to juz nie jest ilosc ktora mozna w nieskonczonosc ignorowac.

  • ja

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Iza Kowalczyk pisze ciekawie, polemicznie, ale i aprobująco o powyższym tekście i rysunkach Tarkawiana
    http://strasznasztuka.blox.pl/2009/05/Kleska-feminizmu-i-queer.html

  • SA

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Lilianne – bardzo dziękuję za polemikę. Ale nie mogę przeboleć jednego. Nawet jeśli nie możecie znaleźć partii, która wam całkowicie odpowiada, nie można odpuszczać wyborów. To nieprawda, że wszystkie partie są tym samym bagnem – tym najgorszym właśnie zależy, by społeczeństwo tak myślało. Jeśli do wyborów pójdzie tylko10 homofobów i zagłosuje na swoich przedstawicieli, to czy wam się to podoba, czy nie – te 10 osób będzie miało legalne prawo decydować o życiu reszty społeczeństwa. I żadne wykręcanie się, że nie mamy odpowiednich kandydatów nie zmieni prostej prawdy – ci wszyscy nie głosujący oddają nasz los walkowerem.

    I jeszcze jeden wątek, może naiwnie, ale też liczę na pomoc Uni – Przyjęcie Karty praw podstawowych bardzo by wzmocniło naszą pozycję tu w Polsce – wszystkie partie, które są jej przeciwne (głownie PIS i Prawica RP) zyskają na naszej absencji w wyborach. Oni nie bądą mieli dylematów, czy iść i poprzeć swoich. Odpuszczenie sobie wyborów, to oddanie głosu właśnie na te partie, na ludzi typu Sobecka, Kurski, Kaczyński, Marek Jurek czy Zawisza. Nie idąc na wybory głosujecie na nich.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Nie moge sie z tym zgodzic. Zakladam ze zgadzamy sie co do tego ze glosowanie na PO jest kompromisem.

    Pytanie brzmi – czy taki kompromis jest 1) racjonalny i/lub w naszym interesie, 2) jakie sa jego dlugofalowe konsekwencje, 3) czy jest (tak, tak) etycznie / moralnie dopuszczalny.

    Pozwol ze zacytuje:

    „Contrary to the fanatical belief of its advocates, compromise [on basic principles] does not satisfy, but dissatisfies everybody; it does not lead to general fulfillment, but to general frustration; those who try to be all things to all men, end up by not being anything to anyone. And more: the partial victory of an unjust claim, encourages the claimant to try further; the partial defeat of a just claim, discourages and paralyzes the victim.”

    Ayn Rand, Capitalism: The Unknown Ideal, 255

    „There are two sides to every issue: one side is right and the other is wrong, but the middle is always evil. The man who is wrong still retains some respect for truth, if only by accepting the responsibility of choice. But the man in the middle is the knave who blanks out the truth in order to pretend that no choice or values exist, who is willing to sit out the course of any battle, willing to cash in on the blood of the innocent or to crawl on his belly to the guilty, who dispenses justice by condemning both the robber and the robbed to jail, who solves conflicts by ordering the thinker and the fool to meet each other halfway. In any compromise between food and poison, it is only death that can win. In any compromise between good and evil, it is only evil that can profit. In that transfusion of blood which drains the good to feed the evil, the compromiser is the transmitting rubber tube . . .

    When men reduce their virtues to the approximate, then evil acquires the force of an absolute, when loyalty to an unyielding purpose is dropped by the virtuous, it’s picked up by scoundrels—and you get the indecent spectacle of a cringing, bargaining, traitorous good and a self-righteously uncompromising evil.”

    Ayn Rand, Galt’s Speech, For the New Intellectual, 216; pb 173.

    „It is only in regard to concretes or particulars, implementing a mutually accepted basic principle, that one may compromise. For instance, one may bargain with a buyer over the price one wants to receive for one’s product, and agree on a sum somewhere between one’s demand and his offer. The mutually accepted basic principle, in such case, is the principle of trade, namely: that the buyer must pay the seller for his product. But if one wanted to be paid and the alleged buyer wanted to obtain one’s product for nothing, no compromise, agreement or discussion would be possible, only the total surrender of one or the other.

    There can be no compromise between a property owner and a burglar; offering the burglar a single teaspoon of one’s silverware would not be a compromise, but a total surrender—the recognition of his right to one’s property.”

    Ayn Rand, The Virtue of Selfishness, 93. pb 93.

    Dla nieznajacych angielskiego – postaram sie w najblizszym czasie przetlumaczyc (lub znalezc tlumaczenia jesli sa, w co watpie) wiecej o tym. Na razie – najwazniejsze:

    „Nie moze byc kompromisu miedzy wlascicielem domu a wlamywaczem; oferowanie wlamywaczowi choc jednej srebrnej lyzeczki nie byloby kompromisem, ale calkowitym poddaniem sie – przyznaniem wlamywaczowi prawa do wlasnosci innej osoby.”

    Glosowanie na PO tylko po to zeby PiS nie doszedl do wladzy jest jak placenie mafii za ochrone. z wlamywaczem sie nie negocjuje. Do wlamywacza sie strzela (patrz Strassburg – tak, nawet teraz mamy jakies metody walki bez ‚czesciowego’ poddawania sie). Dajac im prawo do „mniejszej dyskryminacji” nie walczymy z dyskryminacja – dajemy przyzwolenie na nia.

    „W dowolnym kompromisie miedzy jedzeniem a trucizna moze wygrac tylko smierc. W dowolnym kompromisie miedzy dobrem a zlem moze zyskac tylko zlo”

    W dowolnym kompromisie miedzy rownoscia a dyskryminacja moze wygrac tylko dyskryminacja, a rownosci nigdy nie bedzie.

    „Jesli jedna osoba chce zaplaty za swoj produkt, a potencjalny ‚kupiec’ chce ten produkt za darmo, zaden kompromis, porozumienie czy dyskusja nie sa mozliwe, tylko calkowite poddanie sie jednej lub drugiej strony”

    Chyba oczywiste?

    Odpowiadajac na pytania zadane na poczatku:

    1) Taki kompromis nie jest racjonalny / w naszym interesie, jest poddaniem sie.

    2) Dlugofalowymi konsekwencjami bedzie dalsze postrzeganie nas nie jako osoby zadajace wolnosci i rownosci, tylko jako psy skomlace o ochlapy ze stolu pana.

    3) Nie, taki kompromis jest etycznie naganny, zawierajac go dajemy przyzwolenie na „troche mniejsza” dyskryminacje i stajemy sie wspolodpowiedzialni za kolejne ofiary tej „troche mniejszej” dyskryminacji.

    Apeluje – koniec z kleczeniem. Koniec z kompromisami. Koniec z blaganiem.

    Nie osiagniemy rownosci jesli najpierw w pelni nie przyjmiemy do wiadomosci naszej rownosci ze wszystkimi jej konsekwencjami. Ktos kto blaga z pozycji niewolnika zawsze bedzie niewolnikiem. Nikt nie bedzie nas traktowal powaznie jesli my sami nie bedziemy traktowac sie powaznie.

    Skonczmy z proszeniem na kolanach. Zacznijmy zadac z podniesiona glowa!

  • junior

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Do SA: Karty Praw Podstawowych nie chciał przyjąć rząd Tuska mimo przedwyborczych obietnic. To tak ku pamięci.
    Chciałbym się mylić, ale przypuszczam, że na tegoroczną paradę w Warszawie przyjdzie mniej więcej tyle osób, co na niedawny przemarsz w sprawie legalizacji marihuany (było ok. 4 tysięcy).
    Obawiam się też o przyszłoroczny Euro Pride. Oby nie okazało się wielką klapą.

  • Loth

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Wszystko zależy od Nas, jeśli pokażemy jak liczni jesteśmy, jeśli nie będziemy się zamykać we własnych gronach, to zaczniemy być zauważeni jako „strategiczni wyborcy” – tak jak dzisiaj Tusk jest w Licheniu, tak za kilka lat może być na paradzie równości – kwestia liczebności :)

  • megamasa

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    [nie zamieszczamy linków bez komentarzy. detr.]

  • Szymon Goldman

    [Zatopić platformę]

    Platformę trzeba zatopić. Każdy głos oddany przeciwko homofobom z PO jest głosem na wagę złota. Nie wolno dopuścić do skostnienia obecnej chorej dychotomii na prawicę konserwatywną i prawicę socjalną. Trzeba między wbić klin w ten chory układ i rozbić go.

  • SA

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]
    :-) Lilianne ogromny szacunek za argumenty. Domyślam się, że szczere i płynące z serca, ale niestety całkowicie utopijne. Z doświadczenia wiem, że czysty idealizm jest po prostu nieskuteczny.

    Kompromis między trucizną a jedzeniem – bo takie określenie tu padło – jest nadal trucizną. – TO JEST PRZYKŁAD DEMAGOGII, obraz oczywiście zgrabny, ale to tylko zabawka słowna. Średnio-inteligentny człowiek znajdzie kilka fraz za i kilka fraz przeciw, jak chocby to, że kazda trucizna w małej ilości jest lekarstwem. Ale nie o przerzucanie się kwiecistymi frazami nam chyba chodzi.

    Z cytatów rozumiem zgadzasz się z tezą, że każdy kompromis jest zgniły. Owszem, dający czasem niesmak i niedosyt, ale takie podejscie niestety to fundamentalizm. A fundamentalizam kosztował już planetę miliony istnień ludzkich. Mądre narody i społeczeństwa ewoluują, głupie urzadzają rewolucję. Przykład: większośc kraju zachwyca się historycznym przemówieniem Becka w Parlamencie – Polska nie zna pokoju za wszelką cenę. Najważniejszy jest honor!. To mam pytanie, gdzie był honor Becka jak polska najeżdżała Czechosłowację, gdzie był honor Becka, jak rząd dawał nogę do Rumuni, zostawiając dzieciaków, by walczeli na froncie. Dziwne, że zwykle o honorze mówią tłuści politycy, którzy nigdy nie mieli fizycznie broni w rękach. Więc zanim ktoś kogoś wyśle na ulicę, żeby bić się czasem o bardzo ważne sprawy, to może najpierw warto byłoby wyczerpać wszelkie inne środki, nawet jeśli są chwilowo zgniłym kompromisem. Doświadczenie mojego życia i czytanie podpowiadają mi, że właśnie skuteczne wyłomy toruję drogę do zman. Nie ma sensu czekanie na CAŁOŚCIOWY projekt , bo go nigdy nie będzie. Zmiany trzeba czynić na każdym kroku i codziennie, drobnymi wyłomami. Jako mniejszość biologiczna, nie zwalczymy heteryków, możemy ich jednak do nas przekonać.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    > niestety całkowicie utopijne

    Przeczytaj Atlas Shrugged, albo chociaz samo John Galt’s Speech. Czesc jest dostepna na http://www.youtube.com/watch?v=yOt6rUkU5xY&feature=PlayList&p=4BE5E347A6222400&index=0&playnext=1

    To nie jest utopia. To jest jedyny system moralny oparty na racjonalizmie.

    > Z cytatów rozumiem zgadzasz się z tezą, że każdy kompromis jest zgniły.

    No offence, ale – znasz angielski?

    „It is only in regard to concretes or particulars, implementing a mutually accepted basic principle, that one may compromise. For instance, one may bargain with a buyer over the price one wants to receive for one’s product, and agree on a sum somewhere between one’s demand and his offer. The mutually accepted basic principle, in such case, is the principle of trade, namely: that the buyer must pay the seller for his product. But if one wanted to be paid and the alleged buyer wanted to obtain one’s product for nothing, no compromise, agreement or discussion would be possible, only the total surrender of one or the other.”

    (Luzne) „Kompromis mozna zawierac tylko jesli chodzi o konkrety i szczegoly, w oparciu o jakas obustronnie przyjeta podstawowa zasade. Na przyklad mozna negocjowac z kupujacym cene towaru, i zgodzic sie na cene miedzy zadana przez sprzedawce i proponowana przez kupujacego. Obustronnie przyjeta podstawowa zasada, w tym przypadku, jest zasada handlu: kupujacy musi zaplacic sprzedawcy za produkt. Ale jesli jedna osoba chce zaplaty za swoj produkt, a potencjalny ‚kupujacy’ chce ten produkt za darmo, zaden kompromis, porozumienie czy dyskusja nie sa mozliwe, tylko calkowite poddanie sie jednej lub drugiej strony”

    Jesli nie ma wspolnej podstawowej zasady kompromis jest niemozliwy.

    My chcemy rownosci. Nasi wrogowie chca moc nas bezkarnie zniewazac, opluwac, izolowac, spolecznie i fizycznie wyniszczac. Kompromis jest niemozliwy. To bylby taki kompromis typu „prosze, nie zabijaj mnie, zamiast tego tylko przestrzel mi kolana i lokcie”.

    Proby zawarcia takiego kompromisu bylyby spolecznym, moralnym, i ostatecznie fizycznym samobojstwem. Cokolwiek mniej niz calkowita rownosc byloby dawaniem przyzwolenia na silowe obnizanie naszej jakosci zycia.

    Sadze ze to wyjasnia dlaczego w sytuacji takiej jak nasza porownanie z trucizna nie tylko nie jest demagogia, ale jest wrecz dosc doslowne. Rozcienczona trucizna jesli nawet nie spowoduje smierci, spowoduje ciezkie obnizenie stanu zdrowia. Tak samo ‚czesciowa’ rownosc, ‚rozcienczona’ dyskryminacja, powoduje ciezkie obnizenie jakosci zycia.

  • megamasa

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Jeżeli mogę coś poradzić… Niech dołączą do Was ludzie dotknięci dewiacjami innymi niż homoseksualizm to urośniecie w siłę i może Was usłyszą. Pozdrawiam.

    http://www.pro-life.org.pl/2008/05/ceniony-psychiatra-okrela.html

    http://gejowo.pl/index.php?n_id=8242&pid=2&a_id=980

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Jesli oferujesz swoja pomoc to przykro mi, nie jestesmy zainteresowani wspolpraca z 1) osobami naruszajacymi lub lobbujacymi naruszanie zasady „consenting adults”, 2) dewiantami intelektualno-emocjonalnymi.

    Detrollatorze, prosimy?
    [detr. nieustająco prosi o niekarmienie trolla]

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Do Detrollatora:

    detrollator nie lubi, gdy ktoś się do niego zwraca – od tego jest mail redakcyjny, także do detrollatora.
    nie karmimy trolli.
    trolle detrollator stara się blokować.

    Postaram sie, ale to naprawde jest potwornie irytujace. Jak taki golab ktory z uporem maniaka dzien w dzien robi na przednia szybe w gablocie.

    Naprawde nie daloby sie czegos z tym zrobic? Koles pewnie pisze z neo, wiec zbanowac zakresu raczej nie wypada, ale moze jakies gray-queue na komentarze po okreslonych regexpach? Mam pare pomyslow, jakby co to kontakt do mnie lilianne at domena-pierwsza-na-googlu albo przez konto na ISie lub GLu.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Wreszcie ruszyla sie dyskusja n/t tej nieszczesnej poprawki i pominiecia 118.

    Sadze ze to dosc dobrze ilustruje czesc problemow z polskimi orgami.

    http://gaylife.pl/artykul.php?id=1110&rozwin=1

  • Dominik

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    Na stronie WP jest „kompas eurowyborczy” – jedno pytanie dotyczy osob homo – czy powinne one mieć prawo dostepu do wszystkich zawodow – PO i SLD odpowiada ze tak, a np PiS, PR i Libertas – ze nie.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    > Na stronie WP jest „kompas eurowyborczy” – jedno pytanie dotyczy osob homo – czy powinne one mieć prawo dostepu do wszystkich zawodow – PO i SLD odpowiada ze tak, a np PiS, PR i Libertas – ze nie.

    Kompas niestety jest tak ogolny, ze niewiele z niego wynika.

    Co do praw lgbt – w zapewnienia PiSu, PR i Libertasu mozemy wierzyc. W PO i SLD nie.

  • m. detrollator

    [Re: Klęska postępowej polityki gender i queer w Polsce?]

    usunięte ze względu na lekceważenie regulaminu. sprawa zgłoszona providerowi danego numeru IP




Skomentuj: Lilianne E. Blaze Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa