Mono

To jak z cukierkami. Powiedziałeś, że o wiele lepiej smakują w dzieciństwie. Zgodziłem się z Tobą, choć wiedziałem, że to nie jest Twój tekst. Najpierw byłeś Ty, potem już sam nie wiem. Punktu odniesienia. Tego właśnie mi zabrakło. Macie je? Takie małe punkciki w życiu, które porozrzucane tu i tam wpływają na Was. To może być dom, traumatyczne przeżycie z dzieciństwa albo kolacja z rodziną, tuż po szczęśliwie zakończonym comig outcie. To także pierwsza podróż albo pierwsza miłość, która nie wróci. Oczywiście, to nie koniec, przecież są kolejne miłości – powiedzą ludzie. Zawsze jest jakieś „potem”: jakaś nowa kolekcja, nowy styl, nowy rozdział, nowe zarządzenie, nowy sezon, kolejny business briefing, kolejne rozdanie, kolejny okres rozliczeniowy, kolejny raz.

A co jeśli jest inaczej? Gdyby któregoś dnia, ktoś zadzwonił i przez słuchawkę powiedział: „Przykro mi. Była szansa, a Ty jej nie wykorzystałeś. Przegapiłeś swoje pięć minut. Kolejny wieczór nie będzie tak dobry jak tamten, gdy babcia czytała Tobie do snu. Nowe miasto nie zaoferuje tylu rozrywek, co poprzednie. Neony będą jakby przyblakłe. Niestety, nowa miłość okaże się gorsza. Kolejny partner będzie namiastką poprzedniego. Jego dłonie będą mieć inny kształt, a Ty nie będziesz mógł znieść tego, mając w pamięci dłonie Tamtego Pierwszego. Nic dwa razy się nie zdarza. Więc każdy, kolejny, drugi raz będzie gorszy”. A gdy zechcesz coś odpowiedzieć temu głosowi, że inny niekoniecznie oznacza gorszy i żeby się w ogóle odpierdolił, on tymczasem tylko westchnie i usłyszysz sygnał bip, bip w słuchawce, zdając sobie sprawę, że to drugie bip było gorsze od pierwszego.

Odszedłeś. A może to ja odszedłem? Ludzie potrafią tak łatwo modyfikować pamięć. Tworzą pewne myśli, łączą różne konteksty, zmieniają perspektywę patrzenia i od razu widać, że kiedyś było lepiej. Człowiek działa jak maszyna, a pamięć jak dysk twardy albo lepiej, jak pamięć RAM. Zapisuje sobie bieżące procesy, robi obliczenia idące w setki przetwarzanych informacji na minutę czy sekundę. Wylicza czas potrzebny do pójścia na pierwszą randkę, czas odpowiedni do pierwszego pocałunku i czas, w którym poczuje, że to jest to. Tylko istnieje jeden, mały defekt. Tuż po zaśnięciu, po sobotnim restarcie, gdy czujemy, że nasze kilobajty pamięci znikają w alkoholowych otchłaniach, budzimy się następnego dnia rano, otwieramy oczy w niedzielę i zdajemy sobie sprawę, że format nic nie dał. Pamięć została jedynie nadpisana, ot taka sztuczka Windowsa. Prosty zabieg dla głupców. Jeśli zamknę oczy, pomyślę nieco dłużej, spojrzę na swoją dłoń i miejsce, w którym lubiłeś siadać, wszystko wraca. Błysk lasera w laboratorium i cała pamięć na dysku odtworzona. Drugi błysk lasera, ten gorszy, zapuszcza się dalej, ale im głębiej, tym mniej wydarzeń, a więcej szczegółów.

Niektórzy jak już odkryją, że wszystko, co się wydarzyło było pierwsze i teraz czeka ich równia pochyła, wyruszają w drogę. Wierzą, że poruszając się na wschód, jak holenderki od Tokarczuk, odwrócą upływ czasu. Podróżują takie mole książkowe po dalekim wschodzie poszukując odpowiedzi, a świat to nie jest książka, to nie kolejne rozdziały zbliżające fabułę do końca. Więc wracają po jakimś czasie do punktu wyjścia. I wtedy spada to na nich. Tak po prostu. Olśnienie. Nie ma lepiej i gorzej, ani wczoraj i jutro. Poznany i uwielbiany kiedyś mężczyzna nie może być ostatni – banał rodem z Oprah Winfrey, powtarzany przez tych, którzy podróżują jedynie z przymusu. Ale to prawda.

To jak z mono i stereo. Nie usłyszysz dźwięku wielokanałowego na odtwarzaczu monofonicznym, ale na odwrót jak najbardziej. Na odtwarzaczu stereo możesz usłyszeć dźwięk mono, jednak musisz się zmienić, przeobrazić siebie, musi powstać nowe urządzenie, jeśli chcesz odtworzyć ten dźwięk. I wtedy już nie będzie żadnego potem, żadnego nowego i kolejnego. Wszystko będzie po raz pierwszy. Poznany chłopak zaskoczy Cię swoimi dłońmi, spojrzeniem i miejscem siadania. Wystarczy się zmienić, dostroić do innych warunków. Innych i lepszych. I jeśli przypadkiem znowu usłyszysz ten głos ze słuchawki, zdążysz mu odpowiedzieć, żeby się od Ciebie odpierdolił, a zamiast głupiego bip usłyszysz kojący sygnał w stereo.

Niebieski Johnny Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta, chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

8 komentarzy do:Mono

  • [Re: Mono]

    ej, „coming outcie” czy „coming oucie”? zgłupiaem.

    dużo czasu zajęło mi dojście do punktu, do którego sam docierasz w tym tekście. patrzę na swoich znajomych — homo, hetero itd. i dociera do mnie, że zbyt wiele wartościowych osób trwoni swój czas na rozpamiętywaniu tego, co nie wróci, bo wrócić nie może. jasne, czas jest potrzebny, żeby nad pewnymi rzeczami przejść do porządku dziennego, ale mamy go przecież tak mało. ale nawet z tą świadomością trudno odrestaurować nadszarpnięte zaufanie, poczucie własnej wartości, godność. z tego, co widzę, niektórym w ogóle się to nie udaje. a szkoda, bo mogliby usłyszeć jeszcze wiele pięknych, nowych dźwięków.

    pozdrawiam :-)

  • Ten, ktory wie

    [Re: Mono]

    Coming outcie – jest forma poprawna.
    Aha i nie sugerowac sie : auto – aucie, huta – hucie :)

  • alexander

    [Re: Mono]

    Niesamowity felieton :)

  • Marlena

    [Re: Mono]

    Johnny, wenn du Geburstag hast? :)

  • mTV

    [Re: Mono]

    Jak zwykle tekst, który wbija w fotel. Uwielbiam Twoje teksty (bo Ciebie nie znam – jeszcze). Bardzo fajnie sie czyta słowa autetntyczne, takie pod którymi kryja sie prawdziwe przezycia, wspomnienia, czuć nerwy. Ujmujesz mnie także piękną polszczyzną. Cenię Cię za warsztat! (bo talent masz). Przyjemnie jest również czytać, że i Ty znasz, (uwielbaisz??) Olge. To jedna z moich, ulubionych polskich pisarek. Głosowałem na nią przy okazji NIKE, aczkolwiek nie wygrałem recenzją. Wracając – piszesz bardzo dobrze. Zawsze z namaszczeniem otwieram Twoje teksty. Zaparzam w ekspresie kawe. Nabieram oddechu i … chwile jedne z najlepszych. Dziękuję ci za to.

  • Johnny (but not blue)

    [Re: Mono]

    Marlena, moze i dobrze spiewasz, ale pisanie po niemiecku nie jest twoja najsilniejsza strona.
    Geburtstag !

  • originalscorpio

    [Re: Mono]

    a ja go znam ;-P

  • originalscorpio

    [Re: Mono]

    tzn nie znam, nigdy nie znałem i w ogóle już jestem poważny. Co do tekstuL to nie takie proste




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa