Biblia NIE mówi o homoseksualizmie

Albo traktujesz biblię jako księgę świętą przedkładając ją nad własne poglądy – albo jak zwykły wytwór człowieka, antologię cytatów przydatnych do poparcia prywatnych poglądów starym (więc w domyśle mądrym) tekstem. Dostrzeganie, uznawanie i akceptowanie homoseksualizmu nie jest jednak operacją na ideach, ale na życiu milionów-miliardów ludzi.

Biblia – księga wyjątkowa?

Dla blisko połowy ludzkości (żydów, chrześcijan i muzułmanów) biblia to wyjątkowy zbiór ksiąg. Do biblii odnosimy się świadomie – poszukując w niej podstaw wiary religijnej, praktyk kultycznych i zasad moralnych – ale także nieświadomie. Przez stulecia biblia stanowiła bowiem pożywkę dla artystów i prawodawców, dla filozofów i rewolucjonistów. Odnoszono do niej każdą kolejną kwestię, twierdząc że biblia już dawno ją przewidywała (tylko ludzkość w swojej ograniczoności przez stulecia nie potrafiła tego dostrzec) pochwalając albo ganiąc.

Nim sami przyznamy biblii palmę pierwszeństwa, poczyńmy kilka uwag. Pierwsza dotyczyć będzie podstaw jej wyjątkowości – czyli „objawienia”. Otóż każda z grup: żydzi, chrześcijanie, muzułmanie inaczej je rozumieją. Mocno upraszczając: według żydów boże działanie w życiu patriarchów i Izraela uczyniło opisane w biblii wydarzenia wzorcowymi: ukazującymi jakie postępowanie jest miłe Bogu, a jakie nie. Chrześcijanie z kolei przesuwają akcent na przemawianie Boga – biblia jest według nich słowem bożym: Bóg dyktował, a autorzy biblijni zapisywali najlepiej jak uważali. Muzułmanie wysuwają akcent jeszcze dalej: biblia to według nich wytwór samego tylko Boga, na którego powstanie człowiek nie miał wpływu. Tak więc dla muzułmanów objawione (tj. pochodzące wprost od Boga) jest każde słowo, każda litera. Dla chrześcijan objawione są myśli, które ludzki autor uważał za objawione, kiedy je zapisywał. Żydzi rozumienie przejęte przez muzułmanów odnoszą do Tory (pierwszych pięciu ksiąg), a rozumienie przejęte przez chrześcijan – do pozostałych ksiąg biblii. W tej sytuacji ustalenie, CO jest w biblii objawione, dokonuje się w toku dyskusji między teologami, ale nawet gdy nastąpi zgoda co do objawienia jakiegoś fragmentu biblii, poszczególni teolodzy będą w nim znajdować różne przesłania.

Druga uwaga dotyczy „drugiej” połowy ludzkości, która biblii nie wynosi ponad książki napisane przez człowieka. To cały krąg kulturowy dalekiego wschodu, zdominowany przez konfucjanizm, buddyzm i hinduizm, ale także wyznawcy wielu różnych religii na całym świecie, czy wreszcie agnostycy i ateiści. O ile żyjąc w zachodnim kręgu kulturowym trudno ustrzec się ukrytego w kulturze wpływu biblii, o tyle w kręgu dalekowschodnim staje się jasne, że biblia nie jest niezbędna w życiu prywatnym ani społecznym, ani w polityce, religii, czy etyce. Hinduizm ma własne księgi święte, inne niż biblia. Tymczasem na zachodzie laickość społeczeństwa sprawia, że także w naszych oczach oddziaływanie biblii na historię i kulturę stanowi raczej ciekawostkę niż przejmujące wrażenie dotknięcia opatrzności.

Uwaga trzecia dotyczy teorii mitu. Otóż mit to opowieść o skrzyżowaniu się dróg świata naturalnego i nadnaturalnego. Opowieści takie tworzy się, aby wyjaśnić otaczający świat (funkcja paranaukowa), aby dać podstawę tożsamości grupy etnicznej, narodowej, religijnej, czy wreszcie po to, by wyjaśnić postępowanie: tradycję, praktyki religijne, obowiązującą etykę. Aby wyjaśnić nowe zjawisko tworzy się nową opowieść – albo nową interpretację jednej ze starszych opowieści. Na drugi z tych sposobów teolodzy traktują biblię – twierdząc np., że znajdują się w niej wypowiedzi dotyczące zapłodnienia in vitro albo homoseksualizmu.

Co wiedzieli autorzy biblijni

Powstanie najstarszej i najmłodszej księgi biblijnej dzieli blisko tysiąc lat. Wcześniej przez tysiąc-dwa tysiące lat powstawały mity o początku świata i sagi o patriarchach, które dużo później autorzy włączyli do ksiąg biblijnych. Przez cały ten czas stosunek do tego, co dziś nazywamy homoseksualizmem, zasadniczo się nie zmienił. Podejście indywidualistyczne, pytania „Kim jesteś?” „Kim się czujesz?”, były nieznane. Kiedy rodziła się córka, oczywistą oczywistością było, że dojrzawszy będzie wydana za mąż – a gdy rodził się syn, oczywistą oczywistością było, że gdy dojrzeje, zostanie ożeniony. Umyślnie użyłem strony biernej – bo rodzice swatali małżeństwa dzieci, nie wnikali w ich osobiste preferencje co do osoby, a już na pewno nie co do płci.

Małżeństwa zawierano w różnym wieku, zależnie od zwyczaju, od pozycji rodziny, od pozycji dziecka w rodzinie, a także od przewidywania doraźnych korzyści ze skoligacenia rodzin. Na porządku dziennym były zaślubiny nastolatków, które dopiero co wkroczyły w okres dojrzewania. Zasadniczo wszyscy mieli małżonków, wszyscy musieli mieć potomstwo. Bezdzietność – przez nas postrzeganą niemal neutralnie – uważano za straszliwe nieszczęście, za przejaw gniewu bożego. Zanim instytucje socjalne przejęły ciężar opieki nad osobami chorymi i zniedołężniałymi, polegać można było bowiem głównie na krewnych. Duża rodzina, jej zamożność stanowiły „polisę na życie i dożycie”. Jak na złość jeszcze do połowy XX wieku znano niewiele środków utrzymania zagrożonej ciąży, a dodajmy do tego ogromną umieralność noworodków i dzieci. Dawne społeczeństwa silnie koncentrowały się na rozmnażaniu i bezwzględnie przeznaczały kobietom rolę maszyn do robienia dzieci.

Czy w takim społeczeństwie można było dostrzec homoseksualistów, rozpoznać ich, nazwać jako odrębną grupę? Po co mianoby to robić? Na jakich symptomach się opierać? Przecież ich nie widać, więc nie ma – oto logika wyznawana jeszcze przez naszych rodziców i rówieśników. Homiki poprzednich tysiącleci sami postrzegali małżeństwo z osobą przeciwnej płci i rozmnażanie jako nieuniknione fatum, a i duża część pokolenia dzisiejszych 50-latków ma małżonków i dzieci. Sporadycznie ktoś przyłapał mężczyzn albo kobiety na robieniu tego, czego „SIĘ nie robi”. Łatwo się domyślić, jak postrzegano takie zachowania. Po pierwsze jako cudzołóstwo, zdradę małżeńską – skoro przyłapani mieli małżonków. Po drugie jako rozwiązłość, przejaw seksualnej żarłoczności – skoro do zaspokojenia nie wystarczał małżonek ani nawet osoby przeciwnej płci… Po trzecie jako anarchię – lekceważenie zasad społecznych, tradycji, prawa. Po czwarte jako zepsucie moralne – w okresach, kiedy uważano zachowania homoseksualne za niemiłe Bogu. Po piąte jako głupotę albo szaleństwo – bo jak można nie rozróżnić płci? I czemu wierzyć komuś, że raz przekroczywszy granicę poprzestanie na dorosłych osobach tej samej płci, że nie weźmie się też za dzieci, zwierzęta, zwłoki? Tyle czasu minęło, a wciąż słyszymy to samo…

Nie inne były myśli autorów biblijnych trącających temat homoseksualizmu. Za każdym razem bez wyjątku wskazali, że każdy człowiek jest heteroseksualny (choć nie używali tego słowa) z woli Natury i Boga. Że ustrój społeczny wymaga jedynej słusznej kolejności priorytetów, z rozmnażaniem i małżeństwem u szczytu hierarchii – a myśli homoseksualne to jałowe zachcianki, marnowanie energii potrzebnej pilnie rodzinie i społeczeństwu.

Co napisali autorzy biblijni

Utożsamienie grzechu sodomskiego (Rdz 19) z homoseksualizmem to jedno z największych wypaczeń myśli biblijnej. W tekście hebrajskim ani greckim nie ma nawet lekkiej aluzji do seksu. Umieszczona w Księdze Sędziów druga wersja opowieści sodomskiej jednoznacznie wskazuje na niegościnność (20, 5). Tak też grzech sodomski rozumieją autor Księgi Mądrości (Mdr 19, 13n) i Jezus (Mt 10, 14n). Syrach utożsamiał sodomię z pychą (16, 8), a Ezechiel łączył oba poglądy (16, 48). Autor Listu Judy przytacza legendę, że kobiety sodomy współżyły z aniołami (7) – a i w pozostałych kilkudziesięciu biblijnych nawiązaniach sodomskich homoseksualizmu ani śladu. Talmud – spisana tradycja żydowska – przepowiada, że Mesjasz zostanie znaleziony w Sodomie (Yevamot 63a. 77a. Zohar I 110b) i wyjaśnia, że „Sodoma” to każde społeczeństwo, w którym obowiązuje zasada izolacjonizmu: „co moje, moje – co twoje, twoje” (Bereishit Rabbah 41:4; 50:10), którego jednym z przejawów jest niegościnność. Podobne stanowisko zajmują współcześni rabini (np. tutaj) Autorem utożsamienia sodomii z homoseksualizmem był Filon z Aleksandrii, za którym poszli autor chrześcijańskiego Listu Barnaby (pisałem o tym poprzednio tutaj) i Mahomet. Koran wspomina Sodomię sześć razy, wyraźnie interpretując ją jako homoseksualność (np. 29, 28n), a islam idzie w ślad (np. tutaj). Aby nadać opowiadaniu o Sodomie aspekt seksualny polscy tłumacze hebrajskie słowo jada („sygnenometha” w starożytnym greckim przekładzie Septuaginta), znaczące „poznać”, zmieniają w „obcować z”. Na tak sfałszowanym tekście opierane są potem homofobiczne wywody.

Lansowane dziś na fundamentalne dwa zdania Księgi Kapłańskiej (18, 22 i 20, 13) nastręczają, w przeciwieństwie do opowiadania o Sodomie, bardzo wiele trudności, literalny przekład brzmiałby bowiem: „Nie będziesz spał spania kobiety z mężczyzną, to nieczystość”… Spisany pięć stuleci później Talmud nie zna jeszcze zgody co do tego, czym jest owo „spanie kobiety” (Sanhedryn 7.4.53a). Argumentem, na który powołuje się autor Księgi Kapłańskiej, jest toevach – co polscy tłumacze przekładają jako „obrzydliwość”, znów dając wyraz prywatnym odczuciom i fałszując tekst. Toevach tymczasem to nieczystość rytualna, czyli niegodność brania udziału w kulcie żydowskim, która ustępowała z upływem czasu albo po wykonaniu określonych czynności. Do tej samej kategorii Księga Kapłańska zalicza menstruację, dotknięcie zwłok, zjedzenie niekoszernej potrawy. Omawiane tu dwa zdania nie podają sposobu usunięcia nieczystości, ale nakazują zabicie nieczystych – jakby ich nieczystość była nie tylko nieusuwalna, ale także groźna dla innych. Podobne rozumowanie pojawia się w biblii w odniesieniu do pogan mieszkających w Ziemi Obiecanej w momencie wkraczania do niej Izraelitów (np. Joz 6, 21) albo jako pokazowa kara za złamanie wyraźnie wypowiedzianego rozkazu bożego (np. Joz 7, 15). Omawiane dwa zdania należą do pierwszej kategorii: uwyraźnienia i utrzymania odmienności Izraela od pozostałych narodów i religii, takie bowiem znacznie miała idea nieczystości rytualnej (np. www.pardon.pl/artykul/7212/_/179 ). Chrześcijanie, uznawszy że ich kult zastąpił stary, żydowski, odrzucili także problematykę nieczystości rytualnej. Przez kilkaset lat nie znajdzie się u żadnego pisarza chrześcijańskiego nawiązanie do niej, także do omawianych dwóch zdań. Twierdzenie, że potępiają one homoseksualizm i nakazują za niego karę śmierci, to fałszerstwo i naciąganie tekstu do osobistych opinii niektórych interpretatorów. To, że jakieś zdanie trochę się kojarzy z jakimś moim poglądem, nie znaczy, że zdanie to wyraża ten sam pogląd.

Fragmenty Listu do Koryntian (1 Kor 6, 9n) i Listu do Tymoteusza (1 Tm 1, 8-11) zawierają tzw. katalogi występków. Interpretowane są jako „chrześcijańskie dekalogi”, uważa się także, że odnoszą się do konkretnej osoby, winnej łącznie wszystkich grzechów – cezara Nerona. W obu pojawiają się greckie słowa fałszywie tłumaczone na polski jako „mężczyźni współżyjący ze sobą” – w pierwszym arsenokoitai, w drugim malakoi. Żadne z nich ani w poprzednich wiekach ani w późniejszych nie jest w podobnym znaczeniu używane przez żadnego autora greckiego. Przez blisko tysiąc lat autorzy chrześcijańscy komentując te fragmenty nie będą nawet wspominać o homoseksualizmie – a pisząc o homoseksualizmie nie sięgną po te fragmenty. Malakoi oznaczało ogólnie osoby o miękkim kręgosłupie moralnym, a w znaczeniu wąskim uprawiające masturbację, a tłumaczenie sugerujące homoseksualizm to kolejny przykład fałszowania tekstu biblijnego. W wypadku arsenokoitai manipulacja jest mniejsza. Słowo to, literalnie tłumaczące się jako „mężojebcy” – wulgarne określenie osób dominujących w seksie z mężczyznami – może odnosić się nie tylko do agresywnych w seksie kobiet, ale też do aktywnych prostytutów seksualnych (Grecy i Rzymianie mieli w tym czasie różne słowa na określenie prostytutów aktywnych i pasywnych) i w ogóle mężczyzn aktywnych w seksie z dorosłym mężczyzną. Negatywna ocena wynikała jednak z tabu pasywności dorosłych mężczyzn jako „przeniesionych” z kategorii mężczyzn do niższej wtedy kategorii kobiet i cudzoziemców (m.in. odbierano im „męskie” prawa publiczne), a nie homoseksualności w ogóle. Arsenokoitai oznacza sprawcę tego, uważanego wówczas za krzywdę, „przeniesienia”. W XXI-wiecznych realiach równości płci podobne rozumowanie traci swój sens.

Ostatni „kluczowy” fragment to początek Listu do Rzymian (1, 18nn). Zawiera następujące rozumowanie: Bóg w przyrodzie objawił się wszystkim ludziom – poganie go poznali, ale odrzucili i nie czczą go – więc „Bóg ich opuścił”, „odebrał rozum”, a raczej umiejętność rozróżniania dobra od zła – w efekcie pogańscy mężczyźni nawet „pałają żądzą” do mężczyzn, a kobiety wybierają „współżycie alternatywne” (jak parapsychologia nie jest „wbrew psychologii”, tak greckie para fysin nie jest „wbrew naturze”). Nie chodzi tu jednak o homoseksualizm, ale o pasywność w stosunku analnym. Tym razem pamiętano o kobietach, a także ukazano pasywność jako coś głębszego. Nie jest ona wynikiem absurdalnych decyzji, ale silnej żądzy (o miłości ani słowa, choć powszechnie o niej wtedy wiedziano). Owa żądza jest bezpośrednim dziełem Boga, pokazową karą. Nieszczęście ludzi rozpalonych tą żądzą, nie nazwane wprost, wiąże się może z mniejszą liczbą dzieci, słabszą „polisą” – czyli uznawaniem bezdzietności za karę bożą.

* * *

Także dziś homofobowie perswadują, że każdy człowiek w głębi jest heteroseksualny, a zachowania homoseksualne to „zboczenie z głównej drogi, którą i tak każdy podąża”. W takim duchu – heteronormatywnym i zafiksowanym na rozmnażaniu – pisano w XIX wieku teorię ewolucji, a dziś odwołując się do takiej jej wersji dywaguje się o „biologicznej bezcelowości” homoseksualizmu i spycha go do sfery psychiki. Tymczasem to nie homoseksualizm należy naciągnąć do teorii, ale samą teorię napisać od początku tak, żeby uwzględniała całą rzeczywistość biologiczną.

Kuba Wiśniewski jest doktorantem teologii, publicystą, tłumaczem.

Autorzy:

zdjęcie Kuba Wiśniewski

Kuba Wiśniewski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 266; nazwa: kubawiśniewski

50 komentarzy do:Biblia NIE mówi o homoseksualizmie

  • Przemek

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Zastanawiam się po co w ogóle zajmować się taką albo inną interpretacją biblii. Co nas to w końcu obchodzi?

  • Marcin

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Przemku, To przyjmij to jako ciekawostkę, bo tekst bardzo ciekawy jest:)

  • x->Przemek

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Bo niektórzy z nas są chrześcijanami i dla nich to ważne?
    Bo portal chce konsekwentnie podtrzymywać swój wizerunek „portalu dla moli książkowych” ;) ?

  • Loth do Przemka

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    żeby mieć argumenty? ;)

  • wit

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    W istocie, ten stek bredni, stworzony kilka tysięcy lat temu przez cwanych kapłanów, by zapanować nad ciemnym, przesądnym ludem (tzw. „narodem wybranym”), tworząc dlań rozmaite idiotyczne zakazy i nakazy, zwłaszcza w sferze seksu, ciągnie się za naszą cywilizacją jak zaraza, powodując do dziś szkodliwe skutki w wielu umysłach i prowokując rozmaite zbrodnicze pomysły. Owa „święta księga” sprawiła więcej nieszczęść na świecie niż wszystkie inne religie razem wzięte. Cieszą mnie reakcje typu: „co nas to obchodzi”? , bo oznaczają, że Europejczycy kiedyś otrząsną się z tego zaraźliwego otumanienia i wyzwolą z okowów zabobonu. A tak na marginesie, przypominam, że pisanki i śmigus-dyngus to NIE są zwyczaje chrześcijańskie, choć przez chrześcijaństwo skradzione, jak wiele innych pogańskich obyczajów :P

  • Kris

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Bardzo ciekawy tekst. Dla homików chrześcijan, do jakich i ja należę, bardzo ważny. Ciekawi mnie ilu takich odwiedza ten portal i jak sobie radzą z pogodzeniem wiary ze swoja homoseksualnością

  • Ricardo

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Oby sobie nie radzili i rzucili te zabobony, za przeproszeniem, w cholere.
    Po co sie silic na sofistyczne akrobacje? Az tak silna jest potrzeba utrzymywania zludzen?

  • andy

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Bardzo iekawy tekst
    Sam jestem chrzescijaninem i uwzamam ze moze on pomóc ludzia,którzy wierza.

  • Zen

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Ja sie zgodze z Ricardem jednak.

  • Wawa

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Po co to roztrząsać. Ja twierdzę, że biblia potępia jednak homoseksualizm, ale też zachwala wielożeństwo, niewolnictwo, zabijanie zwierząt i ich palenie, bo śmierdzący dym bogu pachnie i to się mu podoba, zachęca do zabijania własnego syna. Stary testament jest tak beznadziejny, że nie wiem, jak w kraju ludzi wykształconych wciąż może funkcjonować jako jakiś autorytet. A oko za oko, ząb za ząb, to to ma ją być słowa miłosiernego boga. A Nowy testament wcale nie lepszy. Zręsztą bóg zmieniający zdanie w Nowym testamencie, to może przez dwa tysiące znów zmienił zdanie i już ma całkiem inne zdanie na temat homoseksualizmu. Oto moje zdanie.

  • Pan Bog

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    No, ja im tego nie dyktowalem, ani nie upowaznialem do mowienia w moim imieniu.

    Przepraszam, ze tak dlugo to trwa (sa wazne powody). Za niedlugi czas sie naocznie przekonacie, ze nie mam nic przeciwko gejom i lesbijkom, a w tym wszystkim o cos zupelnie innego chodzi.

    Mam nadzieje, ze mi wybaczycie i zrozumiecie!

  • Jesus Christ

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Juz zrozumialem i juz wybaczam.

  • Maryjka

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    > PB i JCh
    Pamiętajcie obaj o swoim nadciśnieniu!

  • Michal

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Bardzo dobry artykuł, daje do myślenia.

  • Gidja

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Chciałbym pogratulować tekstu.
    Rzadko zdarza się, by ktoś podszedł do tematu tak profesjonalnie. Gratuluję i liczę na więcej:)

  • Duch Ś.

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Droga Maryjko,
    Nie matkuj prosze wszystkim, bo czasami przypomina to metkowanie przed wyprzedaza swiateczna.

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Jest duzo opinii tak jak ta przedstawiona w tym artykule. Ponawiam jeszcze raz prosbe o zajrzenie na http://www.dignitycanada.org i nie przerywania lektury po zobaczeniu zdjecia papieza ;-) . Wiele osob usiluje pokazac, ze dla gejow jest miejsce w Kosciele

  • Jacek

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    >Dominik

    Takie samo miejsce jak dla np. rozwodnikow powtornie zaslubionych. Czyli gdzies tam pod koniec nawy bocznej, po lewej stronie, pod drzwiami do narteksu.

    Tylko co robic, jak ktos jest normalnym gejem, a nie metafizycznym masochista?

  • Inari

    [Jezus NIE mówi o homoseksualizmie]

    BTW Kiedyś w USA pojawiła się książeczka pod tytułem „What Jesus Said About Homosexuality” – składała się z pustych stron. Ale ja nie o tym chciałam. Spotkałam się z interpretacją, że Sodoma została ukarana za brak gościnności, za pogwałcenie jej świętych praw. Tylko jedyny sprawiedliwy Lot oddał swoje córki gościom, czy jak to tam było…

  • wit

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Miejsce dla gejów w KK? Jest, oczywiście. W swoim czasie JP2 w dowód wielkiej łaski odprawił specjalną mszę dla… uwaga!… gejów, narkomanów i prostytutek. Wspaniałe towarzystwo, nieprawdaż? Jakie miłosierne i humanitarne ze strony kleru, że się nad nami zlitował… Tego, co mówi na ten temat B16 nie chce mi się nawet powtarzać. Dla świadomego i normalnego geja, który miał nieszczęście urodzić się w rodzinie katolickiej, stosunek do KK może być tylko jeden: apostazja.

  • smaug

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Gej szukający miejsca w KK? To jak, nie przymierzając, chłopiec z podstawówki, który tak bardzo chciałby się zaprzyjaźnić z tymi wyrostkami, którzy mu codziennie spuszczają wp***dol, robią szuwarka i zabierają drugie śniadanie. Grow up already!

  • szampans

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Kosciol NIGDY nie wyrzeknie sie potepiania grzechow zwiazanych z nierozlaczna cecha ludzkiej natury: seksualnoscia czlowieka. Rozgrzeszanie na spowiedzi, co wedlug Kosciola ma zapewniac ludziom miejsce w niebie, to monopol ksiezy, ktorzy w ten sposob staja sie „niezbedni” dla wierzacych katolikow. Nie wazne, ze Kosciol nie ma na to zadnych dowodow. Indoktrynacja od urodzenia, az po grob, straszenie pieklem, wystarcza, aby wziac wszystkich, bez wyjatku, na smycz religii.

    Potepianie homoseksualizmu oplaca sie w dwojnasob, gdyz napedza do seminariow duchownych mlodych, zagubionych katolikow, niezdolnych do zalozenia rodziny. Ksieza-homoseksualisci nie plodza, zatem Kosciol nie ma klopotow z alimentami na ksieze potomstwo i z racji popelnianych „ciezkich grzechow” stanowia najbardziej ulegla armie. Jedyny warunek, to umiejetne ukrywanie sie ze swa orientacja. Tym, ktorzy juz sie zetkneli z homoseksualnymi ksiezmi niczego nie trzeba tlumaczyc, gdyz wiedza doskonale jak to wyglada. Ale wiekszosc polskiego spoleczenstwa o tym nie wie i nie chce wiedziec. Dlatego wlasnie Polska pozostaje europejskim zasciankiem, w przeciwienstwie do krajow cywilizowanych, gdzie juz od dawna znane sa te mechanizmy psychicznej manipulacji.

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    A mi sie wydaje, ze Kosciol bedzie musial sie powaznie zastanowic nad tymi grzechami albo wg mnie „grzechami” zwiazanymi z seksualnoscia… mam przeczucie, ze to glownie przez te koscielne „nauki” ludzie odsuwaja sie od kosciola… A i jeszcze dziwne jest to, ze istnieje calkiem sporo teologow, ktorzy w Pismie coponiektorych „grzechow” nijak sie nie moga dopatrzec… a sa one uznane za „grzechy” ze wzgledu na tradycje, ktora musi byc ciagla…. tylko czy nie mozna przerwac ciaglosci tradycji, jesli czesto sie ona mylila?

  • Jacek

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    >Dominik

    Bynajmniej: nie tylko, ani nie glownie przez „te” nauki. KrK jest instytucja martwa przez pyche, nietolerancje, niedostrzeganie Boga w swiecie, niezdolnosc do rozroznienia istotnego od nieistotnego, tego co od Boga, od tego co od ludzi… itd itp.

    Czy Pan Bog podejmie sie reanimacji tej struktury? Przypuszczam, że watpie.

  • Piotr

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, … nie odziedziczą królestwa Bożego. A takimi byli niektórzy z was. Lecz zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego. ( 1 Kor 6,9-11).

    Arsenokoitai jest rzadkim słowem, które powstało z połączenia arseno oznaczającego „mężczyznę” i koitai oznaczającego „łóżko, leżenie i uprawianie seksu”. … i autor tekstu uważa że to nie jest tłumaczenie: „mężczyźni współżyjący z sobą” ? Białe jest białe czarne jest czarne. A słowo „rozwięźli” przez autora tekstu nie zostało objaśnione?

    Kościół nikogo nie potępia. Sprzeciwia się złu, a nie ofiarom zła. Nie wyobrażam sobie życia bez kręgosłupa moralnego KK. Pewnie wielu z Was kpi z tych zasad, bądź spokojnie je odrzuca. Jednak tu nie chodzi o struktury Kościołą i Jego nauki. Tu chodzi o każdego z nas. Szukajcie tego co na dnie serca jest ukryte. Otoczka zewnętrzna się nie liczy. Liczy się to co masz w sobie! Tam masz wyryte – szczęście, wolność i prawdziwa miłość. Seksulaność to dar. Jednak nie stanowi centrum życia. Życzę każdemu by odnalazł prawdę… nie otoczkę.

  • Jacek

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    >Piotr

    Czniam Twoja wersje Krolestwa Niebieskiego. Gdyby miala byc prawdziwa, to wole smierc wtóra.

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    A ja sie dziwie, dlaczego malo sie u nas mowi o Kosciolach, ktore uznaly zwiazki osob tej samej plci. I okazuje sie, ze wcale nie „wykreslaja” niczego z Biblii, ani nie pomijaja. Czytalem np. dokumenty luteranskiego kosciola Szwecji. Niestety, nie znam szwedzkiego i musialem korzystac z „tlumaczenia” Google. Ale i tak da sie cos zrozumiec.

  • Ricardo

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Oj, Piotrze – widze, zes jest osoba nieglupia, bo i ladnie zdania skladac potrafisz, i nielogicznosc postepowania wskazac. I tym bardziej zaskakujesz mnie ostatnim akapitem swej wypowiedzi.
    Kosciol nie potepia osob, tylko zlo? Ha, powiedz to ekskomunikowanym – tj. wykluczonym i, o ironio, potepionym.
    Dalej – jesli chodzi o kregoslup moralny zafundowany nam przez te organizacje, to ja z gory podziekuje. KKK jakos nie pasuje mi jako fundament mojej moralnosci. Pomijam juz te glupstwa o trojcy swietej, ale pseudoracjonalne wyprowadzanie wnioskow jest dla mnie czyms naprawde przezabawnym w kontekscie samej definicji wiary we wspomniana trojce i inne dogmaty. Z jednej strony wymagamy porzucenia rozumu, z drugiej sami go wykorzystujemy, zeby stworzyc wrazenie obiektywnych. Toz to tak prostacka sztuczka, ze az wstyd! I z tak niekonsekwentnego tekstu mam wyprowadzac swoj system etyczny? O, nie – dziekuje. Zartow tez stroic sobie z tego nie bede, bo zbyt to smutne dla mnie, ze wiele osob tak bezrefleksyjnie podchodzi do tego tekstu, a co gorsza – swoja godnosc wyprowadza od nieokreslonego bytu. To doprawdy straszne, ze trzeba sie uciekac do wyimaginowanego „zewnatrz”, zeby przydac sobie wartosci, tak jakby czlowiek sam w sobie nie mogl byc ostateczna instancja odwolawcza posiadajaca immanentna godnosc.
    Co wiecej – naprawde nie rozumiem, czemu z jednej strony promujesz KKK, a z drugiej mowisz by szukac „tego co na dnie serca ukryte”. Czyzby to co w glowie mialo nie wystarczyc?

  • Miko

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    W sumie to dziwi mnie to parcie do tego, żeby udowodnić że homoseksualizm nie jest grzechem. Z chrześcijańskiej perspektywy to nie powinno mieć znaczenia, jako że chrześcijaństwo zakłada, że wszyscy są w każdym momencie swojego życia grzesznikami, co więcej – z ludzkiego punktu widzenia – są grzesznikami w równym stopniu. Żaden chrześcijanin nie może czuć się lepszy od mordercy, jeśli chodzi o to ile nagrzeszył, bo osądzać to ma prawo tylko Bóg. Gdyby tak czynił, to popełniałby grzech pychy, przede wszystkim wobec Boga, twierdząc że zna wolę bożą.

    Zatem, dla geja-chrześcijanina jest tylko jedna droga: uświadamianie ciemnych mas o przesłaniu fundamentalnego tekstu chrześcijaństwa: Listu św. Pawła do Rzymian. Gej-chrześcijanin powinien za nim powtarzać: oczywiście, że jestem grzesznikiem, tak jak wy nimi byliście, jesteście i będziecie. Dlatego dla chrześcijanina – niezależnie od tego, kim on jest – istotne jest poznanie doktryny usprawiedliwienia. Katolicy będą mówić „tylko wiara i dobre uczynki usprawiedliwiają”, protestanci „tylko wiara”, co tak naprawdę sprowadza się do „tylko wiara”, bo katolicka wersja nie mówi bynajmniej „lub”, tylko „i”. Samymi uczynkami ludzie się nie zbawią, bo to zbawienie jest zależne od tego, czy wierzą w jego udzielenie przez Boga, na podstawie ofiary Jezusa.

    To takie wyłożenie doktryny dla tych, którzy czuliby się zainteresowani wyznawaniem tej doktryny. Ja osobiście nie uważam siebie za chrześcijanina, ale są rzeczy, które warto wiedzieć, szczególnie po to, żeby uświadomić 90% polskiego społeczeństwa, że są pseudo-katolikami.

  • Jacek

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Homoseksualizm nie jest grzechem, tak samo jak heteroseksualizm. Grzeszne moga byc tylko niektore, konkretne realizacje tychze.

    Co do Szawla (TW Pawel, zarejestrowany przez Azazela 13 dnia wiosennego miesiaca nisan), to moze lepiej postapic tak, jak z jego listem postapili adresaci, Rzymianie – wyrzucic do kosza.

  • Miko

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Z punktu widzenia katolicyzmu to naprawdę bez znaczenia czy jest czy nie jest.
    Drugi z kolei pogląd jest głupi w takim sensie, w jakim głupota jest odcinaniem się od wiedzy. Z tego też powodu niewart jest dyskutowania.

  • jacek

    [cos wiecej]

    znalazlem ksiazke kulety pt inne spojrzenie na wybrane aspekty seksualnosci ludziekiej, ktora podchodzi do tego temtu nieco glebiej. innespojrzenie.eu polecam, wedlug mnie godna uwagi

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Hmm, skroty ze strony zapowiadaja sie ciekawie. A czy jakies blizsze informacje o autorze ktos posiada? I czy ta ksiazka bedzie rozprowadzane przez ksiegarnie, czy tylko przez ta strone?

  • redakcja

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    o wspominanej przez was książce niebawem więcej na naszych łamach

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Zapraszam do okresowego odwiedzenia mojego bloga. Na razie tam nie ma za duzo, ale moze bedzie wiecej….
    http://www.dominik-gay.blog.onet.pl

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Czy jest ktos chetny znajacy jezyk szwedzki, zeby przetlumaczyc dokumenty Kosciola Szwecji (ktory blogoslawi zwiazki homo) a propos homoseksualizmu? Mozna by je wrzucic gdzies na stronke przetlumaczone. Jakby co to sluze linkami do szwedzkich oryginalow.

  • ewka

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    22. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny,
    23. mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta.
    24. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.
    (BT)

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Powyzszy fragment Ksiegi Rodzaju nie mowi nic o homoseksualizmie.

  • Iks

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    „Ciekawi mnie ilu takich odwiedza ten portal i jak sobie radzą z pogodzeniem wiary ze swoja homoseksualnością”.

    Tego nie można ze sobą pogodzić.
    Można uważać się za wierzącego, chodzić do kościoła, uczestniczyć we Mszy i całymi latami czuć wewnętrzne rozdarcie. Chciałoby się mieć wszystko, zarówno zachować dotychczasowy styl życia (homoseksualny, beztroski, przyjemny), jak i wpojoną w dzieciństwie i wyznawaną później, już w pełni świadomie i z wyboru, wiarę w Boga.
    Tak „bujać się” można całymi latami.
    Ale to tylko do czasu, bo prędzej czy później człowiek staje przed wyborem.
    Albo stanie się w pełni homoseksualistą poprzez świadome odrzucenie Boga (jak wielu tu piszących już zrobiło i za co można im tylko współczuć, bo naprawdę nie wiedzą co czynią), albo wyrzecze się tych wszystkich cielesnych przyjemności, „weźmie swój krzyż na każdy dzień” i poprosi Boga o przewodnictwo nad swoim życiem. Cokolwiek zrobi, będzie to jego świadomy wybór, ze wszystkimi związanymi z tym konsekwencjami.
    Od siebie mogę jedynie powiedzieć, że nie teretyzuję, a piszę powyższe z doświadczenia, po długoletnim życiu w takim rozdarciu w pewnym momencie znalazłem się na rozdrożu. Wyboru dokonałem i nie żałuję. Stałem się innym człowiekiem, a pamięć o przeszłości powoli się zaciera.
    Wierzę, że Bóg jest cierpliwy i nieustannie wyciąga rękę do tych, którzy choć błądzą, to Go nie odrzucają. Jeśli ktoś jest homoseksualistą, albo wydaje mu się, że jest, w każdym razie czuje pociąg do swojej płci, uprawia seks z facetami i sprawia mu to ogromną przyjemność, ale jednocześnie czuje, że nie chciałby zrywać z Kościołem, ze swoją wiarą, że chciałby ją w sobie zatrzymać, dla takich osób zawsze jest nadzieja.
    Ci, którzy już z Kościołem zerwali, odrzucili Boga, złorzeczą Bogu i Jego wyznawcom, albo nigdy Go nie znali, niech żyją swoim życiem i niech im sie dzieje, jak chcą.
    Nie twierdzę, że samotnie można ot tak przejść na drugą stronę. Właściwie to nie można, jest baaardzo trudno stanąć przeciw sobie. Trzeba jakiegoś wstrząsu w życiu aby się obudzić, na nowo spojrzeć na swoje życie, jego sens. Ale warto otworzyć się na takie doznania.
    Podam pewien przykład:
    Jeśli kiedyś Twój partner, którego bardzo lubisz, albo kochasz, może z wzajemnością, a może bez, a może jest Wam po prostu dobrze razem w łóżku i niewyobrażasz sobie seksu/życia bez niego, a który jednocześnie jest totalnie niewierzący, może tylko toleruje Twoją wiarę, a może odrzuca Boga, więc jeśli osoba taka powie Ci, że nie wyobraża sobie życia wspólnie z osobą wierzącą, albo nie chciałaby byc z kimś, kto wierzy, to wiedz, że właśnie taka sytuacja stawia Cię przez trudnym wyborem i wtedy najłatwiej jest wybrać, wóz albo przewóz.

    A co się tyczy artykułu i treści, jakoby Biblia Kościoła nie mówiła o homoseksualizmie, to oczywiście wg mnie w/w artykuł jest stekiem bzdur, kolejną próbą zaprzeczenia prawdzie oczywistej, którą miliardy ludzi przyjmują za prawdy wiary. Oczywiście wasz 1-5 % populacji (zależnie od źródeł z prawej i lewej strony) może sobie twierdzić na swojej stronie co mu się żywnie podoba.
    Biblia w wielu miejscach potępia współżycie ze sobą dwóch mężczyzn (zwane dziś seksem), stawiając ich na równi z najgorszymi przestępstwami. Pisanie o próbie zafałszowania tego faktu poprzez zmianę tłumaczenia albo jego inne brzmienie w oryginale – to czysty nonsens. Człowiek wierzący nie może wierzyć w takie bzdury, bo człowiek niewierzący po prostu nie zrozumie zawartej w Bibli treści, więc jego analiza świętej księgi, zupelnie jakby analizował byle encyklopedię, jest absurdem. Podchodzi do niej na sposób ludzki, a powinien podejść przez pryzmat wiary. Skoro nie wierzy w Boga, jak może oceniać czy analizować księgę przeznaczoną dla wierzących. Zresztą to i tak nieistotne, bo jakichkolwiek argumentów by nie użyć w tym kontekście i tak znajdą się tacy, którzy je na swój sposób będą obalać.
    Pozdrawiam i zapraszam wszystkich, w których jest choć mała iskierka wiary i Boga o próbę analizy własnego życia i próbę jego zmiany. Jest nadzieja, że się uda :) .

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Ale zauwaz, ze sa Koscioly chrzescijanskie, ktore oczywiscie korzystajac z tej samej Biblii, robiac nad nia badania (a nie korzystajac z dostepnych zwyklemu zjadaczowi chleba tlumaczen) dochodza do innych wnioskow. I nie chodzi tu o pomijanie jakichkolwiek fragmentow, a o ich rozumienie w danym kontekscie kulturowym. Nie zawsze to, co bylo uznawane za zlo kiedys, jest nim teraz. (przyklad – jedzenie niektorych pokarmow, kiedys zakazane, dzis na te zakazy nie zwraca sie uwagi0. Wedlug chrzescijan Biblia nie jest zbiorem zakazow i nakazow ustanowionych bez sensu, lecz wierza, ze w tych zasadach jest gleboki sens, ktory musimy odczytac. Czy wiekszym zlem (dla nas, zyjacych teraz) jest zabicie czlowieka, czy stosunek analny? Chyba w naszym odczuciu wniosek bedzie jasny – zabojstwo jest gorsze. A czytajac sw. Pawla mozna by dojsc do wniosku, ze sa to winy tej samej rangi.
    A zastanawiam sie – czy ktos moze powiedziec jaki jest Bog? Jakie jest jego zdanie na dany temat? Nawet chrzescijanstwa jest tyle odlamow. I chyba wieksza wiare daje tym, ktorzy mowia „nie wiemy co mysli o tym Bog, nam sie wydaje, ze mysli to i to, ale mozemy sie mylic” (protestanci) niz „nalezy wierzyc w to i to” (katolicy).

  • Xen

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    „Everytime you see a rainbow God is having gay sex”.
    Słyszeliście kiedyś taki pogląd? ;)
    Wiem robię sobie żarty z poważnych (według was) spraw.
    Ale chciałem zwrócić uwagę, że każdemu słowu można nadać niemal dowolne znaczenie i dowolnie interpretować.
    To wszystko zależy od osobistych poglądów, aktualnej wiedzy, warunków kulturowo-obyczajowych, jak i – co najważniejsze – interesów tychże interpretatorów.
    A w Biblii słów jest przecież bez liku i są tak sprytnie spisane i poukładane, że dają naprawdę bardzo szerokie pole dla wyobraźni.
    A w ogóle jaki sens jest używanie dzieła literackiego powstałego prawie 2000 lat temu to interpretowania współczesnej nam rzeczywistości?
    Poza tym, co z ludźmi żyjącymi na długo przed powstaniem Biblii? Czy oni wszyscy mają być potępieni, jako ludzie nie znający prawdziwego boga i niestosujący się do jego nakazów i zakazów?
    Tratowanie Biblii inaczej niż dzieła literackiego, o niewątpliwie wielkiej wartości historycznej (ale tylko takiej) uważam za absurdalne.

  • Dominik

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Czy ktos wie cos na temat ksiazki Davida Glesne „HOMOSEKSUALIZM”, czy warto się w nią zaopatrzyć? Moze ktos czytal? Ksiazka miala swa promocje w czerwcu w Dziegielowie.

    http://www.warto.com.pl/homoseksualizm/

  • Ninareth

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Na lekcji religii pani katechetka tłumaczyła nam, że Kościł nie uważa homoseksualizmu za grzech. Grzechem jest tylko praktykowanie współżycia między takimi osobami. Osobiście sama nie wiem, czy Bóg uważa to za coś obraźliwego dla siebie, czy nie. Skłaniam się jednak ku myśli, że Bóg osądzał i będzie osądzał ludzi po czynach, nie po ich orientacji. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom, a jestem wierząca. Nie potrafię zrozumieć nietolerancji, zwłaszcza wśród osób wierzących. Gdzie jest biblijne „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”? Dlaczego dla ludzi jest to takie „obrzydliwe”? Gdzie są te gadki o miłości, w które wszyscy wierzą? Miłość wybiera tylko osoby przeciwnej płci? Dlaczego wierzący tak bardzo sprzeciwiają się grzechom homoseksualistów, a nie swoim? Wszyscy jesteśmy tacy „święci”, że wolno nam wytykać uczynki innych? Chrzestna mojego taty mówiła: „Patrz na siebie, będziesz w Niebie”. Założę się, że tam trafiła ;]

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    „Kościół nie uważa homoseksualizmu za grzech. Grzechem jest tylko praktykowanie współżycia między takimi osobami” – przykład typowej obłudy w nauczaniu Kościoła. Na tym portalu często stawałem w obronie Kościoła, ale w tym wypadku sprawa jest jasna: „niech się kochają, ale sypiają osobno”. Ha, ha, ha. Po co bezzasadnie wpędzać ludzi w poczucie winy? Chyba po to, by łatwiej było nimi manipulować… Tak samo z masturbacją. Co w tym złego, że sobie czasem walę konia? Komuś dzieje się krzywda? I tak wszystko spłynie do Bałtyku.

  • Jab

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    STOP HOMOSEKSUALISTOM… którzy są jednocześnie homoseksualistami i homofobami.
    Największym i jedynym grzechem każdego homoseksualisty jest…
    brak miłości i akceptacji wobec samego siebie. Właśnie to powoduje powstawanie chorych żądz seksualnych. Napisałem chorych, gdyż tego typu homoseksualista nienawidzi innych homoseksualistów, jednocześnie pragnąc seksu z nimi.
    Nie bez powodu Jezus przekazał dwa NAJWIĘKSZE przykazania ludziom (najważniejsze jest drugie):
    1) Aby kochać Boga całym sercem.
    2) Aby kochać bliźnich, tak jak kochamy siebie.
    Jeżeli ktoś nienawidzi siebie, będzie nienawidził innych. Jeżeli w pełni kochamy siebie, to nie mamy oporu z pokochaniem innych. Dotyczy to nie tylko homoseksualistów, ale każdego człowieka. NIEMOŻLIWE jest aby ktoś kochał innych, nie kochając siebie. Jezus dodał, że na tym opiera się całe „prawo i prorocy”…
    Seks to nie grzech, ale wyraz naszej miłości wobec partnera; jest to zjednoczenie na poziomie cielesnym i duchowym(!).

  • Qba

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Jab – pięknie to ująłeś!

  • Joanna

    [Re: Biblia NIE mówi o homoseksualizmie]

    Ten artykuł zasługuje na komentarz i to komentarz pozytywny. Od dawna szukałam odpowiedzi na kilka pytań dotyczących stosunku religii chrześcijańskiej do homoseksualizmu. I znalazłam. Dziękuję tym samym Autorowi za rozwianie moich wątpliwości, jak również potwierdzenie pewnych moich przypuszczeń co do błędności popularnych tłumaczeń Pisma Świętego.
    Przy okazji chciałam jednak coś dodać, tak bardziej od siebie… Wciąż nie mogę pojąć tego, jak bardzo chrześcijaństwo i realia polskiego KK są od siebie czasem odległe. Pismo może mówić sobie, a polscy duszpasterze i tak będą to po swojemu interpretowali ;) Na ludzki: Biblia może o homoseksualizmie nie mówić, księżą sami to w nią postarają się wcisnąć.
    Pozdrawiam!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa