Tęczowe wyjście z mroku, odc. 7

Nadchodzi zmiana klimatu… Zapraszamy na kolejny odcinek grafomańskiej powieści. Uwaga, tym razem pada więcej brzydkich wyrazów. Ale czasem trzeba sobie ulżyć i poprzeklinać.

…tu dowiecie się, co zdarzyło się wcześniej.

15

Przełożone na 27 maja głosowanie w sprawie penalizacji homoseksualizmu zostało znów odroczone. Tym razem po śmierci wielu posłów Rodziny Silnej podczas konwentu trzeba było wprowadzić kolejne osoby z listy. Przeszkolić ich, zaprzysiężyć, dobrać tak, by pasowali do formuły „mierni, ale wierni”. Prasa też dziwnie nie komentowała tego wydarzania, choć Frank uczynił z niego clou swojego politycznego jestestwa. Obywatele czuli się wyraźnie zmęczeni ciągłymi atakami ze strony polityków Rodziny Silnej. Początkowo zachwyceni mundurkami szkolnymi, zmieniali zdanie, gdy musieli za nie dopłacać i kupować nowe kilka razy w roku. Dzieciom unifikacja zdecydowanie nie odpowiadała, bo mundurki miały fatalny krój oraz wykonane były z badziewiastych materiałów, które po trzech praniach nadawały się do mycia podłóg. Nie byli też zadowoleni z działań Centralnego Biura Antyaborcyjnego i najbardziej restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej na świecie. Nastolatki musiały przerywać naukę w liceach, bo dyrekcja wywalała każdą z brzuchem. Zgwałcone kobiety musiały rodzić i przeżywać tragiczne doświadczenia raz jeszcze. Dwunastolatki zgwałcone stawały się pośmiewiskiem w szkołach, zostawały okrutnie skrzywdzone, a duża część dzieci odbierała sobie życie. Prasa milczała na ten temat. Marginalne wydawnictwa oficjalne pisały o tragediach kobiet, ale były zamykane przez Centralne Biuro Antyabrocyjne pod zarzutem propagowania aborcji. Głosy zakazów nasilały się. Obywatele przełknęli zakaz rozpowszechniania i oglądania pornografii, bo mieli do niej dostęp bezproblemowy. Pirackie kasety porno stawały się tańsze i łatwiej dostępne. Przełknęli zakaz aborcji, gdyż zazwyczaj dziwnie ich on nie dotyczył. Zakazów i nakazów była cała masa. Na wiele z nich godzili się nawet, gdy nie były związane z żadną poważną sankcją, ale ich cierpliwość też miała granice. Dla świętego spokoju wpuszczali hordy rozwydrzonych starszych kobiet, które wciąż przeszukiwały z pieśnią religijną na ustach mieszkania w celu wynajdowania homoseksualistów. Panie związane z pewnym radiem poczuwały się w swej misji do tego stopnia, że grzebały w szafach, wywlekały wszystkie szmaty, by znaleźć coś kompromitującego. Z czasem naloty stawały się tak częste, a dowody zebrane przez nie tak miałkie, że policja zmuszona była interweniować, gdy kolejna z żołnierek lądowała w szpitalu pobita przez mieszkańców.

W powietrzu czuć było nadchodzące zmiany. Żałoba narodowa po śmierci Franka stawała się coraz bardziej natrętna. Pokolenie Ramona Franka, jak to opisywali dziennikarze, z dnia na dzień topniało. Bogobojne nastolatki chciały uprawiać seks, a nie modlić. Potrzebowały zabawy, a nie skupienia.

Homoseksualizm wciąż nie był tolerowany, jednak, gdy co rusz któryś z sąsiadów okazywał się być gejem, czy któraś sąsiadka lesbijką, początkowe oburzenie zmieniało się w litość, a towarzyska marginalizacja w koła samopomocy społecznej.

- No wie pani – Mówiła cieciowa do sąsiadki spod dziewiątki – No wie pani, że ten pan Mariusz to gaj, gaj normalnie. No wie pani.

- To nie żaden gaj, tylko miły uczynny młody mężczyzna – Ripostowała Marzena B. spod siódemki – I to jaki porządny. Dzień dobry powie zawsze. Ukłoni się, pożyczy mi cukru. A i dzieciom coś da zawsze, bo wie pani, on jest cukiernikiem i przynosi te pączki. Już trochę piniędzy zaoszczędzone.

- To, że ten gaj to nic nie szkodzi – Dopowiadała inna – Gaj nie gaj, najważniejsze, że dobry człowiek.

- Eee. Baby to byście się dziećmi zajęły, a nie pierdołami. Gaj to co z tego. Idźta lepiej do garów – Pan Józek wyraźnie skonfundowany nie przebierał w słowach.

- Józek! – Krzyczała Zawadzka – Józek, ty mi tu nie podskakuj. Widziała ja cię wczoraj jak wracałeś najebany w trzy dupy, co żona się darła w niebogłosy, bo ją tak tłukłeś i policji do domu wpuścić nie chciałeś. No prawdę mówię czy nie?

- A co jak wprowadzą ten zakaz homo? – dopytywał się Antonio.

- No właśnie co? – Wtórowała mu Gaba z drugiej klatki – Do więzienia pan Mariusz pójdzie?

- Do więzienia, chciałaby – Grabryel zgrzybiały staruszek żachnął – Chciałaby. Zabiją go!

Kara śmierci ma być dla pede… pede…, no tych, gajów.

- Kara śmierci?! – Sąsiadki wybałuszyły gały, bo nie dowierzały.

- Łomatkoboska. Naszego pana Mariusza mieliby zabić – Lamentowały – Łomatkoboska! Toż to taki dobry człowiek.

- Po moim trupie. Prędzej kurwa mać padnę, ale go nie wezmą – Dorzucił Józek.

- Po moim też. Nie oddam naszego kochanego pana Mariusza.

- Ani ja.

- Ani ja.

- A niech tu przyjdą te cwele, te skurwysyny – Zamachnął się Gabryel laską, przypominając sobie walkę w partyzantce podczas wojny.

- A niech spróbują. Nie damy pana Mariusza – Krzyczała Gaba – A jak się pojawią te pizdy następnym razem, to własnoręcznie wytarmosze je za te siwe kudły.

- A za czym tu tak stoja? – dołączył do grona ławkowego Kazio złota rączka – Co tu daja? – Zaśmiał się rubasznie.

- Nic nie dają, naszego pana Mariusza chcą zabijać – odpowiedziało towarszystwo chórem.

- Naszego Mariusza? Mańka? A za co? – dopytywał Kazio.

- Bo gaj jest.

- Gaj, co to, że Maniek gajem jest. Nie wolno już? A pani Basia spod trzydziestki. Samotna, dwa koty, to niby lizbijka i co? – Produkował się Kazio – No niezła niezła du…, pardon… – Spojrzał na kobiety wyraźnie wkurzone niewyszukanym słownictwem interlokutora – No. Laska. Ale żeby za lizbijstwo wieszać człowieka? W dzisiejszych czasach.

- A pierdolę tego Franka i te radyjne kwoki. Dobrze, że się między sobą zabijają. A miałem głosować na nich. Nic z tego!

- Ja też pierdolę.

- Ale nie żebym ja gajów popierała. Zboczenie to zboczenia.

- No właśnie. Gaj to gaj, ale żeby zabijać od razu…?

- Pani Basia lesba. Taka miła i ładna? Lesba? No nie wierzę, na rany koguta…

- A niech będzie i Marsjanka. Nie damy Mańka i Basi naszej.

- Właśnie, co to szkodzi nam? No co? Ano nic nie szkodzi. Żyją to żyją. Spokojnie i normalnie. Nie to co te pizdy od radia, co mi łóżko wczoraj wywlekły do góry nogami. Takimi się trza zająć, nie gajami. Ja im kurwa pokaże. Nie przekroczą progu naszego bloku.

- Nie ma bata. Nie puszczę choćbym padła.

- Nie i koniec.

- Ale żem się wkurwił dopiero – odburknął Kazio wyraźnie nieukontentowany.

cdn…

Autorzy:

zdjęcie Janek Kowal

Janek Kowal

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 267; nazwa: JanekKowal

2 komentarzy do:Tęczowe wyjście z mroku, odc. 7

  • loth

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku, odc. 7]

    ” A jak się pojawią te pizdy następnym razem, to własnoręcznie wytarmosze je za te siwe kudły.”

    :D dobre, dobre! hahaha

  • Adam

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku, odc. 7]

    Halo, gdzie kontynuacja? Z rozpaczy zaczynam czytywać Pudelka!!!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa