Nie jest różowo

Nie trzeba być socjologiem i nie trzeba specjalnie wgłębiać się w sondaże, by zauważyć, że sytuacja homików w Polsce nadal daleka jest od ideału. Jeśli oczekujemy znam na lepsze, siedzimy biernie. Może spadną nam one z nieba. Nadal jesteśmy zasypywani niedobrymi wiadomościami. Czytamy informację o procesie o zniesławienie. Bez najmniejszego zdziwienia odbieramy wiadomość o kolejnej imprezie kulturalnej skasowanej z powodu tego, że dotyczyła gejów i lesbijek. Co pewien czas jesteśmy świadkami występu kolejnego posła, plotącego brednie na nasz temat. Równie często w charakterze ekspertów na warsztat biorą nas kolejni biskupi. Piewcy nienawiści są bezkarni. Lżyć można z każdego innego, tym lepiej, jeśli jest to gej czy lesbijka.

Skoro przykład idzie z góry, to pedały i lesby są na cenzurowanym także u przeciętnego Kowalskiego i Nowakowej. Nie ma się co dziwić, że w takiej sytuacji tylko nieliczni decydują się na coming out i to co najwyżej tylko przed rodziną i wśród najbliższych przyjaciół, nie ryzykując problemów w pracy,i szyderczych uwag dalszych krewnych i znajomych. Pobicia, na które dawniej byli narażeni bywalcy pikiet, przeniosły się pod strzechy podczas „randek w ciemno”. I tak codziennie w domu i w pracy odgrywamy swoją rolę przykładnego heteryka/heteryczki śmiejąc się z kolejnej porcji dowcipów o pedałach.

Tymczasem tuż za naszą zachodnią i południową granicą homicze pary zawierają związki partnerskie i korzystają z przywilejów bycia w związku. Dlaczego nie można tego przenieś na nasz teren? Mija rok za rokiem, a my tkwimy w naszej małej stabilizacji, wierząc, że tolerancja spadnie nam z nieba, a polskie społeczeństwo po obejrzeniu „Brokeback Mountain” oraz „Milka” zmieni poglądy i pokocha nas bezgranicznie.

Na partie polityczne nie ma co liczyć. Jedyne, co zdaje się obiecywać rządząca nam miłościwie Platforma Obywatelska, to tylko zapewnienie, że „gorzej mieć nie będziecie”. SLD, patrząc ze strachem na malejące słupki, wykrzesuje z siebie pewną sympatię do środowiska LGBT. Ale jak wierzyć SLD, skoro politycy lewicy nie potrafili wykorzystać czterech lat władzy i nie zdołali poddać ukończonego projektu o związkach partnerskich pod obrady Sejmu?

Coraz mniej możemy liczyć także na branżowe organizacje, czyli granty nasze najświętsze. Na nic piękne idee, na nic szczytne cele. Stowarzyszenia robią to, na co dostają pieniądze. A dostają pieniądze od tych, którzy je mają – czyli od polityków. I tu błędne koło się zamyka, a na gejowskiej szyi zaciska się pętla, która nazywa się marazm. Nie negujemy tutaj roli organizacji pozarządowych, ale trzeba przyznać, że po legendarnym „Niech nas zobaczą” w 2003 roku nie zdarzyło się nic bardziej donośnego. To prawda, jesteśmy zasypywani propozycjami warsztatów, szkoleń, konferencji i DKFów. Ale czy tak naprawdę pokazami filmowymi można zmienić świat? Tym bardziej, że na końcu i tak się wszyscy pokłócą.

Tak, wewnątrzśrodowiskowe konflikty istniały zawsze i są częścią naszego społecznościowego życia. Awantury, inwektywy, rozbuchane ego i wzajemne ciąganie po sądach zajmują zbyt wiele naszej uwagi, zbyt wiele energii, którą można by poświęcić na walczenie z homofobią. Do tego dochodzi zupełnie niezrozumiała niesolidarność środowiska, w wyniku czego czołowi działacze, często dla własnej przyjemności albo żeby dopiec konkurentowi, przenoszą własne wojny na łamy ogólnopolskich mediów.

Awantury, niemrawe czy nie zawsze trafne działania organizacji oraz zwykłe lenistwo nas samych doprowadziły do tego, że większość gejów i lesbijek zaakceptowało sytuację, w jakiej się znajduje. Odłożyło postulaty i marzenia na bok i bardziej interesuje się kursem franka szwajcarskiego oraz ostatnią promocją sklepu IKEA. A w zakresie uczuciowym? Wystarcza partner raz na tydzień, czat na Interii i czasami dyskoteka z darkroomem. Też bardzo dobrze. A jak się ma stałego partnera / stałą partnerkę, to lepiej siedzieć cicho, bo co sąsiedzi powiedzą. I jakoś to będzie!

Nie jest też specjalnym odkryciem, że spora grupa gejów i lesbijek tak naprawdę nie chce jakiejkolwiek zmiany, a emancypacja przychodzi im jakby samoistnie. Czasami są też wrogo nastawieni wobec parad, organizacji i kogokolwiek, kto zakłóca społeczny spokój i nakłuwa sumienie.

„Nasza mała stabilizacja” to tak naprawdę uleganie tym, którzy chcą, by geje i lesbijki jeśli nie stoją, tam gdzie stali, to wrócili do podziemia. Czy na to możemy sobie pozwolić? Czy o naszym losie może decydować kilkudziesięciotysięczna armia fanatyków wyuczonych w sianiu nietolerancji? Jeżeli teraz ulegniemy i zapomnimy, o co walczymy, będziemy mogli się pożegnać z realnymi żądaniami: wspólnego opodatkowania czy możliwości dziedziczenia po partnerze, i na zawsze pozostaniemy obcymi osobami. Także obcymi dla siebie.

***

Jak wyjść z impasu? Na to pytanie odpowiadać będą w najbliższych dniach publicyści, działacze, naukowcy, organizacje. Ci, którzy na co dzień zajmują się problemami naszego środowiska. Gorąco zachęcamy także Was, drodzy Czytelnicy, do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Opinie i pomysły jak wyjść z impasu możecie przesyłać pod adresem listy (małpa) homiki.pl.

Weźmy sprawy w swoje ręce. Porozmawiajmy. Bez zacietrzewienia, bez niezdrowych ambicji. Aby naprawdę żyło się lepiej.

Rozmowę zapoczątkowaną niniejszym tekstem zamierzamy kontynuować w najbliższych tygodniach. Zapraszamy już do lektury „Postulatów” Wojciecha Szota.

23 komentarzy do:Nie jest różowo

  • Pit

    [Re: Nie jest różowo]

    Zgadzam się z autorem. Rozliczając podatek dochodowy zasatanawiałem się czy przekazać 1% na KPH, ale doszedłem do wniosku, że oni nie robią niczego konkretnego – od czasu „niech nas zobaczą” ograniczają się chyba tylko do „odbębnienia” parady równości raz w roku i kilku wypowiedzi dla telewizji. Nie chcę być niesprawiedliwy, na pewno są jakieś pomniejsze inicjatywy, ale spotkania dla niszowych grup czy pomoc prawna dla osób dyskryminowanych nie zmienią naszej rzeczywistości, to za mało. Dlatego przekazałem mój 1% na inny cel. Może w przyszłym roku…

  • antoś

    [Re: Nie jest różowo]

    nie chodzi o 1%, chodzi w ogóle o NAS o to kim jesteśmy, jak się zachowujemy, czego chcemy. nie mogłem wyjść z „podziwu” widząc u Walpurga wyniki ankiety politycznej – geje głosujący na PO, która nie ma dla nas żadnego pomysłu! parada 2008, która „przeszła, bo musiała”, tańcząc. ej! sory! pobudka! NAM O COŚ CHODZI! szokiem była manifa, arcyonkretna, arcyodważna, dobre hasła, świetne postulaty. my też takie mamy. pokażmy je do cholery!!!!!! wyjdźmy wreszcie na ulice, ale nie krzyczmy „gej jest ok!”
    pokażmy wk*rwione cioty czego chcemy!

  • DO PIT-A

    [Re: Nie jest różowo]

    PIT, NIE BIERZ TEGO OSOBIŚCIE, ALE UWAŻAM, ŻE PORUSZYŁEŚ NIECHCĄCY WAŻNY TEMAT. W POLSCE LUDZIE MYŚLĄ TAK: CHCĘ ZMIENIĆ ŚWIAT: DAJĘ 5 ZETA OWSIAKOWI. CHCĘ PRAW DLA GEJÓW – DAJĘ 1 PROCENT LAMBDZIE ALBO KPH. I KONIEC, JESTEM OK, PRZECIEŻ DAŁEM OWSIAKOWI I NA 1 PROCENT. MAM CZYSTE RĘCE.

    ALE TU CHODZI BY SAMEMU COŚ ROBIĆ NA CODZIEŃ!! TO NIE JEST TAK, ŻE SĄ ORGANIZACJE I ONE WSZYSTKO ZROBIĄ DLA NAS ZA NAS. A MY TYLKO SPIJEMY ŚMIETANKĘ – ALBO NIE. TU CHODZI O RUCH SPOŁECZNY, ŚWIADOMOŚĆ POLITYCZNĄ, AKTYWNOŚĆ, A NIE BYCIE WIDZEM I KRĘCENIE NOSEM.

    TAK DLA OWSIAKA, TAK DLA 1 PROCENTA DLA KPH, LAMBDY, AMNESTY, WHOEVER, ALE TEŻ TAK DLA NAS NA ULICY W DEMONSTRACJI, TAK DLA COMING OUTU, TAK DLA ROZPOLITYKOWANIA, BO JAKOŚĆ NASZEGO ŻYCIA W TYM KRAJU TO JAKAŚ POMYŁKA!! NAWET URUGWAJ MA ZWIĄZKI PARTNERSKIE!!

  • bożenka

    [Re: Nie jest różowo]

    nie podobają mi się komentarze, które widziałem w newsach obok, że raczek coś tam, że niedobrze robi. może i jest za bardzo mieszczański, ale jest dobrym przykładam. arcyzłym przykładem jest natomiast twórca parady niemic, który nagle uważa, ze go „okradziono z marzeń”. to co on w końcu stworzył, paradę równości czy prywatny pochód pana niemca?

    chcę tez zadać pytanie co z paradą 2009 i 2010? miały być spotkania organizacyjne??

  • Erico

    [Re: Nie jest różowo]

    wlasnie, cala para idzie na krytyke, mam znajome forum, na ktorym krytyka jest czescia istnienia

  • wit

    [Re: Nie jest różowo]

    „Ale czy tak naprawdę pokazami filmowymi można zmienić świat?”… Świata może nie, ale na pewno świadomość niektórych ludzi. Sądzę, że mądre dzieło może zrobić dla sprawy więcej dobrego niż różne wrzaskliwe wiece i parady – bez urazy!

  • Zen

    [Re: Nie jest różowo]

    Na poziomie jednostkowym – ok, zgodzę się z witem, są książki czy filmy, które w jakiś sposób zmieniły moje patrzenia na świat i tak to może działać, zresztą kto jak nie homiki promują te wszystkie pokazy, ale na poziomie globalnym – tu zgodzę się z tekstem, że te działania nie mają politycznej siły, ale też nie taka jest ich rola. Niemniej, to że ktoś chodzi w ogóle na pokazy filmowe, to już uważam za sukces (bo miejsce publiczne i tematyka branżowa). Taka osoba na pewno pójdzie na paradę, bo się nie obawia i nie wstydzi tego, że jest homo, bi, trans.

  • resz

    [Re: Nie jest różowo]

    ale na jaką paradę? z banerami klubów nocnych, muzyką, platformami i balonikami czy transparentami politycznymi? czego bardziej potrzebujemy?

  • Twoje imię dwezil

    [Re: Nie jest różowo]

    Ile w Polsce jest osób homoseksualnych , ich przyjaciół i innych dla ,których problemy z ,którymi geje i lesbijki borykają się chcieliby rozwiązać?
    Ile potrzeba ważnych głosów w wyborach parlamentarnych by móc wejść do parlamentu?
    Odpowiedź jest prosta.
    Nie czekajmy na PO, SLD, itd .Sami dbajmy o nasze prawa.

  • Jacek

    [Re: Nie jest różowo]

    Uważam, że po 8 latach KPH oklapła i wyczerpała swoje możliwości. My, chcący coś naprawdę zmienić,a nie być „urzędnikami od homofobii” powinniśmy założyć nową, świeżą organizację, nie wikłającą się w żadne konflikty wewnątrzśrodowiskowe i nie ciągająca nikogo z gejów po sądach, lecz skupiającą się na wielkich kampaniach społecznych zmieniających świadomość heteryków w Polsce.

  • Erico

    [Re: Nie jest różowo]

    radykalny i przemyslany zarazem ruch byłby najbardziej potrzebny, żadne tam bła bła konfy i wianuszki wzajemnej adoracji.

  • Jacek

    [Re: Nie jest różowo]

    To może zwołajmy spotkanie tych, którzy naprawdę chcą walczyć o równość gejów i lesbijek, a nie pierdzieć w stołek, wyświetlać filmy w domach kultury czy urządzać konferencje?

  • eeee tam

    [Re: Nie jest różowo]

    myślę, że ciotki wolą jednak iść do TORO albo do centrum handlowego i tam spożytkować swoją energię… nie wierzę w żadne nowe ruchy społeczne, szczególnie w nowe ruchy LGBT. Nikomu po prostu się już nic nie chce…smutne

  • Przemek

    [Re: Nie jest różowo]

    Podobają mi się te wpisy osób, które w pierwszym zdaniu piszą, że założą nową organizację, dystansującą się od wszelkich sporów, a w kolejnym poddają totalnej krytyce wszystkie dotychczasowe inicjatywy. To dobrze wróży, jeśli chodzi o budowanie porozumienia w przyszłości…A może jednak zamiast lansować mit o jakimś „nowym początku” pomyśleć, jak włączyć się w dotychczasowe działania albo podejmować nowe, ale obok starych a nie zamiast nich. Jak tak będziemy ciągle „zaczynać od nowa”, to wszystkie siły na to „zaczynanie” zużyjemy i na nic innego już ich nie starczy. Dobrze ponarzekać na KPH czy inne organizacje, bo w ten sposób znowu są winni jacyś „oni”. A może by tak każdy działał na swoim poletku – w pracy, nie zgadzając się na homofobiczne żarty, na ulicy – zamalowując „antypedalskie” napisy, w bibliotece – domagając się wycofywania pozycji z przestarzałą wiedzą o homoseksualizmie itp. Może by z tego więcej pożytku było niż z romantycznych marzeń o „wielkiej akcji”. Jeśli każdy weźmie się za porządkowanie własnego podwórka, to a nuż coś większego się z tego urodzi. Ale zaczynanie od szumnych planów i zapowiedzi to zaczynanie od końca. W spektakularnych mobilizacjach to my jesteśmy dobrzy, ale „praca u podstaw” leży, bo to wymaga stałego wysiłku, a nie pójścia raz w roku na paradę.

  • Alicja

    [Re: Nie jest różowo]

    Zgadzam się z Przemkiem. Myślę, że potrzeba, aby każdy z nas swoim życiem i działaniem świadczył o tym, że jesteśmy normalnymi ludźmi, takimi jak każdy i tak jak inni powinniśmy mieć prawo do normalnego życia. Do tego też myślę, że warto faktycznie skonsolidować siły – na takiej paradzie np. – mówić głośno o tym, co nas boli i co chcielibyśmy uzyskać. Stanąć z podniesioną głową i domagać się swoich praw. Nie wydaje mi się zeby potrzebne było tworzenie nowych organizacji – potrzeba nam raczej jedności.

  • nowy

    [Re: Nie jest różowo]

    Ale sęk w tym, że szefowie dotychczasowych organizacji zrażają do siebie po kolei wszystkich znaczących ludzi środowiska, procesują się z gejami o naruszanie dóbr osobistych itd. Przez to nie będzie żadnej jedności.

    W ten sposób minęło już wiele lat. Wystarczająco dużo, by stwierdzić: z tej mąki już chleba nie będzie. Trzeba zaczynać od nowa, z organizacją, która skoncentruje się na walce z homofobią, a nie na osiadaniu na laurach, odcinaniu kuponów od akcji sprzed 6 lat i procesowaniu się z gejowskimi portalami.

  • Pitr

    [Re: Nie jest różowo]

    A ja myślę, że oprócz (powtarzam: oprócz) organizowania wieców i parad należy wreszcie ruszyć się na wybory i zagłosować na jakąś normalną partię – niekoniecznie z tych znanych. Np. RACJĘ.

  • bliss88

    [Re: Nie jest różowo]

    A może spróbować by z innej strony? (nie mam na myśli TEJ Innejstrony ;) ) Jeśli tradycyjnie funkcjonujące organizacje nie zdają egzaminu to może trzeba wspomóc się tym, co daje nam XXI wiek i postawić na Internet. To dzisiaj bardzo silne narzędzie – myślę, że odpowiednio wykorzystane może zjednoczyć ludzi (tzn. nas, homoseksualistów) i popchnąć do działania. Coś mi zaczyna świtać w głowie, muszę to przemyśleć… ;)

  • Miko

    [Re: Nie jest różowo]

    Problem ze „zmienianiem świadomości” ludziom w Polsce polega na tym, że po 2003 roku zdarzyło się dosyć sporo w społeczeństwie jeśli chodzi o komunikację między różnymi grupami społecznymi. Głównie „dzięki” polskim „elitom”, które uznały, że jedyną możliwą formą prowadzenia dialogu jest huk dział zza okopów, co w nie-metaforycznym wymiarze wyraża się NATYCHMIASTOWYM przypięciem drugiej (trzeciej zresztą też) stronie łatki radykała. Chichot historii w tym, że obydwa obozy różnią się co najwyżej ilością bawełny, w którą owiną stwierdzenie, że liczy się tylko zdanie większości.
    Jak na ironię – im bardziej radykalni byli ludzie „mający nadzieję, że wrócą te czasy, gdy posyłało się na stos” – tym łatwiej stronie rządowej było przywdziewać wytarte łachy obrońcy „zdrowego rozsądku” i mówić, że „ot, jedni radykałowie biją w drugich radykałów” i umywać ręce niczym Piłat. Dzięki temu właśnie, dziś jesteśmy tu gdzie jesteśmy i wszystko to się stało normalne niczym AIDS w Afryce. Że ktoś tam, gdzieś tam powie, że „szkoda, że Hitler nie dokończył tego co zaczął”. To tylko problem zastępczy. „Prawdziwy” problem to „Kryzys”. „Prawdziwy” problem to to, co uda się wmówić większości, że jej dotyczy.
    Chcę przez to powiedzieć, że w sytuacji, gdy społeczeństwo jest tak podzielone (część, która myśli, że w podziale nie uczestniczy, po prostu stwierdza, że „wszystko co polityczne, to moja chata z kraja”), komuś kto znajduje się w ewidentnej mniejszości bardzo trudno będzie pokazać, że pragmatyzm przedstawicieli „zdrowego rozsądku większości” jest niezdrowy w tym sensie, że nie widzi problemu w poświęcaniu dobra jednostki, jakieś mniejszości, dla zachowania iluzji porządku i sondażowej jedności [przyjmując taki "radykalny" punkt widzenia, że wyciąganie konsekwencji, choćby dla przykładu, z umieszczania mojej grupy społecznej w jednym zdaniu z paleniem na stosach, to już jakieś dobro].
    Cóż my mamy mocniejszego, niż stwierdzenia „speców od PiAru”, że „w te sprawy nie warto się mieszać”? Ci, którzy decydują o tym, jak wygląda prawo, dobrze wiedzą, że nie warto wchodzić na tę ścieżkę przez ciernie, bo widzą, że sami zainteresowani też powtarzają między sobą „nie idźmy tą drogą”.
    Gdyby ludzie w komunie powtarzali sobie, że sama upadnie, to prawdopodobnie dziś miałaby się tak samo dobrze jak w Korei Północnej. Nie potrzeba lepszego dowodu, że absurd nie obala się sam.

  • prószka

    [Re: Nie jest różowo]

    My LGBT będziemy mieli tyle praw ile sobie wyegzekwujemy. To zależy tylko i wyłącznie od nas.

  • bliss88

    [Re: Nie jest różowo]

    Przeglądając Onet.pl natknąłem się na wiadomość o obraźliwych słowach Cejrowskiego – „Wystąpienie Wojciecha Cejrowskiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie powiedział m.in., że „gejów trzeba tępić” spowodowało ostrą reakcję Tomasza Szypuły, wiceprezesa Kampanii Przeciw Homofobii, który chce by podróżnikiem zajęła się prokuratura.(…)” – http://wiadomosci.onet.pl/1940886,11,item.html .

    Reakcja KPH jak najbardziej prawidłowa, ale zastanawiam się jak taki zwykły, normalny gej ;) może w tego typu sytuacji zareagować?

  • aktywista

    [Re: Nie jest różowo]

    TEŻ WYSŁAĆ LIST PROTESTACYJNY!

    na przykład do KUL!!

    szczegółnie jeśli się jest gejem katolikiem, lesbijką katoliczką.

    NIE ZWALAJMY NA ORGANZIACJE CAŁEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI

    organziacja bez ARMII za sobą popierającej jej idee NIEWIELE MOŻE

  • ryssszardochóóóódzki

    [Re: Nie jest różowo]

    wystarczy mailem!

    następnym razem 2 razy się zastanowią zanim pozwolą komukolwiek opowiadać głupoty

    i pisać też do wiadomości organizacji, by czuły sparcie i że ich praca jest w dobrym kierunku!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa