Mój wielki eksperyment

Mój wielki eksperyment żyje własnym życiem. Tak naprawdę nie jest wcale mój – ja mu się tylko przyglądam. Czekałam niecierpliwie – i od dwóch lat jest coraz ciekawiej…

mama! tata! baba! dada! łoł-łoł! miauuuuu! cioci! ktki! niuni!

Niuni zna już mamę i tatę. I dziadka, i babcię, i drugą babcię z dziadkiem też. I ciocię z ciocią, i wujka z ciocią i kuzynką, i drugiego wujka z ciocią.

Niuni, cwana dziewuszka i mała aktoreczka, wie jak zdobyć sobie aplauz widowni – tany-tany, podskakiwanie, samodzielne jedzenie, dzie-ci, daj!, kredki, no i hit ostatnich dni! Niuni cioci miau brumbrum! wypowiadane z pełnym tryumfu uśmiechem, kiedy rodzice ubierali ją przed przyjazdem do nas…

Patrzę na małą Niuni i widzę, że tak samo traktuje swoją ciocię biologiczną i nie-biologiczną, a rozróżnia nas po stopniu konsekwencji i pobłażliwości w traktowaniu jej, po rodzajach zabaw, w które się chętniej angażujemy, po tym, kogo można bardziej wciągnąć w wygłupy. Tak samo traktuje wujka z ciocią i drugiego wujka z ciocią i kuzynką. Wszystko jest tak jak być powinno, wszystko jest dobrze. Wszyscy noszą ją na rękach, całują, kochają, przewijają i brykają z nią. Nawet dziadek usiłował ostatnio skakać na jednej nodze…

Ciekawi mnie, co będzie, kiedy Niuni pójdzie do przedszkola, kiedy zacieśnią się jej więzy z rówieśnikami. Z rówieśnikami wychowywanymi w różnych modelach rodzin, ale jednak w większości opartych na relacjach hetero. Nie jest wychowywana w homorodzinie, ale na pewno gdzieś się przewinie motyw dwóch cioć. Czy zacznie zadawać pytania – i kiedy? Komu? Jakie? Ciociu, a czemu ty i druga ciocia nie macie mężów? Ciociu, a kolega z przedszkola powiedział, że jesteście fstrentne lezby, a co to znaczy? Ciociu, a czemu ty mówisz do babci „mama”, a druga ciocia nie? Może jeszcze inne… Kto jej powie, wyjaśni – i jak? Na ile jej dalsze postępowanie i postrzeganie nas – oraz całego świata – będzie zdeterminowane tymi odpowiedziami, na ile przesłankami negatywnymi, a na ile wspomnieniami z obecnego, bezpiecznego i ciepłego świata? Jak zareaguje, kiedy poznamy ją z naszymi homoseksualnymi znajomymi? Kiedy zacznie się bawić z dzieckiem naszych koleżanek, jeszcze czekającym na poczęcie? Czekam z niecierpliwością na kolejne lata z jej życia.

Jako że naszego własnego dziecka pewnie nigdy nie będzie (znana zasada „never say never” powstrzymuje mnie przed wyrażaniem sądów definitywnych), Niuni daje nam wgląd w fascynujący świat dziecka, od momentu narodzin aż do dziś, no i dalej. Instynkt macierzyństwa nie jest oczywisty, instynkt opieki nad mniejszym i słabszym niekonieczny, ale ciekawość poznawcza pozostaje. No i to pytanie – czy Niuni i dzieci w jej wieku, znające coraz więcej par niemałżeńskich, par homoseksualnych, rodzin niepełnych i ponownych, będą bardziej otwarte? Bardziej tolerancyjne? Czy w ogóle będzie można mówić o tolerancji w ich świecie pojęciowym, gdzie pewne rzeczy będą tak naturalne i oczywiste jak pory roku? A może naturalne i oczywiste nie będą, bo dzieci te będą się jednak wychowywać w Polsce, będą poddawane silnemu oddziaływaniu mediów (znacznie silniejszemu, niż jakiekolwiek inne wcześniejsze pokolenie), będą w większości chodzić do kościoła, w którym coraz więcej mówi się o homoseksualizmie jako o złu (bo przecież dawniej praktycznie się o tym nie mówiło). A może jednak wejdziemy na tyle mocno do dyskursu publicznego, my, ludzie LGBTQ, że nim Niuni będzie miała kilkanaście lat, już się wszystkim zdążymy opatrzeć i będziemy bulwersować tylko małą garstkę fanatyków?

Niuni jest moim wielkim eksperymentem, bo choć nie przyczyniłam się w najmniejszym stopniu do jej pojawienia się na świecie, dzięki niej będę mogła bardziej świadomie obserwować zmiany w społeczeństwie, które – mam nadzieję – doprowadzą kiedyś choćby do tego, że Niuni będzie sypała ryżem na głowy moje i mojej małżonki po wyjściu z USC. Oby sama nie była już wtedy czterdziestolatką z dużym bagażem życiowym…

Niuni ma niedługo drugie urodziny.
Ten tekst jest moim osobistym prezentem dla Ciebie, mała. Mam nadzieję, że dotrwa gdzieś w czeluściach Internetu, bym mogła Ci go kiedyś pokazać, kiedy będziesz go już mogła przeczytać ze zrozumieniem :)

Uschi „Sass” Pawlik tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

13 komentarzy do:Mój wielki eksperyment

  • anka zet

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Mądry i piękny tekst!
    Ciekawa jestem jak się ten text spodoba Niuni i mam nadzieję usłyszeć to od Ciebie, Uschi.

    My mamy podobne eksperymenty w naszych rodzinach. Dzieci bardzo naturalnie przyjmują fakt, że na urodzinach/świętach czy innych uroczystościach rodzinnych są Yga z Anką lub Anka z Ygą.

    Dziecko naszych przemiłych przyjaciół uwielbia przyjeżdżać do „cioć”.

    Wierzę w tolerancyjne postawy tzw. „Kowalskich”.
    Niepokoją mnie pełne wrogości i antagonizmów wypowiedzi polityków budujących swoją siłę polityczną w oparciu o kreowanie fałszywego wizerunku wszelkich „innych”. Pocieszające jest to, że jest ich coraz mniej i coraz częściej ludzie na takie poglądy pukają się w czoło.

    Dobrym przykładem jest rodzina moich olsztyńskich znajomych, które oficjalnie jako mamy dziecka przeszły wszystkie etapy edukacji. Na początku przeprowadziły z dyrektorką zwyczajną rozmowę, że są obie mamami.
    Udało się. Znam tylko ten przypadek, ale domyślam się, że jest ich wiele, a coraz więcej będzie dzięki różnym działaniom.
    Także coming outom!

    Serdecznie Państwa pozdrawiam!

  • Zen

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Dzięki takim „eksperymentom” świat idzie do przodu!

  • michał

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Sto lat dla małej, i dla Ciebie za optymistyczny tekst :)

  • Stef

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Mamy podobną sytuację, ale dziewczyny (siostrzenice mojego Faceta) byly wieksze. Od rodziców usłyszały: „Wujkowie mieszkaja razem, bo się kochają. Ale nikomu tego nie mówcie – to nasza rodzinna tajemnica”. Czy taka forma jest odpowiednia – nie wiem, ale siódmy rok jestem w tej rodzinie i problemów nie mamy. Myślę, ze dziewczyny mają wiekszy – słysząc w szkole lub kościele o wstretnych zboczeńcach. Moga te twierdzenia zweryfikować na żywym materiale.

  • Stef

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Natomiast najlepiej sprawę rozwiazała moja bratowa – do nich wolno mi przejzdżać wyłacznie solo. Maja dwoje dzieci i nie wiedzą, jak sprawe zalatwic. Czego nie widać, tego nie ma :)

  • Max

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Ja też mam taki problem w rodzinie, moja siostra ma córkę, ale sama nie potrafi sobie z tym poradzić, wie o mnie, jest ok, ale córce nie powie. Siostrzenica ma już 11 lat i jest bardzo swiadoma wielu kwestii, ale ja jej nie mogę wychowywać za siostrę. To jest jej problem, bo będzie musiała kiedyś się z nim zmierzyć, jeśli nie to sam będę musiał ją uświadomić, bo zacznie pytać w końcu o moje życie osobiste, a nie jestem sam.

  • Stef

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Do Maxa.
    Twoja siostra powinna to załatwić. Ja ze sposobu ‚załatwienia’ tego przez moją bratową nie jestem zadowolony. Brat powiedział, ze „nie bedzie się z babą kłócił”, a ja według zasad dyplomacji powiedziałem mu, ze jego baba jest w naszym domu persona non gata.

  • Erico

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    mi się podoba, jedynie wyrażenie „eksperyment” przeraża…

  • Alicja

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Myślę, że wyniki tego „eksperymentu” zależą w głównej mierze od tego, w jaki sposób rodzice Niuni przekażą jej prawdę o Was. Właściwie sama zastanawiałam się dziś nad tym jak ja, jako lesbijka, będę postrzegana przez moją siostrzenicę (moja siostra właśnie dziś urodziła córeczkę :-) i przez moich małych jeszcze bratanków. Myślę, że tutaj ważna będzie dojrzałość mojego rodzeństwa, jak również moja – tego, czy będę umiała, w sposób całkowicie otwarty, normalnie żyć swoim życiem. Po raz kolejny więc stwierdzam jak ważny jest coming out :-)

    p.s. btw – fajny tekst – dodałam homiki.pl do zakładki ulubionych stron :-)

  • My i stado dzieci w rodzinie

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    W naszej rodzinie kiedyś padło takie pytanie od najbardziej zuchwałego z otaczającej nas (z powodu dzieciolubnego psa, którego posiadmy) dzieciarni 9-cio letniego smyka:
    Czemu ty mówisz do niej kochanie? Bo ją kocham. Acha, skonstatował – to dlatego żyjecie jak mąż i żona? Tak – odpowiedziałyśmy ;-) I już. Potem na jakiejś rodzinnej imprezie na działce z udziałem osób dalekich (naszych wiejskich sąsiadów) ów baczny obserwator życia oświadczył – One mieszkają razem i zyją jak mąż i żona ;-) )
    To wywołało salwę śmiechu w rodzinie i nie wiem co u obcych bo się nie zainteresowałam.
    Moja 12 letnia bratanica natomiast od zawsze traktuje nas jak parę, przyjeżdża do nas na weekendy i nawet nigdy nie spytałam Jej mamy czy była jakaś rozmowa.
    Każda rozmowa telefoniczna między nami kończy się tak: pozdrów psa i Gosię ;-) )
    Myślę, że te małe prywatne outingi to najlepsza inwestycja w przyszłosć ;-) )
    PS: w sumie z moją partnerką mamy już 6 chrześniaków, te starsze przychodzą do nas po nauke jak żyć szczęśliwie ;-)

  • Kruczek

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Oby Niuni była pro…no i oby eksperyment się udał. Sama chcialabym kiedyś stanąc na ślubnym kobiercu z moją ukochaną ale najbardziej chciałabym dożyć czasów gdy na ulicy nikt nie będzie oglądał się za parą homo, bo będzie to tak samo naturalne jak pary hetero. Narazie żyję sobie bezpiecznie w środowisku gdzie mnie akceptują , nie wliczając w to rodziców którzy traktują mnie jak chorą i nie chcą słyszeć o moim biseksualiźmie i skłonności do mojej Dziewczyny.
    Pozdrawiam-Kruczek

  • Yga

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    u mnie w rodzinie mojego brata ciotecznego jest 5 dzieci – 2 starszych już dorosłych – wie o mnie i mojej partnerce wszystko. średnie dziecko – gdy miało 12 lat i w szkole pani zadała: napisz coś o członku swojej rodziny, rozgarnięta nastolatka zajrzała do netu i napisała o kuzynce jako działaczce LGBT – dzieci w klasie wiedziały, co to znaczy :) najzdrowiej jest po prostu być naturalnym, nie udawać, mówić prawdę. dzieci i tak więcej widzą, potem dopiero dojrzewają i tracą wiele naturlanych umiejętności…

  • joshua_ada

    [Re: Mój wielki eksperyment]

    Świetny artykuł. I nie będę dodawać do niego długiego komentarza.
    Dużo zależy od tego, ile sie z dzieckiem rozmawia. Jeśli dużo, cierpliwie i szczerze – to i z rówieśnikami w przedszkolu sobie dziecko poradzi ;)
    (zastanawiam się więc jak sobie poradzi jeśli będzie to „nasza mała rodzinna tajemnica” – jak w poście powyżej)

    Takie optymistyczne założenie i taką mam nadzieję – bo jeśli będziemy kiedyś mieć dziecko, chciałabym by ono poradziło sobie z naszymi „innościami” w środowisku rówieśniczym…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa