Miłość do młodzieńców czyli krótka historia pederastii

Pederastia [gr.], homoseksualizm męski; szczególnie zachowania seksualne dorosłego mężczyzny wobec młodzieńca (PWN)

Pederastia– termin wywodzący się z języka greckiego (dosł. miłość do młodzieńców) – w języku polskim w węższym sensie oznacza specyficzną formę homoseksualizmu męskiego, polegającą na związkach erotycznych lub kontaktach seksualnych dojrzałych mężczyzn z młodzieńcami lub dojrzewającymi młodzieńcami (ale nie dziećmi!), występującą w kulturze starożytnej Grecji. Bywa błędnie utożsamiana z homoseksualną pedofilią. Celem pederastii był należyty rozwój duchowy młodego pokolenia. Zdaniem starożytnych Greków miłość, także erotyczna, między mistrzem a uczniem sprzyjała przekazywaniu wiedzy i wartości (wiki)
Termin pederastia zaczął być stosowany w szerszym znaczeniu w kontekście kultury judeochrześcijańskiej, w której homoseksualizm był piętnowany. Wraz z rozwojem kultury judeochrześcijańskiej pederastią zaczęto nazywać jakiekolwiek kontakty seksualne między mężczyznami bez rozróżniania intencji czy wieku partycypujących w nich osób (analogicznie do sodomii). Jednocześnie wprowadzenie nowego wzorca kulturowego, wiążącego się m.in. z potępieniem homoseksualizmu, spowodowało, że termin „pederastia” nabrał charakteru pejoratywnego (na podst. wikipedia)

Johann Joachim Winckelmann (1717-1768), autor jednego z najważniejszych utworów w dziejach historii sztuki światowej Geschichte der Kunst des Alterthums (polski przekład O sztuce u dawnych, czyli Winkelman polski) -, pierwszy teoretyk klasycyzmu i twórca archeologicznej historii sztuki – wyjaśniał „niepowtarzalne i niezwykłe” osiągnięcia Greków w dziedzinie sztuki po pierwsze ich polityczną wolnością, a po wtóre praktykowaniem ćwiczeń sportowych pod „pożądliwym niebem Hellady”. Ćwiczenia te uprawiać mięli nadzy, śliczni, powabni młodzieńcy w miejscu, które nosiło nazwę gimnazion, z greckiego słowa gymnos – nagi. Winckelmann, podobnie jak starożytni Grecy, zachwycał się pięknem nagich młodzieńców:

„W trakcie długoletnich badań nad antykiem stałem się zrazu wielbicielem, potem zaś począłem ubóstwiać to piękno. Wszyscy koneserzy piękna oddawali się przyjemności Knabenliebe (miłości do młodzieńców)”.

Winkelmann opisuje swoją fascynację na zasadzie naukowego eksperymentu. Chodziło tu zapewne o zatuszowanie prawdziwych motywów, gdyż by kontynuować swe badania nad kultura i sztuką antyczną Winckelmann musiał w roku 1754 przejść na katolicyzm i zostać bibliotekarzem kardynała Passionei. Stosunek Kościoła do starożytnych praktyk jurnych młodzieńców, greckiej miłości, nagości i „rozwiązłości” nie różnił się wówczas od podejścia dzisiejszego.

Należy wspomnieć, że w dziele Winckelmanna sprawom pederastii poświęconych zostało kilkadziesiąt akapitów składających się na pokaźny rozdział. W kilkadziesiąt lat później Wilhelm von Humbold (1767-1835), niemiecki filozof i językoznawca, w swym dziele „Philhellenismus” nie wspomina o pederastii ni słowem. Podobnie Jacob Bruckhardt w „Griechische Kulturgeschichte” poświęca fenomenowi pederastii w swoim imponującym rozmiarami, czterotomowym dziele zaledwie pół strony. Pruderyjne społeczeństwo XIX wieku, znajdujące się pod dominującym wpływem Kościoła, nie mogło znieść całej prawdy o dokonaniach starożytności.

Początki pederastii toną w mrokach dziejów. U Homera ok. roku 700 p.n.e. mamy wprawdzie opis męskiej przyjaźni Achillesa i Patroklesa, nie ma za to opisów układów i związków pederastycznych. Homer opisuje też często miłość i pożądanie w stosunku do kobiet: żeby wspomnieć tylko gniew i wściekłość Achillesa po zabraniu mu niewolnicy przez Agamemnona, albo przygody miłosne Odyseusza z Kirke lub nimfą Kalipso – brak zaś relacji o miłości do młodzieńców świadczyć może o tym, że w epoce Homera była ona jeszcze nieznana.

Pochwala pięknego młodzieńca pojawia się dopiero w VI wieku przed Chrystusem w pieśniach Stesichorosa i Anakreonta oraz w setkach anonimowych inskrypcji na wazach (styl zarówno czarno-, jak i czerwonofigurowy) poświęconych uwielbianym kochankom w stylu: Kalos Leagros – Leagros jest piękny.

Związki i erotyczne przyjaźnie pomiędzy młodzieńcem a dojrzałym mężczyzną były w Sparcie oraz innych wspólnotach doryckich elementem instytucjonalnego wychowania oraz sposobem wprowadzanie młodych do społeczeństwa obywatelskiego. Na Krecie było to połączone z inicjacją polityczną oraz otrzymaniem praw w zgromadzeniu ludowym; w Tebach łączyło się ze wstąpieniem do elitarnej jednostki „świętego hufca”. Wierzono przy tym, że poprzez stosunki pederastyczne dusza miłującego starszego mężczyzny przechodzi w ciało miłowanego kochanka. Miłość do młodzieńców bądź młodzieńców dla zaspokojenia samej rozkoszy czy seksualnej żądzy była uznawana za godną potępienia i odrzucana. Młodzieniec oddający się starszemu za pieniądze tracił prawa obywatelskie.

Praktyki homoseksualne nie wykluczały nigdy stosunków heteroseksualnych. Jako przykład posłużyć tu może gromowładny zdobywca dusz i ciał niewieścich Zeus i jego stosunek do Ganimedesa – pięknego młodzieńca, którego Zeus pod postacią orła uniósł na Olimp, aby tam wraz z Hebe usługiwał bogom przy ucztach. Historia ta opisana jest wprawdzie u Homera, lecz dopiero Pindar sam będący „philopais” (philopais kai erōtikos – lover of boys, erotic man) ok. roku 500 p.n.e. nadaje tej opowieści charakter homoerotyczny.

Skłonności homoseksualne przypisywane były poecie Ajschylosowi, filozofowi Sokratesowi, zaś np. Eurypides – trzeci spośród wielkich dramaturgów greckich – do łoża swego wodzić miał wyłącznie niewiasty. Postać Aleksandra Wielkiego stanowiła zagadkę i przedmiot sporu już w starożytności. Nie wiadomo tak naprawdę, jaką płeć preferował ówczesny władca świata. Przyjmijmy więc, że był on – jak każdy z nas, w jakiejś mierze – biseksualny.

Platon w swoim dialogu „Fajdros” pisze pochwałę duchowo-zmysłowej namiętności między mężczyzną a młodzieńcem, która rozgrywa się nie tylko w scenerii gimnazjonu. W „Sympozjonie” dostarcza nam ponadto mitycznego wyjaśnienia istoty skłonności do własnej płci. Stosunek Sokratesa do Alcybiadesa określany mianem „miłości platonicznej” stał się symbolem aeksualnej męskiej przyjaźni. Należy także pamiętać, że w jednym z późniejszych swoich dzieł „Nomoi” Platon staje na straży miłości małżeńskiej oraz z pobudek czysto politycznych zakazuje homoseksualizmu na równi z prostytucją oraz masturbacją. Podobnie wyraża się tez o pederastii Arystoteles, lecz Zenon z Kition, twórca stoicyzmu, w swojej wizji państwa idealnego pozwala na to wszystko, nawet na kazirodztwo, odrzuca jednak małżeństwo, które wydaje mu się nienaturalne.

Moralność rzymska potępiała pederastię. Katon starszy widział w niej przejaw greckiej dekadencji i piętnował jej wpływy w Rzymie. To nie do pomyślenia, że za pięknego niewolnika rzymscy patrycjusze gotowi byli zapłacić więcej niż za dorosłego wołu.

Sami Grecy wierzyli, że miłość do młodzieńców wywodziła się z Krety, a potem przekazana została w kulturalnym dziedzictwie Persom, Etruskom oraz Celtom. W Rzymie rozprzestrzeniła się dopiero za czasów później Republiki. Zdobywcy serc niewieścich Cezarowi zarzucano, zapewne złośliwie, że oddawał się Nikomedesowi z Bitynii (nie mylić z matematykiem żyjącym w wieku III). Bycie w stosunku seksualnym stroną pasywną dla dojrzałego mężczyzny uchodziło za niegodne i „zniewieściałe”. Cezar znosił te zarzuty godnie, acz w milczeniu. Raz tylko wypowiedział się ponoć o greckich zwyczajach panujących w jego armii: Łotrostw, które uprawiają poza granicami państwa, nie poczytują za hańbę, przeciwnie, chwalą się, że czynią to dla ćwiczenia i zahartowania młodzieży. (Juliusz Cezar o Germanach)
Homoerotyka stała się w Rzymie z biegiem lat, wbrew woli niektórych polityków i filozofów, praktyka powszechną. Przy okazji utraciła ona swe pedagogiczne i wychowawcze przesłanie. W sferach wyższych bywała tolerowana i namiętnie praktykowana – często z młodymi aktorami, niewolnikami, pieśniarzami – mimo, że od czasów Augusta bycie przez obywatela rzymskiego stroną pasywną, zwłaszcza w kontaktach z niewolnikami, mogło być ukarane nawet śmiercią. Ale nawet cesarzom rzymskim były przypisywane stosunki z młodzieńcami. Za przykład weźmy tutaj Tyberiusza oraz Kaligulę. Neron rozkazał nawet wykastrować swego kochanka Sporusa i chciał go chirurgicznie przerobić na kobietę (miał ją nazwać Sabina). Operacja się nie udała, kochanek zmarł. Nie przeszkodziło to jednak w dalszych eksperymentach Nerona, który poślubił wkrótce wyzwoleńca Doryfora/Doryforusa, który tym razem miał odgrywać w związku rolę aktywną (męską).

Orgie z pięknymi młodzieńcami organizowali także Domicjan oraz Trajan (ten od Łuku Trajana). Miłość Hadriana i Antinoosa, który utonął w odmętach Nilu, powszechnie uważana za homoerotyczną (Hadrian zakochał się w młodzieńcu, gdy ten miał lat 12, przy akceptacji swojej żony Vibii Sabiny), była ponoć wyłącznie przywiązaniem duchowo- emocjonalnym. Marek Aureliusz odrzucał pederastię, lecz jego syn Comodus, niechlubny bohater filmu „Gladiator”, cenić miał jej zalety. Najbardziej znaną postacią queer był jednak cesarz Heliogabal. Słynął on ze swoich transseksualno-orgiastycznych zachowań (np. chciał poddać się operacji zmiany płci, niewykonalnej w tamtych czasach). Był też czterokrotnie żonaty, ale nie miał potomstwa: od 219 z Julią Cornelią Paulą, z którą rozwiedli się w 220, od 220 z Julią Aquilią Severą, westalką, od 221 z Annią Faustiną, prawnuczką Marka Aureliusza, którą porzucił jeszcze w tym samym roku, od 221 znowu z Julią Aquilią Severą oraz z Hieroklesem, niewolnikiem i woźnicą rydwanów, którego Heliogabal oficjalnie poślubił. (wikipedia)
Heliogabal zafascynowany był też potężnie obdarzonym kochankiem Zotikusem, którego wprawdzie nie poślubił, lecz dzięki któremu zapragnąć miał operacji zmiany płci. Tego ostatniego armia nie potrafiła mu przebaczyć: w 222 roku pretorianie zorganizowali pucz. Heliogabalowi i jego matce odcięto głowy, zaś ciała rozebrano i włóczono po mieście, by wreszcie wrzucić do rzeki.

W późniejszym okresie (starożytność – okres chrześcijański – od II do V w. n.e.) kontrolę nad moralnością i „upadkiem obyczajów” przejął Kościół zwany Rzymskokatolickim. Szczególną uwagę poświęcał on sprawom seksualnym. Z tego okresu znane są dwie historie o podłożu pederastycznym. Bohaterami ich są cesarze Konstancjusz II oraz Teodozjusz. W wypadku Konstancjusza afera z atrakcyjnym młodzieńcem doprowadziła nawet do upadku cesarza. Możliwe zresztą, że była ona udaną prowokacją przeciwników politycznych oraz ocalałych krewnych, gdyż Konstancjusz nakazał zamordować swoich wujów: Dalmacjusza, Juliusza Konstancjusza, ojca cesarza Juliana oraz sześciu innych swych krewnych, zaś religię chrześcijańską przyjął dopiero pod koniec swojego życia. Cesarz Julian zwany Apostatą nienawidził pederastii i brzydził się nią. Zaś katolicki cesarz Teodozjusz I kazał uprawiających stosunki męsko-męskie delikwentów skazywać na stos!

Także w cesarstwie bizantyjskim miłość grecka była uprawiana, o czym świadczą liryki erotyczne zawarte w Anthologia Graeca. Była ona jednak, podobnie jak w świecie zachodnim, spychana do podziemia. Powodem tego była jednostronna interpretacja Biblii (Księga Rodzaju 19) gdzie judeo- chrześcijański bóg Jahwe niszczy Sodomę oraz Gomorę z powodu „sodomii”. Ponadto zgodnie z opisem zawartym w trzeciej księdze mojżeszowej stosunki jednopłciowe są „obrzydliwością w oczach Pana” (Kpł 18,22; 20,13).. Dla Pawła z Tarsu, twórcy podwalin doktryny katolickiej, seksualność była grzeszna sama w sobie. Pederaści, czyli mężczyźni współżyjący ze sobą, nie zapewniali powstawania potomstwa, a tylko to uzasadniać mogło życie seksualne chrześcijan, zatem pisma Pawła piętnują zachowanie homoseksualne, nazywając je: pogańskim występkiem (List do Rzymian), przeszkodą na drodze do Królestwa (Listy do Koryntian) i przestępstwem przeciw prawu moralnemu (1 List do Tymoteusza). Takie stanowisko zostało przejęte przez tzw. Ojców Kościoła. Wstrzemięźliwość, celibat oraz dziewictwo stały się powszechnie zalecanymi ideałami, do których należało dążyć.

W średniowieczu stosunek do praktyk homoseksualnych pozostał niezmieniony. Zaostrzano prawodawstwo, by wyplenić to „zło w czystej postaci”. Cesarz Karol V w 1532 roku zakazał pederastii pod karą śmierci. Prawodawstwo to przetrwało do wieku XVIII. W okresie oświecenia kary były już łagodniejsze, nawet w samym Rzymie, czego doświadczyć miał sam, wspomniany wcześniej Winckelmann. Od renesansu począwszy zaczął się rozwijać nurt daleko posuniętej akceptacji dla homoseksualizmu w kręgach elit władzy i elit kulturalnych, którego nasilenie się zmieniało w zależności od wielu czynników, przy czym nadal był przestępstwem.

Zaczął się jednak powolny proces, który Michel Foucault nazywa dyskursywizacją seksu, czyli otaczanie seksualności siatką dyskursów różnego rodzaju i milczenia w pewnych stosunkach (w relacjach władzy). Jedną z części tego procesu było stopniowe przechodzenie od kryminalizacji czy penalizacji do psychiatryzacji homoseksualizmu, od karania do nieskutecznych prób „leczenia”. Naukowcy różnych dziedzin zaczęli klasyfikować i porządkować formy aktywności seksualnej wynikającej z popędu seksualnego nadając im nazwy i wiążąc je z tożsamością jednostki, decydując zarazem, które z nich są zgodne z normą, a które nie. Tak pojawiło się pojęcie homoseksualisty (pierwszy raz użyte w 1870 roku) jako mężczyzny odczuwającego pociąg do mężczyzn. Tak określono tożsamość seksualną, która w pełni wyklarowała się (tak, jak ją dzisiaj rozumiemy) dopiero w XX wieku.(wikipedia)

Określenie pederasta, z którego etymologicznie wywodzi się także wulgarne słowo „pedał” używane jest współcześnie przez osoby negatywnie nastawione do osób homoseksualnych. Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski twierdzi, że określenie to należy do tzw. mowy nienawiści używanej w celu dyskryminacji jednostek lub grup społecznych, i że posługiwanie się nim nie respektuje wymogu poszanowania godności przynależnej każdemu człowiekowi.

Na zakończenie wszystkim tym, którzy powołują się na wspólne historyczne dziedzictwo Europy w walce z „tęczową rewolucją i homoseksualnym lobby” polecam mały fragment „Uczty” Platona: W Jonii natomiast i wielu innych stronach uważają to [miłość homoseksualną] za zbrodnię: tam, gdzie barbarzyńskie ludy mieszkają. Naturalnie, dla barbarzyńców to jest zbrodnia, podobnie jak filozofia.

Janusz Boguszewicz tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

8 komentarzy do:Miłość do młodzieńców czyli krótka historia pederastii

  • Twoje imię heterofob, leczyć heterozboczeńców!

    [Re: Miłość do chłopców czyli krótka historia pederastii]

    „Praktyki homoseksualne nie wykluczały nigdy stosunków heteroseksualnych.”

    bueeeeeeeee

  • Abiekt

    [Re: Miłość do chłopców czyli krótka historia pederastii]

    „Określenie pederasta, z którego etymologicznie wywodzi się także wulgarne słowo „pedał” używane jest współcześnie przez osoby negatywnie nastawione do osób homoseksualnych.”

    Ja też go używam, redefiniując konotację, że tak logiką pojadę. Nie dajmy się terroryzować :)

  • Uschi

    [Re: Miłość do chłopców czyli krótka historia pederastii]

    Myślę, że warto tez zwrócić uwagę na to, że w niektórych kulturach antycznej Grecji relacje erotyczne (uczuciowe! niekoniecznie nawet szły za nimi relacje seksualne, a i te mogły mieć różną postać ;) ) były wręcz zalecane, jako jedyna odpowiednia droga dla tego, by młody chłopak prawidłowo rozwinął się emocjonalnie, społecznie, obywatelsko, a i pod względem edukacyjnym.
    Nie zapominajmy więc, ze relacja taka wyglądała ZUPEŁNIE inaczej niż dzis postrzega się homoseksualizm ;) . Ci „opiekunowie” młodych chłopców mieli potem żony i dzieci ;) , a relacje pederastii rzadko wychodziły poza moment, kiedy młodzieniec stawał się obywatelem.
    (mądrzę się, bo dużo zapamiętałam z wykładu P. Fijałkowskiego i mam nadzieję, że nic nie pokręciłam ;) )

  • wit

    [Re: Miłość do chłopców czyli krótka historia pederastii]

    Oczywiście, że helleński homoseksualizm miał inne oblicze, ponieważ inna była struktura ówczesnego społeczeństwa. Celem małżeństwa nie była miłość, lecz głównie spłodzenie dziedzica i nowego obywatela, małżeństwo było więc czymś w rodzaju „obowiązku obywatelskiego”, podobnie jak prokreacja w chrześcijaństwie. Odmiennie jednak niż w chrześcijańskich społecznościach, u starożytnych Hellenów (zwłaszcza u Spartan, Tebańczyków i Ateńczyków) nie małżeństwo było podstawową komórką społeczną, lecz męska drużyna i zachodzące w niej relacje hierarchii i dominacji. Związek starszego mężczyzny z młodym ulubieńcem kończył się istotnie, gdy osiągał on wiek dojrzały, lecz od tej chwili miała tych obywateli łączyć (przynajmniej w teorii) tzw. filia, czyli dozgonna przyjaźń i lojalna współpraca. Obaj zresztą zaczynali od tego momentu szukać dla siebie kolejnych młodych „wychowanków”. Oczywiście nie do pomyślenia było dla nich wspólne życie i mieszkanie – zresztą nie istniała taka potrzeba, skoro codziennie spotykali się w łaźni, gimnazjonie, na wspólnych ćwiczeniach wojskowych, czy też sympozjonach, jak w Atenach. Słowem: był to świat urządzony wcale wygodnie przez mężczyzn i dla mężczyzn, w którym kobiety, nawet hetery, odgrywały rolę zdecydowanie poślednią, a pary „pederastyczne” w żaden sposób nie próbowały naśladować damsko-męskich związków, jak to się dzieje obecnie.

  • Przemek

    [Re: Miłość do młodzieńców czyli krótka historia pederastii]

    Komentarz do zdania: „W późniejszym okresie (starożytność – okres chrześcijański – od II do V w. n.e.) kontrolę nad moralnością i „upadkiem obyczajów” przejął Kościół zwany Rzymskokatolickim.” Tak gwoli ścisłości, to nic takiego jak „Kościół Rzymskokatolicki” wtedy nie istniało (jest to przecież okres przed schizmą!). Można co najwyżej mówić o chrześcijanach. A dodatkowo wcale nie jest pewne, że w średniowieczu chrześcijanie jednoznacznie potępiali stosunki jednopłciowe, John Boswell w swojej książce twierdzi coś wręcz przeciwnego. Być może istniał nawet zwyczaj błogosławienia takich związków.

  • Piotrek

    [Re: Miłość do młodzieńców czyli krótka historia pederastii]

    Ciekawy artykuł. Pamiętam jak przed kilku laty z zapartym tchem czytałem „Homoseksualizm grecki” Kennetha J. Dovera i stwierdziłem, że antyk wcale nie jest taki nudny…

  • Abiekt

    [Re: Miłość do młodzieńców czyli krótka historia pederastii]

    No tak, ale Dover wykazał, że oni głównie międzyudowo się parzyli :D

  • wit

    [Re: Miłość do młodzieńców czyli krótka historia pederastii]

    Praca Dovera zawiera sporo wątpliwych wniosków, opartych na bardzo wątłych przesłankach. To rzecz zdecydowanie przereklamowana. Dlatego polecam: Reinsberg C., Obyczaje seksualne starożytnych Greków, Gdynia 1998




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa