Teoria Queer jest beee i passe

NAUCZYCIEL:
Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca.

GAŁKIEWICZ:
A mnie nie zachwyca.

NAUCZYCIEL:
To prywatna sprawa Gałkiewicza. Jak widać, Gałkiewicz nie jest inteligentny. Innych zachwyca.

GAŁKIEWICZ:
Ale, słowo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak może zachwycać, jeśli nikt nie czyta oprócz nas, którzy jesteśmy w wieku szkolnym, i to tylko dlatego, że nas zmuszają siłą…

NAUCZYCIEL:
Ciszej, na Boga! To dlatego, że niewielu jest ludzi naprawdę kulturalnych i na wysokości…

W. Gombrowicz – „Ferdydurke”

***
Kupiłem ostatnio książkę Judith Butler “Uwikłani w płeć”. Klasyka. Przeczytać trzeba, bo to biblia ruchu nowo- gejowskiego. Ruchu eLDżiBiTi. Cokolwiek by to miało znaczyć. Przeczytałem więc i stwierdziłem, ponad wszelką wątpliwość, że książka nie zachwyca. Choć zachwycać powinna. Widocznie nie jestem inteligentny. Jak wspomniany Gałkiewicz.

Teoria kłiiir, której podstawowym dokumentem programowym jest wyżej wspomniana książka: „Pomieszani z poplątaniem”, ups, sorki, „Uwikłani…”- nie zachwyca także jednego z moich ulubionych gej-autorów z zaprzyjaźnionego z homikami portalu, który w prywatnej korespondencji tak oto napisał: Nie ukrywam, że sam mam poważny z tym kłopot, bo – nie chcę nikogo urazić – trochę ludzie po różnych gender studies przypominają mi czasem zamkniętą sektę, która mówi jakimś metajęzykiem i ma pretensje, że nikt jej nie rozumie oraz nie podziela jej entuzjazmu. Nie znaczy to, że genderyści i queerowcy nie mają racji – wręcz przeciwnie – bardzo możliwe, że ją mają, tylko co z tego, skoro prawie nikt tego nie rozumie i nie wie.

Niech mi będzie zatem wybaczone, ze korespondencje prywatną bez autoryzacji cytuję i że się z ową korespondencją w stu procentach zgadzam. Postanowiłem zatem udać się na krotki rekonesans i poszperałem w Internecie, który niezgłębioną skarbnicą wiedzy jest, na temat tego całego queer-ambarasu.

Z ulgą odkryłem że za oceanem krytyczne teorie spod znaku queer są już, nazwijmy to, nieco „wczorajsze” i nie pierwszej świeżości. Tam gdzie niegdyś myśl queer rozkwitała, w wielkomiejskiej dżungli Nowego Jorku dziś „kłirowe” myślenie nie jest już krzykiem mody. Krytykują ja także środowiska akademickie w Niemczech (vide: Katrin Köppert, queer leben – queer labern/ dziwacznie żyć- dziwacznie gadać, wissenschafts-kritische kopfmassagen), gdzie na Wolnym Uniwersytecie Berlińskim (Freie Universität Berlin) rozprawiono się z utopią queer theory i skonfrontowano ją z praktyką codzienności.

Zacznijmy jednak od początku.

Szczyt kryzysu wywołanego przez AIDS spowodował w drugiej połowie lat osiemdziesiątych klimat polityczny, w którym intelektualne dywagacje na tematy płciowości i seksualności stanowiły zagadnienie kluczowe. Być albo nie być. Studia queer pojawiły się w akademickim dyskursie jako ruch teoretyczny, który wyrażał się w bezpośrednim politycznym oporze. Wydawano płyty, organizowano koncerty (Aids Coalition to Unleash Power), organizowano akcje i happeningi na ulicach i placach Mantattanu, plakatowano mury szacownych uczelni.

Queer studies powstały jako projekt pomiędzy teorią a praktyką, akademikami i aktywistami, dziennikarzami i artystami, między subkulturą a pop-mainstreamem (P. Rehberg, Queer York City). Warunki były zatem sprzyjające, by z tego intelektualnego stylu i ówczesnej mody stworzyć ruch post-polityczny oraz późniejszy mit, który do dziś pokutuje w niektórych środowiskach zwanych niegdyś gejowsko-lesbijskimi. Mit potrzeby do obalenia hetero-normy. To tak jak socjaliści chcieli obalić kapitalizm.

Kim był taki kłiir student (stjudent) – intelektualistą – we własnym mniemaniu, aktywistą-rewolucjonistą oraz artystą. To taki konglomerat, który dodaje animuszu, błyszczy odbitym autorytetem guru Judith Butler czy Michel Foucault`a i jest sexi. Intelektualna moda miała zatem swoje gwiazdy: Madonna i jej książka „Seks”; miała też swych teoretyków i filozofów, do nich należała wspomniana wyżej Butler, która swoją teorię stworzyła po obejrzeniu dokumentalnego filmu Jenny Livingston „Paris is Burning”. Film gorąco polecam!

Dla „artystów” kłirowych sceną był Manhattan, bo NY obok San Franciso był w Stanach jedynym miastem, w którym idee queer mogły rozplenić się w całej swej krytycznej i krytykanckiej wymowie. Były to idee o korzeniach europejskich, a w Nowym Jorku istniały trzy uniwersytety (NYU, CUNY, Columbia), gdzie studiowała masa studentów ze starego kontynentu. Umożliwiało to wymianę myśli, ale i smażenie się we własnej zalewie intelektualnej. Amerykanie wywieźli swoją rodzimą elitę na wieś do Princeton i Yale, oddalonych od Nowego Jorku o ponad dwie i pół godziny.

Na początku lat dziewięćdziesiątych gwiazdy queer studies błyszczały na amerykańskim firmamencie, w Europie padał berliński mur, u nas ustawiano okrągły stół a na wschodzie rozpadał się Związek zwany za moich czasów Radzieckim. Przeżywaliśmy „koniec epoki”. Do Judith Butler dołączyli wkrótce Eve Kosofski Sedgwick oraz Michael Warner. To właśnie Warner zawdzięcza teoria queer tezę, że może być ona skuteczna politycznie wtedy i tylko wtedy, gdy rozumiana będzie jako krytyka normatywna wychodząca ponad interesy gejów rasy białej pochodzących z klasy średniej.

Gwiazdy queer błyszczą i pracują nadal, tworząc kanony nowej kłir wiedzy, religii i wiary. Sedgwick naucza obecnie na City University of Ner York (CUNY), Michael Warner na Yale w New Haven pisując do czasu do czasu do gejowskiego miesięcznika Advocate oraz do Village Voice (dawny bastion akty-kultury). Myśl queer stanowi tam mainstream.

Teoria queer zawsze przekraczała granice, łamała kanony, przewracała i przenicowywała schematy. I nadal jest tym, co od czasu rebelii Stonewall w 1969 r. dla gejów post-emancypacyjnych najważniejsze: wielką imprezą oraz kulturalnym programem.

Walka z katastrofalną polityka Stanów Zjednoczonych w stosunku do AIDS połączyła niegdyś aktywistów oraz teoretyków queer. Protagoniści pierwszej dekady XXI w. nie mają już jednak tego zapału z lat 80-90. Dawne gwiazdy queer mają swoje nowe planety: Jose Munoz pracuje w Performance Studies Department w NYU nad problemem etniczności i seksualności. Tim Dean na University of Buffalo rozpatruje queer theory w aspekcie psychoanalizy. Bada tez barebacking. Lee Edelman (University Massachusetts) próbuje zrozumieć seksualno- polityczne dekonstrukcje oraz pisze o delikatności kłir. Judith Halberstam (USC-Los Angeles) interesuje się szczególnie transami.

W samym Nowym Jorku queer studies nie stanowi już pożywki dla powstawanie nowych idei. Środowisko gejów i lesbijek powoli odchodzi od hermetycznego, zamkniętego i nieco anachronicznego dyskursu pod hasłem „ruszymy z posad bryłę heteronormatywności”.

Po przeczytaniu „pomieszania z płcią” – przepraszam, „Uwikłanych w płeć” – mogę tylko stwierdzić: ja chcę być w płeć uwikłany! A heteronorma to podstawa i zastąpienie jej kategorią „odmieńca” nie robi dobrze naszej gejowskiej (nie żadnej tam eLDżiBiTti) sprawie. Nie żyjemy na Marsie, ani na Wenus, ani nawet w miejscu przymusowego odosobnienia (Madagaskar), czy jakiejś bezludnej wyspie.

Pani Butler ma jakiś kompleks i obsesję fallocentryzmu i heteroseksualności, zatem próbuje je na siłę obalić. Dorabiając rewolucyjną, kontrowersyjną i przeintelektualizowaną teorię do tego. Jako kobiecie nie podoba się jej męsko–samczy porządek władzy, chce więc zastąpić go już nawet nie żeńskim-samiczym, lecz kłir- dziwaczno-nieokreślonym (nie)porządkiem. Drażni ją pozorne upośledzenie „żeńskości” i „kobiecości”. Twierdzi, że nie biologia a język (ciekawe dlaczego tak się dzieje!) wytwarza kategorie płci. Nie mogę się z tym zgodzić. Męskość jest nawet ogranolepytcznie namacalna, a dowody, że jest biologicznie uwarunkowana, a nie jakimś tam konstruktem, nosi każdy facet przy sobie. W małej torebeczce, zwanej moszną udekorowanej pisiorkiem. Przynajmniej nosić powinien. Nie chce nosić? Selber schuld – sam sobie winien!

A gdyby nawet moja męskość była wytworem opresji kulturowej, miałbym ją i jej wspaniałą falliczność kwestionować? Ja uwielbiam fallusy i ich dominacja wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Im więcej fallusów, kustasków i członków tym lepiej i mi się ich powszechność oraz normatywność bardzo podoba.

Komu teoria kłir pasuje najbardziej? Transom, bo lokuje ich w miarę sensownie wśród relacji płciowych i daje ich istnieniu jakieś uzasadnienie. Feministkom „butch” walczącym z dominacją samców oraz wszelkiej maści odmieńcom, „artystom/tkom”, gwiazdom oraz innym, obcym, performersom, alternatywnym, radykałom itp., itd., którzy spóźnili się na rewolucję seksualną lat sześćdziesiątych i próbują to teraz nadrobić.

Czy wszyscy geje i wszystkie lesbijki muszą być „kłir”? To teraz u nas takie modne! Odpowiadam zdecydowanie – nie! Wszyscy jesteśmy queer, zdaje się sugerować Marzena Lizurej zwłaszcza w książce „Z odmiennej perspektywy. Studia queer w Polsce”! Wszyscy zdaniem Mariusza Sieniewicza z powagą musimy stanąć twarzą w twarz z rysującymi się opozycjami: straight (prosty, prawdziwy, pełny) – queer (fałszywy, wysoce podejrzany). Odpowiadam zdecydowanie: ci, co chcą – owszem, ale na pewno nie wszyscy. Hybrydyzacja nam, jako środowisku, z pewnością nie służy. Odbiera nam wyrazistość!. A ja i wielu moich znajomych nie chcemy być taką hybrydą–efemerydą: „Coś między człowiekiem i lalką, kobietą i mężczyzną, szatanem i aniołem, osobą o białej i osobą o czarnej skórze, optymistką i pesymistą, prawowiernym i heretyczką, nauczycielką i uczniem, sumiennym pracownikiem i anarchistką, męczennicą i buntownikiem, brunetem i blondynką, grafomanką i geniuszem, naukowcem i wariatką, lesbijką i gejem, hetero- i homoseksualistą. Jestem w miejscu, którego nie ma. W miejscu, które nie pozwala na zachowanie iluzyjnej nadziei, że schematy, które stworzono, żeby ułatwić segregację, są prawdziwe. W miejscu, gdzie jasne staje się, że tożsamości to jedynie sztuczne twory, mogące rozpłynąć się na wietrze jak mgła.” (Marzena Lizurej, Jestem queer, jeśli już muszę kimś być…) Droga pani Marzeno! Tożsamości bywają zmienne, to prawda, lecz nigdy sztuczne!

Tomek Sikora napisał kiedyś w „Recyklingu Idei” „w życiu społecznym potrzebne są normy. Jednak potrzebna jest również obrona odmienności. Potrzebna jest polityka skierowana przeciwko wszelkim formom wykluczenia. Potrzebne są śmiałe wizje społeczne, wizje wykraczające daleko poza status quo”. Dlatego widzę też miejsce dla teorii kłir. Na półce z oryginalnymi, acz mało praktycznymi i realnymi pomysłami na życie gejów i lesbijek.

Zapraszamy do gorącej dyskusji!

Ciocia Juanitta Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów:”Priscilla królowa pustyni”,”To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

W ilustracji wykorzystano fragment plakatu A. Pągowskiego

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

34 komentarzy do:Teoria Queer jest beee i passe

  • [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    nikt nie chce by geje i lesbony byly queer! baaaa, nawet lepiej dla ogolu i dla sprawy jak nie beda, bo to moze zaszkodzic, ze spoleczenstwo stanie sie bardziej swieckie i otwarte na Innego! poza tym queer is sooo XXth century ! poza tym butler i gender trouble to lata 90te, a queer jest posredniczacym calling for post-sexuality ;) i dont have to make a choice i do girls and i do boys !

    piss und love
    power pedał rewolucjonista aka
    fairyboy lumierssón

  • bozenka

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Ciocia Huanita (przepraszam, wiem ze nie powinnam komentowac, ale nie moglam sie powstrzymac;-), która używa kobiecych określen (gawedziarka, milosniczka itp.) mowi, ze nie jest klir, ze teraz jest gejem (a wiec mezczyzna!) i kultywowac bedzie heteronorme. A wiec drogi Ciocie (bo juz nie Ciotko), raczej przemawia przez Ciebie nie hetero- lecz homonorma. Trudno sie zreszta dziwic. Teoria klir nad Wisła nigdy nie plynela wartko. My tutaj lubimy wyrazne, wiekszosciowe tozsamosci (katolik, dzialacz Solidarnosci, homofob). Tymczasem teoria queer nikogo nie zmusza do tego, zeby sam byl queer, bo queer nie jest nawet tozsamoscia, ktora mozna przyjac (a raczej jej brakiem). Teoria queer mowi Ci, wybierz sobie tozsamosc jako tylko chcesz, ale nie dyskryminuj innych tozsamosci. Nie zgadzam sie, ze teoria queer jest naukowym belkotem, ktorego nikt nie rozumie. Jej przeslanie jest w gruncie rzeczy bardzo proste. Calusy dla wszystkich :)

  • [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    post-gay def. za [http://www.urbandictionary.com/define.php?term=post-gay]
    The notion that homosexuals should be able to define their identities by something other than sexual preference.

    Post-gay types ought to be comfortable in gay ghetto situations, lest they suffer some sort of internalized homophobia, while realizing that many ghettoized gays are tasteless loosers.

    Post-gays are out of the closet and care about gay rights and gay issues. Their stance on identity and culture is a reaction against the fetishization of gay stereotypes by some self-proclaimed liberal types (such as faghags) as well as cultural sepratists (such as queers). They tend to refer to themselves as ‚gay’ and only invoke the word ‚post-gay’ in the presense of the tasteless losers who have co-opted the falsehood of a monolithic gay culture.

    Post-gays also realize the history of the struggle for gay equality and know they their attitude can only exist in environments where gays are already integrated and accepted. It is only within these environments that they critique others.
    Get rid of your affectations, you live in fucking NYC (or SF or Seattle or Paris or Berlin), and there are like 5 neighbourhoods where gay couples regularly hold-hands, unless your only friends are stock brokers it’s no big deal here, it’s all about post-gay now!

  • Pio

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Jenny Livingston to kobieta.

  • korekta -> Pio

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    poprawione. przepraszam.

  • po-ciotek

    [do fairyboy ]

    a teraz niech to do diaska, ktoś przetłumaczy na nasze.
    anglo-amerykanista się znalazł!
    Jak znasz angielski, to nie myśl sobie, że wszyscy go muszą znać. ctrl-c i ctrl-v z anglojęzycznych portali to każdy potrafi.
    jak chcesz merytorycznie podyskutować to po polsku a nie w obcym narzeczu!

  • wit

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Jasne, teoria queer jest dokładnie tym, czym jest: teorią, mającą się tak do życia jak inne teorie, z pozoru atrakcyjne, lecz całkiem niepraktyczne: poprawność polityczna, wegetarianizm, chrześcijaństwo, komunizm… Mnie najbardziej obca jest lansowana przez owe kręgi nieszczęsna idea, że homoseksualizm nieuchronnie związany jest z zachwianą identyfikacją płciową. Wg mnie to kompletna bzdura i pomylenie pojęć (na siłę łączenie dwóch różnych zjawisk: homoseksualizm i transseksualizm). Ciekawe, co by na ten temat powiedzieli starożytni Spartanie i Tebańczycy? Zresztą, także w Atenach zniewieściałość u mężczyzn była źle widziana, choć efebów rżnęli aż miło! :D

  • Erico

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Kopernik też była kobietą.

  • S-k

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Nie jest to tekst, ktory porywa akademicka swiezoscia, zaangazowaniem i glebia przemyslen; domyslam sie, ze tez nie mial byc taki. Niemniej ciesze sie, ze go przeczytalem. I ciesze sie, na mysl, ze w Polsce, jest jeszcze wiele roboty dla kłirowców i innych ludzi z otwartymi umysłami.
    Przy okazji, wyraże swoje wielkie ubolewnie, z faktu, że Ciocia Juanitta utozsamia swoja meskosc z „pisiorkiem”.
    i chce byc identyfikowana z taka niska norma.
    Post-gay
    P.s. Uczyc sie jezykow obcych ;-) )) :-P PPP

  • Wuj(enka) Krzysztof(a)

    [Szapo ba Feirybojowi!]

    Cioteczko Juanito – Twój tekst swietnie się czyta, ale powiem Ci jak wuj(enka) Cioteńce – wiesz, ja sam(a) przez długi czas do bólu się zmagałem (zmagałam) z tymi sprawami – pedał ci ja jestem czy kłir ? To jakże to tak i jak? Ażem konstypacji (zatwardzenia) doświadczała, niczym Ciocia Moherowa Berkowa. Aż w końcu mnie olśniło, zajarzyłam (zajarzyłem), że kłir to szeroka opcja, z której właśnie to, co się chce można wybrac, jak też Ciocia Bożenka wspomniała powyżej. Chocby dorodnego Fallusa z torebką! I przy tym (swoim) Fallusie (jak przy mężu) twardo trwac już – tu, teraz i zawsze!

    A teraz to jestem POSTGEJ – i szapo ba Fejrybojowi, ze taki trafny tekścik przytoczył. Nic dodac, nic ując! Niechżeby ten Fejryboj to nawet przetłumaczył ku pożytkowi szerokiego ogółu – bo jakby Ciocia Jarcia na ten przykład chciala tekst ów przeczytac (kto wie, może też na homiki zagląda?), albo Wujek Lesio chociażby, to mogliby miec problemy… Oczywiście nie tylko z językiem – z percepcją intello także – ale od czegos trzeba zacząc przecież…

    Tak więc Cioteńko Juanito – dzięki za Twój ładny tekst, ale doceń wszak wysiłek Cioci Judytki, to naprawdę książka Ci WARTA – bo dzięki niej stopniowo wykształciłem SWOJĄ TOŻSAMOŚC – tożsamośc POSTGEJA właśnie – a może i Ty też pójdziesz tą drogą? A może Fejryboj Ciebie natchnie? Cieplutkie pozdrówka od Wujenki! :-)

  • Walpurg

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Ja rozumiem, że queer chce odrzucać normatywizm jako narzędzie władzy. I tu ma moje poparcie. Rozumiem też, że queer chce nam powiedzieć, że kategorie, za pomocą których definiujemy się, są konstruktami, które same w sobie nic nie znaczą. Ale do tego nie potrzeba nam żadnej teorii queer bo to rozumie średnio inteligentny człowiek.

    Ale queer to także „przyznanie się do istnienia poza/pomiędzy zdefiniowanymi tożsamościami”, jak tłumaczy to ostatnia „Replika”. A mnie to nie interesuje! Widocznie nie jestem queer, bo źle się czuję poza kategoriami i poza tożsamościami. Mnie jest potrzebne autozdefiniowanie. Niech sobie queerowcy pływają w metaforach – ja wolę twierdzić, że „jestem gejem” i „jestem meżczyzną”, choć nie ma żadnego „idealnego geja” czy „idealnego mężczyzny”. Nie ma też „idealnego krzesła” czy też „idei – krzesło” a jednak nie przeszkadza mi to poznawać napotykane meble spełniajace tę funkcję.

    Przyznaję, że w wielu aspektach teoria queer ma (lub może mieć) rację, ale nie zacznę jej bronić choćby dlatego, że opiera się o oczywiste brednie – bo czym innym jest kwestionowanie istnienia płci biologicznej lub twierdzenie, że płeć biologiczna jest produktem płci społeczno-kulturowej? To oczywista niedorzeczność! Chyba, że to tylko kolejna metafora queerowego metajęzyka, który spełnia chyba rolę żelu dla masturbujących się queerowców.

    Jestem facetem i kocham facetów. Facetów – ociekających testosteronem, sikających do pisuaru i z wybrzuszającym się fallusem w dżinsach. Queerowe dziwy mnie nie interesują, nie pociągają i nie podniecają. Nie. Koniec. Kropka.

    A do zwolenników queer mam prośbę – zacznijcie przemawiać po ludzku! Używajcie normalnego języka zamiast metaforycznych konstrukcji, których nikt poza wami nie rozumie! W ten sposób nikogo nie przekonacie!

  • Twoje imię Twoje imię Twoje imię Twoje imię Twoje

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    ja sie bardzo dobrze czuje w kategoriach. mężczyzna, mieszkaniec warszawy, bez zdolności kredytowej, jasny blondyn, jakie jeszcze są moje kategorie? a. homoseksualny.

  • Juanitta

    [do Walpurga]

    Krzysiu kocham Cię! Tak wspaniałego podsumowania sama bym nie wymyśliła. ;-) PO PROSTU MIODZIO!
    Mnie również jest potrzebne autozdefiniowanie, jako faceta, pedała, czy tam geja- mężczyznę kochającego facetów i ciupciającego się z facetami. Queerowe dziwy i niedookreślone dziwolągi także mnie nie interesują, nie pociągają i nie fascynują. Co nie znaczy, że odmawiam im racji bytu w homoświatku, który pojemny jest dla wszystkich „odmieńców”. To własnie definiuje moją tożsamość samczo-homoseksualną. Tożasmość i autoidentyfikacja jest większości ludzi potrzebna. Pozdrawiam Walpurga-cmok w krok! ;-P

    Do Bożenki: Ciocia Juanita nie jest absolutnie klir, jest gejem (a wiec mezczyzna!) i kultywowac ma zamiar homonormę jako facet. A prawdziwy facet może sobie, bez ujmy na męskości, pozwolić na odrobinę żeńskiej kreacji, co nie zaprzecza wcale jego tożsamości jako faceta. Zycie to jest teatr…. a w teatrze chce się czasem przyjąć, choćby i dla jaj, różne role…

  • Fela_Kuti

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Ojej, ale się porobiło…
    Mam małą uwagę komentarza kolegi Walpurga.

    Z tego co pamiętam to pani Butler wprowadza rozróżnienie pomiędzy płcią biologiczną i psychiczną i tą pierwszą nazywa ‚sex’, a tą drugą ‚gender’.

  • Walpurg

    [Do Fela_Kuti ]

    No tak, ale o ile wszyscy, poza nią, uznawali dotąd, że płeć biologiczna (sex) jest czymś pierwotnym a płeć społeczno-kulturowa (gender) jest wtórna, bo powstała na bazie biologicznej, to Butler to odwraca i twierdzi, że płeć biologiczna (sex) jest fikcją wytwarzaną przez płeć społeczno-kulturową (gender).

    Zatem ja pytam, czy to metafora, czy mam to rozumieć dosłownie, bo jeśli dosłownie, to znaczyłoby to chyba, że moje wypełnianie roli „mężczyzny” (ubieranie się jak facet, sikanie do pisuaru, zamiłowanie do motoryzacji) spowodowało, że wyrosły mi jądra i penis. Tylko tak można przełożyć na praktykę twierdzenie Butler, że gender tworzy sex.

  • Przemek

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    „Gender” tworzy „sex” tylko w tym sensie, że nasze przekonania o męskości i kobiecości (a więc o gender) determinują to, w jaki sposób postrzegamy realne kobiety i realnych mężczyzn. Czyli gender nie sprawia, że komuś wyrasta penis, ale że jego tożsamość jest budowana na podstawie tego, że ma lub nie ma penisa. Inaczej mówiąc, gender – który w naszej kulturze każe dzielić osoby na kobiety i mężczyzn – sprawia, że podstawą naszej tożsamości staje się posiadanie bądź nie penisa, a nie np. fakt, że jesteśmy wysocy/wysokie i niscy/niskie itp. Dla wielu osób inne wymiary czy cechy nich samych mogą być ważniejsze niż ich „sex”, ale system genderowego podziału na kobiety i mężczyzn sprawia, że w społecznym odbiorze podstawowy będzie jednak „sex”: to czy mają penisa czy nie. I lekarz w momencie, gdy się rodzą nie wykrzyknie „Niebieskooki/Niebieskooka!”, tylko „Chłopiec/Dziewczynka!” i ten jego krzyk w dużym stopniu zdeterminuje dalsze losy dziecka. A jest to krzyk genderowy, bo to nasza kultura każe lekarzowi zwrócić uwagę na tę jedną cechę anatomiczną dziecka, a pominąć inne.

  • Krzysztof Zabłocki

    [Chłopak z dwoma jajami!]

    Dokładnie, Przemku, dokładnie! Tatsaechlich!

    Otóż moja mama nieraz przytaczała zdarzenie z momentu moich narodzin:

    „Panie doktorze, co się urodziło?”

    Lekarz: „Chłopak z dwoma jajami!”

    Mama wspominała, że zmieszało ją to rubaszne stwierdzenie lekarza – ale czy można sobie wyobrazic lepsze potwierdzenie słuszności poglądów Judith Butler?

    Te „dwa jaja” z chwilą opuszczenia matczynego łona zdeterminowały mój żywot. Stałem się chłopcem, który ma się zachowywac tak, a nie inaczej. I nie okazywac zachowań „dziewczyńskich”, bo to nie uchodzi.

    I dodam: jako queerowo świadomy POSTGEJ – przy całym moim szacunku i wielkiej sympatii do kobiet – nadal nie mogę się całkowicie uwolnic od genderowych stereotypów i irytują mnie sytuacje, gdy kobieta zarabia, a mąż prowadzi dom. Nawet osobiście znam taką parę, a co więcej, ten mąż ma poglądy bardzo prawicowe. I jego ta sytuacja nie razi, a mnie tak.

    Widac ten nieopatrzny okrzyk zdziałał swoje….

  • Walpurg

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    No dobra, tylko że nadal pozostaje to nieweryfikowalną ideologią (jak katolicyzm), która ignoruje naukową wiedzę o człowieku.

    W to może wierzyć tylko ktoś ignorujący obecny stan wiedzy o ludzkim mózgu. Bo tylko przy założeniu, że nie ma różnic między M a K takie rozważania trzymają się kupy. Tymczasem wszystkie nauki z przedrostkiem neuro- poświadczają nam, że te różnice pomiędzy M a K istnieją! Choćby na poziomie hormonalnym, co ma swoje konsekwencje.

    Teraz genderowców rozboli głowa – przepraszam :) – ale mając do wyboru symbolicznie potraktowaną „Płeć mózgu” i ową książkę pani Butler, wolę tę pierwszą, bo opiera się na wynikach badań naukowych a nie na ideologicznych rojeniach siedzącej za biurkiem filozofki.

    Przykro mi, ale gender/quuer i okolice to dla mnie tylko kolejna ideologia – taki „katolicyzm”, który opowiada mi, rzeczy przeczące nauce.

  • Przemek

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    A czegóż to „obiektywna” nauka już nie twierdziła! Że kobiety „z natury” nie nadają się do pracy intelektualnej, że homoseksualiści są typami atawistycznymi, że na podstawie kształtu czaszki można rozpoznać przestępcę… Byłbym ostrożny w szafowaniu argumentem o niepodważalnych „prawdach” naukowych. Wiedza, jak wszystkie inne ludzkie wytwory jest uwikłana w sieć społecznych uwarunkowań. I tego też uczy nas Judith Butler.

  • Juanitta

    [do Przemek]

    Bo jak widać na przykładzie pani Butler, kobiety nie zawsze się do pracy intelektualnej nadają. To co ona wymysliła, nauką nazwać raczej trudno. To jakieś dywagację feministyczne, które mają stworzyć podstawy nowego pedała i nowej lesby- wyższej formy gejowstwa: postgeja. Czymkolwiek by on był. Czyli ni to ni owo. Ni to pies, ni wydra. Takiego Bez-tożamościowca! A tymczasem
    Potrzeba tożsamości jest najbardziej fundamentalną potrzebą człowieka. Jednocześnie jest to potrzeba bardzo wysokiego rzędu (odnosząc się do piramidy potrzeb Maslowa) — większość ludzi przeżywa życie nie zdając sobie sprawy z tego kim chcą się skonstruować ani że mają takie możliwości. Takimi ludźmi łatwo było rządzić, łatwo prowadzić i łatwo wykorzystywać dla partykularnych celów wybranych jednostek czy grup. (Manuel Castells „Siła tożsamości”)
    Ergo- im bardziej będziemy pozbawiac się naszej samczej, lub samiczej tożsamości, bym bardziej będziemy stawac się NIKIM.
    Queer jest zaprzeczeniem gejowskich procesów integracji, asymilacji i akcepracji. To taki kłiir-FOCH, społeczeństwo mnie nie chce, to nie!- ja i tak będę sobie tym kimś innym, czymś pomiędzy. Taki Queer-Alien nigdy nie znajdzie społecznego przyzwolenia i zawsze będzie na marginesie, bo się tam sam postawił i sam siebie wykluczył.
    Powtarzam zatem: Queer jest niebezpieczny i nie służy społeczności gejowskiej bo to, jak wspomniał kol. Walpurg, jakaś feministyczna sekta, pseudo-religia, i ideologia uniemożliwiąjąca dialog z pozostałą częścią społeczeństwa. Taki gejowski chasydyzm!-Analogia nieco daleka, ale wydaje mi się prawdziwa i oddająca ducha konfliktu ideologicznego pomiędzy ortodoksami (ruchy gej-les) a mistykami spod znaku Queer

  • Przemek

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Jeśli po jednej stronie jest próba rozumiejącego przedstawienia teorii Butler, a po drugiej tylko emocje, inwektywy i „argumenty” ad personam, to porozumienie nie jest możliwe, dlatego na tym zakończę mój udział w tej „dyskusji”.

  • Walpurg

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Sprowadzanie do absurdu osiągnięć nauki („kobiety są głupie”) też nie ułatwia dyskusji.

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    na początek upraszam szanowne panie o odłożenie swoich torebek z krokodylej skóry – torebki są do noszenia (tak jak królowa angielska je nosi, choc nikt nie wie, co w niej trzyma), a nie do okładania cioteczek, co to inne poglądy mają! Jeszcze się puder może rozsypac!

    A TERAZ AD REM:

    Ale dlaczego musi byc „albo – albo”? W Ameryce jest znana dzialaczka Pat Califa (obecnie już Patrick!), która ongi okresłała się jako lesbijka, ale zawsze podkreślała, że relacje SM (jej erotyczny „mainstream”) wolała miec z mężczyznami. Obecnie – po pełnej mastektomii i hysterektomii (czyli pou usunięciu obu piersi i macicy), ale przed falloplastyką (czyli operacją (re)konstrukcji penisa) – określa siebie jako biseksualnego transsesksualistę.

    Jest – jak wiadomo – szereg innych znanych osób transseksualnych, zarówno za granicą, jak i w Polsce.

    To właśnie te osoby są najlepszym wsparciem teorii i poglądów Judith Butler, Eve Kosofsky Sedgwick, czy chocby znanej publicystki trans Riki (Ricki) Wilchins. Ale może przytoczę przykład mojej własnej skromnej osoby: uważam się za POSTGEJA (vide komentarz Fairyboya powyżej!), ale jednocześnie, gdybym miał wybierac pomiędzy „nie kręcącym” mnie facetem, a androgyniczną, ladną (w moim mniemaniu) dziewczyną, to zdecydowanie wybrałbym tę drugą opcję. Również w pewnych „szczególnych” sytuacjach także „kręciły” mnie (i nadal „kręcą”) relacje z kobietą. Nie uważam się jednak za biseksualistę, ale myślę, że mój osobisty przykład dowodzi, że element „bi” i w ogóle niedookreśloności właściwy jest większości z nas.

    Oczywiście w wielu sytuacjach jestem „wyrazistym” gejem i jest to szczere, i jestem z tego dumny. Ale w innych – to naprawdę sam nie wiem… Podobnie jest chyba z próbą „skonstruowania” każdej „tożsamości” – weźmy na przykład Zydów, czy Murzynów. Mam przyjaciela „Żyda” (profesora psychologii w Ameryce, który we wczesnej młodości wyjechał z rodzicami z Polski), który na emigracji chciał się określic jako „Żyd”, ale dla rabina warunkiem sine qua non, było wpierw obrzezanie – i to spowodowało, że „olał” sprawę, a obecnie, mimo iz jest ateistą, uczestniczy z żoną katoliczką (z Irlandii) w niedzielnych nabożeństwach i traktuje to jako „dświadczenie duchowe”… Sam o tym publicznie mówił, więc nie popełniam niedyskrecji…

    Juanita – podobnie jak Walpurg – wybrala ksywkę typowo queerową (Walpurg to przeciez cos jak Le Madame! :-) ; twierdzi jednak, że „homonormiczny” gej moze sobie pozwolic na odrobine „teatru”… :-) No nie wiem, czy dla innych homonormicznych gejów to taki niewinny teatr… Obawiam sie, że zdecydowanie nie!

    No więc przepraszam – ale przy całej wielkiej sympatii do Walpurga i Juanity sami sobie po trosze przeczą – nikt im nie przeszkadza praktykowac „homonormy” – ale niech nie wymagaja pełnje homonormy od innych, skoro sami za własnym drogowskazem nie podążąją (wiadomo: drogowskaz jedynie wskazuje :-) )

    Gender/queer to wielkie rozszerzenie horyzontów – i ta własnie „teoria” pozwala wielu gejom byc prawdziwymi gejami!

    Cmok, cmok!

  • anka zet

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Kochane i Kochani…

    Po co szufladki?

    Można być osobą o pewnej tożsamości i ją zachować i mieć relacje seksualne z inną płcią (lub tą samą).

    Można np określać się jako lesbijka mająca kontakty seksualne z mężczyznami.
    Można, będąc gejem, mieć seks z kobietami.
    Można być osobą heteroseksualną i mieć intymne zbliżenia z osobami tej samej płci.

    Ważna jest uczciwość wobec siebie i innych oraz dopieszczanie.
    Czego wszystkim serdecznie życzę.
    Czyńmy miłość!

    Serdecznie Państwa pozdrawiam!

  • Loth

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Anka Zet jak zwykle celnie :)

  • Juanitta

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    do Ani Z: Aniu jesteś wielka!!! O to własnie chodzio

    do Walpurga: I tak z Tobą trzymam sztamę (męską) i nie czuję się kłiir ani tego kłiiru też nie czuję. Jestem po prostu przed a nie post-kłiiirowy.

    do Przemka: Ciocia nie chciała nikogo obrzucać inwektywami, a porównanie ruchu kłiiir do gejo-chasydyzmu uważa w tym kontekście za kompement. Jakby co- to sorrki, i prosze o merytoryczne ustosunkowanie się do argumentu o zagrożeniach kłiir. Bo tu jest pies (a może to była suczka) pogrzebany: do czego i komu ten cały kłiiir służy. Ruch gej – les dąży do asymilacji, akceptacji, małżeństw i adopcji. Queer-owcy płyną pod prąd i głoszą zmierzch heteronormy. Jak heteryczna większość ma potem takich (agresywnych i rewolucyjnych) kłiirowców, przenicowujących, negujących i zaprzeczających podstawom społeczynym do swego grona przygarnąć. Jak takim Queer-Alienom dać np. dzieci na wychowanie? Ja na ich miejscu też miałbym wątpliwości poważne i ciśnienie mi podnosi ten, kto mnie usiłuje przekonać, że też jako gej (facet) musze być kłiir (-czyli niewiadomoco)-bo wszystkie geje i lesbianki kłiir być muszą i są i kropka. Swoją drogę ilu gejów wie naprawdę o co w tym całym zamieszaniu kłiir chodzi, książkę Butler przeczytało i się z tymi wszystkimi kłiirami identyfikuje?

    Co do zdania Krzysztofa: Gender/queer to wielkie rozszerzenie horyzontów – to byłbym w stanie się z tym zgodzić wtlko połowicznie: to naprawdę ciekawy sposób interpretacji, nie koniecznie pasujący do rzeczywistości. A gejem „prawdziwym” można być i bez tego całego gender trouble.
    pozdrawiam ciepło i chowam zgodnie z radą Krzysztofa torebkę i puder ;-)
    cmok wszystkim!!!

  • Przemek

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Ponieważ zostałem wywołany do tablicy, to jeszcze coś dorzucę:
    1) jeśli chodzi o hermetyczność teorii queer, a właściwie książki Butler, to trudno się jej dziwić, biorąc pod uwagę, że powstała ona w kontekście filozofii akademickiej i nie miała być pracą popularyzatorską; sama Butler mówiła w wywiadach, że była zaskoczona jej sukcesem i szerokim echem, jakim odbiła się poza kręgami akademickimi; była to w założeniu praca pisana przez filozofkę dla filozofów, a nie manifest polityczny skierowany do szerokiej publiczności; trudno robić książce naukowej zarzut z tego, że jest naukowa; można natomiast dostrzec w tym taką wartość, że ruch LGBTQ otrzymał podbudowę filozoficzną swoich działań na najwyższym poziomie, będącą twórczym wykorzystaniem różnych nurtów myśli współczesnej: feminizmu, postmodernizmu…;
    2) co do tego, że queer nie jest już modny, to wydaje mi się to wątpliwe kryterium jego wartości: to że w Nowym Jorku się już czymś znudzili nie znaczy, że jest to bezwartościowe;
    3) jeśli chodzi o zagrożenie hybrydyzacją, to jest ono raczej związane z tradycyjną polityką tożsamościową: nie jest przypadkiem, że Butler – lesbijka – jest jedną z twórczyń teorii queer, bo lesbijki czuły się wykluczone z ruchu, w którym dominowali mężczyźni; to m.in. właśnie dzięki teorii queer osoby trans i inne osoby niemieszczące się w tradycyjnym ruchu tożsamościowym uzyskały możliwość zabrania głosu i ruch gej-les zmienił się w ruch LGBTQ; przypomnę, że wcześniej np. osoby biseksualne spotykały się z zarzutem, że są kryptogejami/kryptolesbijkami, niepotrafiącymi przyznać się do swojej prawdziwej (homoseksualnej) tożsamości.
    Ogólnie: teoria queer przyczyniła się do przezwyciężenia wielu wykluczeń.
    Trzeba też podkreślić, że w zamyśle twórczyń miała ona pozwolić na wspólne działanie różnych „odmieńców”, bez narzucania nikomu, jak się ma zachowywać, czy co ma myśleć z tego powodu, że np. jest gejem.
    A co do osób, które próbują stworzyć z queeru normę i tłumaczyć innym, co powinni robić, żeby być queer, to po prostu nie zrozumiały one Butler. Każdy na swój sposób jest queer, bo jesteśmy tak różni, że każdy jest na swój sposób „dziwakiem.”

  • Krzysztof Zabłocki

    [TEORIA QEER NIE JEST BE ANI PASSE! :-) ]

    nic dodac, nic ując! Judith Butler pewnie sama dobrze wie, co lubi – i wielu moich znajomych gejów i les mówiło, że wiedzą z kim chcą iśc do łóżka, ale nie chcieliby się „ostro” klasyfikowac. Ale to wcale nie przeszkadza we wspieraniu postulatów gay/les. Można przecież byc nawet hetero i byc za prawami dla LGBTQ! Prezydentem Finlandii (nie mylic z Islandią, gdzie premierem została „zdeklarowana” lesbijka) jest pani – heteryczka!!! – która przez szereg lat była przewodniczącą stowarzyszenia LGBTQ! (czyli tamtejszej Lambdy czy KPH). A nawet u nas tez jest taki „casus” – jedna z osób w zarządzie tych polskich organizacji też jest hetero! A także pewna moja studentka – heteryczka – przychodziła na spotkania do Lambdy, bo tak dobrze się tam czuła – i takich osób jest więcej!

    A tak przy okazji: w 2006 roku była sznasa osobistego spotkania z Judith Butler, która przyjechała na Queer konfę zorganizowaną przez Tomka Basiuka – wygłosiła referat, którego niestety nie mogłem wysłuchac, gdyz byłem wtedy w drodze z Helsinek… Ale na drugi dzień rozmawiałem z nią krótko w Tomba Tomba – gdzie odbyło się postkonferencyjne party. Siedziała niepozorna na niskim pufiku i sączyła drinka – i była okazja na tzw. darshan – jest to określenie w sanskrycie na doświadczenie łaski kontaktu z kims „wielkim” :-) Jedni wolą papieża, a inni Judith Butler…

  • boge

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Generalnie zgadzam się z ostatnim wpisem Przemka. Dodam jeszcze, że dużo nieporozumień bierze się z uproszczonego lub niekiedy wręcz jawnie fałszywego referowania teorii queer przez polskich autorów. Jak cytowany przez Ciocię Juanittę fragment z Marzeny Lizurej czy wezwanie Jacka Kochanowskiego do „dążenia do postpłciowości” w jednym z jego artykułów. Sama Butler w „Uwikłanych w płeć”, w rozdziale o Monique Wittig, nie tylko odrzuca możliwość tworzenia jakiejś jednolitej normy, opozycyjnej do heteronormy, ale wręcz uznaje, że trzeba budować z tego co jest, każdy na swój sposób przemeblowywać dostępne „klocki”, bez iluzji o możliwości startu od zera. To a propos twierdzenia, jakoby teoria queer była oderwana od rzeczywistości.

    Powyższe było na temat tego czym jest, a czym nie jest teoria qieer. Natomiast inną sprawą jest wybór między strategią subwersywną (queer) a asymilacyjną. Być może wcale nie dzieli je taka przepaść, jak można by sądzić, i jest to raczej kwestia skuteczności na danym etapie niż twardego przywiązania światopoglądowego. Weźmy choćby wchodzącego teraz na ekrany „Milka” – strategia ewidentnie asymilacyjna, ale jednocześnie z dużą dozą autoironii. „Przymilanie się” społeczeństwu bez uznawania, że to jedynie słuszna droga w ogóle, tylko tu i teraz. Robienie z konieczności dobrej zabawy.

  • Walpurg

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Anka_zet – absolutnie tak! Przemek i Krzysiek
    – też tak!

    Odnoszę wrażenie, że zaczynamy się kręcić w kółku i mówimy już to samo, tylko w innym momencie. Anka_zet pyta po co szufladki, skoro tak wiele jest możliwych wyborów, których dokonujemy. To, że większość osób jest jakoś biseksualna i że kategorie „homoseksualizm” i „heteroseksualizm” są na jakiejś abstrakcyjnej skali – linii, wiemy od czasów Kinsaya. I ja tego wcale nie neguję. Seksualność jest jakoś tam płynna. I zapewne większość z nas tego doświadcza. No ale jednocześnie Anka zapewne nazywa się „lesbijka” podobnie jak ja „gejem”.
    Nikt nie upiera się przecież, że określenia „gej”, „lesbijka”, „homo”, „hetero”, „bi” są ściśle wyznaczone – przeciwnie, wiemy, że są płynne! A mimo to ich używamy. Jeżeli to jest queer, to ok. To jestem w tym sensie queer.

    Buntuję się głównie przeciw głupim twierdzeniom o wtórności płci biologicznej!

    Krzysiek
    Czy fakt istnienia osób transseksualnych ma być powodem obalania podziału na dwie płcie? Nawet samo mówienie o „zmianie płci” zakłada przecież istnienie płci przeciwstawnej, której się pragnie i płci własnej, której się nie chce.

    A co do Walpurga, to nie zgadzam się, protestuję i wojnę wytoczę, jak będzie trzeba :) Gdybym stworzył nicka od Walpurgii, to wtedy tak – byłaby to moja zabawa płcią. Ale ja go wziąłem już w formie męskiej od Witkacego (z „Wariata i zakonnicy”) – u Witkacego ta postać jest absolutnie męska i na próżno szukać w niej zabawy płcią ;) Walpurg nie jest niestety teatrem płci, choć w innych tekstach Witkacego teatru płci rzeczywiście nie brakuje. Myślę, że nawet pani Butler nie wystarczyłoby jej teorii na opisanie przypadków, gdy ktoś jest swoim własnym kochankiem tylko w innej płci. :)

  • KZ

    [Homicza Noc Walpurgii]

    no spox, demoniczny Walpurg Witkacego – ale „coż poeta chciał przez to powiedziec”? :-) Zapewne samo imię kojarzyło mu sie z „demonicznością”, ale może też był to rodzaj żartu pre-queer? A zresztą queerowośc obecna wszak była już chocby w teatrze elżbietańskim – nic w końcu nie bierze się znikąd, jedynie w pewnym momencie następuje „udobitnienie”, pelniejsza świadomośc pewnych zjawisk.

    Tak czy owak Walpurg to świetny nick! Niech zatem Walpurg zaprosi Ciocię Juanitę w tany, dołączy reszta plus homicze (czarne?) koty, i odbędzie się prawdziwa Noc Walpurgii – pedalsko-queerowski abiekcyjny sabat! Pedał pojedna się z kłirem, a lesbianka z betanką!

    Alleluja i do przodu! :-)

  • Przemek

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Jeśli nawet konsekwentny transseksualizm potwierdza twierdzenie o binarności płci, to w każdym razie obala tezę o koniecznej ciągłości między anatomią a psychicznym poczuciem płci. A już interseksualizm nijak nie da się w binarne schematy wpisać. Co nasza kultura robi z ciałami, które się binaryzmom wymykają dobrze pokazuje świetny argentyński film „XXY”.

  • SA

    [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    Zawartość geja w geju :-)

  • [Re: Teoria Queer jest beee i passe ]

    hmmm, ciociu juanitto! prosiles/prosilas o goraco dyskusje, to ja dostales/dostalas.
    o, prosze, i juz na wstepie mego komentarza, zupelnie niespodziewanie, a nawet niechcianie, pojawila sie sprawa zwiazana z porszana przez Ciebie i J. Butler kwestia Jezykiem. jak widac, jest to sprawa dosc istotna.
    w kazdym razie mysle, ze ksiazki, ktora przeczytales, w ogole nie zrozumiales. w zadnym z jej zdan. i nie zrozumiales koncepcji przedstawionej przez butler, a nawet nie zrozumiales formy, jaka przyjela. nie zrozumiales chyba nawet Przedmowy z 1999 r., ktora jest dolaczona do polskiego wydania GENDER TROUBLE.
    ksiazka butler jest napisana jezykiem akademickim, bo dla takiego srodowiska zostala przeznaczona. jezeli nie jest to jezyk dla Ciebie, bo jest zbyt trudny i skomplikowany, to w takim razie (stwierdzam fakt, nie mowie tego, zeby Cie obrazic) siegnij po TECZOWY ELEMENTARZ biedronia – na pewno wiecej zrozumiesz. bo ksiazka butler to ksiazka podtrzymujaca akademicka dyskusje.
    Twoje argumenty przeciwko slabej przystepnosci tej ksiazki sa tak nierozumne, jakbys mowil: KAPITAL marksa jest napisany trudnym jezykiem, nie rozumiem tego, wiec cala ta teoria jest do bani, caly socjalizm jest chory, niech zyje kapitalizm, cmok w krok! zazwyczaj w swiecie nowoczesnym, w panstwach rozwinietych dzieje sie tak, ze wszelkie teorie rozpracowywane sa na uniwersytetach, dopiero na ich bazie powstaja pozniej ksiazki, podreczniki i tzw. opracowania, by maglowac te teorie dalej i ewentualnie je urzeczywistniac. poza tym – istnieja ksiazki akademickie, ktore po to tylko istnieja, zeby podtrzymywac dyskusje akademicka. jezeli nie lubisz takich ‚madrych’ ksiazek – coz, nie musisz ich czytac, nie musisz po nie siegac. istnieja jednak ludzie, ktorzy lubia od czasu do czasu poczytac cos nowego, isnpirujacego, ciekawego (zwlaszcza napisanego przez osobe madra, niezwykle oczytana iwyksztalcona jak j. butler) nawet jesli ma sie to nijak do rzeczywistosci.tak jest. teoria nie rowna sie praktyce, a w kazdym razie nie musi.
    zamierzeniem butler nie bylo napisanie podrecznika dla heteroseksualistow odkrywajacych nieznany swiat homoseksualistow. nie bylo jej zamiarem rowniez nikogo namiawiac do jakichs radykalnych zmian swojego stylu zycia, tylko do ruszenia glowa, do pomyslenia, do przemyslenia. i cel ten ksiazka spelnia w 100%. o tym wsyztskim pisze butler juz we wstepie – napisanym dosc przystepnym jezykiem, choc nie kolokwialnym, moze wiec dlatego nie wszyscy rozumieja nawet te przedmowe.
    poza tym, droga juanitto, jesli piszesz nastepujaco:
    „Ja uwielbiam fallusy i ich dominacja wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Im więcej fallusów, kustasków i członków tym lepiej i mi się ich powszechność oraz normatywność bardzo podoba.”
    nie znaczy to, ze wszyscy lubia kutaski, fallusy i ich dominacje. moze warto o tym pomyslec, a nie rozwazac wszystko z wlasnej perspektywy – bo Ty przeciez swojego kutaska/fallusa/czlonka masz, ale 50% spoleczenstwa nie i moze ta czesc nie ma ochoty na Twoja (i moja zarazem) dominacje. hm?
    nic tez nie zrozumiales w ‚obalaniu’ przez butler kategorii ‚mezyczyzny’ i ‚kobiety’. jej nie chodzilo o to, co masz w spodniach, juanitto. jakie masz woreczki z jakimi ozdobami… zupelnie nie…
    masz solidne podstawy w wiedzy historycznej. warto byloby do suchych faktow dodac jeszcze elastycznosc wlasnego umyslu, empatii, zrozumienia dla innych i otwartosci. a bedzie dobrze, zobaczysz :)
    nitk nie namawia do niczego w teorii queer, do niczego, oprocz do ruszenia glowa, solidnej nauki, cierpliowosci i sumiennosci w poznawaniu roznych pozycji.
    jesli zas nie bedziesz w stanie przebrnac przez to wszystko, zapraszam serdeczine. mozemy przeczytac UWIKLANYCH… raz jeszcze i podyskutowac nad kazda strona przy kawie/wodce.
    pozdrawiam!
    ach, i jeszcze krotka reklama. dzis na naszym portalu pojawila sie wlasnie recenzja UWIKLANYCH W PLEC j. butler ;) http://www.bialalechtaczka.tnb.pl
    pozdrawiam!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa