It’s not you, it’s me

Na przykład staruszki. Siedzieliśmy w przedziale ze starszymi kobietami jadącymi do sanatorium w Ustce. Opowieści z początków lat czterdziestych, sześćdziesiątych o Warszawie. Jak to wujek był na pierwszym powojennym spektaklu z Osterwą! Wszyscy płakali ze smutku i szczęścia… a już wtedy chorował. Pamiętam jak podsłuchiwałem z zaciekawieniem, pochłaniając ich opowieści. Ty miałeś wtedy słuchawki na uszach. A ja nie dosłyszałem, kto zachorował? Najpierw wujek, a potem Osterwa? Czy na odwrót? Potem jedna z pań odwróciła się i widząc, że odwracam szybko wzrok, przyłapała mnie na słuchaniu słów nie skierowanych do mnie, po czym zapytała czy mogę podać jej torbę z góry? Z głupim uśmiechem zrobiłem to i w nagrodę dostałem mandarynkę i zapewnienie, że taki miły ze mnie chłopiec. Chciałem się podzielić tym z Tobą, ale akurat paliłeś papierosa na korytarzu, rozmawiając z kolejnym przypadkowym znajomym.

Innym razem przedział zapełnili czytelnicy. Jeden chłopak w okularach, dziewczyna w rozciągniętym swetrze i jej koleżanka o jasnych włosach. Dziewczyna w rozciągniętym swetrze nie mogła skupić się na książce. Co chwilę spoglądała w okno marszcząc czoło i lekko potrząsając głową, jakby nie dowierzała temu, co właśnie przeczytała. Potem pochylała głowę i ruszała nią od lewej do prawej i na odwrót. Jej koleżanka czytała bardzo powoli. Czasami podnosiła wzrok na chłopaka w okularach, starając się zobaczyć tytuł jego książki. On jednak zasłaniał go ręką, na którą patrzyłeś się Ty. Smukła, ale silna dłoń ze średnim owłosieniem zwracała twoją uwagę. Okulary czasami zsuwały mu się z nosa, a on niezdarnie je poprawiał. Raz przechylając na lewą stronę, raz na prawą i na odwrót. Miał ciemną bluzę, w kratkę, zapinaną na suwak. Gdy dziewczyna o jasnych włosach w końcu zobaczyła tytuł książki, uśmiechnęła się do siebie i tak do końca podróży. Czytał Witkowskiego. Ona czytała Graff. Ty odczytywałeś ruchy jego dłoni. Śledziłeś je od lewej do prawej i na odwrót.

Uczepiłeś się jej. Słuchałeś ciągle. Deszcz – Markowskiej. I nie wiedziałem, co takiego tak Ciebie pociągało w tym utworze? Mówiłeś, że jest ładna, taka autentyczna. Ja odpowiadałem, że gniot totalny, taka standardowa zapchajdziura rozgłośni radiowych. Wtedy ustawiałeś na playliście ten utwór kilka razy pod rząd, z góry na dół i na odwrót. Odwracałem wtedy wzrok, spoglądając na przesuwający się krajobraz za oknem pociągu. Potem czytałeś jakiś magazyn. Było o moralności. Nie rozumiem, dlaczego ksiądz zagląda mi w bokserki i ma edukacyjny monopol na zastosowanie tego, co tam znajdzie. Ty mówisz, że może głosić, co chce. Współczuję tłamszonym muzułmankom w krajach islamskich. Ty zarzucasz mi europocentryzm. Boję się o każdego nastolatka, który drży ze strachu, kiedy uświadomi sobie swoją odmienność seksualną. Odpowiedziałeś wtedy o młodych lanserach z Europy Zachodniej. Przekartkowałeś w końcu całość od początku do końca i na odwrót, czytając komentarze pod obrazkami.

I wszystko było na odwrót. Od momentu wyjazdu z dworca, coraz bardziej nie na swoim miejscu. Tak naprawdę chyba nigdy mnie na nim nie było. Pociąg dojeżdżał do dużego miasta. Powoli się zatrzymywał, a Tobie zachciało się do łazienki. Wyszedłeś nic nie mówiąc. Kątem oka zauważyłem palący się napis WC. Wstałem i szybko wyszedłem. Kiedy zmierzałem do drzwi, chciało mi się płakać. Wtedy wyszedłeś i mnie zatrzymałeś. Widząc mój wzrok zrozumiałeś wszystko. Pojąłeś swoje błędy i niedopatrzenia. Nie musiałem nic mówić. Pociąg już prawie stał. Przytuliłeś mnie i szeptałeś do ucha, że przepraszasz i wszystko się ułoży. Ale było na odwrót… To ja wyszedłem do łazienki na kolejnego papierosa, a ty ze łzami w oczach wybiegałeś z pociągu. I chociaż nie lubię w Tobie tego dramatyzmu, to wiedziałem, że jak wrócisz, będę się cieszył. Powiem, że to ostatni raz. Zupełnie odwrotnie niż nakazywałby rozsądek. Znowu na odwrót.


Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

6 komentarzy do:It’s not you, it’s me

  • [Re: It’s not you, it’s me]

    Ciekawe, z jakim stażem…

  • Sheeshka

    [Re: It’s not you, it’s me]

    Końcówka mnie rozłożyła…

    Lecz muszę przyznać ze 3/4 tekstu było dość niezrozumiałe.
    Zupełnie proste dla osoby która to pisze bo wyczuwa każde dwuznaczności w swoich słowach lecz nie dla przypadkowego człowieka, jak ja.

  • boge

    [Re: It’s not you, it’s me]

    Pociągowe historie. Dlatego lubię jeździć pociągami.

  • Zen

    [Re: It’s not you, it’s me]

    całkiem fajna przygoda. Ale ja w takie rzeczy nie wierzę:) I papierosy też palę…

  • dawid_galway

    [Re: It’s not you, it’s me]

    ciekawie poskladane:) podgladanie tytulow, i cicha wojna. hmmm, nigdy nie dostalem mandarynki. nigdy nie jezdze pociagami. bilety bardzo skomplikowane; miejscowka, gwarantowana intercity cos tam cos tam….hm.

  • Sluchainaya

    [Re: It’s not you, it’s me]

    Ciekawy tekst :) Właśnie wróciłam z podróży po Polsce i najeździłam się znów troszkę pociągami :) Każda podróż to właśnie taka mała historja i już nieraz myślałam o tym, by zaczynać je spisywać.

    Plus dla autora, mimo, że końcówka niezbyt zrozumiała dla czytelnika. Pisz dalej, bo z chęcią poczytam następne teksty.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa