Ciocia Juanitta i Templariusze

W środowisku mnichów i zakonników, księży i kleryków, w klasztorach męskich oraz seminariach zakonnych homoseksualne kontakty seksualne bywają nader częste, choć skrzętnie ukrywane. Wiem coś o tym, sam byłem zakonnikiem i w licznych klasztorach w wielu zgromadzeniach przebywałem. Zaświadczyć zatem mogę i przysiąc nawet, ze w klasztornych celach różnorakie wyprawiane są ekscesy, „potępienia godne”. Bezskuteczne od stuleci pozostają zakazy przełożonych oraz władz kościelnych „by ukrócić te bezeceństwa”. Na nic dyrektywa Watykanu głosząca, iż homoseksualista księdzem zostać nie może. Nawet jeśli kandydat na kleryka żyje w całkowitej czystości, nie ma szans. W 2005 roku Watykan ogłosił, że ludzie popierający kulturę gejowską oraz aktywni homoseksualiści i ludzie o ''głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych'' nie mogą być kapłanami.

Od tamtej pory w Kościele trwała dyskusja czym są ''głęboko zakorzenione skłonności'' i czy osoba, która jest gejem, ale żyje w czystości może zostać księdzem. Jednak nowa instrukcja nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości. – To niemożliwe. Nawet jeśli homoseksualista nie grzeszy, to i tak nie może być księdzem. Ciekawe jednak co z tymi którzy święcenia kapłańskie już otrzymali, i śluby zakonne złożyli? Szacunkowo ok. 50% duchownych katolickich (badania niezależnych psychologów oraz teologów – patrz Werkstatt Schwule Theologie 3+4 2005 oraz obserwacje własne) nie jest orientacji hetero, czyli tej właściwej. Co z tym fantem począć? Zwolnić? Urlop dać bezterminowy? Leczyć na koszt państwa Watykańskiego? Zbankrutowałoby!

Powstaje też pytanie po co celibatariuszowi (osobie żyjącej w celibacie), księdzu lub zakonnikowi orientacja seksualna, i dlaczego jest ona tak, ważna dla Kościoła, mimo ze się jej oficjalnie nie praktykuje? Okazuje się, że są ludzie który nieźle profitują z prześladowania osób homoseksualnych. Tak było już w czasach średniowiecza, kiedy to w latach 1119- 1312 istniał zakon templariuszy. Oddajmy głos mojemu ulubionemu pisarzowi:

Było to na początku XII wieku – W czasach gdy w wyniku (…) wypraw krzyżowych powstało w Palestynie tak zwane Królestwo Jerozolimskie powołane do obrony miejsca grobu Chrystusa. (wszystkie poniższe cytaty pochodzą z książki Zbigniewa Nienackiego „Pan Samochodzik i Templariusze”)

W roku 119 nad rzeką Jordan, w pobliżu miejsca, gdzie Jezus został ochrzczony przez Jana chrześcijański pielgrzym został zabity przez Muzułmanina. To był kolejny taki przypadek, więc Fracuz Hugnes von Payeus z Szampanii postanowił temu na przyszłość zapobiec. Założył więc bractwo rycerskie, którego zadaniem miała być ochrona życia chrześcijańskich rycerzy oraz pielgrzymów w podbitej Ziemi Świętej.

Król jerozolimski Baldwin II przeznaczył nowemu zakonowi jako miejsce zamieszkania budynek w pobliżu ruin świątyni Salomona. Świątynia po łacinie nazywa się templum i stąd, od nazwy miejsca zamieszkania, ów zakon rycerski otrzymał nazwę templariuszy. W niedługim czasie ilość zakonnych rycerzy znacznie wzrosła, a liczne przywileje i majątki, jakie otrzymali od papieża Innocentego II i jego następców, przyczyniły się do wzrostu ich potęgi. (…) obronę Ziemi Świętej łożyła niemal cała chrześcijańska Europa i wiele sum na ten cel zebranych trafiło do templariuszy. Oprócz normalnych zakonnych ślubów, a więc ślubu posłuszeństwa, czystości i ubóstwa, rycerze zakonni musieli także przyjmować obowiązek walki z muzułmanami. Wstąpić zaś do zakonu templariuszy mógł tylko człowiek pochodzący ze stanu rycerskiego, z małżeństwa prawego; stanu wolnego, wolny od zarzutu ciężkiego przestępstwa, a także człowiek nie ułomny, jako że zakonników oczekiwała walka. Bracia zakonni, czyli rycerze zakonu templariuszy, nosili białe płaszcze z czerwonym ośmiokątnym krzyżem. Chorągiew zakonna była czarno-biała. Wypisana na niej została dewiza: Non nobis, Domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam, co znaczy: Nie dla nas, Panie, nie dla nas, lecz dla chwały Twego imienia. (ibidem)

Zakonnicy przejęli od Norbertanów regułę św. Augustyna oraz zasadę prowadzenia wojny sprawiedliwej (bellum iustum). W odróżnieniu od innych zakonów rycerskich, którzy wsławili się masakrami ludności cywilnej oraz dokonywaniem przestępstw pospolitych nawet na przybywających z Europy pielgrzymach templariusze byli uosobieniem średniowiecznego ideału rycerza bez skazy, trzymającego się ściśle reguły zakonnej oraz postępującego zgodnie z rycerskim kodeksem honorowym. Jak w każdym zakonie obowiązywała w zakonie zasada hierarchii oraz precedencji (starszeństwa).

W XIII wieku templariusze bardzo rozprzestrzenili się na Bliskim Wschodzie. Mieli swe posiadłości i zamki także na Półwyspie Apenińskim i Pirenejskim, w Brytanii, Irlandii, w Niemczech, we Francji, Czechach, Austrii, na Morawach, a także w Polsce, dokąd w 1156 roku, po powrocie z wyprawy krzyżowej, sprowadził templariuszy książę Henryk Sandomierski. Templariusze bogacili się nie tylko dzięki nadaniom, ale także zajmując się przewozem pielgrzymów do Palestyny i przesyłką ich pieniędzy. W ten sposób podejmowali oni wielkie operacje bankowe i znakomicie zarabiali. W XIII wieku templariusze nagromadzili ogromne bogactwa, które tylko w części wydatkowali na walkę o Ziemię Świętą, dokąd posyłali rycerzy własnych i najemnych. Resztę swych dochodów używali na dostatnie życie na Zachodzie, a także na prowadzenie własnej polityki, czym budzili nienawiść i strach u ówczesnych władców. (…) najzacieklejszym, a jednocześnie najsprytniejszym przeciwnikiem templariuszy okazał się król francuski Filip Piękny, który od dawna marzył o zawładnięciu bogactwami zakonu, a tym samym o wzmocnieniu własnej potęgi. Legenda mówi, że ów sprytny król porozumiał się z Klemensem V, zanim ten jeszcze został papieżem, i obiecał mu poparcie przy jego wyborach na papieża, pod warunkiem jednak, że potem pomoże mu on rozprawić się z templariuszami. W pomoc Filipowi szła opinia społeczna coraz mniej przychylna idei zakonów rycerskich, a w szczególności wroga zakonowi templariuszy. Chrześcijanie utracili w końcu Ziemię Świętą i przyczynę tej straty upatrywano w tym, że zakony rycerskie, zamiast wojować z muzułmanami, zajmowały się budowaniem własnej potęgi w Europie, a ponadto nieustannie kłóciły się i swarzyły, lekceważąc władzę królów i książąt, a nawet zwierzchność papieża. Po cichu szeptano, że w zakonie templariuszy w ogóle przestano wierzyć w Chrystusa, a zaczęto czcić diabła, oddawano się niecnym i zakazanym praktykom czarnej i białej magii. W tej sytuacji, za cichą zgodą papieża, król Filip Piękny polecił uwięzić templariuszy, a stało się to w nocy z 12 na 13 października 1307 roku. Pod zarzutem herezji i oddawania się nieczystym i bezbożnym praktykom wszczęto śledztwo przeciw najwyższym władzom zakonu – na czele z wielkim mistrzem, Jakubem de Molay. W śledztwie poddano ich wyszukanym i okrutnym torturom, ale nie wydobyto z nich najważniejszego: nie udało się ujawnić, gdzie podziały się ogromne skarby zakonne. Jakuba de Molay spalono na stosie pod zarzutem herezji. Z paryskiego więzienia udało się jednak uciec najbliższemu współpracownikowi wielkiego mistrza, Piotrowi z Bolonii, który przedostał się do Szkocji, unosząc z sobą, jak powiada legenda, „testament Jakuba de Molay”, (…) w Szkocji, Piotr z Bolonii założył tajną organizację wymierzoną przeciw władzy papieża i głoszącą hasło zemsty za rozprawę z zakonem templariuszy. (ibidem)

Zainteresowanie czytelnika budzić może akt oskarżenia wniesiony przez Generalnym Inkwizytorem. Esquin de Florian oskarżał braci zakonnych o herezję, bluźnierstwo oraz sodomską rozpustę! Szczególnie akt inicjacji budził tu niezdrowe zainteresowanie sądu inkwizycyjnego. Prócz oficjalnie praktykowanych w innych zakonach ceremonii przyjęcia i obłuczyn (akt symboliczny, deklaracja przynależności do stanu duchownego, potwierdzona uroczystym przywdzianiem habitu lub sutanny przez kandydata na zakonnika lub kleryka) templariusze mięli praktykować także obrzędy tajemne. Zaparcie się Chrystusa, opluwanie krzyża oraz akty homoerotyczne- pocałunki w usta i odbyt. Mimo powoływania najróżniejszych świadków Papieżowi Klemensowi V udało się obalić najpoważniejsze zarzuty przeciw świątynnym rycerzom. Klemens był również Francuzem, który przywdział koronę papieską w Lyonie. W owym czasie papierze rezydowali w Awinionie miast w Rzymie. W tym czasie też obserwujemy całkowitą zależność papiestwa od francuskich królów. Klemens próbował przeciwstawić się zamysłom Filipa Pięknego, lecz daremne były to wysiłki.

W 1312 Filip bullą „vox in excelso” rozwiązał zakon templariuszy zaś w 1314 najwyżsi dostojnicy zakonu, na czele z Wielkim Mistrzem zostają bez wiedzy papieża spaleni, na stosie, mimo iż Sobór Wiedeński [1] potwierdził ich niewinność. Jeszcze w 1308 trzej kardynałowie, zaufani papieża Klemensa, udali się do twierdzy Chinon, gdzie przesłuchali Jakuba de Moly oraz pozostałych. W wyniku tego przesłuchania wszyscy uwięzieni bracia oczyszczeni zostali z postawionych im przez króla zarzutów i przywróceni na łono kościoła. Zeznania templariuszy zostały pod przysięgą spisane. Dokument zawierający te oświadczenia odkryto w archiwach Watykanu dopiero w 2001 roku. Treść tego pisma jest naprawdę ciekawa: Zgodnie z zeznaniami spisanymi w Chinon w dniach 18-21 sierpnia 1308 potwierdzonymi przez trzech kardynałów oraz czterech notariuszy istniały dwa obrzędy inicjacyjne, jeden publiczny, połączony z ceremonią obłuczyn. W drugim, tajemnym obrzędzie, od nowicjusza wymagano, by zaparł się krzyża a także poddał czynnościom homoerotycznym. Templariusz Hubert de Perrand zeznał, że brat przyjmujący go do zgromadzenia całował go w czasie obrzędu z tyłu, w miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, pod pępkiem oraz w usta. Musiał przy tym ów rycerz przysiąc, iż powstrzyma się (usque in aeternum ) od kontaktów seksualnych z kobietami, a gdyby nie potrafił wytrzymać w czystości ciała i ducha, winien „zjednoczyć się ze współbraćmi”. Cokolwiek by to miało znaczyć. Cóż, znam duchownych, którzy podobną strategię wyparcia stosują i dziś. „Uprawiając seks z mężczyzną nie grzeszę- bo grzech cudzołóstwa odnosi się (ponoć) wyłącznie do seksu z kobietami”.

Przykład historii templariuszy dowodzi, jak potępianie homoseksualizmu było, jest i pewnie jeszcze jakiś czas będzie instrumentem polityki możnych tego świata w zwalczaniu swych przeciwników. Templariusze zostali wprawdzie przez komisję kardynałów z zarzutów oczyszczeni, lecz jednak na stosie spłonęli. Jak teraz w XXI wieku Rzymski Kościół poradzi sobie z wielotysięczną armią gejów we własnych szeregach? Zapewne pozostanie to nadal tajemnicą pałaców biskupich i alkowy kardynałów.

Znającym niemiecki polecam też historię zakonu templariuszy:

http://www.focus.de/wissen/bildung/Geschichte/tid-8683/verschwoerung-und-feuertod-untergang-der-tempelritter_aid_231282.html

http://www.teachersparadise.com/ency/de/wikipedia/t/te/templerorden.html

[1] Ten sam, który przyjął też w roku 1312 roku obradował na temat herezji uznających dualizm ciała i duszy oraz potwierdził hylomorficzną koncepcję człowieka, przedstawioną przez św. Tomasza z Akwinu. Koncepcja ta określa człowieka jako jedność dwu elementów: materii pierwszej (element potencjalny)i formy substancjalnej (czynnik aktualizujący, sprawczy). Te dwie zasady jednoczą się w rzeczywistości ciała i duszy tworząc ludzką istotę. Nie istnieje żaden człowiek bez tych dwóch elementów. Pogląd hylomorficzny zbieżny jest z wiarą, że Jezus Chrystus-Zbawiciel rodzaju ludzkiego-jest jednocześnie ludzki i boski. Jego zbawcza moc odnosi się wprost do jedności ciała i duszy. Dla św. Tomasza hylomorficzna koncepcja człowieka zakłada opóźniony proces uczłowieczenia (animacji). Ponieważ ciało i dusza jednoczą się, by utworzyć ludzką istotę, zatem w nie w pełni ukształtowanym ciele ludzkim nie może istnieć dusza. Rozwijający się płód nie posiada materialnej formy ciała ludzkiego. Jaka szkoda, że dziś w dyskusji o aborcji oraz „in vitro” zapomina się o tej koncepcji wypracowanej przez jednego z największych ojców kościoła. (patrz: humanizm.free.ngo.pl/srednio.htm)

Ciocia Juanitta Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów:”Priscilla królowa pustyni”,”To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

13 komentarzy do:Ciocia Juanitta i Templariusze

  • kwiatteczy

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Nie chcę nikogo oceniać po wyglądzie zewnętrznym, po głosie, ale czy nie zauważyliście, że dosyć spora ilość księży ma bardzo delikatną urodę, delikatny głos, wypowiada słowa zwężonymi ustami, mają obłe, niewieście palce (dłonie bardzo zadbane) i w przypadku spojrzenia na mężczyznę zachowują się tak, jakby nie chcieli a chcieli?

  • Zen

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Ja myślę, że to taki ich wewnętrzny kod, ta nienaturalność, to zawodzonie jest wyuczone, nie nabyte. Te pucołowate policzki, rączki, usteczka zaciśnięte – wszystko to jest manierą kościelną. młodzi naśladują starych. I widać to już u kleryków. Ale ten szczyt zmanierowania, zaśpiew, zwłaszcza gdy odprawiają mszę, jest okropny. Byłem ostatnio na pogrzebie i mszy (po długich latach nieobecności), więc sobie przypomniałem jak msza wygląda i juz na początku miałem ochotę zwiewać.

    JA bym tego z homoseksualizmem nie wiązał, taki wewnętrzny kod, pewnie kto szybciej go rozpracuje, ten lepiej ustawi się w środowisku.

  • wit

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Artykuł ideowo słuszny (hi, hi), lecz powoływanie się na młodzieżową powieść Nienackiego, jako na źródło historyczne wydaje się trochę ryzykowne (z całym szacunkiem dla Autora, na którego książkach także się wychowałem) ;-)
    Zainteresowanym tematem polecam: M. Barber „Templariusze”; G. Bordonove „Życie codzienne zakonu templariuszy”; M. Melville „Dzieje templariuszy”, R. Pernoud „Templariusze” i naturalnie wiele innych, choć nie wszystkie są rzetelne.
    Natomiast, jeśli chodzi o wielowiekową historię zakłamania seksualnego w KRK, zachęcam do lektury K. Deschnera „Krzyż Pański z Kościołem” – czyta się jednym tchem, a w dodatku przyswaja mnóstwo ciekawych wiadomości.
    Nb. kleryków specjalnie uczy się w seminariach, jak mają mówić i zachowywać się, stykając ze „świeckimi”. Powinni sprawiać wrażenie osób mądrych, ale łagodnych i życzliwych – ot, stara jezuicka szkoła :P

  • Juanitta

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Juanitta nie rości sobie miana historzyczki, jak juz to czasem histeryczki ;-)
    i pisuje teksty najczęściej lekkie, łatwe i rozrywkowe. Zatem cytat z pana Nienackiego był zamierzony. miał w sposób baaardzooooprzystępny przybliżyć epokę i historyczne tlo.
    poważniejsze opracowania dot. tak zwanego meritum znajdują się poniżej.(linki)
    btw. lektura Deschnera rzeczywiście godna polecenia: ja uwielbiam „I znowu zapiał kur”.

  • Juanitta

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Juanitta nie rości sobie prawa do miana historyczki….jak zwykle kliknąłem nie przeczytawszy…

  • Walpurg

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Niektórzy wiedzą że i ja miałem pewne doświadczenia „sukienkowe” ;P Zmierzam w każdym razie do tego, że funkcjonowało takie określenie jak „gęba brewiarzowa”. To po prostu jest pewien typ budowy ciała, wyglądu i zachowania, który albo się ma, albo nie. :) )

    To jest tak, jak z „przegięciem” wśród gejów – nie każdy gej jest oczywiście przegięty. I nie każdy przegięty facet jest oczywiście gejem. Ale przecież swoje wiemy i co jak co, ale ciotkę to każdy z nas na kilometr wyczuje, no nie? ;)

    I tak jest z tymi „gębami brewiarzowymi”. Pewnie ma to jakiś związek z faktem, że w seminariach i zakonach mamy do czynienia z nadreprezentacją osób o skłonnościach homoseksualnych. Z tym wiąże się czasem pewien stopień zniewieścienia/zmanierowania. Sami wiecie. Jeśli teraz taka osoba jest na dodatek szkolona w dyscyplinie, „skromności”, przesadnej grzeczności, umartwieniu i pobożności, wychodzi nam taki „potworek”, który śmieszy a nie wzbudza autorytet czy szacunek.

    W każdym razie najlepszym przykładem zjawiska, o którym napisałem, jest jakże queerowy w formie i treści abp Józef Życiński. :)

  • wit

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    O tak „I znowu zapiał kur” jest także super :)
    oraz „Kryminalna historia chrześcijaństwa”, ale to już ciężki kaliber – w Polsce wyszło jak dotychczas „zaledwie” 5 tomów (całość liczy 10).

  • Sheeshka

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    „Uprawiając seks z mężczyzną nie grzeszę- bo grzech cudzołóstwa odnosi się (ponoć) wyłącznie do seksu z kobietami”.

    Rozbroiło mnie. To prawie jak:
    „Ja nie kłamie, ja tylko mijam się z prawdą…”
    :D

  • mTV

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Droga Juannito. Ciekawy tekst. Wbrew pozorom forma nie przeczy treści. Za lekkością pióra, kryje się parę interesujacych kwestii, a nade wszystko ważnych i aktualnych spraw. Dzięki!

  • WEEDS

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    Cóż sądże że te 50 procent to przesada. Choć moj zakon zawsze pałał miłością do fauny i flory, więc może stąd te znikształcenie tak zacnego wyniku … Podobno wiarą też można sie zarazić więc czekajmy na świecenia nowego rocznika koleżanek i skonfrontujmy wyniki z teoriią,

  • WEEDS

    [Re: Ciocia Juanitta i Templariusze]

    A jeszcze jedna sprawa siostro „Wszyscy mamy żle w głowach. PRZEŻYJEMY” lub pRzEżYjEmY jak napisał by Kochanowski po decyzji Biedronia. Przesyłam link do Naczelnej. Promuje sie ostanio na sieci.
    http://www.youtube.com/watch?v=l3fTmlFQPq4




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa