Upoważnienie wzajemne – sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?

Pod koniec 2008 roku w komentarzach pod naszymi artykułami miała miejsce dyskusja na temat życia codziennego par jednopłciowych i zdecydowanych trudności, jakie powoduje brak jakiejkolwiek formy prawnej, która ogarniałaby też nasze związki. Co więcej, jesienią zamieściliśmy ankietę, w której udział wzięło ponad 1300 osób. Dotyczyła ona pożądanej formy prawnej, jakiej chcielibyśmy dla nas i tworzonych przez nas rodzin, domów. Zaskoczenie – małżeństwo zajęło pierwsze miejsce, wyprzedziło związki partnerskie. O naszej ankiecie pisała prasa ogólnopolska (Dziennik).

Postulat formy prawnej dla naszych związków pozostaje jednym z najważniejszych. Brak takiego rozwiązania coraz bardziej doskwiera. Coraz więcej osób wychodzi z szafy i żyje w zgodzie z własną tożsamością, co jest dobre w wymiarze indywidualnym, jak i dla całego społeczeństwa. W „Obywatelu Milku” Gusa van Santa, który właśnie szturmuje polskie kina wspólpartnerzy zwykli mówić o sobie „mój kochanek”. Trzydzieści lat później coraz częściej także w Polsce mówimy o sobie „mój mąż, moja żona”, choć nadal jesteśmy na nielegalu. Trzydzieści lat spowodowało różnicę – nasze rodziny wchodzą do mainstreamu.

Nie możemy biernie czekać aż „łaskawie” jakaś siła polityczna „da” nam odpowiednią ustawę. To zadanie dla całego środowiska i mam nadzieję, że – znów nawiążę, „Obywatel Milk” o tym przypomni. Niemniej, wiele osób zaciekawił pomysł wzajemnego upoważnienia. Byłby to dokument, w którym ogłaszamy, że wskazana przez nas osoba jest nam najbliższa i z tego powodu żądamy, aby jako taka była traktowana przez różne instytucje. Są tez osoby, które takie dokument już zawarły. Poniżej publikujemy przykład takiego już istniejącego pełnomocnictwa.

Sprawa musi wywołać jednak kilka pytań i kontrowersji. Po pierwsze wielu homofobicznie nastawionych polityków uważa, że możliwość upoważnienia się nawzajem „zamyka sprawę” i świadczy, że związki partnerskie czy małżeństwa są niepotrzebne. Skoro tak, postuluję zniesienie instytucji małżeństwa w ogóle! Po drugie, upoważnienie wzajemne zawsze będzie tylko bardzo ułomnym substytutem, które nie załatwi wszystkiego. Ale może dobrze, w okresie przejściowym, posiadać jakikolwiek „papier” przy sobie. Wybór pozostawiam Czytelniczkom i Czytelnikom. Nie sposób opublikować „przykładu” wzajemnego pełnomocnictwa bez zaciągnięcia opinii u prawnika. Dziękuję serdecznie Przemkowi Szczepłockiemu, który zgodził się przejrzeć dla nas ten tekst. Jego opinię zamieszczamy na końcu.

(red.nacz.mm)

***

[miejscowość],dnia ………………….

Pełnomocnictwo

Ja, niżej podpisana, …………………….., córka ……………………………, upoważniam ………………………………., urodzoną w Warszawie dn. ………… r., imiona rodziców: ………………………., w chwili sporządzania tego pełnomocnictwa zamieszkałą w …………………….., o nr PESEL ………………….. do reprezentowania mnie we wszelkich sprawach, które mogłabym podjąć osobiście przed następującymi instytucjami:
Poczta Polska, PKO BP, BRE Bank oraz inne banki polskie i zagraniczne (także udzielam pełnomocnictwa do dokonania wszystkich czynności związanych z zawarciem umowy o pożyczkę i ustanowieniem prawnych zabezpieczeń pożyczki wymaganych przez banki, a w szczególności: złożenia wniosku o pożyczkę, złożenia oświadczenia zawierającego zgodę na przetwarzanie danych osobowych mocodawcy przez podmioty wybrane wedle uznania pełnomocnika, do podpisania w jego imieniu umowy o pożyczkę na warunkach wedle uznania pełnomocnika, do wystawienia weksla in blanco wraz z deklaracją wekslową na zabezpieczenie udzielonej pożyczki, do złożenia oświadczenia o poddaniu się egzekucji w trybie przepisu art. 97 prawa bankowego, a także do składania wszelkiego rodzaju oświadczeń, pism, wyjaśnień przed bankami i innymi instytucjami, jakie okażą się niezbędne do jego wykonania), Telekomunikacja Polska, Polska Telefonia Cyfrowa oraz inne firmy telekomunikacyjne, Urząd Skarbowy oraz inne urzędy podatkowe, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Otwarte Fundusze Emerytalne, Urzędy Pracy, Urzędy Miasta i Gminy i inne urzędy władzy samorządowej i centralnej, Spółdzielnie Mieszkaniowe, Wspólnoty Mieszkaniowe, Pogotowie Ratunkowe, Szpitale (w tym także prawo do wglądu w dokumentację medyczną oraz podejmowanie decyzji o operacji), Policja, Straż Pożarna, Straż Miejska, Sądy, Prokuratura, STOEN oraz inne zakłady energetyczne, Gazownie, Narodowy Fundusz Zdrowia (lub jego odpowiednik), Ambasady, WAPARK oraz przed innymi osobami prawnymi i fizycznymi we wszelkich sprawach, które mogłabym podjąć osobiście.

Komentarz Przemka Szczepłockigo

Zastrzeżenie prawne: poniższy tekst ani jego fragmenty nie są opinią prawną w rozumieniu ustawy z 06 lipca 1982 roku o radcach prawnych (Dz. U. z 1982 roku, Nr 19, poz. 145 z późn. zm.).

Zastrzeżenie gramatyczne: w poniższym tekście naprzemiennie użyto słów „pełnomocnik” i „pełnomocniczka”, „mocodawczyni” i „mocodawca”, „notariusz” i „notariuszka” oraz „adresat” i „adresatka”.

Ogólna zasada obowiązująca w prawie polskim mówi, że niemal każdą czynność prawną można dokonać przez przedstawiciela bądź przedstawicielkę (wyjątki określane są w osobnych przepisach), a czynność taka rodzi skutki prawne bezpośrednio dla osoby reprezentowanej (art. 95 § 1 i § 2 ustawy z 23 kwietnia 1964 roku – Kodeks cywilny; Dz. U. z 1964 roku, Nr 16, poz. 93 z późn. zm.). Wyróżnia się dwa rodzaje przedstawicielstwa:

- przedstawicielstwo ustawowe (czyli wynikające z przepisu prawa), np. rodzice są przedstawicielami ustawowymi dzieci pozostających pod ich władzą rodzicielską, co wynika z art. 98 § 1 ustawy z 25 lutego 1964 roku – Kodeks rodzinny i opiekuńczy; Dz. U. z 1964 roku, Nr 9, poz. 59 z późn. zm.),
- pełnomocnictwo (czyli wynikające z oświadczenia woli osoby reprezentowanej).

Pełnomocnictwa regulują przede wszystkim przepisy Kodeksu cywilnego; osobno o pełnomocnictwach procesowych (czyli do reprezentowania przed sądami oraz organami administracji) traktują ustawy regulujące poszczególne rodzaje postępowań, jak np. Kodeks postępowania karnego, Kodeks postępowania cywilnego, Kodeks postępowania administracyjnego czy Ordynacja podatkowa. Dla uniknięcia zamętu pojęciowego niżej będę używał pojęcia „pełnomocnictwa” tylko w odniesieniu do pełnomocnictw regulowanych przez Kodeks cywilny – w innym przypadku będę zaznaczał, że chodzi o pełnomocnictwo procesowe.

Zakres umocowania (czyli zakres czynności, do których upoważniony jest pełnomocnik) zawarty jest w samym dokumencie stwierdzającym udzielenie pełnomocnictwa (potocznie także sam dokument nazywany jest pełnomocnictwem). Zakres umocowania ma oczywiście kluczowe znaczenie, bo rozstrzyga, czy w danej sytuacji pełnomocniczka może działać w imieniu swojego mocodawcy. Udzielenie komuś tzw. pełnomocnictwa ogólnego (tj. posługującego się tym określeniem zamiast wyliczanki czynności bądź sytuacji, w których pełnomocnik może zastępować mocodawczynię) może się wydawać kuszące i proste, ale – zgodnie z art. 98 Kodeksu cywilnego – daje ono umocowanie wyłącznie do tzw. czynności zwykłego zarządu. Czynności te odnoszą się do zasadniczo do majątku mocodawcy – jakiejś rzeczy, jakiegoś prawa bądź zbioru rzeczy i/lub praw. W ramach zwykłego zarządu mieści się zachowanie tego majątku w stanie niepogorszonym. Przykład: jeśli do majątku mocodawczyni należy mieszkanie, to – na mocy pełnomocnictwa ogólnego – pełnomocniczka może je komuś wynająć (zawrzeć z kimś – w imieniu mocodawcy – umowę najmu tego mieszkania). Pełnomocnik może też zlecić dokonywanie napraw w mieszkaniu. Nie może natomiast ani sprzedać ani w inny sposób zbyć mieszkania – do tego, podobnie jak do wszelkich innych czynności przekraczających zwykły zarząd, wymagane jest:

- albo pełnomocnictwo wymieniające daną czynność (czyli wprost przewidujące, że pełnomocniczka może jej dokonać),
- albo osobne pełnomocnictwo do dokonania konkretnej czynności lub konkretnego rodzaju czynności (taki wymóg może stawiać przepis prawa, uniemożliwiając tym samym połączenie umocowania do różnych czynności w jednym pełnomocnictwie).

Dla uniknięcia wątpliwości lepiej zatem, aby pełnomocnictwo wyraźnie przewidywało, do jakich czynności upoważniony jest pełnomocnik oraz w jakich sprawach i sytuacjach może on zastępować mocodawczynię. Im precyzyjniej jest to określone, tym lepiej – choć zawsze pojawia się ryzyko, że przy drobiazgowym wyliczeniu czynności w pełnomocnictwie jakaś czynność bądź sytuacja zostanie pominięta i spowoduje to później problem.

Nie będę ukrywał, że – właśnie z powyższych względów – moje zastrzeżenia i wątpliwości budzi wyżej opublikowane „poglądowe” pełnomocnictwo. Przyglądając się mu miałem nieodparte wrażenie, że ktoś próbował zmieścić wszystko, co mu/jej przyszło do głowy, w jednym dokumencie, a zarazem uczynić z niego swoiste pełnomocnictwo ogólne. Rezultatem takiego podejścia jest pełnomocnictwo, które „ciurkiem” i – w mojej opinii – niedostatecznie precyzyjnie wymienia szereg bardzo różnych sytuacji odwołując się do podmiotów oraz instytucji, które mają honorować upełnomocnioną osobę jako występującą w imieniu mocodawcy. Nie twierdzę przy tym, że np. wymienione jako pierwsze w pełnomocnictwie p.p.u.p. „Poczta Polska” odmówi – ustami swojej pracownicy bądź swojego pracownika – uznania pełnomocniczka za reprezentantkę mocodawczyni; tak się składa, że operator pocztowy (każdy, nie tylko p.p.u.p. „Poczta Polska”) doręcza przesyłki lub przekazy pocztowe osobie upoważnionej przez adresata:

- na podstawie pełnomocnictwa udzielonego na zasadach ogólnych oraz
- na podstawie pełnomocnictwa do odbioru przesyłek lub przekazów pocztowych, zwanego dalej „pełnomocnictwem pocztowym” (art. 26 ust. 2 pkt 2 ustawy z 12 czerwca 2003 roku – Prawo pocztowe; Dz. U. z 2003 roku, Nr 130, poz. 1188 z późn. zm.).

Wprawdzie p.p.u.p. „Poczta Polska” znana jest z lansowania „pełnomocnictw pocztowych”, to jednak przytoczony wyżej przepis zobowiązuje ją do respektowania także pełnomocnictw wystawionych na zasadach ogólnych.

Problemem w posługiwaniu się podanym jako przykład pełnomocnictwem mogą się okazać zawarte w nim sformułowania w rodzaju „inne banki polskie i zagraniczne”, „podmioty wybrane wedle uznania przez pełnomocnika”, „inne firmy telekomunikacyjne”, „inne urzędy podatkowe”, „inne zakłady energetyczne”, które – tak naprawdę – nie określają, kogo dotyczą. Tym samym niejasny i nieprecyzyjny jest zakres pełnomocnictwa. Analogiczną pułapką mogą się okazać zbiorcze określenia pokroju „Otwarte Fundusze Emerytalne, Urzędy Pracy, Urzędy Miasta i Gminy i inne urzędy władzy samorządowej i centralnej, Spółdzielnie Mieszkaniowe, Wspólnoty Mieszkaniowe, Pogotowie Ratunkowe, Szpitale”. Przedstawicielki i przedstawiciele tak określonych podmiotów mogą mieć wątpliwości, czy uszanować wolę mocodawcy, który nie podał dostatecznie precyzyjnie, do kogo ją adresuje – bo dlaczego niektóre podmioty podane są z nazwy własnej, jak np. „PKO BP” czy „BRE Bank”, a pozostałe – nie? Pełnomocnictwo winno określać swojego „adresata” bez skrótów i bez uproszczeń, czyli przynajmniej przy użyciu pełnej nazwy podmiotu (a zatem „Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski Spółka Akcyjna” zamiast „PKO BP”), a ponadto bez używania określeń zbiorczych, które wprowadzają jedynie zamęt i wątpliwości. Doprecyzowanie tego, przed kim można się posługiwać pełnomocnictwem, może – a w wielu sytuacjach wręcz powinno – polegać na podaniu adresu danego podmiotu, względnie innych charakteryzujących go cech, np. numeru, pod jakim figuruje w rejestrze przedsiębiorców KRS (numer ten jest jawny i wszyscy przedsiębiorcy, w tym banki, instytucje ubezpieczeniowe, operatorzy telekomunikacyjni, dostawcy energii cieplnej i elektrycznej etc. muszą podawać go m.in. w korespondencji oraz na swoich stronach internetowych) albo w innym właściwym rejestrze lub odnośnej ewidencji, choćby rejestrze spółdzielni KRS.

Wyjątki od powyższej reguły są nieliczne i odnoszą się zasadniczo do pełnomocnictw procesowych – jeśli mocodawczyni ma stałego przedstawiciela w danych sprawach (np. w związku ze ściąganymi przez nią długami), to pełnomocnictwo może obejmować wszystkie sprawy tego rodzaju, niezależnie od tego, jaki sąd (rejonowy, okręgowy lub apelacyjny) bądź inny organ oraz w jakiej miejscowości zajmuje się daną sprawą. W przypadku pełnomocnictw innych niż procesowe należy dążyć do pełnej precyzji we wskazywaniu podmiotów, przed którymi pełnomocnictwa można użyć. Pełnomocnictwo nie powinno też dopuszczać domysłów co do czynności, jakie może wykonywać pełnomocniczka. Cel udzielenia pełnomocnictwa musi być w nim jasno określony – pojęcie prowadzenia „wszelkich spraw” czy podejmowania „wszelkich działań/decyzji” z danym „adresatem” pełnomocnictwa jest niebezpiecznie niedookreślone. Rodzi to ryzyko dla mocodawcy, dla pełnomocnika, ale także dla podmiotu, z którym kontaktuje się pełnomocniczka. Należy też pamiętać, że szczególny charakter niektórych czynności powoduje, że nie mogą się one mieścić w „domyślnym” zakresie pełnomocnictwa i muszą w nim zostać wymienione wprost, do czego samo wskazanie podmiotu, przed którym pełnomocnictwo ma być wykorzystane, może nie wystarczyć.

***

Obok zakresu umocowania bardzo ważna jest forma pełnomocnictwa. Generalnie pełnomocnictwo musi być udzielone na piśmie, czyli musi być napisane (odręcznie lub maszynowo) na papierze oraz własnoręcznie podpisane przez mocodawczynię (co – wobec braku ustawowej definicji „własnoręcznego podpisu” oraz trwających od lat sporów zazwyczaj oznacza napisane odręcznie imię oraz nazwisko lub przynajmniej nazwisko mocodawcy). Jeśli czynność prawna wymaga zachowania szczególnej formy, to pełnomocnictwo do dokonania tej czynności też musi zostać udzielone z zachowaniem tej formy (np. zbycie nieruchomości albo mieszkania wymaga formy aktu notarialnego, stąd pełnomocnictwo do dokonania tej czynności też musi być udzielone w formie aktu notarialnego). Dla osoby, która ma bezpośredni kontakt z pełnomocnikiem, pełnomocnictwo udzielone na piśmie może być mało przekonujące – osoba ta ma prawo nie znać podpisu mocodawczyni (ani samego mocodawcy) i nie dać wiary, że okazane jej pełnomocnictwo jest autentyczne.

Elementem uwiarygodniającym pełnomocnictwo jest sporządzenie go w formie aktu notarialnego (abstrahując od wymagań związanych z formą czynności prawnej, której dotyczy pełnomocnictwo, o których wspomniałem wyżej). Sporządzając pełnomocnictwo, notariuszka/notariusz czuwa nad jego treścią, poucza mocodawczynię o możliwych konsekwencjach i warunkach odwołania pełnomocnictwa, a ponadto ustala, a następnie poświadcza tożsamość mocodawcy. Dla osób, którym później okazane będzie pełnomocnictwo, najważniejszy jest ten ostatni element – jest to informacja, że pełnomocnictwo istotnie pochodzi od mocodawczyni. Wszystkie czynności notarialne danego notariusza/notariuszki są odnotowywane w repertoriach (obowiązkowych rejestrach prowadzonych przez każdą notariuszkę/każdego notariusza), a każdy dokument wystawiony przez notariusza/notariuszkę jest nie tylko przez nią/niego podpisywany i pieczętowany, ale też zawiera informację o adresie kancelarii notarialnej oraz wpisie do repertorium. Mając te dane – w razie jakichkolwiek wątpliwości – każda osoba może się skontaktować z notariuszem/notariuszką i zażądać potwierdzenia, że dany dokument (np. pełnomocnictwo) rzeczywiście przeszło przez jej/jego ręce. Jest to o tyle wygodniejsze, że – dzięki powyższym danym – można łatwo odnaleźć zarówno notariuszkę/notariusza jak i dane pełnomocnictwo (lub inny dokument), podczas gdy odnalezienie mocodawcy może być trudne i czasochłonne, i to niezależnie od tego, ile oraz jakich danych osobowych mocodawczyni zawiera pełnomocnictwo.

Usługi notarialne kosztują, dlatego szykując się do wystawienia pełnomocnictwa trzeba przygotować się na pewien wydatek. Taksa notarialna od aktu notarialnego dokumentującego:

- pełnomocnictwo do dokonania jednej czynności – wynosi 30 zł,
- pełnomocnictwo do dokonania więcej niż jednej czynności – wynosi 100 zł

(§ 8 pkt 8 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 czerwca 2004 roku w sprawie maksymalnych stawek taksy notarialnej; Dz. U. z 2004 roku, Nr 148, poz. 1564 z późn. zm.).

Można też wybrać wariant oszczędnościowy, czyli samodzielnie sporządzić pełnomocnictwo i podpisać je w obecności notariusza/notariuszki, żądając jedynie tego, żeby potwierdziła ona/potwierdził on, że to mocodawca, a nie ktoś inny, podpisał pełnomocnictwo (taka czynność notarialna też podlega odnotowaniu w repertorium). Taksa notarialna za potwierdzenie własnoręczności podpisu na pełnomocnictwie wynosi 20 zł (§ 13 pkt 1 lit. b rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 czerwca 2004 roku w sprawie maksymalnych stawek taksy notarialnej; Dz. U. z 2004 roku, Nr 148, poz. 1564 z późn. zm.).
W obu powyższych przypadkach oprócz taksy notarialnej pobrany zostanie podatek od towarów i usług (zwany potocznie VAT), naliczany według stawki 22% (zgodnie z ogólną zasadą wyrażoną w art. 41 ust. 1 ustawy z 11 marca 2004 roku o podatku od towarów i usług; Dz. U. z 2004 roku, Nr 54, poz. 535 z późn. zm.).

Nadto należy przypomnieć, że dokument stwierdzający udzielenie pełnomocnictwa, a także odpis, wypis lub kopia takiego dokumentu (w tym m.in. kserokopia notarialnie potwierdzona za zgodność z oryginałem) – jeśli pełnomocnictwo dotyczy sprawy lub spraw z zakresu administracji publicznej lub postępowania sądowego – podlega opłacie skarbowej (art. 1 ust. 1 pkt 2 ustawy z 16 listopada 2006 roku o opłacie skarbowej; Dz. U. z 2006 roku, Nr 225, poz. 1635 z późn. zm.). Stawka opłaty wynosi 17 zł od każdego egzemplarza dokumentu stwierdzającego pełnomocnictwo, a także od każdego jego odpisu, wypisu lub kopii. Jest pewna ilość wyjątków od tego obowiązku podatkowego, ale sama opłata nie jest dokuczliwa przede wszystkim dlatego, że nie dotyczy pełnomocnictw do spraw „czysto cywilnych”, czyli np. załatwiania spraw z bankiem, spółdzielnią mieszkaniową, operatorem pocztowym etc. Ponadto brak uiszczenia opłaty skarbowej nie wpływa na ważność udzielonego pełnomocnictwa.

Podsumowując dotychczasowe uwagi należy stwierdzić, że zapewne możliwe jest sformułowanie pełnomocnictwa będącego długą listą nazw podmiotów oraz czynności, które może wykonywać pełnomocniczka (pamiętając przy tym, że taka lista może zawierać niezamierzone luki) – pojawia się tylko pytanie, czemu takie kompleksowe pełnomocnictwo miałoby służyć. Nie byłoby ono „pełnomocnictwem do wszystkiego”, tj. do decydowania o wszystkich aspektach życia mocodawczyni, bo taki dokument nie istnieje w obrocie prawnym. Już sam jego pomysł jest literalnie zniewalający – na piśmie brzmiałoby to chyba następująco: „kompleksowo upoważniam osobę A do podejmowania w moim imieniu wszelkich dotyczących mnie decyzji”. Takie rozwiązanie jest stosowane tylko w jednym przypadku – osób, które same nie są w stanie świadomie wyrazić swojej woli (działają bez rozeznania lub nie działają wcale), dla których sąd ustanawia kuratora, lub które mają przedstawicieli ustawowych.

Odnoszę wrażenie, że, tak naprawdę, omawiane rozwiązanie ma stanowić niejako substytut uprawnień, z jakich korzystają wobec siebie osoby pozostające w związku małżeńskim. Problem w tym, że nie jest to nawet ułomne i częściowe rozwiązanie – jest w nim zdecydowanie więcej „życzeniowego myślenia”, niż mogą pomieścić ramy prawne. Należy się wystrzegać myślenia, że zapisy jakiegoś dokumentu, opatrzonego podpisami i urzędowymi pieczęciami, zadziałają niczym magiczna formuła, która przyzna mocodawcy i pełnomocnikowi status, jaki heteronorma przyznaje małżonkom. Żeby to wyjaśnić, posłużę się przykładem p.p.u.p. „Poczta Polska”. Ustawa – Prawo pocztowe przewiduje, że operator pocztowy (w tym p.p.u.p. „Poczta Polska”) ma obowiązek wydać przesyłkę adresatowi/adresatce, a ponadto:

- przedstawicielce ustawowej/przedstawicielowi ustawowemu adresata,
- pełnomocniczce adresatki/adresata,
- osobie pełnoletniej zamieszkałej razem z adresatem/adresatką – o ile adresatka/adresat nie złożył/nie złożyła zastrzeżenia u operatora pocztowego.

Przykład: małżonkowie A mieszkają razem, ale w dowodach osobistych mają różne adresy zameldowania (np. z czasów sprzed zawarcia małżeństwa, gdy każde z nich mieszkało ze swoimi rodzicami). Oboje małżonkowie A korzystają z pełnej zdolności do czynności prawnych (czyli żadne z nich nie ma swojego przedstawiciela ustawowego/swojej przedstawicielki ustawowej, a tym bardziej żadne z małżonków A nie jest przedstawicielem ustawowym współmałżonka – sytuacja, która ma miejsce w przypadku chyba wszystkich małżeństw w Polsce). Żadne z małżonków nie dysponuje też pełnomocnictwem do odbioru przesyłek w imieniu współmałżonka. Z prawnego punktu widzenia operator pocztowy nie ma więc jakichkolwiek podstaw, żeby przesyłkę adresowaną do jednego z małżonków A wydać drugiemu z małżonków A. Ani stanu cywilnego (a tym bardziej imienia i nazwiska małżonka) ani adresu zamieszkania (nie mylić z adresem zameldowania) nie ujawnia się obecnie w dowodach osobistych, zatem doprawdy trudno ustalić, czy osoba podająca się za małżonka/małżonkę adresata/adresatki rzeczywiście nią/nim jest (a przecież ustawa – Prawo pocztowe nie wiąże z tym jeszcze żadnych konsekwencji!) oraz (co już ważne z punktu widzenia ustawy – Prawo pocztowe) czy rzeczywiście mieszka razem z nim/nią. Zatem wydanie przesyłki – jeśli następuje – to na zasadzie „dorozumianej”, na podstawie „doświadczenia życiowego” – heteronormatywnego, ma się rozumieć: przesyłkę adresowaną do pana A odbiera kobieta, która w dowodzie ma nazwisko A, jest zatem najpewniej małżonką pana A, do tego (również najpewniej) z nim zamieszkałą. Dowodów na to nie ma, ale uwierzyć w to łatwo. Jeśli jednak ktokolwiek sądzi, że personel p.p.u.p. „Poczta Polska” dojdzie do takich samych wniosków na podstawie notarialnego pełnomocnictwa wystawionego przez pana A dla pana B (którzy rzeczywiście razem zamieszkują), to radzę się dobrze zastanowić. Jeśli celem ma być tylko odebranie przesyłki na poczcie (lub inne, podobne codzienne czynności), to pełnomocnictwo do tego wystarczy. Jeśli jednak celem ma być wyrównanie statusu osób pozostających w związkach małżeńskich z osobami pozostającymi w nieformalnych, niezauważanych przez prawo związkach „jednopłciowych”, to pełnomocnictwa takie, jak omawiane tutaj, będą poczytywane za wybieg i sztuczkę, a zarazem za dowód na rzekomą równość (przy rzeczywistym braku równości). Prawo dobrze radzi sobie tylko z rozwiązywaniem banalnie prostych spraw; gdy w grę wchodzą sprawy oparte na emocjach (strach i niechęć wobec osób nieheteronormatywnych), prawo jest tylko małym elementem rozwiązania.

Przemek „Multilicus” Szczepłocki z wykształcenia i z zawodu prawnik. Przez niemal trzy lata działał w KPH w Toruniu, m.in. udzielając porad prawnych oraz uczestnicząc w spotkaniach organizacji LGBTQ w Krakowie i Warszawie. Obecnie należy do grupy osób o kapeheckim rodowodzie, które tworzą w Toruniu nowe stowarzyszenie na rzecz osób LGBTQ pod nazwą „Pracownia Różnorodności”.

7 komentarzy do:Upoważnienie wzajemne – sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?

  • Erico

    [Re: Upoważnienie wzajemne - sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?]

    tak, a sprawa spadków?
    Czy do tego, aby nie było problemów ze spadkiem po partnerze, jest potrzebne prawne wydziedziczenie rodziny?

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Upoważnienie wzajemne - sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?]

    Zakladajac ze Twoje stosunki z rodzina sa wrogie i chcesz zeby partner dostal wszystko i koniec to tak, musisz ich wydziedziczyc. Oczywiscie rodzina moze probowac podwazyc i testament i wydziedziczenie a sady beda rozstrzygac wszystkie watpliwosci na jej korzysc, wiec, mowiac wprost, dopoki zyje zawsze bedzie ryzyko „problemow”. Oczywiscie nawet przy wydziedziczeniu pozostaje ten drobny problem z najwyzsza stawka podatkowa.

  • Twoje imię zakłopotany

    [Re: Upoważnienie wzajemne - sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?]

    dziękuje za ten artykuł.
    to straszne, że mimo tworząc od ponad dziesięciu lat związku nie mam żadnego prawa w stosunku do mojego faceta.
    panicznie boję się przede wszystkim śmierci jednego z nas. jeśli ja odejdę pierwszy chcę go jak najlepiej zabezpieczyć. w mojej rodzinie jest wielu cwaniaków, którzy tylko czyhają na nasze mieszkanie – nie mamy przeciez dzieci

  • rjz

    [Re: Upoważnienie wzajemne - sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?]

    Może ta próba #pełnomocnictwa#, jego analiza prawna i dyskusja tutaj uświadomi wreszcie gejom i lesbijkom /ale i innym ciotkom-idiotkom też/, że jedyną drogą są zarejestrowane związki partnerskie i o nie trzeba nadal bezustannie walczyć.

  • Filip

    [Re: Upoważnienie wzajemne - sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?]

    @rjz popieram w 100% to co napisałeś niestety te ciotki mają gdzieś przyszłość zresztą naogół skaczą z kwiatka na kwiatek.Niestety tych normalnych,myślących gejów w Polsce nie jest na tyle dużo by wywalczyć swoje prawa.Jednak trzeba mieć nadzieję i robić wszystko by zmienić polskie prawo.Proponuję wziąć to pod uwagę przy wyborach i tym razem zamiast na SLD i PO głosować na RACJE PL.Jes coraz więcej zwolenników tej partii,formacji której przewodniczy profesor Maria Szyszkowska jedyna jak dotąd która napisała ustawę o związkach partnerskich i tylko dzięki proklerykalnym postępowaniom SLD została wsunięta do szuflady wówczas psełdolewicowego marszałka W.Cimoszewicza!Jestem z Tomaszowa Mazowieckiego.Na terenie swojego miasta stworzyłem „koło” naszej partii.Razem z moim partnerem żyjemy normalnie i muszę przyznać homofobia w Polsce jest znikoma a jeśli już to raczej niewiedza ludzi istnieje niz nienawiść określana tą jednostką chorobową;p.Szkoda jednak,że większość moich znajomych gejów to tak jak napisał rjz wystraszone ciotki co boją sie własnego cienia i niemają przede wszystkim honoru by być sobą!Zapraszam na moją stronę tomaszowskiej RACJI.Zapraszam również do wstępowania w szeregi naszych struktur krajowych.Szczegóły na http://www.racja-tomaszowmaz.pl.tl

  • Fela_Kuti

    [Re: Upoważnienie wzajemne - sposób na czas oczekiwania na związki partnerskie?]

    Przepraszam, że trochę odbijam od tematu, ale gdzież jest ta „Pracownia Różnorodności” w Toruniu? Bo nawet gógiel o niej nie wie nic…

  • Arkadiusz Karski

    [wskażcie mi choć jeden]

    kraj, gdzie udało się takimi pełnomocnictwami uregulować sprawy CODZIENNIE; nie marząc już o wypadkach nadzwyczajnych, jak pobyt w szpitalu i dziedziczenie. Nawet związek partnerski – w formie, jakiej się obecnie domagają w Polsce homo, powściągliwej z powodu homofobów – nie załatwia wszystkich spraw. Potrzebne są małżeństwa par excellence
    http://heterofob.republika.pl




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa