Tęczowe wyjście z mroku odc. 2

Tym razem trzy kolejne rozdziały powieści. Pojawiają się nowi bohaterowie, więc możecie na początku poczuć się zagubieni, ale za chwilę akcja ruszy. Gdy Mariola Frank (żona zamordowanego lidera Rodziny Silnej) i biskup Antoni wkroczą do akcji, to będzie jazda…

I znów apelujemy o potraktowanie tegoż utworu z przymrużeniem oka, mimo, że czasem pokazuje brutalną rzeczywistość.

Oto, co zdarzyło się wcześniej.
Ostrzeżenie: tekst zawiera treści mogące urazić wrażliwszych czytelników.

3.

- Co z nami będzie?

Marcin chodził niespokojnie po pokoju. Wszędzie walały się ubrania. Łóżko było niepościelone, na półkach zalegał miesięczny kurz. Wszedł do łazienki, spojrzał w lustro i pomyślał, że musi się ogolić. Teraz, natychmiast. Na jego twarzy malował się smutek. Usiłował nie koncentrować się na swoim odbiciu w lustrze, by nie dojrzeć strachu czającego się w oczach, który coraz częściej kierował jego życiem. Bywały dni, że bał się wychodzić z domu.

Jestem naznaczony – szepnął, wklepując piankę do golenia w policzki. Zielone radosne oczy stały się ledwie przymrużone. Sylwetka wysportowana i prężna, dziś objawiała się majaczącym cieniem. Nie garb się – tyle razy słyszał w dzieciństwie. Nie garbię się – odpowiadał sobie. Chcę się tylko schować, zniknąć, rozpłynąć. Zrobić tak, by mnie nie było. Nie ma mnie, nie ma mnie, nie ma mnie, to nie moja twarz, nie moje lustro…

Otrzeźwienie przyszło wraz z pierwszą strugą krwi spływającą po brodzie. Cholera jasna. Weź się w garść. Krew spływała ciurkiem wprost do umywalki. Cholera. Gdzie jest woda utleniona? Sięgał po omacku lewą ręką po szafkach, urwał kawałek papieru toaletowego i przyłożył do miejsca krwawienia. Gdzieś tu była ta cholerna woda. Jest. Odkręcił butelkę, wylał połowę zawartości na brodę i czekał aż zrobi się zakrzep.

Usiadł na sedesie i trwał w bezruchu. Zdjął bokserki, napuścił wody do wanny, zakleił plastrem ranę i zanurzył się cały w wodzie. Czuł się jak płód w formalinie. Spętany ścianami wanny i taflą wody. W niewygodnej pozycji obserwował sufit, na którym mieniło się rozproszone przez falującą wodę światło. Zabrakło mu powietrza i wynurzył się gwałtownie. Wyskoczył na ręcznik zrzucony na podłogę. Mimochodem zauważył, że ma erekcję, ale starał się nie zwracać na nią uwagi. Marcin, co się z tobą dzieje! Krzyczał w myślach do siebie. Otulił się dwoma ręcznikami i wszedł do kuchni wstawić wodę na kawę.

No kochany, niezłe z ciebie ziółko. Byłeś zajebisty, tyłeczek masz pierwsza klasa. Wypinasz się pięknie. Dobrze ci było? Pewnie, że tak. Ja potrafię sprawiać radość. No daj buziaczka, muszę uciekać już. Zobaczymy się wieczorem? Super. Chyba… chyba się w tobie zakochałem! Pa.

Wspomnienia Wacka wkradło się znienacka i krążyło w myślach. To była ich pierwsza noc. Jego pierwszy seks. Wkroczenie w dorosłość. Nieskrępowana radość. W końcu poczuł mężczyznę w sobie, doznał niewytłumaczalnego spełnienia. Rozluźnił się i promieniował szczęściem. Dowartościował się jako człowiek. Wszystkie lata niepewności zaczęły nabierać kształtów. Wstydliwe karty zapełniały się treścią. Byłem taki od zawsze! Od zawsze! Kształty męskich ciał, które nieświadomie wypierał z pamięci powracały już jako realne i pełne. Wuefista w podstawówce, kleryk na oazie, matematyk w liceum, czy wreszcie wszyscy ci chujaści faceci w heteryckich pornolach artykułowali jego pożądanie. Inne niewysłowione, niemożliwe, nierealne, grzeszne.

Byłem, jestem i będę… – nadeszła wreszcie ulga…

Wacek był pierwszą i jedyną miłością. Marcin zawsze rozczulał się, gdy dotykał zdjęcia, listy, pocztówki, a nawet stare rachunków za wspólne mieszkanie. Był to najlepszy okres jego życia. Miał dwadzieścia lat, rozpoczął studia, wkraczał w samodzielność. Wszystko wtedy układało się samo, miało sens, czuł się wolny. Pięć lat pięknego życia. Życia z tobą – myślał i rozpaczał w głębi duszy.

Kawa na stole wystygła. Spojrzał na zegarek i nie mógł uwierzyć, że siedzi w ręcznikach pięćdziesiąt minut. Usłyszał drapanie w szybę. To Mruczek, kot sąsiadów przechodził przez balkon do niego. Miły kotek, mieszanka persa z dachowcem w jakiś różnokolorowych plamach. Mruczek nauczył się wołać swojego przyjaciela z sąsiedztwa. Jego właściciele, bezdzietne małżeństwo emerytów, początkowo przepraszali za te najścia, ale w gruncie rzeczy żadnej ze stron nie przeszkadzały te nieoczekiwane eskapady. Wpuścił kota i wziął go na ręce. Poczuł na policzkach miękkie i ciepło futerko, spojrzał mu w oczy i na chwilę odzyskał radość. Chodź grubasku, dam ci jakąś przekąskę. Wyjął z lodówki plasterek szynki i zamachał kotu przed nosem. Łap! Rzucił na środek kuchni, a ten niczym pies złapał go w locie. Tylko jedz powoli. Nikt cię nie popędza.

Wacek na pewno by go pokochał. Uwielbiał zwierzęta… przeszywający dzwonek telefonu wyrwał go ze szponów wspomnień. Nie myśl, nie myśl, życie przed tobą. Powtarzał w pośpiechu szukając telefonu w rozmemłanej pościeli.

- Halo – powiedział ospale do aparatu.

- Marcin! Włącz telewizor. Kurwa masakra normalnie. Szybko włączaj – krzyczał jakiś kobiecy znajomy głos, którego nie mógł zidentyfikować.

- Jest sobotni poranek, proszę mnie niepokoić. Poza tym nie mam telewizora – odpowiedział wyraźnie zirytowany.

- Marcin, to ja Stacha, nie poznajesz? Przeziębiona jestem, nie wygłupiaj się. To włącz internet i zadzwoń do mnie jak ochłoniesz. Ciao.

Mruczek spojrzał leniwie na swojego przyjaciela, ale leżał już zakopany w pościeli i mało interesowała go rzeczywistość. Marcin sięgnął po laptop i wystukał adres polinfopeel. Poczuł dreszcze. Nie mógł oderwać wzroku od ekranu. Siedział wpatrzony i nagle dostał drgawek. Trząsł się jak epileptyk. Chłód kwietniowy wdzierał się przez otwarte na oścież balkonowe drzwi.

Zajebiście. Zajebiście. Kurwa mać – powtarzał w amoku – Kurwa, kurwa, kurwa… Otrząsnął się, odłożył laptop na podłogę, narzucił pierwszą lepszą bluzę na siebie i walnął się na łóżko. Prosto na zaspanego Mruczka. Przytulił kotka i szepnął do siebie.

- Dość tego! Nie ma zmiłuj. Dość! Nie popuszczę! Albo oni… Kotku…

- Albo ja!

4.

Przegląd prasy:

Ramon Frank nie żyje!

Ramon Frank, prezes Rodziny Silnej zamordowany!

Szok! Ramon Frank zastrzelony w swoim gabinecie!

Naród okryty żałobą! Marsze cywilizacji życia w całym kraju! Zapal świeczkę na znak solidarności i homofobii… Gaśmy światła o 1 w nocy… Msze święte w całym kraju. Kościoły pootwierane na oścież. Episkopat modli się za dusze Ramona Franka.

Na pewno zgłosimy jego kandydaturę do procesu beatyfikacji – powiedział specjalnie dla naszego serwisu arcybiskup Antoni Świekra – To był święty człowiek. Zawsze w swoim działaniu kierował się Bogiem. Marzył o naszym narodzie zanurzonym w cywilizację życia. To on przeciwdziałał morderstwom dzieci poczętych. To on, nasz wielki Ramon… Przepraszam odebrało mi mowę ze smutku…

Ramon Frank, lider Rodziny Silnej został zamordowany w swoim gabinecie o godzinie pierwszej w nocy. Policja zabezpieczyła teren zbrodni.

Głosowanie w sprawie konstytucyjnego zapisu o penalizacji aktów homoseksualnych przełożone na 27 maja.

Papież w specjalnym orędziu do narodu wyraził ubolewanie nad utratą tak wspaniałego męża stanu i powiedział, że wszystkie eucharystie w maju poświęca zmarłemu.

Chiny Ludowe solidaryzują się z naszym narodem. Na pogrzeb przyjedzie sam przywódca Korei Północnej Kom Dżong Il.
Media europejskie cieszą się ze śmierci okrutnego dyktatora. – Może wreszcie zapanuje u was prawdziwa demokracja – powiedział przewodniczący Parlamentu Europejskiego…

Czy geje zabili prezesa?

Pięć wskazówek po czym poznać geja! Jeśli twój sąsiad jest gejem powiadom o tym dzielnicowego!

Geje to wampiry, piją spermę i jedzą odchody.

Zakaz pedałowania.

Młodzi studenci domagają się zmian w konstytucji. – Trzeba wyplenić to plugastwo z tej ziemi – powiedziała Kasia Kowalska, studentka pierwszego roku marketingu i zarządzania. – Dość, rodziny nasze i cały naród wycierpiał przez tych zboczeńców. Ewidentnie kara śmierci dla każdego homosia. Ramonie, kocham cię. Mirek, lat 16, uczeń zasadniczej szkoły zawodowej o kierunku mechanik samochodowy.

[‘][‘][‘]

Na pewno będziemy bardziej uważni w sprawie ponownego pisania nowej ustawy zasadniczej – specjalnie dla radia k.u.p mówił Wojciech Ski, prawa ręka Ramona Franka – Na pewno zradykalizujemy nasz projekt. Przewidujemy w nim karę śmierci dla osób homoseksualnych, których nie da się wyleczyć. Wraz z zespołem wybitnych psychologów składających się z profesorów księży, zadbamy o stosowny program terapeutyczny i farmakologiczny. Odziały Rozwagi mają powstać przy każdej parafii, na razie szukamy w budżecie środków. Niestety, homoseksualizm to choroba największego stopnia. Dlatego apeluję w imieniu obywateli o szczególną ochronę dzieci, a duszpasterzy o to, by otoczyli kościoły stosowną ochroną. Nie spocznę, aż nie wyplenię każdego pedała w tym kraju. Tak mi dopomóż Bóg.

[‘]

Wybitny polityk nie żyje. Msza pogrzebowa odbędzie się w Kościele pod wezwaniem…

Nasi informatorzy dotarli do ukrywającego się Dariusza M., byłego prezesa Tęczowej Rurki, który powiedział, że choć bardzo się cieszy ze śmierci naczelnego homofoba w tym kraju, to niestety nie brał udziału w akcji. Na nasze pytanie, czy nie obawia się reperkusji w postaci masowych pogromów osób homoseksualnych, odpowiedział, że boi się teraz bardziej niż kiedykolwiek i będzie robił co w jego mocy, by geje i lesbijki otrzymali stosowną ochronę w podziemiu.

Watykan szykuje ekskomunikę na gejów i lesbijki!

Czy QueersAttack w ogóle istnieją? Czy jest się czego obawiać? O tym w specjalnych wydaniu programu Rozmowy Warte.

Kibice na znak solidarności z narodem ogłaszają rozejm.

Forum kibiców piłkarskich:
jebac pedalow/wypierdolimy wszystkie cioty bejzbolem/[‘][‘][‘]/a pamiętacie jak żucaliśmy w pedalstwo kamieniami w …, co wtedy kurwa psy pakowały nas do suk, a teraz kurwa co???? No kurwa kto miał rację/kazda ciote zatluke golymi rekami/zrobimy z wami, co hitler z rzydami/gej i zyd to zakala ludzkosci/jebac ich/wiecie co mój sasiad chyba jest gejem, slucha dzordza majkela i ma dwa koty, w ogole niewidze u niego lasek, kto idzie ze mna na niego/no ale trzeba się upewnic najpierw rzeby komus wpierdolic/ co ty bredzisz, nie wpierdolic ale maksymalnie wyruchac go w dupsko bejzbolem/ja ide daj chaslokiedy/ja tez/ja/ja tez oczywiście/ej kolo i co kiedy idziemy/co bierzecie ze soba/nic biore swoja piache cioty nie umia się bic/[‘][‘][‘]/zawsze go podziwialem/ ramonie mój idolu/rozjebiemy towazycho, jebac pedalow/…

Koniec rozejmu! Bójka kibiców po meczu … dwie osoby nie żyją, 243 ranne…

cieszę się z jego śmierci, a wiem, że nie powinnam, nie znoszę ludzi skrajnych, nie znoszę ludzi przemocowych, nie uważam aborcji za zabijanie, nie uważam homoseksualizmu za chorobę, płaczę na myśl o takich osobach, niech na siebie uważają, biedni ludzie, najgorsze, że boję się ich bronić, nie wiem jak, nie potrafię, świat jest okrutny, a boga nie ma – wpis na blogu/kaska17

Trzech pedałów złapanych na gorącym uczynku! Trójka mężczyzn spółkowała w mieszkaniu jednego z nich. Helena W. (nazwisko zmienione) członkini Ligi Patriotycznej, Stowarzyszenia Emerytek Do Walki Z Niemoralnością, zawiadomiła policję, gdy usłyszała niepokojące jęki wydobywające się zza ściany. – Coś tak się wydzierało, że zakłócało mi przenajświętszą mszę w moim radiu. Z początku myślałam, że to mi jakaś fala naskakuje na moje radio, ale jak ściszyłam, to aż się przestraszyłam. Bo ja wiedziałam już co to za jęki. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam najpierw do Ligi Patriotycznej i odebrał ksiądz Marian i on zawiadomił policję. – Niestety poza spisaniem ich nic nie możemy zrobić – mówi Andriej Okrasa z posterunku policji w … – Prawo jest prawem, a przypominam, że jeszcze nie mamy stosownych przepisów, by interweniować. Ci panowie są wolni do czasu, aż konstytucyjne przepisy o karaniu śmiercią homoseksualizmu albo leczeniu nie wejdą w życie. Potem się zastanowimy, czy można ich karać. A tak jako stróż prawa muszę stosować się do niego. Na pytanie, jak wyobraża sobie życie w jedynym bloku z pedałem, pani Helena W. (nazwisko zmienione), odpowiedziała, że nie wyobraża sobie wcale. – Jak ja przed Panem Bogiem stanę, jak ja będę miała czyste sumienie, jak nie zrobię czegoś. Ja spać po nocach nie mogę, bo się cały czas modlę. Pogonimy go, niech gdzie indziej urządza swoje masońskie orgie. Już czterech sąsiadów znalazłam, co mnie obronią. Skandal, skandal.

Nastroje antyhomoseksualne nasilają się. Zabójstwo Ramona Franka spowodowało społeczną falę nienawiści wobec homoseksualistów. Uczniowie organizują białe marsze przeciw przemocy. Kościoły pękają w szwach. Rząd wydał specjalny dekret powołujący trójki obywatelskie w składzie policjanta, księdza i członkini koła Radia o nieskażonej reputacji, by penetrowali każdą przestrzeń w swojej dzielnicy. Ma to na celu wykrycie potencjalnego homoseksualnego zagrożenia i zduszenia go w zarodku. Mieszkańcy dzielnicy … zapowiedzieli trwałą współpracę i wielce owocną z owymi przedstawicielami władzy.

Rodzina Silna, której przewodził Frank, rośnie w siłę. Poprcie dla tej partii deklaruje 78 % społeczeństwa.

Nigdy nie lubiłem Franka, ale teraz, po tym, co się stało zagłosuję na jego partię. Jestem wierzący, ale kara śmierci dla zboczeńców, którzy odmawiają zmiany swojej orientacji i chcą się z nią publicznie obnosić, musi być. – Damian, 56, mieszkaniec miasta powyżej 500 tys. mieszkańców.

Obraza krzyża i świętej panienki!, jak to, żeby chłop z chłopem a baba z babą? Panie, to istna sodoma i gomoria, toż to się w pale nie mieści. Jadwiga, 79, mieszkanka wsi.

Kto stoi za zbrodnią, która wstrząsnęła całym narodem?

[‘]

5.

O piątej Beatę obudził dzwonek komórki.

- Beata? Obudziłam cię pewnie, ale to ważne. Tu Aśka, asystentka Wojciecha mówi, przyjedź do biura, zamordowali Franka w nocy. Policja na ciebie czeka…

Beata wpadła do biura wezwana pilnym telefonem. Przed kamienicą, w której pracowała, stał spory tłum dziennikarzy, policjantów i gapiów. Kątem oka dostrzegła tabun polityków z Rodziny Silnej wypowiadających się do kamer. Nie miała ochoty na konferencję, wiedziała, że nie dadzą jej spokoju. Na szczęście nie była rozpoznawalna. Szef dbał, by jego sekretarka nie rzucała się w oczy. Było to z korzyścią dla niego, bo widział, że jego asystenci nie mogą opędzić się od kamer i nie miał do nich zaufania. Sekretarce powierzał najbardziej chronione tajemnicą zadania. Była skuteczna, twarda, znała środowisko, nawet każdy plik w jego osobistym laptopie. Często się zdumiewał jak bardzo ufa tej kobiecie, ale nie miał wyboru – komuś musiał ufać.

Beata weszła od podwórza sąsiedniej klatki i dyskretnie przemknęła piwnicą. Znała to przejście i miała w pamięci kody otwierające wszystkie drzwi. Prezes nie raz wymykał się dziennikarzom właśnie w taki sposób.

W drzwiach natknęła się na komisarza Bacona, którego miała przyjemność widywać wcześniej na zakrapianych alkoholem rautach partyjnych. Wymienili spojrzenie i przeszli bez słowa. Na jej biurku rozpanoszył się jakiś dryblas z komendy, który ewidentnie na nią czekał. Ukłonił się, puścił oczko i zapalił papierosa.

- Pani usiądzie i poczeka na szefa. Pojedziemy na komendę. Tylko niech pani nie płacze już, ja rozumiem szok, w szoku ja sam byłem, ale nerwy tu nie potrzebne, nie wrócą życia.

- Czy? – wskazała ręką na zalepione banderolą policyjną drzwi do gabinetu, ale ogarnęła ją fala szlochu, która uniemożliwiła wysłowienie.

- Nie, nie ma ciała, spokojnie. Dawno zawieźli go. Szok, proszę pani, co to się za świat zrobił teraz.

Dryblas otarł pot z czoła zmemłaną w rękach chusteczką papierową i sięgnął po paczkę papierosów.

- Poczęstuje się pani? Niech już pani nie płacze. Szkoda nerwów, a przesłuchać musimy. Proszę, niech pani weźmie.

- Tak, chociaż nie palę. – Beata odparła cicho nie odrywając wzroku od podłogi.

Beata spędziła na komisariacie prawie dwie doby. Opowiadała wszystko w szczegółach. Wyjmowała wielkie kajety z zabezpieczonych przez policyjnych techników pudeł, w których notowała każdą osobę przewijającą się przez biuro. Od dostawców pizzy, po ministrów i kardynałów. Komisarz Bocon oddał jej swój prywatny gabinet z łazienką do dyspozycji, zapewniał posiłki i odpoczynek. Beata wiedziała, że właśnie przeszukiwali jej mieszkanie, ale nie wyrażała sprzeciwu. Znała procedury, wiedziała też, że jest zbyt cenna dla partii, więc była bezpieczna. Każdy może zaświadczyć o jej przywiązaniu i lojalności do szefa, od samego komisarza po wysokich przedstawicieli episkopatu.

Dyskretnie odsłaniając firanę w oknie widziała całą masę przedstawicieli mediów i kordon policji otaczający komendę, do której stopniowo wlewało się i wylewało morze ludzi. Każdy z nich był podejrzany. W głębi ducha czuła, że śledztwo skończy się niedługo. Społeczeństwu rzuci się na pożarcie jakiegoś studenciaka zakompleksionego, który ze strachu podpisze wszystko, co mu podadzą. Nie miała za wiele czasu na rozmyślania, bo musiała załatwić formalności pogrzebowe, zorganizować stypę, poustawiać dziennikarzy. Sekretarką więc była nadal. Komisarz udostępnił jej telefony, faksy i komputer, by mogła się kontaktować ze światem.

Grzebiąc w dokumentach zwróciła uwagę na zaklejoną białą kopertę formatu a4. Nie musiała jej otwierać, by czuć, kto jest jej nadawcą. Ostry piżmowy zapach przeszył ją na wylot. Dyskretnie wymacała zawartość, ale nie wyczuła niczego szczególnego. Zwykła teczka ze zwykłymi papierami w środku, pewnie nic nie warte nudy. Odłożyła na bok, rozpuściła włosy i zdjęła niewygodne buty. Zawołała pilnującego ją policjanta i poprosiła o papierosa. Pociągnęła karton z resztą dokumentacji w kierunku łóżka. Rzuciła się na rozmemłaną pościel i kątem oka dostrzegła portret papieża namalowany przez jakiegoś adepta liceum plastycznego. Niepewne ruchy pędzla, niepewny kontur twarzy, jakieś komiczne wariacje plam na czole, nieudolny światłocień.

- Pewnie biedulek patrzy jak ten oblech sprowadza sobie z cel aresztowane dziwki do… Biedne dziewczyny… – westchnęła. Opadła na łóżko i zasnęła w papierach.

Rano obudził ją delikatny dotyk komisarza, który z błyskiem w oku szepnął, że czeka na nią kawa i żona jej Ramona Franka, Mariola Frank.

- Niezła dupa. Mmmm… Muszę ją kiedyś wydymać – mruknął na odchodnym.

cdn…

komentarze wyłączone ze względów technicznych, przepraszamy.
skomentuj pod innym odcinkiem :P

Autorzy:

zdjęcie Janek Kowal

Janek Kowal

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 267; nazwa: JanekKowal

8 komentarzy do:Tęczowe wyjście z mroku odc. 2

  • bozenka

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    ja chyba nie lubię karykatury, strasznie to stereotypowe i szablonowe. Obawiam sie, ze dalej lepiej nie bedzie

  • fors

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    Jakoś nie bawi mnie ten tekst, raczej budzi zażenowanie. Rzecz w sumie jest zdecydowanie niesmaczna.

  • rafał

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    seks and rokenroll :)

    jest super, czekam na 3 odcinek!

  • pd

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    jak się komu nie podoba, to prosta przyjacielska rada: nie czytać trzeciego odcinka.

    a najlepiej samemu napisać lepsze. obejrzymy, ocenimy :-)

  • sade

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    tekścik fajny, kiedy kolejne części
    A tak czytając to przypominają mi się programy dokumentalne, w których ludzie zastanawiali się, co by zrobili gdyby wiedzieli do czego doprowadzi Hitler.

  • qubus

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    nawet nie śmieszne…

  • MN

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    Ten tekst uświadomił mi, jak szybko zapominamy o historii, niegodziwości władzy, a przecież IV RP była bardzo mroczna i homofobiczna, LPR u władzy była bardzo niebezpieczna, te wymysły o zakazach rozmaitych, nawet jeśli były tylko grami pod publikę, były dla mnie bardzo przykre i na pewno homofobię podsycały, a już na bank ją legitymizowały (np. „zero tolerancji”).

    To było tak niedawno, a zdaje się, że wieki temu. Rozumiem wyolbrzymione i przejaskrawione aluzje w tym utworzy, skoro był pisany w tamtym okresie… I rozumiem także motywację mentalną autora, że chciał się wyżyć i poczuć się lepiej.

    Trzeba jednak o IV RP pamiętać, bo nic nie jest dane na zawsze, jak mogliśmy się przekonać (choć niewiele jest nam dane wciąż…).

  • gcr

    [Re: Tęczowe wyjście z mroku odc. 2]

    eeee no, nie jest to satyra z najwyższej półki, ale w niedziele wieczorem zdecydownie wole przeczytac to, niz sie uczyc. chyba nawet wciaga




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa