Płoną koty… w mediach [1]

Poseł Janusz Palikot wywołał tym razem prawdziwe trzęsienie ziemi. Media od czterech dni trąbią o straszliwej aferze, którą miało być zapytanie na blogu o preferencje homoseksualne Jarosława (bądź Jarosławy). Do tego dochodzi kolejne o „prostytuowanie się polityczne” posłanki PiS Grażyny Gęsickiej – ale dziś nie o tym. Ważniejsze od tego jest próba odpowiedzi na pytanie, co takiego Palikot uczynił Polsce, że musimy być katowani tematem nieustannie. Kluczem do „afery” jest homofobia.

1.

Gdy Palikot pytał o zdrowie prezydenta, było to w pewnym sensie jawne oskarżenie o nadużywanie alkoholu. Jasne, że to insynuacje, ale pozorna troska o stan zdrowia głowy państwa dalece wybiegała poza „niewinne pytanie”. Naród temat podchwycił od razu, zaczęły się spekulacje na klatkach schodowych czy w warzywniaku. To skuteczny zły PR. I bezpieczny. Zawsze można wzruszyć ramionami i powiedzieć: ja tylko pytam.

Tak samo można potraktować niedzielny post na blogu. Czy Jarosław jest Jarosławą? Czy Jarosław uprawia seks? – a w domyśle – z mężczyznami. I jeszcze jeden hit: „wśród bliźniaków jednojajowych często jedno z nich jest homoseksualistą”. To wystarczyło, by w poniedziałkowej „Gazecie Wyborczej” Monika Olejnik napisała, by prezes PiS „dał Palikotowi w mordę”. To wystarczyło, by politycy goszczący w programie „Kawa na ławę” (TVN), na próbę wywołania kolejnej afery przez dziennikarza roku Bogdana Rymanowskiego, odpowiedzieli hurem: „to niesmaczne”. Był jeszcze jeden epizod w „Szkle kontaktowym” (TVN24), prowadzący Grzegorz Miecugow i Wojciech Zimiński tak lawirowali wokół tematu, by nie padło na antenie TO słowo. TO, czyli homoseksualizm. Podirytowany zmieniłem kanał, wiec nie wiem, czy któryś z panów ową żabę przełknął. A jeśli tak to zapewne stanęła mu w gardle. Atmosferę świętego oburzenia dziennikarzy i dziennikarek świetnie uchwyciła Magdalena Środa w swoim felietonie:

Media również są oburzone Palikotem. Ale gołym okiem widać, że sycą się nim. Palikot dostarcza im strawy, bez której nie mogłyby żyć! Media żerują na drobnych i większych skandalach kompletnie już niezdolne do trawienia pokarmów bardziej złożonych. Gdyby nie Lepper (za którym tęsknią), Terlikowski, Wildstein, Kurski, Gosiewski, Niesiołowski i jeszcze kilku „krwistych dżentelmenów”, media informacyjne i publicystyczne nie potrafiłyby już funkcjonować. Ale potępiają, bo to rozgrzewa atmosferę. I „się dzieje”. (Magdalena Środa w Gazecie Wyborczej)

Do jakich wniosków doszedłem na postawie wybiórczych przykładów:

a) Insynuacje na temat preferencji homoseksualnych w formie niewinnego wpisu na blogu to największa obelga, jaka może dotknąć polityka

b) Insynuacje na temat preferencji homoseksualnych są równoznaczne z postawieniem w stan oskarżenia i napiętnowania, bo bycie homoseksualistą jest czymś wyjątkowo „niesmacznym”

c) Insynuacje na temat preferencji homoseksualnych są niedopuszczalne i grożą surowymi konsekwenacjami (kara dla Palikota od PO) i usprawiedliwiają przemoc (publiczne przyzwolenie „autorytetu” dziennikarstwa na bicie w mordę)

d) Insynuacje na temat preferencji homoseksualnych wywołują zapracowanego premiera do tablicy, który za wszystko publicznie przeprosi (a więc sprawa dużego kalibru)

e) Insynuacje na temat preferencji homoseksualnych staną się głównym medialnym tematem w Polsce (co rozdmuchuje do granic możliwości TVN24)

2.

Tyle refleksji o mediach (pojawiały się także głosy rozsądku jak choćby tekst Waldemara Kuczyńskiego w środowej GW). Janusz Palikot, choć publicznie paradował w koszulce z nadrukiem „jestem gejem” i napisał na blogu, że nie miałby nic przeciwko homoseksualizmowi Kaczyńskiego, wydaje się marnym homiczym sprzymierzeńcem. Stosując pozornie niehomofobiczne taktyki, z premedytacją żongluje stereotypami i skupia się własnych celach. Pierwszy z nich to sprawdzona zasada – gdy PO nic nie robi, albo gdy jest krytykowana, wysyła Palikota na pierwszy ogień. To sprytny marketingowy zabieg, by odwrócić uwagę od meritum. Co tym razem trzeba było ukryć? Może urlop premiera podczas gazowego kryzysu? Przecież jasne jest, że nie wypada podróżować, gdy ważą się losy naszego sektora energetycznego. Może haniebną ustawę posła Gowina o zabiegach in vitro? A może swoją wcześniejszą wypowiedź o prostytucji politycznej? Wiadomo, że ten „skandaliczny” niedzielny post nie wziął się z kosmosu. Wiadomo było także, że media zrobią z tego sensację. Tak więc homoseksualiści bywają potrzebni. W tym także upatruję homofobię, jest to instrumentalne potraktowanie kwestii, pozornie niewinna zagrywka, by komuś dopieprzyć, a przy tym osiągnąć swój cel. Słusznie prawiła Kazimiera Szczuka w środowej „Kropce nad i” (TVN24), że gejem jest osoba, która się za geja uważa. Dodała, że taki outing jest nieetyczny, nie można zaglądać na siłę ludziom do ich sypialni – outowanie na siłę ma charakter prześladowczy! Odstępstwem od reguły mogłyby być jedynie sytuacje skrajne, np. wybitny homofob prowadzący podwójne życie.

Druga rzecz, o której przypomniała Kazimiera Szczuka: Palikot był wydawcą homofobicznego pisma „Ozon” (ukazywało się 3 lata temu), które miało być propozycją dla pokolenia JPII. Pismo upadło szybciej niż powstało. Ale nie zapomnę posłowi słynnej okładki: chłopak i dziewczyna dzierżący z dumą plakaty z napisem „zakaz pedałowania”. Znów odwołam się do Szczuki, która określiła ten symbol „emblematem neonazistowskiej homofobii”. Znamy wszak dobrze pomysłodawców i popularyzatorów tego hasła i prezentowane przez nich wartości… Czy Palikot przez te trzy lata zmądrzał? Na ile w jego działaniach jest spontaniczności, a na ile politycznego cwaniactwa? Eryk Mistkiewicz, znawca mediów i specjalista od PR-u, jakiś czas temu na łamach „Dziennika” wypowiedział się w tej kwestii; twierdził, że poseł „jest używany” przez PO, a ostatnie nagłówki artykułów w rodzaju: „bulterier Platformy”, mogą być potwierdzeniem.

3.

Ta medialna zamieć oburza mnie z kilku powodów, do których kluczem jest homofobia. Media bez refleksji wyolbrzymiają problem nazwania kogoś homoseksualistą. Jasne, że są to insynuacje, nie fakty. Jasne, że tym kimś jest Jarosław Kaczyński a nie anonimowy Jan Nowak. Jasne, że ujawnianie czyiś preferencji seksualnych jest nieetyczne. Niepokoi zaś to, że nie słychać głosów mówiących na marginesie tej farsy, że bycie homoseksualistą to nie dramat, nic strasznego, nic uwłaczającego, nic, czym powinniśmy się niepokoić. Mediom sugeruję także odrobinę odwagi – słowo homoseksualizm znajduje się w słownikach, jest częścią polskiego systemu, nie ma powodów, by się go bać. To jest dramat tej rozdmuchanej afery – sprowadzenie „określeń tożsamościowych” do obelgi!

Inna sprawa, to postawa Palikota, który celowo posługuje się kategoriami homoseksualizmu, by oczernić przeciwnika politycznego. Przy tym stwarza pozory neutralności, mówiąc jednocześnie” „ja tylko pytam” i „nie mam nic do homoseksualistów”. Jest to cynizm obliczony na doraźną korzyść.

4.

Kto na tej aferze ucierpi najbardziej? Obawiam się, że być może geje i lesbijki. W świat znów idzie informacja, że bycie homoseksualistą może być – w najlepszym wypadku, mówiąc eufemistycznie – „niesmaczne”. I skoro wszyscy, począwszy od dziennikarzy TVN24, przez Monikę Olejnik i premiera Tuska tak bardzo się oburzają, to może czas, byśmy my się wreszcie „święcie” burzyli i zabrali głos w – jakby nie było – naszej sprawie!

[1] Tytuł został zainspirowany książką Janusza Palikota „Płoną koty w Biłgoraju”.

Marcin Teodorczyk zastępca naczelnego homików.pl

Na głównej stronie zapraszamy do ankiety na temat etycznych aspektów outingu.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

13 komentarzy do:Płoną koty… w mediach [1]

  • Jacek

    [Skąd jasne?]

    Generalnie zgadzam się z treścią artykułu, z wyjątkiem jednego stwierdzenia, cytuję: „Jasne, że są to (domysły dotyczące homoseksualizmu Kaczyńskiego, mój przypis) insynuacje, nie fakty.” A niby skąd to, że Jarosław Kaczyński nie jest gejem jest jasne dla pana autora Homików? ;) )

  • MiszaWro

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    No dobra, ale gdzie morał? Chyba wszyscy sobie już nami mordy wycierali, i to nie tylko te prawicowe partie. Palikot to mały pikuś, w końcu jest zobowiązany zasadami statutowymi PO, a te są jasne. Gorsi są ci, którzy robią dokładnie to samo, ale nam w twarz. SDPL czy PSL udające, że im zależy. No bo czym się oba wątki różnią? A jednak na Palikota się plujemy, a lewicę przed każdymi wyborami gratis promujemy. Jak dla mnie to sprawa i tak wychodzi na plus, bo przynajmniej dzięki takim akcjom nie zamiera dyskusja w narodzie, a tej właśnie potrzebujemy.

  • MN

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    Co do Jarosława i jego orientacji, ponoć homo. Dopuki nie zostanie złapany na gorącym uczynku, nie będę w to wierzył. Słyszalem te mity o tym, że są jakieś zdjęcia, że ktoś go gdzieś widział, ale dowodów jak nie ma, tak nie ma. Zresztą gdyby były, to już dawno temu ujrzałyby światło dzienne. Wałęsa coś tam mówił, by przyszedł z mężem, ale się tym nie podniecam, bo każdy może tak powiedzieć. Samo starokawalerstwo to za mało, by robić z niego homoseksualistę.

  • cesare

    [Znów błąd językowy w tekście:(]

    Tym razem interpunkcyjny. W zdaniu: „Insynuacje na temat preferencji homoseksualnych w formie niewinnego wpisu na blogu, to największa obelga, jaka może dotknąć polityka” niepoprawnie postawiono przecinek przed „to”, które w tym zdaniu ma charakter orzekający, nie zaś implikujący, a tylko w tym ostatnim wypadku należy „to” poprzedzać przecinkiem. Zdanie powinno więc przyjąć postać: „Insynuacje na temat preferencji homoseksualnych w formie niewinnego wpisu na blogu to największa obelga, jaka może dotknąć polityka”, o czym z przykrością informuję.

    Detrollator: cesare, proszę o kontakt listy(at)homiki.pl

  • wit

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    Znakomita analiza, gratuluję! Dajemy się zaszczuć, przyjmując, że zasugerowanie, iż ktoś jest gejem samo w sobie jest już uwłaczające. Przypomina mi się epizod sprzed kilku lat, kiedy „Gazeta Wyborcza” oburzała się, że ktoś nazwał ją „żydowską gazetą”, tak jakby to słowo było najgorszą obelgą. Dopóki sami nie nauczymy się godności, dopóty różne Palikoty będą na nas żerować – taki jest morał :P

  • mockturtle

    [Jedno ale]

    Artykuł bardzo przekonujący i trafna argumentacja, gwoli ścisłości jednak, jeśli dopuszczamy odstępstwo od reguły w przypadku „wybitny homofob prowadzący podwójne życie” — to czyż nie mamy tu właśnie do czynienia z podejrzeniem takiego przypadku? Czy to w jakimś stopniu nie broni Palikota? W jakimś stopniu tylko, bo to podejrzenie na razie, nie udokumentowany fakt. Więc niby to nie wpływa za bardzo na trafność ocen podanych w artykule, ale dostrzec ten niuans chyba należy. Btw, czy homofob może być wybitny?

  • bozenka

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    to chyba nie ma znaczenia czy Kaczynski jest homo czy nie. W popkulturze stal sie po prostu ikona „ukrytego homoseksualizmu” i jego rzeczywista orientacja lub jej brak to kwestia drugorzedna.
    A fakt, ze Palikot dzialal przesladowczo, jest tylko kolejnym dowodem na jego „pozorna tolerancje”, bo „homoseksualizm” zostal przez niego uzyty jako bron polityczna, majaca znokautowac przeciwnika.

  • bozenka raz jeszcze

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    bo Palikot uzyl slowa „homoseksualizm” jako obelgi. To tak jakby chcial powiedziec do Jaroslawa „Ty pedale!”

  • []

    … przygotowuje nas na swój „coming out”.

  • [Palimruczek powoli a systematycznie...]

    … przygotowuje nas na swój „coming out”.

  • QUASIMODO

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    Palikot to skrajny liberał, wolnorynkowiec (Polmos), beneficjent złodziejskiej transformacji po 1989 roku (czyt złodziejskiej prywatyzacji) wiec jest mi do niego daleko o lata świetlne. Tak zwana „lewica” (ja ją nazywam kinder lewica) podnieca sie jego antyklerykalnymi wypocinami tak jak by lewicowość zaczynała sie i kończyła na antyklerykalizmie, oj nie ma to jak dowalić za wszelką cenę Kościołowi, żenada. A o sprawach gospodarczych, socjalnych, prawa pracowniczych sza i morda w kubeł, bo Wielki Kapitał patrzy i czuwa min. ów Palikot.
    Co do wypocin na blogu to mam nadzieje że były premier odpowiednio zareaguje.

  • L

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    Skrajnych liberalow w polsce nie ma. W kazdym razie zaden jeszcze nie dostal sie do sejmu. A bycie „wolnorynkowcem” to nic zlego.

    Nie wiem czy cos ukradl czy nie, ale nie podoba mi sie implikacja ze jesli ktos jest liberalem i cos ma, to na pewno to ukradl. Jak na razie najwiecej tutaj rozkradli „post” komunisci i „zwalczajacy” korupcje.

  • QUASIMODO

    [Re: Płoną koty... w mediach [1]]

    Nie mówię ze Palikot coś ukradł. Za pomówienia są paragramy. Wiec język warze bo i sędziom nie jestem. Chodzi mi oto ze jest beneficjentem transformacji i tyle. Politycy zamiast zaglądać do łózka powinni zajmować sie bardziej ważniejszymi sprawami. Mamy kryzys czy to już nie jest poważny bodziec do konstruktywnego działania???




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa