Obywatel Milk: daj się zwerbować!

My name is Harvey Milk and I'm here to recruit you! Filmowa legenda głosi, że tym zdaniem Harvey Milk rozpoczynał każde swoje przemówienie. Czy dałem się zwerbować do jego gejowskiej armii? Chyba tak, ale z innych powodów niż można by przypuszczać. Ale zacznijmy od początku.

Biografię Harveya Milka radzę poczytać na wikipedii, bo tu ani miejsca na to nie ma, ani autor nie chce was zamęczyć nazwiskami i faktami. Dość powiedzieć, że był on pierwszym jawnym gejem, który pełnił funkcję publiczną w Stanach Zjednoczonych – radnego w San Francisco. W filmie Gusa Van Santa (Moja własne Idaho, Buntownik z wyboru, Słoń) w postać Milka wcielił się Sean Pean, świetny aktor znany wszem i wobec ze swojego buntowniczego stosunku do amerykańskiej władzy, kiepski reżyser i jeszcze gorszy scenarzysta. Wybór znakomity – nie tylko Penn przypomina Milka, ale do tego potrafił zagrać rolę lekko przegiętej cioty, co chyba nie należy do zadań łatwych (autor tekstu potrafi się przegiąć jak paragraf prawa autorskiego, więc nie jest w tej kwestii wiarygodny). Do tego doborowe, męskie towarzystwo w postaci Emila Hirscha (młody aktor, o którym chyba będzie jeszcze głośno), Jamesa Franco (boski!) i Diego Luny no i zabawę możemy zaczynać.

Obywatel Milk nie jest na szczęście filmem biograficznym, bo tych na ekranach naszych kin ostatnio co raz więcej i chyba nam już spowszedniały. Dużo tu akcji – w końcu zaczynamy od sceny zabójstwa, więc dalej napięcie powinno tylko rosnąć. Na szczęście film reżyserował człowiek, któremu do Spielberga daleko: na ekranie oglądamy wplecione w stylizowane ujęcia filmu różnorakie materiały dokumentalne z lat 70-tych, które pozwalają wczuć się w atmosferę, jaka panowała wtedy w Castro i w całym San Francisco. Z zamierzeń psychologizacji postaci nie wyszło niestety nic ciekawego – bohaterowie drugoplanowi pokazani są bez głębszej refleksji, zwłaszcza żałować trzeba w tym kontekście Dana White'a, zabójcy Milka, o którym widz nie ma szans dowiedzieć się zbyt dużo, a przecież to postać sama zasługująca na film. Niemniej, bardzo zaintrygowała mnie postać Anne Kronenberg – jedynej lesbijki w sztabie Milka, która (mimo oporów gejowskich współtowarzyszy doli) zajęła się szeroko rozumianą promocją Harveya jako kandydata na radnego. Na końcu filmu realizatorzy dodali napisy, które wyjaśniają jakie były dalsze losy bohaterów. Dowiadujemy się z nich, że Anne urodziła trójkę dzieci. Nasz zachwyt nad tym, że oto znowu mamy przykład homo-rodziny niestety zbladł gdy doszukaliśmy się… że ojciec tych dzieci jest obecnie mężem pani Kronenberg. Cóż… życie jest czasem pogmatwane.

Dajmy jednak spokój takim analizom i przejdźmy do meritum. Chodzenie na filmy, ponieważ ich bohaterowie są gejami / lesbijkami / transami / hermafrodytami / drag queenami dawno temu mnie znudziło. Nawet zacząłem ograniczać kupowanie książek o tej tematyce, bo półka się zapełniła, a i co raz więcej szajsu na nią trafia. Jednak Obywatel Milk to”lektura obowiązkowa” z kilku powodów. Po pierwsze nigdy na ekranach nie było tak pełnokrwistej postaci geja – działacza, przegiętej ciotki, której życie osobiste jest pasmem porażek, ale ambicja i odwaga pozwalają mu spełnić się przynajmniej na scenie politycznej. Nigdy jeszcze nie mogliśmy dowiedzieć się tyle o początkach ruchu LGBT (choć tych L, B i T. w filmie Van Santa prawie w ogóle nie ma), a to może być dla nas ciekawą lekcją. Ruch LGBT rozpoczął się na dobre w momencie, gdy Anita Bryant, popularna aktoreczka i gwiazda telezakupów rozpętała pod skrzydłami katolickich organizacji wielką kampanię mającą na celu m.in zabronienie homoseksualistom pracy w szkołach. Bryant zdobyła tak duże poparcie polityczne, że w kilku stanach zorganizowano referenda w tej sprawie. I to był moment przełomowy. Tak to już jest, że kiedy zabierają się za nas bezpośrednio – dopiero wtedy mamy zamiar wspólnie walczyć. Znamy to trochę już z naszego podwórka, tylko, że u nas nigdy nie zagrożono całej grupie tak jednoznacznie. W tą lekcję historii zabieramy się razem z człowiekiem, który miał wizję – tego, że za ileś lat w Stanach nikt nie będzie ukrywać swojej orientacji seksualnej, że to, co do tej pory skrywane i prywatne stanie się kwestią publiczną. Najlepiej obrazuje to scena, gdy Harvey pyta swoich współpracowników, kto z nich jest nie wyoutowany przed rodzicami. Nieszczęśnik, który przyzna się do tego, dostaje ultimatum – albo natychmiast zadzwoni do rodziców, albo nie będzie mile widziany. Czegóż się nie robi dla autorytetu… i dla sprawy. Milk kilka razy powtarza, że jeśli ludzie nie będą się bali mówić o tym kim są, nigdy nie wywalczą dla siebie tolerancji, nie mówiąc już o poszanowaniu czy rozszerzeniu praw.

Postawy nad którymi się teraz zachwycam często spotykają się u nas z opozycją – dobrze jest jak jest i nie zmieniajmy niczego. I trochę dlatego nadal siedzimy sobie z ręką w nocniku w kwestii jedności ruchu LGBT czy naszych praw. W kategorii lekcji retoryki możemy rozpatrywać sceny, w których Milk rozkłada na łopatki prawicowych interlokutorów, dla których gej stoi w hierarchii społecznej na równi z prostytutką czy złodziejem. Jestem ciekaw ile osób dało by się dzisiaj zrekrutować Harveyovi, ale dopóki ulubionym tekstem w rożnych ogłoszeniach będzie „jestem spoza środowiska” to chyba nie zapełnimy zbyt wielu ulic w tym kraju. Milkowi i mieszkańcom Castro się to udało. A w jaki sposób… to trzeba zobaczyć.

Obywatel Milk
reżyseria Gus Van Sant
scenariusz Dustin Lance Black
zdjęcia Harris Savides
muzyka Danny Elfman
czas trwania: 128 min.
dystrybucja.: Best Film
Nominacje do Oskarów w kategorii: najlepszy film, najlepszy reżyser, najlepsza pierwszoplanowa rola męska (Sean Penn), najlepsza drugoplanowa rola męska (Josh Brolin), najlepszy scenariusz oryginalny.

Wojciech Szot rocznik 86, właściciel wydawnictwa Abiekt.pl, student, pracownik, blogger.
Zapraszamy i polecamy!
www.abiekt.blogspot.com

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

36 komentarzy do:Obywatel Milk: daj się zwerbować!

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Jak to jest, że podkreślasz, że film nie jest biografią, a jednocześnie sam taką piszesz? :D W ogóle za dużo żalu i wyrzutów, się czyta jakbyś ostatnio kilka niepowodzeń przeżył :| Polecił bym ci pewnego bloga na poprawę humoru, no ale ups, to twój blog :D

  • royte_pomerantsn

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    chciałam tylko zwrócic uwagę na pewien drobiażdżek ;) – to, że pani Kronenberg jest obecnie (?) mężatką, niekoniecznie wyklucza ją ze społeczności LGBTQ, co może sugerować wypowiedź Autora – bo wiecie, istnieją takie osoby jak biseksualiści :/

  • NS

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Film musicie po prostu zobaczyć! W Polsce jest on bardzo aktualny. Argumenty homofobicznego senatora są kalką słów Giertycha i jego kolegow. Milk ma racje, że tylko outing nas wyzwoli. No i Sean Penn – po prostu boski!

  • SA

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Dobrze, że taki film pojawia się na świecie, ale nawet nie wyobrażacie sobie jak ważny może być właśnie teraz w Polsce dla naszego środowiska. Nie mogę jeszcze go skomentować szczegółowo, po prostu go jeszcze nie widziałem, ale takiej tematyki poszukuję w sieci. Wydaje się, że w sprawach nas dotyczących przy obecnych formułach (marsze, kluby, prasa, media) doszliśmy do ściany. Jesteśmy w mediach, mamy pewien margines swobody, ale na poważne rozstrzygnięcia jak ustawy antydyskryminacyjne, czy radykalna zmiana nastawienia społecznego nie mamy póki co w Polsce szans. Chyba, że sami zorganizujemy się w inny, lepszy jakosciowo sposób niż obecnie. Korzystanie z doświadczeń zza oceanu lub zza miedzy mogłoby te oczekiwane przez nas zmiany przyspieszyć. Cel jest według mnie prosty: musimy być jako społeczność po prostu bardziej polityczni – my, jako społeczność i każdy z nas indywidualnie (choćby wspomnę udział w wyborach!). Żadna partia nic za nas nie załatwi – nie łudźmy się. Jeśli sami nie uświadomimy sobie naszej siły politycznej przez lata skazani będziemy na przemykanie się ukradkiem do klubów (co samo w sobie jest czasem całkiem ekscytujące :-) ) ale też znosić będziemy dyskusje heteryków o nas bez nas, pełne jeśli nie kpin, to bzdurnych przesądów, których nawet nie ma kto dementować. Rok 2009 powinien byc rokiem mobilizacji politycznej. I budowania świadomści środowiska: jesteśmy przykładowo niesamowicie silną grupą konsumentów – powinniśmy to lepiej wykorzystywać. Wspieranie finansowe naszych organizacji też przydałoby się przez każdego z nas przetrawić (powiem brutalnie: część naszych praw moglibyśmy sobie po prostu „kupić” – To taka duża paralela oczywiście, szczegóły kiedy indziej). Dzieki Homiki.pl za świetną stronę!

  • ww

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Byłem w kinie i skomentuje film krótko – dałem się zwerbować.
    wyjdźmy na ulicę.

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    SA, żeś mną normalnie zagotował :D Upolitycznić społeczeństwo? Upolitycznić LGBT? Żeś chyba powariował :D Środowisko w zasadzie to już jest upolitycznione, tyle że każdy po swojej stronie i nie łudź się, pod tym sztandarem nikogo nie zjednoczysz. Z tym przemykaniem do klubów to też ciekawe, bo w życiu się nigdzie nie przemykałem, a w klubach bywałem. Oj outnij się brachu lepiej szybko :D
    Chcesz zjednoczenia środowiska? To je uświadom. Tylko tego potrzebujemy i to po obu stronach. Gorzej, że żeby uświadomić musisz wpierw zebrać, a tego nie da ci żadna parada ani żaden inny event czy organizacja, jeśli będzie się to odbywało tak jak teraz. No bo i owszem, obecnie stoimy, no może nie pod ścianą, ale na pewno przed drzwiami, które trzeba otworzyć.

  • loth

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Co do świadomości politycznej – znam osoby, które nigdy nie zagłosują na partię, która chciałaby związków partnerskich czy adopcji. Powód jest dość prosty – np nie odpowiada im program gospodarczy danej partii :) uproszczony przykład to lewica, która kojarzy się z państwem opiekuńczym etc.

  • seba

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    vw ja też dałem się zwerbować!!

    ale jak dać się zwerbować w polsce??

    pamiętam paradę w warszawie w 2008 roku – była wręcz straszna! nic, nic się na niej nie stało ważnego i ciekawego! widzę kampanię przeciw homofobii, która nie jest żadną kampanią, a jedynie kanapowym stowarzyszeniem zadowolonym, że umie pozyskiwać trochę środków, ale nie chce jednoczyć ludzi wokół idei. kto to zrobi, kto się tym zajmie?

  • er

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Coz, film widzialem i wrazenia jak najbardziej pozytywne w zwiazku z nim, ale nie dam sie zwerbowac. Przynajmniej nie w sposob jaki widza to co niektorzy przedmowcy.
    Nie bede glosowac na zadna partie, bo widze, ze nawet gdyby udalo sie dzieki temu wywalczyc cokolwiek korzystnego dla srodowiska LGBTQ, to nadal istnieje wielkie ryzyko, ze spaprza cos w kwestiach gospodarczych. Zreszta, tak czy inaczej bede glosowac na tych, ktorzy w moim odczuciu sa najgorszego sortu bandytami.
    Nie bede dawac kasy na organizacje LGBTQ, chyba ze jestem ich czlonkiem lub dobrze znam ludzi, ktorzy tworza taka organizacje [czyli tutaj ogolnopolskie stow. odpadaja]. Zbyt wiele razy widzialem jak traktowane sa finanse stowarzyszen. Jak? Tworczo bardzo, to sie nazywa kreatywna ksiegowosc. Pare lat spedzilem w tych kregach i teraz odczuwam przewaznie niesmak kiedy zdarzy mi sie z nimi zetknac.
    Zreszta, na ktora z polskich org. mialbym przeznaczyc srodki by miec pewnosc, ze zrobi cos po mojej mysli? Zgodnie z moimi intencjami przeznaczy kapital? Wole kupic ksiazke z niszowego wydawnictwa – przynajmiej mam pewnosc, ze wspomagam cos, co w moim odczuciu ma sens.
    I naprawde bardzo, bardzo irytuja mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, kiedy ktos mowi „zrobmy cos!”, czyli rzuca haslo pozbawione tresci i na tym konczy. Druga rzecz, to motyw pytania „kto to zrobi [owo "cos"]? kto sie tym zajmie?”. A Ty nie mozesz? Dlaczego?
    Jesli kazdy z nas by reprezentowal aktywna postawe dazenia do wlasnych celow, nie byloby tego problemu. Dlaczego samemu ni wyjsc z inicjatywa? Nie wiesz jakie masz problemy, a cos doskwiera? Wiec usiadz i pomysl.
    Nie wiesz jak sobie z tym poradzic, jakie srodki przedsiewziac? Usiadz i pomysl. Pozniej porozmawiaj z innymi, wezcie sie razem do roboty.
    Na poczatek nie jest trudno zorganizowac chociazby mala demonstracje w akcie sprzeciwu wobec [homofobicznych wypowiedzi kogostam, przeciw dyskryminacji w miejscu pracy itd.] czy zorganizowac pokaz filmowy z dyskusja. Albo zaprosic kogos na wyklad. Albo zorganizowac grupe pomocy dla osob, ktore spotkaly sie ze skrajnymi przypadkami agresji czy tez wykluczenia w zwiazku z ich orientacja. Albo, albo, albo … To tylko propozycje, trzeba tylko usiasc i zastanowic sie – jesli nie wypali, to trudno. Probowac czegos innego i juz.
    Nikt za nas niczego nie zrobi, to my musimy nad soba pracowac, jesli chcemy dojsc do czegos. Jako grupa wylacznie roszczeniowa nie zajedziemy dalej niz do tej pory. Innymi slowy – budujmy ruch od dolu.

  • aktywista

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    TWÓRZMY JAK NAJWIĘCEJ STOWARZYSZEŃ!!! organizacja LGBT w każdej miejscowości!!! moze to jest sposób???

  • [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Twórzmy stowarzyszenia! – świetnie, tylko najpierw trzeba wiedzieć, jakie się ma właściwie cele. A pod tym względem trudno się na razie zgodzić.
    Zbyt wiele jest homofobii wśród samych homików. Teraz właśnie przydałaby się akcja „niech nas zobaczą”. W demokracji konspiracja nie wychodzi najlepiej, o czym także opowiada ten film…

  • [=> MiszaWro]

    Mam wrażenie, że stoimy przed uchylonymi drzwiami i strasznie się boimy, co też nas za nimi czeka.

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Nie, to nie jest sposób. Tworzenie organizacji po małych miejscowościach to taki bajer jak misje kościoła w Afryce – pojedźmy tam, bo tylko tam jeszcze mamy jakieś efekty. Jeśli cokolwiek ma się stać, to musimy wpierw zostać grupą, a nie skupiskiem punkcików na mapie. Potrzebne jest coś, co nas połączy – idea, akcja czy medium. Możesz sobie krzyczeć, ale jak długo nikt cię nie usłyszy to tylko sobie gardło zjedziesz. A czy coś takiego należy budować na istniejących fundamentach, czy stworzyć coś zupełnie nowego? Nie mam pojęcia, bo oba sposoby mają swoje wady i trudności.
    stryj – boimy się, ale to nas przed niczym nie tłumaczy.

  • NS

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    A pamiętacie scenę z fimu, w której Milk „każe” swojemu współpracownikowi się wyoutować i go przytula przed rozmową telefoniczną z ojcem? Miał rację. To jedyny sposób skuteczny.
    W kwestii organizacji, to oczywiście popieram, ale jest to droga dla społeczników, którzy mają cel nastawiony na aktywność i wiedzą jak te działania przeprowadzić. Ja nawet teraz nie jestem w stanie wymyślić, co takiego byłoby dobrym działaniem dla nas. Na kampanie społeczne, bo te wydają się najłatwiejsze do zrobienia, trzeba mieć pieniądze spore. A tak oddolnie, bez pieniędzy, co możemy uczynić?

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Ta scena mi się nie podoba. Tak, out jest naszą najlepszą bronią, ale ta część ze zmuszeniem, to już tak trochę nie tak.
    A co my możemy oddolnie zrobić? Wszystko.
    Po pierwsze homosie to ok 5% społeczeństwa, to znaczy, że na każdego przypada około 20 ludzi. Spokojnie tyle się o mnie dowiedziało i to licząc tylko bliskich znajomych, ergo sam out daje nam już ogromną przewagę. A tak poza tym? Żeby coś zorganizować nie potrzebujesz pieniędzy a ludzi, a jeśli jesteś w tym dobry, to wystarczy ci do tego ‚poczta pantoflowa’ – powiadomisz dziesięciu, każdy z nich znów dziesięciu i.t.d. To właśnie tu od dołu możemy zrobić najwięcej.

  • SA

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Wywołałem temat i jeszcze wam tak szybko nie odpuszczę :-) Komentarz do dzisiejszych postów.
    To o czym pisałem, to nie upolitycznienie czy rozpolitykowanie. Zgadzam się, że są w praktyce politycznej odpychajace postaci i jeszcze bardziej odpychajace metody, którymi się posługują. Co więcej, każdy polityk, czy działacz nas reprezentujący bedzie musiał indywidualnie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy samemu z takich metod skorzystać. Ale zostawmy proszę ten temat, bo jeszcze raz – nie o tym pisałem.
    To, na co może nieudolnie chciałem zwrócić wam uwagę, to fakt, że życie JEST POLITYCZNE, czy tego chcemy, czy nie. Pobiją cię na ulicy za to że się gapiłeś na niewłaśiwego kolesia, to zastanawiasz się, czy iść na policję, bo może zamiast zająć się sprawą cię wyśmieją, twój chłopak trafił do szpitala i nikt nie udzieli ci informacji, bo nie jesteś z rodziny, płacisz podatki i za te pieniądze państwowy urzędnik oficjalnie nazywa cię zboczeńcem. A na przyszłość, skąd macie taką pewność, że nie wprowadzi się w przyszłości przepisów, nawet pośrednio nam szodzących. Dlatego uważam, że pomimo faktu, że samo słowo polityka was odrzuca (mnie do niedawna tez), powinniśmy się z tym słowem przeprosić.
    A co do skuteczności – jak myslicie dlaczego nasi ulubieńcy Romek, Jarek itp. nie rozbijają się już dłużej rządowymi lanciami? Dlaczego lubiane przeze mnie kiedyś Rzepa i Wprost, musiały spuscic troche z tonu, gdy odpłyneli im klienci? Powiem wam dlaczego – bo paru osobom chciało się ruszyć tyłek i wrzucic kartkę do urny. A, że to nie rozwiązuje wszystkich, czy przykładowo naszych środowiskowych problemów, to i tak było warto!!!
    Czy ja was wzywam na barykady? NIE! Czy ja wam mówię na kogo macie głosować? NIE! Ale wiem na 100% że słuchacze pewnego radia pójdą głosować, a jeżeli my sobie odpuścimy, to właśnie oni będą o moim i twoim zyciu decydować.
    A teraz do konkretów: Delanoe czy Wowereit nieprzypadkowo są burmistrzami swoich miast, w Londynie nikogo nie dziwi widok dwóch chłopaków przytulonych do siebie, a policja i wojsko są otwarte, a nawet chetnie przyjmują gejów do swoich szeregów. Moim zdaniem wynika to z uświadomionej siły gejowskich środowisk w tych krajach. Każdy polityk powinien być przez nas odpytywany i oceniany, na każdy słowny incydent BŁYSKAWICZNIE powinniśmy reagować. A moga to robić nasze organizacje (najlepiej wszystkie na raz), ale żeby mogły to robić musimy im dać środki. Tak – nie mam złudzeń, że jest ryzyko, że kolesie zrobia sobie za nie konferencje na Bahamach. Nie jestem aż tak naiwny by sądzić, że kazdy gej jest uczciwy – no ale sami powiedzcie jaki mamy wybór? Dać na mszę w intencji naszych praw???
    Poza tym, nauczmy się oceniać te organizacje sami – kto tak naprawdę działa, a kto tylko bije pianę. No i wreszcie my też jesteśmy różni – choćby ekonomicznie – pracujemy w różnych zawodach i mamy różne poglądy gospodarcze – może nie jest złe, ze są różne organizacje – nie musimy się jednoczyc na siłę – jeśli będa dwie silne organizacje to przeciez tez dobrze.
    Podsumowując myśl – w zeszłym roku pierwszy raz wsparłem odpisem podatkowym naszą organizację, w tym roku zrobię to samo, chodzę do naszych klubów, bo daje im też to zarobek i możliwośc funkcjonowania (nawet jako miejsce zatrudnienia dla gejów uciekinierów z małych miasteczek i wiosek), poszukam sobie jakiejs gej-friendly restauracji, bo czasem jadam na mieście, a wolałbym się nie żywić u jakiegoś homofoba. Może możecie coś podpowiedzieć? I kurde na pewno nie odpuszcze im żadnych wyborów, może nawet uda mi się odpowiednio podagitować moich znajomych.
    Wyszło troche chaotycznie, ale odpowiadam na gorąco i nie redaguje tego co napisałem. Do jednego tylko jeszcze chciałbym się odnieść: wyjscie z szafy – to odpowiedz dla Miszy. Uważam, że to najlepsze co można zrobić. To początek nowego fantastycznego życia, wierzcie mi po prostu wiatr w żagle. Od mniej więcej 15 lat moi rodzice, przyjaciele i cześć ludzi w pracy wiedzą o mnie i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, ale uważam, że nie mam prawa nikomu tego kroku narzucać – sam uważam , że warto, no ale ja nie bałem się, że mnie wyrzucą z domu, czy z pracy. Natomiast każdemu kto jeszcze tego nie zrobił, bo np. czeka na odpowiedni moment polecam wkalkulowanie tego faktu jakoś w życie, jakby wsześniejsze oswojenie się z myślą, że jednak kiedyś się powie i nie bedzie to koniec świata. Bo to naprawdę nie jest takie straszne :-) Przeciwnie !!! Wreszcie się żyje!!!!!!!!!!!!!!!

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Się rozegzaltował :D
    Polityka jest ważna, ba, nawet bardzo ważna i należy ją ‚lobbować’, ale moim zdaniem jednocześnie powinniśmy przeć od dołu. Powinniśmy działać tak, by to nie jakieś mniejszościowe środowisko chciało zmian, ale powiedzmy 50% społeczeństwa. Wtedy żaden rząd nie będzie mógł bagatelizować czy w ogóle ignorować problemu.
    Powtarzam też po raz kolejny, my nie potrzebujemy upolitycznienia, tylko politycznej świadomości. Nie można wymagać od nikogo by glosował na konkretną partię, w końcu nawet geje mogą (załóżmy :D ) popierać PiS za ich inne poglądy. Możemy poszerzać świadomość i mieć nadzieję, że nasi ‚słuchacze’ wybiorą dobrze, bądź przynajmniej że nie wybiorą źle, ale mówić im kogo mają wybrać?
    świadomość w ogóle jest kluczową rzeczą, bo to o nią powinniśmy walczyć. Nie możemy nakazywać ludziom kochania gejów, czy lesbijek. Możemy im pokazać kim jest gej czy lesbijka i dać im prawdziwy wybór. Musimy dać im prawdziwy wybór i to nie koniecznie właśnie dla naszego dobra.

  • Mirek_Kolasa

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Wszyscy tu o polityce. Jedni krzyczą: WYJDŹMY NA ULICĘ, inni (nie bez racji) tworzyć chcą stowarzyszenia…

    Zastanawiam się tylko, co z coming outem, który w pedalskim (naszym) światku to ABECADłO bycia sobą. SA ma rację – coming out to wiatr w żagle, nowe życie, nowa energia, którą… łatwo przełożyć na polityczne zaangażowanie i – jak pisze MiszaWro – oddolnie można zdziałać wiele, nie potrzebując przy tym funduszy!

    Jeśli nie zrozumiemy, jak bardzo coming out jest ważny dla naszej egzystencji i jak mocno przekłada się na nasze postawy, nigdy nie on ważny nie przestąpimy progu drzwi, które – jak słusznie zauważył stryj – są lekko uchylone…

    Amen.

  • rob

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    ja też chcę wyjść na ulicę!!!

    ruch stwórmzy sami, TU!!

  • er

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    To wyjdz na ulice, a wczesniej przygotuj wlepki albo plakaty. Zebys mial co robic w trakcie spaceru :-)
    To tez jest jakas taktyka. I to wcale niedroga.
    Tak naprawde nie ma potrzeby specjalnej rejestrowania sie, pisania statutow, szukania tej pietnastki czy ile tam trzeba teraz ludzi do zal. stow.
    Nie potrzeba grantow, 1% od podatkow czy darowizn. Mowie to opierajac sie na wlasnym doswiadczeniu. W pewnych okolicznosciach bywa to przydatne, ale rownoczesnie uzaleznia i sprawia, ze kostniejemy w stworzonych strukturach.
    Milion zarejestrowanych stowarzyszen-widm nic nam nie da.
    Juz pisalem o tym, ze trzeba dokladnie przeanalizowac wlasna sytuacje i przemyslec zarowno cele, jak i taktyke jaka chcielibysmy obrac, zanim sie za cos wezmiemy. Chyba to jest jasne i nie bede powtarzal.
    Najpierw musimy zbudowac ruch, pozniej myslec o jego ujecie w ramy struktur. A inaczej niz oddolnie nie da sie tego zrobic.
    Co do wychodzenia z szafy – tak, to jest niezbedne i, dla mnie przynajmniej, oczywiste.

    Calym sercem sprzeciwiam sie upolitycznieniu, juz nawet nie dlatego, ze pogladowo jestesmy zroznicowani. Sprzeciwiam sie dlatego, ze juz dosc nasze postulaty trafiaja do polityki jedynie w charakterze kuriozum czy zaslony dymnej. Dosc tej naiwnosci, ktora kaze nam sadzic, ze wrzucajac kartke do urny decyduje o wlasnym losie. Ile obietnic skladaja, a ile realizuja? Ile nam zabieraja, jako calemu spoleczenstwu i co daja w zamian „elity” polityczne? Nie przeprosze sie z polityka, bo i nie mam ku temu powodow. Nie jestem na nia obrazony. Ja po prostu widze ohyde parlamentaryzmu i kupczenia glosami, kradziezy i afer. Jak ktos chce sie pakowac w bagno, to prosze bardzo, ale beze mnie. Wole pojechac do szkoly w malej miejscowosci i poprowadzic pogadanke albo warsztaty, i gwarantuje wszystkim, ze bede miec wiekszy wplyw dzialajac w ten sposob na otaczajaca nas rzeczywistosc niz wybierajac mniejsze zlo co pare lat.
    Pod warunkiem, ze sie przygotuje przed wizyta :-)
    Przypomnialy mi sie slowa Emmy Goldman „Jesli wybory moglyby cos zmienic, juz dawno bylyby zakazane.” Powiedziala tez „Jesli nie moge tanczyc, to nie moja rewolucja”, ale to pozostaje bez zwiazku z tematem. :-)
    Moze naklad rzepy i wprost spadl ze wzgledu na rozwoj umyslowy spoleczenstwa? Bo znajac te gazety i bzdury jakie wypisuja, to ciezko mi uwierzyc, ze ktos o zdrowych zmyslach kupuje je jako cos innego niz ciekawostke.
    Jeszcze wracajac na chwile do wyborow, to faktycznie – wielkim sukcesem jest wybor PO. Wow.
    Kto wg Was moglby nas reprezentowac w Sejmie? Skompromitowana lewica, ktora z lewicowoscia ma wspolna tylko nazwe, a i to nie zawsze?
    PO/PiS – dwie partyjki, ktore co prawda w innym opakowaniu, ale tak samo zgnile od srodka?
    A moze tak reklamowana przez kogos na tym [i nie tylko] portalu Racja? Tzw. Antyklerykalna partia postepu, ktora poza swoim antyklerykalizmem nie ma nic do zaoferowania?
    Eee, do diabla z takim wyborem.
    Aha, ponownie stwierdze – wole wydac te pietnascie czy piecdziesiat zlotych miesiecznie na wydrukowanie plakatow, wlepek, ulotek i zrobic cokolwiek samemu niz powierzac srodki w rece, ktore ze mna maja tyle wspolnego, co nic. Tzn. ponoc reprezentuja grupe osob homoseksualnych i tyle. Bo na ten przyklad – malzenstw w ogole nie chcialbym widziec [ani homo, ani hetero] rejestrowanych przez panstwo, a juz duzo powazniejszym dla mnie zagadnieniem jest okradanie nas z emerytur [tak jest - ostatnio przeszla ta bandycka ustawa] czy ostatnie wydarzenia w Hanpolu w Lodzi. Nie mowie przy tym, ze postulaty LGBTQ mam w glebokim powazaniu – co to, to nie! Ale nie wszystkie sa dla mnie jednakowo wazne, i chcialbym moc wybierac konkretne sprawy, ktore wspomoge. I tak, widze sens w tworzeniu np. organizacji, ktora ma konkretny cel.
    Nie redaguje rowniez swojej wypowiedzi, ze wzgledu na meczacy rozmiar okienek do wpisywania tektu.

  • loth

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Jeśli mowa o ustawie emerytalnej, to jest jak najbardziej potrzebna, i dalszy jej rozwój tj wydłużenie wieku emerytalnego dla służb też jest ok :) przynajmniej dla mnie…….. ale to nie ten temat. Chciałem pokazać jedynie, że możemy mieć różne poglądy np gospodarcze, ale dobrze szukać tych, które Nas łączą.

  • SA

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Do er: Różnorodność pogldów jest siłą, bo pozwala na weryfikację poglądów własnych, a działanie będące wynikiem kompromisu jest zawsze lepsze od działań arbitralnych. Dlatego dzięki za inspiracje do przemyśleń.
    Jednak szanując twoje poglady na temat polityki i jakiś indywidualny wybór, nadal nie zgadzam się że jako środowisko powinniśmy ignorować sferę działalności politycznej. Przeciwnie – i jeszcze raz zaznaczę nie chodzi mi o upolitycznianie czy rozpolitykowanie – powinniśmy w polityce brać większy udział w spokojny, konsekwentny sposób. Zgadzam się, że często plityka to bagno, że mozna sie porzygać – dlatego nigdy nie będę za przymusem udziału w wyborach (są takie demokracje), i czasem po prostu staje się przed wyborem dwóch złych opcji. Ale jedna z nich jest zawsze gorsza niż druga, a wybór mniejszego zła też jest jakimś wyborem – może nawet mądrym wyborem. W końcu mając do wyboru bycie gejem w Polsce lub Iranie, chyba nie masz wątpliwości co wolę, choć żaden z tych krajów nie jest ideałem. Ponadto mam jakieś takie przeczucie, ze wszelkim psychopatycznym, zżeranym ambicją politrukom byłoby bardzo na rękę, zebyśmy sie do polityki nie mieszali, by mogli sobie bez przeszkód decydować, czy taki Poldi jest nadal Polakiem, czy daną ziemię odrolnić, by jakiś koleżka mógł zrobić biznes, by policjant zamiast pilnować bezpieczeństwa skakał po hamburgery itp. Jak widzisz nie chodzi mi tu tylko o nasze sprawy, ale po prostu o sprawy obywatelskie. Ten tekst mógłbym powtórzyć na dowolnym forum prospołecznościowym. Ale dodatkowo jestem też gejem, pedałem, homikiem – jak zwał tak zwał – i uwazam, że nasze sprawy też są tego elementem. To nie jest wybór ALBO.., ALBO.. I wierz mi sprawy emerytalne, czy gospodarcze tez mam na względzie głosując na tę, czy inną osobę – w końcu na listach każdej partii było po parę nazwisk i nie wierzę, że na 100 osób łącznie nie znajdziesz uczciwej mądrej osoby, która zasługiwała by na twój głos. Tylko trzeba się zainteresowć i wykrzesać choć trochę chęci do świadomego działania – moze z pomocą naszych organizacji – niech polityków męczą i odpytują. I jeszcze tylko ostatni argument – piszesz, że można jechać do szkół z pogadankami. TAK,TAK,TAK !!!!! Po stokroć tak!!!! I to tez jest właśnie polityka :-) Nie musisz brać udziału we wszystkich formach aktywnosci politycznej, znajdz swoją niszę, nikt nie wymaga od ciebie walki na przysłowiowym pierwszym froncie – jedni niech dbają o to, by inni nie siedzieli w obozach odosobnienia i mogli jeździć z pogadankami do szkół. A jedni i drudzy niech czerpią z tego jak najwiecej satysfakcji.

    No dobra, bo się zgrzałem :-)
    Bardzo spodobało mi się z któregoś postu okreslenie ABECADŁO geja. Rozwijam to trochę na własny użytek:
    Aktywnie, na miare swojej pomysłowości, wspieram nasze środowisko,
    Buduję krąg przyjaciół, jako podstawową komórkę społeczną :-)
    Chcę wiedzieć na nasz temat jak najwięcej, czytam, poszukuję rzetelnej aktualnej wiedzy,
    Dbam o zdrowie swoje i moich partnerów,
    ………..
    i tak dalej aż do Ż:
    Żyję na maxa, wyjątkowo, ponadprzeciętnie, szalenie i autentycznie. Bo mnie spotkało szczęście bycia wrażliwym, widzenia ostrzej i więcej, odczuwania pełniej i prawdziwiej. :-)

    I co wy na to?

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    No i zaczęli o polityce :| Też mam swoje poglądy i też skrajnie odmienne od waszych, a co :D
    Mało istotna wydaje mi się w tworzeniu normalnego świata polityka, bo nawet wypromowani ‚swoi’ będą po obu stronach telewizora nadal kuriozum. Zwłaszcza, jeśli zwrócimy uwagę, że nadal większość polaków właśnie wyłącznie w telewizorze kiedykolwiek geja (świadomie) widziało. No ale dobra, trzeba działać kompleksowo. O polityce jednak pisać nie będę, bo to inny i dłuuugi temat i to nawet abstrahując od partii i ‚stron’.
    Są wartościowi politycy i to prawie na pewno w każdej partii, pytanie tylko jakie poglądy mamy z nimi wspólne a jakie zupełnie różne. Ot dla przykładu moim faworytem zawsze był Korwin Mikke, zwłaszcza że jego ‚homosiowe’ poglądy były na tyle obojętne, że można się było nie bać i je zignorować. Tyle że w ostatnich wyborach UPR swe siły połączył z LPR-em a to już była przesada. No więc pytanie jakie mamy marginesy poglądowe i gdzie znajdują się nasze newralgiczne punkty, bo mogę wam zaręczyć, że w 100% zgodnego z wami polityka nie znajdziecie nawet, jeśli sami wystartujecie. Co swoją drogą potwierdza, że czasem trzeba wybrać mniejsze zło, a później jeszcze starać się je zniwelować innymi działaniami. A miałem nie pisać o polityce :D Tyle, że (co chyba każdy z nas już powtórzył przynajmniej po 2 razy :D ) nam potrzebna jest rewolta na ulicach, a nie w polityce. Rewolucja obyczajowa na miarę Kinseya, coś w stylu „twoja matka też się onanizuje”, do tego medium, które to przekaże tak, by nikt nie olał, tylko przemyślał (n.p. my) oraz nas właśnie. o i wydaje mi się, że to jest ten problem, który przede wszystkim gryzie wszelkie organizacje. Ot wyrwałem się ostatnio na jakąś prelekcję o homiczym Wrocławiu przedwojennym. Wykład odbył się gdzieś na poddaszu, po przejściu kilku klatek schodowych i innych zakamarków, zaś ze słuchaczy chyba tylko ja nikogo tam nie znałem, bo cała reszta to chyba wyłącznie KPH :D No tak to się walczyć nie da. Chcesz by nasz protest był słyszalny? Potrzebujemy wpierw byśmy sami go usłyszeli.


    Yyyy wymyślam zwroty, które mają jakieś znaczenie, do liter, które nijak się mają do czegokolwiek :D

    Poza tym paradoksalnie mało kogo w całym środowisku naprawdę spotkało szczęście bycia wrażliwym, widzenia ostrzej i więcej, odczuwania pełniej i prawdziwej :P Większość nadal jest nieczuła, ślepa i przedmiotowa. Taki optymistyczny akcent na koniec :D

  • Loth

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    A to koniecznie trzeba być wrażliwym, widzieć ostrzej i więcej, i odczuwać pełniej i prawdziwiej? Panowie a gdzie skromność się podziała… ;)

  • SA

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Kiedy własnie taka rewolucja obyczajowa się właśnie w Polsce dzieje. Otwórzcie oczy! Czołowi politycy (ci homo, ci nie homo i ci nie wiadomo) okładaja się publicznie torebkami, prezydent sporego w końcu kraju europejskiego w żenujący sposób wikła sie w jakieś homofobiczne teledyski, by zaraz potem dostać w uroczy sposób po łapach od dwóch zwykłych gejów z Kanady, parą roku zostaje dwóch gejów, o czym trąbi państwowa telewizja, itd, itd. Te zmiany są, choć przerycie świadomości społeczeństwa idzie jak po grudzie. Czy takie sprawy są do pomyślenia w Rosji? Tylko za tymi spektakularnymi wydarzeniami trzeba kawałek po kawałku budować przestrzeń TRWAŁYCH zman prawnych i do tego potrzebna jest pozytywistyczna działalnośc polityczna.
    A co do ludzi na ulicach – w 2010 mamy Europride, będziemy mieli okazję wyszlifować bruki stołeczne do woli :-) Czy nie czas zacząć urządzać przygotowania – w końcu na ostatnią chwilę ze wszystkim się nie wyrobimy.
    Puszczam wodze fantazji: Jest rok 2010, na wspólnej stronie internetowej Europride w Polsce, wspieranej finansowo i merytorycznie przez czołowe organizacje gejowskie można znaleźć aktualne informacje w kilku językach o bogatej ofercie imprez głównych i towarzyszących. Wiekszość artystów zabiega by ich działaność kojarzono z wydarzeniem, bo zapowiedziało się wielu wpływowych gosci zza granicy, zaproszonych tak na marginesie przez robiace furrorę sprawne polskie organizacje gejowskie. Czy przyjedzie Obama jeszcze nie wiadomo, ale są nadzieje. Głównym wydarzeniem ma być wielka parada na której pojawią sie wszyscy startujący kandydaci na urzad prezydenta RP, bo po dołączeniu do wyścigu o fotel Dutkiewicza wszyscy kandydaci okazuje sie mają bardzo wyrównane szanse i głosy przeważające szalę liczone mogą być wręcz na sztuki. Ruch gejowski przez kilka miesięcy zdołał dobrze kandydatów przemaglować i ma podczas parady udzielić wybranemu kandydatowi poparcia – nawet najbardziej homofobiczny kandydat zdaje sobie sprawę, ze na popracie co prawda nie może liczyc, ale każdy jego fałszywy krok błyskawicznie przysporzy poparcia kontrkandydatom. Jeśli organizacje gejowskie dobrze się policzyły, to dysponują potencjalnie jakimś milionem głosów – być albo nie być dla każdego z kandydatów.
    Główne gazety z kilkutygodniowym wyprzedzeniem publikują przebieg trasy parady. Okoliczne sklepy, hotele, restauracje starają się przyciągnąć klientów eksponując zgrabne tęczowe flagi w wejsciach. Niektóre robia całe dekoracje reklamowe. Kryzys już co prawda minął, ale niektóre firmy nadwyręzył na tyle, by ważny był dla nich każdy klient – troche różowych złotówek może uratować niejedną rodzinna firme. Eksperci organizacji gejowskich wyliczyli dla kazdego sektora potencjalną siłę nabywczą klienteli gejowskiej, a strony tych organizacji prowadzą rankingi firm i produktów – coraz więcej firm stara sie dla swoich wyrobów o prestiżowe godło „Najlepszy prezent dla przyjaciela” przyznawane podczas wielkiej gali transmitowanej przez pierwszy kanał TVP.
    Na samej paradzie spodziewanych jest ponad pół miliona gości z zagranicy. Europa w 2009 przezwycięzyła kryzys i teraz chce się bawić, szeroka kampania informacyjna w mediach w całej Europie przyniosła niespodziewany odzew, po tym jak polski Hydraulik ogłosił że jest bi i zaprasza wszystkich do Polski niezależnie od płci (na marginesie zainkasował za to sume, której nie mógł się oprzeć :-) hehehe

    Fajnie pomarzyć, co? Nawet jesli sprawdziło by się 5% z tego snu, to chyba byłoby warto.

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Kurcze, powinieneś normalnie S-F pisać :D
    Zgadzam się całkowicie, że w Polsce jest lepiej, niż się mówi, ale bez przesady :D Obama na EuroPride? Przypuszczam, że nawet Francja puściła by max premiera. Za paradą na pewno mogą pójść pieniądze, z tym nie mam wątpliwości, ale politycy? Polski polityk nie zwraca uwagi na gejowskie głosy i opinię europy, za mało jest nas, za daleko są oni. Mógłbym jeszcze uwierzyć w Dutkiewicza, bo to swój chłop jest, ale jak bardzo? Z resztą osobiście to sam bym mu odradził, bo Warszawka sabotuje.
    Nie wiem co ty żeś z tym kryzysem wyleciał, bo przeciętny człowiek nie będzie już dawno o nim pamiętał, a co dopiero gej :D
    No i meritum – co do tego wszystkiego ma w ogóle EuroPride? Musimy wyjść na ulicę, ale trochę mniej dosłownie – ujawnić się i uświadamiać. Parady zwłaszcza w PL urządza się tylko na wewnętrzny użytek i nie mają one nic wspólnego z ‚realnym’ światem. Nie miały by nawet, gdyby wreszcie stały się paradami, a nie bezcelowym spacerkiem grupki fanatyków.

  • SA

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Misza, no proszę cię sam pomyśl – piszesz, że polski polityk nie zwraca uwagi na gejowskie głosy, a potem pytasz, co do tego wszystkiego ma Europride?
    No właśnie ma – jest nas ok MILIONA osób i najwyższy czas byśmy to sobie uświadomili a zaraz potem uświadomili to naszym politykom. Patrz, kilku kolejarskich związkowców blokowało tory na Zachodnim – nie mieli wsparcia, i co? – zamietli ich normalnie pod dywan.
    A poza tym łatwiej jest się ujawniać i uswiadamiać wiedząc, że człowiek nie jest sam.
    Jakikolwiek użytek ma parada, wenętrzny czy zewnętrzny, jest potrzebna – to kolejny klocek do tej układanki.

  • MiszaWro

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Aleś namieszał, nic nie zrozumiałem :| Masz na myśli, że jak nas tyle będzie to będą musieli zauważyć? Bo jeśli tak, to muszę cie zawieść, nie zauważą. Nawet nie będą musieli, bo niewielka mniejszość będzie tylko polaków, a nawet jak nie, to i tak się zaniży statystyki.
    Może komuś to pomoże w oucie, ale to będą niewielkie liczby. Nie mówię, że europride czy jakakolwiek inna parada nie jest potrzebna. Parady są potrzebne, chociaż po to, żeby nam samym dać trochę siły, no i może pokazać, że mamy demokracje i jak nam się zachce to możemy się przespacerować od krzyża do pomnika, czy jak kto tam woli. Nie ma to jednak żadnego wpływu ani na polityków ani nieuświadomionych ludzi.

  • er

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Hej, a czy ja gdzies pisalem, ze roznorodnosc srodowiska jest czyms zlym? Jesli ktos tak to zrozumial, to spiesze z wyjasnieniem: co najwyzej moglo mi chodzic o koniecznosc wypracowania wspolnego, mniej lub bardziej, frontu tj. priorytetow.
    Co do samego glosowania, to chocbym przeswietlil kazdego kandydata wszerz i wzdluz, a dodatkow cala jego rodzine, psa i rybki, to i tak jesli mialby byc politykiem, ktorego z czystym sumieniem bym poparl, to nie startowalby w wyborach. Widac wiec, ze musialoby stac sie niemozliwe. :-)
    I znow powiem – ja nie mam problemow z polityka, mam awersje do demokracji przedstawicielskiej, tak samo jak do kazdego elitarnego systemu decyzyjnego.
    Nawiasem mowiac, przypomniala mi sie sytuacja sprzed paru lat kiedy do anarchistow Korwin Mikke napisal list z prosba o poparcie w wyborach. :)
    Prawda jest, ze zmiany nabraly tempa i takie wydarzenia jak nominacja Raczka i Szczygielskiego sa znakiem tychze zmian w swiadomosci. Co to zmienia z kolei w miejscach pracy? Niewiele, pozostanie jedynie ciekawostka, takim dziwem ogladanym przez gruba szybe. Ale to do momentu, az ktos z szafy nie wyjdzie w tymze zakladzie. Tak, comming out jest nie do przecenienia.
    Co do spotkan, na ktore przychodza garstki ludzi, co to i tak w temacie siedza – taka jest niestety smutna, polska rzeczywistosc. Nadal wolontariat z jednej strony sie szanuje, jako spolecznikowstwo, z drugiej, juz mniej na odleglosc – uznaje sie za frajerstwo.
    Aktywnosc spoleczenstwa jest niska i to sie niestety przeklada na grupy, w tym mniejszosciowe – takie jak nasza. Sam sie do tej pory nie moge nadziwic, ze siedze w NGO’sach od lat i od lat widze niemal caly czas te same twarze w roznych konfiguracjach.

  • [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    No właśnie z tymi priorytetami jest problem. Nadal każdy ma swoje priorytety i tego nie zmienisz :D Z resztą tu pojawia się jeszcze inna trudność, każda z organizacji ma swoje podejście do problemu, więc w zależności od tego, która cie skusi tak będziesz walczyć. Nie ma wspólnego frontu, nie ma koordynacji i porozumienia. Nawet parady nie mają żadnego wyraźnego przesłania, więc z jakim transparentem przyjdziesz o to walczysz.
    Nadal się będę upierał – świadomość – to jest to czego nam potrzeba również po naszej stronie. Ot na przykład który polityk lubi, a który nie lubi gejów? Jak ja mam świadomie głosować na kogokolwiek, jeśli nie wiem, czy facet nie jest założycielem NOPu, czy członkiem Kościoła Szatana. Wiem tylko to, co przenika do mnie z TV, tj aktualnie homofriendly Palikot. Jego antygejowską przeszłość znam tylko ze swoich źródeł, niedostępnych ‚statystycznemu’ gejowi.
    No i właśnie moja konkluzja – to co potrzebuje polskie środowisko LGBTQ (ktoś mi powie, co właściwie oznacza to ‚Q’? :D ) to medium, które dotrze możliwie wszędzie, poinformuje o wszystkim i zachęci do pewnych działań, inne zaś piętnując. Niestety takie medium musi być konwencjonalne (nieinternetowe), co utrudnia sprawę :/

  • [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Zmieniłem zdanie, może też być portal internetowy, ale portal informacyjny. Żadna telewizja, czy (choć tu jeszcze pół na pół) radio internetowe, a zwykły informacyjny portal, który jednak nie ograniczy się wyłącznie do doniesień prasowych innych mediów (jak wszystkie dotychczasowe), a sam zacznie zbierać opinie i wypowiedzi.

  • SA

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Żyjemy w XXI w, w systemie dość demokratycznym, z naprawdę pluralistycznymi mediami (choć często bardzo durnymi) i wolnym dostępem do wszelkich opini = internet, a jeśli chcesz wiele rzeczy możesz sobie zobaczyć na własne oczy. Dlatego nie rozumiem, dlaczego nie można sobie wyrobić zdania na temat tego czy tamtego polityka – wręcz przeciwnie wydaje mi się, że politycy tak łatwo sie demaskują, że czasem wywołuje to wręcz zazenowanie.
    Inna sprawa, ze jako społeczenstwo mamy troche zaległosci w korzystaniu z tych wolności i nic dziwnego, że te nasze poglądy są czasem niedojrzałe. Bo i nasza wiedza taka jest. I tu jest chyba przysłowiowy pies pogrzebany: musimy od siebie jako środowisko, ale też jako całe społeczeństwo więcej wymagać – wiedzieć więcej, wiecej czytać, wiecej pracować i byc po prostu lepszym.
    I znowu piszę nie o tym co chciałem :-)
    A chciałem o konkretach. Z całej tej wielowątkowej dyskusji, często wybiegającej w przyszłość lub fantazje, utkwiło mi bardzo w głowie zdanie, chyba Miszy, sprowadzające się do tego, że:

    Potrzebujemy więcej samoświadomości środowiskowej, a do tego konieczna jest jakaś silna platforma informacyjna.

    ABSOLUTNIE UWAZAM TO ZA WARUNEK PIERWOTNY I KONIECZNY DO JAKIEJKOLWIEK DALSZEJ EMANCYPACJI – OKIEŁZNANIE TECHNIK INFORMACYJNYCH DLA NASZYCH CELÓW!

    W końcu reklama to podobno gejowska działka ;-)

    Fajnie by było, gdyby homiki.pl zechciały stać się podstawą takiej platformy informacyjnej, no i żeby chęci przekuły się na sukces. Może za pare lat, każdy gej w tym kraju, będzie mógł powiedzieć sobie:

    znam 5 organizacji, które walczą o moje prawa i współpracują ze sobą – są wpływowe i skuteczne,

    znam i często zaglądam na jeden lub dwa portale gejowskie, gdzie toczę sie ważne dla nas debaty i gdzie zawsze znajdę rzetelne informacje,

    znam 5 przedstawicieli naszej społeczności, którzy są dla mnie autorytetami, ich opinia i pomysły mobilizują mnie do działania.

  • [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Zgadza się, zobaczyć można wiele, ale nie tego co jest potrzebne :D No bo w ilu przypadkach możemy rzeczywiście powiedzieć, że wiemy co damy polityk myśli o gejach? A przynajmniej co o gejach myślą ministrowie przynajmniej. Być może gdzieś takie informacje są, ale nie każdy internauta opanował obsługę googla i nie każdy ma tyle chęci. Bo i nie możemy wymagać od ‚środowiska’ by było lepsze, musimy je jednak przyjmować jakim jest, nie wyprzemy się darkroomow, jak i nie zmusimy ‚statystycznego’ do czytania książek Niemca. Możemy za to wymagać, byśmy przynajmniej wyrównali do heteryków, a do tego potrzebna jest informacja.

    W każdym razie jest nas 5-10% społeczeństwa, pewnie nawet Dziennik czy TokFM mają mniejsze audytorium, a jednak mają reporterów, dziennikarzy i studia. Na tym nawet zarobić się da i co? Dupa? Niepocieszony jestem.

  • Maciek

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Hej, a może rozmawiamy tu o OBJAWACH a nie o PRZYCZYNACH niechęci nas do stworzenia bardziej zjednoczonego środowiska? W związku z tą tezą, jakakolwiek akcja promocyjna, informacyjna, platforma, prelekcja itp- zadziałają jak Coldrex, na płaszczyźnie objawów. Grypa toczyć nas będzie dalej, choć głowa mniej boli przez chwilę… może uda się odnaleźć prawdziwe przyczyny naszego niezorganizowania i wtedy zaaplikować silną pastylkę? Mi przyszły do głowy jedna, wydaje mi się, że lęk jest tą przyczyną, o którym zresztą wszyscy wiemy, że jest, ale bezpośrednio w żaden sposób na ten strach nie reagujemy. No oprócz pisania, że coming out nie był taki straszny, i że teraz żyje się lepiej :) To działa, mniej więcej tak, jak dziecko ma iść do dentysty a mama mówi: to nie będzie bardzo bolało, a potem juz będzie super! Działa? Na mnie nie działało :) ) Ale od momentu jak mam świadomość, że przed każdym zabiegiem zażądam znieczulenia, do dentysty chodzę dobrowolnie… Jakby tak więc spróbować obniżać ten lęk, licząc, że w następstwie zjednoczenie nadejdzie naturalnie poźniej? Odpowiedzmy sobie teraz – czy CZUJEMY, że dostalibyśmy silne i szybkie wsparcie prawne od jakiejkolwiek organizacji LGBT jeśli z pracy wyrzucono by nas z powodu ujawnienia naszej orientacji? Czy czujemy, że np mamy silną organizację za sobą, która w razie potrzeby skontaktuje się z naszą rodziną i pomoże im zrozumieć? Czy wiemy, że są pewne osoby na Policji, administracji, ? , które akurat chętnie nam pomogą w razie kłopotów? A może nawet gdzieś mógłby dyżurować psycholog, którego mógłbym poprosić o zrobienie coming outu w rodzinie za mnie? A może …..* (wpisz kolejny przykład :) )
    Jakby się udało choć trochę ten lęk obniżyć, to może i platforma komunikacyjna by powstała poźniej, i więcej głosów na wyborach by było? Hmm, co myślicie?

  • er

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    Wspomnianego leku nie odczuwam [jakos tak mam, ze do dentysty lubie chodzic], a od obrony w miejscu pracy to ja mam zwiazek zawodowy :-)
    A powaznie, to staram sie doszukac w pow. komentarzu srodkow znieczulajacych, o ktorych piszesz i przyznaje, ze nie widze mozliwosci dla sprawienia sobie takiego bez zalatwienia wczesniej zaplecza organizacyjnego.

  • Maciek

    [Re: Obywatel Milk: daj się zwerbować!]

    co do zaplecza organizacyjnego to sie zgadzam! Tylko nie takie nastawione na skutki (namawianie do coming outu) ale na przyczyny (silne wsparcie psychiczne)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa