Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było

W naszym kręgu kulturowym do najbardziej brzemiennego w skutki wyartykułowania poglądu o „nienaturalności” zachowań seksualnych między osobami tej samej płci (dalej w skrócie pisał będę pogląd) doszło w okolicach pierwszego wieku naszej ery. Aby do tego doszło, musiało się nałożyć kilka czynników.

Autor poglądu

Po pierwsze, jej autor wychował się w środowisku miejskim, zasadniczo odizolowanym od przyrody (na ile to było wówczas możliwe). Mając z nią intensywny kontakt nie posunąłby się do jej wyidealizowania, nie dostrzegłby w niej boskiej i najmądrzejszej na świecie Pani Natury, która co zarządzi, jest dobre. Stoicyzm – prąd budujący filozoficzny obraz świata na dogmacie o boskim Logosie (gr. rozum), który najmądrzej skonstruował świat – powstał mniej więcej w tym samym czasie i środowisku.

Po drugie, autor poglądu nie był Grekiem. Wychował się w środowisku poważnie odizolowanym od kultury hellenistycznej (szeroko rozumianej, także jako obyczaj). Zaznaczmy, że w świadomości mas funkcjonowała ona jako wielowiekowy „zwyczaj ojców”. Nie stanowiła wówczas własności elity intelektualnej – której członkowie wypowiadali oceny homoseksualności od gloryfikacji po potępienie, słabo wszakże kształtując opinie mas. W pełni wprowadzony w hellenistyczne społeczeństwo autor poglądu nie napiętnowałby tak ostro zachowań homoseksualnych. Kultura definiowała je bowiem jako zwykłą i nieusuwalną część życia społecznego, regulując je przy tym szeregiem norm, m.in. broniąc dorosłym mężczyznom przyjmowania pasywnej, „kobiecej” roli w zbliżeniu analnym (heteroseksualny stosunek analny był codziennością). Między mężczyznami popularny był wówczas stosunek międzyudowy, a także „pederastia”, tj. gry erotyczne z nastolatkami (a nie dziećmi, notabene) – którzy nie będąc jeszcze dorosłymi mężczyznami mogli sobie pozwalać na przyjmowanie roli pasywnej. Gdyby autor poglądu znał mitologię, wiedziałby, że także bogowie mają kochanków tej samej płci – zatem nie ważyłby się potępić zachowań homoseksualnych, by nie popaść w bezbożność. Smutne, że dzisiejsi kompilatorzy uważają, że lepiej od Greków wiedzą, co w mitologii się powinno znaleźć, a co nie – i pomijają albo kamuflują wątki homoerotyczne.

Po trzecie, autor poglądu czuł się głęboko heteroseksualny (oczywiście tak tego nie nazywał), a zetknięcie z obyczajowością hellenistyczną przeżył jako traumę. Może, jak masa nastolatków w tamtych okolicznościach, był podrywany przez mężczyzn? Może przymuszony do wejścia w grę erotyczną? Gdyby nie osobisty uraz, nie zająłby się tą sprawą na tyle intensywnie, by wyartykułować i promować nową opinię, i to „na przekór całemu światu”. Nie zlekceważyłby elementów wiedzy o przyrodzie (jeśli posiadał jakieś istotne dla tej kwestii). Nie zignorowałby powszechnego postrzegania zachowań homoseksualnych, nie przypisałby własnych odczuć wszystkim ludziom. Trzy wieki później Jan Chryzostom (tzn. Złotousty) potępiał ojców podsuwających przyjaciołom nastoletnich synów jako swoisty „prezent” (podobnie swoje córki oferował Lot w biblijnej opowieści o Sodomie – widocznie zwyczaj utrzymywał się przez setki lat), a ostry język nasuwa przypuszczenie, że może doświadczył tego na własnej skórze i odczuł jako przykrość… Popularność zachowań homoseksualnych jeszcze trzy wieki od przyjęcia poglądu przez niektórych autorów chrześcijańskich tym dobitniej świadczy o ich miejscu w obyczajowości mas.

Podstawy poglądu

Punkt zwrotny w karierze poglądu oznaczało umieszczenie go w chrześcijańskim Liście Barnaby – obecnie zaklasyfikowanym do apokryfów, jednak jeszcze w V wieku stawianym wyżej od Listu Judy czy Apokalipsy Jana, co do objawienia których nie było wówczas zgody. List Barnaby jest tu źródłem wtórnym, parafrazuje jedynie słowa Filona z Aleksandrii. Od Żyda Filona pochodzi także drugie brzemienne w skutki dictum: interpretacja „występku sodomskiego” jako zachowania homoseksualnego. Ta myśl Filona odbiła się może echem we wspomnianym Liście Judy (1,7) – który ostatecznie trafił do chrześcijańskiego kanonu Biblii. Na marginesie tej wędrówki poglądów widzimy, jak obce było pierwszym chrześcijanom pojęcie „objawienia” rozumianego jako rozciągnięte na całość treści konkretnych ksiąg świętych autorów.

Nie znaleziono żydowskich źródeł, z których Filon mógłby czerpać swoje opinie – co wskazuje na jego oryginalne autorstwo. Znamienne, że aby poprzeć swoje potępienie zachowań homoseksualnych, pobożny, wykształcony Żyd musiał powołać się na Naturę (argument obcy Biblii) i spreparować nowe odczytanie historii sodomskiej (Rdz 19,1-29). Uważa się, że postąpił tak, gdyż nie znajdował w żydowskiej Biblii żadnych słów, które dałyby podstawę jego tezie. Zaznaczmy, że doskonale znał Księgę Kapłańską, wchodzącą w skład Tory, i jej fragmenty dziś wyraźnie fałszywie uważane za potępienie zachowań homoseksualnych (Kpł 18,22; 20,13). Także autorzy chrześcijańscy piętnujący zachowania homoseksualne przez wiele stuleci nie używali tych fragmentów. Dodajmy, że nie powoływali się także na trzy fragmenty listów św. Pawła (Rz 1,26n; 1Kor 6,11; 1Tm 1,9n) – które jako posługujący się od urodzenia greką wyraźnie rozumieli jako nie dotyczące homoseksualizmu, inaczej niż niektórzy tłumacze znający grekę ze studiów. Co do wyidealizowanego rozumienia Natury z kolei – znamienne, że Filon i jego kontynuatorzy przywoływane dla przykładu zwierzęta opisują w sposób oderwany od rzeczywistości i traktują je symbolicznie. Hieny mają zmieniać co jakiś czas płeć, co ma powodować, że niektóre ich zbliżenia okazują się homoseksualne. Łasice z kolei mają kopulować także w pysk i odbyt, a rodzić także uchem… Oba gatunki są ukazywane jako symbol ludzi uprawiających seks z osobami tej samej płci, a przy tym jako obraz czegoś odrażającego.

Zagubienie Kościoła

Na swoje nieszczęście Kościół oparł swoje potępienie zachowań homoseksualnych na poglądzie o „nienaturalności”. Wyjątkowo szybko (Kościół z reguły drepce najmniej kilkadziesiąt lat za stanem nauki) podchwycił opinię, że homoseksualizm to „choroba, dewiacja, patologia”, a także stał się głównym propagatorem „leczenia” homoseksualizmu. Sam odrzucił psychoanalizę jako metodę opisywania człowieka fałszywą, bo erotyzującą ludzką egzystencję. Ale gdy człowiek jest homoseksualny, to według Kościoła dlatego, że jego relacje z matką i ojcem były erotyczne – wszak podziałały w sferze orientacji seksualnej dziecka. Z drugiej strony Kościół sam odrzucił teorię ewolucji w jej najradykalniejszym „rozmnożeniowym” wariancie, w którym prawo zachowania gatunku determinowałoby człowieka pozbawiając go wolnej woli. Ale gdy człowiek nie odczuwa pociągu do przeciwnej płci, jest przez Kościół piętnowany właśnie za łamanie naturalnego prawa zachowania gatunku.

Świat fauny, jako doskonałe dzieło Boga-Stwórcy Kościół ukazywał jako wzór postępowania. A tymczasem rozwój obserwacji przyrodniczych przyniósł doniesienia o zachowaniach homoseksualnych u blisko pięciuset gatunków zwierząt. Są także wyniki dokładniejszych badań rezusów, szympansów i owiec – u których odsetek osobników wyłącznie homoseksualnych (wybierających partnera seksualnego tej samej płci nawet mając do wyboru partnera płci przeciwnej) jest podobny jak u ludzi. Niestety, Kościół stworzył wrażenie, że teza o powszechnej „wrodzoności” (czyli naturalności – łac. natus = wrodzony) jedynie orientacji heteroseksualnej, ma rangę nieomylnego dogmatu. I dodał tezę, że orientacja homoseksualna jest jedynie „nadbudową”, podczas gdy każdy człowiek bez wyjątku w głębi jest heteroseksualny. Tymczasem najnowsze badania anatomiczne i czynnościowe mózgu ludzi i zwierząt ukazują, że orientacja seksualna, podobnie jak tożsamość płciowa i inne składowe osobowości mają podłoże właśnie w organizacji ośrodkowego układu nerwowego. Budowa ciała jest tu przyczyną, a nie korelatem czy skutkiem psychiki. „Leczenie” z homoseksualizmu nie zmienia orientacji, nie unicestwia pociągu do tej samej płci i nie stwarza pociągu do płci przeciwnej – a jedynie wpaja mechanizmy ograniczania do minimum aktywności homoseksualnej.

Na swoje nieszczęście Kościół przyjął także twierdzenie, że osobom homoseksualnym chodzi wyłącznie o seks, miłość homoerotyczna nie istnieje, a trwałe związki jednopłciowe trzeba zwalczać (może jako dowody istnienia homoerotycznej miłości). Kościół przez stulecia błogosławiący wyswatane związki „bez miłości” dostrzegł w uczuciu motor trwałości związku. Zaczął głosić, że „gdzie miłość, tam małżeństwo”. Gdy kilkadziesiąt lat później zaczęto głośno mówić o miłości homoerotycznej – Kościół wolał zaprzeczyć jej istnieniu niż porzucić przydatną ideologię. Trzecia opcja – uznanie małżeństw jednopłciowych – odpadała, ponieważ teza o istnieniu osób wyłącznie homoseksualnych była zbyt świeża. Jej wyartykułowanie wiąże się ze stworzeniem słowa „homoseksualista”, którego pierwszy raz użył węgierski publicysta Karoly Maria Kertbeny w roku 1868. Rodząca się wówczas psychologia w swojej ambicji i nieporadności wkrótce uznała homoseksualizm za wyleczalną zakaźną chorobę psychiczną.

***

Do dziś jednak ogromna część społeczeństwa postrzega sprawę tak, jak ją widziano od tysiącleci – że wszyscy bez wyjątku są heteroseksualistami (słowo to pojawiło się w ślad po „homoseksualistach”), a tylko bardzo, bardzo nielicznym coś „odbija”. Jeszcze do niedawna nakaz małżeństwa i posiadania dzieci uważano za nie znoszący wyjątków, a zdecydowana większość osób homoseksualnych miała dzieci z małżonkami przeciwnej płci. Skoro każdy miał żonę/męża, to wszystkie kontakty homoseksualne podpadały pod cudzołóstwo, nadmierne libido, łamanie norm społecznych (dla eksperymentu albo z zasadniczej wrogości wobec norm) albo szaleństwo („nie wie, co robi”, „nie odróżnia płci”…). Nikt nie myślał o czymś takim jak związki jednopłciowe – skoro nieuchronne było dwupłciowe małżeństwo. W tych warunkach życzliwe postrzeganie zachowań homoseksualnych w starożytnej Grecji musiano podpierać rozbudowaną ideologią i wpisywaniem w zawsze akceptowane konteksty nauki i przyjaźni. Aż do XX wieku wszyscy autorzy wzmiankujący zachowania homoseksualne rozumieli przez nie zdecydowanie coś innego niż my dzisiaj. Przede wszystkim uważali za oczywistą ich chwilowość i niekonieczność, w ogóle brak głębszych motywów. Bezpośrednie odnoszenie dawnych ocen – adresowanych do heteroseksualistów postępujących homoseksualnie – do homoseksualistów jest bezpodstawne. Kościół ogłosił na ostatnim soborze, że „Pisma winny być czytane w duchu, w którym zostały napisane” (KO 12) – oby z tego wynikło w końcu szczęście.

Kuba Wiśniewski jest doktorantem teologii, publicystą, tłumaczem.

Autorzy:

zdjęcie Kuba Wiśniewski

Kuba Wiśniewski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 266; nazwa: kubawiśniewski

7 komentarzy do:Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było

  • ABrzask

    [Re: Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było]

    Kościół katolicki zapomniał, że rolą seksualności u naszego gatunku jest nie tylko prokreacja. Najwazniejszą funkcję seksualności stanowi regulacja więzi międzyludzkich. Oczywiście inne funkcje, niz prokreacja płciowości, wykształciły sie póżniej w ewolucji. Fakty naukowe przeczą zatem doktrynom teologicznym. Homoseksualność należy do spektrum zwykłych zachowań człowieka. Arek

  • Azazel

    [Re: Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było]

    Cóż – jedyny wniosek z powyższego artykułu jest taki, że najwyższy już czas, by cywilizowane społeczeństwa zachodnie pokazały wielkiego faka chrześcijaństwu, a zwłaszcza katolicyzmowi. Co zresztą w większości czynią.

  • szampans

    [Re: Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było]

    Tak, ale nalezy tez powiedziec o tym, ze niezrozumienie istoty homoseksualizmu wywodzi sie z biseksualnej natury wiekszosci z nas. Poniewaz nasz biseksualizm waha sie od calkowitej preferencji hetero do calkowitej preferencji homo, przechodzac przez biseksualizm 50/50 %, zawsze bedzie istniec mniejszosc, zdolna do zaniechania praktyk homoseksualnych (przynajmniej na jakis czas) na rzecz praktyk hetero. Dla naszego spoleczenstwa i dla kosciola jest to dowod na to, ze z homoseksualizmu mozna sie wyleczyc.

    Autorytet kosciola, niezwykle wielki w polskim spoleczenstwie, ma tez ogromny wplyw na opinie Polakow dotyczace homoseksualizmu. Ostracyzm wobec homoseksualistow jest u nas przerazajacy. Musimy zdac sobie sprawe z tego, ze walka z homofobia jest w Polsce bardzo utrudniona wlasnie z powodu obskurantyzmu polskiego kleru. Homofobia, to niemal zawsze lek przed wlasnymi homoseksualnymi pragnieniami. Amerykanscy psychologowie potwierdzaja obserwacje wielu z nas: ja takze przeszedlem przez okres homofobii i nastepnie wielokrotnie mialem okazje, aby przezywac milosne uniesienia w ramionach „typowych macho”, ktorzy nastepnie starali sie o tym jak najszybciej zapomniec. W Stanach przeprowadzono sporo eksperymentow z homofobami; wszyscy doznawali seksualnego podniecenia na widok homoseksualnej pornografii.

    I jeszcze jeden drobiazg: Stary Testament rzeczywiscie potepia praktyki homoseksualne. Nic dziwnego, gdyz w owych czasach kazdy narod dazyl do jak najszybszego zwiekszenia swej populacji w celu obrony przed wrogimi sasiadami. Ta walka byla tak trudna, ze az podparto sie autorytetem boskim. W ten sposob wykluczono wszelka mozliwosc dyskusji na ten temat.
    Pomimo tego, ze KK uwaza ten temat za bardzo istotny, nie moze on podeprzec sie potepieniem homoseksualizmu przez Chrystusa. Ciekawe, prawda ?

  • MiszaWro

    [Re: Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było]

    W przypadku tego poglądu głównym argumentem jest prokreacja. Tu jednak nasuwają mi się drobne wątpliwości, bo oto stajemy powoli w punkcie, w którym każdy kolejny procent przyrostu naturalnego grozi bardziej apokalipsą niż przetrwaniem gatunku. Z punktu widzenia ewolucji nadrzędnym celem ludzkości staje się tworzenie coraz lepszych, nie zaś coraz większej ilości jednostek. Zważywszy na (szlag by to trafił) nie malejący popęd seksualny człowieka rodzi się pytanie, czy nagle naturalniejszym właśnie nie było by zwiększenie odsetka homoseksualistów? Heterycy na Madagaskar?

  • Przemek

    [Re: Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było]

    Ciekawy tekst, ale nie zgadzam się z następującym twierdzeniem: „Nie znaleziono żydowskich źródeł, z których Filon mógłby czerpać swoje opinie – co wskazuje na jego oryginalne autorstwo. Znamienne, że aby poprzeć swoje potępienie zachowań homoseksualnych, pobożny, wykształcony Żyd musiał powołać się na Naturę (argument obcy Biblii) i spreparować nowe odczytanie historii sodomskiej (Rdz 19,1-29).” Daniel Helminiak w książce „Co Biblia naprawdę mówi o homoseksualności” pokazał, że potępienie stosunków analnych między mężczyznami, miało źródło w „Księdze kapłańskiej”. Było to wprawdzie potępienie religijne, mające na celu odróżnienie Żydów (jako „czystych”) od pogan (jako „nieczystych”), a nie potępienie moralne. Jednak na tym tle pogląd Filona, nawet jeśli wprowadza nowe argumenty, nie jest wcale tak oryginalny, jak mogłoby się wydawać. Stanowi po prostu przekształcenie pewnej tradycji żydowskiej.

  • reader

    [Re: Nienaturalność homoseksualizmu – jak to było]

    Powinno być „Nienaturalność”

  • JonVickers

    [Re: "Nienaturalność" homoseksualizmu – jak to było]

    Skrótowe potraktowanie trącanych przeze mnie pobocznych wątków wyniknęło z wyrozumiałości dla Czytelników. Czuję się zobowiązany odpowiedzieć na Wasze uwagi.

    W przesłanej przeze mnie wersji „nienaturalność” była w cudzysłowie – widocznie Redaktorzy uznali, że kursywa znaczy to samo, a wygląda ładniej.

    Badając sprawę Filona zetknąłem się z różnymi interpretacjami jego stosunku do fragmentów biblijnych obecnie kojarzonych z homoseksualizmem. Zdecydowałem się przedstawić Wam pogląd radykalniejszy niż prezentowany przez ks. Helminiaka – i naszkicowałem uzasadnienie. Zaznaczam, że interesował mnie pogląd Filona na fragmenty Księgi Kapłańskiej – a nie poglądy innych żydów w innych czasach czy miejscach.

    Podobnie jak pogląd o „nienaturalności” homoseksualizmu, teza o potępieniu zachowań homoseksualnych przez Biblię żydowską czy chrześcijańską nie jest tak oczywista, jak obecnie twierdzi Kościół Katolicki. Znamienne, że w dwóch komentarzach nawet Wy broniliście jej prawdziwości…

    Dziękuję za merytoryczne komentarze.
    Kuba Wiśniewski




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa