Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008

Śladem poprzedniego tygodnia, gdy w świątecznym nastroju snuliśmy Opowieści Wigilijne, ten tydzień poświęcimy na podsumowania odchodzącego w przeszłość 2008 roku. Niech nowy, 2009 rok przyniesie nam upragnione zmiany na lepsze! Oczekiwanie na sylwestra jest czasem rozliczeń, podsumowań i nadrabiania zaległych obowiązków. Wejdźmy w nowy rok z czystą kartą.

Zaczynamy od udzielania, w nieco żartobliwej formie, nagan. Wiele osób, instytucji i zjawisk zasłużyło naszym zdaniem na symboliczną rózgę od Dziadzia Mroza. Jako, że Dziadek Mróz rusza swymi saniami dopiero w gwiazdkę zgodną z kalendarzem juliańskim, zdąży jeszcze ze swym niemiłym prezentem.

Załatwiwszy ten „przykry” obowiązek, we wtorek 30-go i w środę 31-go grudnia podamy nasze typy do symbolicznej Nagrody homików.pl AD 2008. Kogo nagrodzić? Nadal możecie podpowiadać „nominacje” na adres michal(at)homiki.pl. Chcemy wyróżnić postaci LGBTQ, dziwnych i wynaturzonych heteryków, szczególnie tych, którzy zasłużyli się dla naszych spraw, zjawiska z dziedziny kultury, wszystko i wszystkich, którzy przyjdą nam do głowy. Zapraszamy do zabawy, a teraz czytamy nagany.

(red.nacz.MM)

***

Koniec roku skłania do podsumowań. Według homików 2008 rok obfitował w wyjątkowo żenujące akcenty dlatego wyłuskaliśmy 10 z nich i prezentujemy je w naszym specjalnym homiczym rankingu.

Żenada 10: Nowa polityka miłości B16

Ranking otwiera Kościół katolicki. Wysoką notę otrzymuje on za całokształt nienawiści sączonej przez megafony i głośniki parafii a także rozbrzmiewającej z radioodbiorników i telewizorów. Wystarczy wspomnieć ostatnie stanowisko w sprawie rezolucji ONZ, które tylko przepełnia czarę goryczy. Dzięki tej decyzji, powodowanej rozpaczliwą chęcią obronienia słabnącego autorytetu instytucji kościelnych, kościół stanął ramie w ramię z mordercami z Iranu i Arabii Saudyjskiej. I to akurat przed Bożym Narodzeniem, świętem nowego życia. Strach pomyśleć, jak przesłanie papieża zacznie realizować polskie pokolenie JP2. Dlaczego tylko miejsce dziesiąte? Dlatego, że wierząc słowom włoskiej aktorki Sabiny Guzzanti, która powiedziała, że „Ratzinger będzie w piekle dręczony przez diabły i pedałów”, czujemy pełne współczucie dla Benedykta XVI i nie chcemy go pognębiać gorszą pozycją w naszym rankingu.

dobro, prawda i piękno cz.1
dobor, prawda i piękno cz.2
dobro, prawda i piękno cz.3

Żenada 9: Niesforni geje z UE

Tymczasem zgniła zachodnia Europa pławi się w wolności i głupieje do reszty. Najpierw zaskoczył nas George Michael. A raczej to on sam dał się zaskoczyć w toalecie (znowu!), tym razem z pakietem narkotyków.

Przebrzmiały Boy George czeka na wyrok po tym, jak rozgrzał prostytuującego się chłopaka (o, przepraszam, elity nazywają to z łaciny „escort”) przykuwając go na długie godziny do kaloryfera. Zapewne piosenkarz chciał jeszcze raz usłyszeć swój przebój Do you really want to hurt me? (Czy naprawdę chcesz mnie zranić?). A może było to w obronie własnej?

Kroniki towarzyskie nie napiszą już więcej o szczęśliwym pożyciu Matta Lucasa i jego partnera. „Jedyny gej we wsi” znany z serialu Little Britain rozwiódł się. Związek przetrwał jedynie 22 miesiące. I tak jedyny gej we wsi znów jest jeden.

kochani celebryci cz.1
kochani celebryci cz.2

Żenada 8: Wieś tańczy i śpiewa

Na szczęście w katolickiej Polsce na wsi geje nie istnieją. Pojedyncze okazy zauważyć można jedynie w większych miastach, np. w Rzeszowie, Opolu, czy Wrocławiu. Niestety, nie mają oni łatwo. W tych dwóch pierwszych miastach spory i protesty wokół „Żywej biblioteki”, imprezy niewinnej i wręcz nudnawej, znowu pokazały, że bycie gejem/lesbijką w Polsce jest miłe i bezpieczne, pod warunkiem, że się udaje heteryka. I nawet w ponad półmilionowym Wrocławiu lokalna redakcja oświeconej i wszystkowiedzącej Gazety Wyborczej jako żart primaaprilisowy wyprodukowała tekst o pierwszym ślubie gejowskim. Tarzaliśmy się wszyscy ze śmiechu.

vivat Rzeszów!
vivat Opole!
vivat Wrocław!

Żenada nr 7: Orędzie z gejami w tle

W 2008 roku prezydent Kaczyński przemawiał. Największym echem odbiło się niemal hollywoodzkie orędzie dotyczące Traktatu Lizbońskiego. W przemówieniu, bardziej przypominającym teledysk, wystąpiła para całujących się gejów z Kanady, jak się później okazało – wojujących aktywistów. Fragment z ich ślubu wykorzystano bez ich zgody i wiedzy. Oburzeni panowie przyjechali do Polski i poprosili o spotkanie z najwyższym, ale zostali odprawieni z kwitkiem, a cała historia stała się pożywką dla światowych pismaków, oczywiście w rubrykach „humor ze świata”. Życzymy bratu pana prezydenta, aby video z jego ślubu nikt nie wykorzystał do swojego orędzia.

z braku laku kancelaria prezydenta dokucza gejowi fejowi

Żenada 6: Penisologia

Na świecie królują penisy. Niektóre nawet dosłownie. I tak w 2008 roku usłyszeliśmy o penisie Harry'ego Pottera, który kurczy się ze strachu „jak chomik”. Prawie zobaczyliśmy przyrodzenie Justina Timberlake'a, które, w przeciwieństwie do Pottera, trzeba było zmniejszyć, bo nie mieściło się w kadrze. Na koniec roku królował penis angielskiego następcy tronu, uchwycony przez wścibskiego fotoreportera. Szóste miejsce przyznajemy paparazzim z całego świata, przed którymi nawet książętom spadają spodnie.

penis pierwszy
penis drugi

Żenada 5: e-magiel

Ani krawiec Tomasz Jacyków, ani pląsacz Michał Piróg nie pokazali jeszcze swoich penisów. A szkoda, bo może po pudelkowej plejadzie najgłupszych plotek w końcu zobaczylibyśmy jakieś konkrety (albo ich brak). Za to już wiemy, kto został odurzony pigułką gwałtu, ale niestety nie zgwałcony, kto nienawidzi pedałów, a kto chce wyemigrować do Izraela. Dlatego miejsce piąte należy się wszystkim portalom plotkarskim, które przekazują nam wielce pożyteczną wiedzę o świecie, także tym gejowsko-lesbijskim. Zwłaszcza ustami Joli Rutowicz i Dody.

panowie Jacyków i Piróg
Jacyków nienawidzi pedałów, to co z nimi robi…?
Jola i jej koń
a oto Doda…

Żenada 4: Porno fryzjer i inne wytwory TV

Ten punkt dedykujemy wszystkim uwikłanym uczuciowo we wzruszającą historię jednego z uczestników programu „Fabryka gwiazd”, który okazał się mieć daleko posuniętą karierę w biznesie porno. Jeżeli wierzycie w przypadek, że chłopak zataił przeszłość, został zdemaskowany, dokonał konfesji i rozgrzeszenia z rąk Kayah, to pewnie już nie pamiętacie, jak on bardzo fałszował. Ale nie o muzykę wszakże w tym programie chodziło.

Inną telewizją uwikłaną w gejowską aferę okazała się TVP. W czasie wykonywania kolejnego misyjnego programu, czyli transmisji z rozdania nagród „Gali”, doszło do promocji homoseksualizmu. Okazało się, że nazbyt uświadomione i europejskie czytelniczki Gali, które widocznie naoglądały się „Mody na sukces” i na pewno umieją jeść bezę, na parę roku wybrały Tomasza Raczka i Marcina Szczygielskiego. Na szczęście, od czasu, gdy prezesem TVP jest członek LPR, przyszłe pary kandydujące do nagrody Gali będą musiały się wykazać opinią proboszcza, ślubem kościelnym oraz laurką z religii.

różowo mi…

Żenada 3: Prawica

Trzecie miejsce na pudle w naszym rankingu należy się prawicy. Zarówno tej, która walczy z gejami w katalogu IKEI, bajkami o pingwinkach, reklamami oraz ze wszelkimi innymi przejawami wolności słowa, jak i tej bardziej niebezpiecznej – bo utajonej, a reprezentowanej przez Platformę Obywatelską. Niestety, my także głosowaliśmy na Platformę mając nadzieję na pewien powiew Europy, jaki mogą rządy PO przynieść. O tym jak bardzo tolerancyjna i europejska jest Platforma Obywatelska, niech powie sam poseł Niesiołowski.

do serca przytul prawicowca…
weź na kolana konserwatystę…

Żenada 2: To, co powinno być lewicą

Po każdej przygnębiającej akcji polityków konserwatywnych aż chciało by się zwrócić do przyjaznej siły politycznej, po wsparcie i obronę. Niestety. Polska lewica różni się od prawicy nazwą i tym, że chodzi rzadziej do kościoła. I o ile konserwatyści są żywotnie zainteresowani gejami i lesbijkami (chociaż inaczej niż byśmy sobie tego życzyli), to dla lewicy jesteśmy obojętni. Przykładem tego jest chociażby ostatnia dyskusja, którą przytaczamy na homikach.

a ty, na kogo oddasz swój głos?

Żenada 1: Homiki polskie

Na podium żenad roku powinniśmy ustawić nas samych. Tak. Nas, wszystkie polskie homiki, w liczbie niecałych dwóch milionów. Za to, że zmiękliśmy, przywykliśmy i rozmieniliśmy się na dobre. Pamiętacie zryw w czasie rządów braci Kaczyńskich? Czyżby cała para poszła w gwizdek? Co się stało z tym zapałem?

Nie żyjemy na Bliskim Wschodzie. Żyjemy w centrum Europy. Wystarczy wsiąść w samochód i pojechać na zachód, czy południe, by znaleźć się w kraju, w którym związki partnerskie są na porządku dziennym. Wystarczy wsiąść w samolot, by po godzinie lotu wylądować w kraju, w którym geje i lesbijki adoptują dzieci, a ich miłość jest akceptowanym elementem społeczeństwa.

Czy ten polski stan rzeczy: czatowanie, polowanie na pikietach, przebywanie w zadymionych dyskotekach i zagrzybionych darkroomach to cały zakres wolności, jaki jest nam potrzebny?

Od razu odpowiadam na zarzuty: wiem, dzieje się wiele – mamy tony książek o tematyce LGBT, nowe comingouty, mamy sporo DKFów, szkoleń, treningów, konferencji, warsztatów, sympozjów. Ale czemu ostatnia naprawdę widoczna akcja społeczna, która poruszyła ludzi i uruchomiła wielką narodową dyskusję odbyła się ponad pięć lat temu? „Niech nas zobaczą” przeszło do historii, a my dalej drepczemy w miejscu. Czy naprawdę najważniejszym wydarzeniem 2008 r. w świecie LGBT ma być zawartość bagażnika samochodu Roberta Biedronia?

fura lidera

***

Na zakończenie rankingu żenad, wybornie upichconego przez Ojców Założycieli, znów wtrąci się naczelny. Szczególnie podoba mi się zaproponowana w zestawie klamra: listę otwiera Kościół Katolicki, kończą sami LGBTQ. Stereotypowo LGBTQ winni być wojującymi ateistami, w rzeczywistości jednak nasze środowisko może być ciekawym przykładem koegzystencji osób różnych religijnych kultur, wiar i nie-wiar. Jestem pod wielkim wrażeniem wiary i religijności wielu lesbijek i gejów, głębokiej, przemyślanej, przekładającej się na postawę w życiu codziennym, oszałamiającą wiedzę i głęboką kulturę religii i religijności. Nie dotyczy to tylko katolików, pielęgnowanie religijności przez nie-hetero widoczne jest też u osób innych wyznań w naszym kraju.

Jakże kontrastuje to z tanią agresją i przedmiotowym traktowaniem nas przez instytucje religii. Przypadek KK w Polsce ukazuje niesamowitą przepaść pomiędzy publicznym i prywatnym. W tekście o „genderowej obsesji Benedykta XVI” wieszczyłem, że zamiast zachęty do przeżycia religijnego biskupi zafundują katolikom rozmaite mądrości z pogranicza polityki. Niestety, nie myliłem się i dyżurnym polskim demonem 2008 okazało się in vitro. Aż mi szkoda szeregowych księży, którzy niczym wyrzut sumienia przed świętami ruszyli z przenośnymi konfesjonałami przed centra handlowe, by zaćmić bożka konsumpcji i przypomnieć o religijnym charakterze świąt. Po co, skoro Boże Narodzenie nie jest wydarzeniem religijnym, lecz politycznym. Promowana przez hierarchów forma religijności zaczyna coraz bardziej przypominać religie i kulty starożytnego Rzymu. W Rzymie obywatel, by być uznanym za miłemu bogom, miał regularnie publicznie wykonywać ustalone gesty, takie jak składanie ofiar i darów posągom. Widocznie dziś dobry wierny to taki, który bezmyślnie składa ofiary życiu nienarodzonemu, albo bezkształtnemu bożkowi niepłodnej rodziny (tzn walczy z in vitro, za którym kryją się osoby dawniej brzydko nazywane „dziećmi z probówki”), czy też rodziny, która w zasadzie nie wiadomo jak już wygląda. W 2008 roku pokazywaliśmy na naszych łamach bojowników o rodzinę, którzy korzystając z dobrodziejstw takich instytucji, jak np. rozwody tworzą poczwary pod postacią rodzin zrekomponowanych, jednocześnie opluwając nas, niezalegalizowane, bo na nielegalu rodziny, których jedyną ekscentrycznością jest jednopłciowość. Ale czy ma to cokolwiek wspólnego z przeżyciem religijnym, czy też jest wyrazem cynicznej aktywności politycznej osób powołanych do innych, wyższych celów? Żenada ta niesie swe echo.

Ale przejdźmy do drugiego elementu, od którego zacząłem – gdy Kościół Katolicki jest żenadą nr 10, to my sami, LGBTQ, jesteśmy żenadą nr 1. Dlaczego tak się stało? – bo przecież należy zgodzić się z opinią twórców rankingu. Do zbadania tego stanu rzeczy mamy dobry materiał porównawczy.

W Nowy Rok 2008 InnaStrona opublikowała swoiste „orędzie” Tomasza Raczka z wartym odnotowania podtytułem „ku pokrzepieniu serc”. Tomasz raczek pisał: Zaczął się nowy rok i coraz częściej zadajemy sobie pytanie, co nam on przyniesie. Nam, którzy należymy do środowiska LGBT i chcemy mieć prawo w demokratycznym społeczeństwie do korzystania ze wszystkich przywilejów i jednoczesnej identyfikacji jako geje i lesbijki. Uważam, że w 2008 roku najważniejszym zadaniem będzie skonsolidowanie się środowiska LGBT wokół celu nadrzędnego: legalizacji związków partnerskich. Bo mimo że nie wszyscy geje (szczególnie młodzi) są nimi zainteresowani, to jednak właśnie ten akt prawny może najskuteczniej zmienić sposób postrzegania homoseksualizmu w polskich głowach. Czy w ogóle jest to możliwe? Mam wrażenie, że tak. I to szybko! Dalej: Warto poświęcić drobiazgi dla czegoś większego. Warto przymknąć oko na różnice w szczegółach, gdy walczy się o swoje oficjalne istnienie w społeczeństwie. (…) Nasza zaś rola polega na tym, by organizować się, konsolidować, działać otwarcie ale nie naiwnie i nie pozwalać wciągać się do rozgrywek prowadzonych na marginesach polskiej sceny politycznej przez pretendersów czyli ludzi usiłujących zdobyć pozycję poprzez zwracanie uwagi na siebie.

Niestety, wezwanie Tomasza Raczka pozostało bez echa. Jak trafnie wskazują autorzy rankingu, drepczemy w miejscu pomimo rzeczywistego czy pozornego postępu. Co z tego, że jest więcej instytucji LGBTQ, książek, spotkań, otwartości w naszej sprawie, skoro nie osiągnęliśmy przez bite 365 dni tego roku żadnego „dużego” konkretu. Słusznie Raczek zwracał też uwagę na ułudę „strategicznego sojuszu” pomiędzy (starą) lewicą a LGBTQ – wykazała to debata, o której wspominamy w żenadzie nr 2. Sam Tomasz Raczek popełnia też, moim zdaniem, swoisty błąd. Czyniąc z osobistego przykładu oręż walki o nasze prawa zapomina, że on i Marcin Szczygielski są „z innego świata”, telewizji, saloników VIP. Otoczeni są bańką ochronną własnego dorobku i sławy. Choć tytuł pary roku Gali, nadany demokratycznie przez miłośników tego pisma, był wydarzeniem niezmiernie wręcz miłym i dobrą wróżbą, nadal nikt nie wpadł na to, jak „parę roku” przekuć w Pary Roku egzystujące nie tylko w telewizorze.

Wróćmy jednak do słów Raczka o konsolidacji wokół priorytetów i zaprzestania partykularyzmów. Tu poszliśmy niemal wbrew apelowi znanego dziennikarza. Czerwcowa debata o ruchu LGBT, której wierny skrypt zamieściliśmy na naszych łamach, ukazała potrzebę przywództwa działającego na rzecz, ale czasem wbrew szeregowym LGBTQ, wbrew zadymionym dyskotekom, wymienianych w rankingu. Takiego przywództwa po prostu nie ma. Nie ma komu stanąć na barykadzie i zanieść pod kancelarię premiera list otwarty z wezwaniem o przegłosowanie interesujących nas ustaw. Chyba sami zdusiliśmy w zarodku cechy przywódcze wielu zainteresowanych pracą na rzecz praw LGBTQ. Napięcia pomiędzy rozmaitymi grupami w naszym (nie–istniejącym) środowisku osiągają swoje apogeum, powodują smutek i zażenowanie, nie pozwalają na minimalne choćby zbliżenie się do modelu zakreślonego przez Tomasza Raczka. Bo nie od szeregowego geja i szeregowej lesbijki domagam się aktywności i niesienia sztandaru, tylko od nieistniejącego dziś lidera / liderki, postaci świecącej przykładem, emanującej mądrością i wzbudzającej szacunek. Niech w roku 2009 taka osoba ośmieli się i wyjdzie przed szereg. Obyśmy mogli nagrodzić ją w Rankingu 2009.

Jutro zapraszamy na pierwszy z dwóch ranking pochwał 2008.

(mm)

Autorzy:

zdjęcie Paweł Walczak

Paweł Walczak

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 4; nazwa: pawelwalczak

9 komentarzy do:Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008

  • teddy

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    moja propozycja zenady 2008 – poziom funkcjonowania mediów LGBT (z nielicznymi wyjątkami)… przydałaby sie jakaś środowiskowa rada etyki mediów LGBT, która mogłaby mieć głos doradczy w pewnych sytuacjach… jakie środowisko – takie media, niestety…

  • Zen

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    Ja myślę, że wystarczy zwykła rada etyki mediów w przypadkach, o których piszesz, o ile nazywamy mediami zwyczajny portal randkowy.
    Co do żenujących wydarzeń – zgadzam się z każdym punktem. Pocieszające jest to, że w toku roku żenujące chwile szybko medialnie przemijają i nie pamiętamy o nich po miesiącu.

  • stefi

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    działalność jednego z portali lajfstajlowych i nieumiejętność odpowiedzi na te ataki przez jedno ze stowarzyszeń – oto żenua roku

  • Jacek

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    Ja nazwałbym żenua roku pozwanie przez KPH portalu Gaylife do sądu. Pozywanie przez organizację rzekomo gejowsko-lesbijską portalu gejowskiego do sądu nie jest właściwą metodą rozmowy wewnątrz środowiska. Podobnie jak milczenie wobec konkretnych zarzutów.

    Dodajmy, że to nie pierwszy tego rodzaju wybryk KPH. Kiedyś grozili już Innej Stronie (też portalowi LGBT).

  • Adam Tęcza

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    Chcecie zacząć działać zamiast czytać i mówić? Zapraszam do gry http://www.politika.pl , ktora wygrala wlasnie konkurs na najlepsza nowa strone w internecie. Jestem w niej zalozycielem partii Frakcja Demokratyczna, dzieki ktorej udalo sie przeglosowac projekt ustawy o zwiazkach partnerskich. Walczymy o lepsze jutro wirtualnie, by w przyszlosci nasza realna Polska poszla w tym kierunku :)
    ZAPRASZAMY

  • Inka

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    Zdecydowane Żenua Roku 2008 dla portalu Gaylife.pl za
    - zenujący poziom tekstów
    - ataki na środowisko
    - obniżanie poziomu dyskusji na temat LGBT

  • Rafał

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    Zdecydowane żenua roku dla KPH za pozwanie Gaylife. Ci z KPH chyba zapomnieli kto jest naszym przeciwnikiem skoro atakują gejowski portal?

  • femino

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    też uważam, że żenua roku należy się Gaylifowi za ataki na środowisko. Najpierw walczyli z Fundacją Rowności, potem z całym zjazdem organizacji LGBT a potem z KPH. No to się doigrali…
    Mega Żenua Roku to reaktywowanie zgodnego, ale jakże wybuchowego tandemu wybitnych osobowości pod egidą sex portalu Gaylife – redaktorskie ciało w postaci Pałuckiego, Adlera i Niemca to dopiero Ci dream team!
    Myślę też, że miejsce na pudle należy się także Niemcowi i jego tajemniczemu Lee coś tam coś tam… wywołali aferę w prokuraturze, a teraz pewnie prokuratura dobierze im się do tyłków za fałszywe donosy o przestępstwie rzekomo popełnionym przez Fundację Równości…

  • Twoje imię twoje imie

    [Re: Ranking 2008 odc. 1: Najbardziej żenujące wydarzenia 2008]

    cieszę się za przypomnienie lee coś tam coś tam. nowy ktoś tam ktoś tam w instytutach niemca to postac kuriozalna, jego grozby pod adresem organizacji sa okropne, pokazano go na zbiorowym zdjeciu, nie powiedzono, ktory to…………. zenada stuleca!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa