Queerowe 3Miasto, czyli miliony różnych miłości!

Cztery dni trwała Trójmiejska edycja festiwalu „A million different loves?!” (27 – 30 listopada). Kilka dni temu zamieściliśmy fotoreportaż, teraz zapraszamy do lektury krótkiej relacji oraz wywiadu z przedstawicielką organizatorów, Anny Urbańczyk z trójmiejskiego oddziału Kampanii Przeciw Homofobii.

Festiwal filmowy to przede wszystkim projekcje. W ciągu czterech dni odbyło się ich sześć. Pokazano kilkanaście filmów krótko- i pełno metrażowych o tematyce queer, w tym między innymi wielokrotnie nagradzany, kanadyjski „533 Statements” (Razem z 22-letnią reżyserką, Tori Foster, przemierzamy 7000 kilometrów Kanady, by posłuchać zwierzeń 20 kobiet i dowiedzieć się, jak to jest być „queer” tam, gdzie mieszkają. Każda z rozmówczyń proponuje odmienne spojrzenie na tak różne tematy, jak stereotypy, sposób uczesania, genderowe pomyłki czy życie w społeczności. Ciepłe i szczere opowieści młodych kobiet współtworzą intymny i osobisty portret tego, co tworzy każdego i każdą z nas) oraz czeski dokument „Jezus prawie królem” (Produkcja dla telewizji czeskiej, reportaż z warszawskiej Parady Równości 2007 nakręcony z perspektywy cudzoziemca pochodzącego z laickiego kraju).

Filmy te cały czas można jeszcze obejrzeć – festiwal krąży po Polsce!
Więcej informacji na stronie festiwalowej http://amilliondifferentloves.pl/

Jednym z wydarzeń towarzyszących były projekcje wideo i panel dyskusyjny w gdańskim Instytucie Sztuki Wyspa. Projekcje były wyjściem do dyskusji o wątkach queerowych w sztuce oraz – bo w tą stronę nieoczekiwanie potoczyło się spotkanie – reklamie, przede wszystkim społecznej. W dysputę żywo włączała się publiczność i wszystko trwałoby zapewne o wiele dłużej, gdyby nie ograniczony czas…

Antyfacet wraz z Trans-fuzją i KPH przygotowali dwa happeningi.

Podczas pierwszego z nich przed Ratusz Staromiejski na ulicy Długiej w Gdańsku zajechały dwie niecodzienne pary młode (polecamy fotoreportaż). Młodzi ślubowali sobie tam wzajemnie miłość i wierność, po czym w radosnym korowodzie przemaszerowali pod studnię Neptuna wznoszą radośnie prorodzinne okrzyki typu „chłopak – dziewczyna – normalna rodzina”. Udzieliła im się zapewne wzniosła atmosfera wprowadzona przez odtworzone nieco wcześniej przemówienie Wielkiego Brata, które – ze względu na doniosłość zawartych w nim treści – przytaczamy w całości.

Panie! Szanowne Panie! Panowie! Drodzy Obywatele IV RP! Obywatele innych RP.

Witam dziś szczególnie młodożeńców. Dają oni przykład, że odwieczna instytucja małżeństwa nie zginęła. I nie zginie. Państwo polskie będzie ją wspierać: małżeństwo i rodzina to zbyt ważna rzecz, żeby zostawić ją wyłącznie jej członkom. Dołożymy starań, żeby była mocna. Mocą władzy rodzicielskiej, mocą autorytetu, tysiącletniej tradycji, żeby żadne pomysły nie miały szansy być urodzone.

Ostrzegam! Polska, IV Rzeczypospolita to tanie, solidarne państwa, i w nich żadna mniejszość nie wymusi na zdrowej większości swojego istnienia. Ani niczego innego. U nas żadnej homofobii nie ma, nigdy nie było i nie będzie. My homoseksualistów się nie boimy – to oni się boją i współczuje im, bo dobrze wiedzą, że jest czego się bać. To oni stoją tam, gdzie stało ZOMO. Żadne krzyki łże-elity i homoseksualnego lobby nie przekona nas, że małżeństwo to partnerski związek mężczyzny i kobiety tej samej płci. I nie pomogą skargi zdrajców Targowicy przed Unią Europejską, która już dawno zatraciła swój chrześcijański heteroseksualny fundament cywilizacji i chce, żeby to samo spotkało Polskę. Podjąłem decyzję: to nie przejdzie! Ta sprawa jest już rozstrzygnięcia raz na zawsze i nie ma o niej dyskusji. I nie będzie.
I liberalne media, zdominowane przez układ spełzną na niczym!

Cieszę się drodzy młodożeńcy, że podejmujecie dla IV Rzeczypospolitej wasz małżeński trud, obowiązek. Nie będę dłużej ciągnąć mojego szafarzu słownego – czas, żebyście zaczęli swoją uroczystość. Cieszyć się nią Macie do tego prawo. Dlatego na koniec rzucę radosny i gromki okrzyk. Gorzko!

Nieco później chętni mogli wsiąść w pociąg do dobrych butów. Pociąg ów wyjechał ze stacji Maczo zabierając grupkę pań obutych w wygodne kozaki, trampki i adidasy. Na kolejnym przystanku – Nędza męska – dosiedli się panowie w czółenkach i na obcasach (ponownie polecamy fotoreportaż). Stacją końcową była Wolność, oby docelowa dla nas wszystkich.

Co jeszcze? Zapomnianą historię LGBT można było zgłębić podczas poświęconych temu tematowi warsztatów. Były też warsztaty drag king, podczas których początkujące adeptki sztuki drag mogły zgłębiać jej tajniki pod okiem mistrzyń – członkiń grupy DaBoyz. Wspólnie wystąpili potem podczas jednej z dwóch imprez festiwalowych w klubie Faktoria. Towarzyszyła im również DQ Dancing Flame. Znów polecamy zdjęcia.

Nie można również pominąć występu lesbijskiego kabaretu Barbie Girls opowiadającego m.in. cztery znane dowcipy o lesbijkach (ponoć więcej nie ma!). Serca publiczności podbiła jednak przede wszystkim Maria Konopnicka czytająca ze swego sztambucha. W tej roli wystąpiła Agnieszka Weseli. Czy polecaliśmy już fotoreportaż?

Tak – w największym skrócie – wyglądał trójmiejski festiwal. Na koniec zadaliśmy kilka pytań organizatorom. Rozmawiamy z Anną Urbańczyk z trójmiejskiego oddziału KPH.

Homiki.pl: W jaki sposób festiwal trafił do Trójmiasta?
Anna Urbańczyk: Festiwal był już współorganizowany przez KPH Trójmiasto przed dwoma laty. W tym roku dostaliśmy e-mail na listę KPH, chyba z oddziału w Toruniu, że istnieje możliwość zorganizowania w naszych miastach kolejnej edycji. No i oczywiście się zgłosiliśmy.

Jak wyglądała praca przy organizacji festiwalu? Z czym były największe problemy, a co udało się załatwić najłatwiej?
Przy takich partnerach jak DKF „Miłość Blondynki”, Faktoria i Instytut Sztuki „Wyspa” oraz oczywiście Paweł Sołodki z łódzkiej „centrali” „A milion different loves!?”, takich artystach jak Tomek Kawszyn, Antyfacet, Da Boyz, Barbie Girls, Julie Land, takich wolontariuszach jak trójmiejscy KPHeci oraz takiej publice, wszystko było łatwe!
Żałujemy tylko, że nie udało się pokazać przy okazji instalacji Beaty Sosnowskiej, którą sugerowaliśmy do Instytutu Sztuki „Wyspa”. Ale była to decyzja tamtejszych kuratorów, bardzo zajętych ludzi, i też wolontariuszy. Oraz że w „Wyspie” było tak zimno. Ale to kwestia tego, że ich tam, jako fundację, autentycznie nie stać na ogrzewanie.

Ile osób pracowało przy organizacji festiwalu? Jaki to nakład pracy – co trzeba załatwić?
Cztery różne „instytucje”, po kilka osób w każdej, choć absolutnym tytanem pracy i osobą dyskretnie dyscyplinującą nas wszystkich był Tomek Pupacz z Akademickiego Centrum Kultury. Ze strony KPH i Trans-Fuzji przy festiwalu całkowicie nieodpłatnie pracowało kilkanaście osób. Wolontariusze zaczęli pracę już około na miesiąc przed imprezą, a organizatorzy podjęli decyzję i zaczęli ustalać program tuż przed wakacjami.
Mi osobiście trudno powiedzieć, czy mieliśmy dużo pracy, bo z zawodu jestem animatorką kultury, a ten festiwal robiłam z prawdziwej pasji, nie licząc zupełnie poświęconego mu czasu i wysiłku. Gdy jednak już trwał, w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że to przecież wielki program, gdzie czasem działy się dwie imprezy w różnych miejscach Trójmiasta, a robi go w wolnym czasie głównie grupka amatorów i zapaleńców. Jednak wszystko wyszło raczej profesjonalnie. I tak sobie to na trzeźwo analizując myślę, że w mojej pracy zawodowej rzadko spotykam się z faktem, że festiwal jest zrobiony za tak niewielkie pieniądze, że dostajemy za darmo sprzęt i że obsługujący go amatorzy lub pasjonaci, robią to bez większych wpadek. To właśnie obrazuje ich nakład pracy. Bo np. nie ani razu wzięliśmy żadnej taksówki ani profesjonalnego transportu, wszystko wszyscy wozili, podłączali, obsługiwali, bo chcieli mieć taki festiwal w swoim mieście.
Poza tym w happeningu Antyfaceta wystąpili zaprzyjaźnieni aktorzy z trójmiejskich niezależnych teatrów. I wcale nie dlatego, że identyfikują się ze sceną queer czy ruchem homoseksualnym. Po prostu chcieli nam pomóc i wystąpić w czymś innym. No i podobają im się poglądy samego autora.

Kto pomógł, a kto przeszkadzał?
Nawet Urząd Miejski w Gdańsku pomógł. Gdy zgłaszaliśmy happening Antyfaceta w Gdańsku Głównym, nasza ulubiona pani Jagoda Zatorska z Wydziału Spraw Obywatelskich powiedziała nam: „Czym wy się tak przejmujecie, zobaczcie, jak wszyscy zaakceptowali Raczka”. To było bardzo budujące i dowcipne. Zresztą pani Jagoda jest wspaniałym przykładem urzędnika, który nigdy nie dyskryminuje, pomaga ile może, i zawsze powie nam coś miłego, gdy idziemy do niej z oficjalnym pismem. Już na niejednym happeningu ratowała nam życie załatwiając obstawę policji do ochrony przed fanami futbolu itp.
Nie pomogły natomiast „niebranżowe” media. Codzienne gazety dały skąpą wzmiankę o festiwalu. Portal Trójmiasto.pl, z którym, o ile się dobrze orientuję, Akademickie Centrum Kultury ma podpisaną stałą umowę patronacką, nie chciał zawiesić naszego plakatu, że niby zbyt odważny. Później zdjęli artykuł o nas z działu „Polecamy”, bo „nie podobała się im nasza impreza”. To bardzo dyskryminujące zachowania i totalnie wbrew etyce mediów. Jeśli jest impreza, to należy o niej pisać, nawet krytycznie, ale nie pomijać milczeniem.
Za to dziennikarze Homików byli na prawie każdym punkcie programu, a jeśli nie mogli być, to się usprawiedliwiali, i za to bardzo dziękujemy, bo to jest motywujące!

Wstęp na wszystkie imprezy był bezpłatny. W jaki sposób festiwal jest finansowany?
Największy wkład finansowy poniosło Akademickie Centrum Kultury. To wspaniałe, że centrum kultury przy publicznym uniwersytecie się tak zaangażowało, to przejaw tego, że staje się normalnie. Zresztą ACK od zawsze organizowało, często wraz z nami, eventy antyhomofobiczne.
Niektóre honoraria pokrywała Faktoria, my zapłaciliśmy część kosztów z naszego 1%, czyli Waszych pieniędzy przekazanych nam ze zwrotu podatku. Koszty techniczne i noclegowe poniósł też gdański Instytut Sztuki „Wyspa”, który był gospodarzem piątkowego popołudnia.
Chciałabym jednak podkreślić, że wszyscy występujący przyjechali do nas tylko za zwrot kosztów podróży, czasem prosząc o kilkadziesiąt złotych na przysłowiowe piwo. I to było też niezmiernie kręcące w tym wszystkim. I za to dziękuje!

Frekwencja nie była chyba szczególnie wysoka – na projekcje, warsztaty i happeningi Antyfaceta przychodziło po kilkadziesiąt osób, nieco więcej uczestników przyciągnęły imprezy w Faktorii (najciaśniej było w sobotę). Czy nie zabrakło nieco promocji? Jak to wygląda na tle wcześniejszych doświadczeń trójmiejskiego oddziału KPH?
Jako świeżo reaktywowany oddział KPH jesteśmy odmiennego zdania. Kilkadziesiąt osób to bardzo dużo. Odnośnie promocji to, jak mówiłam, zwiodły nas media mainstreamowe. Jednak stawialiśmy głównie na marketing szeptany oraz nasze kontakty towarzyskie, listy mailingowe, opisy komunikatorów itp. Poza tym jedna z osób w naszym oddziale zajmuje się teraz PRem „branżowym” i stąd Wy się u na wzięliście, więc nie jest tak źle.
Cieszę się też, że nasz festiwal zgromadził samych ludzi chcących go zobaczyć, a nie Wszechpolaków itp. Że uczestniczyło się w nim w familijnej wręcz atmosferze, przychodzili dawno niewidziani znajomi, itp.

Faktoria współpracuje od dawna przy organizacji queerowych imprez w Trójmieście. Jak układa się współpraca z innymi trójmiejskimi lokalami?
Faktoria, nowa i stara, jej atmosfera, właściciele, obsługa, to po prostu numer jeden! Myślę, że nawet gdyby w Trójmieście powstał wspaniały wielopoziomy klub, i tak wciąż przychodzilibyśmy z naszymi imprezami do Faktorii, zresztą nie tylko my, a także np. Dr Queer czyli Kasia Bojarska, psycholożka LGBTQ, bębniarze z Samby, itp… Po prostu zawsze, kiedy się zwróciliśmy do nich, byli na tak, trzeba to szanować. Wspaniały jest też Niebieski Kot w Sopocie, ale to miejsce raczej na kameralne pogaduchy – po prostu, jest trochę za mały. Bardzo przyjazna jest sopocka sauna, zawsze przyjmują nasze materiały czy prezerwatywy. Bardzo ceniliśmy też sobie Entera czy świętej pamięci Pompon. Inne kluby, nawet nie chcą naszych materiałów, gazet, nie interesuje ich żaden aktywizm. Choć jeśli jest inaczej, zapraszamy do kontaktu: trojmiasto@kampania.org.pl.

Jak oceniacie – z punktu widzenia organizatorów – festiwal?
Trudno mi powiedzieć. Ja nawet gdybym go nie organizowała, chciałabym na niego chodzić. Bo mnie to interesuje. Usłyszeliśmy kilka soczystych dziękuję, wykonawcy też dziękowali nam za możliwość spotkania z trójmiejską publicznością. Czego chcieć więcej?

Czy festiwal znów za rok? Jakie macie plany na przyszłość?
Festiwal ponoć już za rok. Oczywiście, jeśli „A milion different loves!?” będzie chciało z nami współpracować, już się zgłaszamy! Poza tym KPH Trójmiasto działa coraz prężniej. Mamy zebrania w lokalu Kultury Miejskiej w Gdańsku Wrzeszczu – też kolejny przykład wspaniałej otwartej organizacji, która nam nieodpłatnie pomaga. 16 XII zapraszamy na warsztaty psychologiczne „Kiedy wreszcie wyjdziesz za mąż”, które pomogą nam, mam nadzieję, walczyć z heteronormami i zachować asertywność. Może zrobimy wigilię humanistyczną, dla tych, których rodziny nie akceptują. Na pewno też planujemy grupę wsparcia dla rodziców LGBTQ. No i przyjaźnimy się ze świeżo powstałą organizacją Trans-Fuzja dla osób transpłciowych.

Trójmiejska edycja festiwalu „A million different loves?!”
organizator: KPH Trójmiasto
współorganizatorzy:
DKF Miłość Blondynki UG
Faktoria
Antyfacet
Trans-fuzja

Autorzy:

zdjęcie Bartek Matusiak

Bartek Matusiak

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 264; nazwa: BMatusiak

2 komentarzy do:Queerowe 3Miasto, czyli miliony różnych miłości!

  • danzigerman

    [Re: Queerowe 3Miasto, czyli miliony różnych miłości!]

    „…podczas pierwszego z nich przed Ratusz Staromiejski na ulicy Długiej w Gdańsku…”
    Tak się akurat składa, że Ratusz Staromiejski w Gdańsku jest na ulicy Korzennej, a na Długiej jest Ratusz Głównomiejski… :)

  • Yac

    [Re: Queerowe 3Miasto, czyli miliony różnych miłości!]

    w pobliskim małym Tczewie prawie co tydzień organizowany jest nieustający przegląd filmów queer już od kilku lat, bo mieszka tu kilku pasjonatów dobrego filmu :) Ostatnio obejrzeliśmy XXY
    Pozdrawiamy




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa