Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…

To ważna, być może najważniejsza książka, jaka kiedykolwiek powstała w Polsce na temat homoseksualizmu.

Właśnie ukazał się „Gejdar”, nakładem tak zasłużonego dla promocji homoseksualizmu i innych zboczeń wydawnictwa Ha!Art: zbiór wywiadów z polskimi „gejami”, przeprowadzonych przez Dominikę Buczak (rocznik 1975), dziennikarkę i publicystkę, oraz Mike’a Urbaniaka (1981), dziennikarza i animatora kultury, pracownika Muzeum Etnograficznego, działającego także – jak sam podkreśla – w środowisku żydowskim. Książka została też opatrzona słowniczkiem terminologii LGBTQ/Gender/Queer doskonale i precyzyjnie opracowanym przez dr Katarzynę Bojarską. Na domiar szczęścia ilustrację na okładkę dostarczył sam Wilhelm Sasnal, co jest prawdziwą nobilitacją. (A tak w ogóle, to odkąd ukazało się porywające, arcydzielne Lubiewo, kocham Ha!Art!). Tydzień temu miała miejsce prezentacja książki w klubie Chłodna 25 – przyjemnie zaskoczył mnie full house, niemała sala w piwnicy pękała w szwach, a spotkanie poprowadził Kuba Janiszewski, jeden z tych celebrytów, których niedawne coming outy odbiły się szerokim echem. A te daty urodzenia w nawiasach niech nie świadczą o obcesowości z mojej strony – umieszczone są na skrzydełku książki, i są tak samo ważne, jak i wiek każdego z „wywiadowanych” rozmówców; w końcu cóż bardziej dookreśla rozmówcę, jak jego wiek właśnie?

Ale ad rem: cóż łączy tych mężczyzn – czasem chłopców jeszcze (tak à propos: pamiętam jak przed laty, gdy sam byłem „chłopcem”, nieraz próbowałem uchwycić tę niewidoczną granicę pomiędzy chłopcem a mężczyzną; wydawało mi się, że tak „jak dzieci nie umierają”, to i ja na zawsze pozostanę chłopcem…) – cóż więc łączy światowego profesora medycyny z rezolutnym uczniem liceum, działacza europejskiej organizacji LGBTQ z niedoszłym księdzem, krakowskiego członka artystycznej elity z seropozytywnym (a właściwie już chorującym, choć „pod kontrolą”) pracownikiem telefonu zaufania, który musi nosić pampersy, i to niestety nie z powodu moczu…, siedemdziesięciopięcioletniego aktora i pisarza (i byłego więźnia) z homoseksoholicznym żonatym i dzieciatym trzydziestolatkiem? I jeszcze pięć takich par można by zestawić, bo osób udzielających wywiady jest szesnastu. No wiadomo, chciałoby się ze zniecierpliwieniem odpowiedzieć na tak banalne, zdawałoby się pytanie. Otóż ta odpowiedź wcale nie jest tak oczywista.

Książka zatytułowana jest „Gejdar” – angielskie słowo gaydar to nieco żartobliwe odwołanie do słowa „radar” i oznacza umiejętność rozpoznawania przez „środowisko” osób nieheteroseksualnych – na podstawie różnych bardziej lub mniej widocznych oznak. Tytuł jest dość przewrotny: każda z tych szesnastu osób wszak już w punkcie wyjścia występuje w roli osoby spoza „heteromatriksu”, tak iż nie trzeba żadnych gejdarów włączać; ale w języku polskim słowo to nabiera jakby nowego znaczenia, o czym żartobliwie wspomniał na prezentacji Mike – gejdar to „dar bycia gejem”…

Osoby przedstawione w książce wywodzą się z różnych środowisk, a wspólnym mianownikiem ma być ich homoseksualizm, ale to nie jest takie proste. Przecież każdy doświadcza swoją „psychorientację” inaczej. Parę lat temu wybitna praca „Fantazmat zróżnicowany” Jacka Kochanowskiego wyraziście ukazała brak jednorodnej „tożsamości” gejów (a raczej jedynie jej „fantazmatyczność”), a w przestrzeni publicznej wspomogły to zrozumienie „Lubiewo” Michała Witkowskiego i „Trzej panowie w łóżku” Bartosza Żurawieckiego. Powiedzmy wyraźnie i wprost, bo wywiady „Gejdaru” stawiają tu kropkę nad „i” : otóż tożsamości homoseksualnej po postu nie ma. Tak jak i nie ma de facto tożsamości heteroseksualnej. Są natomiast rozmaite zachowania, jest niekończące się spectrum continuum seksualnych i okołoseksualnych zachowań, które może mieć taką bądź inną dominantę skłonności, upodobań i zachowań. Seksualnych w szerokim tego słowa znaczeniu – w kategoriach (jak w języku angielskim) i seksu, i płci.

Mówi o tym także „Kuba” w rozmowie „Homopodteksty” – najbardziej intelektualnej ze wszystkich rozmów (a zarazem niezwykle celnej), choć trochę sprawiającej wrażenie, jakby konsultacją służyli tu wspólnie dr dr Basiuk, Bojarska, Kochanowski, Mizielińska, czy inne jeszcze tuzy polskiej Queerystyki. Ta rozmowa, a także niektóre z pozostałych, brzmią niekiedy nie całkiem autentycznie, dostarczają odczucia, jak gdyby pisane były przez samych autorów z odpowiednim wymieszaniem wątków w każdej z nich. Może dlatego, że są zbyt gładkie i trochę niekiedy zatrącają o przeszlifowaną i sztucznie błyskotliwą stylistykę sitcomów czy soapów typu „Beverly Hills”. Ale pewnie niesłusznie wybrzydzam (no trochę muszę, bo bez łyżki dziegciu żadna autentyczna pochwała nie brzmi przekonująco), a pewnie i w ogóle nie mam racji, bo dwóch z rozmówców znam lepiej, a nawet osobiście, i w rozmowach z nimi żadnego fałszu nie wyczuwam.

Jak wspominałem na spotkaniu na Chłodnej 25, podobnych książek, ukazujących „gejowskie” (no bo jednoznacznej „gejowskości” nie ma!) życiorysy – w formie wywiadów czy autobiograficznych wspomnień – jest na świecie nie mało. Zwłaszcza w czołowych europejskich językach. Wspomnę tutaj choćby o dwóch pozycjach: „Gay Lives” Paula Robinsona (University of Chicago Press, 1999) to wspaniałe naukowe opracowanie prezentujące autobiograficzno-konfesyjne relacje brytyjskich, amerykańskich i francuskich autorów; natomiast „Between the Acts: Lives of Homosexual Men 1885-1967” (Londyn, 1998) opracowana przez Jeffreya Weeksa (znanego kulturoznawcy i teoretyka seksualności) to relacje „zwyczajnych” brytyjskich gejów, podobnie jak i w „Gejdarze” wywodzących się z najrozmaitszych środowisk – żołnierza, księdza, urzędnika państwowego, nauczyciela, tancerza, profesora – i, podobnie jak i w „Gejdarze” – o najróżniejszych poglądach na kwestie swej orientacji, świata i życia i w ogóle.

A my mamy teraz polski „Gejdar” – książkę, którą (uciekając się do angloamerykańskiej terminologii literaturoznawczej) można by określić jako „encyklopedyczną” – bo jest to niejako summa gejowskich zachowań, odczuć i klimatów. Rozmaitość przedstawionych poglądów, opinii i sytuacji jest tak ogromna, iż odnosimy wrażenie, że o polskich gejach wiemy już chyba wszystko. Ale tak wielka jest tego rozmaitość, tak wiele ukazanych jest sposobów postrzegania własnej seksualności, tak różna jest tej seksualności (auto)ocena, tak rozbieżne są opinie na temat rodziny, religii, kościoła (a Bóg i jego ziemskie królestwo nadal ma wielkie dla polskich gejów znaczenie), emancypacji, homofobii, związków partnerskich, adopcji dzieci, że właściwie to nic już nie wiemy. Czyli „Oida ouden eidos” – wiem, ze nic nie wiem? To może trafna konkluzja w kontekście tej książki, bo przecież Sokrates uważany był za homoseksualnego deprawatora młodzieży…

A która z tych rozmów najbardziej mnie poruszyła, wywołała melancholijną zadumę? Myślę, ze rozmowa z Jerzym – choć nie podawane są w książce nazwiska, każdy przecież wie, że chodzi o Jerzego Nasierowskiego. To wybitna i tragiczna postać – moja sympatia do niego zrodziła się od momentu, gdy w dzieciństwie obejrzałem „Godzinę pąsowej róży” – a później, jeszcze jako młodzieńcowi, trudno mi było uwierzyć, że taki znany aktor mógł tak po prostu trafić do więzienia… Ale podziwiam go za jego niespożytą energię i żywotność – za to, że potrafił się podnieść i dzięki nieustannej pracy wciąż jest obecny w publicznej przestrzeni – choć, jak mówi, tak właściwie to niegdzie nie ma już dla niego miejsca. Nasierowski za powód podaje przede wszystkim swój wiek – siedemdziesiąt pięć lat – ale z drugiej strony Wielka Królowa Anglii, czyli Quentin Crisp, model, pisarz, raconteur i aktor, dożył ponad dziewięćdziesięciu lat w zdrowiu i chwale. Tak więc apeluję: zróbmy miejsce i dla Jerzego Nasierowskiego! Dopuśćmy go do stołu, cokolwiek by ten stół miał oznaczać… Bo jak na razie nie widzę dla Pierwszego Pedała Rzeczypospolitej (jak sam się ongi określał) godnego następcy tronu… Nasierowskiego, arystokraty z epoki Lubiewa, nie zastąpi żaden metroseksualny działacz LGBTQ… „Jeszcze ostatkiem sił mogę się napiąć” – to piękne i poruszające słowa Nasierowskiego, „Marii Antoniny” ze świata, którego już nie ma.

Obecne na spotkaniu Yga Kostrzewa wraz z Anią Zawadzką, „Anką Zet”, zarzuciły autorom książki, że pominęły lesbijki. No tak, ale przy całym szacunku, lesbijki to całkiem inny świat. I choć lesbijki i geje działają razem, przyjaźnią się, i chyba dobrze się rozumieją, to jednak ich psychoseksualne konteksty są inne. „Gejdar” jest książką o gejach, po prostu – a zresztą całkiem niedawno ukazała się znacząca książka „Dziewczyny wyjdźcie z szafy” opracowana przez Annę Laszuk – taki lesbijski „Gejdar”.

„Może miałem miękkie ruchy, byłem delikatny, nie grałem z chłopakami w piłkę. W podstawówce pojechałem na zimowisko, dostałem książkę za dobre zachowanie. Koledzy wpisali mi się do niej na pamiątkę. Jedna dziewczyna napisała: „Pedzio – Jolka”. Matka to zobaczyła. Zapytała, czy wiem, co to znaczy. Nie wiedziałem. Nie wytłumaczyła. Zacząłem drążyć temat i usłyszałem: „Pedzio to facet, który lubi faceta”. Nie zrozumiałem tego. Dowiedziałem się dopiero na podwórku”.

To słowa „Bartka” z wywiadu „Raz kozie śmierć”. Mama Bartka była więc i tak subtelna. Natomiast na pytanie, co to jest homoseksualizm, usłyszałem od mojej mamy (która przecież zawsze chciała dla mnie najlepiej): „To coś tak strasznego, że nie mogę ci teraz powiedzieć. Dowiesz się, jak będziesz dorosły”.

No tak, pewnie teraz mamy by czegoś takiego nie powiedziały. Więc żeby dowiedzieć się, co mówiły mamy przed laty i nieco później, jak siebie postrzegali/postrzegają polscy geje młodsi i starsi – i jak w ich mniemaniu postrzegali/postrzegają ich inni – sięgnijmy po polski „Gejdar” – książki pełnej życia, dzięki której impresjonistycznie, intuicyjnie i przez osmozę, niczym z encyklopedycznej powieści, dowiemy się (niemal?) wszystkiego o życiu polskich gejów. I myślę, że warto ją polecić może jeszcze bardziej „heterykom” – może dzięki niej w mieliźnie frazesów, stereotypów, mitów i zafałszowań dostrzegą perły prawdy.

jako ilustracje wykorzystano prace Davida Hockney'a

*****

Pora na konkurs!

Po wielkim sukcesie zabawy związanej z książką Izy Sowy Ścianka działowa (serdecznie polecamy!) już otwieramy kolejny konkurs.

Mamy dla Ciebie Gejdar! Do wygrania trzy egzemplarze.

Odpowiedz na pytanie:

Co oznacza słowo gejdar?

a) Tak określa się rzekomą bądź prawdziwą umiejętność rozpoznania, że dana osoba jest homoseksualna. Podobno wewnętrzny gejdar mają wszystkie homiki, choć nie zawsze dobrze on działa!

b) To nazwa przyrządu stosowanego przez prokuratora w procesie Oskara Wilde'a. Gejdar jest maszyną napędzaną silnikiem parowym.

c) Jest to nazwa miejscowości zamieszkałej przez samych homoseksualistów, znajduje się w województwie mazowieckim, powiecie mławskim, gminie Wieczfnia Kościelna.

Odpowiedź a), b) lub c) prześlij mailem na adres listy(małpka)homiki.pl, w tytule maila wpisz „GEJDAR”. Konkurs zamykamy w niedzielę 7 grudnia o północy!

!!! KONKURS ZAMKNIĘTY !!!

Gejdar Dominika Buczak, Mike Urbaniak
Projekt okładki: Wilhelm Sasnal
ISBN 978-83-61407-52-2
Seria: prywatne/publiczne
Wydawnictwo Korporacja Ha!art
Miejsce i data wydania: Kraków 2008
Cena: 39 zł

książka pod matroqueeropatronatem homików.pl!

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.

11 komentarzy do:Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…

  • abiekt

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    „No tak, ale przy całym szacunku, lesbijki to całkiem inny świat. I choć lesbijki i geje działają razem, przyjaźnią się, i chyba dobrze się rozumieją, to jednak ich psychoseksualne konteksty są inne”… no to ja poproszę o wyjaśnienia. Bo co jak co, ale ten fragment mi brzydko pachnie

  • Yga

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    Krzysztof – podkreślałam to w swojej wypowiedzi na spotkaniu: TO NIE JEST ZARZUT, że nie zrobiono wywiadów z gejami. nie można czynić zarzutów wyborom autorów. ja pytałam DLACZEGO tak wybrano, jakie jest uzasadnienie itp. swoją drogą dobrze, że taka dyskusja się odbywa, bo ja lata temu słyszałam, że często lesbijki i geje działają odddzielnie – ale wtedy dotyczyło to krajów tzw. Europy zachodniej, a troche w PL tak się zaczyna już dziać…

  • żenia

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    w kontekście artykułu janusza i opinii krzysztofa zgadzam się, choć się lubimy i mamy wspólny cel, lesbijki i geje to „dwa światy”, a nawet bar i big broder :P

    gratuluję super artykułów w ostatnim okresie, brawo homiki!

  • żenia

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    w kontekście artykułu janusza i opinii krzysztofa zgadzam się, choć się lubimy i mamy wspólny cel, lesbijki i geje to „dwa światy”, a nawet bar i big broder :P

    gratuluję super artykułów w ostatnim okresie, brawo homiki!

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    Hej Ygo i Aniu,
    (i drogi Abiekcie :-) )

    no fakt,myślę w sumie, że autorzy mogli tez dołączyc lesbijki – ale przeciez książka „Kobiety wyjdzcie z szafy” nie uwzględniała z kolei gejow…

    A transy to z kolei jeszcze inna sprawa – myślę, że zwłaszcza lesbijki i gejów łączy większe zrozumienie, podobieństwo ich sytuacji, więź duchowa i przyjacielska – ale myślę, że nie należy w każdej sytuacji – zwłaszcza „badawczo-poznawczej” – wszystkich łączyc, bo to może rozmywac obraz.

    Transy – oczywiście tu znów kwestia wspólnoty działań, ale to juz całkiem inna grupa, bardziej złożone sa jej problemy – i jeszcze mniej homogeniczna niż geje czy lesbijki…

    reasumując – sojusz, alinas strategiczny, więź i przjaźń, wspólne działanie – to oczywiste, to przecież ma miejsce i w Polsce (+ jeszcze feministki) – ale w celach stricte poznawczych czy wręcz literackich (bo „Gejdar” nie jest wszak dziełem naukowym) można traktowac te grupy oddzielnie – dla większej ostrosci obrazu! :-)

    no i np. wspaniala praca Kochanowskiego „Fantazmat zróżnicowny” tez dotyczyla tylko gejów, a z kolei prace Joasi Mizielińskiej dotyczą bardziej lesbijek…

    buziak
    Krzysztof

  • Zen

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    wiem czego brakuje mi w tej książce, wyraźnego wątku związanego z akcją hiacynt, może i coś przeoczyłem, bo nie czytałem wywiadów w kolejności, ale chyba tego nie ma, a to ciekawy moment w naszej historii, coś się zaczyna zmieniać, pojawiają się pierwsi działacze jak np. pan Zboralski, ale też represje te miały charakter jawny i była to celowa nagonka na gejów, a nie przypadkowe aresztowania na pikiecie, tylko zorganizowana akcja przeciwko gejom.

  • KZ

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    Fakt, nie ma nic o akcji „Hiacynt” – chyba, ze przeoczyłem?

    Mnie to nie dotknęło, a musiało to byc straszne – wyobraźmy sobie uczucie grozy tych nieszczęsnych ludzi, gdy w miejscu pracy zgłaszała sie po nich jesiennym rankiem milicja – i pewnie mieli wrażenie, że „teraz wszyscy wiedzą”, i że są na krawędzi…

    byc może w tej książce powinny więc byc jakies rozmowy ze starszymi gejami – bo Nasierowski nie jest typowych casusem – no i w czasie akcji „Hiacynt” był w więzieniu…

    To bardzo ważna książka, ale jak mawia mój znajomy Bill Schiller „it’s good, but could be better” :-)

    chapeau bas (czapki z głów) w dalszym ciagu – bo przecież ulepszyc można tylko to, co jest dobre!

  • [Re:]

    Ja tylko a propos zakończenia („pewnie teraz mamy by czegoś takiego nie powiedziały” – o „strasznym” homoseksualizmie). Gratuluję autorowi dobrego samopoczucia. Niestety, moja mama niedawno powiedziała, że wolałaby wcale nie mieć syna, niż coś tak obrzydliwego jak „pedał” w rodzinie.

  • Jacenty

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    książka fajna, choc może miejscami trochę zbyt ogólnikowa – zgadzam się z autorem recenzji, że najlepsze są te rozmowy, gdzie najbardziej czuc jakąś autentycznośc, jakieś „mięso” – czyli chocby ta z Nasierowskim

  • Jacenty

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    książka fajna, choc może miejscami trochę zbyt ogólnikowa – zgadzam się z autorem recenzji, że najlepsze są te rozmowy, gdzie najbardziej czuc jakąś autentycznośc, jakieś „mięso” – czyli chocby ta z Nasierowskim

  • anka zet

    [Re: Pytajcie, a znajdziecie: Gejdar – czyli o darze bycia gejem…]

    o Boginii!!!
    Wywołana odpowiem następująco:
    „lesbijki i geje to dwa różne światy”, o tym często słyszę wtedy, gdy życie sobie lekko płynie, od imprezy do imprezy, pomiędzy kolejnymi spotkaniami autorskimi, bankietami itepe.

    Przypominamy sobie o sobie wzajemnie wtedy, gdy wulkan nienawiści wobec LGBTQ odżywa, ojoj, bo przecież to „nasza wspólna sprawa” itd. Albo przed Paradą, bo przecież te transparenty musi ktoś malować!

    Smutne, że nie potrafimy widzieć wspólnego interesu także wówczas, gdy w zwyczajnej codzienności należy pamiętać o systematycznych działaniach itd.
    Zwróciłam uwagę na to, że napisana książka o gejach, a pojawił się apel, by „środowisko” (czyli też nieobecne w książce kobiety nieheteroseksualne) kupowało ją.
    Czyli, gdy chodzi o pieniądze, to zapominamy, że lesbijki i geje to 2 światy psychoseksualne, tak? :)
    Nie przyszłoby mi do głowy zaparaszać gejątka do kupowania książki „Kiedy kobieta kocha kobietę”, bo i pewnie im by nie przyszło do głowy kupić ją dla siebie.

    Wiem jednak, że każdy zakup wspiera inicjatywę i dlatego sięgam po książki Biedronia, Tomasika, Żurawieckiego, Urbaniaka czy Niemca (mam jeszcze kilku w biblioteczce, ale wybaczcie, już nie wymienię).

    Było mi też smutno, że w wartkim „Berku” nie znalazłam wątku z udziałem lesbijek, ale mogło to wynikać z komwencji książki i wyglądać sztucznie, gdyby nagle sąsiadka bohatera, była odwiedzona przez swoją kuzynkę lesbijkę.

    Zresztą panowie (w tym p.Szczygielski – autor) występując publicznie mówią o sprawie lesbijsko-gejowskiej i przysłuchuję się temu ze wzruszeniem.

    A p. Nasierowski jest genialny i bardzo Go szanuję i cieszę się, że dołączył do mojego nowego projektu, który z myślą o gejątkach szykuję!

    Serdecznie Państwa pozdrawiam!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa