Opowieści wigilijne

Come from Poland

Marek, 22 lat, Londyn

Kocham święta, uwielbiam spędzać je z moją rodziną! Wiem, że to może być nawet niemodne, ale mam z nimi naprawdę dobry kontakt. Widuję ich rzadko, mieszkam w Londynie i bardzo tęsknię za wszystkim, co ma związek z Polską (za wyjątkiem polityków prawicy i kościoła…). Chyba emigracja przekonała mnie do świąt. Nigdy nie przepadałem za karpiem i makiełkami, ale rok temu pałaszowałem wszystko jak leci. Może to płytkie i głupie, ale nawet teraz, gdy piszę te słowa, mam ochotę wsiąść w pierwszy samolot do Polski. Dla samego jedzenia warto by było… Żartuję oczywiście, ale każdy, kto poznał smak życia na obczyźnie wie, co mam na myśli.

Nie mam chłopaka w tej chwili, ale wyobrażam sobie, że gdy będę w stabilnym związku, na pewno będę chciał spędzać święta z ukochanym i z naszymi rodzinami. Tego będę sobie życzył na gwiazdkę…

raNa pół

Irena, 29 lat, Warszawa

Te Święta będą takie same jak od kilku lat… Jutro w domu zapachnie choinka, ubrana w słomkowe zabawki i plastikowe bombki – bo koty… Pierniczki upieczone już dwa tygodnie temu, dziś lukrujemy. Dziś i jutro porządki. I pakowanie prezentów – cała góra. Wigilię spędzę, jak zawsze, z wielką rodziną mojej dziewczyny. Jedziemy do babci, będą ciocie, wujkowie, kuzyni i kuzynki, rodzice, tylko jej brat odwiedza swoich teściów. Mnóstwo jedzenia, tłok przy stole, kolędowanie, fochy i obrażanie, spojrzenia pełne miłości, ciepłe życzenia, szczekanie psa i kłótnie, kto go wyprowadzi, przykre sugestie i miłe wspomnienia. Normalnie, rodzinnie. Łamanie się opłatkiem będzie dla mnie, jak zawsze, strasznie trudne. Zaznałam od nich tak wiele miłości, a Wigilia dodatkowo to podkreśla…

W pierwszy dzień Świąt – śniadanio-obiad u rodziców. Też mojej dziewczyny. To samo, co w Wigilię, tylko w mniejszym gronie. Znów ciepło i dobrze A potem jadę do moich rodziców. Do chłodu, do ciężkiego, znaczącego milczenia, do nabrzmiałych wyrzutem wzmianek o „tej kobiecie”, zawiedzionych ambicjach, złamanym życiu (ich). Jadę głównie żeby zobaczyć się z moim ukochanym bratem. Czemu zostaję dłużej, kiedy jego już tam nie będzie? Moja dziewczyna pyta o to, co parę dni, nie rozumie, nie chce, żebym jechała i wróciła znów smutna, zacięta w sobie, żebym musiała tajać w jej ramionach na dworcu (a ona tak nie lubi tulić się publicznie). Po co? Nie wiem. Jakieś dziwne poczucie obowiązku, gdzieś głęboko w duchu zakopany wyrzut sumienia? Że przecież Święta, rodzina, trzeba… Wolałabym nie czuć tego wewnętrznego przymusu. Wolałabym spędzić Święta całe, nierozerwane, z moją rodziną z wyboru. Z wyboru mojego i ich.

Polska Wigilia

Marzena, 27 lat, Poznań

Jolka, moja siostra młodsza, wyszła w tym roku za mąż i już wiem, że będę głównym celem ataku moich dziadków przez całe święta. Wiedzą doskonale, że jestem lesbijką, widzieli mnie nawet w telewizji jak maszeruję na paradzie w Poznaniu, ale za cholerę nie mogą tego pojąć „jak to baba z babą”. Na szczęście daleko im do „moherów” i w sumie akceptują moje wybory. To jest nawet zabawne, bo moja siostra już zapowiedziała, że będzie mi składać takie same życzenia jak dziadkowie. Wycwaniła się, więc będę jej dokuczać, kupiłam jej na allegro taki prezent, że cała rodzinka padnie z wrażenia. Na razie nie zdradzę, co, bo wygadałam się, że będę pisała o swoich świętach dla Homików i na pewno tu zajrzy (pozdrawiam Jolkę, dostaniesz za swoje!), a ma to być niespodzianka.

Powiem tylko, że to zemsta za ubiegłoroczną wigilię. Matka o mało nie zeszła z tego świata, gdy rozpakowywałam, podekscytowana jak zwykle, prezent od siostry – majtki ze sztucznym penisem (czarnym). Ojciec umierał ze śmiechu, na szczęście babcia tego nie widziała. W ogóle mam bardzo wyluzowaną rodzinkę. Takie głupawe prezenty to nasza tradycja. Raz ojciec dał matce tandetny komputer zabawkowy, by nauczyła się wreszcie obsługiwać prawdziwy.

Dlatego lubię klimat świąt, jest przynajmniej wesoło. Matka wciąż nie umie gotować i kupuje wszystko gotowe, babcia wciąż zabija karpia z taką samą energią, dziadek tradycyjnie nic nie robi, a mój ojciec testuje nalewki, które przygotowuje specjalnie na święta. Kolęd nie śpiewamy, nie jesteśmy na szczęście religijni.

Niestety, wciąż nie mogę przyprowadzić do domu na święta mojej żony, bo jej jeszcze nie mam. Choć bywało blisko, ale zawsze coś po drodze się psuło. Tylko tego brakuje mi do szczęścia, bo rodzinka mi się bardzo udała. Wesołych świąt!

Navidade

Glorian Stefan, 47 lat, Barcelona

Odkąd dowiedziałem się, że Carlos rozstał się ze mną nie ze względu na różnicę naszych poglądów na temat tego, jak powinny wyglądać nasze wspólne wakacje, ale ze względu na to, że zasmakował w egzotycznym smaku śluzu Jurija – moje święta wyglądają beznadziejnie i słabo.

Najgorsza jest wigilia. Siedzimy z moim kotem (Filo, 8 lat, dachowiec, kocham go jak brata!) i rozmawiamy o polityce. Jak wiadomo, 24 grudnia jest to o wiele łatwiejsze niż w innych porach roku. Filo psioczy na system emerytalny, ja narzekam na ustawodawstwo progejowskie. Gdyby nie ono, nie ożenilibyśmy się nigdy z Carlosem i nie miałbym potem tylu nieprzyjemności. Wiecie jak to jest iść po dwóch latach do sądu z wnioskiem o rozwód? „Tacy piękni, tak bardzo chcieli się żenić, i co? I basta? I koniec?” – Podsłuchałem jak urzędniczka mówiła do drugiej urzędniczki odbierając mój pozew…
Święta kojarzą mi się ze śniegiem, choć nie widziałem go od kilku lat. Jest za to jakaś biała maź (nie, nie to, co myślicie), która byle jak klei się do szyb mojego starego auta.
Gdy temperatura nie spadnie poniżej minus 10, zabieram Filo na przejażdżkę. Chodzimy samotnie po parku – on w kamizelce dla kotów, ja w kurtce z H&M – i rozważamy, co by było gdyby. Ponieważ wierzę w aniołki, wydaje mi się, że kiedyś – podczas tego naszego mistycznego spaceru – jeden nas porwie i uratuje przed światem. Jak dotąd nic takiego się nie zdarzyło. Niestety.
A szkoda. Bo po świętach zawsze przychodzi Sylwester. A nie ma nic gorszego niż witanie Nowego Roku w samotności i postępującej starości. Filo też nie jest zadowolony. Wiadomo, sierść już nie ta!

No, ale cóż, Wesołych Świąt! Mimo wszystko!

Jutro więcej opowieści…

6 komentarzy do:Opowieści wigilijne

  • Erico

    [Re: Opowieści wigilijne]

    myślę, że każdy mógł znaleźć kawałek siebie w tych opowieściach. Kawałek z przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości?

  • żenia

    [Re: Opowieści wigilijne]

    jak ja nie znoszę wigilii……

    kojarzy mi się z odwiecznym dramatem prezentów, przygotowań, krzątaniny, konwenansów i spotykania z osobami wedle klucza krwi, a nie lubienia się

  • Gosia

    [Re: Opowieści wigilijne]

    a tez chciałabym spędzić święta z przyszłą dziewczyną :)

  • zen

    [Re: Opowieści wigilijne]

    no właśnie, bo niektórzy z nas mogą mieć problem ze świętami, np. wykluczeniu przez rodzinę za homoseksualizm, moga spędzać święta w samotności albo z rodziną z wyboru. Jasne można się cieszyć świętami, kiedy jest się niewyoutowanym i wszyscy życzą „żony”, potem także, jak wszystko pięknie się ułoży, ale z moich obserwacji wynika, że rzadko się pięknie układa.

  • Krzys i Pfemek

    [Re: Opowieści wigilijne]

    A my po raz pierwszy spędzamy razem Wigilię u siebie. Bez rodzin mojej i jego. Zobaczymy jak to będzie.

  • Luki

    [Re: Opowieści wigilijne]

    Do Ireny:
    Jak dobrze wiem, co czujesz…
    Czeka mnie to za parę dni.
    Chwile te dobre, ale i te, na które godzimy się często wbrew sobie…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa