Opowieści wigilijne (2)

Jeszcze raz poczuć się małym chłopcem

Krzysztof, 35 lat, aglomeracja śląska

Jak zapewne większość gejów i lesbijek, także i ja nie znoszę tzw. „rodzinnych świąt”, czyli zjazdów całej wyperfumowanej rodziny – wujków, ciotek, kuzynostwa, itd. Przyczyny tej niechęci łatwo odgadnąć – to przede wszystkim konieczność wielokrotnego odpowiadania na wciąż te same pytania: „kiedy się ożenisz?”, „a masz już dziewczynę?” itd.

Ktoś zapyta, dlaczego moja „dalsza” rodzina o mnie nie wie. Sadzę, że większość wie lub domyśla się, ale wolą udawać, że nie wiedzą, Bo to jedna z tych klasycznych polskich katolickich rodzin, w której bardziej liczą się pozory niż szczera rozmowa. Powstanie kolejne pytanie: po co więc katuję się takim towarzystwem?

Święta z rodziną spędzam rzadko. Po kilku latach przerwy postanowiłem jednak spędzić je właśnie w takim gronie, nawet za cenę chwilowej rezygnacji z luksusu „bycia sobą”. Wybrałem więc strategię wspólną dla gejów, lesbijek, osób trans, ateistów i innowierców – chwilową kapitulację pod naporem przytłaczającego nas heteronormatywnego katomatriksu.

Robię to choćby po to, by może ostatni raz spędzić święta ze swoją coraz już słabszą 93-letnią babcią. Tak, warto zacisnąć zęby, żeby jeszcze raz, mimo 35 lat na karku, poczuć się przez chwilę ukochanym wnusiem swojej babci, żeby jeszcze raz poczuć się małym chłopcem patrzącym na kolorowe światełka choinki.

Trzy wieczory i deadline

Krzysztof, 40 lat, Gdańsk

Prawie dwadzieścia lat temu w grudniu poznałem mojego pierwszego chłopaka i po wigiliach u siebie, zamiast na pasterkę, poszliśmy do mieszkania jego babci, która akurat gdzieś tam wyjechała do rodziny. Był to mój pierwszy seks z facetem, bardzo udany i dlatego wspominam każde święta z łezką w oku. W sumie mieliśmy wolną chatę aż do Trzech Króli i pieprzyliśmy się jak króliki. Miałem wtedy dwadzieścia lat, on był starszy o dwa lata.

Jasne, że wielka miłość nie przetrwała próby czasu, nawet nie doczekaliśmy wielkanocy. Przez te wszystkie lata spędzałem święta różnie. Zazwyczaj z moją rodziną, ale jak miałem chłopców, to oczywiście starałem się być z nimi. Dwa razy nawet byliśmy u rodziny Maćka, mojej trzeciej wielkiej miłości.

Teraz święta spędzę głównie w pracy. Mam deadline do końca grudnia i muszę dostarczyć klientowi gotowy projekt, choćby się paliło i waliło. A na boku mam inne zlecenia, też ważne. Nie mam czasu na święta. Od kiedy zmarli moi rodzice, rzadko odwiedzam siostry, które wiedzą o mnie i mnie akceptują, ale jakoś nie zapraszają mnie na święta. Nie czuję się samotny jednak. Mam wspaniałych przyjaciół, zresztą heteryckie małżeństwo ze wspaniałymi dziećmi i dwóch oddanych kumpli gejów, za których poszedłbym w ogień. Tak podzieliłem czas, by trzy świąteczne wieczory spędzić u każdego z osobna, a przez cały dzień zająć się pracą. W sumie to jest teraz moja rodzina.

Razem a jednak osobno

Kuba, 26 lat, Gdynia

Święta spędzę z rodzicami i z siostrą. Choć mam stałego partnera i jest on mile widziany u moich rodziców nie tylko w święta, to jednak nigdy nie spędzaliśmy świąt razem. Myślę, że wynika to z tego, że nie chcemy zawieść swoich rodzicielek. Moja mama chyba nie jest gotowa na moją nieobecność, a ja też nie chcę się sprzeczać. Lubię spędzać z nimi czas, choć tęsknię za mym lubym. Ale tak się u nas przyjęło. Nie dyskutujemy też specjalnie na ten temat, obaj akceptujemy taki stan rzeczy.

Dopisek na pytanie o to, czy gdyby byli małżeństwem hetero, też spędzaliby święta oddzielnie?:

Nie wiem, ale widzę po swoich znajomych poślubionych heterykach, że nie ruszają się nigdzie bez siebie. To zrozumiałe. Tutaj sytuacja jest inna. Długo zajęło moim rodzicom zaakceptowanie mojego lubego i mnie w roli geja. Chyba nie chcę burzyć tego porozumienia z nimi i wprowadzać nowej tradycji. Pisałem wcześniej, że Andrzej byłby mile widziany u rodziców, ale obie strony byłby jeszcze stremowane sytuacją. Gdybyśmy byli małżeństwem (homo), to nasza sytuacja byłaby inna. Na pewno rodziny traktowałyby nas poważnej. Z tym, że znajome pary heteryckie niezwiązane papierkiem też nie są traktowane do końca serio w gronie swoich rodzin. Wychodzi więc na to samo. Nie wiem zresztą, to trudne pytanie. Póki nie cierpimy mąk z powodu rozłąki kilkudniowej, niech będzie jak jest.

Choinka dla kotów

Kasia, 29 lat, Warszawa

Z Kamilą jestem od 5 lat. Poznałyśmy się na V roku studiów, ale już wtedy byłyśmy niezależne finansowo, więc cały świąteczny zgiełk mogłyśmy olać. Czyli: rodziny, presję biegania po centrach handlowych, zabijanie karpia. To nasza odpowiedź na obłudę „rodzinnej atmosfery” świątecznej. Jesteśmy ateistkami, więc religijna otoczka nas nie interesuje. Nie znosimy zimy, więc nie wyczekujemy śniegu. Tradycja jest ważna, ale nie chcemy robić kolacji tylko dla nas. Grono rodzinne odpada z zasady – nie przeżyjemy tabunów ciotek, które każdej z nas będą życzyć męża, nawet znając naszą historię. Znajomi jak zwykle narzekają na święta, ale jak przychodzi co do czego, to karnie biegną do mam i dziadków. Nawet za cenę usłyszenia niemiłych słów i frustracji. W końcu to magiczny nastrój…

W tym roku w Wigilię nie robimy nic. Czytamy książki, może obejrzymy film (na pewno nie w przesłodzonej telewizji), a w pozostałe dni odwiedzimy naszych przyjaciół. Kupimy choinkę, musi być to prawdziwe drzewko, bo chcemy sprawić prezent naszym kotom. Będą miały frajdę. Ale żadnych bombek i żadnych świecidełek.

Przedtem święta spędzałam z rodziną. Było jak zwykle beznadziejne, a matka płakała z nerwów nad każdą nieudaną potrawą. Ale to takie polski standard. Niepojęte napięcie, presja otoczenia, dużo roboty, a gdy balon pękał, to robiło się zwyczajnie nieprzyjemnie i każdy chodził struty przez te dwa dni. Gdy poznałam Kamilę, byłyśmy wtedy ponad pół roku razem, powiedziałam „stop!”. Znalazłam swoje szczęście, Kamila jest moją rodziną najbliższą i to z nią chcę spędzić ważne chwile w moim życiu. A skoro święta są ponoć takie ważne, to dopowiedzcie sobie sami. Pojechałam grzecznie do rodziców, jeszcze w listopadzie, by nie byli w szoku i wprowadziłam ich w mój zamysł. Powiedziałam, że mam pracę magisterską na głowie i dodałam, że chcę spędzić ten czas z ukochaną. I w zasadzie tyle. Oczywiście były krzyki i histerie, bardziej ojciec przeżywał (nie nasz związek, bo ujawniła się przed rodzicami dawno temu), ale postawiłam na swoim. Powiedziałam też i trzymam się tego do dziś, że jak zmienią swoje nastawienie do świąt i wymuszonej „rodzinności”, to owszem pojawię się na Wigilii, ale zorganizujemy ją z Kamilą wspólnie w naszym mieszkanku. Jak dotąd żadna z rodzin nie wybrała takiej opcji. Dodam na zakończenie, że odkąd jesteśmy razem, to przeżywam najpiękniejsze święta co roku. W ramach prezentów dla siebie (i rodziny) kupujemy dobrą karmę dla kotów naszych trzech sąsiadów. To już taka tradycja sąsiedzka. W tym roku zamierzam nawet przygotować kilka potraw wigilijnych, które uwielbiam. Kamila będzie piekła ciasta. Ale wszystko to zrobimy z przyjemnością, bez stresów, że musimy zdążyć przed pierwszą gwiazdką.

Wszystkim czytelnikom Homików życzę, by spędzili święta tak jak chcą! I mieli z tego powodu tyle radości, co my.

Jutro jeszcze więcej opowieści…

6 komentarzy do:Opowieści wigilijne (2)

  • Walpurg

    [Re: Opowieści wigilijne (2)]

    Najsmutniejsze jest to o czym zaczął pisać Kuba.

    Wszyscy wiemy o tej przeklętej alternatywie: albo z partnerem/partnerką bez rodziny, albo z rodziną i bez partnera/partnerki. Tylko nielicznym udało się tę alternatywę przełamać i spędzać święta z rodziną i z partnerem/partnerką.

  • Twoje imię MNS

    [Re: Opowieści wigilijne (2)]

    Niektórzy heterycy też męczą się świętami, bo to ogromna presja, głupia to sprawa, że z jednej strony spotykasz się z najbliższą rodziną, ale z drugiej strony musisz utrzymać „formę”, wejść w rolę. Do cholery, skoro to „najbliższa rodzina”, to po co tak się męczyć, czemu nie ma luzu i swobody. Poza tym, co to za bliskość z przysłowiową ciotką, którą się widuje 2 razy w roku? Przecież to obca osoba.

    Warto postawić też pytanie, które przewija się w tych opowieściach: gdybyś nie był/a homo, czy święta byłyby bardziej wyczekiwane, radosne i świąteczne. W moim przypadku na pewno tak.

  • Jacek

    [Re: Opowieści wigilijne (2)]

    „Spojrzeli w górę na niebo, odległe i czarne, ale niewiarygodnie pełne gwiazd, tysiąc razy liczniejszych niż latem. A największa z nich wisiała prosto nad wierzchołkiem ich choinki.

    Jestem trochę śpiąca – powiedziała Mama Muminka. – I nie mam już sił zastanawiać się nad tym, co to wszystko ma znaczyć. Ale wygląda na to, że wszystko idzie dobrze.

    W każdym razie nie boję się już Wigilii – powiedział Muminek. – Paszczak i Gapsa, i ciotka Paszczaka musieli to wszystko źle zrozumieć.”

    Tove Jansson – Choinka. w: „Opowiadania z Doliny Muminków”

  • er

    [Re: Opowieści wigilijne (2)]

    Heh, Kasiu – pozazdroscic. :)
    Co mnie nieodmiennie zaskakuje – co roku w mej familii kazdy przyznaje, ze juz w przeddzien wigilii ma dosc swiat, ba! Samego klimatu swiatecznego. Coz, zycie – katujemy sie w imie tradycji, to takie urocze.

  • mateusz

    [Re: Opowieści wigilijne (2)]

    a ja mam 22 lata i wciąż szukam tego jednegon jedynego z kturym będe do końca swego życia i wierzę że go znajdę już niedługo

  • AB

    [Re: Opowieści wigilijne (2)]

    Chciałbym mieć wszystkie osoby które kocham przy sobie. Z przyczyn społecznych nie jest to mozliwe. Chciałbym mieć przy sobie i mojego mężczyznę, i mojego przyjaciela, i moją kobietę, i kobietę mojego męzczyzny, która jest brzemienna, i moją matkę i brata i psa. Egzystencja ludzka to w pewnym sensie przestrzeń braku niemozliwości. To taka nierózniczkowalna funkcja..I to nie chodzi wcale o wigilię jako dzień szczególny, o Święta które są tylko kulturowym wytworem, lecz o trud codziennej egzystencji i dzielenia emocji. Człowiek jest samotna istota społeczną i na tym polega paradoks codziennego trwania. Chciałbym blask owego klimatu powiązan i relacji ocalić od niebytu i zapomnienia. Lecz czy potrafię? Pisarz




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa