Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!

11 grudnia w warszawskiej siedzibie KPH odbyło się spotkanie LGBT a lewica. Jak zapowiadaliśmy przed tym wydarzeniem, oto publikujemy skrypt, stanowiący wierne spisanie „z taśmy”. Nasz komentarz na samym końcu.

Mariusz Kurc, organizator debaty z ramienia KPH: W imieniu KPH witam Państwa na debacie „LGBT a lewica”. Naszymi gośćmi są pan Bartosz Dominiak, wiceprzewodniczący SDPL, pan Maciej Gdula z Krytyki Politycznej, pani Teresa Jakubowska z Racji PL, pan Toamsz Kalita z SLD, pani Anna Kornacka z Partii Kobiet, pani Katarzyna Matuszewska z Unii Pracy i Magdalena Mojsiewicz, Zieloni 2004. Naszą debatę poprowadzi Anna Laszuk, autorka książki „Dziewczyny wyjdźcie z szafy!” i dziennikarka TOK FM.

Anna Laszuk: Dobry wieczór państwu. Nasza debata cieszy się zainteresowaniem w mediach, to jest takim wyrazem zaciekawienia w Polsce, dlaczego nic się nie dzieje politycznie. Zdaję sobie sprawę, że przedstawiciele partii, różnią się między sobą, mam nadzieję, że uda nam się nie kłócić i wejść w dialog, wypracować jakieś konstruktywne propozycje dla środowiska LGBT. Impulsem do debaty było badanie, jakie wykonano na Uniwersytecie Wrocławskim z porozumieniu z Uniwersytetem w Luksemburgu. Przebadano aktywistów dolnośląskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wynikało, że co trzeci ma poglądy nielewicowe, a nawet prawicowe. Padały takie odpowiadali, że homoseksualizm jest sprzeczny z naturą. Pół biedy, gdyby chodziło o delegatów, ale przewodniczący SLD, Grzegorz Napieralski, w jednym z wywiadów w „Dużym Formacie” powiedział, że w programie SLD nie ma nic o gejach i lesbijkach oraz o ich prawach. Kiedy był gościem radia TOK FM powtórzył, że postulatu związków partnerskich czy małżeństwa nie ma. Za to jest walka o szeroko pojętą tolerancję. Czyli mniej więcej to samo, co PO głosi. Dlatego nie zdziwię państwa, że pierwsze pytanie skieruję do Tomasza Kality, który jest rzecznikiem prasowym tej partii. To pewna niewygoda, że to nie Napieralski będzie się wypowiadał, ale jak pan sądzi, czy Napieralski jest rzeczywiście wyrazicielem poglądów, jakie wynikły ze wspomnianej ankiety?

Tomasz Kalita, SLD: Pani redaktor, szanowni państwo, myślę, że jak znam dobrze Grzegorza Napieralskiego od początku, od kiedy jest w kierownictwie SLD, razem z Wojciechem Olejniczakiem, to jestem pewien, że zdecydowanie opowiada się za legalizacją związków partnerskich. Ja powiem tak, zacytowała pani te badania, nie zdziwiłbym się, gdyby zrobiono badania elektoratu czy składu członkowskiego Platformy Obywatelskiej czy PiS i wyszłoby zupełnie coś podobnego.

Anna Laszuk: Padło na SLD.

Tomasz Kalita: Padło na SLD. Ja nie ukrywam, że…

głos z sali: W PiSie by to nikogo nie zdziwiło!

Tomasz Kalita: Dajcie mi państwo powiedzieć. Ja rozumiem, że SLD jak zwykle jest do obrywania, że…

Anna Laszuk: Ale Napieralski celowo tak mówi.

Tomasz Kalita: Pani redaktor, to jest tak: pamiętacie państwo jeszcze kilka lat temu tego typu postulaty, jak legalizacja związków partnerskich, była niszą w debacie publicznej, także w SLD. Ale pamiętacie też, że od kilku lat mocno opowiadamy się w obronie parad, że przyjmowaliśmy na konferencji Brandona Faya i u boku Brandona Faya stanął Ryszard Kalisz. Choćby wczoraj w Social Watch, koalicji organizacji pozarządowych, która monitoruje prawa człowieka w Polsce, z okazji 60 rocznicy Deklaracji Praw Człowieka, zorganizowaliśmy taką konferencję i na wielu paradach od lat się pojawiamy

głos z sali: Ale nie na ostatniej!

Tomasz Kalita: Ja byłem na ostatniej paradzie. Ale nie ukrywajmy, że wszystkie nurty polityczne w Polsce nie zdążyły się jeszcze wykrystalizować, lewica przechodzi też transformację w Polsce…

Anna Laszuk: Czy SLD odeszło od projektu o związkach partnerskich? Temu projektowi partnerowało kiedyś SLD, profesor Szyszkowska…

Tomasz Kalita: Ja chcę powiedzieć coś innego. Jeśli oczekujemy od dzisiejszych posłów i od dzisiejszej lewicy, by była na takim samym etapie jak lewica zachodnioeuropejska, to nie rozumiemy kontekstu politycznego. Jeszcze kilka lat temu SLD było w innej sytuacji, zupełnie inne poglądy polityczne dominowały w SLD. Dużo się udało zmienić. Mam nadzieję, że w najbliższych wyborach SLD z pewnością przedstawi [program dot. związków partnerskich – przyp. red]. Bo ja tutaj mogę mówić o programie z 2005 roku. Kiedy szliśmy do wyborów, ten postulat legalizacji związków partnerskich się znalazł. W naszej konstytucji programowej również postulat szeroko rozumianego równouprawnienia też się znalazł. Ale tak jak mówię, w 2005 roku był ten postulat. W 2007 go nie było, z racji tego, że szliśmy [do wyborów – przyp. red.] szerszą koalicją. Byłem akurat współautorem programu w 2005 roku i konstytucji programowej, zresztą jest tutaj [na sali – przyp. red.] więcej autorów konstytucji programowej…

Anna Laszuk: Czyli SDPL przeszkodziło?

Tomasz Kalita: Nie, nie chcę powiedzieć, ale była jakaś wypadkowa. Był pomysł napisania programu 100 konkretów, załatwienia najważniejszych spraw. Marek Borowski wtedy usiadł i napisał te konkrety. Ale chcę przypomnieć, że w programie wyborczym 2005 roku ten postulat był wpisany…

Anna Laszuk: To bardzo ładnie, ale co teraz?

Tomasz Kalita: Teraz z racji tego, że był wspólny program Lewicy i Demokratów tego typu postulat się nie znalazł, ale jestem przekonany, że z pewnością jak…

Anna Laszuk: Lewicy i demokratów już nie ma.

Tomasz Kalita: Jak będziemy określać nasz nowy program, na nowo sformułowany, to się po prosty znajdzie. To byłby wstyd, hańba, gdybyśmy byli jedyną partią lewicową w Europie, która takiego postulatu nie podnosi.

Anna Laszuk: Ale daleko do tego.

Tomasz Kalita: Może nie aż tak daleko, ale proszę zrozumieć, że Polska jest w innej sytuacji. Jeśli państwo uważacie, że w przypadku zdominowania parlamentu przez prawicę, w przypadku tak bardzo konserwatywnej dusznej atmosfery w Polsce można by taki postulat. Moim zdaniem w Polsce potrzebna jest taka rewolucja kulturowa. Z perspektywy najbliższych kilku lat młode pokolenie, które weszło na rynek pracy, pokolenie, które wraca z emigracji, będzie domagało się tego typu standardów. Wierzcie mi, nie mówię, że SLD, ale szeroko pojęta lewica stanie na czele takiej rewolucji kulturowej w Polsce, bo tylko lewica…

Anna Laszuk: A kiedy poprawi się klimat polityczny?

Tomasz Kalita: Myślę, że kiedy zmieni się także klimat społeczny. To nie tylko takie parcie w konserwatywną stronę sceny politycznej, to jest też „wahnięcie” społeczeństwa w tradycyjny, konserwatywny nurt…

głos z sali: Ale co wybory jest „wahnięcie”, przepraszam bardzo.

głos z sali: To nie zależy tylko od atmosfery.

Tomasz Kalita: Ależ zależy, zdecydowanie.

głos z sali: Czy jesteście partią sondaży?

Tomasz Kalita: Nie! Ja mówię o klimacie społecznym. Rewolucji kulturowej w Hiszpanii był potrzebny klimat społeczny. Rewolucję przeprowadzili młodzi ludzie, którzy popierali tego typu postulaty.

Anna Laszuk: Ale jak rozpoznajecie ten klimat społeczny?

Tomasz Kalita: Takim dobrym przykładem są USA. Do niedawna konserwatyści pod względem ideologicznym, neokonserwatyści dominowali wszędzie. W ekonomii, w naukach społecznych, literaturze, itd. Taka atmosfera udzieliła się całemu światowi zachodniemu. [głosy protestu z sali] Po wygranej Busha był wysyp centroprawicy na zachodzie Europy. Po wygranej Obamy jest dobry sygnał, że atmosfera się zmieni.

Anna Laszuk: Nie przedłużajmy wywiadu z panem Kalitą, mamy tu innych panelistów. Chciałabym, skoro mówimy o klimacie społecznym i scenie politycznej zdominowanej przez partie prawicowe, by państwo odnieśli się do tego. Oczywiście przedstawiając państwa stanowisko wobec postulatów LGBT.

Anna Kornacka, Partia Kobiet: Ja tu jestem z państwa w najtrudniejszej sytuacji, bo nie jestem w stanie mówić na sto procent o założeniach programowych. Nasz program będzie zamknięty, zatwierdzony dopiero w czerwcu. Taki jest termin drugiego zjazdu krajowego. Ja jestem w stanie powiedzieć co jest i co się pichci. Jak państwo wiedzą Partia Kobiet jest oseskiem na polskiej scenie politycznej. Jest to bardzo młoda organizacja, bardzo prężnie działająca i szybko się zmieniająca. Już przed debatą usłyszałam kilka gorzkich słów i uwag. Oczywiście godzę się z tym, że czasami na tym początkowym etapie było dużo błędów, niepotrzebnych wypowiedzi czy deklaracji, za którymi nie szły słowa…

Anna Laszuk: Na przykład, że lesbijki są niemile widziane w Partii Kobiet?

Anna Kornacka: To Manuela Gretkowska powiedziała, pierwsza liderka? Nie jestem w stanie wytłumaczyć się z jej wypowiedzi, nawet nie chcę tego robić, mogę mówić, co planujemy i co prawdopodobnie będzie. Partia Kobiet stoi na straży równości, nie tylko mówimy o płci, ale szeroko pojętego, zrównaniu praw obywateli. Na od samego początku – legalizacja związków jednopłciowych. Natomiast kontrowersje wzbudziły aspekty szczegółowe, adopcja dzieci przez pary homoseksualne, kilka innych szczegółów. Ale to co powiedziałam, otwartość, legalizacja, były niepodważalne, jak choćby, proszę zwrócić uwagę, w przypadku aborcji, gdzie wydawałoby się, że Partia Kobiet będzie miała na sztandarach to hasło. Na początku to było bardzo kontrowersyjne i różniło nas jako partię i wzbudziło rozczarowanie, zawiedzione oczekiwania. Teraz nie mogę powiedzieć konkretów.

Anna Laszuk: Gdyby pojawił się projekt związków partnerskich, Partia Kobiet będzie w jakimś kształcie skłonna go poprzeć?

Ana Kornacka: Oczywiście, że tak

Anna Laszuk: A co z innymi postulatami, adopcji?

Anna Kornacka: Nie wiemy, jaki się pojawi, jak będzie szeroki, na pewno czekamy na to. Jako partia pozaparlamentarna mamy ograniczone narzędzia wpływu, możemy zabierać głos, dopominać się, akcentować swoje zdanie. Tu jak najbardziej wspierałybyśmy [projekt legalizacji związków jednopłciowych – przyp. red.]. Wychodzimy z założenia, że żadne koalicje nie są brane pod uwagę, ale łączenie sił przy zadaniach jest zasadne, jeśli będzie nam po drodze.

od lewej: Maciej Gdula (Krytyka Polityczna), Bartosz Dominiak (SDPL), Katarzyna Matuszewska (Unia Pracy), Teresa Jakubowska (RACJA.PL)

Anna Laszuk: Mam nadzieję, że powtórzy pani koleżankom z partii, że jest już ktoś, kto taki projekt stworzył. Oddaję głos Magdzie Mosiewicz z Zielonych 2004.

Magda Mosiewicz, Zieloni 2004: Jesteśmy starsi, niż Partia Kobiet, kiedy powstawaliśmy, Krystian Legierski był asystentem Marii Szyszkowskiej i był współautorem tego projektu. Ja się zastanawiałam dlaczego nie mieliśmy problemów, bo ludzie – założyciele Zielonych, to ci, którym brakowało takiej właśnie partii. Są wykształceni, w okolicach doktoratu, z dużych miast, jest nas mniej, nie mamy oddziałów powiatowych. To są ludzie obyli w świecie, myślący. To nie był żaden egzotyczny postulat. Dyskusja toczył się o to, czy to mają być związki partnerskie, czy małżeństwa, czy dla homo czy dla wszystkich. Sensowniejszy byłby francuski model PACS, rodzaj pewnego zalegalizowanego związku partnerskiego dla każdej pary dorosłej, chcącej zawrzeć związek. Po pierwsze, to by było użyteczne dla wszystkich, nie tylko dla osób homo. Pragmatycznie – dla homo byłoby lepiej, gdyby nie było takiego stempla w papierach.

Anna Laszuk: By nie stygmatyzował?

Magda Mosiewicz: Tak, że jak jest inny związek na wszystkich świadectwach, podaniach, to od razu będzie wiadomo [że ktoś jest homo – przyp. red.]. Homoseksualista składa podanie o pracę w szkole…

głos z sali: I co z tego?

Magda Mosiewicz: Ty możesz powiedzieć: co z tego, każdy ma swoją odwagę i tolerancję. Ale jak by ktoś przeglądał dokumenty, to zobaczyłby związek partnerski, „spacsowany”…

głos z sali: Ale to by dotyczyło nie tylko par homo, skąd by było wiadomo, to nie ma znaczenia…

Magda Mosiewicz: No właśnie, jakby było dostępne także dla heteryków, to wtedy z takim stemplem, bez rozróżniania… Krystian Legierski, zanim powstali Zieloni 2004 był asystentem profesor Marii Szyszkowskiej, był współautorem pomysłu, trwała dyskusja w partii. Krystian Legierski uważał, że to powinny być małżeństwa, większość uznała, ze to powinny być związki partnerskie.

Anna Laszuk: Ja bym chciała sprawdzić, jakie były dylematy.

Magda Mosiewicz: Tak nam się wydawało, że to będzie odpowiedni wybór. Jak ktoś chce się skomingoutować, to może, ale jak nie chce, to niech zawrze związek partnerski i się nie komingałtuje w każdym urzędzie. Może to jest głupie i defensywne, ale zostawia pewną swobodę.

Anna Laszuk: Czy w modelu francuskim jest mowa o adopcji?

Magda Mosiewicz: Myślmy nie mówili o adopcji, bo wtedy żadne środowisko nie mówiło o tym. I też muszę powiedzieć, ze tak jak w Partii Kobiet pewne rzeczy zdarzyły się na kongresie założycielskim. Emocje wzbudzała aborcja, czy tak czy nie. Ale nie związki partnerskie. Trzy osoby odeszły, gdy adopcja został przegłosowana.

Anna Laszuk: Czy uważacie, że nadeszła pora, by teraz dyskutować projekt, który od początku uwzględnia adopcję czy też nie?

Magda Mosiewicz: Nie prowadziliśmy już dawno tej dyskusji!

Anna Laszuk: Zmieniło się coś od tego czasu?

Magda Mosiewicz: Nie wiem, dylemat polega na tym, czy ten projekt przepadnie przez tę adopcję… Przecież w senacie projekt przeszedł…

Anna Laszuk: W lewicowym senacie.

z sali – Jacek Adler: A dlaczego nie przeszedł w sejmie, bo ja nie pamiętam? [zamieszanie na sali – historia marszałka sejmu Cimoszewicza, który nie poddał pod głosowanie projektu – red.]

Tomasz Kalita: Dużo woli było w klubie, ale nie w kierownictwie. Były osoby, które nie dopuszczały pewnych projektów. Mi jest z tego powodu wstyd. Ja jestem z takiego pokolenia lewicy, którzy się nie wstydzili. W swoim programie miałem wpisaną legalizację związków jako jeden z postulatów. Co więcej, wypowiadałem się w wywiadzie dla jednego z portali gejowskich, dalej podtrzymuję to, jestem za legalizacją małżeństw homoseksualnych. To jest mój pogląd prywatny, nie jako rzecznika partii. W związku z tym mam pewne ograniczenia w wypowiedzi, ale w kampanii wyborczej o tym mówiłem.

Anna Laszuk: Chcę, by państwo zwrócili uwagę, że pan Kalita jest w stresie jak osoba, która przychodzi do kościoła, a ksiądz mówi: „dlaczego nie chodzisz do kościoła”. [śmiech].

głos z sali: Ale pan tu nie jest prywatnie, tylko reprezentuje swoją partię!

Tomasz Kalita: Ma pan rację.

Anna Laszuk: Cimoszewicza tutaj nie ma.

z sali – Jacek Adler: Ale wówczas ustawa mogła być uchwalona i z winy SLD przez 5, 10, 20 lat [nie będzie takiego prawa – przyp. red.].

Magda Mosiewicz: Była też ustawa o świadomym rodzicielstwie przygotowana przez Federację ds. Kobiet i Planowania Rodziny, i nigdy jej nie uchwalono.

Anna Laszuk: Pani Teresa Jakubowska z Racji Polskiej Lewicy.

Teresa Jakubowska, Racja Polskiej Lewicy: Proszę państwa, naszą przewodniczącą jest profesor Szyszkowska, autorka projektu ustawy o rejestracji wolnych związków. Nasz program od początku zawierał ten postulat właśnie. Jesteśmy wyjątkowi w ogóle. Nasz program teraz ulega pewnej modyfikacji. Skłaniamy się, by to była legalizacja wolnych związków, w tym homo, jak to pani Mosiewicz mówi, to powinno być rozszerzone. Dodalibyśmy, że chodzi o związki i homo i hetero. Zwłaszcza, że zjawisko wolnych związków hetero jest masowe, bardzo dużo dzieci się w nich rodzi. Ze względu na dzieci dobrze by było widzieć, kto byłby zobowiązany do opieki.

głos z sali: Nadal jest rozróżnienie, bo osoby heteroseksualne będą miały wybór między małżeństwem, a takim pacsem, a osoby homo nie.

Teresa Jakubowska: Tak, ale mimo wszystko są osoby, które nie chcą się rejestrować w urzędzie…

głos z sali: Tak, ale są, które chcą! Uważam, ze to powinno być rozszerzone…

głos z sali: Ale wtedy trzeba zmienić artykuł w Konstytucji o małżeństwie…

Teresa Jakubowska: To ze względów praktycznych warto by była taka różnica…

głos z sali: Ale mi nie przeszkadza, ze PACS byłby rozszerzony [o hetero – przyp. red.], ale że nie ma równego dostępu do małżeństwa!

Teresa Jakubowska: Pacs nie byłby rozszerzony, bo pacs nie może być bardziej szerszy… Teoretycznie może być nawet rodzeństwo [objęte umową – przyp. red.] jako gospodarstwo domowe. To by dotyczyło bardzo wielu ludzi. We Francji są setki tysięcy zarejestrowanych związków, to się cieszy bardzo dużym powodzeniem, jest wręcz geometryczny przyrost. Zupełnie towarzysko się mówi, że jesteśmy „spacsowani”, ale to jest społeczeństwo tolerancyjne, a Polska z oczywistych względów jest zaściankiem Europy. Chciałabym bardzo mocno podkreślić, że nawet, jakbyśmy przepchnęli samym kolanem ustawę, to jest ważne, bo to przełamuje, zmienia mentalność. Ludzie zaczną inaczej myśleć.

od lewej: Anna Laszuk, Magdalena Mosiewicz (Zieloni 2004), Tomasz Kalita (SLD), Anna Kornacka (Partia Kobiet)

Anna Laszuk: Prawo pani zdaniem zmienia mentalność obywateli?

Teresa Jakubowska: Absolutnie! Prawo powinno wyprzedzać zmiany mentalności. To jest zupełnie oczywiste. Jak z biciem dzieci – 30 lat temu w Szwecji zabroniono bicia dzieci w sposób ewidentny. Dziś żadnemu Szwedowi nawet do głowy nie przychodzi bicie dziecka. Jak to, dzieci uderzyć? Jeszcze do dziś biją żony! Natomiast dzieci są chronione. Jak coś się dzieje, to są poinstruowane gdzie mają iść [by uzyskać pomoc – przyp.red.]. Tak więc to załatwione. Natomiast nie przeceniałabym do końca, ze mimo istnienia ustawy, będzie w Polsce respektowana. Weźmy ustawę o aborcji, która nie jest wykonywana.

głos z sali: Ale będzie można iść do sądu, szukać rozwiązań prawnych.

głos z sali: Jak będzie ustawa, to sobie damy radę!

Teresa Jakubowska: No była taka jedna pani, co poszła nawet do Strasburga w sprawie aborcji. Ale są ustawy w Polsce, jest konstytucja, a zapisy konstytucyjne nie są respektowane. Nawet jak ktoś chce skorzystać z klauzuli sumienia w sprawie wyznania, nawet jak ktoś chce tę ustawę wyegzekwować, to patrzą na niego, jak…

Anna Laszuk: Mam takie pytanie, czy profesor Szyszkowska ma jakieś refleksje jeśli chodzi o finał tych zmagań z ustawą? Był taki problem w sejmie.

Teresa Jakubowska: Ona gorzko to przeżyła, nawet w senacie miała problemy.

Anna Laszuk: No tak, bo to się zbiegło ze śmiercią Jana Pawła II. Pamiętam że prawica chciała w hołdzie dla samego papieża ukrócić projekt, ale to się nie udało.

Teresa Jakubowska: Nawet w senacie były problemy. Dlatego, że wtedy 75% członków senatu należało do SLD i teoretycznie to powinno przejść jak bułka z masłem. Ale ona musiała prosić niektórych członków SLD, by nie przyszli na głosowanie!

Tomasz Kalita: No nie, proszę państwa, z senatu większość nie była członkami SLD To było grono wybranych z listy SLD-UP. Rozumiem, że to nie jest wielka różnica, ale w końcu się udało.

Anna Laszuk: W pewnym sensie.

Katarzyna Matuszewska, Unia Pracy [do Tomasza Kality]: Ja nie wiem jak ty, ale gdyby wejść na jakiś lokalny zjazd mojej partii, np. w Wielkopolsce, Świętokrzyskim, gdziekolwiek, to wynik tego sondażu nie byłby dużo lepszy…

Tomasz Kalita: Oczywiście…

Katarzyna Matuszewska: To jest praca na ugorze i akurat tę pracę ja u siebie robię, Bartek [Dominiak, SDPL – przyp.red.] mam wrażenie że też, ale to jest cholernie trudne. Myśmy w 2004 roku mieli sejm, senat i prezydenta. I dziś już moglibyśmy mieć to prawo. Ono mogło by zaistnieć! Pewnie szybko by je zniesiono, ale dwa lata by to trwało. To, że się nie udało to jest nasze rozgoryczenie, nie wiem, jak wasze, ale moje jest wielkie, szlag mnie trafia. Taka szansa była, reakcje były dobre, promocja projektu, kampanie, interwencje środowiska wokół Marii Szyszkowskiej. Te dni i noce w Le Madame, takich akcji, szału organizacji, różnych rozwiązań na rzecz tej konkretnej społeczności mi brakuje. Jeżeli PiS aktualnie w sejmie ma pomysł by stworzyć rezolucję potępiającą Radę Europy… Mam koleżankę, Asię Marchwicką-Romer, która ma rejestrowany związek partnerski, tak to się nazywa w prawie niemieckim. Ona występuje publicznie, więc mogę podać jej nazwisko. Wedle prawa niemieckiego jest Asia Marchwicka-Romer. W Polsce ma inny paszport, inaczej się nazywa, ma problemy, walczy ze wszystkimi. I to jest tu i teraz, 2008 rok, grudzień. Trzeba napisać do każdego posła, senatora, jak najwięcej listów, i pokazać dlaczego [to są ważne kwestie – przyp. red.]. To jest taka praca pozytywistyczna u podstaw, ale możemy jeszcze długo siedzieć i mówić, jaki fajny był czas, jak SLD-UP zawaliło w 2004 roku i jacy jesteśmy biedni. Powinniśmy się wziąć do roboty. Brakuje mi tu Marii Szyszkowskiej, zapewne od niej dowiedzieliśmy się więcej.

Anna Laszuk: A pani opinie dotyczące projektu, za jakim kształtem by się opowiedziała Unia Pracy?

Katarzyna Matuszewska: Myśmy się opowiedzieli za projektem Szyszkowskiej, tak jak sobie założyła. Jeśli nie zapisała prawa do adopcji, to dlatego, by były szanse, żeby choć to przeszło. Nie było dyskusji o adopcji, bo założyliśmy, że Szyszkowska jest w kontakcie ze środowiskiem osób homoseksualnych, które wiedzą lepiej jakby to politycznie rozegrać…

Anna Laszuk: A pani jest w kontakcie ze środowiskiem?

Katarzyna Matuszewska: No, pracuję…

Teresa Jakubowska: Czy ja mogę ad vocem? Uważam, że ten paragraf z ustawy powinien być ważny, bo dziś osoby samotne mogą adoptować dzieci! Będzie łatwiej.

Katarzyna Matuszewska: Ja jeszcze dodam jedną rzecz. Pracowałam cztery lata w Parlamencie Europejskim. Było mi wstyd za polskich europosłów, szczególnie lewicy, którzy nie popierali rezolucji w sprawie homofobii w Polsce, za czasów Giertycha. Był jeden poseł, Józef Pinior, z SDPL, też nie członek, a propos różnicowania. Ale naprawdę bardzo ciężko było mi pracować, rozmawiać, za mało takiej pracy edukacyjnej na lewicy robimy. Ludzie w wieku naszych dziadków, rodziców mają takie poglądy a nie inne, trzeba ich edukować, rozmawiać. Przeważnie homofobia to brak informacji. Myśmy prawa osób homoseksualnych próbowali wpisać do programu na każdym kongresie Unii Pracy! Też tego nie mamy, też się nie dało! Federacja Unii Pracy zawsze to miała, ale jest ciężko. Potrzebujemy waszego lobby, waszego nacisku.

Anna Laszuk: Teraz poprosimy o wypowiedź Bartosza Dominiaka z SDPL.

Bartosz Dominiak: Jeszcze do 10 stycznia jestem szefem SDPL…

Anna Laszuk: To takie ciężkie? [śmiech]

Bartosz Dominiak: Tak, ja bym się już pozbył całej tej pracy administracyjnej i wrócił do merytorycznej. [głos z sali: Kto będzie szefem?] I nie będzie to Marek Borowski. Wracając do tematu. Wszyscy, jak tutaj mówimy, jakie są nasze stanowiska, to czy tak naprawdę będziemy mieli możliwość ich zrealizowania? Dzisiaj SLD może co najwyżej złożyć projekt ustawy, ale nic więcej nie da się zrobić. Pytanie wtedy było takie – powiedzieliście „sprawdzam” i okazało się, że lewica prawie cała tego nie zdaje. W jakimś stopniu też pewnie są takie osoby w SDPL, ale cieszę się, że się, że nie mówi się już, że Borowski przetrzymywał ustawę w szufladzie. On tylko miesiąc był marszałkiem sejmu w tym okresie. Co do ustawy o małżeństwach, związkach, jak byśmy tego nie nazywali, będziemy wiedzieć, jako lewica – w miarę szybko, ale wyobraźnia zawodzi, jak będzie miała okazję tę ustawę przeprowadzić. Trzeba mieć większość w sejmie i prezydenta. Platforma nie ma większości do odrzucania weta, nawet w sprawach zdrowotnych.

głos z sali: Jak to wygląda u was, bo w SLD nawet w programie nie mają tego na teraz!

Bartosz Dominiak: Przechodząc do drugiej kwestii – Socjaldemokracja od początku, choć z trudem, działała na rzecz mniejszości seksualnych. Tam, gdzie była możliwość, wspieraliśmy. Jak SDPL powstał byliśmy na wszystkich paradach w Warszawie. Także mamy działania prowadzone za pieniądze samych organizatorów. Za własne pieniądze jeden z kandydatów na szefa partii oplakatował Kraków na rzecz LGBT. Ja wiem, że to jest mało. Teraz wiem, że w KPH trwają prace, by do kodeksu karnego do art 256-7 dopisać zakaz znieważania ze względu na przynależność do mniejszości seksualnej. W 2005 roku będąc poza parlamentem wysłaliśmy taki projekt do Szmajdzińskiego, ówczesnego szefa klubu, nawet nie dostaliśmy odpowiedzi.

Anna Laszuk SDPL jest w trudnej sytuacji, nie jest żadną tajemnicą, że niedawno odeszły trzej poważni posłowie i posłanka, od dłuższego czasu nie ma przewodniczącego, nie wiadomo, jaką rolę pełni marek Borowski. Jaka jest linia programowa SDPL? Obawiam się, że sytuacja mniejszości seksualnych jest na 205 planie!

Teresa Jakubowska: Na stronie SDPL jest program i są tam odniesienia…

Bartosz Dominiak: W naszych dokumentach programowych. My nie mamy takiej jednej książki programowej. Są uchwały poprzedniego kongresu, teraz będzie nowy, przygotowujemy dokumenty kongresowe. Pan Michał Kędzioła przygotowuje. Pewnie większość tutaj zna Michała. Tam się znajdą te zapisy, natomiast nie ma problemu z tym, że SLD dużo robiła, ja to wiem, nawet przekonując tych naszych działaczy w terenie, bo to nie jest problem w Warszawie. Mówili w terenie: „nie róbcie gejowni z naszej partii”! Ale mamy przy zarządzie krajowym koordynatora do spraw LGBT, jako jedyni w Polsce jesteśmy w Rainbow Rose…

głos z sali: Nie jedyni, SLD też… [poruszenie na sali]

Bartosz Dominiak – wiceprzewodniczący SdPL

głos z sali – Łukasz Pałucki: Ja jestem w zarządzie, wiem, kto jest w Rainbow Rose.

Bartosz Dominiak: Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, nawet w początkowym okresie funkcjonowania SDPL. Nie sądzę, by jakiekolwiek niewygody były co do tematu. Były wahania taktyczne czy temat zaszkodzi, ale od 2 lat nie ma tematu, czy brać udział w paradzie równości. Przy pierwszej platformie były takie pytania, teraz nie ma żadnych, to nie jest koniunkturalizm. [zamieszanie na sali]. Rozumiem, że nie pojedziemy w przyszłym roku, to nam zarzucą, że nie byliśmy obecni.

Anna Laszuk: Może zamknijmy kółeczko. Kolejna osoba…

Maciej Gdula, Krytyka Polityczna: Im dłużej słucham kolegów i koleżanki, których znam, to narasta we mnie zdenerwowanie. To jest taki łańcuszek argumentów kto co ma w papierach. Co kto może zaproponować. Ja powiem, że z Adamem Ostolskim w KP pracujemy nad radykalnym programem, to nic w porównaniu z tamtymi. Planujemy obowiązkowe małżeństwa [śmiech i zamieszanie na sali]. Niech heterycy zobaczą jak to jest. Ja myślę, ze to jest problem,, od złej strony się do tego zabieramy. Jak słucham Tomka Kality, że nic nie zrobimy bo jest kontekst, prawica, jesteśmy na zadupiu, musimy poczekać… Mnie szlag trafia. To nie jest pomysł na zmianę sytuacji, to jest pogodzenie się z losem, przegraliśmy, poczekamy. Ta sytuacja jest świetną okazją do debaty. Widać, że homofobia, to nie jest niechęć do homo, to nie jest problem na zewnątrz, nasz także, to jest problem lewicy. Nie możemy powiedzieć, że prawica jest wredna, Kaczory, Tusk kryptokonserwatysta itd. Tylko jak to zostanie wykorzystane? Jak słucham Tomka, jak czytam Napieralskiego, który mówi no to jest tak w ogóle w naszym społeczeństwie, to jest brak odpowiedzi na ważne pytanie. Problem można potraktować w taki sposób: SLD zlikwidowała dotacje dla barów mlecznych, wysłała wojska do Iraku, to możemy po nich się więcej spodziewać. Stworzyć rytualną okazję do nawalania w SLD, albo zastanowić się jak mówić, by to nie była sprawa tolerancji ogólnie pojętej albo ochrona praw mniejszości. To nie jest kwestia mniejszości, skończmy z językiem mniejszości, że sprawy gejów, lesbijek to są ich sprawy, marginesu, nie, to jest kwestia nas wszystkich. Jeśli nie wyjdziemy poza ten sposób definiowania spraw, to zawsze będziemy w strachu, ze ktoś będzie na nas obrażony i nie będzie na nas głosował. To jest kwestia zdefiniowania w jakim społeczeństwie chcemy żyć. Czy to ma być społeczeństwo, gdzie jesteśmy równi czy takie, gdzie toleruje się jakiś margines. To nie jest kwestia gejów i lesbijek ale wszystkich.

Anna Laszuk: Proszę, włączmy jeszcze osoby bi i trans, zawsze mnie….

Maciej Gdula: Dlaczego tak rozdzielam? Czym innym jest stosunek do gejów i do lesbijek. Stosunek do gejów wikła bardzo mocno problem patriarchatu. To nie jest problem jakichś ludzi na marginesie, parad, praw, tylko stosunku mężczyzn do mężczyzn i do kobiet, to jest element szerszej struktury, gdy domagamy się związków dla gejów to domagamy się zmiany struktury, Gdy tak nie będziemy tego definiować to zawsze będziemy na marginesie. Nie jest prawdą, że można to było zrobić w poprzednim sejmie, można było zlikwidować dotacje dla barów mlecznych, ale nie można było zrobić tej ustawy, nie było siły, na samej lewicy problem nie jest rozpracowany! To był problem w samym SLD.

Tomasz Kalita: Ja przez ten czas, kiedy zajmowałem się problemem [LGBT – przyp. red.], zastanawiałem się jak można zmieniać te rzeczy. Teraz znam praktyki parlamentarne, jestem na codzień kilkanaście godzin w parlamencie. Widzę, jak to się wykuwa, formułuje, jaka jest praktyka parlamentarna. Wiem, że maszynka państwa uniemożliwia tego typu wishful thinking, że te reformy spróbujemy wywołać w debacie publicznej. To jest bardziej skomplikowany instrument, ja nie mam na myśli słupków, ja mówię o klimacie medialnym i społecznym w Polsce. Za PiSu, gdy Marek Jurek był za całkowitym zakazem aborcji, to ten temat był dominujący w debacie, nie dlatego, że to była osoba z ugrupowania rządzącego, też LPR miała też takie postulaty. Ale teraz, gdy PiS opowiedział się przeciwko Radzie Europy, to w serwisach wieczornych ta informacja się nie pojawiała. Tylko w internecie, gdzieś na piątej stronie gazet, ale nie była dominująca. Ja bym wolał mówić mniej o programach, bo w nich mamy same dobre rzeczy, rewelacyjne! Ja mówię o tym, co było 3 lata temu w programie SLD, dla mnie jest on nadal obowiązujący. Ale wierze w to, że będzie w społeczeństwie wielka siła motoryczna, to jak teraz głosowano za PO.

Anna Laszuk : Ale jak wywołać taki impuls?

z sali – Jacek Adler: Kampanie społeczne, czy co?

Tomasz Kalita: Kampanie społeczne to jest jeden z pomysłów na funkcjonowanie partii politycznych, socjaliści europejscy wokół 3, 4 kampanii do roku organizują swoją aktywność i walczą o pewne sprawy. Przedszkola powszechne, dla dzieci, popraw sytuacji funkcjonowania kobiet na rynku pracy itd. Myślę, nie powiem technicznie jak to będzie wyglądało. Ale w pewnym momencie sama lewica i politycy czołowi nie będą mieli wyboru, po prostu. Ten powszechny wątek, ta część, ci młodzi ludzie, ci 2, 3 miliony według ostatnich statystyk, które zagłosowało by odsunąć PiS od władzy, oni wierzyli, że PO jest otwarte, to jest to wrażenie Tuska, in vitro, super, ale jakie rozwiązanie?

Anna Laszuk: A do wyborów?

Tomasz KalitaTemat będzie wywołany, ale w jaki sposób? Ja nie mogę odpowiedzialnie mówić za ugrupowanie, ale zrobię wszystko i więcej, by temat zafunkcjonował, ale czy to za rok, za pół roku, nie wiem. Środowiska zainteresowane tym nie są tylko w SLD.

Anna Laszuk: Pani podnosi rękę bardzo kulturalnie, bardzo proszę.

głos z sali – Anna [TransFuzja]: Poza panem Gdulą, wrażenie jakie odnoszę jest takie, że wy politycy nie rozumiecie czym jest polityka. Powinno określać się stosunek do wartości, które są istotne. Która z partii, a szczególnie SLD, określa te wartości? Co to za rozmowa o tym, co można teraz w parlamencie? Problem, to że żadna z partii nie podnosi problemu wartości, czym jest dla nich demokracja, mniejszość, określić to i trzymać się tego wyraźnie! To powinien być kodeks danej partii. Jeśli mówimy o lewicy: lewica zawsze określała te wartości. Historycznie była to wyrazista politycznie struktura, nie rozmemłana, nie podlegająca fluktuacjom, posiadająca kodeks wartości. Jeśli nie wyraża dziś poglądu, jak pan mówi… Te poglądy, które nie są wyrażone publicznie, nie są problemami politycznymi. A więc politycznie nie istnieje ta formacja, która ich nie wyraża. Jeśli szukamy zwolenników to nie dla konkretnych działań, „tu przemycimy ustawę, tu Platformę poprzemy, tu PiS”, tylko wtedy, gdy powiemy, co tak naprawę chcemy. SLD tego nie zrobiło, nie znam poglądów wszystkich partii, ale byłam członkiem SDRP, SLD, wystąpiłam z tej partii, bo od lewicy jesteśmy w tym momencie bardzo daleko.

Magda Mosiewicz: Rzeczywiście, ja nie głosowałam nigdy na SLD, wydaje mi się żebyśmy nie lekceważyli, że jeszcze nie dawno był zakaz pierwszej parady i był popłoch w środowisku, że skoro zakazana, to nie robimy jej. I myśmy organizowały, Kasia i ja, wiec wolności, plus parę innych osób, potem była nielegalna parada, w której też wzięło udział wiele ludzi. Jak mówił Maciek, że to nie jest kwestia marginalna, to jest podstawowy cel, czy mamy demokrację czy nie. To nie jest tak, czy mi się jakieś środowisko podoba czy nie. Załamał mnie Lech Wałęsa, powiedział, że na miejscu prezydenta Poznania by zakazał parady, bo jemu się to środowisko nie podoba. Może się nie podobać, ale Młodzież Wszechpolska mi się też nie podoba, ale ma prawo demonstrować. To są podstawowe cele. Po Poznaniu – zakazano marszu, zorganizowaliśmy go mimo wszystko, potem poszliśmy do sądu, prezydent został uznany za winnego, demonstracja była legalna, zakaz był nielegalny, tak sąd uznał. Potem był wyrok w Strasburgu. Decydujemy, czym jest system demokratyczny i jak ma funkcjonować. Mamy problemy kulturowe, ludzie czasem myślą, że demokracja to są rządy większości, więc większość decyduje.

głos z sali: Tak powiedział kard Glemp parę lat temu.

Anna Laszuk: Postulowałabym, by się nie skupiać na diagnozie przeszłości, ważniejsze jest wyjść z marazmu, nie podoba mi się ten asekuracyjny ton, jakbyśmy siedzieli za murami, a z drugiej strony jest Jarosław z Lechem Kaczyńskim i siedzą na plecach społeczeństwu. Wiele się zmieniło, sondaże nie odzwierciedlają rzeczywistości. Tomasz Raczek i jego partner nie zostali parą rok dlatego, ze była za nimi partia lewicowa, ale to jest znak nastrojów społecznych i zmiany. Media coraz częściej spełniają funkcję strażnika wielokulturowości, to media polubiły geja Feja i sprawiły, że polubili go inni. W sondażach ludzie co innego mówią, jak zmienialiby prawo, a inaczej traktują geja, lesbijkę, osobę trans, bo to jest zaniedbany światek, ale jesteśmy w innym miejscu, nie mamy już tak, że ktoś nam zabroni parady i pójście na nią jest wielkim aktem odwagi. Po prostu tak nie jest! Musimy ruszyć do przodu. Rodzice homoseksualni, mamy i ojcowie czekają na prawo, nie możemy mówić, ze fajnie iść na paradę i czekać aż się zmieni klimat i coś zrobimy. Zachęcałabym do radykalizmu, bo u nas nie pojawi się żaden Obama, nic się z tym nie zmieni. Ani Zapatero! Moje pytanie na ciąg dalszy – jakich aktywności oczekiwaliby państwo po sobie i jakich koalicji miedzy sobą, by się zmieniło.

głos z sali: Tu jest mowa o prawicy i lewicy, to jest pewne uproszczenie. To jest podział na popierających i niepopierających, odzwierciedla poglądy patriarchalne propaństwowe przeciwko wolnościowym, anarchistycznym, nonkonformistycznym.

Anna Laszuk: Ja rozumiem, że jest tyle tematów, ale niecodziennie się w tym gronie spotykamy. Proszę abyście powiedzieli co na przyszłość, mamy już diagnozę sytuacji. Osoby, które przyszły oczekują komunikatu co dalej, jakie macie zamierzenia, jak zamierzają współpracować, co z projektem, czy ktoś jest skłonny go napisać? Nie oddawać życia politycznego na prawach PiSu!

głos z sali: Jeśli mogę słowo, nie chcę być tylko osobą, która rzuca komentarze. Ja się zgadzam z niektórymi osobami, które krytycznie podeszły do polityków. Ja przyszłam bardzo spokojna i wyluzowana, ale wkurzyliście mnie dokumentnie. Nie interesuje mnie środowisko gejów i lesbijek, jestem dziennikarzem, ale irytuje mnie gadka – szmatka pod tytułem, że w Krakowie nie było partyzantki, bo Niemiec nie pozawalał. To jest tak irytujące, że ja myślę, że SLD zniknie! Łączył was fakt, ze coś tam iks lat temu, a teraz rączki w górę. Rozmawiam z Wojtkiem Olejniczakiem, o mało mi nie płakał przez telefon, bo chciałam, by mi powiedział wprost, jest za legalizacją czy nie? Za adopcją czy nie? Facet się mało nie rozpadł na kawałki! A nie byłam dla niego groźna przez telefon! [brawa]. Moja propozycja dla państwa, pan mówi, że siedzi pan kilkanaście godzin w dziennie w sejmie. Taką sobie pan pracę znalazł, tak? Ja mam program w niedzielę. Tak więc jak ksiądz pracuję. To jest pana wybór. Ale od polityków w ogóle i od lewicy, której u nas już nie ma, to wymaga się, by poza pracę za kasę i to niezłą, to żeby trochę serca i ideału włożyła. A sposobem, by olać polityków i konformistów, tych, co są dla kasy w parlamencie, najlepiej byłoby zwrócić się do ludzi, którzy zajmują się PR i marketingiem. Stworzyć modę, jak to się robi w Szwecji, na to, by niemodnym było powiedzieć do kogoś „ty pedale”, albo brzydzić się lesbijką czy osobą trans. I to jest dużo prostsze.

Anna Laszuk: Jesteśmy UE, ale jeśli chodzi o ustawodawstwo, to żyjemy w skansenie. Za lewicy tej ustawy nie dostaliśmy.

Katarzyna Matuszewska: Pani powiedziała, zęby tej lewic wyszło na to, żeby nie była w sejmie. I tak nie jest lewicą, nic nie zrobi! [zamieszanie] Może rzeczywiście, żeby ich nie było. Ale a propos pani pytania, to jeszcze dokończę. Najgorzej, gdy nasi towarzysze i towarzyszki deklarują wartości. Pełne usta frazesów w biurach partyjnych, są naprawdę dobrzy. Ale najbardziej boli, gdy miałam sytuację, siedzimy w restauracji w Strasburgu i w parlamencie, Powiesiliśmy plakaty antywojenne. W całym parlamencie je powiesiliśmy z asystentem. Pinior podszedł do stołu i mówi, że była dyskusja na partii europejskich socjalistów i pyta, czemu nie glosowaliście przeciwko bazom amerykańskim we Polsce. Nie było was, czy nie było na sali was? I jeden z posłów mówi „pani Kasiu, skończmy z tą fikcją, pani zdejmie te plakaty!” Politycy wiedzą, kiedy należy poprawnie mówić albo poprawnie milczeć o prawach gejów i lesbijek.

głos z sali: Ja będąc w sztabie Cimoszewicza zobaczyłam kto mu nogę podstawił i dlaczego nie został prezydentem, pan Kalita wie. SLD mu nie pomógł [zamieszanie].

Anna Laszuk: Ja przepraszam bardzo, trzymam ten mikrofon symboliczny, nie mamy czasu do północy. Myślę, że od miliona wątków ważniejsze jest to, co będzie dalej. Bardzo proszę, by państwo zdeklarowali, jak widzą aktywność swoich partii chociażby wobec projektu tych związków partnerskich, czy jakiekolwiek pomysły na inną aktywność, bo przecież to nie jest jedyna rzecz, jaką można wymyślić dla tego środowiska, czy w ogóle dla zmian w Polsce, a ja mam wrażenie, że panuje jałowość całkowita w tej kwestii.

z sali – Jacek Adler: W tej sprawie chciałem zabrać głos. Może państwo z partii ustosunkowaliby się do propozycji składanych przez nasze środowisko. Jacek Adler, Gaylife.pl. Wielokrotnie przedstawialiśmy tego rodzaju propozycje. Nie patrzmy się na słupki sondaży, tylko róbmy kampanie społeczne, które zmienią świadomość obywateli, po politycy w dużej mierze zależą jednak od nas, dołów społecznych. Nie narzekajmy, że są złe nastroje społeczne. KPH, nie przepadam za tą organizacją, ale trzeba im przyznać, że zorganizowali bardzo dobrą kampanię “Niech nas zobaczą”. Było to wiele lat temu, ale doskonała. Niewielkim nakładem sił i środków osiągnięto bardzo wiele. To jest przykład, w którym kierunku należy iść. Ja przedstawiłem na moim portalu taki projekt, żeby wokół projektu ustawy o związkach partnerskich, nie składać go za pośrednictwem panów z SLD w Sejmie, tylko jako projekt obywatelski. Nawet jeśli on nie będzie miał szans na zatwierdzenie w Sejmie, zorganizować wokół tego pewien ruch zbierania 100 tys. podpisów po miastach, żeby powstała wokół tego pewna struktura społeczna ludzi zaangażowanych na rzecz tego projektu, na rzecz tolerancji w Polsce, żeby powstały plakaty, żeby odbywały się spotkania uświadamiające. tero rodzaju kampania społeczna mogłaby zmienić świadomość przynajmniej tych młodych ludzi, którzy pójdą po raz pierwszy być może do wyborów, za te, powiedzmy, dwa lata czy tam ileś. Tego rodzaju rzeczy my jako środowisko gejowsko-lesbijskie potrzebowalibyśmy: jakiegoś tam wsparcia partii politycznych, jakiegoś logistycznego być może. Być może trzeba by na rzecz takiej akcji zorganizować jakiś komitet koordynacyjny, w skład którego weszliby przedstawiciele zarówno partii, jak i organizacji gejowsko-lesbijskich. Ale generalnie moim zdaniem w tym kierunku powinniśmy iść – wielkiej kampanii społecznej obejmującej cały kraj i jednoczącej wszystkich ludzi na rzecz tolerancji właśnie wokół jakiejś konkretniej sprawy takiej jak projekt obywatelski ustawy o związkach partnerskich. I ja już nie będę tutaj przedłużał tylko prosiłbym właśnie by państwo z partii politycznych wypowiadający się ustosunkowali się do tego, czy byliby gotowi uczestniczyć w tego rodzaju projekcie, czy popieraliby go.

od lewej Katarzyna Matuszewska – Unia Pracy, Teresa Jakubowska – RACJA Polskiej Lewicy

Bartosz Dominiak: Ja myślę, że pan Adler poruszył bardzo ważną rzecz. Takie akcje, to co KPH chociażby robiło, powinny wychodzić od środowiska organizacji pozarządowych. Partia polityczna nie jest de facto od robienia akcji społecznych. Partia polityczna… Z nas wszystkich tak naprawdę tylko SLD, po części SdPL, może poprzez eurodeputowanego również – Unia Pracy, ma jakiś wpływ na parlament, ale to nie jest miejsce do robienia akcji społecznych. Ja mogę zadeklarować, że nasza partia by weszła w taką kampanię społeczną, natomiast mogę też od razu powiedzieć, jakby któraś z naszych partii chciała zacząć taką akcję społeczną, to ze strony organizacji pozarządowych by było, że my chcemy na tej akcji wasze głosy pozyskać. Dlatego uważam, że to co pan powiedział było rewelacyjne. Bo jest pewien podział w społeczeństwie demokratycznym, właśnie taki. Organizacje pozarządowe są od tego, żeby naciskać polityków, żeby wywoływać pewne tematy, lobbować za pewnymi tematami, a politycy są od tego, jeśli to jest zgodne z ich wartościami, tutaj do pani to co było o wartościach na początku, należy, jeśli to co te organizacje robią jest zgodne z naszymi wartościami, my powinniśmy jako politycy przekładać to w jakiś sposób żeby to stawało się prawem.

Anna Laszuk: No właśnie, tak powinno być. Adam Ostolski się zgłaszał.

z sali – Adam Ostolski: Widzę, że ta debata jest ustawiona według pewnych takich przynależności partyjnych. Byłby również bardzo ciekaw też, co o tych sprawach myśli Polska Partia Pracy, która jest związana z jednym z najbardziej dynamicznie działających w Polsce związków zawodowych, ale to tylko takie… No więc ja bardzo chętnie dowiedziałbym się tego też od nich. To takie preludium do tego, co chciałem powiedzieć. Podzielam pewne rozczarowanie niektórych słuchaczy, chociaż nie do końca, bo było tu parę ciekawych głosów. Natomiast jednak myślę, że robienie polityki wymaga pewnej woli i mocy. Trzeba czegoś chcieć i wiedzieć, czego się chce. To nie jest sprzedawanie mydła, to nie jest zastanawianie się jak sprzedać jak największej liczbie osób najlepszy proszek do prania. To jest pytanie o to, w jakiej Polsce, w jakim świecie chcemy żyć. Ja czegoś takiego od osób które wybieram jako swoich reprezentantów oczekuję – że będą czegoś chcieć. To może być nie do końca to samo, czego ja chcę, ale jeśli czegoś chcą, jeśli mają jakąś wizję tego, jak nasz wspólny świat ma wyglądać, to jest pewna okazja do rozmowy. Więc do jest dla mnie dosyć niezdrowa sytuacja, kiedy organizacje pozarządowe mają wolę mocy i de facto robią politykę, natomiast partie polityczne zajmują się wyłącznie marketingowym obsługiwaniem status quo. To nie jest oczywiście do nikogo osobiście adresowane tylko taka ogólniejsza refleksja o polskiej polityce w ogólności. Natomiast jeszcze kończąc chciałbym podziękować Kasi Matuszewskiej za jej wypowiedź. Bardzo mi się podobała pewna perspektywa która była w tej wypowiedzi. To była perspektywa, powiedziałbym, głęboko demokratyczna. To co tutaj powiedziałaś to nie było, że my sobie tutaj usiądziemy w naszej partii i zastanowimy się, jak będzie najlepiej gejom, lesbijkom oraz osobom transseksualnym, biseksualnym w Polsce, tylko my ich zapytamy, czy jakieś reprezentacje tych środowisk, jakie rozwiązania im się marzą i może razem gdzieś wynegocjujemy co z tego o czym marzą jest w tej chwili politycznie do zrealizowania, bo my politycy jesteśmy ekspertami od przepychania pewnych rzeczy z marzeń o tym jak świat ma wyglądać w formę obowiązujących powszechnie ustaw. Więc tu widzę nie tylko w tej wypowiedzi pewną wolę mocy, ale również taki głęboki demokratyzm czy takie otwarcie na słuchanie świata wokół. Życzyłbym sobie i państwu więcej odwagi w polityce.

Anna Laszuk: Jest bardzo dużo chętnych do zabrania głosu…

głos z sali: Jakieś straszne czarnowidztwo, wśród wszystkich państwa jakoś przeważa. Ja myślę, że państwo, chciałem panu rzecznikowi [SLD - przyp. red.] powiedzieć, że będziecie musieli zorganizować kampanię “Niech nam przebaczą”. [Gromki śmiech na sali, oklaski] Mówicie, że macie dobry pomysł, że potraficie coś tam, coś tam, ale społeczeństwo jest takie bardzo homofobiczne, w związku z tym wy dostosujecie się do tego. Wystarczyłoby żebyście byli prawdziwą lewicą i po prostu robili to, co powinniście robić, prawda? W związku z tym, że jeszcze nie zmieniliście swojej nazwy, jesteście lewicową partią. Po prostu jak większość z państwa każdy z nas ma jakieś doświadczenia zagraniczne, część mieszkała może gdzieś we Francji, jak mieszkałem przez wiele lat w Holandii… Proszę państwa, naprawdę nie uważam, że polskie społeczeństwo jest bardziej homofobiczne niż jakiekolwiek inne z tych zachodnich państw które już dawno uporały się z pewnymi jakimiś zapisami [?]. Oczywiście mamy pewne zaszłości, mieszkamy w Polsce, mamy dopiero od kilkunastu lat demokrację, a nie od kilkudziesięciu, ale po prostu, jeśli państwo jako ta elita polityczna, pewnego jakiegoś myślenia nie zmienicie, to na pewno… Społeczeństwa nie trzeba aż tak zmieniać. To co pani redaktor powiedziała o tym wyborze pary Raczka i Szczygielskiego… Uważam, że naprawdę lepszego sygnału nie możecie dostać. Jak będziecie się zamieniać w partię ultraprawicową, to szykujcie się już do tej kampanii, z chęcią się dołożę finansowo. Mogę wystąpić na plakacie.

Tomasz Kalita: Szanowni Państwo, bo ja mam wrażenie że wy oczekujecie ode mnie, poza tym że się będę samobiczował, [śmiech na sali] oczekujecie ode mnie tego i od polityków tutaj, wszystkich przedstawicieli partii tutaj, że my powiemy: tak, to są nasze marzenia, od jutra je realizujemy. Ja chcę, żebyście wy przede wszystkim zrozumieli, że my chcemy być odpowiedzialny wobec was, że nie chcemy, żeby było tak, jak przez kilkanaście ostatnich lat na lewicy, że przychodziliście, politycy obiecywali, środowiska kobiece przychodziły, politycy obiecywali, że będzie kwestia kobiet do decydowania o własnym macierzyństwie, tak samo aborcja będzie w tej czy tamtej kadencji zrealizowana, ja chcę odbudować przede wszystkim… Tego, czego między nami brakuje to pewna doza zaufania.

głos z sali: Nic dziwnego.

Tomasz Kalita: Nic dziwnego. Ja się zupełnie nie dziwię. Ale skoro mamy odbudowywać, my jako młode pokolenie polityków lewicy tę więź, powinniśmy zacząć od tego, że składamy przed wami deklarację odpowiedzialne. Że nie karmię państwa i nie mówię tutaj o swoich marzeniach, o tym, jaki piękny jest nasz program, tylko mówię, że było źle, przyznali się do błędów, mówię otwarcie co o tym sądzę, mogę mówić również za siebie. O tym mówiłem – że w moim programie, co się znalazło w moim wywiadzie, teraz mamy okazję się poznać, panu Adlerowi, okazję udzielić wywiadu, i tam jasno i zdecydowanie się zadeklarowałem. I myślę, że to jest pierwszy etap. Odbudowa relacji między lewicą a środowiskami LGBT, odbudowa pewnej więzi zaufania.

Anna Laszuk: Tylko jeżeli jednocześnie pan mówi, że ten impuls który da nowe otwarcie to będą wybory następne…

Tomasz Kalita: Nie no, pani redaktor. Druga sprawa teraz. Z tego – wydaje mi się – z tego odpowiedzialnego podejścia wzajemnego szacunku, tego, że w ten sposób to zaufanie możemy odbudować, nie zgodzę się z Bartoszem Dominiakiem, że to państwo powinni robić kampanie marketingowe i PR.

Bartosz Dominiak: Nie mówiłem tu o PR!

Tomasz Kalita: Ten temat z pewnością musi być upolityczniany i wprowadzany do debaty publicznej. Tak, by polskie społeczeństwu brakowało upolitycznienia rzeczy społecznych, tego typu postulatów ich wnoszenia do debaty. To można rozłożyć na dwa etapu. My możemy dążyć by włączyć się w taką kampanię jako współorganizator, ponosić jej koszty. Trzeba zmieniać klimat i tworzyć mody. W drugim etapie złożymy projekt ustawy, nawet tak, jak pan mówił, to by było genialne, duża kampania wokół projektu ustawy. Ten projekt wiemy, że jest 100 000 podpisów, możemy nie zebrać przynosimy w pudłach marszałkowi, marszałek nie przyjmże. Przynosimy wtedy do klubu lewicy i lewica składa na najbliższym posiedzeniu. Jeżeli pani mówi…

głos z sal: Ale wy tego nie macie w programie!

Tomasz Kalita: Jeżeli pani mówi… były wyprowadzi naszych liderów zdecydowane… Odpowiadając pani mówiącej, że nie ma lewicy: przepraszam bardzo. Wiem, że nie o wszystkim mówią media, ale abstrahując od tematu związków, choćby takie sprawy, jak in vitro, co by nie było podniesione przez, gdyby nie nasz lobbing, nasz projekt ustawy leży, marszałek coś musi z nim zrobić.

głos z sali: Przepraszam, ale pan nadal nie rozumiecie…

Tomasz Kalita: Generalnie ma pani stereotypowe widzenie polityka! Udało nam się przeprowadzić przez sejm ustawy…

głos z sali: Ale nie chwała wam za to! Od tego jest…

Tomasz Kalita: Ale niech pani nie mówi, że lewicy nie ma, bo bez niej kilkaset tysięcy ludzi miałoby niższe emerytury! [zamieszanie na sali].

Anna Laszuk: Ale jest jeszcze pytanie co dalej – Magda Mosiewicz.

Magda Mosiewicz: Ja nie mam takiego temperamentu by mówić o marzeniach, chcę konkretnie. Marzenia mam bardziej wykraczające poza zakres debaty. Ja bym chciała by w ogóle małżeństwa były nieważne! To moje prywatne, nie rozumiem [śmiech], konkretnie uważam, że tu i teraz trochę swobód jest, są akcje powrotu do tego samego tematu. Teraz zrobimy akcje zabierania podpisów na rzecz związków partnerskich. To trochę działa na zasadzie mody. Modę teraz lepiej wykreował Elton John, poprzez wypowiedzi ze sceny live on tv, potem Tomasz Raczek. Oni są w tym lepsi i skuteczniejsi. Chwała im za to. Co jest konkretnie do zrobienia, to są procesy prawne. Można je przeprowadzić w Polsce. Trzeba par, które by wystąpiły [do sądu – red.]. Dużo bardziej pożyteczna jest tu Helsińska Fundacja niż partia w sejmie czy poza. Mamy teraz ewidentną nierówność prawną. Mówiono a po co wam te związki, możecie załatwić sobie odpowiednimi aktami prawnymi, i notariusza, testament, odebranie listów. To można zrobić na rzecz dowolnej osoby, też partnerki i partnera. Ale teraz jest sytuacja, ze PiS zniósł podatek od spadków. Związek legalny, małżeństwo, jak jedno umrze to drugie dziedziczy dom bez podatków, a ze związku niezalegalizowanego, czyli również homoseksualnego, ta osoba, która dziedziczy np. dom, który razem budowali, może tej osoby nie stać na zapłacenie podatku spadkowego. Tu mamy sprawę do przeprowadzenia prawnie. I na tym podstawie może być kampania. Prawo nie równo traktuje obywateli. To jest dla mnie kampania, w której można doprowadzić ro rejestrowanych związków partnerskich [brawa]. Ale ja nie jestem wstanie jej poprowadzić samodzielnie. Dobrze, by jakaś para o to wystąpiła.

od lewej Anna Laszuk, Magdalena Mosiewicz – Zieloni 2004

głos z sali: Czyli trzeba życzyć partnerowi śmierci, by udowodnić, że związki partnerskie są potrzebne? [śmiech]

Magda Mosiewicz: Nie, nie trzeba partnera uśmiercać, niech pan nie mówi z taką pretensją… Naprawdę mamy w tej chwili sytuację ewidentnej nierówności i niesprawiedliwości, niezgodnej z konstytucją.

Anna Laszuk: Czyli wyobrażasz sobie, ze ta para wystąpi na drogę sądową nie w sytuacji śmierci?

Magda Mosiewicz: Nie, w sytuacji takiej, że nie ma prawa, ze ma wspólne mieszkanie i zostanie poszkodowana w sytuacji śmierci jednego z partnerów…

głos z sali: A drogą darowizny?

Magda Mosiewicz: Ale tu jest ewidentnie, ze podatek od spadku kładzie nierówność… Cały czas jest nierówność…

głos z sali: Ale jest to argument, ze jeśli już rejestracja związków, to dla wszystkich, równoprawnie, nie tylko homoseksualnych.

z sali – Robert Biedroń: Ja się przysłuchuję tej debacie, muszę powiedzieć jedno. Z całym szacunkiem dla kolegów koleżanek – na tej sali nie ma Zapatero. Te poglądy mnie zszokowały! Przynajmniej partie, które są poza parlamentem, które nie mając nic do stracenia, bo nie muszą stosować całego teatru parlamentarnego, będą bardziej radykalne. I te wszystkie deklaracje dotyczące związków partnerskich – za taką czy inną możliwością – to są rzeczy, które wiedziałem, że usłyszę od Tomka Kality, ale nie od was! Ja sądziłem, że tutaj przyjdziecie jak nowoczesna europejska lewica i powiecie słuchajcie, nie chcemy nierówności i kontynuacji nierówność, chcemy więcej niż KPH, my chcemy małżeństw i adopcji dzieci na takich samych warunkach, jak w większości sali w UE! A wy tu przychodzicie z ponurymi minami, opowiadacie co kto zrobił kto nie, oferujecie standardy, które w UE byłyby ocenione nawet jako nie pasujące dla chadeków! Chadecy nawet już nie tylko są za związkami partnerskimi. Nawet o tym już, nie dyskutują, dla nich jest to XIX wieczne myślenie, jestem zszokowany. Zszokowało mnie też to oderwanie od rzeczywistości. Rozumiem, że partie, które nie są w parlamencie mogą powiedzieć deklarować więcej. Ale dziś w Polsce po Kaczyńskich wiele się dzieje i wiele jest do zrobienia. Dziwię się, że nie ma tych wszystkich partii, gdy nadal nie ma w Polsce urzędu do spraw przeciwdziałania dyskryminacji. Która z partii cokolwiek zrobiła, żeby przypomnieć o tym, że Polska nie spełnia minimum standardów dotyczących przeciwdziałania dyskryminacji, nie wspominając o ustawach o związkach partnerskich, adopcjach. Która z partii się tym zajmuje? Żadna. Oderwanie od społeczeństwa obywatelskiego jest rażące. Oczywiście, pokolenie Le Madame, Racja, to gdzieś tam funkcjonuje. Ale przełożenia na konkretne wspólne działania i deklaracje – to takich działań, jak z ustawą Szyszkowskiej, dzisiaj już nie ma. Na pewno nie jest to problem gejów i lesbijek. Jest koalicja NGO na rzecz dobrej ustawy antydyskryminacyjnej, nie ma tam żadnych przedstawicieli partii czy nawet próby zgłaszania się do koalicji, nie ma nikogo. A teraz o SLD…

Anna Laszuk: A czy ty Robert nadal jesteś członkiem SLD?

z sali – Robert Biedroń: No właśnie! Musze powiedzieć, że ja mam olbrzymie doświadczenie z SLD – jest jeszcze jeden wyjątek, należałem do SDRP, do Krajowego Komitetu Wykonawczego, więc w ogóle znam wiele tajemnic tej partii, wiem, jak wygląda, ponuro i strasznie. Jest pusta ideowo. Ludzie należący do SLD w zdecydowanej większości nie są tam dlatego, że chcą zmieniać Polskę. Łączą ich interesy, znajomości [zamieszanie na sali]. Więc odszedłem z SLD, bo nie tędy droga. Zacząłem głosować na Partię Kobiet. Nie łączą mnie z nimi interesy, nie chcę robić z nimi biznesu. Ale muszę też obronić SLD. Dzisiaj wszyscy go bijemy, ja też, ale to za SLD utworzono pełnomocnika ds równouprawnienia Kobiet i Mężczyzn

głos z sali: Jedyny światły punkt…

z sali – Robert Biedroń: Nie, kodeks pracy został znowelizowany, do dzisiaj nie ma… [zamieszanie na sali] – ale wymogi UE są jeszcze większe! Jak partia zdobywa władzę zachowuje się jak dziś Tomek Kalita, ale warto zachować minimum standardów!

Tomasz Kalita: Robert, ja mówiłem już dziś wyraźnie, ze ja swego zdania nie zmieniłem co do legalizacji małżeństw, natomiast szanowni państwo, ja rozumiem, ze SLD jest wszystkim, co najgorsze, czarnym brudem [śmiech], ale jesteśmy już na etapie, że możemy zastanowić się co możemy wspólnie zrobić, bo to jest chyba sens tego spotkania…

Anna Laszuk: Ale jeszcze nie było akcji “niech nam wybaczą”…

Tomasz Kalita: Mogę wystąpić na plakatach [śmiech].

z sali – Tomasz Szypuła: Przychodzi mi mówić po prezesie mojej organizacji. Adam Ostolski powiedział, to, co Kasia wcześniej. Organizacje LGBT mają pomysły, są postulaty, podzieliśmy je a sfery, jak edukacja, zdrowie, kultura…

Anna Laszuk: A czy było to przekazane politykom?

Tomasz Szypuła: Tak, zaproszono mnie na spotkanie grupy parlamentarnej ds. praw człowieka, ale nie było odzewu,. Trafiło to do polityków, ale nie było odezwy. Są pomysły, ale nie ma przecież partii homoseksualnej. Nie wymagam, byście byli partiami homoseksualnymi…

głos z sali: A przekazaliście SDPL?

z sali – Tomasz Szypuła Tak, tak… [zamieszanie, partie uważają, że nie dostały, inni czytali...] Te pomysły są. Można je przeczytać, to kilkanaście organizacji, nie tylko KPH. Naprawdę nie ma się co oglądać na ten klimat, który jest. SLD i SDPL to nie służy, poparcie partii spada. Możemy nie wierzyć w te sondaże, ale macie 7%, a inne partie są na granicy błędu statystycznego. Więc te obawy, że nas nie będą lubili, jeśli poprzemy LGBT – to nie działa! Po PiS widzimy, że im bardziej SLD i SDPL będą partiami takimi jakby z innej epoki, to wyborcy znikają, nie wiadomo gdzie. Ja znam mnóstwo osób o lewicowych poglądach, głosowali na PO, bo Tusk mówił głośno o wartościach, miał przesłanie, ludzie to kupili, zagłosowali. Chciałem podsumować, że jeszcze raz wyślemy postulaty, będą kolejne spotkania w przyszłym roku. Środowisko nasze dojrzało, by te poglądy zebrać i je przekazywać. Nie jesteśmy Krajową Partią Homoseksualistów, tylko organizacją pozarządową i prawa nie zmienimy.

Teresa Jakubowska: Ja bym chciała nawiązać do głosu pana Biedronia, że nas się nie słucha i nie istniejemy. Rzeczywiście nie! Moja partia jest spoza nurtu, ludzie u nas się nie boją, a trzeba być odważnym, by być antyklerykałem w Polsce! A my się nie boimy, że jesteśmy za związkami, dla nas to jest bułka z masłem. Ale zawsze mamy szlaban, media: praktycznie nie ma mowy, by gdziekolwiek zaistnieć z wyjątkiem Faktów i Mitów. To jest określona stała grupa czytelników. Muszę powiedzieć, że jest to jedyny tygodnik, który się trzyma bez reklam w Polsce! Wracając do tego, co robić. Jest rola mediów właśnie. Ukłon do TOK FM, nie mam zarzutów, jest nawet wieczorna audycja w niedziele [Lepiej późno niż wcale, prowadzona przez Legierskiego i Piotrowską – red.], ale w rezultacie me

23 komentarzy do:Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!

  • magda mosiewicz

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    chapeau bas dla czlowieka, ktory podjal sie spisywania wypowiedzi osob mowiacych rownoczesnie ;)
    jedna zasadnicza korekta: podczas kongresu zalozycielskiego zielonych odeszly trzy osoby, kiedy przeglosowano, ze w programie partii znajdzie sie prawo do aborcji – nie do adopcji.
    pozdrawiam

  • Walpurg

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Jak można było przypuszczać, politycy skupili się na chwaleniu własnych organizacji a swój marazm usprawiedliwili mentalnością społeczeństwa.

    Wnioski jest jeden: na polityków nie ma co liczyć. Liczyć można tylko na Raczka i Szczygielskiego – dosłownie i w przenośni. Jeśli zaś komuś marzy się związek, powinien pójść drogą Waldka Zboralskiego – wyjechać do Wielkiej Brytanii i tam zawrzeć związek.

    Jedyny konkretny pomysł to ta propozycja akcji wokół 100 000 podpisów – kilka miesięcy temu wydawał mi się naiwny i głupi, ale dzisiaj widzę to inaczej. To chyba dobra droga i niezły sposób na integrację różnych grup środowiska LGBT i środowisk gay/les-friendly wokół jednej idei.

    Ciekawe jest zresztą to, że to po stronie działaczy społecznych (tych licznych – anonimowych lub zidentyfikownaych – „głosów z sali”) jest entuzjazm – u polityków go brak.

  • Dana

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    RACJA PL i jej przewodnicząca Szyszkowska juz dawono temu skonstruowała ustawę o związkach partnerskich której SLD nie przyjęła.Dlatego jedyną nadzieją jest RACJA Polskie Lewicy.

  • loth

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Jedyna nadzieja jest w nas samych – nie czekać, nie biadolić, nie wyczuwać atmosfery społeczno – politycznej. Pomysł z projektem obywatelskim jest godny uwagi, tak samo z kampaniami społecznymi. Większa część dyskusji została poświęcona przeszłości….. Czas spojrzeć w przeszłość :) A nie zastanawiać się czy Polską rządzą biskupi czy szatani.

  • loth

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    spojrzeć w przyszłość ;) widać od czytania, i mi udzieliła się klimat wspominkowy….

  • przeciwsztucznym tlokom

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    aktywiści racji won stąd!

  • Taki ktoś

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    1. Dnia 13 XII b.r. przed domem komunistycznego dyktatora, Wojciecha Jaruzelskiego, odpowiedzialnego za śmierć ok. 100 osób w stanie wojennym, działacze marginalnej partyjki pt. RACJA trzymali transparenty z napisem „Sto lat, generale!”.
    2. Dnia 13 XII b.r. działacze parlamentarnej partii o nazwie SLD podjęli uchwałę, w której solidaryzowali się ze wspomnianym dyktatorem w sprawie słuszności wprowadzenia stanu wojennego i jego konsekwencji.
    3. Wojciech Jaruzelski i jego prawa ręka, Czesław Kiszczak, odpowiedzialni są za pogrom środowiska homoseksualnego w Polsce pod hasłem akcja „Hiacynt” z 1986 r., a w Związku Sowieckim, ich państwie-protektorze, do 1991 istniał paragraf umożliwiający skazanie na pobyt w łagrze (komunistycznym obozie koncentracyjnym) za bycie homoseksualistą.
    4. WNIOSEK: Osoby homoseksualne powinny się trzymać jak najdalej od partyjki, założonej przez grupkę esbeków, opętanych antyklerykalnym szałem (RACJA), dla których jedyną wyrocznią jest „Goebbels stanu wojennego” i jego tygodnik, oraz od partii kierowanej przez byłych aparatczyków PZPR i ich potomków (SLD). UWAGA DLA POTENCJALNYCH ANALFABETÓW, WMAWIAJĄCYCH MI PRAWICOWOŚĆ: Nigdzie nie wzywam w tym tekście, aby głosować na PiS czy PO, bo to wybór jak między dżumą a cholerą. Zdaję sobie sprawę, że oprócz wymienionych, są jeszcze dziesiątki innych możliwości…

  • Twoje imię z

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    pani z RACJI biadoli, że nikt nie wie o ich fantastycznych poczynaniach… może to i dobrze! największy zawód – bartosz dominiak, nie różni się niczym…

  • racjonalista

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Czyli RACJA była najwidoczniejsza skoro tyle komentarzy.Nawet te negatywne też się przydadzą.Generał Jaruzelski uchronił nas przed zajęciem naszych ziem.Ciekawe czy miałbyś teraz możliwość pisania po Polsku gdyby nie wprowadzenie stanu wojennego.Szkoda tylko,że niewiedzisz tego iż ci co tak zaciecie walczyli o niby wolniść kraju teraz go sprzedaja Watykanowi.Oj puknij sie włepek pusty człowieczku!

  • EKOLOSZKA

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Jak by niebyło to RACJA PL opowiada się najbardziej za tolerancją i ustawami pro LGBTQ.Oczywiście niezapominając o ZIELONI 2004

  • anty-SLD

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    rzeczywiście – Dominiak – porażka…. oczekiwałabym więcej od „podobno ideowego lewicowca”… Nie wspominając o Panu Kalicie – ja nie wiem, jak SLD może mieć takiego rzecznika, totalnie nielogiczny i niewyedukowany…

  • szami AMI

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    To że komuniści w czasach PRL tak postępowali z homoseksualistami nie znaczy że obecna RACJA również ma takie poglądy.Jeśli przypuśćmy taki pan Giertych zmienił by poglądy przeprosił za swoje poprzednie działania i zaczął walczyć o prawa LGBTQ to może bym na niego zagłosowała.A tak to popieram RACJE Polskiej Lewicy i mam nadzieję,że jak już SLD się spali całkowicie,to dla większości zamknie swoje drzwi;-)

  • ZIELONA RACJA

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Jeśli sami z LGBTQ będą wracać do przeszłości i gadać co było za PRL to nigdy w Polsce lewica nie wygra i zawsze będziemy zaściankiem Europy.SLD niema czego wybaczać bo jest stracone,teraz trzeba połączyć siły i wspólnie jako wielka lewica stanąć do walki ZIELONI RACJA Razem!

  • Taki ktoś

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    „To że komuniści w czasach PRL tak postępowali z homoseksualistami nie znaczy że obecna RACJA również ma takie poglądy”

    Niestety, obecna RACJA również ma takie poglądy – jeśli chcieliby, aby Jaruzelski żył sto lat… Ja nie chciałbym żyć sto lat ani pod panowaniem Jaruzelskiego, ani Stalina, ani Hitlera, ani Pol Pota, ani Pinocheta…

    „Jeśli sami z LGBTQ będą wracać do przeszłości i gadać co było za PRL”

    Niestety, wracają do tego ludzie z RACJI, kochający namiętnie zbrodniarza Jaruzelskiego – nikt chyba ich nie zmuszał pod groźbą pistoletu (odwrotnie niż w stanie wojennym), aby piali peany na jego cześć w dniu 13 XII 2008 – jeżeli stać tylko na takie akcje jak składanie życzeń staremu zbrodniarzowi, to niech ich szlag jasny trafi. Do żadnych autentycznych rzeczy się nie nadają – nie wprowadzą praw dla LGTB, to zwykli lewaccy zadymiarze…

  • Ktoś taki

    [Do nieracjonalisty]

    „Generał Jaruzelski uchronił nas przed zajęciem naszych ziem”

    Zupełnie, jakbym słyszał obrońców Pinocheta (tam w roli agresorów występowali doradcy kubańscy – i generał Pinochet uratował przed nimi Chile) albo wielbicieli generalissimusa Franco (tam wroli agresorów też występowali towarzysze radzieccy). Sorry, ale życie w kraju Jaruzelskiego, Franco czy Pinocheta nie było sielanką – o czym wiedzą wszyscy, którzy pamiętają tamte czasy (z wyjątkiem starych ubowców i niepierzonych młodziaków, rocznik 1989)…

    „Ciekawe czy miałbyś teraz możliwość pisania po Polsku gdyby nie wprowadzenie stanu wojennego”

    Jakbym słyszał wielbicieli Targowicy – to oni uratowali kraj przed niepotrzbną wojną z Rosją w 1792 (zaś łajdakiem okazał się wg ich wersji książę Józef Poniatowski, a potem Kościuszko)…

    „Szkoda tylko,że niewiedzisz tego iż ci co tak zaciecie walczyli o niby wolniść kraju teraz go sprzedaja Watykanowi”

    Jakoś nie zauważam, aby Geremek, Kuroń, Michnik, J. J. Lipski, Milczanowski albo B. Borusewicz sprzedawali Polskę Watykanowi. A jeśli oni „niby walczyli o wolność”, to jak ty walczyłeś, młodzieńcze – czy siedziałeś z nimi półtora roku w więzieniu, że tak surowo ich oceniasz, czy może nadal mamusia podaje ci kleik ryżowy do łóżeczka?

    „Oj puknij sie włepek pusty człowieczku!”

    Wyzwiska i słabe nerwy kładę na kark twojej młodziankowej zapalczywości, drogie dziecko. Zapewniam, że mam łepek dość pełny – pamiętam dobrze stan wojenny, mam doktorat z nauk humanistycznych, zrobiony za granicą, więc nie próbuj mnie wdeptać w ziemię, bo to ci się raczej nie uda (chyba że masz profesurę z Oxfordu, ale nie wygląda na to)…

  • racjonalista

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Twój papierek może być tyle wart ile moja rolka zawieszona w WC!Liczą się intencje i czyny bierzące a nie historia manipulowana ze wszystkich stron bez względu na opcje polityczne.RACJA PL chce wywalczyć prawdziwą wolność dla Polski i dla środowisk LGBTQ.Piszesz o słynnych walczących a ja wspomniałem o tych którzy walczyli zaciekle by teraz samemu ograniczać swobody obywatelskie.Gieremek i inni to umiarkowane osoby które walczyły o prawdziwą wolność utożsamiali się z lewicą bardziej niż prawicą.Radze napisać doktorat jeszcze jeden by głębiej patrzeć w przyszłość niż w przeszłość jak wspomniałem zafałszowaną…

  • Taki ktoś

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Młodzieńcze!

    Słowo ‚bieżące” piszemy przez „ż”.
    Śp. B. Geremek nie nazywał się Gieremek.
    Marginesowa (kanapowa) partyjka RACJA wciąż uwielbia (AD 2008) totalitarnego zbrodniarza Jaruzelskiego – są takie organizacjhe w Chile, nadal wielbiące Pinocheta, i w Hiszpanii, wielbiące Franco. Na żadną z nich nie powinni głosować ludzie z LGTB, bo nie potrzebujemy wspierania zamordystów. Na razie walka o prawdziwą wolność kończy się na hołdach dla mordercy i autora akcji „Hiacynt”, więc to tylko takie gadanie, a jaka jest prawda – widzimy wszyscy pod willą Jaruzelskiego.

    „Twój papierek może być tyle wart ile moja rolka zawieszona w WC!”

    Kloaczny poziom dyskusji z twojej strony kończy naszą rozmowę. Ostatnia rada od kogoś starszego: jeżeli chcesz w ten sposób rozmawiać, to nie licz na jakikolwiek sukces, bo chamstwem, prostactwem, ordynarnością i wrzaskiem niczego nie osiągniesz w życiu. Ludzie proponują ci poziom brydża, a ty jeszcze nie wyrosłeś z zabawy w „salonowca”…

  • er

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Tak sie sklada, ze mialem okazje przebywac w otoczeniu ludzi z Racji PL i uslyszalem, nie tylko ja zreszta, jak wypowiadali sie w samych superlatywach o PRL. Ja rozumiem, komus moglo byc wtedy dobrze, ale jakis poziom obiektywizmu nalezalo zachowac. Tego nie bylo w uslyszanych przeze mnie opiniach.
    Co do „racjonalisty” – sam jestem mlody, wiec ze wzgledu na wiek nie bede tutaj wyprowadzal krytyki, zreszta jest to rownie pozamerytoryczne dzialanie jak chwalenie sie doktoratem robionym za granica [doceniam, ale argumentum ad personam nie jest czyms, z czym sie dyskutuje - to po prostu, z calym szacunkiem, nalezy olac]. Wracajac do tematu – jesli mowimy o wolnosci dla Polski to co mamy na mysli? Kolejny lewicowy rzad, ktory de facto nie zapewnia nikomu wolnosci, ale jest kolejnym okupantem okradajacym ludnosc zamieszkala w Polsce? A moze wzorujac sie na UE, bylby to rzad, ktory z Polski uczyni fortece? Niewazne, w mozliwosc przemiany powazniejszej bez zmian struktury nie wierze. Racja jest taka sama partyjka jak kazda – stara sie wyroznic antyklerykalizmem, ale jakos to jej nie wychodzi. Postepuje tak samo, jak kazda inna, czy to SdPl, czy SLD, rzucajac na prawo i lewo obietnice. Pogadaj, drogi racjonalisto, z dzialaczami tak uwielbianej przez Ciebie partii a dowiesz sie gdzie maja srodowisko LGBT.

  • asia

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    potrzebujemy politycznego odzwierciedlenia postlatow srodowiska lgbt, po prostu!

    a nie jakiegoś sla czy innych kanapowych stworow.

  • anka zet

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    Absolutne ukłony pełne uznania dla Anny Laszuk, dziennikarki, która zadawała trudne pytania.

    Konsekwentnie oczekując odpowiedzi.

    Dziękuję!

    Personalne typy podane wcześniej utrzymuję.
    Prof. M. Szyszkowska jest lojalną sojuszniczką praw dla LGBT!

    Pozdrawiam Państwa serdecznie.

  • Filip Komorowski

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    M.Szyszkowska z RACJI i pan Biedroń jak narazie wśród polityków zrobili najwięcej dla LGBTQ ,wię powinniśmy to docenić.Byłem jednym z tych co przybyli na debate;-)pozdrówka dla wszystkich pozytywnie nastawionych;-)

  • junior

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    wielkie rozczarowanie… Głównie migali się od odpowiedzi. Tak czy owak trzeba próbować. Może lepiej ze związkami zawodowymi?

  • zen

    [Re: Lewica do LGBT: Niech nam wybaczą!]

    związki zawodowe teraz przejmuje PiS, widać to przy blokowaniu ustaw emerytalnych. Zresztą ulubionym tematem związków w latach 90 była walka o zakaz legalnej aborcji, więc nie spodziewałbym się komitywy. Do Krytyki Politycznej związki też jakoś się nie garną.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa