- homiki.pl - http://homiki.pl -

82 gejów, 28 lesbijek, 7 bi, 8 trans

[1]

Wraz kwartalnikiem Replika przeprowadziliśmy monitoring polskiej prasy – dzienników we wrześniu br. a tygodników – we wrześniu i październiku br. Sprawdzaliśmy, jak często pojawia się tematyka LGBTQ, w jakim kontekście, a przede wszystkim, gdzie mamy sojuszników. Miesiące powakacyjne, kiedy skończył się okres ogórkowy, a spektakularnych wydarzeń w stylu Parady Równości czy wizyty „gejów z orędzia” nie było, wydały nam się idealnym momentem na takie badanie.

GAZETY CODZIENNE

„Wyborcza” uważana jest powszechnie za progej/les. Czy słusznie? Nie bardzo, bo gazeta, owszem, pisze o nas zwykle przyjaźnie, ale raczej rzadko. Statystyki podwyższają wrześniowej „Gazecie…” Kinga Dunin i Katarzyna Bielas. Pierwsza w obu swych wrześniowych felietonach wprowadziła perspektywę gej/les pisząc o „Senności” W. Kuczoka (20.09) oraz zdając sprawozdanie ze swego badania na uprzedzenia (6.09). Druga w wywiadzie z Juliuszem Machulskim (współautorem był Jacek Szczerba) wprowadziła temat domniemanej homoseksualności Jej Ekscelencji z „Seksmisji” (1.09). Inny pozytywny przykład to recenzja „Chłopaka czy dziewczyny” (2.09) napisana ze świadomością, że czytelni(cz)kami będą też osoby homoseksualne. Ale są i wpadki, przy okazji ukazania się „Dzienników” Anny Kowalskiej, o lesbijskim związku pisarki z Marią Dąbrowską konsekwentnie pisano jako o… „przyjaźni”.

„Dziennik” pisał o sprawach LGBTQ tylko w kontekście wydarzeń kulturalnych, a i tu miały marginalne znaczenie. Jedynym wyjątkiem był obszerny tekst „Kłopot z płcią czyli między kulturą a naturą” – recenzja „Uwikłanych w płeć” Judith Butler i towarzyszący jej wywiad z Kingą (znów!) Dunin (20.09). To jemu zawdzięczamy jedyne pojawienie się we wrześniowych „Dziennikach” słowa „lesbijka”. Nieobecność tematyki homoseksualnej kontrastuje z wyrażanym na łamach przekonaniem, iż „wystylizowany gej” jest ostatnio czymś „modnym”, szczególnie w literaturze (3.09). Najwidoczniej gazeta nie nadąża za modą.

Podobnie jest z „Polska The Times”. Tutaj też nieheteroseksualne sprawy wypływają epizodycznie i tylko w kręgu kultury. Jest Jan Peszek jako gwiazda „Figo Fago” (26.09), jest retrospektywa twórczości homoseksualnego malarza Francisa Bacona (4.09), poruszono także homo wątki pojawiające się w książce o śmierci Marka Papały (8.09) pominięte przez „Politykę”. Aż się prosiło, by np. obszerne omówienia karier Cyndi Lauper i Abby okrasić informacją o ich statusie gejowskich ikon… Nic z tego.

Na tym tle homofobiczna „Rzeczpospolita” wygląda na potentata, jeśli chodzi o ilość. Zaliczana do tytułów konserwatywnych i prawicowych, gejami zajmuje się bardzo często, zauważa lesbijki, a nawet dla transseksualisty znajdzie się miejsce. We wrześniu w co drugim numerze pojawiał się wątek związany z LGBTQ, artykuły były neutralne bądź negatywne. „Rzepie” łatwiej się zdobyć na obiektywizm, gdy temat nie dotyka kwestii uznawanych za drażliwe (wychowanie dzieci) lub gdy dotyczy spraw zagranicznych (“Muzułmanie grożą gejom w Sarajewie” – 9.09), a więc „obcych”. Właśnie w „Rz” pojawił się najbardziej homofobiczny artykuł całego monitoringu, w którym autor, Grzegorz Górny, celowo i wielokrotnie porównuje pedofilię z homoseksualizmem (16.09): „W Holandii już słychać głosy lekarzy i polityków, którzy tłumaczą, że pedofilia, tak jak homoseksualizm, jest naturalną skłonnością pewnego odsetka ludności”. Poza tym, „Rz” lubi straszyć czytelników „homoseksualną rewolucją” (np. „Spis winowajców” o kalifornijskich działaczach LGBT tworzą listę osób i firm wspierających zakaz legalizacji małżeństw homoseksualnych – 3.09). Jednak tylko w tym dzienniku mogliśmy przeczytać o autorze kryminałów planującym częściej umieszczać w swoich książkach gejów i lesbijki („Kryminał ma uczyć tolerancji dla gejów” – 30.09) czy transseksualistce z USA, która wygrała proces o zatrudnienie („Zmiana płci nie zmienia szans” – 23.09)

Na monitoring „Naszego Dziennika” szkoda było nam czasu.

TABLOIDY

Dwa główne tabloidy prezentują zupełnie odmienne postawy wobec LGBTQ. „Fakt” okazuje się pismem zdecydowanie mniej homofobicznym. Nie licząc Macieja Rybińskiego, felietonisty-homofoba, naczelny brukowiec Polski, jeśli już się za homoseksualizm bierze, jest nam dość przyjazny. Zdarza mu się pouczyć samą Jolę Rutowicz: „Jolanta atakuje Tomasza Jacykowa za jego orientację seksualną. Jakby nie wiedziała, że to jego prywatne sprawy. Najwidoczniej Jola nie nauczyła się jeszcze, że należy szanować mniejszości seksualne” (24.09). Entuzjazm wzbudził miniserial „Figo Fago” z Pawłem Małaszyńskim i Janem Peszkiem (3.09), nie zabrakło także szczegółowego omówienia szaleństwa telewizyjnej publiczności, gdy na wizji buziaka dały sobie dwie Edyty: Herbuś i Górniak (20.09). Podglądactwo lesbianizmu, czy też sympatia dla obalania heteromatrixu?

Inaczej „Super Express”, który wyewoluował w rejony jawnie homofobiczne. Najdalej posuniętym „obalaniem heteromatrixu” była tu obfotografowana damska torebka Tomasza Kammela (30.09). Ale już osoba trans to „zboczeniec przebierający się za kobietę” (19.09). Kylie Minogue opowiada o swoich lesbijskich marzeniach (13.09), ale tylko dlatego, że nie spotkała dotąd odpowiedniego faceta (skąd to znamy?). Aktor Cypryański musi się gorączkowo tłumaczyć z przyjęcia roli geja w nowym filmie (1.09), a Korę ponoć prześladuje wcielająca się w jej postać drag queen (5.09). Cóż za galimatias!

TYGODNIKI

„Newsweek” tematom niehetero poświęcił tylko kilka informacyjnych notatek i wzmianek. Temat LGBTQ nie wzbudza tu raczej aprobaty, ale też żaden z tekstów nie niósł wyraźnie negatywnego przesłania. Informację o tym, że za najbardziej obraźliwy epitet uznaje się w Polsce „pedała” (83% wskazań) pozostawia się bez komentarza (31.08., nr ukazał się we wrześniu). Za to Tomasz Jastrun w swych felietonach aż dwukrotnie wprowadził wątki gej-les: wieszcząc przyjęcie małżeństw homoseksualnych (31.08., nr ukazał się we wrześniu), i otwarcie pisząc o lesbijskim związku Kowalskiej i Dąbrowskiej przy okazji “Dzienników” tej pierwszej (12.10). To wszystko jednak to kropla w morzu możliwości poważnego tygodnika opinii.

Trochę lepiej, jeśli chodzi o ilość, jest w „Przekroju” (żadnej wzmianki o gejach i lesbijkach nie było tylko w numerze z 25.09.), za to dostrzec można dużą pozytywną różnicę jakościową. Przykładowo: w analizie tekstów piosenek Piotr Kupichy pojawia się refleksja, że faceta może rzucić nie tylko dziewczyna, ale tez inny facet (23.10.). W artykule o Annie Leibovitz (29.10.), Kuba Dąbrowski pisze o jej związku z Susan Sontag, nazywa partnerką życiową i kochanką fotografki. Wspomina również, że Leibovitz i Sontag tworzą szczęśliwą rodzinę, Annie rodzi im trójkę dzieci. Wątki gej i les pojawiają się również w kontekście orientacji osób publicznych i kultury (recenzje „Łaskawych” – 2.10., „Mamma mia!” – 28.08. (nr wyszedł we wrześniu), „Senności” – 16.10.), rzadziej niestety – zjawisk społecznych. Nie ma we wrześniowo-październikowych „Przekrojach” homofobicznych wpadek.

We „Wprost” mniejszości seksualne służą głównie do tego, żeby się z nich pośmiać. W takich rubrykach jak „UEOrgan Ludu” i „Fakty z życia koalicji i opozycji” Mazurka i Zalewskiego najczęściej napotkamy żarty z gejów (istnienie lesbijek mało kto zauważa): „Notowania komuszków spadły do 5 procent! Naszym zdaniem, to elektorat gejowski odpłynął od SLD po klęsce Wojtka Olejniczaka” – tak skomentowano słabe wyniki sondażowe SLD (7.09.). Czasem „żarty” przekraczają granice chamstwa: pisowskie ponoć hasło „Donald, łobuzie, wsadzimy ci ch… w buzię” okraszono słowami: „PiS otworzył się na mniejszości seksualne” (14.09.). Inaczej jest w rubryce kulturalnej i dziale zagranicznym. Zamieszcza się tu recenzje autorów otwarcie gejowskich (Michał Zygmunt o „Łaskawych” – 5.10.), chwali i cytuje nowego mera Londynu Borisa Johnsona („Nikt zdrowy na umyśle nie jest homofobem” – 7.09.). Jednocześnie nie brakuje szyderstw i wprowadzania konserwatywnych treści, choćby w wypowiedziach nie tak dawnego lidera „lewicy” Józefa Oleksego, według którego w kwestii Parad Równości „przesadza strona homoseksualna chcąca demonstracyjnie manifestować swoją obecność” (28.09.). Wszystko to razem składa się na dość schizofreniczną całość. Redakcji „Wprost” sugerujemy wizytę w poradni antyhomofobicznej.

Zdecydowanym rozczarowaniem zakończył się monitoring deklarującego lewicowość i przywiązanie do spraw LGBTQ „Przeglądu”, który nie zauważa homoseksualizmu nawet w tekstach, gdzie powinien się pojawić. Przykładowo w artykule o kondycji młodych mężczyzn przyjęto założenie, że istnieją tylko heteroseksualiści („Młody mężczyzno, jaki jesteś?” – 29.09). W zasadzie jedyna publikacja „z wątkiem” dotyczyła Jorga Haidera, jego kariery, śmierci i życia osobistego („Druga twarz Haidera” – 2.11., nr wyszedł w październiku). Widać więc jawny dysonans pomiędzy deklarowanymi i rzeczywistymi priorytetami, tak naprawdę „Przegląd” to po prostu biuletyn kilku partii określających się mianem centrolewicy.

Na koniec „Polityka”, w której w 1981 r. ukazał się głośny i pamiętany do dziś obszerny artykuł o homoseksualizmie – „Gorzki fiolet” Barbary Pietkiewicz. Co ciekawe, z tą samą Pietkiewicz są teraz (numer 38) kłopoty, spod jej pióra wyszło sformułowanie: „Kazirodztwo nie jest chorobą, nie otrzymuje się go fizjologicznie, w genach jak pedofilię (kazirodcy bywają pedofilami, ale zdecydowanie przeważają wśród nich heterojcowie)” (20.09). Cóż! Pośrednio autorka wpycha nas w rewiry stereotypu pederasty–pedofila, zadziwić musi także określenie „heterojcowie”, zupełnie jakby istnieli homojcowie masowo oskarżani o kazirodztwo. Mimo (czasem karygodnych!) wpadek „Polityka” zasługuje na miano pisma delikatnie gay-friendly. Decydują o tym teksty takich osób jak Joanna Podgórska, autorka niedawnego (świetnego!) raportu o „les mamach”. Ostatnio dzięki felietonom Kuby Wojewódzkiego tematy LGBT w zabawnej (i niehomofobicznej) formie są częściej obecne na łamach. No i był też prawdziwy hit: w numerze z 25.10. zamieszczono 3-stronicowy fragment książki o Jerzym Waldorffie dotyczący wyłącznie uczuciowego życia Waldorffa i jego ponad półwiekowego męsko-męskiego związku.

WYNIK

Choć na rynku prasowym istnieje wiele dzienników i tygodników, wybór jest w gruncie rzeczy niewielki. Nie brakuje gazet zainteresowanych homoseksualizmem, ale negatywnie do niego nastawionych („Rzeczpospolita”), natomiast tytuły przyjazne LGBTQ poświęcają tym sprawom niewiele miejsca („GW”, “Polityka”). Ciągle nie ma jednak pisma, o którym można byłoby powiedzieć „nasze”, nie ma miejsca na poważną debatę. Czy jest nadzieja, że kiedyś się to zmieni? Na razie naszym największym sprzymierzeńcem jest kultura, to w tym dziale jest największa szansa na spotkanie tematyki homoseksualnej.

Współpraca: Mariusz Kurc, Magda Pocheć, Bartosz Reszczak, Marcin Teodorczyk, Krzysztof Tomasik, Ewa Tomaszewicz

Z tytułu naszego raportu dowiesz się, ile razy w okresie badania padało dane homicze słowo w polskiej prasie.