Lesbijka – terra incognita, czyli lesba w oczach pedała

Poznajmy się oraz mój mały własny anty-queer

Dziwnym i niespotykanym wydawać się może niektórym czytelnikom/czkom pomysł, by o lesbijkach pisał facet. Nawet gej. O lesbijkach słów kilka popełnić trudno jest tym bardziej, że paradoksalnie lesbijki nikt nigdzie publicznie nie widział. Nie pojawiają się one w zasadzie w TV (sami faceci: Biedroń, Raczek, Niemiec, Legierski, Witkowski, nawet Adler a Yga Kostrzewa gdzie?), nie pisze się o nich i nie dyskutuje (poza portalami internetowymi skierowanymi do lesbijek właśnie). W tzw. nurcie głównym dyskusji (mainstream) lesbijki są w zasadzie dodatkiem do gejów: „geje i (te, no…) lesbijki”. Natomiast heterycy pisząc lub mówiąc stawiają panie na miejscu pierwszym: „Panie i Panowie”. Nawet jakże popularne wyzwisko „ty pedale!” odnosi się tylko do samców. Z wielka nieśmiałością zabieram się zatem do odkrywania tego fenomenu, jakim niewątpliwie są kobiety i to homoseksualne.

Lesbijka pozostaje dla sporej części gejów nadal i przede wszystkim istotą nieznaną – ziemią nieodkrytą, której odkrywać nie mają w zasadzie zamiaru. „Nie po to jestem samcem i pedałem, żeby się z kobietami łączyć i kobietami interesować!” Mizogini? Z pewnością tak. Też taki byłem, ale nie ukrywam: mimo tego iż główny przedmiot moich zainteresowań to płeć zdecydowanie nie żeńska, kobiety, zwłaszcza w wersji les, stanowił od pewnego czasu przedmiot moich (nie erotycznych!!!) fascynacji.

Potęga uprzedzeń

Nigdy nie należałem do grupy gejów, dla których kobieta, lesbijka, była najlepszą przyjaciółka i powiernikiem. Z perspektywy męskiej oraz gejowskiej panie były przeze mnie przez lata często ignorowane. Łączyło się to oczywiście z szeregiem typowych dla mężczyzn (gej to także facet – sic!) uprzedzeniami. Lesbijki jawiły mi się zatem jako pozbawione humoru babo-chłopy, fatalnie ostrzyżone i jeszcze gorzej ubrane, wegetarianki. To tylko łagodniejsza wersja popularnych stereotypów. Kobiety-lesbijki rzadko stanowiły przedmiot rozmów. Drażniły swoją obecnością w klubach gejowskich, swoją udawaną męskością, swym sposobem bycia. Nie różniliśmy się ze znajomymi w ocenie tych indywiduów od naszych heterycznych odpowiedników: lesba to taka, co nigdy właściwego chłopa nie spotkała. Lesba to Horpyna, gruba baba, paląca faję za fają, chlejąca piwsko i (o zgrozo) wódę. Lesbijki były w naszych oczach pozbawionymi poczucia humoru – zwłaszcza na swoim punkcie – feministkami. I tu czaiło się niebezpieczeństwo. One poprzez swoje z feministkami kontakty wydawały się bardziej upolitycznione, sformalizowane i przez to w swej kobiecej perfidii niebezpieczniejsze. Poza tym lesbijki były molestowane w dzieciństwie i dlatego lesbami zostały. Takie to i na motocyklach jeżdżą, i samochód albo kuchenkę potrafią naprawić. Ubierają się jak robotnicy w koszule flanelowe i najchętniej wykastrowałyby wszystkich samców, by same niezagrożone rozkoszować się wibratorem lub sztucznym penisem. Dalej film Machulskiego „Seksmisja” się przypomina: lesby odrzucają seks z samcami zgodnie z zawołaniem: samiec twój wróg! – ale dzieci to by mieć chciały. A jeżeli już – to oczywiście dziewczynki. W jakim celu, czytelnik powinien domyślić się sam.

Już starożytni zauważyli, że kobiety i mężczyźni nie pasują do siebie. Jak się tylko spotykają: konflikty, różnice w postrzeganiu świata, percepcji rzeczywistości. Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus a cały gender trouble polega na tym, że w naszym wypadku rzecz ma się zupełnie odwrotnie: one (les) są z Marsa a my (geje) z Wenus. W dobie metroseksualizmu to pomieszanie z poplątaniem przybiera jeszcze bardziej na sile. Problem z tym, iż mimo całego anachronizmu tego rozróżnienia i przyporządkowania coś jest na rzeczy. Mimo całej tej queer-debaty, mimo meandrycznych aliansów i koalicji światowego ruchu emancypacji osób homo, linia podziału interesów, świadomości, gustów oraz politycznych celów jest wyraźna.

W poszukiwaniu zaginionej lesbijki

Przełamywanie tych obiegowych opinii jest w naszym kraju szczególnie trudne – bo trudno jest te lesbijki wytropić i znaleźć: są nieuchwytne i niewidoczne. W klubach trudno je odróżnić do podstępnych heteryczek, nastawionych wyłącznie na złowienie niepewnych swej homo-orientacji młodych gejów. Na czateriach, fellow, czy gayromeo portalach, w parkach i na pikiecie również ich nie ma. W mediach też prawie nie występują. Wydaje się, że choć homo środowisko to „geje i lesbijki”, oba te komponenty wiodą, zupełnie oddzielnie, swój niezależny i samorządny żywot, a poza wspólną nazwą nie łączy ich nic. W poszukiwaniu lesbijek należy wybrać się jednak do tych gejowskich (sic!) organizacji, gdzie jest ich (tych lesbijek) paradoksalnie całkiem sporo.

Nieznana planeta

Spotykamy zatem Ją. Lesbijkę! Zalecana forma kontaktu: rozmowa przy kawie; najpierw uśmiech. To może mały krok dla ludzkości, ale wielki w kierunku poznania lesbianek. Bo lesbijki potrafią się śmiać. Naprawdę! Potrafią też być miłe. Na początku wszystko polega na topieniu lodów i przełamywaniu barier, uprzedzeń i stereotypów. I męskiej głupoty! Ignorancja wyłazi z facetów na każdym kroku. Oraz lenistwo w niechęci poznawania innych. I proszę popatrzeć: Mona Lisa się nawet uśmiecha. Dlaczego to takie ważne, by kobieta (lesbijka jest kobietą!) była miła? Dlatego, że mamusia była miła i uosabiała kobiecy ideał, z którym pedałek w dzieciństwie wyrastał? Mona Lisa, nawet uśmiechnięta powinna tez pamiętać, że geje to takie często wstydliwe, nieśmiałe tchórze. A lesbijki są często same sobie winne, przez wykreowany w mediach wizerunek, męski przyodziewek, agresywność w zachowaniu, oraz chęć dominacji, której tak bardzo obawiają się faceci.

Okazuje się w trakcie rozmowy wstępnej, że geje traktują lesbijki często jako swoje przeciwieństwo. Pod każdym względem. Seksualnym – preferowana inna płeć. Uczuciowym – my geje jesteśmy ta słaba i wrażliwa płeć, podczas gdy one – mocne i twarde. Geje dbają o swoją powierzchowność, a lesbijki, podobnie jak heterycy nie! Lesbijki w oczach geja bywają niekobiece, niemodne, nieuprzejme, niezorganizowane (pedały na świecie mają kluby wyposażone w darkroomy, piss albo jack off-party, gejowskich polityków, biura podróży, lokale gastronomiczne, kwiaciarnie nawet – a lesbijki co?). Lesbijki są prawie niewidoczne. To, że geje bywają w analogiczny sposób postrzegani przez lesbijki nie umniejsza faktu, że lesbijek po prostu w naszej gejowskiej świadomości często brak.

Dla geja lesbijka to taka homoseksualna siostra. Nie rodzona! Przyrodnia. Przyszywana. Ktoś nam kiedyś ją przyszył i teraz musimy się z tym balastem męczyć. Nie lubimy się wzajemnie z siostrzyczką, ale należymy do wspólnej homo-rodzinki. Należą zresztą do niej też transi, interseksy, biseksy itd. itp. A skoro teraz heterycy wiedzieć powinni, iż małżeństwo oraz rodzina nie stanowią jedynej i nieprzemijającej formy zorganizowanego społecznego współżycia, to wszyscy krewni i znajomi tej homo-familii powinni się wzajemnie poznać i pokochać.

Czas sprzyja wzajemnemu poznaniu i likwidacji uprzedzeń. Okazuje się, że hardcorowe radykalne les-feministki złagodniały w ciągu ostatnich post-emancypacyjnych lat i poczęły tolerować mężczyzn. Radykalni i opętani męsko-męskimi stosunkami faceci- geje też poniekąd zrozumieli, że kobiety również można zaakceptować. Stare pokolenie odchodzi w cień, a nowe przynosi świeże spojrzenie. Dawne „jednopłciowe” lokale branżowe ustępują tym „gay&les friendly”. Na manifach, marszach i paradach les i gej idą rąsia w rąsię. Mamy do czynienia z nowym multiseksualnym ruchem neo- hippisowskim. Nie oczekiwałbym tu jednak powstania jakiegoś Queer Nations. Przynajmniej jeszcze nie teraz.

O queer teorii na zakończenie

W świetle coraz bardziej popularnych teorii spod znaku queer geje i lesbijki jednak pasują do siebie a sami/same są sobie winni/winne, że się wzajemnie nie znają. Teraz jednak, kiedy nadarza się okazja by się lepiej poznać, nadchodzi nowa fala w której już samo rozróżnienie gej-les przestaje mieć rację bytu. Inność i odmienność, różnorodność i amorficzność stanowić mają podstawę tej queer-świadomości. Podkreślanie różnic z hetero- normatywnością oraz zamazywanie tychże w podziale męski – żeński oraz gej-les stanowić mają istotę tej nowej w naszym kraju fali. Tomasz Sikora na portalu Recykling Idei w artykule „Queer a polityka normalności” pisze: Dochodzę (…) do momentu, w którym nieuniknione jest rozróżnienie pomiędzy gejem i lesbijką a odmieńcem, czyli queer. Nie chciałbym, aby to rozróżnienie było rozumiane jako wykluczające się przeciwieństwo. Ale nie są to także synonimy (…)Najprościej mówiąc, polityka queer jest antyasymilacyjna, a więc nastawiona na kontestowanie wszystkiego, co uznawane jest powszechnie (w tym także przez wiele osób homoseksualnych) za normę społeczną. To nie my mamy się dostosować do oczekiwań społecznych, to społeczeństwo powinno zmienić swoje normatywne i wykluczające mechanizmy.

Gratuluję panu Tomaszowi optymizmu! Pozwolę się jednak z panem Sikorą nie zgodzić. Społeczeństwo tak łatwo pod wpływem czarodziejskiej queer-różdżki oraz wolitywnego myślenia się nie zmieni. Tak jak nie zmieniło się zbytnio, mimo tzw. równouprawnienia, społeczeństwo amerykańskie w postrzeganiu Afro- Amerykanów oraz Latynosów a społeczeństwo polskie w ocenianiu Żydów, Arabów, Romów czy gejów właśnie. Zwłaszcza u nas, w tym naszym kato-grajdołku polityka antyasymilacyjna jest krokiem w przepaść wrogości, nienawiści, agresji oraz wykluczania. Polska przypomina jednak nadal zapadłą amerykańską prowincję, przysłowiowe Kansas, gdzie tradycyjne, konserwatywne wartości (WC) zyskują na znaczeniu i utrwalają się coraz bardziej jako swoisty backlash[*] w reakcji na inwazję obcych (gay-aliens!).

Być może zdziwi, albo zgoła oburzy niektórych czytelników to stwierdzenie, ale ja naprawdę przychylam się do opinii Mariusza Kurca z portalu MultiKulti: Jeśli geje i lesbijki stanowią jakąkolwiek wspólnotę, to nie dlatego, że mają tę samą orientację, ale dlatego, że łączy ich doświadczenie życia w homofobicznym społeczeństwie – doświadczenie udawania heretyków/heretyczek, przemilczania wszelkich kwestii związanych z życiem seksualnym czy uczuciowym, doświadczenie kogoś, kto skrywa „straszliwą” prawdę o sobie, wreszcie – doświadczenie coming outu. I chociaż w środowiskach zwanych z angielska eLdżiBiTi (LGBT) oraz spod znaku kułirr (queer) oraz dżender (gender) kobiety, siostry lesbianki są zdecydowanie bardziej widoczne i aktywne (vide Wrocław i poletko KaPeHowskie) i ideologicznie łączą się z gejami, to twierdzę, że gejom i lesbijkom w zasadzie nie po drodze. Jedyne co nas naprawdę łączy to opresyjność i procesy wykluczenia, którym obie te grupy są przez społeczeństwo poddawane.

Jeżeli chcemy jakoś jako geje współ z lesbijkami w heteronormatywnym społeczeństwie funkcjonować to jedynym rozwiązaniem jest polityka asymilacji oraz kompatybilizmu ale w obrębie ściśle określonych podziałów płciowych. Podkopywanie tzw. hetero-normy to podcinanie gałęzi, na której sami siedzimy. Oczywiście ta asymilacyjna polityka dokonywać się powinna przy zarezerwowaniu wolności oraz tolerancji dla wszystkich innych tzw. nienormatywnych. Długa to będzie, ale przynajmniej pozytywna i rokująca nadzieję na sukces droga. Dlatego poznanie, oswojenie i zaprzyjaźnienie się z lesbijkami wydaje się jednak nieodzowne.

[*] dosł. 'podmuch powrotny', reakcja antagonistyczna; (white backlash) w USA – antagonistyczna, wroga reakcja białych na nacisk ze strony murzyńskiego ruchu praw obywatelskich wywierany na władzę i opinię publiczną w celu przyspieszenia integracji rasowej (równouprawnienia ras) – Wł. Kopaliński

Janusz Boguszewicz tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

13 komentarzy do:Lesbijka – terra incognita, czyli lesba w oczach pedała

  • sufrażystka

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Czy to artykuł z okazji 90-lecia uzyskania praw wyborczych przez Polki!

  • Kuba

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    dziwna sprawa z tym podziałem, że geje i lesbijki to dwa różne światy, no fakt – kobiety są bardziej narażone na wykluczenie, ale gej także nie jest mężczyzna w „definicji patriarchatu”, więc może wychodzi na jedno. W istoty z Marsa i Wenus nie wierzę…

    Dodam, że zawsze wolałem towarzystwo kobiet, bez względu na orientację i lepiej mi się współpracuje z kobietami. Znam też gejów, którzy nie znoszą lesbijek, mają w głowie mnóstwo stereotypów, a to, że są zbyt męskie, albo za mało kobiece, to oczywiście jest głupie. Chętnie się dowiem jakie stereotypy na temat gejów krążą wśród lesbijek.

    Niemniej, tekst ciekawy, ale problem wydaje mi się sztuczny. Skoro geje wykluczają samych gejów, to znajdą się tacy, co wykluczają lesbijki. Cóż homofobia jest wyleczalna…

  • dziewczyna sali spektry

    [Pedał w oczach lesby ]

    mój prywatny pedał w moich oczach przeszedł kolosalne wahania wyobrażeń, od ciotki na wiecznym seksualnym głodzie, przez ciotke – pseudo – intelektualistkę – genderową, przez narcyza z założenia i egoistę ale umiejącego się ubrać, fajnego kolesia ale płytkiego albo introwertyka z autentyczną wrażliwością, artystę albo aspirującego do roli artysty.
    Podobnie jak autor na płeć przeciwną uwagi nie zwracałam, a po wejściu w środowisko, chociażby w wymiarze klubów, potem organizacji nie można na facetów uwagi nie zwracać bo faktycznie geje dominują liczebnie.
    A z perpektywy myślę, że koniec moich wyobrażeń dziwacznych o świecie nastąpił się jak się pogodziłam sama ze sobą – z tym jaka jestem , wyobrażenia znikły – podobnie jak te wobec heteryków. I to koniec refleksji skąd się biorą uprzedzenia :)

  • bogus

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Janusz,
    kolejny przeintelektualizowany tekst.. za dużo słów (można by to wyrazić krócej a konkretniej), za dużo form kolokwialnych, stylizacji, sloganów, języka potocznego itp. tekst jest po prostu naszpikowany tym, aż niedobrze się robi.. ciężko się go czyta..
    p***dolenie młotka za pomocą kotka..
    mógłbyś się postarać o jakiś ambitniejszy tekst..

  • lesbijka

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    a ja myśle że wykluczanie i dyskryminacja w naszym środowisku bierze się z potrzeby podwyższenia własnego ego, postawienia na końcu drabiny kogoś innego zamiesta siebie. zadufania i nieakceptacji tego kim się jest. -no bo przecierz ja nie jestem taki najgorszy są jeszcze …

  • Mirek_Kolasa

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    –> bogus
    Szanowny Kolego, napisz jakiś tekst, wyślij do Szanownej Redakcji. Wtedy się przekonamy, czy wyrażasz się krócej i ambitniej od Janusza. Pragnę jednak wspomnieć, że to Redaktor Naczelny z vice-naczelnym podejmują ostateczną decyzję w sprawie publikacji. Nie wiem, czy przeszedłbyś pozytywnie przez tę weryfikację…

    —> do J. Boguszewicza
    „Jeśli geje i lesbijki stanowią jakąkolwiek wspólnotę, to nie dlatego, że mają tę samą orientację, ale dlatego, że łączy ich doświadczenie życia w homofobicznym społeczeństwie. Strzał w dziesiątkę. Lesbijek NIE MA, a gejom jakby nie zależy, by ich (lesbijek) zdanie było równie mocno słyszane w mediach. Są UPRZEDZENI i zgodzę się z dziewczyną sali spektry, że kluczem do innego pojmowania lesbijek, gejów, transseksualistów i innych jest zaakceptowanie samego siebie, bo wtedy patrzysz inaczej na innych, a do siebie z czasem – wiem to z doświadczenia – nabierasz dystansu, potrafisz się z siebie śmiać… A to cudowne uczucie! Życie jest za krótkie, by kisić to wszystko w sobie… Dlatego cenię coming out Tomasza Raczka, który niezamierzenie z dnia na dzień stał się ambasadorem medialnym naszego (gejów i lesbijek) środowiska, mając przy tym przekonania w niektórych kwestiach daleko różne od głównego nurtu myślowego w „naszych” stowarzyszeniach. Mówmy, dyskutujmy, to jedyna droga…

  • Kpktos

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Bardzo żałosny początek, dalej nie czytam. Mam wrazenie, ze pisał je jakiś homofob x2

  • do Kpktos

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    nie ma to jak „słuszne” podejście, komentować tekst nie czytając go. Brawo!

  • endriu82

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Co do artykułu: dawno nie czytałem tak dobrze napisanego tekstu – po prostu płynie. Dodam, że sam jestem filologiem. Chciałbym wiedzieć, jaką różnicę widzi Bogus między językiem potocznym a kolokwializmem i czy w ogóle w tym tekście pojawiło się tak dużo przykładów takiego stylu.Lesbijki mają i gorzej, i lepiej. Mówi się o nich bardzo mało. Właściwie homo-świat jest zawładnięty przez gejów, nic dziwnego – w końcu orientacja homoseksualna dotyczy 5-10% mężczyzn i 2-5% kobiet.

    Ale z drugiej strony dwie razem mieszkające/spotykające się kobiety wywołują mniej podejrzeń i uprzedzeń. Jeśli kobieta przywita się pocałunkiem ze swoją dziewczynę, umknie to uwadze niemalże wszystkich osób. Ilu zaś znajdzie się odważnych chłopaków, którzy przywitają się czule z partnerem?

    A z tolerancją to nigdzie nie jest dobrze. I nie chodzi tylko o podejście do lesbijek. Facet po 40-tce to dla gejów „stary dziad”, a 50-latek – „trup”. Inny przykład: pewien gej, syn polityka PiSu, powiedział kiedyś, że „Żydostwo wykończy Polskę”.

    Sam nie odbiegam znacząco od przeciętnej. Bo niby czemu musi mi się wszystko podobać? Poziom agresji gwałtownie wzrasta u mnie, kiedy słyszę w klubie gejowskim skrzekliwe (szkoda, że nie eunuchowate) „ha-lo!”. I zdziwi mnie, jeśli ktoś mnie oskarży o homofobię. Bo w końcu moja niechęć dotyczy tych przewieszonych na skos torebeczek z doczepionymi do nich anorektycznymi właścicielami, a nie do homoseksualizmu. Czyli jeśli ktoś teraz zaatakuje mnie za ten komentarz, to będzie tylko oznaczało, że dla niego homoseksualizm sprowadza się głównie do zespołu nabytego zwichnięcia nadgarstka.

    Pamiętam, że zdziwiłem się, kiedy usłyszałem, że geje i lesbijki się nie lubią. I nadal nie wiem, czemu tak miałoby być. Znam bardzo dobrze dwie lesbijki i je uwielbiam. Jedna z nich się rzuca w oczy bezwzględnie każdemu. Jest niesamowicie piękna, seksowna i ciepła. Nawet ja to widzę.

  • Antyfacet

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Nie wiem, co Autorowi tak podoba się w ponadnormatywności, albowiem w jej duchu nawet przywiązani do decorum swej płci geje uchodzą za mężczyzn wadliwych, bo nieuczestniczących w prawdziwie męskiej rywalizacji o kobiety. Dlatego z tego punktu widzenia zawsze będą niemęscy, by nie wspomnieć o istniejącym stereotypie homoseksualisty mówiącego papierowym głosem i „zniewieściałego” – w końcu wielu gejów faktycznie wykazuje podobne wysubtelnienie, i zdecydowanie nie jest ono zgodne z heteronormą wskazującą, jak każdy ma realizować rolę płciową mającą wynikać z posiadanych organów. Sądzę raczej, że skuteczniej geje, wraz z lesbijami i wszelkimi niekryminalnymi odmieńcami wywalczą swoje prawa, gdy podważać i ośmieszać będą właśnie heteronormatywnę grę kukiełek.

  • Antyfacet

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Jeszcze raz ja: pisałem o „heteronormatywności”, jakiś badziewny komputerowy poprawiacz zrobił z tego „ponadnormatywność”.

  • Melisa

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Tekst jest świetny!! Zarówno od strony podjęcia i poprowadzenia Tematu, jak i stylistycznej. Kto ma problemy z czytaniem i rozumieniem – sam sobie winien.

    Jestem hetero i – nie mam z tego powodu ani – poczucia winy ani – powodu do dumy. Po prostu przypadek.
    Podobnie jak ten, że urodziłam sie jako Polka a nie Arabka. Oczywiście, że lepiej by było być Szwajcarką lub Francuzką, bo wtedy juz wraz z aktem urodzenia byłabym lepiej postrzegana w świecie niż jako dobrze wykształcona Polka.

    Ale, jest jak jest. Powyższy fakt przyjęłam więc do wiadomości, choć nie był on dla mnie ani łatwy ani sprawiedliwy.
    Nie strzelałam jednak z tego powodu do Francuzów, ani nie walczyłam ze szwajcarskimi wartościami.

    Po prostu od lat, w sposób inteligentny i konsekwentny przełamuję uprzedzenia i schematy tzw.”lepszych” Europejczyków.
    Nie wstydzę się i nie ukrywam, że jestem Polką. Ale też – staram sie zawsze pokazywać z jak najlepszej strony !
    Poza tym – RESPEKTUJE ich wartości, a dzieki temu – oni respektują i akceptują mnie!
    Wraz z moją narodowością.

    Nie musiałam krzykiem, siłą ani atakiem zmieniać sposobu myślenia moich sasiadów. Oni – poprzez osobisty kontakt z moimi polskimi znajomymi, przyjaciółmi, ze mną
    - sami go zmienili.

    Oczywiście, nie zawsze było to proste łatwe i przyjemne. Na całym świecie sa ludzie niezyczliwi, niewyksztalceni, zablokowani etc.

    Oczekujac tolerancji i zmiany postrzegania, zmiany postaw -ja tez musialam wykazac się tolerancją. I cierpliwością !
    Musialam miec świadomosc, że to nie sa procesy dokonujące się przez pstryknięcie palcami.

    Przedstawione podobieństwo sytuacji nie jest całkowite, ale jest zbliżone.
    W obu przypadlach jest się obcym, gorszym i niechcianym

    I dlatego ciesze, sie że autor tekstu nie wzywa do ataku na mnie i moje wartości.
    Ma świadomość, że drogą do SUKCESU jest nie podkopywanie hetero-norm lecz -jak sam mówi – polityka asymilacji !!
    Nie rewolucja, a rozszerzenie i wzbogacenie dotychczasowego systemu.
    *
    Mieszkam od wielu lat za granicą i – dobrze mi się mieszka. Jestem u siebie. Czego wszystkim życzę.

  • Les

    [Re: Lesbijka - terra incognita, czyli lesba w oczach pedała]

    Mysle ze masz za wysokie mniemanie o sobie, poza tym ze jestes gejem, „wyksztalciuchem” i antyglobalista, jestes tez zydem?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa