„A ty?”

W końcu udało mu się to osiągnąć. Zdystansowany, nie oczekiwał cudów, wielkich fajerwerków. Czekał. Uważał, że po tych kilku doświadczeniach zyska nie tylko wiedzę, ale to szczególne poczucie pewności, przyszłego rozwoju zdarzeń. Dużo myślał. Pamiętał, jak mama go zawsze przestrzegała, że jak człowiek za dużo myśli, to mu głupoty do głowy przychodzą. Rafałowi przychodziło coś innego. Zaczynał po prostu więcej rozumieć.

Mieszkał na poddaszu i miał sąsiada. Miało być romantycznie, miał być śnieg na oknie, w letnie wieczory picie wina i oglądanie zachodów słońca. Było zwyczajnie. Po lewej stronie synagoga, pod kamienicą ruchliwa ulica. Na synagogę spoglądał jak na każdy inny budynek. Był żydem, żydów nie obsługują. Od początku odkąd zaczął samodzielnie myśleć wiedział, że cała ta wiara to coś zdradliwego i nieprawdziwego. Modlił się. Modlił się do swojego własnego boga. Boga, który rozumiał każdą jego komórkę i gen, boga nielubiącego Niemców, i lubiącego gejów.

Kilka rzeczy, które sprawiały, że się dystansował: pierwsza to chodzenie po cmentarzu, oczywiście w dzień, bo nocą bał się. Druga, to posiadanie na pulpicie naszej galaktyki. To pozwalało mu spojrzeć na świat z innej perspektywy, rosło wtedy jego poczucie dumy, jaki to on jest mądry i sprytny, prawie jak Wujek Dobra Rada. Ograniczył też swoje potrzeby i oczekiwania. Wierzył, że taka redukcja pozwoli mu osiągnąć prawdziwą wolność – taki paradoks, a jednak sprawdził się w „Mitomance”. Nie oczekiwał, że będzie od pierwszego wejrzenia i na zawsze, gówno prawda. Nie czekał już na zwrotnego smsa od nowo poznanego chłopaka. Wierzył w sny. One jak dar od boga, przychodziły rzadko, ale zawsze z dobrym skutkiem.

Sąsiad był… Nie, nie był ani przystojnym lekarzem, ani smukłym studentem filologii polskiej. Nie był nawet słuchaczem Radia Maryja. Był alkoholikiem. Rafał nie wiedział, czy mówił o tym każdej napotkanej osobie, ale jemu powiedział na schodach, przy drzwiach. Całkiem wysoki, tuż po trzydziestce, o zaczerwienionych oczach, taki właśnie był odkąd nie pił. Na imię miał Marek i mówił bardzo szybko. Życie nie jest skomplikowane, to człowiek sprawia, że jest tak, a nie inaczej. Kiedyś wydawało mi się, że świat zmierza ku zagładzie. WTC. Brak perspektyw. Efekt cieplarniany i zakaz używania prezerwatyw, to wszystko dziesiątkowało ludzi. A mi było wygodnie. Wygodnie cierpieć za nich wszystkich, przyjmować ciosy, bo byłem przecież twardy. Jest manifest?! Byłem na nim pierwszy. Jakaś fundacja? Bez problemu wszystko załatwię. Nadgodziny? Mogę zostać. A to była droga donikąd, wypełnianie wewnętrznej pustki, zagłuszanie bólu. Nic odkrywczego, psychologia dawno się tym zajęła. Tak mówił, mówił, i opowiadał……

Rafał lubił go słuchać. Kiedyś przyniósł ze sobą dwa piwa, po prostu się zapomniał. Marek zdenerwował się lekko, ale nic się nie stało. Zaczęli często rozmawiać z sobą. Rafał częściej słuchał, niż opowiadał. Siedzieli na poddaszu w jednym z dwóch mieszkań i pili herbatę, wszystkie jej rodzaje. To jak z winem. Poznawali nowe smaki, sposoby parzenia. Tematy im się nie kończyły. W przerwach na papierosa Rafał puszczał Dianę Krall. Marek chodził na terapię, był w stałym kontakcie ze swoim opiekunem, który jakiś czas temu wyszedł z nałogu, a teraz pomaga innym. Z początku nie ufałem mu. Sądziłem, że jeśli był alkoholikiem, to jest słaby, więc jak może mi pomóc? A on udowadniał, że jest inaczej. Kłóciliśmy się z początku. Potem mniej, ale przy nim odzyskałem pewność, że cokolwiek by się nie działo, on zawsze jest. Pod telefonem, w domu, w dowolnym punkcie miasta może się zjawić i mnie uratować. To jak bóg, w którego często wątpię. Bóg się mną opiekował.

Zapytał się Rafała czy wierzy? Czy jak czuje się samotny, o kim myśli? Do kogo zwraca swoje żale i nadzieje? Czy jak się wzrusza, to czuje, że owo uczucie jest namiastką boskości, pierwiastkiem spoza świata materialnego? Holocaust. To moja odpowiedź. Prześladowania. Łzy. Czy wiesz ile łez popłynęło podczas drugiej wojny światowej? Gdzie wtedy mógł być bóg? Co sobie myślał? I proszę nie przytaczaj mi tego sloganu, że to ludzie ludziom zgotowali taki los. To marne usprawiedliwienie. Ojciec nie zostawia swoich dzieci. Nawet, jeśli są żydami, ateistami, czy gejami. Miłość bezwarunkowa.

Zaczął bać się samotnych wieczorów. Marek czasami gdzieś wyjeżdżał. Rozglądał się wtedy dookoła i nie widział w niczym sensu. Żył z dnia na dzień. Niektórzy powiedzieliby, że to dobrze, że łapie chwile, cieszy się tym, co jest tu i teraz. Jednak nie w jego przypadku. W dzień był perfekcjonistą. Uśmiechnięty, z inteligentnym poczuciem humoru. Dobrze ubrany, zadbany, podobno przystojny – prawie jak anons. To były tylko złudzenia, miraże. Nie wiedział, do kogo przynależy, brakowało stałego punktu zaczepienia. Pół-żyd, gej. Odrzucony od najmłodszych lat. Zawsze sam. Zabawne, że tak właśnie czuł w tamtych chwilach, gdy poznał Marka. Był dotychczas sam, po prostu nie zależało mu. Jadł, spał, pracował – zredukował potrzeby. Coś się zmieniło.

Teresa pomyślała, że każdy człowiek ma jakąś historię do opowiedzenia, i że jeśli potrafi się milczeć i być cierpliwym, można ją kiedyś poznać. I jest to dobre i pouczające. A przede wszystkim pożyteczne”. – Ostatnio „Królowa Południa” Revertego była ich punktem wyjścia. Rafał pomyślał, że to dotyczy właśnie ich. On stara się milczeć i słuchać. To nic upokarzającego, żadna relacja typu uczeń – mistrz. To naturalny bieg rzeczy. Chyba zaczął coś czuć do Marka. On wiedział, że jest gejem. Wyszło naturalnie na jednym ze spotkań. Zero stresu. Wtedy zdecydował, że jeszcze nic nie powie, zachowa owo rodzące się coś dla siebie. Chciał się upewnić, nie chciał ponownie się pomylić…

Kamil. Pojawił się znikąd. Po prostu nagle wpadł. Tuż po północy. Bez zapowiedzi. Bez pukania. Miał klucze. Przedstawił się, jako bliski znajomy i, że trzeba ratować sąsiada. Obaj niemal wyważyli drzwi. Markowi umarła siostra. Załamał się. Miał gdzieś resztki wina. Upił kilka łyków, ale to wystarczyło, żeby powiadomić swojego terapeutę. Płakał jak dziecko. Płakał nad winem i nad siostrą. Płakał, że stracili dużo czasu jak dorastali i nigdy nie byli sobie bliscy, że wino kwaśne było i dlaczego to zrobił. Płakał, że teraz wszystko poszło na marne, że nie ma już jej. Kamil przytulił go czule. To było naturalne. Rafał tylko potwierdził swoje podejrzenia, które miał od pewnego czasu. Że jak się kogoś słucha, jak człowiek jest wystarczająco cierpliwy, można poznać czyjąś historię, nawet kilka, oprócz tej najważniejszej. I jest to dobre i pouczające, ponieważ można powiedzieć za dużo, a opowieść to opowieść. Ma swoje prawa. Słuchacz nie.

Niebieski Johnny Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy i w wolnym czasie strzelać fireball’ami w grach komputerowych. Zgadnijcie, kim są ofiary? ;) Odkąd pamięta, chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Agnostyk, zafascynowany katedrami gotyckimi. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

8 komentarzy do:„A ty?”

  • mTV

    [Re: „A ty?”]

    Tak. Bardzo ładne. Może kiedyś dojdziesz do wiary w Boga. Bo „kto szuka znajduje”. Powodzenia na tej drodze.

  • JB

    [literacko...]

    … bardzo dobre, miło sie czyta i wzbudza reflekcję. Proszę o więcej w tym właśnie duchu

  • MiszaWro

    [Re: „A ty?”]

    To ja mam nadzieję, że awansujesz z agnostyka na ateistę. Nie żeby na serio, ot dla równowagi.
    Części nie zrozumiałem, bo to i kursywa taka i perspektywa też, a jednak ładne. Bardzo ładne nawet. Co nie znaczy, że przyjemne. Życie.

  • [Re: „A ty?”]

    Dzięki za kolejny udany tekst.

  • royte_pomerantsn

    [Re: „A ty?”]

    Znakomity tekst, taka mała a chwytająca za serce historia :)
    Najlepszy tekst Johny’ego, jaki do tej pory przeczytałam…

  • Sheeshka

    [Re: „A ty?”]

    Jak Piróg…
    Gej, żyd…

    A przypomina mi ten tekst trochę film Cześć Tereska…

  • Pawlik Medwid

    []

    Rada – skasuj wszystko i napisz od nowa!
    Wytęż swoją wyobraźnię niekoniecznie wykorzystując najbardziej banalne skojarzenia (np. z winem, z gwiezdną tapetą w komputerze, itp.).
    W przeciwnym razie, nigdy nie zrobisz postępów i wszystkie Twoje quasi-opowiadania nie wyjdą poza poziom grzecznych licealnych wypracowań na dowolny temat.
    Powodzenia i weź sobię te radę do serca, pardon, do głowy!

  • D>K sahel-es

    [Re: „A ty?”]

    Hłasko… tylko to mi się nasówa




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa