Unia nas… wyzwoli?

Niedawno zelektryzowała nas inicjatywa grupy europosłów, którzy (wreszcie) postanowili podnieść problem dostępu do małżeństw / związków partnerskich wobec zasady swobodnego przepływu osób w Unii. Dziś małżeństwo zawarte np. w Belgii nie jest uznawane przez Polskę i inne kraje Unii, nie posiadające jakiejś instytucji dla par tej samej płci. Polskie media chętnie podchwyciły temat: Unia Europejska może „tylnymi drzwiami” wprowadzić do polskiego prawa uznawanie związków partnerskich, w tym homoseksualnych. Europosłowie zbierają podpisy, aby związki partnerskie zawarte w państwach UE, które pozwalają na takie związki, były uznawane w pozostałych państwach Unii – informuje serwis tvp.info. Zobacz nasz news tutaj.

Sprawa jest poważna. Niby możemy swobodnie przemieszczać się po UE, zmieniać miejsce zamieszkania czy pracę kierując się względami ekonomicznymi, bo to nimi interesuje się przede wszystkim Unia. Ale czy małżonkowie / małżonki np. z Hiszpanii chętnie przeniosą się do Polski czy na Łotwę, gdzie będą traktowani jako osoby sobie obce? A co z Polakami, którzy przenieśli się na Wyspy i tam zawarli związek? Czy wrócą?

Zadaliśmy pytanie kilku osobom „w temacie”. Oto, co nam opowiedziano.

***
Yga Kostrzewa, rzeczniczka Lambdy Warszawa:

To bardzo pozytywna i dobra wiadomość.

Od dłuższego czasu już wiadomo, że problem ten występuje i dotyczy coraz większej ilości osób oraz nie jest w zgodzie z fundamentem Unii – swobodnym przepływem obywateli. Sama zresztą spotkałam osoby homoseksualne, których ten problem dotknął bezpośrednio. Cieszę się więc, że powstała taka inicjatywa w Europarlamencie – to byłby pierwszy krok w kierunku zajęcia się ważnym dla wielu osób tematem. Nie można natomiast mówić o tym w ten sposób, że Unia „załatwi” nam cokolwiek, a tym bardziej „tylnymi drzwiami”. Z tematem musimy się jako kraj uporać sami, a legalne związki partnerskie będą w Polsce możliwe dopiero wtedy, gdy do nich dojrzejemy jako państwo, jako społeczeństwo, a na pewno gdy dojrzeje parlament. Taka inicjatywa może znów przywrócić debatę na ten temat, spowodować pewne przyspieszenie, ale na pewno nie odrobi za nas lekcji pt. ustawa o związkach partnerskich.

***
Krzysztof Śmiszek, Szef Grupy Prawnej Kampanii Przeciw Homofobii, Wiceprezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego:

Inicjatywa europosłów w sprawie uznawania przez wszystkie państwa UE związków jednopłciowych zawartych za granicą to z pewnością wyraz troski PE o prawa osób LGB. To kolejna inicjatywa tej instytucji, która ma na celu zapewnienie równych praw wszystkim obywatelom UE, bez względu na ich orientację seksualną. Postulowane przez posłów zmiany wpisują się także w rekomendacje zawarte w ostatnim raporcie Agencji Praw Podstawowych na temat homofobii w Europie. Nieuznawanie związków zawartych za granicą jest oczywistym wyrazem nierównego traktowania. Kampania Przeciw Homofobii od lat lobbuje za podobnymi rozwiązaniami. Ostatnio złożona przez KPH petycja do odpowiedniej komisji Parlamentu Europejskiego w sprawie dyskryminacyjnych praktyk polskich urzędów stanu cywilnego (odmowy wydawania zaświadczeń o stanie cywilnym) ciągle czeka na odpowiedź. W przekonaniu prawników KPH zakaz uznawanie związków jednopłciowych zawartych za granicą przyczynia się także do łamania podstawowej zasady funkcjonowania UE, jaką jest swoboda przepływu osób.

Należy jednak pamiętać, że kwestia ta jest bardzo skomplikowana z punktu widzenia prawa. Naprzeciw siebie bowiem stoją 2 ważne zasady prawa europejskiego: z jednej strony – wolność poruszania się i zakładania rodziny, z drugiej zaś – wyłączność krajów członkowskich w sferze stanowienia prawa rodzinnego.

Wydaje się, że do wejścia w życie zaproponowanych przez PE rozwiązań jeszcze daleka droga. Nawet, jeżeli uda się przegłosować tę rezolucję, to Komisja Europejska – jako jedyna posiadająca inicjatywę legislacyjną w UE, będzie musiała opracować projekt stosownej dyrektywy. Nie bez znaczenia jest również głos państw członkowskich zasiadających w Radzie Unii Europejskiej, która będzie musiała zgodzić się na zaproponowane rozwiązania prawne.

***
Anka Zet, działaczka LGBTQ, zobacz www.comingout.pl:

Dowiadując się o tym, mogę powiedzieć, że tę informację odbieram i jako radosną i jako smutną.

Na pewno cieszy mnie szansa na prawne regulacje dla par homoseksualnych, które bez względu na długość ich stażu, nie mają zapewnionego ani wspólnego rozliczania, dziedziczenia na tych samych zasadach co pary heteroseksualne, zawierania związków, sprawowania opieki nad dziećmi wychowywanymi wspólnie z biologicznym rodzicem dziecka, odwiedzin w szpitalu ani wielu innych, o jakie postulują organizacje LGBT.

Pojawia się światełko w tunelu dla dziesiątek tysięcy par homoseksualnych, jakie w chwili obecnej żyją w Polsce.

Martwi mnie, że takie inicjatywy trzeba wprowadzać „tylnymi drzwiami”. Bardzo źle to brzmi w kraju, którego historia pokazała, że wielu obywateli oddało życie za wolność i prawa obywatelskie. Jeszcze smutniejsze jest to, że z taką inicjatywą nie wyszła partia, która „obywatelskość” ma w nazwie i w sloganach wyborczych zapewniała swych obywateli „o lepszym jutrze”. W tym miejscu pragnę podziękować tym, którzy pracują dla nas – zwykłych obywateli Polski – pozbawionych równych praw, wynikających z Konstytucji RP i jej artykułu 32. Dziękuję działaczom w Polsce i za jej granicami za ustawiczną pracę na rzecz poprawy tej smutnej sytuacji nierównego traktowania jakie ma miejsce przy milczeniu wielu wybitnych specjalistów od prawa konstytucyjnego, etyków i przedstawicieli różnych organizacji humanitarnych. Pozostaję w nadziei, że nasze dzieci nie będą musiały, tworząc związki jednopłciowe, uciekać się do notarialnych pełnomocnictw w sytuacji, gdy będą chciały odebrać wzajemnie korespondencję lub dowód rejestracyjny samochodu partnera.

Wierzę w tę lepszą Polskę! Tylko dlaczego zaistnieje tak późno?

***
I na zakończenie…

Waldemar Zboralski, legenda polskiego ruchu LGBTQ, zamężny, ślub odbył się w Wielkiej Brytanii:

Udana próba europosłów wymuszenia na krajach rządzonych przez skrajną prawicę a będących członkami Unii Europejskiej, jak to ma miejsce w przypadku Polski czy Łotwy, aby kraje te respektowały i uznawały akty cywilne zawierane w pozostałych krajach Unii, a dokładniej uznawanie całego zakresu skutków związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych, byłaby w chwili obecnej najwygodniejszym rozwiązaniem. Dla Polski oczywiście. Uznawanie skutków prawnych takich aktów cywilnych np. z Hiszpanii czy Anglii w Polsce dałoby szansę temu nadwiślańskiemu krajowi choć częściowo pozbycia się opinii kraju o faszystowskich odchyleniach, w którym najwięcej do powiedzenia ma religia, obarczona przywódcą z nazistowską przeszłością… Ale to tylko wymiar polityczny takiego kroku.

Znaczenie praktyczne dla Polaków, jak sądzę, byłoby niewielkie, ponieważ Polacy, którzy zdecydowali się już żyć w małżeństwach jednopłciowych czy związkach partnerskich poza Polską mają uraz do Polski i nie należy podejrzewać, że spowodowałoby to falę powrotów par gejowskich i lesbijskich do Ojczyzny. Mnie osobiście wstrząsa z obrzydzenia, gdy pomyślę, że z moich i mojego partnera podatków płaconych w Polsce miałoby być np. finansowane nauczanie religii rzymsko-katolickiej w szkołach czy utrzymywania Lechów Kaczyńskich czy innych podobnych indywiduów…

Jednak przewidywałbym duże znaczenie praktyczne dla branży turystycznej, ponieważ zachęciłoby to pary obcokrajowców do odwiedzania Polski choćby tylko po to, aby sprawdzić, na ile ich prawa są respektowane. Zapewne ograniczyłoby to się do wspólnego ale manifestacyjnego rejestrowania się w hotelach, czy innych podobnych działań…

Nie można też wykluczyć, że jakaś grupa zamożniejszych par jednopłciowych zechciałaby dokonywać zakupów domów, ziemi czy innych nieruchomości, jak to ma miejsce wszędzie na świecie.

Ale już patrząc dalekosiężnie, gdyby jednak polskie pary jednopłciowe zaczęły wracać, uznanie ich statusu cywilnego dałoby bezpieczny i przejrzysty fundament dla wprowadzenia takich rozwiązań cywilno-prawnych w samej Polsce w przyszłości – jakkolwiek odległej – ponieważ społeczeństwo opatrzyłoby się na co dzień z tą tęczową formą podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina gejowska czy lesbijska. I choćby nawet za 20 czy 30 lat, ale poskutkowałoby wreszcie wprowadzeniem związków partnerskich lub nawet małżeństw jednopłciowych w Polsce. Bo wierzę mocno, że w Polsce dorasta powoli społeczeństwo obeznane już z tym, co jest w Europie dobre. To opcja optymistyczna.

Dla mnie zapewne to już jednak nie będzie miało znaczenia, bo i z powodu wieku nie będę już wtedy w pełni rozumiał, co się w około dzieje, a poza tym czuję, że bezpieczniej jest dla mnie i mojego męża wiązać naszą przyszłość z krajem, który już stał się naszym nowym domem, z Anglią. Tutejsze rozwiązania prawne mają charakter bardziej stabilny i nie wyobrażalne jest, że już raz wprowadzone dobre prawo cywilne byłoby zastąpione rozwiązaniem wstecznym.

1 komentarz do: Unia nas… wyzwoli?

  • Szymon

    [Re: Unia nas... wyzwoli?]

    Nie jestem pewien, czy w tej sprawie konieczna jest jednomyślność Rady Unii Europejskiej. Większość decyzji w Radzie zapada w wyniku zwykłego głosowania. Rada zbiera się ok 90 razy w roku. Takich spraw jak ta nie załatwia się na medialnych szczytach z udziałem prezydentów i ministrów. Inicjatywa w PE i KE na pewno zyska poparcie.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa