Tęczowa turystyka na ciężkie czasy

Czy w Polsce istnieje turystyka LGBTQ? Jak obsłużyć geja/lesbijkę w hotelu? Jakie korzyści może odnieść biznes turystyczny sięgając po różowe pieniądze? – to niektóre z tematów pierwszej w Polsce konferencji poświęconej turystyce LGBTQ, która odbyła się w Poznaniu w ramach targów Tour Salon 2008.

Konferencja została zorganizowana przez polski oddział stowarzyszenia IGLTA (Intenational Gay & Lesbian Travel Association), zrzeszającego ponad 1500 firm i instytucji z branży turystycznej na całym świecie, włączając w to międzynarodowe linie lotnicze, duże sieci hotelarskie czy instytucje rządowe działające na rzecz promocji turystyki swojego kraju. Członkowie IGLTA obecni są w 50 krajach, także w z pozoru mało przyjaznych dla homików miejscach jak Kuba, Iran czy Liban.
Konferencję moderował polski ambasador IGLTA, Piotr Wójcik.

W kraju
Dariusz Pałęcki, prezes internetowego biura podróży PTQV zauważył, że w naszym kraju nie istnieje turystyka LGBTQ, zarówno wyjazdowa jak i przyjazdowa.
Trudno jest prowadzić w Polsce biuro turystyczne nastawione przede wszystkim na gejów i lesbijki, ponieważ większość osób homo- i biseksualnych ukrywa swoją orientację.
Z kolei turystyka przyjazdowa gej/les nie rozwija się z powodu mizernej oferty i braku promocji w Internecie – najważniejszym medium dla tego rynku. Dodatkowo zły wizerunek naszego kraju na gejowskich stronach i forach poświęconych turystyce wręcz zniechęca do przyjazdu.

Innego zdania byli goście zagraniczni. Dowodzili, że polski rynek tęczowej turystyki znajduje się na takim etapie rozwoju jak rynek amerykański w połowie lat 80-tych. Jesteśmy świadkami wczesnej fazy jego wzrostu, czego dowodem jest choćby sam fakt zorganizowania tej konferencji.

Natomiast wszyscy zauważyli zgodnie, że wśród turystów LGBTQ z zagranicy panuje duże zainteresowanie Polską jako krajem nie odkrytym, pełnym walorów unikalnych w skali Europy. To, co powstrzymuje ich przed przyjazdem, to negatywne wyobrażenie lub brak wyobrażenia na temat tego, jak zostaną przyjęci.

Na świecie
Globalny ambasador IGLTA, Amerykanin Tom Nibbio podczas swojej prelekcji powołując się na liczne statystyki z badań rynków amerykańskiego i brytyjskiego przekonywał, że geje i lesbijki są szczególnie atrakcyjnymi klientami branży turystycznej.
Gospodarstwa domowe tworzone przez osoby i pary homoseksualne posiadają większą siłę nabywczą niż gospodarstwa osób heteroseksualnych (są statystycznie lepiej wykształceni, przez co lepiej zarabiają i w większości nie ponoszą kosztów wychowania dzieci). Badania pokazują, że geje i lesbijki są bardziej lojalni, częściej powracają do sprawdzonych biur podróży, stanowią także grupę o mniejszej skłonności do rezygnacji z wczasów i wyjazdów w obliczu spadku koniunktury gospodarczej. Można to zaobserwować obecnie w Stanach Zjednoczonych. Badanie z czerwca 2008 roku przeprowadzone przez Harris Interactive / Witeck Combs na grupie 2,7 tys. dorosłych Amerykanów wykazało, że 38% osób określających swoją orientację jako homoseksualną było pewnych, że w tym roku mimo recesji spędzą wakacje zgodnie z wcześniejszymi planami (o 4% więcej niż w grupie osób heteroseksualnych). Analogicznie, 25% osób planowało odbyć swoją wakacyjną podróż drogą lotniczą (w stosunku do 19% z grupy hetero).

Instrukcja obsługi homika-turysty
Czym właściwie różni się turysta LGBTQ od heteroseksualnego? Jakie ma oczekiwania wobec hoteli i biur podróży? Jakie atrakcje powinien zapewnić organizator wycieczki skierowanej do takiego turysty?
Okazuje się, że różnica jest niewielka, a oczekiwania niewyszukane. Według Dariusza Pałęckiego, klienci homoseksualni poszukują przede wszystkim profesjonalizmu i bezpieczeństwa.
Tom Nibbio uważa, że tacy turyści zachowują się według zasady „straight by day, gay by night” – czyli za dnia hetero, w nocy homo. Amerykanin radzi organizatorom wycieczek, by traktowali ich jak pozostałych swoich klientów i nie martwili się, jakie zapewnić im rozrywki. Oni sami zadbają o dodatkowe atrakcje, według własnych potrzeb i upodobań.

Ian Johnson, prezes australijskiej agencji konsultingowej „Out Now”, która od lat specjalizuje się w doradzaniu dużym korporacjom jak pozyskiwać klientów LGBTQ, przedstawił na konferencji nowy program szkoleniowy skierowany do hoteli. Celem programu jest przygotowanie pracowników do obsługi gości, którzy nie ukrywają swojej orientacji. Treningi są prowadzone w formie kursów internetowych, a uczestnicy zdają egzaminy końcowe. Hotel po przejściu procesu akredytacji otrzymuje prawo do posługiwania się tytułem i logo „GayComfort”. Australijczyk pokazał przykładowe pytanie z egzaminu:

Pracujesz jako kelner na bankiecie roznosząc drinki i widzisz dwóch mężczyzn, którzy się pocałowali. Co robisz?
a) Mówisz do nich: „Widzę, że ktoś tu się wyjątkowo dobrze bawi!”.
b) Dyskretnie odchodzisz.
c) Oferujesz im drinka.

Najlepsza odpowiedź to odpowiedź trzecia. Ktoś mógłby zapytać dlaczego nie druga? Ian Johnson tłumaczy:
- Ci mężczyźni wiedzą, że okazując sobie jawnie czułość, wysyłają sygnał – „jesteśmy parą gejów”. Odejście kelnera mogą łatwo zinterpretować jako negatywną reakcję na ten sygnał, jako oznakę dezaprobaty. Najwłaściwszą reakcją kelnera jest potraktowanie ich jak pozostałych gości.

Podobnymi wnioskami podzieliła się Iva Trifonov, dyrektorka hotelu Sheraton w Poznaniu, opowiadając o polityce elastyczności stosowanej w sieci Starwood, do której należy jej hotel.
Prelegentka przywołała przykład próby wprowadzenia w niektórych hotelach całych pięter przeznaczonych tylko dla kobiet. Pokoje były dodatkowo ochraniane, specjalnie dekorowane i wyposażane. Z czasem okazało się jednak, że pomysł się nie sprzedał. Kobiety nie chciały być izolowane. Wyżej przedkładały sobie poczucie przynależności i poczucie równego traktowania nad specjalne przywileje. Podobnie jest – mówi Trifonov – z klientelą LGBTQ. Nie trzeba być gay-friendly. Trzeba być po prostu otwartym i wykazywać zrozumienie – nie tylko w stosunku do osób homoseksualnych, ale wobec wszystkich gości.

Jak dobrać się do różowych pieniędzy?
Trudno jest oszacować wartość globalnego rynku turystyki gej/les, ponieważ w niewielu państwach prowadzi się badania w tej grupie. Jednak na podstawie istniejących danych można ostrożnie wnioskować, że geje i lesbijki stanowią dość bogaty segment.

Tom Nibbio podaje wyniki badania brytyjskiego portalu GaydarNation.com z tego roku na ponad 2,5 tys. respondentów określających się jako osoby homoseksualne. Aż 70% z nich zadeklarowało, że spędza wakacje za granicą dwa do pięciu razy w roku. 80% rezerwuje loty i hotele przez Internet, a przeciętny ankietowany odbywa w ciągu roku jedną daleką podróż związaną z urlopem (więcej niż 6 godzin samolotem), średnio 1,45 razy spędza przynajmniej tygodniowy urlop w innym europejskim kraju i średnio 1,81 razy odbywa krótki, weekendowy wypad na kontynent.

Kanadyjska Izba Gospodarcza społeczności LGBTQ wykazuje natomiast, że typowy homoseksualny turysta z Kanady wydaje niemal dwa razy tyle na wakacje co jego heteroseksualny rodak (1,166 CAD do 627 CAD) i częściej planuje swój urlop w miesiącach zimowych (ponad 23% w stosunku do 14%). Amerykańskie badania także wskazały, że miesiące jesienne i zimowe są bardziej popularne wśród gejów i lesbijek niż miesiące letnie. Skąd się bierze ten trend? Być może wynika on z faktu, że geje i lesbijki nie muszą zwykle uwzględniać w swoich planach przerwy wakacyjnej swoich dzieci, przez co mogą korzystać z obniżonych cen poza sezonem.

Przepisów na skuteczne wejście na rynek LGBTQ udzielał Ian Johnson. Zauważył, że konsumentów homoseksualnych charakteryzuje szczególne wyczulenie na autentyczność przekazu:
- Geje i lesbijki znają swoją siłę nabywczą i wiedzą, że biznesy turystyczne będą zabiegać o ich pieniądze. Dlatego decydując o zakupie będą oczekiwać od firm dowodów, że te autentycznie znają ich potrzeby. – mówi Johnson. – Nic nie sprzedaje się gorzej na rynku LGBTQ niż produkt zareklamowany w sposób, który świadczy o tym, że firma nie zadała sobie trudu, aby dobrze poznać klientów, do których się zwraca. Na przykład który konsument polubi reklamę, która przedstawia go w sposób stereotypowy?

Ciekawy pomysł na rozkręcenie homo-turystyki w Polsce przedstawił w swym oryginalnym wystąpieniu Maciej Zimowski, dyrektor biura Bird Service, specjalizującego się w niszowych formach turystyki, takich jak wycieczki rowerowe, obserwacje dzikiej przyrody czy wyjazdy dla miłośników teatru i opery. Zimowski uważa, że Polska nie może konkurować z Europą Zachodnią czy choćby z Czechami, gdzie panuje nieporównywalnie bardziej przyjazny klimat dla turystyki gej/les – związany przede wszystkim z otwartym stosunkiem społeczeństw do kwestii odmienności. My możemy jednak zaoferować walory, które przez wielu zagranicznych turystów uznawane są za niepowtarzalne w skali kontynentu. Są to przede wszystkim walory przyrodnicze. Ale okazuje się, że także specyficzne aspekty kulturowe, na przykład takie jak polski tzw. pop-katolicyzm, który według Zimowskiego można „sprzedać” jako swoisty przejaw campu, czyli bliskiej niektórym homikom estetyki kiczu i przesady.

Tom Nibbio uważa, że geje i lesbijki nie potrzebują specjalnych atrakcji czy organizowania kosztownych przedsięwzięć. Jedyne czego oczekują, to poczucia, że są mile widziani. To jest podstawowy warunek ich decyzji o przyjeździe. Jeśli hotele, biura podróży i przewoźnicy są w stanie wysłać taki sygnał do społeczności gejowskiej, to z pewnością mogą liczyć na spory sukces.

(lm)

8 komentarzy do:Tęczowa turystyka na ciężkie czasy

  • cesare

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    Właśnie wyjeżdżam w (polskie) góry z chłopakiem. Rezerwując pokój w pensjonacie dla dwóch osób, na pytanie „Para?”, zdołałem tylko odpowiedzieć: „Dwóch mężczyzn. Mhm, znajomych”. Czuję się okropnie ze swoim tchórzostwem, ale z drugiej strony wiem, że postąpiłem pragmatycznie – istniało duże prawdopodobieństwo, że parze dwóch homoseksualistów pokoju by po prostu nie wynajęto. A to by było naprawdę dojmujące przeżycie. Oczywiście, teoretycznie można sobie wyobrazić w takiej sytuacji założenie sprawy do sądu, poinformowanie mediów, organizacji LGTB itd., ale nie wiem, czy miałbym w sobie tyle determinacji, żeby walczyć o to, co się nam po prostu należy, o normalność.

  • antoś

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    uważam, że przesadzasz.
    nie mam złych doświadczeń jeśli chodzi o podróżowanie.
    wystarczy szczerze na pytanie, czy para, odpowiedzieć, że para (często chodzi o łóżko, czy ma być małżeńskie, czy dwa małe osobno w pokoju)
    nie ma co z góry sobie wyobrażać, że będzie źle, że sądy, że afera, bo wcale nie będzie źle! pozytywne myślenie dużo robi!

    a jeśli rzeczywiście nie wynajmą – to dobrze, że nie dostaną naszych pieniędzy! może będą mieli pusty pokój? można wtedy robić wstyd, nagłaśniać, że dany hotel jest do d…., a lepiej robić pozytywną reklamę tym hotelom, gdzie zostało się doskonale przyjętym!

  • PIVIX

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    Najczesciej jest tak, ze brak tolerancji mamy w glowie i tak też reagują na nas inni. Na proste pytanie „czy para?” nie potrafimy udzielic „normalnej” odpowiedzi. Wiem to z wlasnego doswiadczenia….
    Hotelarze tak naprawde maja w nosie kto z kim spi i nieporozumienia zwykle pojawiają się z powodu nieprecyzyjnych instrukcji. Oczywiście zdarzają się też nieprzyjemne incydenty na recepcji ale na szczęście coraz rzadziej :)

  • Walpurg

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    „Według Dariusza Pałęckiego, klienci homoseksualni poszukują przede wszystkim profesjonalizmu i bezpieczeństwa.”

    No to w Polsce jeszcze gługo nic z tego nie będzie. Profesjonalizm jest wykluczony, jeśli istnieją uprzedzenia a o bezpieczeństwie par jednopłciowych w ogóle nawet szkoda mówić.

    Ale fajny artykuł. Miejmy nadzieję, że mamona jednak otworzy „serca” branży turystycznej na tęczowych.

  • pigula

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    A ja z góry zaznaczam, że chcę tzw. „dwójkę” z jednym większym łóżkiem.
    Co prawda, jestem kobietą i wyjeżdżam ze swoją partnerką… ale, problemów nie ma.
    Mamy już znajome „mety” w górach i nad morzem, gdzie jak dzwonię zamówić pokój, to właściciel/ka mówi: aaaa, to panie były zeszłym razem, też pokój z jednym łóżkiem, ten sam? ;)
    Ani razu, nie było złych komentarzy…

  • Hidden cameras

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    Czy panie na tych „metach” otrzymywaly moze redukowana cene pobytu z tytulu „rabatu wiernego klienta”- tak ?
    To radze byc ostroznym. Szczegolnie, ze wlasciciel pensjonatu lub hotelu mowi:
    – aaaa, to panie ?!!! :O [jak milo :) ... :D ... ]…. no to bedzie ten sam pokoj z jednym [duzym] lozkiem.
    No i co chodzi, dlaczego mialyby byc komentarze ?
    Czy aby nie za czesto widuje sie na niektorych sajtach, pod tagiem „amateur videos” tytulow „Two polish lesbian chicks in hot action” lub temu podobnych ? Ostroznosci moje panie, no i panowie nigdy nie za wiele. Pomyslcie o tym, takie rzeczy sie niestety coraz czesciej zdarzaja, bo i aparatura jest coraz latwiej dostepna, pewnie w Polsce rowniez.

  • żenia

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    przesadzasz koleś
    trochę luzu w życiu nie zaszkodzi

  • justyna

    [Re: Tęczowa turystyka na ciężkie czasy]

    dobre :) )) nas sąsiedzi maja narazie tylko fonię, bez wizji ;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa